Drzagodha Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Od razu wrzuciłabym tych ludzi na czarne kwiatki, nie powierzyłabym im żadnego psa. Niech sobie lepiej kupią pluszowego. Quote
feliksik Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 ciekawe czy już ją przywieźli do Jaszy, biedna kruszynka i Jaszy zmarnowali weekend z nerwów Quote
maciaszek Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 A tak fajnie się zapowiadał ten dom... Warknęła na dziecko. Ok, jest to jakiś problem. Ale dość szybko się poddali. Nawet nie spróbowali z tym nic zrobić... A problemu z wiekiem nie chcę już komentować. Ci ludzie chcieliby chyba mieć totalnie bezproblemowego psa, czyli.... rzeczywiście maskotkę. Cholera! Skąd wziąć jakiś dt??!! Quote
maciaszek Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Jaszka już pewnie u Jaszy... Mam nadzieję, że Jasza nakopała ludziom na odchodne, a Jaszka ugryzła ich w... ;). Quote
zerduszko Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Przemilczę, ale mnie trafia. Miała Jasza nosa. Quote
Jasza Posted August 20, 2011 Author Posted August 20, 2011 Jestem. Piszę u mamy oczywiście. Po pierwsze - dziękuję że jesteście. Pani Ania z którą byłam w kontakcie cały czas i cały czas zapewniala mnie, że wszystko ok. wczoraj, czyli w piątek o 15 ( a dokładnie o 14.58 ) napisała mi fajnego maila, że Jaszka po wizycie u weterynarza, że wszystko ok, że termin sterylizacji umówiony, że dzieci nazwały ją Gaga - bo na Poko nie reagowała... Trzy godziny później zadzwonił mąż Pani Ani, że Poko przywożą. Pierwszy powód który podał, to wiek Jaszki, który jest nieprawdziwy, bo weterynarz stwierdził, że jest starsza. Dzisiaj rozmawiałam już z nimi na spokojnie, powody są trzy: - jest "warkliwa". - za stara, żeby ją czegoś nauczyć, odzwyczaić. - spina się - czyli ma takie zachłyśnięcia jak wychodzi na spacer - wet nie stwierdził że to zapalenie oskrzeli, może to na tle emocjonalnym, a może z powodu obroży, bo ja ją zawsze prowadziłam na szelkach. Jaszka przywitała mnie buziakami i skokami, za Panią Anią i Jej mężem się nie obejrzała nawet. Oni też nie wyglądali na zmartwionych. To tyle, jeżeli chodzi o dom ( były) Jaszki. Z mojej strony. Quote
Jasza Posted August 20, 2011 Author Posted August 20, 2011 Sytuacja jest dramatyczna. Jaszka jest grzeczna, ale mój Reksio - choć wykastrowany - cały czas na nią wskakuje. Byłam z trzema psami u rodziców na działce. Nie upilnowałam - Reks jest wykastrowany, więc nic się "nie wydarzy" ale wystarczyła chwila - przyczepiły się do siebie - Reksio cały pokrwawiony... I cały czas kombinowanie - co zrobić. Jestem umęczona. Teraz przyjechałyśmy z mamą, Miśką i Jaszką do mieszkania rodziców, tat nie wrócił na noc - został na ogródku i nas wygonił. Damian się obraził, zabrał Reksia i wrócił do domu. jaszka śpi z mamą na łóżku - to znaczy ona śpi - bo mam to płacze.. Miśka jak to Miśka - koło mnie. Jutro miało mnie nie bć - mieliśmy jechać na urodziny do chrześniak męża..ale to teraz najmniej ważne. Co zrobię w poniedziałek?? Quote
zerduszko Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Ludzie nie są szczerzy. Coś okropnego. A u którego weta byli wiesz? Quote
Jasza Posted August 20, 2011 Author Posted August 20, 2011 Jestem w kontakcie z Panią Ingą, która była Jaszką zauroczona.. Tylko, że to jest osoba, ktora sama ma pokaźne stadko psów, w międzyczasie przygarnęła jeszcze jednego... Zna Misieek i Malawaszkę, prowadzi DT...nie jest zalogowana na DOGO...ale jeżeli Ona Jaszki nie będzie mogla przygarnąć...to naprawdę nie wiem co dalej.... Jeżeli znacie jakiś domowy , dobry hotelik, DT...postaram się zapłacić, coś zaoszczędzę, choć na tydzień, żeby spokojnie pomyśleć.... Nie wiem co mam robić. Po prostu. Quote
Jasza Posted August 20, 2011 Author Posted August 20, 2011 Nie wiem u jakiego weterynarza była Jaszka. Widocznie to nie był dom dla niej, ludzie dla niej, a ona nie była psem dla nich. Temat byłego domu Jaszki pozwólcie - że zakończę. Nie chce mi się tracić czasu na to. Quote
maciaszek Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Jasza napisał(a):- spina się - czyli ma takie zachłyśnięcia jak wychodzi na spacer - wet nie stwierdził że to zapalenie oskrzeli, może to na tle emocjonalnym, a może z powodu obroży, bo ja ją zawsze prowadziłam na szelkach. To może być też coś z krtanią. Jamnik mojej siostry miał ( i zresztą miewa do dziś) czasami takie "zachłyśnięcia" właśnie i to jakiś problem z nieprawidłową budową krtani jest. Dlatego na obroży Jaszka może się "zachłystywać" a na szelkach nie. Powodów oddania Jaszki nie będę komentować. Żaden nie jest przekonujący. Ech... A na ile niby lat ocenił ją wet, u którego byli tamci ludzie? Cholera... Jaszo, jak Ci pomóc? Może hotelik jakiś? Tylko czy hotelik weźmie sukę z cieczką? Może Emiś miałaby u siebie miejsce? Na katowickim koncie są jakieś pieniądze, a Jaszka jest z katowickiego schronu, więc... Quote
zerduszko Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Nie ma co strzępić języka, masz rację. Wzięłabym ją na ten tydzień, ale dziś rozpoczęłam malowanie no i pewnie nie wiadomo jak ona z kotami? Ps. A to czasem nie jest kichanie wsteczne? Quote
soboz4 Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 a może po prostu kaszel kenelowy, schronisko niestety jest objęte zarażeniem. Jeżeli chodzi o krtań to Iga właśnie ma takie problemy, występuje w pewnych sytuacjach, napięcia, picia wody, niekoniecznie szarpania, choć może. Zadzwoń do Pani z Krakowa, tylko czy Jasza da rade chodzić po schodach, bo do noszenia jest za ciężka. Dam Ci tez na maila ludzi, którzy chcieli jamnika, ale tylko prawdziwego... Quote
danavas Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Jasza a ta pani od czarlisława1 co były razem w schronie oglądać sunie...ta pani chciała ją przecież już wtedy zabrać, ale była kwarantanna.... Quote
unixena Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 danavas napisał(a):Jasza a ta pani od czarlisława1 co były razem w schronie oglądać sunie...ta pani chciała ją przecież już wtedy zabrać, ale była kwarantanna.... No tak ..ale ponoc kobita sie obrazila nie wiadomo na co i kogo ..a czarlislawa tez ma u niej przerabane ..i mi pisala ,ze nawet jej nie odpowiada na zwykle dzien dobry ..oj ..mamieszalo sie ... Quote
danavas Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 tak ale psa chciała...była zaskoczona ze od razu jej nie dostanie bo sie bardzo napaliła.......z czarlisławą nie gada ale jakby Jasza do niej zadzwoniła to jest szansa.... Quote
Drzagodha Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 maciaszek napisał(a):To może być też coś z krtanią. Jamnik mojej siostry miał ( i zresztą miewa do dziś) czasami takie "zachłyśnięcia" właśnie i to jakiś problem z nieprawidłową budową krtani jest. Dlatego na obroży Jaszka może się "zachłystywać" a na szelkach nie. Mój pies ma to samo. Chodzi na szelkach - zero problemu. Zapnij mu tylko smycz do obroży, to od razu się dusi... Quote
Jasza Posted August 20, 2011 Author Posted August 20, 2011 Reksio był kastrowany około cztery lata temu. To zachłystywanie się - to tylko jak ciągnie na smyczy - przynajmniej ja to dzisiaj zaobserwowalam w ciągu całego dnia. Weterynarz ją pod tym kątem oglądał i stwierdził, że raczej wszystko w porządku - jeżeli nie przejdzie - to za tydzień kontrola - ale tak jak wspomniałam - jak nie ciągnie na smyczy to jest ok. Znajoma Czarlislawy nie przyjechała na umowione spotkanie do schroniska - nigdy do mnie nie zadzwoniła, nie mam Jej numeru telefonu, nigdy z nią nie rozmawiałam... Soboz - dziękuje, przeczytałam PW - jak rozumiem - sama już Jaszkę podesłałaś..tylko sobie nadziei nie robię bo ona nie jest "prawdziwą jamniczką". Maciaszku - dziękuję. Słyszałam o jakiś fajnym hoteliku w Katowicach...zapomniałam jak się nazywa...Korkus??? Zerduszko - dziękuję. Quote
lika1771 Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Ale sie porobiło ........bardzo mi przykro ze tak wyszło Quote
Jasza Posted August 20, 2011 Author Posted August 20, 2011 Napisałam do Emiś..spisałam numer do hotelu Korkus w Katowicach....jutro będę dzwonić... Jakbyście mieli jakieś pomysły - piszcie, dzwońcie...mój numer w podpisie.. Spróbuję się przespać. Padam. Quote
zerduszko Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Koszmar, koszmar :( Myślę o Was. Napisz o niej coś więcej, jak się zachowuje? Quote
jofracy Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Jasza napisał(a):Reksio był kastrowany około cztery lata temu. To zachłystywanie się - to tylko jak ciągnie na smyczy - przynajmniej ja to dzisiaj zaobserwowalam w ciągu całego dnia. Weterynarz ją pod tym kątem oglądał i stwierdził, że raczej wszystko w porządku - jeżeli nie przejdzie - to za tydzień kontrola - ale tak jak wspomniałam - jak nie ciągnie na smyczy to jest ok. To dobrze, bo myślałam, że w ostatnim czasie- ta krew mnie zmyliła... Moja Zuza też kaszle. Jak ją wzięliśmy (miała niecały rok) to mocno kaszlała, wetka kazała zakładać szelki i pomogło, a ostatnio przeszła dwa razy kaszel kenelowy w krótkim czasie i znów zaczęła chrząkać i tak oskrzelowo kaszleć. Wetka ją obejrzała, osłuchała i wykluczyła kaszel kenelowy, wadę serca, tylko kazała przy najbliższym zabiegu (sterylka, usuwanie kamienia) prześwietlić krtań, bo podobno małe rasy mają tendencję do zniekształcenia jakiejś chrząstki w tchawicy i tak im zostaje do końca życia... Quote
Isadora7 Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 O matko jedyna ja dopiero weszłam i tu takie uderzenie. Póki co przywróciłam ją na SOS do szukajacych domu i do promowanych. Rety co tu zrobić :( http://jamniki.eadopcje.org/psiak/365 Quote
Awit Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 I ja też dopiero teraz zobaczyłam. Oni jej nie chcieli, a nie wiadomo w jakiej sytuacji "warknęła" na dziecko. Gdyby ją chcieli, "spinanie" by nie było 1 z powodów do oddania. A i wiek nie byłby przeszkodą. Podali kilka przyczyn, jednej można zaradzić, z kilkoma jest trudniej. Lepiej, że to nastąpiło teraz, niż za kilka dni czy tygodni, jakby maleńka się przyzwyczaiła. Jasza trzymajcie się. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.