Onaa Posted March 28 Posted March 28 Biedna maleńka . Cieszę się że obydwie sumie już na miejscu. Na pewno Gajunia , która jest u Ciebie mari23 - będzie potrzebować więcej czasu. Ale wspaniale że dajesz jej schronienie i troskliwą opiekę.. I wielkie podziękowania dla Asi za jej trud wiezienia zwierzaczków po nowe lepsze życie . 3 Quote
agat21 Posted March 28 Posted March 28 Mari, będzie dobrze, zobaczysz. Ona szybko zauważy, że jest dobrze, spokojnie, że dobry człowiek - i zaufa. Spokojnej nocy dla Was. To pierwsza noc w normalnych warunkach dla sunieczki. 2 Quote
elik Posted March 29 Posted March 29 Dnia 28.03.2026 o 21:49, mari23 napisał: Trudno mi pisać, bo przez łzy ledwie klawiaturę widzę Dzień dobry, dzień dobry. Co u Was? Dzisiaj już chyba lepiej Jak minęła pierwsza noc? Quote
mari23 Posted March 29 Author Posted March 29 Noc w miarę spokojnie minęła i Gaja już mnie kojarzy z czymś pysznym do zjedzenia - jest strasznym łakomczuchem (dokładnie takim samym, jak moja Inka, która była długo głodzona). Naszą nić porozumienia nawiązujemy więc poprzez najsmaczniejsze kąski. Niestety Gaja w przeciwieństwie do drugiej suni jest strasznie znerwicowana, niespokojna, bierze z ręki, nawet już całkiem blisko podchodzi, ale natychmiast odskakuje i po chwili kaszle (zastanawiam się, czy to ze stresu, czy z wysiłku). Mało odpoczywa, ciągle nerwowo się rozgląda i biega w kółeczko poszczekując i kaszląc na przemian Nie wiem, jak to zrobić, żeby ją do wetki zabrać, bo stres będzie to ogromny i dla niej, i dla mnie. Na razie trzeba jej dać czas i odczekać. Jestem w kontakcie z osobą, która przez ostatnie 20 lat wiele psów wyprowadziła z traumy, dzwonię więc co parę godzin zdając relację i pytając o rady. Dawniej w takich sytuacjach najbardziej pomagał mi mój cudowny psi terapeuta Łatuś.... 6 1 Quote
elik Posted March 29 Posted March 29 Biedactwo Gaja w takim stanie zdrowia żyje już pewnie od kilku lat więc myślę, że wizyta u weta jest bardzo konieczna, ale nie jest chyba tak bardzo pilna. Może wystarczy kilka dni i sunia przestanie się tak strasznie bać. Quote
rozi Posted March 29 Posted March 29 Dnia 29.03.2026 o 13:02, mari23 napisał: Nie wiem, jak to zrobić, żeby ją do wetki zabrać, Niech wetka przyjedzie. Quote
Tola Posted March 29 Posted March 29 Dnia 29.03.2026 o 13:02, mari23 napisał: Noc w miarę spokojnie minęła i Gaja już mnie kojarzy z czymś pysznym do zjedzenia - jest strasznym łakomczuchem (dokładnie takim samym, jak moja Inka, która była długo głodzona). Naszą nić porozumienia nawiązujemy więc poprzez najsmaczniejsze kąski. Niestety Gaja w przeciwieństwie do drugiej suni jest strasznie znerwicowana, niespokojna, bierze z ręki, nawet już całkiem blisko podchodzi, ale natychmiast odskakuje i po chwili kaszle (zastanawiam się, czy to ze stresu, czy z wysiłku). Mało odpoczywa, ciągle nerwowo się rozgląda i biega w kółeczko poszczekując i kaszląc na przemian Nie wiem, jak to zrobić, żeby ją do wetki zabrać, bo stres będzie to ogromny i dla niej, i dla mnie. Na razie trzeba jej dać czas i odczekać. Jestem w kontakcie z osobą, która przez ostatnie 20 lat wiele psów wyprowadziła z traumy, dzwonię więc co parę godzin zdając relację i pytając o rady. Dawniej w takich sytuacjach najbardziej pomagał mi mój cudowny psi terapeuta Łatuś.... Gaja w boksie była spokojna, podchodziła do siatki, nie bala się wyciągniętej ręki. W panikę wpadała natomiast w momencie, kiedy ktos wchodził do boksu od środka. Teraz zmienił się jej świat, a ona jeszcze nie rozumie, że na lepsze. 1 Quote
mari23 Posted March 30 Author Posted March 30 Dnia 29.03.2026 o 14:10, rozi napisał: Niech wetka przyjedzie. Dzisiaj o tym z nią porozmawiam. Dnia 29.03.2026 o 17:47, Tola napisał: Gaja w boksie była spokojna, podchodziła do siatki, nie bala się wyciągniętej ręki. W panikę wpadała natomiast w momencie, kiedy ktos wchodził do boksu od środka. Teraz zmienił się jej świat, a ona jeszcze nie rozumie, że na lepsze. To był jej świat od prawie 10 lat, nie pamięta innego. Nagle ją złapano i wrzucono do klatki, z której wyszła w zupełnie innym miejscu, no i obcy człowiek. Ale już dzisiaj już troszeńkę lepiej, mniejsza panika, do ręki z pachnącym jedzonkiem podchodzi już bardzo blisko (mocno skracam dystans), ale wciąż z szyją żyrafy i natychmiast odskakuje. Za to z ręki bierze niezwykle delikatnie. Powoli przyzwyczaja się do miejsca, ale najtrudniejsze będzie zbudowanie zaufania. Jedyna nadzieja w jej łakomstwie Dnia 30.03.2026 o 06:11, Aska7 napisał: Kaszle i rzęzi niemiłosiernie. Biedna pewnie od dłuższego czasu już ma ten problem, natychmiastowa diagnostyka raczej teraz nie jest możliwa, ale nawet jeśli wetka ją zobaczy i usłyszy, to już coś, bo osłuchać raczej ciężko (chyba, że po Sedalinie). Quote
mari23 Posted March 30 Author Posted March 30 Dnia 30.03.2026 o 08:46, Onaa napisał: Zaglądam do Gajuni, biedna . Za radą koleżanki kupiłam jej przełyk wołowy, który miał jej trochę rozładować stres... rozpracowała go bardzo szybko, ale udało mi się niepostrzeżenie zrobić zdjęcie. Jutro wybieram się (tak już od miesiąca! ;)) na badania do Środy Śląskiej, to kupię dla niej konga i kulę-smakulę, żeby łakomczucha zajęła się zdobywaniem pyszności. Ten zadaszony i zabudowany kojec jest dla niej teraz jedynym bezpiecznym miejscem, stąd nie ucieknie (oj,próbowała nawet "podkop" robić), widzę ją z okna kuchni i ona mnie też, ma towarzystwo wybiegających z domu psów ( ich się nie boi, największa z nich - Inka jest podobnej wielkości). To pierwszy etap - jak zaakceptuje nowe miejsce i zaufa mi choć troszkę, to powoli będziemy próbować "udomowić" Gaję. W jednej z bud (i tą właśnie wybrała!) jest posłanko i kocyk Milusia - pomyślałam, że spadek po zamojszczaku będzie właśnie dla niej... i oby jak Miluś - szybko poczuła się tu "u siebie" 9 Quote
Aldrumka Posted March 30 Posted March 30 Trzymam kciuki ; niech szybciutko przekona się do Ciebie 1 Quote
mari23 Posted April 1 Author Posted April 1 Gaja coraz spokojniejsza, z zaciekawieniem obserwuje otoczenie i nawet dzisiaj powitała mnie merdaniem ogonka Ten jej ogonek jest na końcu taki zakręcony w bok i to się nie zmienia ani przy podkulaniu, ani przy merdaniu - jakby był taki "krzywy" na stałe....może był kiedyś złamany? Jest bardzo mądra, reaguje na swoje imię. Już chyba zaakceptowała miejsce i zaczyna się "urządzać" wczoraj wieczorem wyrzuciła z posłanka Milusiowy kocyk, włożyłam z powrotem, rano patrzę - znów wyrzucony... śliczny, mięciutki, błękitny kocyk nie podoba się Gajusi 5 Quote
elik Posted April 1 Posted April 1 Dobra wiadomość, znacznie lepsza niż ta na zamojskim Oby tak dalej. Quote
Poker Posted April 1 Posted April 1 Dnia 1.04.2026 o 18:27, mari23 napisał: Gaja coraz spokojniejsza, z zaciekawieniem obserwuje otoczenie i nawet dzisiaj powitała mnie merdaniem ogonka Ten jej ogonek jest na końcu taki zakręcony w bok i to się nie zmienia ani przy podkulaniu, ani przy merdaniu - jakby był taki "krzywy" na stałe....może był kiedyś złamany? Jest bardzo mądra, reaguje na swoje imię. Już chyba zaakceptowała miejsce i zaczyna się "urządzać" wczoraj wieczorem wyrzuciła z posłanka Milusiowy kocyk, włożyłam z powrotem, rano patrzę - znów wyrzucony... śliczny, mięciutki, błękitny kocyk nie podoba się Gajusi Bo ona jest dziewczyną. Trzeba różowy kocyk włożyć:) 1 Quote
agat21 Posted April 1 Posted April 1 Dnia 1.04.2026 o 18:27, mari23 napisał: Gaja coraz spokojniejsza, z zaciekawieniem obserwuje otoczenie i nawet dzisiaj powitała mnie merdaniem ogonka Ten jej ogonek jest na końcu taki zakręcony w bok i to się nie zmienia ani przy podkulaniu, ani przy merdaniu - jakby był taki "krzywy" na stałe....może był kiedyś złamany? Jest bardzo mądra, reaguje na swoje imię. Już chyba zaakceptowała miejsce i zaczyna się "urządzać" wczoraj wieczorem wyrzuciła z posłanka Milusiowy kocyk, włożyłam z powrotem, rano patrzę - znów wyrzucony... śliczny, mięciutki, błękitny kocyk nie podoba się Gajusi A to niewdzięcznica A tak serio może biedactwo nie wie do czego kocyk służy.. Może nigdy czegoś takiego nie miała 1 Quote
Poker Posted April 1 Posted April 1 Moja Loczunia też miała zakrzywiony ogonek. Raczej po złamaniu. 1 Quote
agat21 Posted April 2 Posted April 2 Mari, a jak z tym kaszlem? Utrzymuje się cały czas na tym samym poziomie? 1 Quote
mari23 Posted April 2 Author Posted April 2 Dnia 2.04.2026 o 10:08, agat21 napisał: Mari, a jak z tym kaszlem? Utrzymuje się cały czas na tym samym poziomie? Wydaje mi się, że kaszel jakby trochę rzadziej, ale z bliska słyszę jej chrapliwy oddech.... może mi się wydaje, ale jakby nieco słabsze to dzisiaj jest. I ona spokojniejsza, już tak nie panikuje, choć wciąż bardzo się boi. 1 Quote
agat21 Posted April 2 Posted April 2 Dnia 2.04.2026 o 21:18, mari23 napisał: Wydaje mi się, że kaszel jakby trochę rzadziej, ale z bliska słyszę jej chrapliwy oddech.... może mi się wydaje, ale jakby nieco słabsze to dzisiaj jest. I ona spokojniejsza, już tak nie panikuje, choć wciąż bardzo się boi. Jak dobrze, że może niewielkie, ale postępy są. Mam nadzieję, że uspokajanie się będzie codziennie bardziej widoczne. 1 Quote
mari23 Posted April 3 Author Posted April 3 Dnia 2.04.2026 o 23:55, agat21 napisał: Jak dobrze, że może niewielkie, ale postępy są. Mam nadzieję, że uspokajanie się będzie codziennie bardziej widoczne. Jest coraz spokojniejsza, polubiły się z Inką i zamierzam to wykorzystać Po świętach (prawdopodobnie z pomocą Sedalinu...a może już nie? ;)) zrobimy badania krwi, usg, ewentualnie RTG. I metodą, jaką "oswoiłam" Bezika spróbuję Gajuni pokazać, że dotyk nie boli i nie trzeba się bać. Przy wybudzaniu głaskanie, mizianie, którego uniknąć nie będzie mogła... i może wtedy zrozumie, że bać się już nie musi. 6 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.