Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 690
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Sms-uję z Ingą.
Jest lepiej kiedy śpią, ale to się rzadko zdarza.
Też myślałam o zastrzyku, ale Inga mi napisała, że to chyba faktycznie koniec cieczki, więc lepiej poczekać.

Myslę, że jutro się wszystko rozstrzygnie.

Teraz sobie tak myslę...jak Jaszkę zabrałam ze schroniska i ją kąpałyśmy z mamą w misce, to ona tak się bała, pazurkami się wczepiała we mnie, ale nie warknęła ani razu, bałam się, bo jej nie znałam, nie wiedziałam jak zareaguje, ale tylko spoglądała smutno.
Nie wiem, naprawdę nie wiem co myśleć...

Posted

Jasza napisał(a):
Nie wiem, naprawdę nie wiem co myśleć...

Nie ma się nad tym rozdrabniać, serio. Ja miałam podobną syt. że tymczaska u mnie cud miód, a w DS warknęła na dziecko. Ludzie jej nie chcieli oddać, także nie mam powodu im nie wierzyć. Moim zdaniem nałożyło się na to wiele czynników, głównie stres, a pies zachował się bardzo mądrze i zakomunikował, że ma dość. Nie chciała nikogo użreć, pewnie wcześniej wysyłała CSy, ale nikt na nie nie reagował, więc wyraziła się jaśniej ;) Teraz jest super psem. Wcale tak daleko szukać nie trzeba, bo moja Liz w pierwszych dniach u mnie była tak zestresowana, pobudzona, że non stop kopulowała na mojej Sadie. Była tak zamroczona, że nie reagowała na moje słowa, więc ją po prostu ściągałam i raz się wystraszyła i mnie złapała. A moja Liz jest psem z którym można zrobić wszystko, łącznie z wsadzaniem paluchów do oka. Nie można zakładać, że pies nigdy nie ugryzie. Ma zęby, a warczenie i łapanie ostrzegawcze jest dla nich formą komunikacji, więc w ekstermalnych warunkach wszystko może się zdażyć. Plus okres aklimatyzacji jest czasem bardzo ciężki. O tym wszystkim trzeba mówić przyszłym ds i tyle.

Jasza nie przejmuj się, to nic nie pomoże.

Posted

Nie zadręczaj się, tak nie wolno. Spokojnie trzeba przeczekać cieczkę i wybrać z rozsądkiem domek. Inga pewnie też nieźle się gimnastykuje ze zwierzyńcem ale chyba da sobie radę :). Jaszka w tej chwili jest na pewno mocno rozchwiana psychicznie i tylko spokój jest potrzebny. Inga nie może się denerwować , bo psiaki idealnie wyczuwają stan emocjonalny właściciela i mogą być niespokojne. Starać się na luzie i spoko. To naprawdę jest może trudne ale próbować trzeba. Trzymamy kciuki za Ingę i jej psiaki a przede wszystkim bidulkę Jaszkę:thumbs::thumbs::thumbs:.
Myzianki dla całej bandeczki :evil_lol::lol::loveu:

Posted

Gdybym ja mogla glowie i żołądkowi wytłumaczyć..
Gdybym mogla mężowi wytłumaczyć...tacie...
Tata się wyprowadzil na ogrodek w formie protestu, a mam została i się przejmuje tak jak ja, bo my obie jesteśmy porąbane..

Zerduszko - bardzo bym chciała, żeby Jaszka trafila do ludzi którzy to rozumieją.
Ja jak Miśka do mnie trafiła, to się bałam ją zapinać na smycz, więc chodzila w szelkch i ze smyczą dyndającą cały czas...
A i tak miałam obawy, że mnie użre i tyle.

Bardzo by chciała, żeby Inga opanowała sytuacje i żeby jaszka nie musiała po raz kolejny zmieniac miejsca - chyba, że już na DS.
Bo takie przenoszenie -to tylko większe zawirowania w jej głowie i coraz większe problemy...
Juz i tak się zastanawiam co też się w jej głowie dzieje...

Posted

Jasza napisał(a):
Gdybym ja mogla glowie i żołądkowi wytłumaczyć..
Gdybym mogla mężowi wytłumaczyć...tacie...
Tata się wyprowadzil na ogrodek w formie protestu, a mam została i się przejmuje tak jak ja, bo my obie jesteśmy porąbane..
Żołądkowi i głowie przetłumacz przy pomocy leków, skoro inaczej nie rozumieją ;). Nie możesz się wykończyć! Pamiętaj o tym!
Mężowi i tacie pewnie nie wytłumaczysz, bo to w końcu... chłopy. Uparte, sfochowane, nierozumiejące. Ale przejdzie im. A teraz, skoro nie dociera do nich co razem z mamą robicie i dlaczego, to ich ignorujcie. Pewnie wtedy szybciej im przejdzie ;).

MALWA napisał(a):
Jasza - nie jestes porąbana, tylko serducho masz wielkie!
Tyle, że dla niektórych to jedno i to samo....
Popieram i podpisuję się pod tymi słowami!

yunona napisał(a):
Weszłam na wątek Evity i Jaszka jest bardzo w jej typie. Wet, który badał Evitę powiedział, że to jest jamnikoogar i w Polsce jest niewiele egzemplarzy.
No właśnie! Wiedziałam, że Jaszka mi przypomina jakąś rasę :). Ona jest mniejsza niż jamnikoogar, ale coś w tym pycholu i trochę budowie z jamnikoogara rzeczywiście ma.

Posted

Jasza, głowa do góry, każda z nas przechodzi nieoczekiwanego psa w domu i fochy męskiej części rodziny. Tak już jest i nic nie poradzić. ;) Trzeba na spokojnie przeczekać, samo się uspokoi :).

Posted

Wczorajszy sms od Ingi:"Ta kobieta z Piekar nie odezwala się..pewnie jej przeszło..
Poczekamy jeszcze, może znajdzie się cośfajnego.
Kolejne DT to ostateczność, ja jeszcze muszę dać radę"

I wieczorem:
"To ja dziękuję, że się nią zaopiekowałaś..
Teraz musimy znaleźć jej dobry dom,
i to najlepiej blisko.
Moja koleżanka pooglasza ja tez na Krakowie.
Jasza świetnie się czuje na ogrodzie,
spedzilam z nią sama trochę czasu
i było naprawdę dobrze,
nie odstępowała mnie na krok".

Pani Edyta z Warszawy jest Jaszką zachwycona, ale daje sobie jeszcze do jutra czas na zastanowienie sie, nie chce by adopcja była podyktowana tylko odruchem serca....

Dostałam też fajny mail od Pani z Warszawy - ale szuka mniejszego pieska niż Jasza i z Warszawy raczej - podesłałam Andzike.

Do Ingi będę dzwonić okolo 9-10.00

Czy ktoś może mi pomóc w ogłoszeniach?

Posted

Nie wiem,co powiedzieć . Przykro mi bardzo Jasza,tak sie cieszyłaś. Ja też myślałam ,ze rozmawiam z osobą poważną. Pani chciała młodą sunie jamnika.Dla mnie młoda ,to młoda ,a nie szczeniak .Oni niestety chca szczeniaka. Na dodatek brązowy ,nie czarny. Ludzie to naprawdę sami nie wiedzą jak się mają.

Posted

Wet schroniskowy ocenił ją na trzy lata.
Wet u którego byli Państwo z Wodzisławia - na więcej - nie wiem ile.
Nie wygląda w każdym razie na staruszkę, to na pewno ;-)

Posted

Kochana Inga, jest ciężko, ale radzi sobie! :-)
Kupiła dzisiaj Jaszce i maluchowi którego ma na DT coś na pchełki, bo się drapią, więc na wszelki wypadek....
Jej koleżanka też małej robi ogłoszenia - mam nadzieję, że szybko znajdziemy dobry, najlepszy dom.

Posted

Na razie miałam jeden telefon...od chłopaka który chce psa dla taty.
Prezent. :angryy:
Powiedziałam, że pies nie jest rzeczą i jeżeli tata chce psa proszę go o kontakt.
Podziękował. ;-)

Posted

Dzwonila Pani z Bochni, która kiedyś byla zainteresowana adopcją Jaszki.
I po raz kolejny Pani Edyta z Warszawy.
Na razie nie zapeszam.

Pani z Bochni będzie dzwonić jeszcze jutro, martwi ją to, że nie wiemy jak Jaszka z zostawianiem samej w domu.
Mieszka w domu z ogródkiem z mężem i dwójką dzieci ( córka 18 lat, syn podobnie).
Poprosilam Ingę, żeby sprobowała małą zostawić samą w domu i zobaczyć jak się zachowuje, choć wiem, jak marny to test...

Pani Edyta z Warszawy....czeka na wizytę ...NUTUSI!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...