Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jestem,witam po przerwie.Evelin przywiozła mi komputer,który oddała mi Randa.Gdyby nie to,nie mogłabym jeszcze być tutaj.Bardzo,bardzo dziękuję.Ciotki są ze mną w stałym kontakcie i bardzo dużo mi pomagają.Evelin,wpada do mnie,dzwoni,pomaga.Wiem,że ma jak zawiązać,ale o mnie nie zapomina.Jestem przeogromnie wdzięczna i bardzo dziękuję.
A u Poświętniaków nic nie słychać.Tak mi przykro z tego powodu.Oprócz tego,że są nakarmione i bezpieczne,nic się nie dzieje.Gucio,jak by troszeczkę lepiej się miewa,bo nie molestują go już tak,te baby.Nauczyły się,żeby mu nie wyjadać i nie odpędzają go od miski,może spokojnie zjeść.Nora,jest taka kochana,już się tuli do mnie,aż się trzęsie ze szczęścia,kiedy może u mnie na kolanach posiedzieć.Jednak na smycz,ani rusz.Saba,no właśnie,Saba,to ogromny problem.Z nią jest najgorzej.Ciągle powtarzam,jej potrzebna jest indywidualna opieka,a ja nie mogę jej tego zapewnić.Zaszła ona w ciążę,która wyniszczyła ją na nowo.Znowu trzeba będzie ją leczyć,wozić.Z ciążą było tak,że: Pan doktor powiedział,że jak będzie odpowiedni moment,to przywiezie pani do sterylizacji aborcyjnej.Przedtem,nie można było sterylizować,bo chora jest i na leczeniu.Ale jak zaszła w ciążę,to już można było??????Umówiłam się więc w odpowiednim momencie na sterylkę,ale niestety zachorowałam i to dosyć poważnie i przesunęłam o tydzień później zabieg.Niestety pan doktor nie mógł,ponieważ poszedł na urlop.Kiedy wrócił,to listwa mleczna była już za duża i nie można było zrobić już nic.Tak więc suka urodziła dziewięcioro dzieci,które/o losie?/ musiały odejść za TM.Po pierwsze,że wszystkie raczej były by chore tak jak matka,a po drugie,dziewięć chorych sztuk,uważam,że nie miały by żadnych szans na adopcję.Zresztą ja kiedyś otrzymałam w prezencie do stodoły 7 sztuk,które woziłam po schroniskach,próbowałam oddać i nic z tego nie wyszło.Tylko dzięki Wam udało się oddać czwórkę z nich.Tak wracając do Saby,to nie wiem co mam dalej robić.Samochód,stary się sypie,opony letnie,idzie zima,ja znowu bez grosza,jazdy kosztują,na głowie psy,koty i ja jedna.Nie pisałam wcześniej,bo nie było to takie ważne,ale teraz muszę powiedzieć,że od czerwca ja jestem sama z tym wszystkim,ponieważ mój mąż zostawił mnie i pojechał sobie w świat.Miał on problem/o którym nie warto pisać,ale poważny/.Raczej nie interesuje go co u mnie słychać.Jeśli już czasami zadzwoni,to mówi do mnie,wytrzymasz,musisz.Pomaga Arturowi,to już ja nie muszę.Syn może spokojnie uczyć się w mieście.Oni są w kontakcie i cieszę się z tego powodu,ale tu muszę radzić sobie sama.Ok,przepraszam,za tę spowiedź,ale uznałam,że to idzie w parze,jeśli chodzi o psi "biznes".Jakoś jeszcze daję radę,ale lata lecą i zdałam sobie sprawę,że na dłuższą metę ja już nie pociągnę.Proszę,pomóżcie mi z tymi Poświętniakami.Potrzebny jest każdemu z nich oddzielny dom tymczasowy,inaczej nie mają one żadnej przyszłości,zwłaszcza Saba.To na razie było by tyle.Jak uporam się z fotosikiem,powklejam zdjęcia.Pozdrawiam.

Posted

Może wyjdę na osobę bez uczyć... ale Pipi czy nie zastanawiałaś się na uśpieniem Saby ? Przecież ta choroba to jest ogromna mleka i dla niej i dla Ciebie. Te psy są u Ciebie już rok, lepiej nie jest i nie wydaje mi się, żeby miało być... smutne ale prawdziwe. Psy są zdziczałe, boja się ludzi, w takim stanie szanse na adopcje są równe 0... Takie życie nie jest przyjemne, to ciągły stres, który też wpływa na odporność Saby co wiąże się z ciągłym nawrotem choroby - błędne koło. Moze warto byłby Sabie ulżyć w cierpieniu ?

Takie jest moje zdanie, ale Pipi postąpisz jak zechcesz.
A ja mam tylko nadzieję, że nie zostanę zjechana tu zaraz przez wszystkich ... ; )

Posted

Iza. napisał(a):
Może wyjdę na osobę bez uczyć... ale Pipi czy nie zastanawiałaś się na uśpieniem Saby ? Przecież ta choroba to jest ogromna mleka i dla niej i dla Ciebie. Te psy są u Ciebie już rok, lepiej nie jest i nie wydaje mi się, żeby miało być... smutne ale prawdziwe. Psy są zdziczałe, boja się ludzi, w takim stanie szanse na adopcje są równe 0... Takie życie nie jest przyjemne, to ciągły stres, który też wpływa na odporność Saby co wiąże się z ciągłym nawrotem choroby - błędne koło. Moze warto byłby Sabie ulżyć w cierpieniu ?

Takie jest moje zdanie, ale Pipi postąpisz jak zechcesz.
A ja mam tylko nadzieję, że nie zostanę zjechana tu zaraz przez wszystkich ... ; )

nie wiem czy dobrze pamiętam, ale koszty leczenia Saby chyba pokrywała Arka.....
Iza -dlaczego masz zostac zjechana, każdy tu ma prawo do własnego zdania.

Posted

Iza. napisał(a):
Może wyjdę na osobę bez uczyć... ale Pipi czy nie zastanawiałaś się na uśpieniem Saby ? Przecież ta choroba to jest ogromna mleka i dla niej i dla Ciebie. Te psy są u Ciebie już rok, lepiej nie jest i nie wydaje mi się, żeby miało być... smutne ale prawdziwe. Psy są zdziczałe, boja się ludzi, w takim stanie szanse na adopcje są równe 0... Takie życie nie jest przyjemne, to ciągły stres, który też wpływa na odporność Saby co wiąże się z ciągłym nawrotem choroby - błędne koło. Moze warto byłby Sabie ulżyć w cierpieniu ?

Takie jest moje zdanie, ale Pipi postąpisz jak zechcesz.
A ja mam tylko nadzieję, że nie zostanę zjechana tu zaraz przez wszystkich ... ; )

Na pewno jest to jakieś wyjście, trudne do zaakceptowania, ale..
Pipi, decyzja nalezy do Ciebie...

pzr.

Posted

Myślałam o tym najgorszym wyjściu,ale ona jest taka pełna życia,bawi się jak szczeniaczek,cieszy się jak wchodzę do nich,patrzy tak mądrze w oczy,liże mnie po rękach.Jest bardzo mądra i mnie się wydaje,że ona
wszystko rozumie.Nie dam rady,nie mogę. . . . . . .

Jak upewnię się,że nie można jej już pomóc ?. . . . .
Ale przecież jest jeszcze Gucio i Nora.U Gucia nie widzę zmian na skórze,ale Nora ma zmiany na łapkach i trochę na brzuszku.Pan wet mówi,że nie trzeba nic robić,bo jak do tej pory się nie uaktywnia,to ona sama zwalcza.Gutek i Nora,tylko raz w lutym otrzymały advocate.
Wiem i rozumiem,że ciężka z nimi sprawa,ale one cieszą się z życia i to widać.Gdyby były jakieś zrezygnowane,wycieńczone,nienormalne,czy agresywne?,ale one przepraszają mnie każdego dnia,że żyją.Nie wiem ,jestem już głupia.Ciężko,ale żal.
One mogły by zostać u mnie,gdyby inne poszły w świat.Adopcje w miejscu.
Myślę,że już z komputerem będzie u mnie wszystko dobrze.Pozbieram się do kupy i powklejam zdjęcia.Może w końcu jakoś dogadam się z Tobą Iza i Tobą Agaciaa i zrobicie nowe fotki.Wszystko rozchodzi się o pieniądze,cholerka no.Przecież trzeba Was przywieżć dziewczyny,a ja teraz bardzo mało jestem w mieście,jeżeli już,to w ciągu tygodnia i to w ciągu dnia,kiedy Wam nie pasuje.Nic to,jakoś się umówimy,aby chęć szczera/jak to się mówi/.
Na razie ja jestem tu i teraz i jeszcze jakoś daję radę.Aby do wiosny. . . .

Posted

Upewnię się jeszcze,czy można jej pomóc całkowicie wyjść z tego nużeńca,czy po sterylizacji jest szansa na całkowite wyleczenie.Porozmawiam z Arka,może zmienić lecznicę.Zapytam,czy zgodzi się opłacać dalej to leczenie.Już sama nie wiem.Z drugiej strony,takie życie dla niej na stałe,w kojcu,chora.Idzie zima i jak jej sierść nie odrośnie na nowo,to ona od zimna rozchoruje się jeszcze bardziej.Ciężko. . . .

Posted

Pipi, my z Izą byśmy przyjechały pksem, tylko musiałabyś po nas przyjechać do Topczewa, jak dobrze pamiętam. Tam jest chyba najbliżej przystanek. Nie ma sensu żebyś specjalnie jechała po nas do Białegostoku. Tylko musimy ustalić jakiś dogodny dla wszystkich termin, a z tym coś ciężko.

Posted

agaciaaa napisał(a):
Pipi, my z Izą byśmy przyjechały pksem, tylko musiałabyś po nas przyjechać do Topczewa, jak dobrze pamiętam. Tam jest chyba najbliżej przystanek. Nie ma sensu żebyś specjalnie jechała po nas do Białegostoku. Tylko musimy ustalić jakiś dogodny dla wszystkich termin, a z tym coś ciężko.

Tak,ale ja wiem,że jesteście studentkami,a pks,to koszt biletu 10 zł w jedną stronę,dla jednej osoby.Gdybyście jednak mogły,było by wspaniale.Tylko jak z terminem,no właśnie?Ja jestem cały czas w domu,nie ruszam się przez najbliższy tydzień na pewno nigdzie.W soboty,niedziele również w domu.Piszcie jak Wam pasuje,ja na pewno się dostosuję.Dziękuję.

Posted

enia napisał(a):
Pipi, potrzebujesz kocy czy ew.narzut używanych?

oj,tak,bardzo,tego nigdy nie za wiele,oczywiście tym w domu,bo podwórzowym,mam słomę,ponieważ koce namakają,zresztą one koce wyciągają z bud/nie wiem dlaczego/
Enia,dziękuję za pamięć.
Dziękuję również pani I St. . . . .,za wpłatę 50 zł w tym miesiącu/przepraszam,ale ja znowu zapomniałam nicku/

Posted

Oczywiście,ostateczna decyzja należy do Pipi..
Wydaje mi się,że dopóki psy nie cierpią, są bezpieczne -niech sobie zyją swoim zyciem...Ktoś je tak skrzywdził,że nie są w stanie się zaadaptować do warunków naszego świata. Tak myślę...
Pipi tyle pracy włożyła,żeby je stamtąd zabrać..
One mają dobre warunki u Pipi..100 razy lepiej niż w schronisku...nie wiszą na metrowych łańcuchach bez budy...I wiedzą,że Pipi im krzywdy nie zrobi..
Co przyniesie czas-zobaczymy.

Posted


Zapatrzone,w bez ruchu na jeżyka,który wszedł przez dziurę i poszedł do ich misek.Gdyby mnie akurat nie było,to kto wie?????

  • 2 weeks later...
Posted

Z ogromną przykrością,ale muszę o czymś napisać.Po raz kolejny dzisiaj,napisałam do Arki w sprawie Poświętniaków.Oprucz obrzucania błotem,wyzwisk,obelg,jaka to moja wina itd.dostałam rozkaz,że mam zawieżć Sabę do weta na sterylkę.Zdziwiona bardzo,że Saba urodziła dzieci,obrugała mnie nawet telefonicznie.Wszystkiemu jestem winna,tylko żebram,naciągam i podpieram się tymi psami.
SŁUCHAJCIE,JA CHCĘ ŻYĆ,JUŻ NIE MAM SIŁY.zNALAZŁAM JAKIEŚ STARE WAFLE W SZAFCE I ŚLIWKI ZE SŁOIKA JEJMJUŻ OD TYGODNIA.jAK MNIE BRZUCH Z GŁODU BOLI,POCHRUPIĘ SOBIE PSICH CHRUPEK.jESTEM CHORA,NIE MAM JAK SIĘ LECZYĆ.kONIEC KARMY.nIE MAM JUŻ SIŁY CIĄGLE ŻEBRAĆ,PISAĆ,UDAWAĆ JAKA TO JA JESTEM WSPANIAŁA.nIE JESTEM,NIE RADZĘ SOBIE.nIE MAM ŚRODKÓW DO ŻYCIA.nIE MAM SIŁY.pROSZĘ,ZABIERZCIE PSY.nIE DAJĘ RADY.nIE MAM JUŻ NAWET GDZIE PORZYCZAĆ.tAKA JEST PRAWDA.jA ZAWSZE MÓWIĘ I NICZEGO NIE WYMYŚLAM,ALE JUŻ NIE MAM SIŁY.pISZCIE DO STRAŻY,DO TV,NIE WIEM POMÓŻCIE MI.Arka,to bardzo zła kobieta,gdybyście mogły zobaczyć jak ona do mnie pisze?????Nie chcę,nie dam rady już tego ciągnąć.Może ktoś do mnie przyjedzie?,pomóżcie,proszę.

Posted

Pipi- wyślij mi proszę swój numer konta na PW. Tylko to mi teraz przychodzi do głowy po tym co przeczytałam. Jestem wstrząśnięta zachowaniem i postawą Arki. Najgorsze słowa cisną mi się na usta. Nawet nie chcę tego komentowac. Szok, szok, szok.

Posted

nie wiem co napisać, i nie chodzi mi o biedę Pipi w tym momencie. Chodzi mi o Arkę - o jej postawę jako człowieka,
nie wiem kto dał jej prawo oceniać nas, wyzywać, wyśmiewać, ironizować, pomiatać jak najgorszymi śmieciami. Nie wiem dlaczego ona to robi. Może sprawia jej to przyjemność, poniżać ludzi i czuć sie ponad to. Może potrzebuje się wyżyć żeby lepiej dzień przeżyć. Śledzę wątki z jej udziałem na dogo i na miau. Arko ty sie już chyba wypaliłaś. Ręce opadają.

Posted

Pipi napisał(a):
Z ogromną przykrością,ale muszę o czymś napisać.Po raz kolejny dzisiaj,napisałam do Arki w sprawie Poświętniaków.Oprucz obrzucania błotem,wyzwisk,obelg,jaka to moja wina itd.dostałam rozkaz,że mam zawieżć Sabę do weta na sterylkę.Zdziwiona bardzo,że Saba urodziła dzieci,obrugała mnie nawet telefonicznie.Wszystkiemu jestem winna,tylko żebram,naciągam i podpieram się tymi psami.
SŁUCHAJCIE,JA CHCĘ ŻYĆ,JUŻ NIE MAM SIŁY.zNALAZŁAM JAKIEŚ STARE WAFLE W SZAFCE I ŚLIWKI ZE SŁOIKA JEJMJUŻ OD TYGODNIA.jAK MNIE BRZUCH Z GŁODU BOLI,POCHRUPIĘ SOBIE PSICH CHRUPEK.jESTEM CHORA,NIE MAM JAK SIĘ LECZYĆ.kONIEC KARMY.nIE MAM JUŻ SIŁY CIĄGLE ŻEBRAĆ,PISAĆ,UDAWAĆ JAKA TO JA JESTEM WSPANIAŁA.nIE JESTEM,NIE RADZĘ SOBIE.nIE MAM ŚRODKÓW DO ŻYCIA.nIE MAM SIŁY.pROSZĘ,ZABIERZCIE PSY.nIE DAJĘ RADY.nIE MAM JUŻ NAWET GDZIE PORZYCZAĆ.tAKA JEST PRAWDA.jA ZAWSZE MÓWIĘ I NICZEGO NIE WYMYŚLAM,ALE JUŻ NIE MAM SIŁY.pISZCIE DO STRAŻY,DO TV,NIE WIEM POMÓŻCIE MI.Arka,to bardzo zła kobieta,gdybyście mogły zobaczyć jak ona do mnie pisze?????Nie chcę,nie dam rady już tego ciągnąć.Może ktoś do mnie przyjedzie?,pomóżcie,proszę.


Chciałabym żeby Arka zabrała sponsorowane przez siebie psy od Pipi, niech nam pokaże jak je szybko wyleczy i wyadoptuje........ma możliwości chyba....
Pipi wiedz, że wiele osób jest z Tobą. Przyjadę - słowo.

Posted

enia napisał(a):
Chciałabym żeby Arka zabrała sponsorowane przez siebie psy od Pipi, niech nam pokaże jak je szybko wyleczy i wyadoptuje........ma możliwości chyba....
Pipi wiedz, że wiele osób jest z Tobą. Przyjadę - słowo.

Dziękuję,wiem,że jesteście dla mnie życzliwe.Jednak ja już nie mam siły,naprawdę.Przyjedź kochana,zobacz,czy można tak żyć.Przecież ja sama siebie nie szanuję.I to Arka mi to uświadomiła.
Napisałam do straży dla zwierząt,napiszę zaraz do tv,może się zainteresują.Prawda jest taka,że ja rzeczywiscie nie radzę.Ja bardzo chcę,ale co mogę,bez pracy,bez pieniędzy.Lista moich długów jest jak moje zycie długa.Już pękam,już nie mam sił,choć nie wiem jak bym się starała,to i tak nie dam sama rady.Jestem chora,nie pisałam Wam o tym.Mój chłop wypiął się na mnie.Nikt do mnie już nie przyjeżdża,tylko jedna Evelin ma jeszcze do mnie zdrowie,podziwiam ją za to,bo co?,czy ona musi?Jednak są dobrzy ludzie i wiem to i dziękuję z całego serca,ale ciężko i Wam.Dla mnie jest potrzebny stały dochód,którego ja nie mam.Wplątałam się w to i zabrnęłam w slepy zaułek.Jak wyjść?,nie ma wyjścia. . . .

Posted

enia napisał(a):
Biedna ta Sabcia, tyle miesiecy leczenia i dupa blada.:shake:
Zupełnie nie wiem jak jej pomóc, może weta trzeba zmienić?



nużyca to chyba najgorsza franca z chorób skórnych - niby nie zaraźliwa, niby dotyka psów wycieńczonych...a jednak, niestety leczenie jest często nieskuteczne albo jak się zaleczy to lubi się wracać...:-( Konga u Pajuni też ma co chwilę nawroty - a mieszka w domu...paskudne choróbsko...

Jest jeszcze ta niekonwencujonalna metoda leczenia nużycy - RWGB wyleczył tym swojego psa...ale musza być kąpiele - a kąpiele w wypadku Saby chyba odpadają, bo ona musialaby być w mieszkaniu...

Pipi - wyślij mi proszę adres na pw - dobrze? Możesz napisać co byłoby tobie potrzebne? jakieś rzeczy osobiste, ubrania (rozmiar), o karmie wiem - co jeszcze?


co do Arki...nie będę komentowac:angryy: nienawiść do ludzi zaślepia ją coraz bardziej, nawet krzywdy zwierząt nie widzi - w Boguszycach nic nie widziała,przecież pieski były tylko brudne:angryy::angryy: a p. Wahl jest biedną napastowaną prze durne wolontariuszki kobietą, które zabierają jej psy! szkoda gadać...Ona w życiu nie zabierze do siebie żadnego psa - to za ciężkie zajęcie - a do tego chory pies? wykluczone:shake: jedyne co ona potrafi to pouczać ludzi i bluzgać...no ale kto z kim przystaje takim sie staje...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...