Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/15/21 in all areas
-
No i się stało - mamy śliczną wnuczkę Laurkę, 10 punktów na początek życia urodziła się w nocy, 14 listopada.6 points
-
3 points
-
oj, to prawda Rozmawiałam z panią Kasią - właścicielką Psotelu w Niemstowie, tam nie tak dawno trafiła "moja" Saba, znalazła pomoc, a potem wspaniały dom. Wysłałam zdjęcia, opowiedziałam o tym biedaku wielkim nie tylko wzrostem...... z miejscem ciężko, ale pies trafił do serca tej dobrej kobiecie, spróbuje szukać mu domu albo choć DT, a może i "coś" u siebie zorganizuje dla niego. Jednak to nic pewnego, więc wciąż pytam, szukam. Jedna z poproszonych o pomoc osób - Asia - deklaruje pomoc finansową 100zł miesięcznie.3 points
-
Dzisiejszy sms: "Czy to ogłoszenie aktualne? Jakie ogłoszenie? O tego psa A, o tego, to nieaktualne"3 points
-
Ja też tego nie znoszę, jak w trakcie rozmowy telewizor jest kolejnym uczestnikiem. Dla mnie to zwykły przejaw braku kultury.3 points
-
Jak długi weekend to oczywiście działka Przyjechaliśmy 11 listopada około południa. W domku było chłodno, więc zanim się trochę podgrzało Lepsza Połowa usiadła zawinięta w koc na sofie, a obok umościła się Gajulka I Iguś Naturalnie nie samym siedzeniem na sofie żyliśmy. Były też okazje do powędrowania po okolicy dalszej i bliższej W sobotę od południa mieliśmy miłych gości i nie wędrowaliśmy za daleko. Za to wcześniej udało mi się zrobić Gajulce zdjęcie nadające się na internetowego mema Pozdrawiamy zaglądających.3 points
-
Dzisiaj rozmawiałam z właścicielką hoteliku, Sara i jej historia bardzo zapadły p. Edycie w serce. Sunia jest mega przyjacielska do ludzi - podskakuje, kocha przytulanie, w cudowny sposób składa łapki, jak prosi o głaski. Wczoraj p. Edyta wyczesywała ją, wycinała kołtuny i nie było żadnego protestu, sunia zachowywała się tak, jakby sprawiało jej to przyjemność. Jest jeszcze problem z kontaktem z innymi psami, Sara go nie nie potrzebuje i jest bardzo zazdrosna; jak jest przy człowieku, to nie pozwala podchodzić nikomu innemu, ale myślę, że to się zmieni jak zobaczy, że miłość i uwaga są sprawiedliwie dzielone Dzisiaj biegała po ogrodzie i widać było, że jest w szoku - wolna, bez łańcucha, z towarzystwem innych psów, chyba nigdy tego nie miała; tyle zmian, tyle nowego się zadziało, wczoraj i dzisiaj była wyraźnie przebodżcowana, na pewno potrzebuje czasu, aby zaakceptować zmiany.2 points
-
Zabrakło mi lajków, ale bardzo-bardzo serdecznie dziękuję! To pierwsze dziecko w rodzinie od bardzo dawna, jakoś sami starzy i samotni się ostali... Ale jest nadzieja na podtrzymanie rodu, bo i u drugiego syna w lipcu....2 points
-
Aska jest niezastąpiona. Tak bardzo się cieszę, że zaoferowała jazdę po nowe życie dla suczek. Dzię dotarła zamowiona karma Royal Canin Hepatic. Lekarwa jeszcze nie mam, ale daję od siebie ludzkie. Mała wczoraj bawiła się z Kajem i Ciapciakiem. Wbiegała bokiem pod komodę, a potem wysuwała się przodem aż się nią interesowali, wtedy cała wychodziła. Moje cavalierki maja z nią wesoło, bo cały czas z nimi się bawi.2 points
-
Ha, za to Aurunia rozrabia aż miło! Śladu po nieśmiałej psince, która do nas przyjechała już nie ma. Gryzie jak szalona, biega, robi fikołki i sama już nie wie, jak jeszcze dokazywać. Tylko na spacerach jest przycykana, ale pewnie wkrótce i to się zmieni .2 points
-
Porobiłam własnie zdjęcia. Pogoda paskudna, ciemno, mglisto i nie wiem czy coś na nich widać, bo szczeniaki są całkiem czarne. Musze sprawdzić i wyślę je Ewu na maila. Małe już chodzą samodzielnie, dziś je odrobaczymy. Gaja jest przekochana. Wywala brzusio za każdym razem, kiedy mnie widzi. nie da się nie głaskać.2 points
-
Zdjęcia są boskie. Cieszę się, że Oreo robi postępy. On po wzięciu na ręce jest własnie przytulak i liże po twarzy, tylko największy problem był go złapać. Jednego dnia czekał, a innego uciekał i krążył. U nas gęsi i kury odsapnęły po jego wyjeździe. A Suvi z braku towarzystwa zaczęła więcej wychodzić. Wczoraj byli u nas w odwiedzinach Ola z mężem ( organizuje adopcje od Mariny). Sprowadziła brata Maxima i z nim przyjechali w odwiedziny. Psiak lękliwy i niestety zostału mu to. Musielismy wyjść z domu i wówczas Suvi pozbawiona towarzystwa Oreo wyszła do nas, stała w pobliżu i obserwowała nas bez strachu. Czyli przeprowadzka Oreo nie tylko jemu wyszła na dobre. trzymam kciuki za szybkie znalezienie domu. Z takimi cudnymi fotkami pewnie szybko to nastąpi.2 points
-
Moli... Szykuje z Limonka bazarek i chce 50% dochodu przekazać na Twoje pieski tylko proszę byś wskazała czy naPikusie czy lepiej na innego? Trudno powiedzieć ile utargujemy...2 points
-
Ja nie płaczę , ale dech mi zapiera i z bezsilności rzygać mi się chce. I też się boję wojny. A ten "ciepły człowiek" jak o nim jeden powiedział, jasne że chce ugrać. Chce zniesienia sankcji. Kosztem tylu ludzi. Obłęd.2 points
-
2 points
-
Pomyślałam sobie, że w związku z niepewną łapką może warto by skorygować treści ogłoszeń. Pierwotnie widziałam dla niej dom młodych, energicznych i usportowionych ludzi. Ponieważ nie wiadomo do końca co z tą kulawizną, dlatego może nie pisać o długich spacerach do lasu i charcich biegach. Za to zasugerować krótsze spacery za to częstsze. Tym samym poszerzymy krąg zainteresowanych, bo nie każdy lubi długie wycieczki z psem.2 points
-
1 point
-
U Łatki coraz lepiej Jakiś czas temu była na koloniach, dzięki którym nauczyła się komunikowania z psami. Już nie rzuca się profilaktycznie na psy na spacerach, nie atakuje po tym jak sama podejdzie. Czuje się pewniejsza, bezpieczniejsza. Nadal mają nad czym pracować, ale Łatka robi postępy. No i to ogromna pieszczoszka Wygrała los na loterii.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Całe szczęście, że one tak spokojnie reagują na wyjazd Jacka. Wczoraj mocno się do niego tuliły. Na pewno czuły, że jedzie, bo się pakował. Jacek wyszedł z domu o 6 rano, a zaraz potem cala czwórka wpakowała mi się do łóżka i obudziły mnie o 7:40, czyli 5 minut przez dzwonkiem budzika:) Pojechaliśmy na spacer na pola, gdzie ganiały z ulubioną sunią. Potem dołączyły się inne psy i młodzież wyszalała się porządnie. Peruszka poprosiła, żeby ją wziąć na ręce i przytulała się w tym czasie, więc chyba wszyscy zadowoleni1 point
-
Jeszcze raz napiszę, że polecam goraco wizytę u prof. Wrzoska. On też gościnnie konsultuje w róznych klinikach w kraju, niekoniecznie wiec trzeba jechać do Wrocławia. Wystarczy wysłac na jego adres mailowy wiadomość z dokumentacją medyczną i prośba o konsultację. Wiem, co dziewczyny przechodzą, bo kiedys przerabiałam to z moim Emilem. Wydaliśmy kilka tysiecy, stan kociaka stale pogarszał się, był leczony na miejscu przez neurologa. Jedna wizyta u prof. Wrzoska wszystko wyjaśniła. Jest uczciwy, mówi jaki jest stan faktyczny i jakie sa szanse. Nie owija w bałwełnę i nie mami nadzieją dla kasy, jak to niektórym wetom zdarza się. Ma największe w kraju doświadczenie. Operował też Barytona, którego operacji odmówili wczesniej wszyscy lekarze. W przypadku Barytona ontaktowalismy sie mailowo, tomografię miał w krakowskiej Retinie, operację neurochirurgiczną w Orzeszu, więc nawet nie musieliśmy robić wyprawy do Wrocławia.1 point
-
Mruczko, przede wszystkim ślicznie dziękuję za szybki odzew i wizytę Ja bardzo poważnie biorę pod uwagę spostrzeżenia i odczucia osoby wizytującej. Lepiej chyba nie mieć wątpliwości...1 point
-
Ja od lat pukam się w głowę, jak można drażnić niedźwiedzia, nie mając sztucera w ręku. Niedźwiedź jest niedźwiedź, nikt tego do cholery nie widzi? Molly, pokaż Pikusię.1 point
-
1 point
-
Dziś pierwszy mały sukcesik. Założyłam mu obróżkę. Próbował pozbyć się jej tylną łapą, na szczęście nie udało się. Kolejny krok to "przedłużka". Patent Pani Idy czyli przycięta smycz sięgająca ziemi. Kot będzie miał zabawę !1 point
-
Weszli równocześnie tam i do Wojtyszek. Piekło istnieje i to nie tylko po śmierci. Tylko dlaczego trafiają tam,ci którzy nikomu nic złego nie zrobili? Za to,że kochają bezgranicznie? Dokąd my zamierzamy?1 point
-
Ktoś jeszcze ma jakieś pomysły gdzie psiak mógłby pojechać?1 point
-
Niedługo miną 3 lata od wyciągnięcia Blusi z Radys i jej adopcji. Wciąż co jakiś czas dostaję zdjęcia i smsy od pani Mirki z relacjami co u nich słychać. Ostatni jest z wczoraj. Blusia ma apetyt jak szalona, bardzo lubi bawić się i biegać z innymi psami, ale o panią zazdrosna jak diabli. Bardzo się cieszę, że tak wspaniale ułożyło się życie Blusi.1 point
-
Ona rozumie tylko Twoje zdenerwowanie, a nie rozumie powodu. Nagrody nie są wtedy, gdy suka zaczyna szczekać, ale za reagowanie na polecenia - wcześniej. Jeśli mówisz jej "siad, nie wolno" to ona rozumie, że zabraniasz siadania! a poza tym - po co mówić "nie wolno", gdy wystarczyłoby "nie". Jeśli popiskuje - to kolejność haseł powinna być - nie, siad, dobrze, idziemy, dobrze. Plus nieregularna nagroda - ale nie to, co na co dzień ma w misce. Ona musi coś robić, zamiast czekać na podejście psa! Proszę Cię, poszukaj prawdziwego trenera. Ani odwracanie się, ani przytrzymywanie pyszczka nie pomoże. A na butelkę patrzy, bo butelka jest źródłem kary w jej odczuciu. Pies myśli - ale inaczej niż człowiek. I nie rozumie słów tak jak człowiek. Dobry trener rozwiąże Twój problem w trzy-cztery lekcje. Nie krzywdząc psa, bez wody. Mogę polecić znanych mi trenerów w Krakowie, w Tarnowskich Górach, Wrocławiu, w Zielonej Górze, w Olsztynie, w Pszowie k. Wodzisławia, w Łodzi. A może inni dogomaniacy wskażą w innych miastach.1 point