Ellig Posted May 8 Posted May 8 Dnia 7.05.2026 o 06:20, mari23 napisał: Wczoraj wieczorem Gaja zaczęła kaszleć i to dość mocno. Natychmiast skontaktowałam się z wetką, sunia dostała już leki i mam nadzieję, że wszystko znów będzie dobrze (bo tak było do wczorajszego wieczora). Oby było coraz lepiej ze zdrowiem Gajulki. 2 Quote
elik Posted May 9 Posted May 9 Dnia 7.05.2026 o 06:20, mari23 napisał: Wczoraj wieczorem Gaja zaczęła kaszleć i to dość mocno. Natychmiast skontaktowałam się z wetką, sunia dostała już leki i mam nadzieję, że wszystko znów będzie dobrze (bo tak było do wczorajszego wieczora). Jest dobrze? 1 Quote
mari23 Posted May 11 Author Posted May 11 Jest dużo lepiej, ale jeszcze kaszle. Nie odkrztusza tej paskudnej wydzieliny. Psychicznie też coraz lepiej, już nie tylko krzywy ogonek się cieszy, ale i oczka radosne na mój widok, dotyk wprawdzie wciąż jeszcze z ostrożnością, ale powoli postępy coraz większe. Odczekam jeszcze kilka dni i jeśli kaszel nie minie, zabiorę ją do wetki. 3 Quote
elik Posted May 11 Posted May 11 Bardzo pocieszające są te postępy w oswajaniu się suni, ale martwi ten kaszel 1 Quote
mari23 Posted May 13 Author Posted May 13 Gaja kaszle mniej, ale przedwczorajsza burza z deszczem/gradem jakby cofnęła tę poprawę, na szczęście nie mocno. Mam wrażenie, że pogorszenie stanu jest powiązane z wilgotnym, deszczowym powietrzem (zaczęła kaszleć wieczorem, czuć było już w powietrzu nadchodzące kilkudniowe opady). Za to psychicznie naprawdę coraz lepiej, drobne, malutkie, ale bardzo pozytywne zmiany cieszą mnie bardzo, mamy całe lato na stopniową zmianę miejsca - czyli na domową kanapę Dzisiaj "wielki dzień" Misia, zabieg kastracji. A wczoraj dotarła do nas ( już ze zrzeczeniem się psa) suczka westie, szukamy domku. Akcja szukania nowego domku dla owczarka australijskiego też nabiera tempa. No i Bieduś dostał wózeczek - wszystko pięknie, kiedy stoi, niestety każdy krok kończy się do góry kołami i to prawie dosłownie. Ataksja nasiliła się u niego ostatnio i ten wózek miał być podporą, zabezpieczeniem przed wywrotkami. Spróbuję jeszcze małych zmian - szerzej kółka, może i z przodu jakieś kółeczka dodatkowe się uda zamontować albo hamulec, bo jak tył lekko "idzie", to przód się przewraca. Wiedziałam, że to proste nie będzie, ale jest gorzej, niż się obawiałam, przez tą ataksję. 2 Quote
agat21 Posted May 13 Posted May 13 Biedne masz te psiaczki u siebie. Ten maluszek z ataksją ma niełatwo a Ty z nim. Wózeczek z dwoma kółkami się sprawdza pod warunkiem, że tylko jedna część ciała wymaga podpory, a nie całe ciałko Tu chyba musiałby być taki z czterema kółkami. Czy u Gajki były robione testy na pasożyty? Tak mi przyszło do głowy jak strasznie zarobaczone są psiaki ze schronu, może ta biedaczyna ma jakieś paskudztwa w płucach? 1 1 Quote
elik Posted May 13 Posted May 13 Dnia 13.05.2026 o 13:07, agat21 napisał: Czy u Gajki były robione testy na pasożyty? Tak mi przyszło do głowy jak strasznie zarobaczone są psiaki ze schronu, może ta biedaczyna ma jakieś paskudztwa w płucach? Może tak być. W schronisku nikt nie myśli o odrobaczaniach i faktycznie Gajunia może jest tak długo zarobaczona, że robale znajdują się także w płucach 1 Quote
Poker Posted May 14 Posted May 14 Całkiem niezłe wyniki. Podwyższone są parametry związane z zarobaczeniem i/lub z alergią. Quote
agat21 Posted May 14 Posted May 14 Dnia 14.05.2026 o 18:43, Poker napisał: Całkiem niezłe wyniki. Podwyższone są parametry związane z zarobaczeniem i/lub z alergią. Stawiam na zarobaczenie Quote
mari23 Posted May 16 Author Posted May 16 Dnia 14.05.2026 o 11:25, Tola napisał: Opłacona faktura za badania Gajki: 350,00 zl Bardzo dziękuję za tą pomoc "na starcie", przed Gajeczką leczenie i kontrolne badania, więc ta pomoc na początku to naprawdę duże wsparcie. Dziękuję Quote
mari23 Posted May 22 Author Posted May 22 Dnia 14.05.2026 o 18:43, Poker napisał: Całkiem niezłe wyniki. Podwyższone są parametry związane z zarobaczeniem i/lub z alergią. Dnia 14.05.2026 o 18:46, agat21 napisał: Stawiam na zarobaczenie Kupki były badane - czysto. Ale dostała Advocate. Tym razem po kuracji antybiotykowej kaszel nie minął. Teraz dostaje Theospirex, po kilku dniach jest nieduża poprawa, Gaja kaszle mniej i tak "łagodniej". Myślę, że w czerwcu zrobimy kontrolne rtg i badania krwi. Mam wielką nadzieję, że uda się to bez pomocy Sedalinu, jeśli Gaja da się wziąć na ręce (tak kikou transportowała Niunię do weta). "Małymi kroczkami" oswajam ją z dotykiem, wczoraj nawet przez cały tułów ją pogłaskałam. Oczywiście nie powoduje to wybuchów radości, raczej delikatny niepokój, ale już bez paniki. Chciałabym zabrać ją nie tylko do wetki, ale i do domu - tu niestety i schody do pokonania, i rzadkie, ale jednak wizyty "obcych", jak np. moja siostra i jej mąż, a Gaja panicznie boi się mężczyzn (i chyba wszystkie zamojszczaki z długim stażem). 1 Quote
mari23 Posted May 23 Author Posted May 23 Udało mi się znaleźć cudowny dom dla owczarka australijskiego, wspaniały pies i miał szczęście, że trafił do wspaniałych ludzi. Będzie szczęśliwy, a dotychczasowa właścicielka spokojna o jego los. Morze łez popłynęło po obu stronach, najspokojniej przeszedł przez to sam pies. Pierwsza fotka to podróż do nowego domu, druga to Bonnie przy płocie sąsiada nowego domu wypatruje. 4 Quote
Ellig Posted May 24 Posted May 24 Dnia 23.05.2026 o 16:29, mari23 napisał: Udało mi się znaleźć cudowny dom dla owczarka australijskiego, wspaniały pies i miał szczęście, że trafił do wspaniałych ludzi. Będzie szczęśliwy, a dotychczasowa właścicielka spokojna o jego los. Morze łez popłynęło po obu stronach, najspokojniej przeszedł przez to sam pies. Pierwsza fotka to podróż do nowego domu, druga to Bonnie przy płocie sąsiada nowego domu wypatruje. Pięknie, powodzenia Psiaku Quote
mari23 Posted May 27 Author Posted May 27 Dnia 24.05.2026 o 11:36, Ellig napisał: Pięknie, powodzenia Psiaku oj, naprawdę pięknie, takie adopcje powinny zdarzać się częściej. Dnia 24.05.2026 o 21:34, Poker napisał: Super, ze pies ma dobry dom. A co z chętnym z Wroclawia? Chętnych jednak brak, chyba słowo "terier" odstrasza. A sunia cudowna, grzeczna i kochana. Ale uciekinierka, puszczona luzem na posesji zaraz szuka dziury w płocie, chodzimy więc wyłącznie na smyczy. Za to domek u miłośników rasy corgi będzie miał czekoladowo-rudy Misio. Nie wiem, jak z tym rozstaniem poradzi sobie Tachi - bardzo przywiązał się do Misia, cały czas jest przy nim. Wczoraj wyszłam z Misiem na smyczy to Tachiś tak płakał przy furtce, że Misio sam zawrócił, nie chciał sam iść. 2 Quote
elik Posted May 27 Posted May 27 Dnia 27.05.2026 o 07:39, mari23 napisał: Za to domek u miłośników rasy corgi będzie miał czekoladowo-rudy Misio. Nie wiem, jak z tym rozstaniem poradzi sobie Tachi - bardzo przywiązał się do Misia, cały czas jest przy nim. Wczoraj wyszłam z Misiem na smyczy to Tachiś tak płakał przy furtce, że Misio sam zawrócił, nie chciał sam iść. To może zaproponuj Tachi w pakiecie z Misiem 1 Quote
mari23 Posted May 31 Author Posted May 31 Dnia 27.05.2026 o 09:40, Poker napisał: Może jest strona miłośników westów. Jest kilka na Fb, próbowałam, nie przebrnęłam. Te "główne" służą tylko do pokazywania swoich pupili, nie można tam nic ogłaszać. Jest też grupa na Fb tylko do ogłoszeń westów znalezionych lub do adopcji. Zgłosiłam się do grupy, dodałam ogłoszenie po czym dostałam komunikat, że ogłoszenie czeka na akceptację. I tyle.... nie zamieścili. Szczerze? Daleko na tych grupach do empatii i pomocy.... albo za mało przeglądałam z braku czasu. Mam dylemat wielki. Pewien pan, tak chyba koło 50-tki przed ok. rokiem powrócił tu do Malczyc, mieszka sam choć planuje zamieszkać z dziewczyną i jej 8-letnim synem. Jest to człowiek "po przejściach", czyli rozwodzie i terapii odwykowej, jeździ na spotkania AA, pracuje, wiem to od dobrze mi znanej jego sąsiadki (bardzo mu przychylnej, zna go od dziecka jako "psiarza"). Pan Rafał miał kiedyś westa, który już mu umarł i na widok spacerującej ze mną Bonnie zatrzymał auto i zapytał, czy może się przywitać z pieskiem. Dużo czasu to "przywitanie" mu zajęło, pokazywał zdjęcia westa, który mu umarł. Oczywiście bardzo chciałby sunię adoptować, sam polecił mi zapytać o niego tą sąsiadkę w odpowiedzi na pytanie gdzie mieszka. Od dziecka w tej rodzinie mieli psy, "pod względem najlepszej opieki" sąsiadka ręczy za niego, akurat to wyczułam sama od razu. Ale... Tu mam dylemat - to młodziutka sunia, wychowana z rodziną, z dziećmi, potrzebuje chyba więcej, niż jednoosobowego domu. On pracuje, więc prawie 9 godzin byłaby sama w domu, choć nie to jest problemem największym, ona zostaje grzecznie, w poprzednim domu przecież tak właśnie było. To stara kamienica (mieszkanie po jego rodzicach), sąsiedzi zwierzolubni, 2 psy tam mieszkają, ale tylko na smyczy chodzą bo podwórko otwarte, może i ta znajoma sąsiadka by mu w tym pomogła, bo też psy kocha i zawsze miała. Tyle plusów i tylko jeden minus - nie skreślam człowieka, ale czy mieszkający samotnie facet nie wróci do alkoholizmu? I co wtedy? Może zbyt wiele podobnych dramatów widziałam i się boję.... ale pomimo iż człowiek sunię zauważył dlatego, że przypomina mu ukochanego psa, że "będzie miał do kogo do domu wracać"... wszystko jest "za"...a jednak mam ogromny niepokój jakiś wewnętrzyny głos we mnie jest "przeciw". Nie wiem, co dla dobra suni będzie najlepsze... Chyba nie nadaję się już na DT... Dnia 27.05.2026 o 17:42, elik napisał: To może zaproponuj Tachi w pakiecie z Misiem Tachi jednak został, po Misia przyjechali wczoraj wspaniali (chyba dwumetrowi oboje) młodzi ludzie, choć przez wypadek na S-3 dwie godziny stali na trasie, dotarli ponad 3 godziny później, niż planowali...ale nie zrazili się problemami, Misiem na żywo byli zachwyceni jeszcze bardziej, niż po zdjęciach i filmikach ode mnie. Ale Misio taki właśnie cudowny jest - teraz będzie Pinio, za parę dni dopiero, powoli będą to zmieniać. Relacja z podróży i postojów była do 2 w nocy. A ja się chyba na DT już nie nadaję, bo choć z radością powitałam tych ludzi, (posiedzieli tu z nim i pospacerowali prawie 2 godziny łącznie) i cieszę się, że tak szczęśliwe życie go czeka (mam zaproszenie nad morze ;)), ale smutno mi strasznie było go żegnać.... i smutno mi od rana... Zapraszam na nowy wątek - Wasza obecność, rada i słowa otuchy naprawdę są dla mnie bardzo ważne 1 Quote
elik Posted May 31 Posted May 31 Dnia 31.05.2026 o 06:45, mari23 napisał: A ja się chyba na DT już nie nadaję, bo choć z radością powitałam tych ludzi, (posiedzieli tu z nim i pospacerowali prawie 2 godziny łącznie) i cieszę się, że tak szczęśliwe życie go czeka (mam zaproszenie nad morze ;)), ale smutno mi strasznie było go żegnać.... i smutno mi od rana... Taka jest nieszczęsna dola DT. Każdego tymczasika żegnałam ze łzami, ale kolejna bida znajdowała u nas dom tymczasowy, na czas szukania stałego domu. Trzymaj się mari 1 Quote
maarit Posted May 31 Posted May 31 Wątek zaznaczony, mam nadzieję że uda mi się częściej zaglądać... Quote
mari23 Posted May 31 Author Posted May 31 Dnia 31.05.2026 o 16:22, elik napisał: Taka jest nieszczęsna dola DT. Każdego tymczasika żegnałam ze łzami, ale kolejna bida znajdowała u nas dom tymczasowy, na czas szukania stałego domu. Trzymaj się mari Dnia 31.05.2026 o 17:15, maarit napisał: Wątek zaznaczony, mam nadzieję że uda mi się częściej zaglądać... Cieszę się i mam nadzieję, że się uda A "nieszczęsna dola DT" ma jedną dobrą stronę - jeszcze przez łzy, ale zdjęcia i filmiki oglądam. Niektórymi sie podzielę, Misio świętował dzisiaj swój pierwszy Dzień Dziecka - byli na lodach i na plaży. Misio adres zmienił tylko "częściowo", wciąż będzie mieszkał na ul. 1 maja....tylko w Kołobrzegu 1 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.