Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja nie jestem przeciwniczką kolców, bo spotkałam już w swoim życiu parę psów, których by się bez nich nie dało opanować; widziałam też kolce używane w prawidłowy sposób w szkoleniu psów sportowych na poziomie naprawdę zaawansowanym (głównie właśnie na ONkach, malinach, dobermanach), więc mnie to nie bardzo rusza, ale jak ktoś zakłada swojemu psu kolce jak debil, bo "piesek ciungnie, pani!", a kolce są pięć rozmiarów za duże, jakości dupiatej i dyndają sobie wesoło prawie że na klatce piersiowej psa, to nie powiem, ciśnienie mi wzrasta...

http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_8105.jpg ten pies ma np. moim zdaniem kolce za nisko (albo może za duże w obwodzie?) zwłaszcza w porównaniu do innych psów, które kolce mają wysoko na szyi, bo tam najlepiej kolce działają, mylę się? ;)

http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_8135.jpg Juleczek krówkeczka :loveu: Już nie wygląda jak nieproporcjonalny kurczaczek :evil_lol:

Podziwiam pasję Jariego :) Mam nadzieję, że moje przyszłę bydlę też będzie lubiło pracować, chociaż nie wiem, czy konkretnie wisieć na szmacie :evil_lol:

[quote name='chrupcia']
faaajnie mieć takiego psa co wygląda na groźnego.. spokojnie po ulicy można chodzić ;-) no bo chybaa sama wiesz, że dobki nie są uważane za przymilne pieski (przynajmniej u mnie) ;-) chociaż w Jarim każdy byłby zakochany :loveu:

Jeśli chodzi o psa wyglądającego groźnie to raczej każdy średnio-duży pies o ciemnej sierści się nada :eviltong: Dobermany to wyższa szkoła jazdy ;)

Posted

Wielka przyjemność obejrzeć takie zdjęcia! A jeszcze milej poczytać jakie masz fajne, zdrowe podejście do tematu szkolenia. Też zbieram się żeby sprawdzić Vesper w obronie. Nie wiem czy nie jest za miękka ale może umiejętny szkoleniowiec (a mam też całe szczęście takiego) będzie potrafił ją rozbudzić.

Posted

[quote name='awaria']:loveu:
Chyba oficjalnie się zakochałam w szkoleniu obronnym Mogę przywiązać psa do drzewa, on drze ryja i się rzuca - me like it Jutro wieczorem dam Ci znać na stóweczkę czy będziemy jechać.
Świetne zdjęcia, ucieszone psie mordy w trakcie i po ciężkiej pracy - super
Nad Jarim się nie będę zachwycać, bo już to robiłam 2 miliony razy Julek natomiast fajnie proporcjonalnieje, z każdą sesją coraz bardziej dobermana przypomina :D
Będzie super, zobaczysz :). O ile nie będzie padać... Jest ktoś tutaj zaklinaczem deszczu? Przydałaby się pomoc ;)

[quote name='dOgLoV']Jejka ale te psy maja agresji w sobie :evil_lol:
Mój Tż we wojsku był pozorantem , zawsze bylam ciekawa jak to sie czlowiek czuje jak pies sie na niego rzuca i targa go za taki rękaw :evil_lol:

musze to napisać http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_8192.jpg przecudowny jest ten onek ::loveu:
ONka fociłam z myślą o moich ONkowych odwiedzających :). Miło spojrzeć na tak zadbanego psa, jak czasami widzę niektóre DONki zupełnie skołtunione to się płakać chce.

[quote name='chrupcia']No tak... ja już samca jednego mam ;) yorka :evil_lol: no i widzę że dogadują sie u Ciebie dobek z mniejszym psem to i pewnie z yorkiem nie byłoby takiego problemu :)
faaajnie mieć takiego psa co wygląda na groźnego.. spokojnie po ulicy można chodzić ;) no bo chybaa sama wiesz, że dobki nie są uważane za przymilne pieski (przynajmniej u mnie) ;) chociaż w Jarim każdy byłby zakochany :loveu:
No, powiem ci, że ma to swoje zalety i wady. Wadą jest to, że ludzie faktycznie się go boją ;) i nie chcąc wychodzić na chama muszę go zawsze łapać i przetrzymywać jak ktoś idzie, mieć oczy dookoła głowy itp. Z goldenem czy yorkiem takich problemów nie ma. Ale pomijając to, ten groźny wygląd ma więcej zalet niż wad. Przynajmniej dla mnie, drobnej kobietki ;)

[quote name='Naklejka']łał.... :D
Jakby ktoś pacną pałką Jetsana w łeb, to on by zniszczył pałkę i ew. się obraził lub potraktowałby to jako chęć zabawy :lol:
hmmm....http://img3.imageshack.us/img3/6703/img5019w.jpg muszę kupić chyba rękaw :evil_lol:
Tą pałką to się nie bije na pierwszej lekcji :evil_lol: To są miesiące ciężkiej pracy, a przede wszystkim najważniejsze jest to aby ocenić charakter psa, czy się w ogóle nadaje do tego typu pracy. Rękaw możesz kupić, ale chyba Jetsan by ci go z ręką odgryzł :lol:

http://i883.photobucket.com/albums/a...d/DSC_8105.jpg ten pies ma np. moim zdaniem kolce za nisko (albo może za duże w obwodzie?) zwłaszcza w porównaniu do innych psów, które kolce mają wysoko na szyi, bo tam najlepiej kolce działają, mylę się? ;-)
Ten pies te kolce to w ogóle miał później zdjęte. Ten gość powinien kupić psu szelki na następne zajęcia.

Podziwiam pasję Jariego :smile: Mam nadzieję, że moje przyszłę bydlę też będzie lubiło pracować, chociaż nie wiem, czy konkretnie wisieć na szmacie :evil_lol:
Mówisz o wilczaku? A one nadają się na obronę?

[quote name='weszka']Wielka przyjemność obejrzeć takie zdjęcia! A jeszcze milej poczytać jakie masz fajne, zdrowe podejście do tematu szkolenia. Też zbieram się żeby sprawdzić Vesper w obronie. Nie wiem czy nie jest za miękka ale może umiejętny szkoleniowiec (a mam też całe szczęście takiego) będzie potrafił ją rozbudzić.
Pojęcie powinnam mieć zdrowe, bo posiadam taką, a nie inną rasę z taką, a nie inną psychiką. Wiem, że to co dla niektórych psów może być nie do zniesienia, wywoływać strach, panikę i zamęt, mój pies nie dość, że zniesie, to jeszcze będzie miał z tego frajdę. Co do rozbudzania to nie mam zbyt wielkiego doświadczenia bo sama posiadam psa aż z nadto rozbudowanym kręciołem ;)

Z ogłoszeń parafialnych muszę się pochwalić, że dieta rybno-ziemniaczana zaczyna chyba odnosić sukces. Widzę poprawę. Jari wczoraj i dziś, zrobił 1 małą kupę po 24 godzinach od posiłku :p Wcześniej kupę robił i 3 razy w ciągu spaceru po góra 6 godz. "trawienia", a była to śmierdząca, żółta papa z grudami niestrawionej suchej karmy. Nie cieszy mnie za to fakt, że jest to jak na razie jedyne pożywienie po którym widzę jakąkolwiek zmianę, ponieważ on nie może do końca życia tego jeść, a wszystkie suche karmy jakie mu do tej pory podawałam w ogóle się nie przyjmowały. Zobaczymy co będzie dalej...

Trochę dzisiejszych foteczek z Choszczówki:







Posted

Foty świetne, śliczne psiaki :loveu:
Jari wydaje mi sie o wiele bardziej muskularny od tamtego drugiego dobka (?) :)
chciałabym by przy Jazzie czuli choć trochę respektu, a nie ciągle słysze "połyka w całości?:lol:" :evil_lol:

Posted

Migori napisał(a):
Ależ ten Julek pięknieje i mężnieje z każdym dniem! Ma zadatki na bardzo fajnego dobka.


oglądając zdjęcia pomyślałam to samo, bardzo podoba mi się Julek, ma piękny, jeszcze trochę szczenięcy pysk :)

Posted

ONka fociłam z myślą o moich ONkowych odwiedzających . Miło spojrzeć na tak zadbanego psa, jak czasami widzę niektóre DONki zupełnie skołtunione to się płakać chce.


Oooo to dziekuje :loveu:
Ja mam to samo , jak widze Onka albo w ogole innego psa z kołtunami albo wlosami wrecz proszacymi sie o wyczesanie to mnie az cos bierze , miała bym wtedy ochote podejsc i opieprzyc wlasciciela a pozniej chetnie bym wziela grzebien i sama wyczesala owego pieska :loveu:

zdjecia jak zawsze super :loveu::loveu::loveu::loveu:

Posted

nadrobiłam właśnie zaległości u Ciebie, się zmachałam :D
czytając posty odniosłam wrażenie, że nieco ironicznie odnosisz się do klikania, a ja baaardzo lubię, na Etnę działa jak trzeba ;)

Posted

[quote name='chrupcia']Foty świetne, śliczne psiaki :loveu:
Jari wydaje mi sie o wiele bardziej muskularny od tamtego drugiego dobka (?) :)
chciałabym by przy Jazzie czuli choć trochę respektu, a nie ciągle słysze "połyka w całości?:lol:" :evil_lol:
Jari, może się wydawać muskularny, bo nie ma na sobie grama tłuszczu. Julek jest połowę młodszy, a zaraz będzie większy niż Jari... Ale to też się może już zmienić niedługo, bo Piko ładnie zareagował na zmianę diety.

[quote name='Migori']Ależ ten Julek pięknieje i mężnieje z każdym dniem! Ma zadatki na bardzo fajnego dobka.
[quote name='AgataP']oglądając zdjęcia pomyślałam to samo, bardzo podoba mi się Julek, ma piękny, jeszcze trochę szczenięcy pysk :)
Nawet Urszuli powiedziałam, że już coraz mniej przypomina styraną szkapę :evil_lol:

[quote name='Iniek']Świetne zdjęcia, zwłaszcza te na którym oba psiaki targają jeden kij ;)
To ich ulubiona forma zabawy. Biegają z tym kijkiem z ogromną prędkością, a ja się śmieje, że zaprzęg gdzieś woźnicę zgubił :lol:

[quote name='awaria']Mina Julka "Mamusiu, ratunku! Ja już nie chcę się z nim bawić:-(!"
http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_8287.jpg

Fajnie, że w końcu znalazłaś jedzenie, które młodemu służy - niefajnie, że jest to tak mało ekonomiczna forma żywienia:shake:
A to, normalna, Julek się położył odpocząć, ale Jari stwierdził, że pora na zabawę i na niego po prostu wbiegł :lol:

Prawdziwie niefajne będzie potem szukanie dla Jariego suchej karmy, która mu będzie odpowiadać. Na razie widać, że nie ma alergii na rybę i ziemniaki, jest kilka karm na rynku z tymi składnikami... Zobaczymy. Najbardziej się boję tylko, znów ujrzeć tę luźną, paskudą, wielką kupę :shake:

Widzę na swojej pogodzie, że w sobotę ma się przejaśnić i jest słoneczko... Ale wiadomo jak z pogodą, nikt jej do końca nie przewidzi :p

[quote name='dOgLoV']Oooo to dziekuje :loveu:
Ja mam to samo , jak widze Onka albo w ogole innego psa z kołtunami albo wlosami wrecz proszacymi sie o wyczesanie to mnie az cos bierze , miała bym wtedy ochote podejsc i opieprzyc wlasciciela a pozniej chetnie bym wziela grzebien i sama wyczesala owego pieska :loveu:

zdjecia jak zawsze super :loveu::loveu::loveu::loveu:
W sobotę jak będą ONki to też zrobię. Tam też często spotykają się podobno białe owczarki szwajcarskie.

[quote name='motyleqq']nadrobiłam właśnie zaległości u Ciebie, się zmachałam :D
czytając posty odniosłam wrażenie, że nieco ironicznie odnosisz się do klikania, a ja baaardzo lubię, na Etnę działa jak trzeba ;)
Ironicznie odnoszę się do klikera w stosunku do Jariego tylko. Tzn. wiem, że zapewne mogłabym go trenować tym urządzeniem, ale uważam, że to nieco zbędne bo i bez niego można świetnie się z nim porozumieć, a po drugie przy wykonywaniu niektórych elementów obronnych (np. puszczaniu rękawa) kliker jest... hm... za słaby ;). Trudno, na dobka trzeba się czasem wydrzeć, albo dać strzała z kolców... Widzę to po moim psie, po tym jak się nakręca... Zresztą sama widziałaś jaki on jest ;). Gdybym miała jakieś zapędy na dalsze szkolenie w tym kierunku nie ukrywam, że kolce były by niezbędne. Martin sam mi to zasugerował, ja natomiast z racji tego, że takich zapędów nie mam, kolców również nie kupuje. Chociaż teraz, przy następnym spotkaniu zapytam się go, co tak naprawdę mogę z Jarim jeszcze porobić. A porobić, można naprawdę dużo, tutaj np. występ z niedawnych mistrzostw polski IPO 3, zwycięzca, malinowy belg (prawie jak Etna ;) )

Część B, posłuszeństwo:
[video=youtube;tqsZwK8nc7U]http://www.youtube.com/watch?v=tqsZwK8nc7U[/video]

I C, obrona:
[video=youtube;cY7rN9n8ZJs]http://www.youtube.com/watch?v=cY7rN9n8ZJs[/video]

Kliker natomiast dla takich sportów jak agility jest myślę bardzo fajny, a już na pewno dla takiego żywego srebra jakim jest Etna. Ja nawet mam kliker w domu, mogę go w sumie zabrać kiedyś na spacer i poklikać na Jarim jakieś proste komendy, żeby zobaczyć czy będzie jakaś różnica.

Posted

Kiedyś, jak Bora była mała, miała 3-4 miesiące (czyli jakieś 4 lata temu) kliker był szalenie popularny. Odnosiłam wręcz wrażenie, że to było panaceum na całe "psie zło". Też klikałam, a jakże, nie mogłam być gorsza. Robiłam codzienne sesje, uczyłam wszystkiego. A miałam 3 miesięcznego szczyla laba z mega adhd. Kliker zamiast pomóc ją wyciszać, nakręcał ją do nieprawdopodobnych obrotów. Suka po takiej 30sekundowej sesji kształtowania latała po ścianach, pod sufit, na parapet - dosłownie!. A była w tym czasie po 1 operacji na dysplazje - miała ograniczony ruch - kliker miał rozładować ją trochę, zająć, zmęczyć. Skutek był odwrotny. Mała w tym amoku wskoczyła na stół i miała zamiar z niego zeskoczyć - z łapą w gipsie po operacji na stawie.
Od tamtej pory mogę powiedzieć że znienawidziłam to małe klikające pudełko. Nie używam go i nikomu polecać już nie będę. Ponoć można w tej sposób szkolić wszystkie psy - bzdura niestety. I tak jak z niewłaściwie używaną kolczatką, klikaniem można wyrządzić wiele złego. Można stworzyć potwora wiecznie nakręconego, na wiecznych obrotach, który wypali się w wieku 3-4 lat.
Zmienił się też mój stosunek do kolczatek i ogólnie korekt. Kiedyś (za czasów klikania) było dla mnie nie do przyjęcia żeby w ogóle psa szarpnąć, krzyknąć, podnieść głos, a skorygować dławikiem to już w ogóle. I co? wychowałam małego potwora, na którego nie można krzywo spojrzeć bo sie zamyka, dygocze, przypada do ziemi i zachowuje się tak jakbym miała zaraz zarżnąć. Mam w domu śmierdzące jajo, z którym trzeba się obnosić tak delikatnie żeby nie pękło. Także można przegiąć i w drugą stronę.
Mam ogromny szacunek do ludzi którzy pracują z psami zgodnie z ich pierwotnym zastosowaniem. Podziwiam i gratuluje.

Posted

Niezły ten maliniak!
migori masz rację, tak klikerem jak i kolczatką, dławikiem itd. można psa źle poprowadzić i "zniszczyć". Ja nie jestem fanatycznie nastawiona w żadną stronę. Nie ma złotej metody na wszystkie psy, każdy pies jest inny. Dlatego denerwuje mnie obsesja niektórych jak widzą kolce czy usłyszą o jakiejś korekcie. Nie mówię o bicu psa czy "łamaniu" na siłę, o nie! Po prostu niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego że wychowanie dużego, mocnego psa, o dużym temperamencie i mocnym charakterze czasem wymaga czegoś więcej niż samych pozytywów i tylko "ignorowania złego zachowania". Lubię szkoleniowców z doświadczeniem, otwartych na nowe metody ale nie ślepo zapatrzonych, łączących różne style tak żeby jak najbardziej dopasować się do psa. Trzeba mieć wyczucie, dojść do psa a nie podążać za aktualną modą w szkoleniu.

A zdjęcia spacerowe świetne. Dwa piękne, zadbane dobki to robi wrażenie :)

Posted

weszka napisał(a):
... Lubię szkoleniowców z doświadczeniem, otwartych na nowe metody ale nie ślepo zapatrzonych, łączących różne style tak żeby jak najbardziej dopasować się do psa. Trzeba mieć wyczucie, dojść do psa a nie podążać za aktualną modą w szkoleniu. ...


podpisuję się obiema rękoma .... tylko szkoda, że tak trudno takiego szkoleniowca spotkać.

Posted

weszka napisał(a):
Po prostu niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego że wychowanie dużego, mocnego psa, o dużym temperamencie i mocnym charakterze czasem wymaga czegoś więcej niż samych pozytywów i tylko "ignorowania złego zachowania".

Dokładnie, zgadzam się z Tobą. Nikt tutaj nie mówi o biciu, katowaniu, łamaniu czy innych tego typu brutalnych metodach. Jednak mając dużego silnego psa, zdolnego nawet do agresji nie można pozwolić sobie na "ignorowanie złego zachowania" bo to się może źle skończyć. Poza tym, co za przyjemność fruwać na spacerze za wesołym 30kg labusiem. Ja mam chory kręgosłup i nie moge pozwolić sobie na zrywy i szarpnięcia jakie funduje mi pies. Uczyłam luźnej smyczy od samego początku - fakt smaczkami i metodą "drzewa" ale trzeba też zrozumieć, że nie na każdego psa to działa. A potem leczyć zwyrodnienie, po spacerku z wesołym dobciem to ja dziękuję.

Posted

Mądre rzeczy tu piszecie :). Po wielkim boomie na szkolenie pozytywne zaczęły oczywiście jak grzyby po deszczu wyrastać szkoły pełne "behawiorystów" (no bo przecież nie treserów :diabloti:) z dyplomami z kursów interenetowych albo certyfikatami zagranicznych szkółek o których nikt nigdy nie słyszał. Raz weszłam na stronę jakiejś i zrobiłam wielkie oczy. Za "jedyne" 800 zł proponowano "kurs", który można równie dobrze przeprowadzić w domu bo składał się z najprostszych komend jak siad, noga czy chodzenie na luźnej smyczy. Oczywiście wszystko było tam opisane pozytywnym językiem czyli jakieś wygaszenia, wzmacniania, pierdu, pierdu dla laika co nic nie zrozumie, ale uważa, że to bardzo mądre, ale człek bardziej ogarnięty np. ja przeczyta od razu między wierszami, że proponowana jest nauka podaj łapę za 800 zł. Kurs oczywiście nie kończył się żadnym egzaminem, no bo jednak na PT to jest wymagane coś więcej niż siad i waruj.

Dla mnie ważne przy wyborze szkoleniowca są REALNE kompetencje, czyli ile ten pan psów wytrenował, na jakim poziomie, czy mają tytuły i JAKIE tytuły. Psy które zwyciężają w konkursach IPO są dla mnie lepszym wyznacznikiem niż psy, które ukończyły kurs w szkole behawiorystycznej "wszystkiego najlepszego".

Zainteresowanych tematem odsyłam do bardzo dobrego artykuły w tym topicu, a również nie mniej ciekawej dyskusji pod nim:

http://www.dogomania.pl/threads/200872-Negatywy-pozytywu-pozytywy-tradycji-czyli-%E2%80%9EMam-psa-chcia%C5%82bym-go-szkoli%C4%87-co-wybra%C4%87

A tak wygląda strasznie niepozytywne posłuszeństwo u Martina, no same kolce, szarpanie i strach w oczach :evil_lol:









Posted

mi też się marzy aby zabrać psa do dobrego szkoleniowca, ale u nas w okolicy nie ma.. najbliżej jest o ok 30 km, i ja nie odważyłabym się tam dać psa..
bo nie podoba mi się, abym miała zostawić tam psa na 6 tygodni..
wątek z chęcią poczytam :)

Posted

Pilny uczeń ;)
http://img840.imageshack.us/img840/7244/dsc5002h.jpg

Na każdego psa trzeba znaleźć złoty środek. Na początku przygody z Baronem i Batalią byłam przegięta w stronę pozytywów i klikania, jednak życie dość szybko wszystkie moje "założenia" i "przekonania" zweryfikowała :razz:
Nasze relacje bardzo się poprawiły odkąd jasno zaczęłam komunikować im, że coś mi się nie podoba, a przestałam robić to na około poprzez ignorowanie i smaczkowanie.

Posted

Amber napisał(a):

Mówisz o wilczaku? A one nadają się na obronę?


Właściwie jeszcze nie wiem, o kim mówię :oops: Wilczaki kocham, ale nie jestem jeszcze tak do końca przekonana, że to pies dla nas - alternatywy na dzień dzisiejszy to bc, malina albo holender ;)

Ale są wilczaki, które by się nadały na obronę, są takie, które sobie czasem wiszą na rękawie, chociaż pozoranci ich nie lubią, bo parszywce atakują nie tak pięknie i majestatycznie (i prosto :diabloti:) jak ON, dob czy maliny, ale pod różnymi dziwnymi kątami - cóż, spadek po wilkach ;)

Migori napisał(a):
Ponoć można w tej sposób szkolić wszystkie psy - bzdura niestety. I tak jak z niewłaściwie używaną kolczatką, klikaniem można wyrządzić wiele złego. Można stworzyć potwora wiecznie nakręconego, na wiecznych obrotach, który wypali się w wieku 3-4 lat.
Zmienił się też mój stosunek do kolczatek i ogólnie korekt. Kiedyś (za czasów klikania) było dla mnie nie do przyjęcia żeby w ogóle psa szarpnąć, krzyknąć, podnieść głos, a skorygować dławikiem to już w ogóle.[...]
Mam ogromny szacunek do ludzi którzy pracują z psami zgodnie z ich pierwotnym zastosowaniem. Podziwiam i gratuluje.


Dlatego ja osobiście uważam, że każde narzędzie szkoleniowe trzeba poznać zanim się go użyje. Też kiedyś myślałam, że kliker cacy, a kolce, korekty be, aż sobie nie wzięłam ze schronu małego pluszaczkowatego misia, który ma w środku potwora :diabloti: który w szale jazgotania na inne psy miał w pupie smaczki i trzeba było się porządnie wydrzeć, żeby psiaczek raczył w łaskawości swojej zauważyć, że stoję obok i chcę, żeby zamilknął. Z każdym psem trzeba się starać znaleźć złoty środek - ja klikam, jak uczę czegoś nowego, bo tak jest dla mnie łatwiej, używam żarcia do szkolenia, owszem, ale jak trzeba psa opier... to się też nie cackam. Reakcje ludzi są czasem śmieszne - jedni się przyczepiają, że psa męczę jakimś szkoleniem, komendami, że huknę od czasu do czasu jak się psi mózg poluzuje, inni - że to jakaś głupota, żeby psa żarciem przekupować, bo pies ma się słuchać i już, a jak dziamgoli na psy, to pani, kolczatkę trza kupić :grins: ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...