sacred PIRANHA Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Balbina12 napisał(a): Zazwyczaj biorę swojego psa i odchodzę w inną stronę :roll: To źle?? :roll: dobrze...o ile się da odejść... ciekawa jestem, czy jakby przybiegł do twojego yorka jakis np. 15kg spaniel i go taranował pod twoimi nogami, to byłabys rownie spokojna;-) Quote
Victoria Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Mi się jescze nigdy nie zdarzyło kur*ami rzucać. Może mam jakąś większą cierpliwość ;p Oj, z kupami to u nas jest straszne.. jak jest śnieg to na chodniku tworzy się błoto z kup, a przy odrobinie szczęścia czyli mrozie - ma 1m2 jest ok. 2 gówien. Przejść się nie da bo tak śmierdzi. Wracając ze szkoły idę 1,5raza dłuższą drogą, żeby się nie udusić. A wszystko jest zasługą mieszkańców pewnego osiedla (ogrodzone, nakaz sprzątania po psie.. no ale tak, łatwiej jest wyjść za furtkę, jak się ma lenia w dupie i wyjęcie woreczka jest morderczym wysiłkiem) które jest przy owej obsranej ulicy. Czasami się dziwię.. że też im nie przeszkadza, że idąc gdziekolwiek przechodzą przez taką sralnię. Mieszkając tam wstydziłabym się kogokolwiek do domu zaprosić.. Quote
LadyS Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 sacred PIRANHA napisał(a):dobrze...o ile się da odejść... ciekawa jestem, czy jakby przybiegł do twojego yorka jakis np. 15kg spaniel i go taranował pod twoimi nogami, to byłabys rownie spokojna;-) No co Ty gadasz - ja mam tylko JRT, którego zaatakował YORK, a ona ma YORKA! :roll: To jest tak żałosne, że nadaje się na prace dyplomową, szkoda że ja nie z tego kierunku :lol: A z innej beczki, choć coś przeciwstawnego do chamstwa - wracając od znajomych z Jaxem, za rogiem wpadłam na pana z labkiem, który się nas strasznie przestraszył, a potem strasznie cieszył i mówił, co tam jego psiak umie i w ogóle - fajni psiarze też się zdarzają :) Quote
Izura Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Victoria napisał(a):Mi się jescze nigdy nie zdarzyło kur*ami rzucać. Może mam jakąś większą cierpliwość ;p Oj, z kupami to u nas jest straszne.. jak jest śnieg to na chodniku tworzy się błoto z kup, a przy odrobinie szczęścia czyli mrozie - ma 1m2 jest ok. 2 gówien. Przejść się nie da bo tak śmierdzi. Wracając ze szkoły idę 1,5raza dłuższą drogą, żeby się nie udusić. A wszystko jest zasługą mieszkańców pewnego osiedla (ogrodzone, nakaz sprzątania po psie.. no ale tak, łatwiej jest wyjść za furtkę, jak się ma lenia w dupie i wyjęcie woreczka jest morderczym wysiłkiem) które jest przy owej obsranej ulicy. Czasami się dziwię.. że też im nie przeszkadza, że idąc gdziekolwiek przechodzą przez taką sralnię. Mieszkając tam wstydziłabym się kogokolwiek do domu zaprosić.. W lato za to kupki rozdmuchuje wiatr i oddycha się tym. Nie wiem co bardziej mnie brzydzi. No, ale żyję w okolicy gdzie tylko "rasowe" psy wychodzą na smyczy a ilości teorii co do tego co to jest ten rodowód i po co to ludziom(bo to papierek dla snobów którzy mają za dużo kasy) to i na doktorat by starczyła. Też wstydzę się ludzi zapraszać jeśli mają chodzić po mieście. Mieszkam kilometr od niego, na takim jakby "osiedlu półwiejskim", tu robią tylko psy wypuszczane samopas. Ale po roztopach można określić dokładnie gdzie najlepiej się psom załatwia. I jestem znienawidzona przez właścicieli małych podbieraczy- po prośbie o zabranie psa która jest ignorowana, krzyku następuje faza "złapać za kark i oddać do rąk własnych". Balbina - dla małych piesków lepsze byłoby powydzieranie się na inteligentne inaczej właścicielki piesuńciów mniejszych od mojej stopy niż spotkanie z Kazikiem, który małe psy po pewnej sytuacji traktował jak wrogów, a zwracanie uwagi kończące się "ale to york!","mój nic nie zrobi" i inne takie bezsensowne, denerwujące teksty nic nie daje. A ja ani siebie, ani psa własnego stresować nie mam/miałam ochoty. Quote
dog193 Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Ojej, jak dawno nie czytałam mądrości Balbinki :loveu: I ta cięta riposta :diabloti: LadySwallow, pamiętaj, z Balbinką nie wygrasz :evil_lol: Mój pies ostatnio uciekł z piskiem w stronę klatki (póki co schodzimy tylko przed blok się załatwić i z powrotem) jak pies wielkości niedźwiadka z potężnym szczekiem chciał nade wszystko zaprzyjaźnić się z Jupim, prawie wyrywając przy okazji bark właściciela :razz: Ale po standardowym "on tylko się chce pobawić" właściciel przeprosił, więc nie robiłam awantury, choć szczyl pewnie to sobie zapamięta :shake: Quote
strix Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 (edited) Ja na tych, co nie sprzątają koop swoich psów mam jeden patent. Podbiegam radośnie z moimi dwoma sierściuchami wymachując z daleka torebką i mówię 'Ooo, zapomniał Pan/Pani torebki? To nic, ja mam przy sobie dużo, to chetnie się podzielę!'. Oczywiście zazwyczaj pańcie i pańciowie zielenieją ze złości :P Edited January 7, 2012 by strix Quote
Victoria Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 kiedyś wpadłam na genialny pomysł liczenia psów na smyczach spotkanych przez cały tydzień. 2 na 3 tygodnie były całkiem "puste" - bez żadnego zasmyczowanego psa (nie licząc jednego jedynego yorka ze wspomnianego wyżej osiedla), a chodzę sporo: w dwie strony do szkoły + psowe spacery i czasami do sklepu. Teraz trochę się to zmieniło, widzę coraz więcej takich psów, ale są to niestety tylko maluchy. Większe psy prawie zawsze są luzem. Zdarzają się normalni ludzie ze smyczą, ale takich widuję w okolicach stacji, czyli przyjezdnych Quote
panbazyl Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 strix napisał(a):Ja na tych, co nie sprozątają koop swoich psów mam jeden patent. Podbiegam radośnie z moimi dwoma sierściuchami wymachując z daleka torebką i mówię 'Ooo, zapomniał Pan/Pani torebki? To nic, ja mam przy sobie dużo, to chetnie się podzielę!'. Oczywiście zazwyczaj pańcie i pańciowie zielenieją ze złości :P ja tez to kocham robić. Quote
a_niusia Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 sa tez ludzie, ktorzy sa chamskimi psiarzami nawet nie tyle przez chamstwo, ale przez to, ze nie kumaja sygnalow wysylanych przez psy. np. do mojej mlodszej suczki, ktora teraz ma 5 miesiecy podbiegla ok 10 miesieczna suka, ktora chciala sie z nia bawic. ok, spoko. tylko ze styl zabawy tej starszej suki nie odpowiadal mojemu psu, ktory nie lubi byc poniewierany, szarpany i bawi sie tak tylko z moja starsza suka i z nikim innym. z reszta psow lubi sie pogonic, poprzepychac itd. ma mocny charakter, stawia sie i daje dobitne sygnaly innym psom, ze ich nie lubi. na prosbe o zabranie psa (to oni dolaczyli sie do naszego spaceru) wlasciciel mowi "przeciez sie bawia". moj gnojek juz podminowany na maksa: nie podzialaly proby pojscia w swoja strone oraz subtelne sygnaly "odejdz", zaczyna bulgotac i szczekac na suke. na to gosc od suki "zacheca ja do zabawy". na szczescie przybiegla moja starsza dziewczyna, ktora oceniwszy sytuacje stwierdzila, ze smierdziel ma chyba klopoty towarzyskie i razem tak pogonily tamtej kota. ze zakumala, ze nie jest mile widziana wich paczce. normalnie nie pozwalam im tak robic. nie pozwalam tez male pyskowac i straszyc innych psow. moja starsza suka jest bardzo wychowawcza i dobrze odczytuje sytuacje-jesli male straszy jakiegos psa, to zostaje skarczone i po tym jak dostanie od niej w lep juz sie najczesciel ladnie bawi. tutaj...no coz. Quote
vege* Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 [quote name='Sybel']Już było tak przyjemnie i pojawiła się obronczyni jorasków :] Ratatata! Czy to ptak? Czy to samolot? NIE! To super Balbina z joraskową odsieczą :D Nawet wiem, jaki mogła byś mieć kombinezonik i płaszczyk :] Lady, na przyszłosć zaproś pańcię na herbatkę. Tylko pamiętaj! W różowej porcelanie, nie jakiś tam bubel. A Jax niech poczeka na klatce lub za oknem. hahahahaha leze i kwicze, genialne :D Quote
evel Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 Balbina, jak jakiś pies gryzie mojego to ja mam w dupie, że powinnam być kulturalna, albo że powinnam porozmawiać, zwrócić uwagę czy coś. Mój pies nie jest szmatką do gryzienia dla innych psów, nawet yorków! Więc napastnik, który naprawdę używa zębów zostaje albo odłowiony i zaprowadzony do właściciela ze stosowną litanią, która naprawdę jest mało kulturalna, albo zostaje odesłany na stosowną odległość kopniakiem. Na początku się przejmowałam, bo przecież drugi pies, bo krzywdę można zrobić, bo coś tam - ale na właścicieli bez mózgów (bo jak do cholery nazwać człowieka, który wie, że jego pies gryzie i atakuje inne i puszcza go luzem?) terapia szokowa działa najlepiej. Wolę, żeby mnie później omijali jako "wariatkę" niż żebym musiała cyklicznie ściągać z Zu jakieś powichrowane psychicznie futrzaki. Zwłaszcza, że Zu nie jest najmocniejszą psychicznie suką, strasznie się przejmuje i nakręca. Odkąd to ja zaczęłam załatwiać sprawy z podbiegaczami, widzę, że moja suka czuje się dużo pewniej i tak nie przeżywa. Jej zdrowie psychiczne jest dla mnie ważniejsze niż komfort agresywnego, podbiegającego do nas psa. [quote name='strix']Ja na tych, co nie sprzątają koop swoich psów mam jeden patent. Podbiegam radośnie z moimi dwoma sierściuchami wymachując z daleka torebką i mówię 'Ooo, zapomniał Pan/Pani torebki? To nic, ja mam przy sobie dużo, to chetnie się podzielę!'. Oczywiście zazwyczaj pańcie i pańciowie zielenieją ze złości :P Hihi, ja ostatnio zaskoczyłam jakiegoś gościa od "sznaucera". Okres ściśle-około-sylwestrowy. Idziemy sobie z psami, zza rogu wychodzi na nas parka - z dzieckiem w wózku i psem w typie sznupa średniego. Parka na nasz widok staje jak wryta, po czym robi w tył zwrot i odchodzi. My idziemy za nimi, w stosownej odległości, bo po drugiej stronie bloku biegają "dzieci" z petardami. Nagle, sznupcio zaczyna sobie załatwiać grubszą sprawę pod blokiem, pod samiuśkimi oknami. Myślę sobie - no bez jaj :roll: Podchodzę do pana, w tym momencie sznup się rzuca do Zu, Zu oczywiście też wyjapała parę razy zanim do niej dotarło, że tak NIE robimy, Zu dostała siad i siedzi a ja pytam pana, czy może woreczek mu dać? Pan odpowiada "no, jeśli pani ma..." z trochę takim dziwnym uśmieszkiem... Zostawiłam Zuzę w siadzie (sznup nadal wariował), odeszłam od niej na całą długość smyczy, podałam panu siateczkę, wróciłam po sukę i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku poszłam dalej :lol: Quote
asiunia Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 Już dawno nie wypowiadałam się w tym wątku....do momentu kiedy nie przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania :/ Od początku poczwar wyprowadzany jest na smyczy i w kagańcu(klatka schodowa i winda)bądź na smyczy(osiedle). Jak sie wkrótce okazało jestem jedyną u siebie w bloku która wyprowadza psa na czymkolwiek,baaa Paco jest jednym z nielicznych psów które posiadają tutaj obrożę...Pół biedy z podbiegającymi samobójcami w postaci Pikusiów,Misiów i Maksiów-usadzę poczwara i póki kurdupelek nie wejdzie mu między łapy to przeżyje-o tyle mam dosyć duży problem z panią z 6 pietra. Pani ok. 70( mieszkająca z synem ok. 50)wychodząca o kuli, z wielkim mixem ONa. Pies co prawda wypuszczany w kagańcu, ale jak się dowiedziałam od miejscowej "psiary",tym kagańcem zatłukł starszego jamnika. Pani staje na górze schodów,zaraz przy wejściu do klatki,a pies atakuje każdego czworołapa który mu się nawinie :/ Ja miałam z nimi dwa spięcia-jedno jak wychodziłam z mężem i Paco z klatki(S. przegonił psa torbą którą akurat mieliśmy,a ja wrzuciłam naszego psiura do auta),drugie kiedy wyszłam z poczwarem sama. Ares rzucił się na naszego,pani wrzeszczy z klatki schodowej a ja szarpę się z dwoma wielkimi samcami i w duchu modlę się żeby mnie nie wywaliły(jestem w 4 miesiacu ciazy). Zwabiona wrzaskami sąsiadki wyszła druga pani,która zamiast pomóc odgonić Aresa zaczęła wrzeszczeć na mnie-"po co ryje się do klatki skoro widzę że staruszka tu stoi?!". Pierwszy raz w życiu mi chyba mowę odjęło-w końcu sie troche opamietałam,zdzieliłam tamtego psa smyczą i wepchnełam swojego do samochodu...Powiedziałam obydwu paniom co mysle o takim wyprowadzaniu psa,po czym uslyszalam ze poki ja tu nie mieszkalam nie bylo takich problemow i mam sie dostosować...Nie chce za bardzo zrobić sobie wrogów wśród sąsiadów,ale z drugiej strony narażac swojego psa nie będę-co zrobić?Gaz(boje sie ze dostanie się tez Paco),dzwonić na SM/policje?(zanim dojada pewnie minie troche czasu) Quote
Brezyl Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 asiunia napisał(a):...Nie chce za bardzo zrobić sobie wrogów wśród sąsiadów,ale z drugiej strony narażac swojego psa nie będę-co zrobić?Gaz(boje sie ze dostanie się tez Paco),dzwonić na SM/policje?(zanim dojada pewnie minie troche czasu) Na początek zgłoszenie do dzielnicowego, numer i dni w których przyjmuje interesantów znajdziesz na stronce internetowej najbliższej komendy. Nie wystarczy telefon, przejdz się zgłoś oficjalne zawiadomienie lub przypilnuj, aby policjant spisał notatkę. Ja jeszcze w trakcie wizyty nagrałabym ją choćby na komórke (głos nie film) i zostawiła sobie na pamiątkę. podkresl w rozmowie, że jesteś w ciąży. Będziesz kryta, jakby pies tej kobiety źle zareagował na gaz. Kup taki w żelu i wal w psa zanim dobiegnie do Twojego. Jak raz oberwie powinno wystarczyć, aby na przyszłość omijał Cię szerokim łukiem. Powiem szczerze niektórzy są niereformowali, ale mandaty mają wielką moc sprawczą. A na szczęście niemal na wszystkie komórki można nagrywać filmiki, więc zawsze bądź gotowa jezeli jesteście we dwoje z mężem, aby sprawę nagrać, jako dowód zachowania się tamtego psa, a jak jesteś bez psiura to nagrywaj zachowania tamtego psa względem innych. No i zawsze jeszcze Twój mąż może ich postraszyć, że jakby skończyło się na uszczerbku Twojego psa, lub nie daj Boże Ciebie lub jego, to puscicie ich z torbami. Nie wiem dlaczego, ale na takich ludzi kary finansowe działają najlepiej. Quote
Izura Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 Mój chłopak przeprowadził się niedawno. Ładna uliczka, zadbana klatka, nie najgorsza dzielnica i pies, którego właściciele chyba uważają, że wycieraczki i drzwi sąsiadów służą do wysikiwania piesuńcia. Ze wstydu bym się spaliła jakby mój pies komuś coś osikał. Quote
gryf80 Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 asiunia -komurą nagrac i potem dzwonić do sm Quote
strix Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 [quote name='Brezyl'] Będziesz kryta, jakby pies tej kobiety źle zareagował na gaz. Kup taki w żelu i wal w psa zanim dobiegnie do Twojego. Jak raz oberwie powinno wystarczyć, aby na przyszłość omijał Cię szerokim łukiem. Nie nie nie, w żadnym wypadku nie w żelu. Pies ma dużo bardziej wrażliwy nos od człowieka, zwykły spray wystarczy. Żel przykleja się do ciała, a ponieważ pies ma sierść, do sierści i skazuje psa na kilka dni niepotrzebnego cierpienia. A nawet poparzenia i śmierć, jesli pies to miejsce będzie lizał. Co za dużo to niezdrowo. Zwykły gaz pieprzowy zadziała na zasadzie zaskoczenia i najprawdopodobniej raz wystarczy. Ważne, żeby psiknąć kiedy pies się zbliża ale zanim się wczepi w naszego psa. Quote
Sybel Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 Tylko żelowy się bardziej sprawdza w wietrzne dni, taki w gazie może zwiać na psikającego. Miałam i taki i taki, testowałam je sobie kiedyś i w żelu jest po prostu pewniejszy z naszego punktu widzenia. Quote
evel Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 Spotkaliście się kiedyś z tym, że obcy pies próbował Was... obsikać? :roll: Pierwszy raz w życiu mnie coś takiego spotkało, dobrze, że się w porę zorientowałam i wrzasnęłam tak, że nawet właścicielka kurdupelka się zorientowała, że chyba coś jest nie tak i zabrała go na smycz (nie, żeby wypadało przeprosić, że jej pies mało mnie nie obszczał, a tam, heheh, Ryjek, teraz będziesz chodził na smyczy, nie wolno, fuj!). Ręce opadają :roll: Quote
Sybel Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 Nie, mi się tylko zdarzyło, ze mi pies sukę obsikał, bo ona na awaryjne siczku poszła. Jak wróciła, polożyła się na kanapie, a ten kretyn Pucel podszedł, obwąchał i nalał jej na czoło. Nas zatkało, a mina Fiśki z siuśkiem cieknącym miedzy oczami była bezcenna... Ale poza tym to nie, nie zdarzyło się. Quote
LadyS Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 Sybel napisał(a):Nie, mi się tylko zdarzyło, ze mi pies sukę obsikał, bo ona na awaryjne siczku poszła. Jak wróciła, polożyła się na kanapie, a ten kretyn Pucel podszedł, obwąchał i nalał jej na czoło. Nas zatkało, a mina Fiśki z siuśkiem cieknącym miedzy oczami była bezcenna... Ale poza tym to nie, nie zdarzyło się. Spoko, pies sacred PIRANHII obsikał kiedyś... jeża :lol: Quote
Sybel Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 Mój tylko czeka, żeby mu jeża rzucić... Też wkurzajace, choć najzabawniejsze było, jak drugi jeża wystawił, a ten nie wiedział, w czym rzecz, poleciał pomóc i... się o jeża potknął i walnął na pysk. Mówią, ze psy sie upodabniają do właścicieli, ale ja aż taką pierdołą nie jestem. Quote
ajeczka Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 ladySwallow napisał(a):Spoko, pies sacred PIRANHII obsikał kiedyś... jeża :lol: lisy sikają na jeże jak chcą je zjeść, bo pomoczony jeż się otwiera. Może ten pies nie zapomniał jak to się robi ;-) Quote
motyleqq Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 evel napisał(a):Spotkaliście się kiedyś z tym, że obcy pies próbował Was... obsikać? :roll: Pierwszy raz w życiu mnie coś takiego spotkało, dobrze, że się w porę zorientowałam i wrzasnęłam tak, że nawet właścicielka kurdupelka się zorientowała, że chyba coś jest nie tak i zabrała go na smycz (nie, żeby wypadało przeprosić, że jej pies mało mnie nie obszczał, a tam, heheh, Ryjek, teraz będziesz chodził na smyczy, nie wolno, fuj!). Ręce opadają :roll: no, mnie kiedyś mój własny :diabloti: tzn moich dziadków, no i on nie próbował, tylko to zrobił, spacerowaliśmy sobie normalnie, a ten nagle zadarł nóżkę i leje :roll: Quote
omry Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 evel napisał(a):Spotkaliście się kiedyś z tym, że obcy pies próbował Was... obsikać? :roll: Pierwszy raz w życiu mnie coś takiego spotkało, dobrze, że się w porę zorientowałam i wrzasnęłam tak, że nawet właścicielka kurdupelka się zorientowała, że chyba coś jest nie tak i zabrała go na smycz (nie, żeby wypadało przeprosić, że jej pies mało mnie nie obszczał, a tam, heheh, Ryjek, teraz będziesz chodził na smyczy, nie wolno, fuj!). Ręce opadają :roll: Iwan mnie :lol: Ze trzy lata temu. Ale to były nasze początki, żadnej więzi z nim nie było, nic. W sumie dopiero niedawno zaczął mi ufać całkowicie. Musiałam się trochę namęczyć, bo kobiet nie lubi szczególnie :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.