jofracy Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Ja też miałam okazję rozmawiać z p.Edytą w sprawie Belli i po krótkim wyjaśnieniu po co sterylka pani uznała, że to faktycznie potrzebne. Ogólnie bardzo pozytywne wrażenie. Będą mieli sporo czasu dla pieska :) Quote
MALWA Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Jasza napisał(a):Dzwonila Pani z Bochni, która kiedyś byla zainteresowana adopcją Jaszki. I po raz kolejny Pani Edyta z Warszawy. Na razie nie zapeszam. Pani z Bochni będzie dzwonić jeszcze jutro, martwi ją to, że nie wiemy jak Jaszka z zostawianiem samej w domu. Mieszka w domu z ogródkiem z mężem i dwójką dzieci ( córka 18 lat, syn podobnie). Poprosilam Ingę, żeby sprobowała małą zostawić samą w domu i zobaczyć jak się zachowuje, choć wiem, jak marny to test... Pani Edyta z Warszawy....czeka na wizytę ...NUTUSI!!! Super, że jednak jest jakieś zainteresowanie, coś ruszyło, i może tym razem trafi się Jaszce super dom, a co ważniejsze odpowiedzialni ludzie ! I może nie będzie tak źle z tym pozostawieniem jej samej w domu! Quote
ania shirley Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Znajdzie się domek! Na pewno! I ludzie , którzy ją mądrze pokochają! Quote
feliksik Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 no cośsięruszyło - przepraszam, że dopiero teraz siępojawiam, ale w pracy nawał. kiedy się skończy to nie wiem - szlak mnie jużtrafia, bo nie mam czasu na psy:cool3: Quote
Nutusia Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Nio... prześwietlę Panią do trzeciego pokolenia na tej wizycie! :) Jestem dobrej myśli. Pani dziś i jutro zajęta, może uda się w czwartek. Końcówka cieczki to już żaden problem (postaram się panią o tym przekonać). Nie ma plamienia, psiaki się już sunią nie interesują... A co będzie z jej sterylizacją - spadnie na nowy domek - zostało to ustalone? Myślę, że jej rozdrażnienie i gorsze samopoczucie mogło być również związane z cieczką. Moja Kimi, kilka dni po przyjeździe do mnie na DT dostała cieczki. Wyraźnie było widać, że się źle czuje, pokładała się na podłodze, goniła moje suki... Dopiero teraz jest w fazie "kochaj mnie" :) Quote
zerduszko Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Jasza napisał(a):Pani z Bochni będzie dzwonić jeszcze jutro, martwi ją to, że nie wiemy jak Jaszka z zostawianiem samej w domu. Jak mieszkają w domu z ogrodem, to wycie nie stanowi problemu. Choć tyle :) Quote
__Lara Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 [quote name='feliksik']dobrze, że psinka jednak znalazła DT chociaż na tydzień. Lara ja ci serdecznie dziękuję za banerek Paluszka:loveu: w Twoim podpisie, ale szybciutko zamieniaj go na Jaszkę z mojego podpisu (to ten błagalny wzrok), bo Palunio grzeje dupkę właśnie w moim łóżku:cool3: a Jaszka teraz ogromnie potrzebuje reklamy feliksik :loveu: ja to ciotka widzisz, że nawet jeszcze od własnego przyjazdu nie usunęłam info, że "wyjeżdżam" :eviltong: taka to jestem na czasie :eviltong: już aktualizuję banerki :evil_lol: Quote
maciaszek Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Jasza napisał(a):Pani Edyta z Warszawy jest Jaszką zachwycona, ale daje sobie jeszcze do jutra czas na zastanowienie sie, nie chce by adopcja była podyktowana tylko odruchem serca....Bardzo rozsądnie. Podoba mi się :). Jasza napisał(a):Czy ktoś może mi pomóc w ogłoszeniach?Jaszka ma allegro? Zrobić? Trzymam kciuki za telefony, spotkania, wizyty i to, żeby Jaszka szybko znalazła TEN dom! Quote
Jasza Posted August 24, 2011 Author Posted August 24, 2011 Z ogloszeniami chyba sie wstrzymamy na razie, co nie? Nutusiu - bardzo, bardzo dziękuję! No to musimy czekać..... Jaszko - kolejne zawirowanie w Twoim życiu..... Quote
feliksik Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 witaj Kruszynko mała, może już niedługo będzie lepiej Quote
Jasza Posted August 24, 2011 Author Posted August 24, 2011 Nutusia jest umówiona z Panią Edytą na piątek, na wizytę przedadopcyjną. Ja wysłałam maila do Niej i podałam jeszcze numer do Ingi która się Jaszką dzielnie opiekuje i której bardzo zależy żeby mała trafiła do najlepszego domu. Z psami nadal kiepsko. W ogrodzie lepiej - w mieszkaniu gorzej. Najgorzej - kiedy Jaszka jest z Ingą lub Jej mamą - wtedy próbuje odganiać duże psy i bronić siebie i swojego człowieka. Uwielbia przytulanie i głaski. Cały czas chce być blisko czlowieka, siada i podnosi łapkę, prosi, żeby ją przytulać i brać na kolana. Nie załatwia się w domu, noc przesypia spokojnie, prosi kiedy chce wyjść, ale jak już wychodzi, to od razu siku robi. Koty ją specjalnie nie denerwują, nie ma spięć, ale też nie przebywa z nimi sama tylko "pod kontrolą"- jest spokojnie. Warczy przy misce....a ma apetyt nieziemski. Zjada wszystko, nawet gotowane warzywa, owoce, wszystko... Pędzluje swoją michę a potem wszystkie inne po kolei. Inga oczywiście ukrócilła to jej obżarstwo - ale Jaszce się to nie podoba. Napisałam Pani Edycie, że musi z tym uważać, bo Jasza będzie wyglądała w takim tempie jak kulka. Napisałam Pani Edycie, żeby może na początku probowała karmić Jaszę TYLKO z ręki, żeby mała się nie bała że jej ktoś zabierze miskę.. Nie wiem czy dobrze... Tego zachłystywania się Inga od niedzieli nie zaobserwowała, więc podejrzewam, że to naprawdę z powodu obrózki. Teraz jest ok. Dzisiaj mała zostanie na troszkę sama. Inga chce zrobić test na zachowanie. Tylko trochę ciężko przy tylu zwierzakach, a chce ją zostawić samą zupełnie, także bez psów. Wieści popołudniu. Cieczka się chyba rzeczywiście ma ku końcowi. Może tak jak pisze Nutusia - jak będzie zupełnie już po wszystkim, to pewnie jej zachowanie sie troszkę zrównoważy. Na razie Inga ją określiła jak troszkę niepewną, rozchwianą. Chce się przytulać, za chwilę się boi....czasami wystraszy ją jakiś nagły ruch, hałas.... Czekam na wynik rozmowy Nutusi z Panią Edytą, na wieści od Ingi, na to co przyniesie dzień... Quote
Nutusia Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Po rozmowie telefonicznej z p. Edytą jestem naprawdę dobrej myśli. Nie skończyło się tylko na umówieniu się na spotkanie, ale p. Edyta pociągnęła rozmowę. Bardzo mi się podobało parę jej stwierdzeń. Rozsądna, wrażliwa, opanowana i konkretna kobieta. W piątek o 17-tej wszystko będzie jasne :) Quote
ania shirley Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Czyli wszystko na dobrej drodze;) . Jaszka, biedne psiątko, jest niepewna, bo nie wie czy znowu gdzieś jej nie zabiorą. Jaszka! Wspaniały domek ci się piesku szykuje! Quote
Nutusia Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Tak jest! Kciuki trzymać, dobre myśli wysyłać, a jak wszystko dobrze pójdzie będę musiała drogę do domu czasem zmienić i wpadać na Chomiczówkę :) Quote
feliksik Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 no to jestem dobrej myśli. Paluszek też warczy gdy ktoś się do mnie zbliża w domu nawet mój synek, nawet biegnie i dziabie go w rękę - ale tak delikatnie, bo mój synek absolutnie siętym nie przejmuje i mu mówi : "i tak mnie nie bolało":cool3: Pewnie tamci z Wodzisławia już by oddali Jaszkę z tego powodu. A ja właśnie zostawiłam Paluszka z takich spornych powodów, bo obawiam się, że ludzie by go oddali. Jestem przyzwyczajona do psów warczących, kąsających bo mój ukochany feliks był taki, a ja go przecieżnad życie kochałam, a wszyscy inni twierdzili, że nigdy by takiego nie wzięli. Tu trzeba na chłodno brać wybryki psa - z pewnością trzeba uczyć, ale ja np. nie wiem jak oduczyć właśnie kąsania w mojej obronie, bo mówię ostro że nie wolno, ale on ciągle robi swoje Quote
Nutusia Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Jak to mówią - są psy wytresowane i szczęśliwe. Jeśli chodzi o moje, to w 100% to drugie określenie do nich pasuje :) Brak mi cierpliwości, a przede wszystkim konsekwencji. Dlatego nie biorę się za psy, które wymagają żelaznej ręki - proste... Quote
ania shirley Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Ja zdecydowałam się na buldoga francuskiego, bo to ponoć łagodne pieski. A mój warczy i łapie jak mu coś się nie podoba. Rozpuszczony jak dziadowski bicz! Psy często warczą ze strachu, atakują ze strachu. A miski bronia często te , które bywały głodne. (I te ponoć szybko tyją gdy dostają regularnie jeść. Cox od szczeniaka jest u mnie i choćbym nie wiem jak się starała to zawsze jest chudy.) Myślę, ze ona czegoś się obawiała w nowym (nie trafionym) domu. Dlatego warczała. Quote
yunona Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Wygląda to wszystko dobrze i trzymamy kciuki za udaną adopcję i oby domek rzeczywiście był dobry dla Jaszki :thumbs::thumbs::thumbs: Quote
henikar Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 http://www.dogomania.pl/threads/213419-Szczeniak-Kubu%C5%9B-prosi-o-og%C5%82oszenia-wr%C3%B3ci%C5%82-na-parking-miejsce-pobytu-swojej-matki Jasza to jest wątek Kubusia. Kochani zajrzyjcie. Quote
Jasza Posted August 24, 2011 Author Posted August 24, 2011 Haniu - Paluszek to w ogóle trafił jak marzenie :-) A Twój synuś, ech - rośnie cudowny ( na razie mały ;-) ) czlowiek, który kocha zwierzęta. Nutusiu - jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję za czas jaki poświęcisz na wizytę, bo wiem, że przy tylu zwierzakach wygospodarowanie go jest czasami barrrdzo trudne. Mam nadzieję, że będę mogła się odwdzieczyć jakoś. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.