a_niusia Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 to trzeba bylo mu zasunac z buta i koniec. do nas jakis czas temu podbiegla jakas mala szczotka z niezbyt pokojowymi zamiarami. moja starsza suka ma male szczotki gdzies i sobiw biegnie w krzaki zalatwiac sprawy, bo jest pokojowym psem. ale male to jest ostry zawodnik, wazy z 16 kg mimo ze ma 5 miesiecy i ma lape jak king kong. nie przebiera w ogole w srodkach, codziennie trenuje na duzej chamskie zagrywki i nie daje nikomu pluc sobie w twarz. wiec jak pogonila szczote, to nie wiem, czy ja potem znalezli. szczota chciala mala gryzc i to na powaznie!!!! moj pies byl co prawda bez smyczy, ale pech chcial, ze akurat szla przy mojej nodze probujac wyzulic troche zarcia, wiec nikt nie mogl miec do mnie watow o gonienie kundla i jeszcze ja zawowalam "chodz malutka, bo sie sie spocisz". w sumie nienawidze u mojej mlodszej suki takich chamskich zagrywek. razem ze starsza (ktora jest super niania) bardzo pilnujemy kontaktow gnojka z innymi psami, bo obie wiemy, ze ma ciezki charakter. ale bez przesady... Quote
LadyS Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Sybel napisał(a):Jejku, a ja bym to chciała zobaczyć :) Serio :) Niestety rzut Ku*wą działa cuda czasami. Fajnie to o społeczeństwie świadczy, nie? Ja generalnie mało kiedy denerwuje się na serio, zwykle się irytuje, ale tej pani udało się mnie wyprowadzić z równowagi, co zwykle ma katastroficzne skutki :evil_lol: No społeczeństwo niestety jest straszne - już pomijam, że pani wiedziała, że jej pies się rzuca, a go nie zabrała. Pewnie krzywdy by Jaxowi nie zrobiła, dopóki nie dopadłaby uszu, ale po co mój pies ma się potem bać psów? A z pozytywniejszych rzeczy, dziś spotkaliśmy też pana z bullowatym, pies jak nas zobaczył zatrzymał się, ja pokazałam Jaxowi, że skręcamy, wiec pan też psa zawołał i rzucił mu zabawkę w drugą stronę - da się? a_niusia napisał(a):to trzeba bylo mu zasunac z buta i koniec. No chciałam, tylko to małe, moje też małe - bałam się, ze trafię nie w to, co trzeba. Quote
Sybel Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Moja siostra mieszka w strasznej okolicy, same jorki i miksy ttb, typowo dla szpanu. Ona ma Tysia, który jest kundlem, ktorego ja uwielbiam, pies ma ctaką mimikę, ze można paść, brwi pięknie zaznaczone, no a charakter mega cudny :D Na szczęście ktoś go jako szczeniaka wywalił na działeczkę mojej ciotki i nas poprosiła o pomoc, bo pinczerek biega. Jak zobaczyłam pinczerka, to padłam, bo Tyfus wyrósł na miks rottka z czymś nieco drobniejszym. W każdym razie raz go prowadziłam na spacer, bo była sytuacja awaryjna, młoda i jej TZ musieli robić nadgodziny i Tysia trzeba było wystawić. Poszłam z nim i rzuciło się na nas stado jorków z bloku obok. No 6 sztuk jak w mordę strzelił, wszystkie luzem i Tysia po łapach gryzą. Jak włascicielowi zasunęłam wiązankę, ze ma te pier****one szczury natychmiast zabrać, bo policję wzywam, że psy agresywne bez smyczy i kagańca, po czym wyciągnełam gaz, zeby po nich przejechać, to pańcio normalnie ślizgiem je łapał. Najpierw się smiał, ze taki duży pies i sobie nie radzi, a Tyś jest po prostu pacyfistą. Najgorsze, ze to przy samej ulicy i bałam się, że Tyś mi się z szelek wywinie. No dziad podobno młodą łukiem szerokim omija do tej pory :P Ma tam też na osiedlu starszą parę, tak koło późnej szcześćdziesiątki, z dwoma nieco zwichrowanymi miksami TTB. Parę razy miała panikę, jak pani sama wyszła i psy utrzymała zaczepiając się o drzewo, bo chciały Tysia na tatara przerobić, No masakra tam jest. Quote
evel Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Myśmy wczoraj wiały przed gigantycznym husko-malamutem chyba... Pies wielkości naprawdę dorodnego samca mamuta, ale o typowo haszczym umaszczeniu (takim jasnobrązowo-miodowym), sięgał babce do pasa i zaczynał ją ciągnąć w naszą stronę... A że ciągnął wyjątkowo skutecznie to szybko wzięłyśmy nogi za pas... Cholera, kto wychodzi z tak ogromnym psem, nie mając nad nim żadnej kontroli?! :shake: Dzisiejszego poranka z kolei miałam na spacerze dwa psy zamiast jednego. Wybiegła z bloku spasiona czarna parówa i wgapia się w nas, spuszczając łeb. Myślę sobie, chyba będzie draka... Zostawiłam Zuza za sobą, idę prosto na wojowniczego serdelka, a on... Zaczyna machać ogonem i popiskiwać. Z klatki wyłania się właściciel i coś tam sobie burczy do psa, smyczy oczywiście niet, więc postanowiłam puścić też Zu, bo dlaczego mam się szarpać z dwoma psami, w tym jednym na smyczy? Okazało się, że serdelek chciałby się bawić. No dobrze więc, psy zaczęły się ganiać na łączce zaraz obok bloku, znaczy Zu biegała z pierwszą prędkością kosmiczną, przeskakiwała krzaczki, a serdel truchtał za nią, popiskując. Pan go niby wołał, ale bez reakcji, poszedł sobie gdzieś w drugą stronę, serdel został z nami O_o Po jakimś czasie, gdy Zu się lekko zmęczyła, a serdel miał chyba stan przedzawałowy, sądząc po jego dyszeniu i zamiataniu ziemi ozorem, serdel postanowił się oddalić. Dziwne obyczaje na tym osiedlu panują... Quote
Balbina. Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 [quote name='ladySwallow']Ja generalnie mało kiedy denerwuje się na serio, zwykle się irytuje, ale tej pani udało się mnie wyprowadzić z równowagi, co zwykle ma katastroficzne skutki :evil_lol: No społeczeństwo niestety jest straszne - już pomijam, że pani wiedziała, że jej pies się rzuca, a go nie zabrała. Pewnie krzywdy by Jaxowi nie zrobiła, dopóki nie dopadłaby uszu, ale po co mój pies ma się potem bać psów? A z pozytywniejszych rzeczy, dziś spotkaliśmy też pana z bullowatym, pies jak nas zobaczył zatrzymał się, ja pokazałam Jaxowi, że skręcamy, wiec pan też psa zawołał i rzucił mu zabawkę w drugą stronę - da się? No chciałam, tylko to małe, moje też małe - bałam się, ze trafię nie w to, co trzeba. Katastroficzne to mogą być teorie albo wizje a skutki są katastrofalne A tak nota bene-uwagę też trzeba umieć zwracać. I na pewno nie w sposób jaki opisałaś. Nie życzyłabym sobie na miejscu tej pani takich epitetów- jeśli chciałaś to jest policja można zgłosić biegającego bez smyczy (!!!!)yorka. Quote
motyleqq Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 a najlepsze jest to, że post Balbiny by się nie ukazał, gdyby nie ladySwallow nie napisała o yorku ;) Quote
evel Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 A ja bym sobie nie życzyła, żeby mnie czy mojego psa atakował czyjś durny pies. Pani powinna się właściwie cieszyć, że jorczek nie oddalił się drogą powietrzną z zasadniczo dużą prędkością. Quote
Balbina. Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 evel napisał(a):A ja bym sobie nie życzyła, żeby mnie czy mojego psa atakował czyjś durny pies. Pani powinna się właściwie cieszyć, że jorczek nie oddalił się drogą powietrzną z zasadniczo dużą prędkością. Szkoda ,że nie postawiła Lady Swallow lizaka za to ,że jej pies nie oddalił się drogą powietrzną z zasadniczą prędkością :) :) :) Tylko została wyzwana- rzeczywiście dług wdzięczności do końca życia :) :) Quote
filodendron Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 ladySwallow napisał(a): Wniosek: trzeba sypnąć epitetami, żeby ktoś zapiął psa na smycz. Ciekawe, czy jakbym szła z dobermanem albo amstafem, to pani też by tak wolno reagowała. Bardzo to smutne, ale niestety do bólu prawdziwe :( Ja się bardzo staram, ale czasem po prostu nie wychodzi. Po ostatniej pyskówce z właścicielką wielkiego szczeniaka, który będzie tym szczeniakiem - wedle słów właścicielki - do 24 miesiąca życia (i z tego powodu chyba nie da się go zapiąć na smycz, ani odwołać, bo on się wciąż uczy) spotkałam panią dziś ponownie i jakoś jednak udało jej się odwołać pieska - nagły postęp edukacyjny. Dlaczego nie można tak od razu? Quote
evel Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Balbina12 napisał(a):Szkoda ,że nie postawiła Lady Swallow lizaka za to ,że jej pies nie oddalił się drogą powietrzną z zasadniczą prędkością :) :) :) Tylko została wyzwana- rzeczywiście dług wdzięczności do końca życia :) :) Czego oczekujesz? Że ktoś będzie fikał koziołki z radości, że jego pies został zaatakowany przez niewychowanego yorka? Quote
gops Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 evel napisał(a):Czego oczekujesz? Że ktoś będzie fikał koziołki z radości, że jego pies został zaatakowany przez niewychowanego yorka? no ale jak tu się nie cieszyć :crazyeye: toż to takie małe, pocieszne , z koakrdką najczęściej :loveu: ;) na yorki (podbiegające z daleka do nas) to ja mam sposób , biorę je na ręce i idę w drugą stronę niż właściciel , raz dwa właściele wiedzą po co mają nogi i smycz;) Quote
omry Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Haha, dobra, od dzisiaj jak podbiegacz rzuci się do gardła mojego psa, to grzecznie poproszę o zapięcie psiaka na smycz, bo kulturka musi być :evil_lol: Quote
LadyS Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 [quote name='Balbina12']Katastroficzne to mogą być teorie albo wizje a skutki są katastrofalne A tak nota bene-uwagę też trzeba umieć zwracać. I na pewno nie w sposób jaki opisałaś. Nie życzyłabym sobie na miejscu tej pani takich epitetów- jeśli chciałaś to jest policja można zgłosić biegającego bez smyczy (!!!!)yorka. Och, moja ulubiona użytkowniczka forum :loveu: Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę - gdyby ten yorek sobie szedł bez smyczy, to mi to zwisa :) Ale on się rzucił z zębami i warkotem, a pani o tym wiedziała i stała i się przyglądała :) Jak pani sobie przekleństw nie życzyła, to mogła najpierw myśleć ;) Bo epitetów pod jej adresem nie rzucałam - jedynie później, pod nosem - rzucona w jej stronę ku**a była w formie partykuły wzmacniającej :lol: [quote name='motyleqq']a najlepsze jest to, że post Balbiny by się nie ukazał, gdyby nie ladySwallow nie napisała o yorku ;) No ba ;) Bo yorki to takie biedne, delikatne istotki. [quote name='evel']A ja bym sobie nie życzyła, żeby mnie czy mojego psa atakował czyjś durny pies. Pani powinna się właściwie cieszyć, że jorczek nie oddalił się drogą powietrzną z zasadniczo dużą prędkością. Jak możesz :lol: [quote name='Balbina12']Szkoda ,że nie postawiła Lady Swallow lizaka za to ,że jej pies nie oddalił się drogą powietrzną z zasadniczą prędkością :) :) :) Tylko została wyzwana- rzeczywiście dług wdzięczności do końca życia :) :) No nie dostałam lizaka, no, taka okazja :( [quote name='filodendron']Bardzo to smutne, ale niestety do bólu prawdziwe :( Ja się bardzo staram, ale czasem po prostu nie wychodzi. Po ostatniej pyskówce z właścicielką wielkiego szczeniaka, który będzie tym szczeniakiem - wedle słów właścicielki - do 24 miesiąca życia (i z tego powodu chyba nie da się go zapiąć na smycz, ani odwołać, bo on się wciąż uczy) spotkałam panią dziś ponownie i jakoś jednak udało jej się odwołać pieska - nagły postęp edukacyjny. Dlaczego nie można tak od razu? Bo najpierw ktoś musi mało elegancko zwrócić uwagę :roll: [quote name='evel']Czego oczekujesz? Że ktoś będzie fikał koziołki z radości, że jego pies został zaatakowany przez niewychowanego yorka? Tak! Bo to YORK! Quote
Sybel Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Już było tak przyjemnie i pojawiła się obronczyni jorasków :] Ratatata! Czy to ptak? Czy to samolot? NIE! To super Balbina z joraskową odsieczą :D Nawet wiem, jaki mogła byś mieć kombinezonik i płaszczyk :] Lady, na przyszłosć zaproś pańcię na herbatkę. Tylko pamiętaj! W różowej porcelanie, nie jakiś tam bubel. A Jax niech poczeka na klatce lub za oknem. Quote
zaginiona sara Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 [quote name='Balbina12']Katastroficzne to mogą być teorie albo wizje a skutki są katastrofalne A tak nota bene-uwagę też trzeba umieć zwracać. I na pewno nie w sposób jaki opisałaś. Nie życzyłabym sobie na miejscu tej pani takich epitetów- jeśli chciałaś to jest policja można zgłosić biegającego bez smyczy (!!!!)yorka. To może chcesz się spotkać z kimś kto ma cao, rottka, dobermana, który nie lubi takich podgryzaczy. Faktycznie lepiej oszczędzić pani niemiłych słów, niech ktoś ma później problemy bo jego pies zabije szczurka kłapnięciem pyska za taką akcję. Ja mam psy miniaturki i nie panoszę się z nimi, że im wszystko wolno bo są małe. Smycz obowiązuje i jorcka i labusia jak jest niewychowany. Tym bardziej jak właściciel we co pies robi. Quote
sacred PIRANHA Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Balbina12 napisał(a): A tak nota bene-uwagę też trzeba umieć zwracać. I na pewno nie w sposób jaki opisałaś. Nie życzyłabym sobie na miejscu tej pani takich epitetów- jeśli chciałaś to jest policja można zgłosić biegającego bez smyczy (!!!!)yorka. zarzucasz innym brak czytania ze zrozumieniem, a Ty przeczytałas posta ladySwallow ze zrozumieniem? Są dwa wyjscia: albo nie przeczytałaś go ze zrozumieniem, albo jedyne co cie interesuje to to, że to był york, wiec żadne zasady odpowiedzialnego posiadania psa się nie tyczą tej pani, bo ona ma yorka a nie psa. Ladyswallow napisała, ze pies rzucił się na jej psa i go gryzł a właścicielka nie reagowała! Wiesz co to analogia? Wyobraź sobie, ze idziesz ze swoim psem na smyczy, leci do Was pies, jego pani "tłumaczy" jemu, ze nie wolno gryzc pieskow. Piesek dobiega do Was i zaczyna gryzc Twojego psa, Twój się chowa za toba, tamten caly czas atakuje, psy plączą sie Tobie między nogami a właścicielka podlatywacza nic. Poprosisz grzecznie z pełna kulturą, by pani zabrała swojego pieska jesli moze? Quote
panbazyl Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 zaginiona sara napisał(a): Smycz obowiązuje i jorcka i labusia jak jest niewychowany. Tym bardziej jak właściciel we co pies robi. to należy zapisac jako motto razem z narodzinami psa - wygrawerowac każdemu na skórze to. gdyby dzis byl jeden pies na smyczy to mój kot by żył. Quote
zaginiona sara Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 panbazyl napisał(a):to należy zapisac jako motto razem z narodzinami psa - wygrawerowac każdemu na skórze to. gdyby dzis byl jeden pies na smyczy to mój kot by żył. Straszne, myślałam, że zaniemógł. Przykro mi, ja się strasznie przywiązuję do zwierząt. Ludzi zresztą też. Jorcecek też może zamęczyć mniejsze zwierzątka. Quote
panbazyl Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 zaginiona sara napisał(a):Straszne, myślałam, że zaniemógł. Przykro mi, ja się strasznie przywiązuję do zwierząt. Ludzi zresztą też. Jorcecek też może zamęczyć mniejsze zwierzątka. dzieki, to pomaga. Jurecki nie zapominajmy do czego byly naturalnie wychodowane - a jak zapomnieliśmy może właściciele i milosnicy tej rasy nam przyponmą. Quote
gryf80 Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 ls-trza bylo z buta przywalić,ja tak zrobiłam jak mnie długowłosa parówa zaatakowała(raczej mojego kozaczka),co prawda nie odezwałam się do pana własciciela,ale dosadnie spojżałam na niego.oczywiście psu krzywdy nie zrobiłam. Quote
pauli_lodz Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 eh niestety dopisuję i siebie do grona wyznawców teorii, że jak się kur***ami nie rzuci, to do człowieka nie dotrze. w mojej okolicy mieszka pijaczek z małym pieskiem, piesek lata zwykle luzem a pan gdzieś się chwieje nieopodal. jak mam gdzie przejść - robię kółko i jest spoko, ale jak nie mam gdzie przejść i muszę przejść blisko - to małe atakuje. nie sądzę żeby jakaś wielka jatka z tego mogła wyjść, ale awantura jest i mój pies się wkurza i gotuje a ja jeszcze bardziej. niestety, musiałam zrobić pijaczkowi kilkanaście awantur a na zakończenie pieseczkowi zasunąć z glana - ale dotarło. na mój widok magicznie pojawia się smycz i pan leci pieska zapiąć. inne futrzaki, które wiem że się nienawidzą z moim - też się muszę wydzierać na pół parku że albo pańcia ruszy tyłek i zapnie pieska albo tylko podejdzie i dostanie kopa bo ja się nie będę szczypać. tłustego labka zdarzyło mi się z kolana potraktować, dobrze że miał kaganiec [tutkę, ale zawsze coś]. zasadniczo przestałam się przejmować joreczkami, jak podlatują z awanturą to odlatują równie szybko pogonione przez mojego psa na 8 metrowej flexi, i też właściciele wyrastają nagle spod ziemi. chamstwo i tyle. a i jeszcze co do sprzątania po psach. też sama szlachta wokoło chodzi co się schylić nie może. na moją uprzejmą wielce prośbę o posprzątanie, gdy piesek był w trakcie, jedna kobitka odpowiedziała że on nic nie robi, on tak tylko się garbi. inna że nie może bo pies ma biegunkę. trzecia patrzyła w niebo i udawała że jest głucha. eh. co spacer to nowa przygoda ;) Quote
motyleqq Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 pauli_lodz napisał(a): on nic nie robi, on tak tylko się garbi. to jest niezłe:lol: Quote
strix Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 evel napisał(a): Dzisiejszego poranka z kolei miałam na spacerze dwa psy zamiast jednego. Wybiegła z bloku spasiona czarna parówa i wgapia się w nas, spuszczając łeb. Myślę sobie, chyba będzie draka... Zostawiłam Zuza za sobą, idę prosto na wojowniczego serdelka, a on... Zaczyna machać ogonem i popiskiwać. Z klatki wyłania się właściciel i coś tam sobie burczy do psa, smyczy oczywiście niet, więc postanowiłam puścić też Zu, bo dlaczego mam się szarpać z dwoma psami, w tym jednym na smyczy? Okazało się, że serdelek chciałby się bawić. No dobrze więc, psy zaczęły się ganiać na łączce zaraz obok bloku, znaczy Zu biegała z pierwszą prędkością kosmiczną, przeskakiwała krzaczki, a serdel truchtał za nią, popiskując. Pan go niby wołał, ale bez reakcji, poszedł sobie gdzieś w drugą stronę, serdel został z nami O_o Po jakimś czasie, gdy Zu się lekko zmęczyła, a serdel miał chyba stan przedzawałowy, sądząc po jego dyszeniu i zamiataniu ziemi ozorem, serdel postanowił się oddalić. Dziwne obyczaje na tym osiedlu panują... Dawno się tak nie uśmiałam, jak czytając o serdelu! :rofl: :klacz: Quote
Izura Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 No jak do czego? Do noszenia na rękach i przypinania kokardek. Jedno dziecko na wsi mnie omija łukiem szerokim jak chwaliło się, że jorasek to pies tylko ozdobny a siostra cioteczna (9 lat a edukowana o psach nieźle:) uświadomiła do czego służyły i przyleciały do mnie się kłócić (psując mi uczenie psa "niemieckiego powitania"). Sprzątanie u mnie po psach to abstrakcja- srają gdzie popadnie, pańciom nie przeszkadza nawet to, że wyprowadzają je pod sąsiadki balkon a sąsiadka odwdzięcza się tym samym. Większe psy robią na środku chodnika albo uliczek. Po zimie czuję się jakbym trafiła w jedną wielką i rozmarzającą psią kupobiegunkę. Quote
Balbina. Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 [quote name='evel']Czego oczekujesz? Że ktoś będzie fikał koziołki z radości, że jego pies został zaatakowany przez niewychowanego yorka? Pomiędzy koziołkami i ku*wami jest jeszcze duuuużo miejsca ;) [quote name='omry']Haha, dobra, od dzisiaj jak podbiegacz rzuci się do gardła mojego psa, to grzecznie poproszę o zapięcie psiaka na smycz, bo kulturka musi być :evil_lol: Haha, dobra, ale wystarczy zwykłe zwrócenie uwagi,haha,nie trzeba rzucać,haha ku*wami,haha :lol: [quote name='ladySwallow']Och, moja ulubiona użytkowniczka forum :loveu: Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę - gdyby ten yorek sobie szedł bez smyczy, to mi to zwisa :) Ale on się rzucił z zębami i warkotem, a pani o tym wiedziała i stała i się przyglądała :) Jak pani sobie przekleństw nie życzyła, to mogła najpierw myśleć ;) Bo epitetów pod jej adresem nie rzucałam - jedynie później, pod nosem - rzucona w jej stronę ku**a była w formie partykuły wzmacniającej :lol:! :oops::oops: Nie trzeba było aż takich komplementów, nie wiem co powiedzieć :oops: Dziękuję :oops::loveu: [quote name='Sybel']Już było tak przyjemnie i pojawiła się obronczyni jorasków :] Ratatata! Czy to ptak? Czy to samolot? NIE! To super Balbina z joraskową odsieczą :D Nawet wiem, jaki mogła byś mieć kombinezonik i płaszczyk :] Lady, na przyszłosć zaproś pańcię na herbatkę. Tylko pamiętaj! W różowej porcelanie, nie jakiś tam bubel. A Jax niech poczeka na klatce lub za oknem. Wszystkie yorki nasze są!!! :loveu: :loveu: [quote name='sacred PIRANHA']zarzucasz innym brak czytania ze zrozumieniem, a Ty przeczytałas posta ladySwallow ze zrozumieniem? Są dwa wyjscia: albo nie przeczytałaś go ze zrozumieniem, albo jedyne co cie interesuje to to, że to był york, wiec żadne zasady odpowiedzialnego posiadania psa się nie tyczą tej pani, bo ona ma yorka a nie psa. Ladyswallow napisała, ze pies rzucił się na jej psa i go gryzł a właścicielka nie reagowała! Wiesz co to analogia? Wyobraź sobie, ze idziesz ze swoim psem na smyczy, leci do Was pies, jego pani "tłumaczy" jemu, ze nie wolno gryzc pieskow. Piesek dobiega do Was i zaczyna gryzc Twojego psa, Twój się chowa za toba, tamten caly czas atakuje, psy plączą sie Tobie między nogami a właścicielka podlatywacza nic. Poprosisz grzecznie z pełna kulturą, by pani zabrała swojego pieska jesli moze? Gdzie,tutaj w tym temacie zarzuciłam komuś brak czytania ze zrozumieniem?! :crazyeye: Zazwyczaj biorę swojego psa i odchodzę w inną stronę :roll: To źle?? :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.