dianusia921 Posted July 17, 2011 Posted July 17, 2011 http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_7702.jpg psiak śliczny,ale ta kolczata straszna :shake: http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_7703.jpg :loveu: http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_7708.jpg fajny ten onek :lol: http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_7710.jpg kolejny na kolczacie :shake: Nie mogę patrzeć na zdjęcia psów w kolczatach szczególnie krótkowłosych, długowłosy może aż tak mocno tego nie czuje (ale też potępiam ) przez tyle sierści,ale krótkosierścisty... to straszne... Jariś był jedynym czekoladkiem tam ? ;) Quote
Amber Posted July 17, 2011 Author Posted July 17, 2011 [quote name='Korenia']A jak Julek sobie radził? Śmialiśmy się, że Julek jest typem pacyfisty ;) Powiedzmy szczerze: nie ma takiego powera jak Jari, że za rękaw oddałby życie, ale jest jeszcze młody i może przyjdzie mu to z czasem. Psy mogą dojrzewać zupełnie różnie. Jari to ewenement, jak zobaczył, że jest znowu na placu, to ledwo go mogłam przywiązać do drzewa, tak się wyrywał do gryzienia. A słychać go było chyba w całej wsi ;). Jak pojadę tam następnym razem to wezmę kamerę i zobaczycie naocznie jak to wygląda... Z resztą mam filmik z poprzedniego szkolenia, czarny to Ferdek i brązowa suczka Juma... Teraz Jari już jednak nie bawi się tak machanym gryzaczkiem, tylko idzie od razu na rękaw. [video=youtube;aTj3BlsUEmw]http://www.youtube.com/watch?v=aTj3BlsUEmw[/video] [quote name='dianusia921']Nie mogę patrzeć na zdjęcia psów w kolczatach szczególnie krótkowłosych, długowłosy może aż tak mocno tego nie czuje (ale też potępiam ) przez tyle sierści,ale krótkosierścisty... to straszne... Jariś był jedynym czekoladkiem tam ? ;) Co do kolczatek. Obroża tego typu jest narzędziem szkoleniowym i odpowiednio stosowana ma nie przynosić bólu, tylko służyć do szybkiej korekty na zasadzie "szczypnięcia". Tutaj psy mają ją założoną w odpowiednim celu, do korekty właśnie. Zapewniam cię, że ani Torres ani Kot nie chodzą w kolcach na co dzień. NIE DA się wytresować psa obronnego TYLKO klikerem, metodami pozytywnymi itp. - dobermany to twarda rasa i czasem potrzebują silniejszego bodźca. Inną sprawą jest to, że głównym narzędziem szkoleniowym nie są kolce, ale piłka czy smaczki. Kolczatka może wyglądać źle ale zapisała się tak w świadomości przez idiotów, którzy stosują ją nieprawidłowo, jako np. narzędzie do oduczania ciągnięcia. Tutaj psy są w rękach ludzi, którzy mają świadomość jak i po co się ją stosuje. Zauważ, że nikt za nie nie ciągnie, psy na rękaw puszczane są w szelkach, a kolce mają być tylko pomocą korekcyjną. Kolczatka sama w sobie jest świetnym narzędziem, ale TYLKO stosowana właściwie. Facet do którego jeżdżę na szkolenie (Martin Barjak) pozoruje i szkoli psy między innymi na mistrzostwach świata, więc bez obaw, wiemy co robimy... z kolczatką włącznie ;). Dziś Jari był jedynym brązem, czasem przyjeżdża też brązowa suczka, Juma. Quote
awaria Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Stado rozszczutych psich agresorów na kolcach :evil_lol: Z Julka kawał faceta się robi :) Na jakiej karmie rybnej jesteście? Co wam dokładnie lekarz powiedział? Quote
dianusia921 Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Amber napisał(a): Co do kolczatek. Obroża tego typu jest narzędziem szkoleniowym i odpowiednio stosowana ma nie przynosić bólu, tylko służyć do szybkiej korekty na zasadzie "szczypnięcia". Tutaj psy mają ją założoną w odpowiednim celu, do korekty właśnie. Zapewniam cię, że ani Torres ani Kot nie chodzą w kolcach na co dzień. NIE DA się wytresować psa obronnego TYLKO klikerem, metodami pozytywnymi itp. - dobermany to twarda rasa i czasem potrzebują silniejszego bodźca. Inną sprawą jest to, że głównym narzędziem szkoleniowym nie są kolce, ale piłka czy smaczki. Kolczatka może wyglądać źle ale zapisała się tak w świadomości przez idiotów, którzy stosują ją nieprawidłowo, jako np. narzędzie do oduczania ciągnięcia. Tutaj psy są w rękach ludzi, którzy mają świadomość jak i po co się ją stosuje. Zauważ, że nikt za nie nie ciągnie, psy na rękaw puszczane są w szelkach, a kolce mają być tylko pomocą korekcyjną. Kolczatka sama w sobie jest świetnym narzędziem, ale TYLKO stosowana właściwie. Facet do którego jeżdżę na szkolenie (Martin Barjak) pozoruje i szkoli psy między innymi na mistrzostwach świata, więc bez obaw, wiemy co robimy... z kolczatką włącznie ;). Dla mnie kolczatka to wiadomość,że ktoś sobie nie radzi z psem i poszedł na łatwiznę,założył psy kolczatę i idzie dumny z nieciągnącym na smyczy psem,tylko szkoda,że pies nie podziela jego entuzjazmu. Tak więc nawet jeśli piszesz,że stosujecie ją we właściwy sposób to ja i tak nie zmieniam zdania. Dla mnie nie ma stosowania kolczatki we właściwy sposób. A co do tego czy doberman to twarda rasa,wiesz molosy to niby też ciężkie,silne i twarde psy,a nie założyłabym takiemu kolczatki,nawet jeśli miałaby tylko "szczypnąć" jak piszesz. ja nie chcę nikogo pouczać,jak chcecie to stosujcie jeśli uważacie,że to dobry sposób,ale ja nie pochwalam. A co do brąz dobermanki,to ładna,ale jakoś Jari mi się bardziej podoba ;) Quote
Unbelievable Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 dianusia921 napisał(a):Dla mnie kolczatka to wiadomość,że ktoś sobie nie radzi z psem i poszedł na łatwiznę,założył psy kolczatę i idzie dumny z nieciągnącym na smyczy psem,tylko szkoda,że pies nie podziela jego entuzjazmu. w większości przypadków tak jest, ale kolczatka, tak samo jak i łańcuszek zaciskowy, kantarek, jakieś dziwne szelki, są narzędziami szkoleniowymi i według mnie nie ma "mniejszego zła" w tym momencie, bo każde z nich jest w jakiś sposób "złe". Uważam że większą krzywdę można psu zrobić kantarkiem niż kolczatką. Szkolenie pewnych psów nie może się opierać tylko o wyłącznie na radości i smaczkach... Quote
łamAga Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 http://img641.imageshack.us/img641/3850/dsc09062t.jpg :loveu: Quote
Amber Posted July 18, 2011 Author Posted July 18, 2011 [quote name='awaria']Stado rozszczutych psich agresorów na kolcach :evil_lol: Z Julka kawał faceta się robi :) Na jakiej karmie rybnej jesteście? Co wam dokładnie lekarz powiedział? Ja myślę, że i Baronowi spodobała by się taka forma rozrywki :). Może być bez kolców, Jari też nie ma ;) Jesteśmy na karmie marki mrożone filety i ziemniaki z worka ;). Gotuje codziennie i tak przez 4 tyg. :diabloti: Dobrze, że mama mi pomaga finansować to kulinarne przedsięwzięcie, bo bym się chyba spłukała do czysta. Na razie ciężko mówić o postępach ALE Jari 1. nie puszcza bąków 2. kupa dziś mimo, że w dziwnym kolorze i nieco luźna była MAŁA . Jeżeli to faktycznie alergia pokarmowa to czeka mnie ciężki orzech do zgryzienia żeby dopasować odpowiednią suchą karmę potem, bo prawda jest taka, że Jari może być uczulony nie na główny składnik (mięso, zboża) tylko na jakiś rodzaj białka, albo mączkę :shake: Dla mnie kolczatka to wiadomość,że ktoś sobie nie radzi z psem i poszedł na łatwiznę,założył psy kolczatę i idzie dumny z nieciągnącym na smyczy psem,tylko szkoda,że pies nie podziela jego entuzjazmu. Ale w tym przypadku kolczatka nie ma nic wspólnego z nieradzeniem sobie z psem (mistrzowie świata IPO 3 noszą kolczatki na treningach ;) ) , jest narzędziem do komunikacji z psem na zasadzie "ej, spójrz się na mnie" - to, że jak pisałam, ludzie bez żadnej wiedzy stosują ją niewłaściwie nie ma nic wspólnego z tym, że kolce zostały stworzone do pracy na placu i tam powinny pozostać. Tak więc nawet jeśli piszesz,że stosujecie ją we właściwy sposób to ja i tak nie zmieniam zdania. Dla mnie nie ma stosowania kolczatki we właściwy sposób. A co do tego czy doberman to twarda rasa,wiesz molosy to niby też ciężkie,silne i twarde psy,a nie założyłabym takiemu kolczatki,nawet jeśli miałaby tylko "szczypnąć" jak piszesz. ja nie chcę nikogo pouczać,jak chcecie to stosujcie jeśli uważacie,że to dobry sposób,ale ja nie pochwalam. A w jaki zatem masz pomysł na trening obronny i jaką korektę byś zastosowała w pracy z psami użytkowymi? Bo jest jeszcze obroża elektryczna :p To trochę tak jakby pisać, że wędzidło robi krzywdę koniowi... Rozumiem, że nie popierasz samej idei szkolenia obronnego. Ja ze swojej strony dodam, że uczestniczyłam w wystawach i w szkoleniu i jestem przekonana, że same psy mają o wieeele większą frajdę w robieniu tego do czego zostały tak naprawdę wyhodowane niż stanie godzinami przy ringu, potem na w nienaturalnej pozycji i przyduszane ringówkami. Są owszem psy, które lubią wystawy, ale jest to mniejszość, ja mając do wyboru wystawę albo szkolenie tego samego dnia wybieram zdecydowanie plac. A co do brąz dobermanki,to ładna,ale jakoś Jari mi się bardziej podoba ;-) Dzięki ;) [quote name='Unbelievable']w większości przypadków tak jest, ale kolczatka, tak samo jak i łańcuszek zaciskowy, kantarek, jakieś dziwne szelki, są narzędziami szkoleniowymi i według mnie nie ma "mniejszego zła" w tym momencie, bo każde z nich jest w jakiś sposób "złe". Uważam że większą krzywdę można psu zrobić kantarkiem niż kolczatką. Szkolenie pewnych psów nie może się opierać tylko o wyłącznie na radości i smaczkach... Z tym, że odpowiednio stosowana kolczatka wcale nie jest "zła", zapewniam, że mocno nakręcony pies (mam takiego w domu) traktuje strzał z kolców jako właśnie przypomnienie "ej, tutaj jestem, spójrz się na mnie, przerwij to co robisz", pomaga nakierunkować psa na właściwe zachowanie. Z tym, że szkolenie obronne nie może polegać TYLKO na smaczkach zgadzam się w 100%. Quote
Unbelievable Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Amber napisał(a): Z tym, że odpowiednio stosowana kolczatka wcale nie jest "zła", zapewniam, że mocno nakręcony pies (mam takiego w domu) traktuje strzał z kolców jako właśnie przypomnienie "ej, tutaj jestem, spójrz się na mnie, przerwij to co robisz", pomaga nakierunkować psa na właściwe zachowanie. Z tym, że szkolenie obronne nie może polegać TYLKO na smaczkach zgadzam się w 100%. to tak samo jak powiedzieć że kantarek nie jest "zły", wszystko ma swoje plusy i minusy po prostu ;) ja wiem jak i do czego się używa kolczatkę i nie jestem jej przeciwna Quote
bianka19 Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 świetny trening mieliście. :lol: coraz bardziej podobają mi się dobermany. :loveu: Quote
Amber Posted July 18, 2011 Author Posted July 18, 2011 Unbelievable napisał(a):to tak samo jak powiedzieć że kantarek nie jest "zły", wszystko ma swoje plusy i minusy po prostu ;) ja wiem jak i do czego się używa kolczatkę i nie jestem jej przeciwna A kantarek dlaczego jest zły? Tj. wiem, że są różne psy i różne wrażliwości, ale w przypadku mojego szaleńca mam wrażenie, że jakby go zapakować w kantar, kolczatkę, OE i nacisnąć wszystko na raz to małe by wrażenie na nim zrobiło ;). Dla mnie, kaleki kanar jest błogosławieństwem, daje lepszą kontrolę i lepszą korektę. Wydaje mi się też bardziej etyczny niż dławik, jeżeli o etyczności mówimy. bianka19 napisał(a):świetny trening mieliście. :lol: coraz bardziej podobają mi się dobermany. :loveu: Dzięki :) Quote
awaria Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Oj, Baron to by chętnie sobie na rękawie powisiał :evil_lol: Kiedy się wybieracie znowu na plac? Czy można się przyłączyć? Bo ja trochę ciemna w tej kwestii jestem od strony praktycznej i ten no... raźniej by mi było ;) No no no, książę ma codziennie świeżą rybkę i puree ziemniaczane, żyć nie umierać:diabloti: Łączę się z Tobą w bólu żywieniowym, mój szczur, przy ostatnim worku WW znowu zaczął walić paskudne kupy, a już się cieszyłam, że będę mieć spokój... Definitywnie przechodzimy tylko na gotowane i niech się dzieje wola nieba :diabloti: A co do kolczatek, sama nie stosuję, bo nie potrafię, a nie chciałabym psu tego narzędzia obrzydzić. Znam natomiast psa, CC, który na widok obroży dostaje szału, cieszy się jak głupi, bo kojarzy mu się właśnie z pracą, szkoleniem, gryzieniem ;) Może to CC masochista :( ? Quote
WATACHA Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_7771.jpg To jest dobre :). Fajne te dobermany, ale najładniejsze te kopiowane. Quote
Unbelievable Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Amber napisał(a):A kantarek dlaczego jest zły? Tj. wiem, że są różne psy i różne wrażliwości, ale w przypadku mojego szaleńca mam wrażenie, że jakby go zapakować w kantar, kolczatkę, OE i nacisnąć wszystko na raz to małe by wrażenie na nim zrobiło ;). Dla mnie, kaleki kanar jest błogosławieństwem, daje lepszą kontrolę i lepszą korektę. Wydaje mi się też bardziej etyczny niż dławik, jeżeli o etyczności mówimy. Dzięki :) wiesz w jaki sposób suka karci szczeniaki? między innymi ściska je za pysk. Coś ulokowanego na kufie psa, za co ktoś ciągnie smyczą, jest ciągłą karą. Coś kształtowanego od początku życia psa, naturalny sposób karania, staje się czymś powszednim i nagle przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, tylko sprawia dyskomfort, po czym kantarek staje się bezużyteczny. No poza tym że jak już napisałam sprawia dyskomfort i pies może się nie czuć do końca sobą i tak nie szaleć ;) Nie mówię już o skrajnych przypadkach prowadzenia psa na flexi i kantarku, gdzie pies biegnąc szybko, gdy mu się smycz skończy, może sobie skręcić kark ;) Quote
chrupcia Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Hej :multi: podglądam sobie Waszą galerie, jestem zachwycona Jarim :loveu: cudowny dobek :loveu: nie myślałam o tej rasie... zobaczyłam Jari i się zakochałam, ale w przyszłości raczej taki pies się u mnie nie pojawi.. ostatnio pisałaś o ich agresji jak podrosną, a ja chyba nie potrafiłabym zapanować nad takim psem, lub żeby miał spacerować sam.. bo mam już jednego psiego przyjaciela ;) teraz widziałam na topic z obróżkammi i widziałam zdjęcie Jariego w jakiś ćwiczeniach obronnych ? ;) Quote
Kajusza Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Unbelievable napisał(a):wiesz w jaki sposób suka karci szczeniaki? między innymi ściska je za pysk. Coś ulokowanego na kufie psa, za co ktoś ciągnie smyczą, jest ciągłą karą. Coś kształtowanego od początku życia psa, naturalny sposób karania, staje się czymś powszednim i nagle przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, tylko sprawia dyskomfort, po czym kantarek staje się bezużyteczny. No poza tym że jak już napisałam sprawia dyskomfort i pies może się nie czuć do końca sobą i tak nie szaleć ;) Nie mówię już o skrajnych przypadkach prowadzenia psa na flexi i kantarku, gdzie pies biegnąc szybko, gdy mu się smycz skończy, może sobie skręcić kark ;) ale pies w kantarku nie ma ciągłego nacisku na pysk, nacisk pojawia się jak ciągnie, wtedy własnie odczuwa nacisk i dyskomfort tym spowodowany, przez co automatycznie reaguje na to zwalniając. Moja suka jakby cały czas miała dyskomfort związany z kantarkiem, to nigdy by w nim nie biegała(nie podpiętym do smyczy w tym momencie oczywiście). Quote
Unbelievable Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Kajusza napisał(a):ale pies w kantarku nie ma ciągłego nacisku na pysk, nacisk pojawia się jak ciągnie, wtedy własnie odczuwa nacisk i dyskomfort tym spowodowany, przez co automatycznie reaguje na to zwalniając. Moja suka jakby cały czas miała dyskomfort związany z kantarkiem, to nigdy by w nim nie biegała(nie podpiętym do smyczy w tym momencie oczywiście). no ja pisałam o karcącym nacisku, może w sposób nie za bardzo zrozumiały ale nie mam daru piśmiennictwa :diabloti: noszenie kantarka bez ciągania można porównać do kagańca, z tym że ten jest cięższy i dlatego psy generalnie ich nie lubią ;) nie kojarzą się z niczym przyjemnym, oczywiście bez przezwyczajenia tak jeszcze apropo, ja swego czasu często stosowałam jako karcenie ściskanie pyska i dawało bardzo dobry skutek ;) Quote
kalyna Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 no właśnie przez kantarek, gdy pies mocniej pociągnie to kark może sobie skręcić, więc i kolczatki i kantarka trzeba umieć używać.... z tym, że kolczatką mnie szkód możesz zrobić jak pies mocno pociągnie.... ** http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_7717.jpg Jari jak żołnierz wygląda :) i cieszę się, że to napisałaś :) "NIE DA się wytresować psa obronnego TYLKO klikerem, metodami pozytywnymi itp." bo odkąd weszła moda na szkolenie pozytywne to wszelkie kolce to zło itp, no i na dobrego szkoleniowca trafiliście :) to z pewnością psy są pod dobrą opieką :) Quote
Amber Posted July 18, 2011 Author Posted July 18, 2011 [quote name='awaria']Oj, Baron to by chętnie sobie na rękawie powisiał :evil_lol: Kiedy się wybieracie znowu na plac? Czy można się przyłączyć? Bo ja trochę ciemna w tej kwestii jestem od strony praktycznej i ten no... raźniej by mi było ;) No no no, książę ma codziennie świeżą rybkę i puree ziemniaczane, żyć nie umierać:diabloti: Łączę się z Tobą w bólu żywieniowym, mój szczur, przy ostatnim worku WW znowu zaczął walić paskudne kupy, a już się cieszyłam, że będę mieć spokój... Definitywnie przechodzimy tylko na gotowane i niech się dzieje wola nieba :diabloti: A co do kolczatek, sama nie stosuję, bo nie potrafię, a nie chciałabym psu tego narzędzia obrzydzić. Znam natomiast psa, CC, który na widok obroży dostaje szału, cieszy się jak głupi, bo kojarzy mu się właśnie z pracą, szkoleniem, gryzieniem ;) Może to CC masochista :( ? Na plac wybieramy się najprawdopodobniej w tę sobotę. Daj znać czy będziesz to zadzwonię do kogo trzeba i zaklepię ci miejsce. Ty chcesz tylko obronę, czy posłuszeństwo i obronę? Obrona 30 zł, z posłuszeństwem 50 zł. Wejścia są 2-3, więcej nie ma sensu dla psa. Jeśli pies ma jakieś kłopoty, jest pierwszy raz itp. to Martin każdemu poświęca tyle czasu ile trzeba. Ja tam byłam dopiero drugi raz więc też jestem zielona ;). Przygotuj szelki guardy najlepiej (widziałam, że masz), dławik, szeroką obrożę (na posłuszeństwo) i smycz długą, 3-4 metry, najlepiej z szerszej, miękkiej taśmy, żebyś sobie rąk nie poobcierała i może jakieś rękawiczki rowerowe. No i wyśpij się i zjedz coś porządnie, bo musisz mieć duuużo siły ;). No, ja się śmieje, że Jari teraz lepiej je niż my :evil_lol: Ale są już pierwsze efekty.... Jari na popołudniowym spacerze nie zrobił kupy. To znaczy, że mu to tam siedzi i się trawi, a nie przelatuje od razu :multi: Jestem ciekawa jaką kupę zrobi na wieczornym spacerku :razz: [quote name='WATACHA']http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_7771.jpg To jest dobre :). Fajne te dobermany, ale najładniejsze te kopiowane. Jasne, kopiowane ładniejsze ;) [quote name='chrupcia']Hej :multi: podglądam sobie Waszą galerie, jestem zachwycona Jarim :loveu: cudowny dobek :loveu: nie myślałam o tej rasie... zobaczyłam Jari i się zakochałam, ale w przyszłości raczej taki pies się u mnie nie pojawi.. ostatnio pisałaś o ich agresji jak podrosną, a ja chyba nie potrafiłabym zapanować nad takim psem, lub żeby miał spacerować sam.. bo mam już jednego psiego przyjaciela ;) teraz widziałam na topic z obróżkammi i widziałam zdjęcie Jariego w jakiś ćwiczeniach obronnych ? ;) Samce dobermana rzadko dogadują się z drugim samcem potem, to prawda. Ale zawsze można do samca dokupić sukę i na odwrót. Ja mam 2 suki i psa i nikt się nie zagryza (no, może Finka chciała by Jariego :evil_lol:) Co do kantara to jak myślałam, że negatywnie wpływa on na psy bardziej wrażliwe, Jari ma raczej głęboko w D czy coś go ściska za pysk, bo ciąąągnie w tym kanatarze aż miło :diabloti: On jest użyteczny bardziej, bo poprzez swą mechanikę łatwiej jest mi psa kontrolować i korygować. Teraz właśnie uczymy się chodzić na luźnej smyczy i całkiem nieźle nam już idzie, oczywiście w kantarze - na dławiku chyba bym sobie ręce urwała prędzej. Są psy uparte i silne, które trzeba wychowywać innymi metodami. Czytałam o psach, które jak mają założony kantar, to wloką się z tyłu i wyglądają na przerażone: na te może faktycznie to źle wpływać. Jari za to nie czuje różnicy co ma na sobie, ja za to czuje ;) [quote name='kalyna']no właśnie przez kantarek, gdy pies mocniej pociągnie to kark może sobie skręcić, więc i kolczatki i kantarka trzeba umieć używać.... z tym, że kolczatką mnie szkód możesz zrobić jak pies mocno pociągnie.... ** http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead/DSC_7717.jpg Jari jak żołnierz wygląda :) i cieszę się, że to napisałaś :) "NIE DA się wytresować psa obronnego TYLKO klikerem, metodami pozytywnymi itp." bo odkąd weszła moda na szkolenie pozytywne to wszelkie kolce to zło itp, no i na dobrego szkoleniowca trafiliście :) to z pewnością psy są pod dobrą opieką :) Z tym skręceniem, to pies musiał by się baaardzo rozpędzić, a wiadomo, że kantara nie używa się razem z flexi. Co do szkolenia pozytywnego, to jego największymi miłośnikami są osoby które posiadają małe albo bardzo spokojne psy, bo nie potrafią sobie wyobrazić jak to jest mieć dużego i szajbniętego psa, który klikerek i smaczki może w pewnym momencie mieć w D np. podczas rewirowania. Elementy szkolenia pozytywnego jak najbardziej się używa, ale nie mogą być one podstawą. U Martina psy są pod najlepszą opieką. Dla niego jeżdżę prawie 60 km za Warszawę, ale przynajmniej mam pewność, że nie przetrąci mi psu kręgosłupa podczas ataku, ani nie popełni jakiś innych błędów, które mogą mieć później złe skutki. Quote
Unbelievable Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Amber napisał(a): Co do kantara to jak myślałam, że negatywnie wpływa on na psy bardziej wrażliwe, Jari ma raczej głęboko w D czy coś go ściska za pysk, bo ciąąągnie w tym kanatarze aż miło :diabloti: On jest użyteczny bardziej, bo poprzez swą mechanikę łatwiej jest mi psa kontrolować i korygować. Teraz właśnie uczymy się chodzić na luźnej smyczy i całkiem nieźle nam już idzie, oczywiście w kantarze - na dławiku chyba bym sobie ręce urwała prędzej. Są psy uparte i silne, które trzeba wychowywać innymi metodami. Czytałam o psach, które jak mają założony kantar, to wloką się z tyłu i wyglądają na przerażone: na te może faktycznie to źle wpływać. Jari za to nie czuje różnicy co ma na sobie, ja za to czuje ;) ano ja mam takiego psa, strachliwy terrier hue hue :diabloti: i żeby się jakoś umieć z nim obchodzić musiałam sporo wiedzy posiąść. O tyle dobrze że po nim wszystko wyraźnie widać, ale humorki i reakcje zmieniają się z minuty na minutę... dlatego kantara już nie używam, chociaż wcześniej byłam zadowolona ale to nie było odpowiednie urządzenie dla tego psa... ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.