jankamałpa Posted April 14 Posted April 14 Ja tylko podczytuje wątek i kibicuję nie chcę sie mądrzyć ale naprawdę trzeba sunie narazac na taki stres? Ja mam od 8 lat pod swoją opieką sunie którą oswajalam 3 lata zanim dala się dotknac, pogłaskać, teraz nie ma zadnego problemu, a nie byla ze schroniska. Z chorym sercem może nie wytrzymac takiej dawki stresu - mój Maksiu niewytrzymal :(. 1 Quote
Poker Posted April 14 Posted April 14 Myślę, że Gaja pamięta co się z nią działo w gabinecie i nie mogła się bronić, bo pewnie wiecie, że Sedalin nie znosi świadomości tylko obezwładnia fizycznie. Trochę potrwa zanim nabierze znowu zaufania. Ciekawe jakie dostała zastrzyki i co powiedzą wyniki. 2 Quote
mari23 Posted April 14 Author Posted April 14 Dnia 14.04.2026 o 08:02, mari23 napisał: Nie wiem, czy dobra to, czy niepokojąca wiadomość- Gaja daje mi się dotykać i głaskać, ale.... od wczoraj siedzi w budce, nie chce jeść, przy głaskaniu odwraca głowę, ale mnie nie atakuje. Myślę, że wczorajszy atak na rękę wetki był związany z tym, że nie chcąc mnie narażać na promieniowanie sama ją zabrała do gabinetu rtg, co wywołało panikę u Gajusi. Teraz nie wiem, czy ona ze stresu tak sobie siedzi, czy też ma to związek z wyrwanym zębem. Czekam, aż wetka przyjdzie do pracy, żeby zapytać, co dalej z Gajusią. Myślę, że jeśli nadal tak będzie biernie tolerować mój dotyk, to zabiorę ją jednak do kardiologa, już bez Sedalinu. Dobre wieści - Gaja wyszła z budy, zjadła śniadanie, wprawdzie unika bezpośredniego kontaktu, ale jednak daje się dotknąć i pogłaskać delikatnie, na razie na tym poprzestanę, z kardiologiem chyba odczekam do maja (będzie za tydzień a potem ok. 20 maja). Co mnie dziwi (i cieszy!) - Gaja nie kaszle. Dnia 14.04.2026 o 09:06, jankamałpa napisał: Ja tylko podczytuje wątek i kibicuję nie chcę sie mądrzyć ale naprawdę trzeba sunie narazac na taki stres? Ja mam od 8 lat pod swoją opieką sunie którą oswajalam 3 lata zanim dala się dotknac, pogłaskać, teraz nie ma zadnego problemu, a nie byla ze schroniska. Z chorym sercem może nie wytrzymac takiej dawki stresu - mój Maksiu niewytrzymal :(. Witaj, cieszę się, że jesteś Podobnie jak Twoja sunia, tak też i mój Bezik nie jest ze schroniska, a oswajanie z dotykiem trwa już naprawdę długo, jest dobrze w tej chwili, ale on głaskanie bardziej "cierpliwie znosi", niż się z tego cieszy, przeszedł wiele złego u swojego "pana". A dla Gajusi ten stres i badania były jednak konieczne - bardzo kaszlała i rzęziła, chwilami te ataki były takie, że obawiałam się wręcz o jej życie. Udało się zrobić badania i jednak bariera została przełamana - pozwala mi się dotknąć, choć jeszcze sama nie podchodzi do pogłaskania. 6 Quote
mari23 Posted April 16 Author Posted April 16 Są wreszcie wyniki, a rtg wetka musi jeszcze skonsultować, niezbyt dobrej jakości są zdjęcia, Gaja się broniła energicznie Krwi trochę mało, bo w pewnym momencie po prostu przestała lecieć, jakby zakrzepła w igle... wetka nie chciała jej drugi raz kłuć. Być może to efekt Sedalinu - bardzo słabo krew kapała już od wkłucia. Quote
Tola Posted April 16 Posted April 16 Poprosiłam na Fb o zakup karmy dla Niuni i Gajki poprzez http://ocalonelapki.pl/zamojska-fundacja-zea i uzbierało się 472,65 zł, czyli dla każdej dziewczyny przypada 236,32 zł Jaką karmę zamówić ? Dziękuję Nesiowata i Jo37 za zakupy 3 Quote
Poker Posted April 16 Posted April 16 Lekka anemia i prawie na 100 % robale. Kaszel też może być od robali. 1 Quote
mari23 Posted April 17 Author Posted April 17 Dnia 16.04.2026 o 22:26, Tola napisał: Poprosiłam na Fb o zakup karmy dla Niuni i Gajki poprzez http://ocalonelapki.pl/zamojska-fundacja-zea i uzbierało się 472,65 zł, czyli dla każdej dziewczyny przypada 236,32 zł Jaką karmę zamówić ? Dziękuję Nesiowata i Jo37 za zakupy Gaja suchej nie chce, ma jeszcze tą, z którą tu przyjechała i na pewno na długo jej wystarczy. Ale mokrą - Dolinę Noteci (te duże saszetki) bardzo lubi. I co najważniejsze - może nie bardzo lubi, ale "toleruje" - daje się dotykać i lekko głaskać (bok głowy, szyja, prawie do łopatki, na odległość wyciągniętej ręki, ale nie odskakuje, a ja stopniowo skracam dystans. Po takiej dłuższej chwili Gaja robi lekki krok w tył...i patrzy na mnie i na miskę oczywiście "nagroda" trafia do miseczki Dnia 16.04.2026 o 22:51, Poker napisał: Lekka anemia i prawie na 100 % robale. Kaszel też może być od robali. Wg książeczki była odrobaczana, ale chyba trzeba coś skuteczniejszego zastosować. W poniedziałek jestem umówiona u wetki na wizytę w sprawach Gaji, żeby na spokojnie był czas przeanalizować i omówić wszystko. 4 Quote
rozi Posted April 17 Posted April 17 Dnia 17.04.2026 o 08:44, mari23 napisał: może nie bardzo lubi, ale "toleruje" - daje się dotykać i lekko głaskać (bok głowy, szyja, prawie do łopatki, na odległość wyciągniętej ręki, ale nie odskakuje, a ja stopniowo skracam dystans. Po takiej dłuższej chwili Gaja robi lekki krok w tył... Perełka moja nie lubi głaskania. Taka jest. Bez przejść jakichś, z hodowli sunia. Nie każdy piesek lubi głaskanie. Po co się upierać przy głaskaniu? To czemuś ma służyć? 1 1 Quote
mari23 Posted April 18 Author Posted April 18 Dnia 17.04.2026 o 23:37, rozi napisał: Perełka moja nie lubi głaskania. Taka jest. Bez przejść jakichś, z hodowli sunia. Nie każdy piesek lubi głaskanie. Po co się upierać przy głaskaniu? To czemuś ma służyć? Oczywiście masz rację, głaskanie to powinna być radość dla obu stron, nie przymus - zawsze tak to traktuję i nigdy nie zmuszam tych, które nie lubią. Są pieski, od których "opędzić się nie można", a są takie, którym na tym nie zależy, albo wręcz nie lubią - trzeba to uszanować jak najbardziej. Ja mam tylko dwie ręce z chorymi stawami, a ich jest dużo, więc o nadmiarze mowy być nie może (dla niektórych zwłaszcza ;)). Ale w przypadku takich przerażonych, skrzywdzonych istot, jak Bezik czy Gaja ten krótki, ale codzienny, systematyczny dotyk (nie jest to głaskanie w pełnym znaczeniu tego słowa) jest konieczny, żeby w razie potrzeby można było zapiąć smycz i zabrać psa do weterynarza. Gaja w maju (mam nadzieję, że się uda) powinna już bez Sedalinu, bez paniki i przymusu odwiedzić kardiologa i temu właśnie służy to moje "głaskanie". Jeśli Gaja robi lekki unik - nie zmuszam jej do dotyku, to ma jej się tylko dobrze kojarzyć. Nigdy nie chciałabym zabierać jej do weta w sposób, w jaki była zabierana ze schroniska, to była straszna trauma i dla ludzi, i dla biednej Gaji 2 Quote
maarit Posted April 18 Posted April 18 Zdalnie psa nie "obsłużysz". Taka prawda. A tyle się ich u Ciebie przewinęło, że sama wiesz najlepiej gdzie jest granica 2 Quote
Tola Posted April 20 Posted April 20 Dnia 17.04.2026 o 08:44, mari23 napisał: Gaja suchej nie chce, ma jeszcze tą, z którą tu przyjechała i na pewno na długo jej wystarczy. Ale mokrą - Dolinę Noteci (te duże saszetki) bardzo lubi. I co najważniejsze - może nie bardzo lubi, ale "toleruje" - daje się dotykać i lekko głaskać (bok głowy, szyja, prawie do łopatki, na odległość wyciągniętej ręki, ale nie odskakuje, a ja stopniowo skracam dystans. Po takiej dłuższej chwili Gaja robi lekki krok w tył...i patrzy na mnie i na miskę oczywiście "nagroda" trafia do miseczki Wg książeczki była odrobaczana, ale chyba trzeba coś skuteczniejszego zastosować. W poniedziałek jestem umówiona u wetki na wizytę w sprawach Gaji, żeby na spokojnie był czas przeanalizować i omówić wszystko. Karma zamówiona, jak dotrze to proszę o potwierdzenie ( 40 saszetek mix; 261,02 zł) 1 Quote
mari23 Posted April 21 Author Posted April 21 Dnia 20.04.2026 o 19:46, Tola napisał: Karma zamówiona, jak dotrze to proszę o potwierdzenie ( 40 saszetek mix; 261,02 zł) Dziękuję ! Niestety nie mam najlepszych wieści Gaja ma liczne zmiany w płucach i bardzo mocne rozszerzenie krtani/tchawicy, co powoduje ucisk na serce. Samo serce jest ok, kardiolog nie jest konieczny. Jeżeli chodzi o płuca - może to być "tylko" pozapalne, ale też może to być onkologiczne. Quote
elik Posted April 21 Posted April 21 Dnia 21.04.2026 o 14:04, mari23 napisał: Dziękuję ! Niestety nie mam najlepszych wieści Gaja ma liczne zmiany w płucach i bardzo mocne rozszerzenie krtani/tchawicy, co powoduje ucisk na serce. Samo serce jest ok, kardiolog nie jest konieczny. Jeżeli chodzi o płuca - może to być "tylko" pozapalne, ale też może to być onkologiczne. Faktycznie, niedobrze ale dobrze, że Ją wybrałaś. W schronie nie miałaby szans na pomoc. Jakie są plany na leczenie? 2 Quote
agat21 Posted April 21 Posted April 21 Dnia 21.04.2026 o 14:04, mari23 napisał: Dziękuję ! Niestety nie mam najlepszych wieści Gaja ma liczne zmiany w płucach i bardzo mocne rozszerzenie krtani/tchawicy, co powoduje ucisk na serce. Samo serce jest ok, kardiolog nie jest konieczny. Jeżeli chodzi o płuca - może to być "tylko" pozapalne, ale też może to być onkologiczne. O rany Dalsza diagnostyka będzie? 1 Quote
mari23 Posted April 23 Author Posted April 23 Dnia 20.04.2026 o 19:46, Tola napisał: Karma zamówiona, jak dotrze to proszę o potwierdzenie ( 40 saszetek mix; 261,02 zł) Kurier dostarczył ciężką, na wpół rozwaloną paczkę ale jedzonko całe, Gaja ma zapas. dziękuję! Gaja dostała antybiotyk i po kilku dniach jest lekka poprawa, mniej kaszle i rzęzi, choć na całkowite wyzdrowienie zapewne nie ma co liczyć. Oby tylko jeszcze trochę się poprawiło i "nic" w płucach nie rosło, to będzie naprawdę dobrze - to moja myśl, wetka jest oszczędna w ocenach. U Gajusi zaproponowała dłuższą antybiotykoterapię, potem rozważymy ewentualnie dalsze kroki. To starsza już sunia, z bardzo ciężkim, prawie 10-letnim etapem życia w schronisku. Moja wetka ma ogromne doświadczenie, mam do niej zaufanie - co do diagnostyki i leczenia zawsze jest ostrożna i proponuje to, co najbardziej konieczne, nie naciąga ani na niepotrzebne koszty, ani na zabiegi czy badania, które nic lub niewiele dadzą. A za bezdomne liczy tylko koszty leków i badań laboratoryjnych, za wizytę czy pobranie krwi - nie. 6 Quote
agat21 Posted April 23 Posted April 23 Dnia 23.04.2026 o 08:56, mari23 napisał: Kurier dostarczył ciężką, na wpół rozwaloną paczkę ale jedzonko całe, Gaja ma zapas. dziękuję! Gaja dostała antybiotyk i po kilku dniach jest lekka poprawa, mniej kaszle i rzęzi, choć na całkowite wyzdrowienie zapewne nie ma co liczyć. Oby tylko jeszcze trochę się poprawiło i "nic" w płucach nie rosło, to będzie naprawdę dobrze - to moja myśl, wetka jest oszczędna w ocenach. U Gajusi zaproponowała dłuższą antybiotykoterapię, potem rozważymy ewentualnie dalsze kroki. To starsza już sunia, z bardzo ciężkim, prawie 10-letnim etapem życia w schronisku. Moja wetka ma ogromne doświadczenie, mam do niej zaufanie - co do diagnostyki i leczenia zawsze jest ostrożna i proponuje to, co najbardziej konieczne, nie naciąga ani na niepotrzebne koszty, ani na zabiegi czy badania, które nic lub niewiele dadzą. A za bezdomne liczy tylko koszty leków i badań laboratoryjnych, za wizytę czy pobranie krwi - nie. Taka wetka to skarb. Zdrowia dla Gajusi, mam nadzieję, że antybiotyki pomogą trwale. Poza tym zmiana życia też pewnie da efekty zupełnie przez medycynę nieznane i niezbadane 1 Quote
mari23 Posted April 25 Author Posted April 25 Dnia 23.04.2026 o 09:02, agat21 napisał: Taka wetka to skarb. Zdrowia dla Gajusi, mam nadzieję, że antybiotyki pomogą trwale. Poza tym zmiana życia też pewnie da efekty zupełnie przez medycynę nieznane i niezbadane Oj, to prawda, taka wetka to skarb i rzadkość. I też mam nadzieję, że oprócz leków ta odmiana życia pomoże Gajusi. Dzisiaj przy karmieniu Gaja podeszła do mnie bardzo blisko i obwąchała moją twarz ( ręce już dobrze zna). Już cieszy się, jak do niej idę, macha tym swoim zakrzywionym ogonkiem i przebiera przednimi łapkami. Podchodzi do mnie sama, choć jeszcze ostrożnie. Przy "pogaduchach" zawsze delikatnie poprawiam, przesuwam obrożę, na razie nie próbuję niczego więcej, nie chciałabym, żeby się cofnęła, mamy dużo czasu A we wtorek wielki dzień dla Biedusia - przymierzać będziemy wózeczek, który nie tyle do pomocy w chodzeniu, co w utrzymaniu równowagi jest potrzebny. Nie wiem, jak to będzie funkcjonowało, bo Biedunio ma ataksję i przy zbyt szybkim chodzeniu będzie upadał do przodu, na pysiolek. Teraz też tak upada, ale bardziej na bok się przewraca, może kółka po bokach podtrzymają go trochę. 2 Quote
mari23 Posted May 5 Author Posted May 5 Dnia 26.04.2026 o 12:17, elik napisał: Trzymam kciuki za Gajunię i za Biedusia. U Gajusi coraz lepiej Nie tylko cieszy się na mój widok ale też wychodzi ze swojego kojca na większy wybieg, gdzie wychodzą pieski prosto z domu. Inkę i inne psiaki ignoruje, spojrzy, powącha i rozgląda się wokół. Po chwili wraca "do siebie", tam się chyba czuje bezpiecznie. Zdrowotnie też ok, kaszle sporadycznie, nie rzęzi, choć kiedy jest bardzo blisko mnie, słyszę jej oddech taki lekko chrapliwy. Bieduś też dobrze, wyniki trzustkowe mu się poprawiły po karmie LOW FAT, za to parametry nerkowe trochę podwyższone. No i wózeczek zamówiony, Bieduś jeszcze nie wie, ale ja już nie mogę się doczekać I dwie ważne sprawy: Pilnie ( na prośbę właścicieli) szukam domów dla rasowych (jedno i drugie z rodowodem, zapewne pseudo) 1. suczka westie 1,5 roczna 2. niebieskooki owczarek australijski blue merle 6-letni 2 Quote
mari23 Posted May 7 Author Posted May 7 Wczoraj wieczorem Gaja zaczęła kaszleć i to dość mocno. Natychmiast skontaktowałam się z wetką, sunia dostała już leki i mam nadzieję, że wszystko znów będzie dobrze (bo tak było do wczorajszego wieczora). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.