Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/30/15 in all areas
-
3 points
-
W czym był problem? Jak to często w necie bywa, w kreowaniu medialnego wizerunku przez ludzi z gigantycznymi kompleksami bo jak w realu jest się: to trzeba sie nieźle postarać żeby na forum być postrzeganym tak: tylko że czasem nie wszystko wychodzi wg planu3 points
-
Marmara, na litość boską, kobita napisała szczerze - i może to komuś da do myślenia... Bardzo wielu ludzi uwielbia nic, ino słodzić - tiu tiu tiu, fajniusio jest i piesek to żaden kłopot bo go kocham - moze warto napisac czasem jak to jest jak się ma gorączkę a mimo to trzeba się wywlec z psami..., albo faktycznie układać kontakty towarzyskie pod psy - nigdy odwrotnie... Akurat przedmówczyni zdaje się mieć fajny stosunek do swojego psa, na przykład zauważa - na co wielu Dogomaniaków reaguje histeryczną wręcz agresją - że zwierzak sam ww mieszkaniu 8-10 godzin co prawda wytrzymuje, ale nie jest to dla niego miłe. Akurat Ciebie nie podejrzewam o to że koniecznie chcesz przedstawiać świat w stylu "tiu-tiutania"... :smile: Większość z nas nie wyrzekłoby się swoich psów za nic, ale czasem warto się przyznać że nie jest to jedynie taniec na płatkach róż.2 points
-
Zastanawiam się która wziąść, na pewno nie obie. Jest tam duży pies, ma dodatek ONek - coś czego Coma nie lubi. To ma być przyjazny wyjazd ;) poza tym jazda w pociągu - byłaby raczej posrana. Co innego autem. Misia co najwyżej może się bulwersowac na onka, ale wydaje mi się ze nie będzie tego robić bo nie będzie Comy. No i Misia zna już Leona i nawet się lubią. ;) i to zwycięża nad wzięciem Misi a nie Comy. A drugi wyjazd byłby MEGA przyjazny i trochę droższy :p i zle mogłoby się to dla mnie skończyć ahaha, ale więcej nie powiem na ten temat bo nie mogę :D i nie mam co się wpakowac, aaaa :D :D1 point
-
Muszeto przedyskutować przy najbliżesz okazji ;) W sumie to problemu alergii pokarmowej nie miałam u swoich psów. Jedynym alergikiem był mój ty,czas szczeniak kiedys. Ale u szczeniąt alergia jednak polega często na nieprzystosowaniu jeszcze przewodu pokarmowego. Mimo wszystko dobrze jest mieć wiedzę ;)1 point
-
Kochana, z tym szukaniem domków, to ja też mam kłopot. Wolę "czyste" tymczasowanie, a domków, niechby szukał kto inny ;). Jeśli Panu faktycznie spodobał się Frodo, to zadzwoni. Jeśli nie - widać, tak miało być.1 point
-
Dziewczynki to ja jestem dla Was pełna podziwu i cieszę się że możemy choc troszeczkę Wam pomóc w walce o lepsze jutro skrzywdzonych ogonków.1 point
-
No, to czekamy co zrobi ewentualny przyszły Pan Froda :)1 point
-
A ja bym zrobiła z ich przyjaźni atut...Coś na zasadzie "taka przyjaźń rzadko zdarza się nawet wśród ludzi", "wyjątkowa przyjaźń na dobre i na złe", etc1 point
-
Bardzo gustownie Homiś w swoich różowościach się prezentuje.1 point
-
Wspaniałe wieści w sprawie karmy, finansów i zachowania!!! Mam nadzieję, że chłopaki szybko odżyją i znajdą swoje miejsce na ziemi !1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
żebyś sobie nie pomyślała, że całkiem nie ciągnie - ciągnie, ale nie tak jak na obroży - wczorajszy spacer rewelacja - bez szarpnięć, no i jak on by chciał pociągnąć to wtedy te szelki zmuszają go do odwrócenia się w moją stronę - więc kontakt wzrokowy robi się częstszy, a jak tylko na mnie spojrzy to wykorzystuję to i nagradzam i ćwierkam i bla bla ;) myślę, że to naprawdę może zdać egzamin jak się tak z nim popracuje1 point
-
Dobrze, że Homiś ma poczucie własnej wartości jako facet i różowe kokardki mu niestraszne :D a tak na poważnie, super legowisko :lol:1 point
-
Szczeniaczek Figo ma dom. Fajni , młodzi , aktywni ludzie:) Dom z ogrodem w Gliwicach, znajomi moich znajomych:) Uffff:)1 point
-
Kiedy ja brałam psa nie przewidziałam dodatkowych wydatków na... ciuchy. W zimie oraz jesienią dodatkowe rękawiczki - bo brudne od smaczków, bo się przetarły i zniszczyły, żeby nie przemakały śliną psa; odzież termoaktywna, dodatkowe ciepłe spodnie(kilka par) na długie spacery w najzimniejsze dni, buty na mocno ujemne temperatury z dobrą przyczepnością, jakieś nerki i torby na smaczki oraz zabawki. A i zwykłe buty sportowe lub turystyczne oraz odzież szybciej są wyeksploatowane jeśli chodzi się dużo z psem i raczej terenowo niż po mieście.1 point
-
Przesyłam pozytywne fluidy z wiosennego Wrocławia dla Puni i dla Lucka :)1 point
-
ej no ja nie wiem, ale jak np. jade na crufts z jednym psem, a mam 3 i reszta idzie do nianiek, to jest to sytuacja awaryjna czy nie?:))) bez przesady, luuudzie.1 point
-
Przyłączam się do zachwytów nad zimą, dodaję własny zachwyt nad stadkiem DoPi i również pytam Olę: wszystko w porządku?1 point
-
Zdrowiej, zdrowiej mały bo tu ciocie o ciebie dbają i cię kochają :)1 point
-
Ale ZIMA! U nas właściwie wcale nie ma śniegu i ja osobiście nie tęsknię ;) Oluś - wszystko u Was dobrze, z wyjątkiem konieczności tkwienia przy mikroskopie?...1 point
-
1 point
-
Dla Marsika : 257 zł 60 gr z bazarku :) http://www.dogomania.com/forum/topic/144696-rozliczamy-ciocia-elik-dla-sunieczki-ja-dla-marsika/#entry15975115 Dla Marsika : 96 zł 90 gr z bazarku :) http://www.dogomania.com/forum/topic/144839-dzi%C5%9B-ko%C5%84czymy-ubrania-buty-kalendarze-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-dla-ciebie-dla-domu-kup-teraz-1201-2000/#entry15995230 Marsiku cały czas trzymam kciuki za Twoje zdrówko :* :)1 point
-
Trzymam kciuki za Dom dla Puni! :) I za biednego Lucka... :(1 point
-
Hom w kokardkach . Rozowych.1 point
-
Nie chcę się za bardzo cieszyć ale ta nowa karma Maksowi nie szkodzi. Tak jakby wszystko się unormowało przy RC Sensitivity i teraz może już taką:1 point
-
Czarny Diego z przytuliska :) Diego vel. Ałtaj przecież już znalazł swoje miejsce na ziemi. :)1 point
-
I koniecznie w dwie osoby. Jedna zajmuje uwagę Moiry i coś z nią kombinuje, a druga ciacha zdjęcia. Jeśli jeden trzyma psa i robi zdjęcia, to nie ma szans na dobre zdjęcia ;) :P1 point
-
To latem chyba wybierzemy sie na piwo...:)1 point
-
1 point
-
Dzisiaj spacerek zaczeliśmy od wybiegu. Syriusz baaardzo lubi bawić się na śniegu, przy czym wygląda naprawdę przesłodko. Potem na spacer z Vitą, trochę ją pozaczepiał, ale bardzo szybko się uspokajał, a Vita wolała wtedy do niego nie podchodzić. Potem poszliśmy razem z Farą. Nasze czarne diabełki naprawdę fajnie się już dogadują, chodź nadal trzeba być przy nich bardzo czujnym. I muszę też chłopaka pochwalić. Zaraz po wyjściu ze schroniska, zaczepiała nas Doris, która była na wybiegu i Syriusz nawet się tym nie przejął. Czeka nas jeszcze mnóstwo pracy ale może coś jeszcze z tego diabełka będzie ;) I jeszcze na koniec zimowy Syriuszek1 point
-
1 point
-
1 point
-
Łoranybosse ile śniegu. W Krk ledwo co leży... No właśnie, coś Nura w jej własnym wątku brakuje...1 point
-
Ponieważ Duża się bardzo pieniła o te parówki i żółty ser, to poszerzyłem menu o paszteciki Applawsa (ale tylko z królikiem!), wędzone kabanosy kurczakowe z biedronki, wędzoną pasztetową z biedronki, biały jogurcik bakomy, gruszki konferencje i świeży ogórek. A ona mi na to, że mnie sraczka pogoni na siódmy zagon. Hm... Rulon zamyślony P.S. A doktor Michał to mi kazał codziennie łykać łyżeczkę oleju mct, takiego, co go pakerzy biorą na budowanie mięśni.1 point
-
No to świetnie. Jesteśmy zgodne co do tego, że Czikuni najlepiej będzie w Krakowie. A jeszcze lepiej w Nowej Hucie lub Woli Duchackiej :P1 point
-
Na konto fundacji wpłynęło 55 zł dn. 26.01.2015 dla Suzi - dziękujemy :) :) :)1 point
-
Ale... czytałam pod komentarzami na fb z tej sytuacji o psie że te panie własnie weszły na chwilę ("po bułki" "jedną rzecz") i zajęło im to rzekomo 6 minut... Po bułki nie chodzi się jako jedyna osoba będąca w sklepie - tu przewidzieć trzeba kolejkę, więc to nie wejść-wyjść. Sama dawniej wskakiwałam do masarni - szłam z psem, nikogo nie było to siup szybko, szyba na cały sklep więc pies na widoku...Szybko zrezygnowałam, jak zachęcona że tylko jedna osoba , trafiłam na jakąś staruszkę która brała po kilka plasterków szynki z kilku rodzajów, potem szukała drobnych analizując czy lepiej po 5gr czy po 10 i ucinała sobie pogaduszkę o jej zmarłym mężu. Niby miało być 2 minuty a jednak wychodziło 20, za nami ustawiała się kolejka, ludzie zasłaniali mi psa, a jakby się kto odezwał to babcia wpadała w oburzenie i zamiast streszczać się to jeszcze wygłaszała przemowę jaka to straszna niekultura wobec osób starszych się szerzy... Nigdy nie wiemy na jaką sytuację trafimy, może się skończyć towar, może się zaciąć terminal, ludzie mogą przedłużać zakupy. Zdecydowanie z psem nie, bo wiadomo jaka jest zasada - im bardziej się człowiek śpieszy tym wolniej i mniej sprawnie wszystko idzie. Miałam też raz sytuację że jakaś kobitka mi odpięła psa spod tej samej masarni - podeszła ze swoim , zaczęły się bawić i smyczki się splątały, więc uwalniając je uwolniła mojego, a on już nie dał się złapać tylko biegał z ujadaniem po chodniku.... Nie ma 5 minut jak dla mnie. Tak jak nie ma podzielnej uwagi jak jedziesz autem i gadasz przez telefon naraz, a to co nam się wydaje...wydaje nam się. My też mielismy takie sytuacje. Raz weszłam za przyjaciółką do osiedlowego sklepu i nagle usłyszałam jazgot - prawdopodobnie menel odpiął mojego psa i gdyby nie fakt że pies rzucił się na niego z pianą i białkami na wierzchu to byłby może nawet smalcem. Na początku nie wiedziałyśmy co się stało, ba, nawet przeprosiłam gościa że pies się odpiął i go zaatakował, ale potem jak już ochłonęłyśmy wersja okazała się całkiem inna... Drugi raz szła z nim moja mama, a że jest cukrzykiem spadł jej nagle cukier, zaczęło jej się mielić przed oczami więc szybko przypięła psa pod sklepem i poszła po jakieś lody żeby się ratować. 2 minuty później jak już odpakowywała papierem to huknęła krata, odpadła na ziemię i pies ciągnąc ją wystartował do psa sąsiada... Znajoma (właśnie poznałam ją robiąc aferę "zaginiony piesek") zostawiała psa kładąc jego smyczkę flexi na ziemi. Luzem, nie wiąże, a suka tak boi się tej flexi że jakby ona ruszyła z furkotem to woli być sztywna i stać nieruchomo. Nie ruszyła do czas jak nie dopadł jej jakiś napalony samczyk, a jak już ruszyła furkocząca flexi to amen. Ostatnio jakaś pani przywiązała pod warzywniakiem pieska, mały kundeleczek, nie widziałam go zza samochodu do czasu jak nie wdepnęłam mu na 10 metrowy sznureczek z flexi... Co lepsze, flexi była przywiązana do słupka, stamtąd sznurek przechodził na chodnik, pod zderzak samochodu, drugi chodnik i wrescie pod drzwi. Tuż obok była jezdnia, pies dosięgał spokojnie drugiej jej strony jakby chciał... Zszokowana aż zawróciłam, weszłam do sklepu i zapytałam którego kretyna piesek, na to słyszę że pani zrobiła zakupy warzywne i poszła szybko do innego sklepu obok po coś jeszcze i kazała zerkac na pieska, więc panie patrzą. Czekałam z 15 minut , gdybym nie spieszyła się wtedy okropnie to bym chyba babsztylowi skopała tyłek ... Z kolei wieczorami jak już wracam z pracy często wchodzę do tzw Fresh Marketu, Żabka inaczej. Umówmy się, duży sklep, kolejka zawsze podwójna bo jeszcze jest stanowisko z hotdogami a sprzedawczyni jedna. Wychodzę i szturcham westa drzwiami, bo piesek jest na krótko przywiązany do klamki od zewnątrz, w ciemności, więc jakby na dobrą sprawę jakiś młodzian szarpnął to piesek ma się kiepsko. Pytałam kiedyś czyj piesek, nikt się nie przyznał, ale po takim czasie już mam faceta zlokalizowanego, tylko się obraził na mnie śmiertelnie jak mu powiedziałam że jest mocno niepoważny i ignoruje mnie... Jak przemawiać do takich ludzi skoro dla nich to obraza... Macie na to sposoby?1 point
-
No to nie radośnie wyszło... W kwestii policji zwyczajnie dziewczyna powinna się postawić raczej. W dzień nie ma ciszy nocnej, nie ma zakazu hałasowania, rycia wiertarką ani łomotania w ściany. Dopóki pies nie zjada drzwi sąsiadki to wezwanie policji jest bezpodstawne i sama policja powinna sąsiadkę postraszyć mandatem za kolejne takie wezwanie. Skoro tego nie zrobiła, to dziewczyna powinna pójść i spytać policjantów jaki zakazany w dzień element zauważają żeby mieć podstawę do interwencji i zasugerować złośliwość i uciążliwość sąsiadki. U moich sąsiadów tak było-wieczne wzywanie policji o nic.W końcu sąsiadka-pieniaczka została postraszona przez funkcjonariuszy i skończyło się jak ręką odjął. A psu się nie dziwię-też uważam że co najmniej kilka dni powinien mieć w całości poświęconych sobie, poznaniu nowego domu, nowego właściciela i że trzeba by o tym ludziom mówić.To nie szafa, że się nową do pokoju wstawia i jest. Dla psa to jest wielki stres, nawet jak komuś wydaje się że dog się tym nie przejmuje bo jest taki opanowany w emocjach.. No to właśnie widać jak się nie przejmuje. Na pewno zamknięcie w klatce pomoże drzwiom ale nie psu zaakceptować dom. Zamknięcie w małej klatce żeby nie było udręką więzienia też wymaga kilku dni przyzwyczajania psa że tam jest dobrze i spokojnie! Jak go po prostu zamknie na kolejny dzień i znów zniknie na 9-10 godzin karząc mu niemal w bezruchu tam leżeć to kto wie jak to się odbije na jego psychice. Nie mówiąc już, żeby jej to nie weszło na stałe.. Ludzie trzęsą się na forach nad psem uwiązanym na krótkim łańcuchu albo w niedużym kojcu, ale cały dzień w malutkiej w porównaniu z dowolnym kojcem klatce, dzień po dniu to dopiero znęcanie się podpadające pod ustawę. A zdaje się nie jeden tak psy "przechowuje"....1 point
-
O rany, biedaczysko, wszystko tylko nie to. W zeszłym roku Geraldowi na łapie uroła bardzo brzydka narośl, nie wycinałam, bo dla niego narkoza mogłaby byc smiertelna, jakoś to sobie naderwał, paparało sie 3 miesiące, ale odpadło i zagoiło. Kurcze on jest już leciwy, ale mógłby dożyć swoich chwil bez bólu, kiedyś normalnie położyć się i zasnąć. Od smierci Tosia minęło 9 miesięcy, jeszcze się z tym nie pogodziłam do końca, jeszcze buczę na sama myśl, nie byłma na to przygotowana, jedno westchnięcie i koniec, ale z perspektywy czasu zczynam doceniać, że ni musiał patrzeć jak cierpi i nie musiałam podejmowac jedenj z tych decyzji, które są jedynymi słusznymi tylko tak trudno je podjąć i zaakcptować. A może u Aragona to silne zmiany reumatyczne1 point
-
Rzeczywiście, te z ciuchami idą tragicznie. Choć serce mnie boli, kiedy sprzedaję nowy ciuch firmowy za 20 zł a taki sam widzę w sklepie za 200 zł na wieszaku. Głupio nawet przed darczyńcami. Ja mogę zorganizowac kolejny i dołączyć fanty. Muszę niestety zbierać też fundusze na Misie, bo obecnie mam 10 psów na swoim utrzymaniu. Misie są niestety na karmie specjalistycznej i to już kolejna karma specjalistyczna, którą muszę kupować. O podkładach, leczeniu już nawet nie wspominam1 point
-
A tak w ogole, jesli dobrze widze, to maja okropnie i zupelnie bez sensu zalozone kolczatki - wiszace na obreczy barkowej nie spelniaja swojego zadania.1 point