Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='karina1002']Nie tłumacz mi, jak żyją psy na wsi, bo sama mieszkam na wsi i widzę. Ale "Burek" przy budzie na wsi, ma właściciela, którego można pociągnąć do odpowiedzialności za znęcanie się nad psem.
:roll: utopia.


Ten wątek jest o bezdomniakach, które Pipi przygarnęła na DT, więc nikt mnie nie przekona, że dobrą metodą, jest po kastracji wypuszczenie tych psów.


W Rumuni tak robia, nam nie jest daleko do Rumunów:shake: Psy sa oznakowane jak "krowy' biegaja z widoczynymi identyfikatorami-kastrowany, szczepiony.


Tylko nie widzę konkretnych rozwiązań problemu konkretnie Saby.

A co z pozostałymi psami u pipi? Czy pozbycie sie Saby rozwiąże ich problem jak za pomocą czarodziejskiej różczki?:shake:

Posted

Admiralibis - Arka - masz pomysl jak pomoc Pipi? raczej nie wiec weź już przestań klepać w klawiaturę...powtarzasz się, powtarzasz swoje bzdety o wypuszczeniu tych psow tam, gdzie żyły - to weź powypuszczaj wszystkie psy ze schronów - przecież wcześniej też żyły gdzieś na ulicach...


Pipi - doczekam się tego adresu????

Posted

[quote name='admirabilis6']:
A co z pozostałymi psami u pipi? Czy pozbycie sie Saby rozwiąże ich problem jak za pomocą czarodziejskiej różczki?:shake:

Bardzo proszę, czytaj ze zrozumieniem i nie dopowiadaj.

Moim zdaniem, wielkim problemem dla Pipi jest Saba, bo jej nie ma jak pomóc na odległość. Leczenie, oprócz tego, że jest kosztowne, to wymaga wizyt u weterynarza, których Pipi nie jest w stanie zapewnić z oczywistych względów, wymaga zabiegów przy psie, których Pipi też nie jest w stanie zapewnić bo jest sama, no i wymaga poświęcenia dużej ilości czasu przy zdobywaniu zaufania przy dzikusach. Nie wspomnę, że warunków też Pipi nie ma dla psa tak chorego.

Więc skoro Pipi sobie nie radzi (sama o tym mówi), jedyną opcją jest zabranie Saby do DT, kliniki, gdzie byłaby możliwość leczenia. Skoro takowych nie ma, moją propozycją jest uśpienie, bo na pewno nie jest rozwiązaniem problemu wypuszczenie jej na wolność.

Pozostałym psom można pomóc czy poprzez karmę czy pieniądze - jak kto woli. Z pozostałymi psami, z tego co zrozumiałam, nie ma aż takich problemów zdrowotnych. Więc można Pipi wspomóc na odległość, jednocześnie szukając domów. Nie mówię, że za pomocą czarodziejskiej różczki da się wszystko załatwić.

Ale to Saba jest dla Pipi największym obciążeniem i dlatego, moim zdaniem, na Sabie trzeba się skupić i jak najszybciej rozwiązać problem.

Posted

[quote name='admirabilis6']
W Rumuni tak robia, nam nie jest daleko do Rumunów:shake: Psy sa oznakowane jak "krowy' biegaja z widoczynymi identyfikatorami-kastrowany, szczepiony.

Mam nadzieję, że przytoczenie przykładu Rumunii było tylko tragicznym żartem :shake: . Zanim zacznie się wychwalac ten "psi eden" może warto zapoznac się z relacjami ludzi, którzy na własne oczy widzeli tą "idyllę" :-(:
http://www.granatowo.pl/rumunia/bezpanski*****-w-rumunii
EDIT- nie chce mi się niestety eklic prawidłowy link. Zacytują wobec tego tylko malutki fragment tego tekstu :
Są prawdziwą “wizytówką” Rumunii. Jeśli ktoś nie jest na ich widok przygotowany, to potrafią bardzo zaszokować. Są wychudzone, mają ropiejące rany, chodzą zgarbione, z opuszczonym łbem. A oprócz strachu w oczach mają wielką bezgłośną prośbę o cokolwiek do jedzenia. Tym spojrzeniem proszą tak niesamowicie, że często się zdarza, iż ktoś kawałek kanapki rzuci psu, a nie dziecku, które tuż obok żebrze…

http://emigracyjny.blog.polityka.pl/?p=203
http://ecodzien.pl/2009/04/17/wstep-do-tekstu-o-rumunii/
itp. itd. :shake:

Posted

Słuchajcie.wróciłam przed chcwilą do domu i poczytałam wątek i już nie wiem co mam myślć,naprawdę.Myślę,że do niczego nie dojdziemy takimi rozmowami.Tym,którzy mnie rozumieją jestem ogromnie wdzięczna.Dziękuję za pomoc,dziękuję za wsparcie.
Owszem wzięłam je do siebie,ale od początku było jasne,że trzeba im pomóc.Nikt nie wiedział,że aż tak są one dzikie i nie mogłam tego przewidzieć.Przez całe moje zycie pierwszy raz mam takie psy.Admirabilisi,nie pisz,że była tam buda i że ja jej nie zrobiłam.Nie wiesz jaka to była buda i już na ten temat pisałam.To była buda zbita z desek,cała zgnita i z dziurami.Nie miała podłaogi,stała na betonie.Na budzie był/i do dzisiaj jest/napis Misiek.To była buda jakiegoś pieska piekarza,który oczywiście zdechł z głodu,wiem to od ludzi.Mój mąż ją ocieplił,zrobił podłogę.Ocieplił styropianem i dyktą w środku.Zrobił porządną podwójna podłogę,wymienił dach.Ta buda co była,nie nadawała się do niczego i one tam wcale nie siedziały,bo ona stała przewrócona na bok.One mieszkały po przeciwnej stronie ulicy w starej chałupie,a do piekarzy przychodziły się porzywić.Nigdy nie mówiłam,że oni karmili.Owszem rzucali chleb i czasami jakieś kości,które przywoził jeden pan /pracownik/ z Białegostoku.To tyle na temat budy.Dalej było tak,że zabrałam w końcu,bo nie mogłam jeździć codziennie,żeby je karmić.W dodatku jedna suka padła.Wtedy założyłam wątek dla nich.Jeździłam do weta kiedy tylko naznaczał wizytę,podawałam leki dwa razy dziennie.Robiłam co mogłam żeby je oswoić i mogę powiedzieć,że one do mnie już się przyzwyczaiły.Powim też,że wiem to na bank,że gdyby z nimi ktoś popracował tak jak trzeba,one są do oswojenia.Ja mając wtedy 19 psów nie byłam w stanie zająć się nimi tak jak trzeba.Nie ukrywałam przecież,że nie zajmuję się nimi,tylko chodzę do nich dwa razy dziennie posprzątać,nakarmić i góra pół godziny rano i drugie tyle wieczorem z nimi przebywam.Mam dom,mieszkam na wsi,wszędzie muszę dojechać,każda wyprwa do miasta to prawie stracony dzień.Potem wszystko pędem muszę,kosztem wszystkich psów.Od końca czerwca zostałam zupełnie sama,pracowałam nie koniecznie zawsze tylko 8 godzin,opiekuję się również chorą sparaliżowaną kobietą.Wczoraj umarł jej mąż,który był bardzo chory.Mam chorą matkę 80 letnią,do której raz na jakiś czas muszę pojechać,zawieżć ją do lekarza po leki.Ostatnio miała wylew,musiałam ganiać do szpitala.Co jakiś czas robię jej większe zakupy.Nie mam na nic czasu.Nie pamiętam kiedy byłam u fryzjera,żeby obciąć włosy.Biorę nożyczki i sama to robię.Kurcze,no co jeszcze mam napisać,żeby do Ciebie Arka w końcu dotarło,że ja mam poczucie winy wobec tych psów i wiem,że nie opiekuję się jak należy,ale ja już nie mam siły,poprostu nie mam siły i są takie dni,że są za krórkie.Bywa,że śpię po 3 - 4 godziny.Teraz doszło ciąganie drzewa z drewutni,czasami gnatów nie czuję.Starałam się i staram jak mogę i potrafię.
Saby nie uśpię,bo ona jest pełna życia,patrzy na mnie,liże mnie po rękach,kocham ją i uśpić zawsze można,ale ja nie potrafię.Z drugiej strony,nie widzę dla niej przyszłości.Tak samo dla jej matki i brata.Najlepszym w tym wszystkim wyjściem byłoby gdy to mnie ktoś uśpił,bo to ja jestem całe zło i tylko problem ze mną.Ja Was podziwiam,że chcecie mi pomagać,kiedy to wszystko nie ma sensu.
Admirabilisi,może w końcu tu i teraz odpowiedz na moje pytanie,chciałabym wiedzieć ile masz psów i może masz warunki i widzę,że lepiej byś poradziła i pomogła Sabie,odpowiedz,dlaczego jej nie pomożesz?To tylko jedna suka.Proszę,pomóż jej.Przecież wszyscy tu widzimy,że znasz się na tym,widać,że jesteś doświadczona w temacie,bardzo się orientujesz,pomóz.
Karina1002,dziękuję.
Nie potrzebne te nerwy zupełnie.
Ja powiedziałam,że jeszcze raz zrobię co będę mogła i zobaczymy.
Jutro sterylka Saby.
Jeszcze raz podkreślę,że to wet powiedział,że Saba jest leczona i nie będzie jej sterylizował.To on powiedział,że jak dostanie cieczki,a nie będzie można jej oddzielić od psa,to wysterylizuje,to wet poszedł na urlop,kiedy był czas,żeby ją ciąć,a potem ja bardzo zachorowałam i nie miałam siły przez tydzień sąsiadka przychodziła/na szczęście/ karmić psy.Była na mnie zła,gadała w kółko,ale pomogła i karmiła.Gdyby nie ona,nie wiem co by było z psami.Ja też mam prawo zachorować,chociaż bardzo się oszczędzam.Jednak mnie dopadło.Kiedy pojechałam na sterylkę do Bielska Podlaskiego,było za późno,no i urodziła.Mam teraz nauczkę,żeby nie słuchać weta,tylko trzeba było iść do drugiego.Ja jednak związana była umową z Arką i tylko tam musiałam jeździć z Sabą.Nie wiem co ja jeszcze mogę dodać,chyba nic.Proszę tylko admirabilisi żebyś nie czepiała się ,bo to niczego już nie zmieni.Naprawdę,ja proszębo nerwy nie dodają mi siły,a ja mam jej w takich sytuacjach coraz mniej O d wypadku cały czas jestem na leku REMERON,nie mogę wyjść z depresji i nigdy z niej nie wyjdę,jak będziesz pisała takie posty.Odczep się,bardzo Cię proszę.I nie przejmuj się tak,bo sama się rozchorujesz,a przecież nie o to chodzi.

Posted

Andziu,bardzo dziękuję.
Za jakąś godzinkę napiszę na temat karmy,ale muszę w piecach rozpalić jeszcze,z Kusym na "popas wyjść,dam jeść piesom i tu wrócę,ok?

Posted

[quote name='Pipi']Jeszcze zapomniałam napisać o tym,że dostałam taką oto odpowiedź od Straży Dla Zwierząt w Warszawie:

Witam
Bardzo mi przykro, ale Straz dla Zwierzat nie posiada swojego
schroniska, dlatego nie mozemy odebrac od Pani psow.

Pozdrawiam

. . . . a prosiłam w liście do nich,żeby zapytali Arkę o mnie,że ona najlepiej wie o tym,że psy koniecznie trzeba odemnie zabrać.

karina1002, ja nic niedopowiadam. To pisze sama pipi,nie raz. Dzis Saba jutro inny pies a pojutrze następny a miedzy czasie dwa przyjete nowe. I co jakis czas, że w ogóle psy trzeba zabierać.
Pipi jasno pisze, że ją nie stać na utrzymanie w ogóle psów.
Czy masz kontakt z TOZ w Bialymstoku, czy oni moga coś zrobić?
A Saba, tak naprawdę, nie dostała żadnych szans na wyleczenie. Cieczki, ciąże, porody i tak w kółko:shake:

Posted

jaanna019 napisał(a):
Chciałabym zabrać głos w dyskusji, ale zanim to zrobię proszę o dokładną odpowiedz na moje pytania: ile psów w tej chwili przebywa u Pipi?

Pipi pisała, że15 plus kilka kotów......
Arka ja nie mam do ciebie siły, co ty chcesz osiągnąć?
każdy wie, że Pipi przygarnia psy z musu , nie łazi po wsi i nie zbiera spasionych prawie rasowych , pieknych, kóre by poszły na pniu do nowych domów.....
czy kiedykolwiek na tym wątku Pipi żądała żeby zabrać od niej jakiegokolwiek innego psa z takim naciskiem jak Sabę??? Pipi nie jest bogata to już wiemy i każdy kto jej pomaga robi to z własnej nieprzymuszonej woli,
nie mów tak ,że dziś oddaje Sabe, jutro znowu coś i pojutrze znowu coś..... to jest cholernie niesprawiedliwe.Sponsorujesz leczenie Saby i chwała ci, ale kurna widzisz sama, że jest ciężko to wyleczyć, ja nawet w sobotę pojadę po Sabę jeśli masz jakąś alternatywę dla niej.I pocałuje cie w rękę za to.Słowo.
Pipi jest człowiekiem i pamiętaj o tym.
Co do nużycy pozwolę sobie przypomnieć Skórkę z Węgrowa, którą zabrała emir i mimo środków na leczenie, mimo jej strań i nieporównywalnie lepszych warunków po jakimś czasie sukę uśpiono bo nie udało się skóry wyleczyć.Pamiętam to bardzo dokładnie.

Posted

[quote name='admirabilis6']
A co z pozostałymi psami u pipi? Czy pozbycie sie Saby rozwiąże ich problem jak za pomocą czarodziejskiej różczki?:shake:

Ale kto tu mówi o pozastałych psach ?
Reszta psów oprócz tych z Poświętne jest zdrowa, Pipi sobie z nimi radzi raz jest lepiej, raz gorzej. Z nimi nie musi jezdzić tak często do weta. Pojedź do Pipi, zobaczysz jaka droga prowadzi do niej na wieś. Mimo, ze może nie jest to jakos strasznie daleko od Białegostoku, ale to jest prawdiwa wieś, wieś zabita dechami :shake:

[quote name='karina1002']

Ale to Saba jest dla Pipi największym obciążeniem i dlatego, moim zdaniem, na Sabie trzeba się skupić i jak najszybciej rozwiązać problem.

Dokładnie tak!

[quote name='jaanna019']Chciałabym zabrać głos w dyskusji, ale zanim to zrobię proszę o dokładną odpowiedz na moje pytania: ile psów w tej chwili przebywa u Pipi?

Tu masz wątek poświęcony reszcie psów Pipi
http://www.dogomania.pl/threads/133467-JEDNO-SERCE-NIE-DA-RADY-Serce-Pipi-i-podopieczni-w-potrzebie-Posty-inf-1-6

Posted

[quote name='Iza.']Ale kto tu mówi o pozastałych psach ?
Reszta psów oprócz tych z Poświętne jest zdrowa, Pipi sobie z nimi radzi raz jest lepiej, raz gorzej. Z nimi nie musi jezdzić tak często do weta. Pojedź do Pipi, zobaczysz jaka droga prowadzi do niej na wieś. Mimo, ze może nie jest to jakos strasznie daleko od Białegostoku, ale to jest prawdiwa wieś, wieś zabita dechami :shake:

Wypowiadają sie tu ze cztery osoby z Białegostoku i okolic. Tylko jak czytam to uspić Sabe bo problem, chora.
I nie pisz, ze mając kilkanaście psów, zawsze wszystkie bedą zdrowe, to bzdura.
Czyli jak pies zachoruje to morbital tylko, takie jedno widzisz rozwiazanie? Do czego Wasza pomoc sie ogranicza-żarcie i jak pies chory igła? To nie lepiej uśpić od reki, każdego przygarniętego?

Posted

Chyba się trochę zagalopowałyście.
Może wystarczy już tego oceniania z czym Pipi sobie radzi, a z czym nie?
Trzeba zabrać od niej psy. Ona prawie w każdym swoim poście prosi właśnie o to. Nie chodzi o karmę, pieniądze - tylko o zabranie psów. Za dużo tych problemów na jedną osobę.
Dlatego proszę was wszystkich - dajcie spokój kłótniom, pomóżcie w znalezieniu tym psom DT.

Posted

Przestańcie sie kłócić i dawać prowokować Arce vel Admirabilis, bo ona tylko zaczepki szuka.Jestem zdania, ze trzreba kolejne psy od Pipi wyciągać, jak nie Sabe to inne. Jest już 100 zł deklaracji miesiecznych, zrzućmy sie poprostu zamiast tyle gadać plus pomoc doraźna , ogłoszenia, itp.

Posted

Wiecie ja kilkakrotnie byłam u Pipi i widziałam te psy..wszystkie trzy. Są dobrze odżywione.Są dzikawe,ale...maja swoje zycie.Mają część zadaszoną i nieduży wybieg.
Są bezpieczne i kochane.To duzo.
W najblizszym czasie Saba bedzie sterylizowana a potem leczona (tym razem Pipi zdecydowała sie na próbe terapii niekonwencjonalnej wg rwpd).To co trzeba dostarczę Jej.
Dziś dzwoniłam do Pipi -i była szczęśliwa,że odbiera karmę.
Wg mnie postawa Pipi jest godna poszanowania-przy skromnych warunkach robi o wiele wiecej niż niejeden z nas.Życie na podlaskiej wsi nie jest łatwe-co krok spotyka się psie (i nie tylko psie) nieszczęście.Nie wszystkim mozna pomóc..i z tym najtrudniej sie pogodzic osobom o dużej wrażliwości.A Pipi jest taka osoba i z naszą pomoca czy bez niej i tak bedzie im pomagała (w większym czy mniejszym zakresie).
Bez sensu jest ocenianie Pipi..kazdy robi to co może.
Oczywiście popieram szukanie DT dla Sabci,popieram każdą pomoc dla Pipi.Nie jest Jej łatwo,mimo to dzielnie się trzyma.

Posted

karina1002 napisał(a):
Zlitujcie się, czy mógłby ktoś napisać jak dużo jest teraz u Pipi psów?

Analiza wątku od strony do strony może wprowadzić w błąd.

15 sztuk
pisałam wcześniej po podliczeniu towarzystwa, i kilka kotków.....
w sobotę z evitą wybieramy się do Pipi o ile ma dla nas czas, bo jeszcze nie potwierdzila,
ale jak będziemy to obfocimy calutkie psie towarzystwo do ogłoszeń.

Posted

Enia,już odpisałam na sms.Przepraszam,że nie mogę poprowadzić Was po trasie,ale ja jeździłam zawsze z Białegostoku do Warszawy.Wiem,że bliżej jest jakoś na Płock,Wysokie Mazowieckie,ale ja sama nie jeździłam tą trasą.
Karina, u mnie do adopcji jest 12 psów.Gdybym mogła oddać z 10,to już nie będzie ze mną problemu.Pięć psów jest raczej nie adopcyjnych,bo to stare pieski i niech u mnie kiedyś tam odejdą.Nie mogłabym oddać starego psa.

Posted

Saba już po sterylce.Wszystko w porządku,powoli się wybudza.Lecę do niej,bo ona jest w pokoiku i nie chcę żeby się stresowała niepotrzebnie.

Posted

Andziu,dziękuję,pozdrawiam.
Pucka,nie mogę wysłać pw,znowu u mnie nie działa,przepraszam.
Przepraszam alek5464,również od wczoraj próbuję wysłać pw i nie mogę.Może jutro zadziała?Kochana,poprostu serdecznie dziękuję.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...