Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/30/21 in all areas
-
Niestety nikt nie dzwoni. Był jeden telefon z pytaniem czy nadaje się do kojca, w podtekście na łańcuch. Prosiłabym o wymianę zdjęć i może wstawienie ogłoszenia na Łódż i Toruń, jeżeli ktoś może. Lumi czuje się dobrze, poznaje nowych ludzi i coraz bardziej się otwiera. W domku lubi tylko kanapy i miękkie posłanka. Jak gorąco, to chłodzi się na podłodze. Przepada za kurczakiem ugotowanym z ryżem, tupta w kuchni i pilnuje Wiosny.4 points
-
Sunia jest już po zabiegu, czuje się dobrze. Przy sterylizacji okazało się, że były cysty na macicy i spora torbiel przy pochwie. Wszystko zostało usunięte. Na listwie były cztery guzy, największy został wysłany na badania histo. Zabieg usunięcia listwy + sterylizacja + badanie histo - wszystko to kosztowało 690 zł: Sunię mam teraz w domu:2 points
-
Kulka w sobotę w końcu trafiła na stół operacyjny. Zmiana urosła i dosyć długo trwało jej usunięcie. Ile ja się z nimi nakłóciłam o to, żeby ją przyprowadzili, to tylko ja wiem. No, ale jest już po zabiegu i wycinek został wysłany na badanie hist-pat. Czekamy. Zabieg miał kosztować 500 zł, ale z uwagi na to, kim są właściciele Kulki cena została obniżona do 300 zł. No i teraz uwaga... Janusz wziął pożyczkę i sam zapłacił całość:) Nic mnie ostatnio tak mocno i pozytywnie nie zaskoczyło jak to. Ciekawa jestem, czy przyjdzie prosić o pomoc w spłaceniu tej pożyczki. Ja póki co siedzę cicho. Mamy na koncie Kulki 177,50 zł, ale jak jej się skończy karma, którą dostała możemy jej kupić worek dobrej karmy za to.2 points
-
2 points
-
Ostatnie zdjęcia i filmik są z niedzieli w Pól Mokotowskich. To wielki park, w którym jest dużo spacerujących ludzi i psów. Pojechaliśmy tam, żeby Luka przyzwyczajała się do nowych miejsc, do ludzi chodzących obok. Nie była tak wyluzowana jak na spacerach na polach, czy w lesie, ale uważamy, że bardzo dobrze sobie z tym poradziła. Były dwa warczenia na psy, co biorąc pod uwagę ilość spotkanych po drodze jest wynikiem świetnym. Ludzi mijała łukiem po trawnikach. Była jedna trudna dla niej sytuacja, kiedy przechodziliśmy przez kanałek przejściem zrobionym z betonowych słupów. Na nich stali ludzie z małym dzieckiem. Baluś przeszedł bez problemu, a Luka nie zastanawiając się nawet chwili wskoczyła do kanałku i przeszła na drugą stronę. Wolała zaryzykować skok do wody niż spotkanie z dzieckiem. Bo dzieci boi się najbardziej. W sobotę za to pakowaliśmy przyczepę. Na campingu było niewiele osób, namiotów nie było wcale, więc Luka była bardzo zadowolona i ganiała z Balusiem dookoła nas. Zrobiliśmy jeszcze długi spacer na zakończenie sezonu i wróciliśmy z przyczepą do domu. Usiłuję napisać ogłoszenie dla Luki, ale szczerze mówiąc to co napisałam jest raczej zniechęceniem do adopcji niż zachęceniem. Tak bardzo się o nią boję, że już w ogłoszeniu zaprezentowałam same negatywy. Elunia ma się temu przyjrzeć i poprawić. Ogłaszać zaczniemy po moim powrocie ze ślubu 12 września. Czy znajdzie się rodzina, która sprosta oczekiwaniom? Nie wiem, boję się nawet myśleć o tym. Jacek markotnieje jak zaczynam temat ogłaszania:(2 points
-
A ja ogłosiłam Saszkę na Kraków :) https://www.olx.pl/d/oferta/czarny-rozmruczany-sasza-kochany-3-miesieczny-kocurek-CID103-IDLdUYa.html2 points
-
Napiszę bo może kiedyś się komuś przyda ta informacja,dzisiaj dostałem odpowiedz z firmy przewozowej Petsbus /mieli urlop/ ,Odbierają zwierzaczka spod drzwi i pod drzwi dostarczają , cena jest niska , 220euro ,kilka lat temu nie było tylu firm przewozowych i jak chcieliśmy ściągnąć naszego Korusia to była to kwota około 1000 euro , dlatego jechał przez bla bla car.Firma ma dobre opinię , bus przystosowany do przewozu zwierząt i kierowcy zwierzoluby,2 points
-
Dostałam promocję, więc wyróżniłam ogłoszenie Runo w wersji MAXI, oby przyniosło mu szczęście i cudowny domek ! <3 Po mojego Czarnego państwo w sobotę przyjechali 400 km tylko dlatego, że jest bliźniaczo podobny do ich piesia, który miesiąc temu odszedł. Oby i dla Runo znalazł się taki domek - z sercem <32 points
-
2 points
-
Suvi w ostatnich dniach odżyła. Wypuszczam jej na wybieg w ciągu dnia Oreo i szczeniaki. Biega z nimi, lubi je i jest wyraźnie znacznie bardziej aktywna. Przedwczoraj słyszałam, jak szczekała. Zdziwiłam się, bo maż przed wyjazem miał jej otworzyć zagrodę. Pomyslałam, ze zapomniał i poszłam otworzyć, a okazało sie, ze zagroda jest otwarta, tylko Suvi nawołuje maluchy, bo były w domu. No i ma słabość do Oreo. To jedyny psiak, który może wbiegać jej do budy i wyjadć z miski. Wyglądają śmiesznie, bo on przebiega jej w połowie wysokości pod łapami.2 points
-
Tosiowa Pani umówiła się z behawiorystką i chce z Tośkiem pracować nad problemem, korzysta też z podsyłanych przeze mnie "zaprzyjaźnionych" porad. A rodzina Czarnego rewelacyjna, przyjechali aż spod Babiej Góry :) Umarł im piesek - staruszek prawie identyczny, troszeczkę tylko mniejszy (ze zdjęcia wydawało mi się, że to mój Czarnulek jest mniejszy od tamtego). Ciepli, serdeczni ludzie w średnim wieku, piesek będzie mieszkał z nimi w domu i oczywiście swobodnie biegał po ogrodzie. Pan dużo chodzi, pies będzie miał więc dużo spacerów na smyczy. Zamieszania ostatnio sporo miałam, najpierw szczeniaczka ludziom podrzucono, chcieli od razu przywieźć do mnie, ale "podstępem" poprosiłam o przetrzymanie pieska do soboty...oczywiście pieska już nie oddadzą :) No i kotka się przybłąkała do koleżanki, zawiozłam więc ją do przychodni, młody pan doktor zrobił USG - ciąży nie stwierdził, kotka została do następnego dnia w lecznicy, miałyśmy ja odebrać po sterylce. Tymczasem wczoraj po południu telefon z lecznicy: "proszę przyjechać, sterylki nie będzie, to nie kotka, to kastrowany kocur" ......jeszcze się śmieję na wspomnienie USG i poszukiwania oznak ciąźy u "kotki" :) :)2 points
-
1 point
-
Uśmiechniety, wyluzowany.... Jego mordka mówi ,, warto było udawać suczkę żeby się tu dostać " :-))1 point
-
Nie mogę zrozumieć tego, że do ludzi nie dociera, że te wszystkie preparaty prędzej, czy później wracają do nas, do naszych zwierząt. Prawie na wszystkie szkodniki są środki naturalne. Fakt, wymagają wysiłku, żeby je zrobić, ale są. Jest to o wiele bardziej humanitarny i nie szkodliwy sposób pozbywania się nieproszonych "gości". Skóra mi cierpnie, gdy pomyślę, jak cierpią, zanim zginął A Suzi? Suzi to mały odkurzacz z dużą ssawką Na szczęście to było mięso z indyka i bez tłuszczu, bo zdejmuję skórę przed wsadzeniem do gara. Gdyby to było jakieś tłuste mięso, to mogłaby odchorować, bo przecież i ona ma dietę wątrobową, zażywa hepatiale forte. "Za karę" od dzisiejszego obiadu czeka ją głodówka. Chyba aż do jutrzejszego wieczoru. Dowiem się jutro, jak długo nie będzie mogła jeść. Dzięki za kciuki1 point
-
Nie zazdroszczę Elu, tych przeżyć. Te różne preparaty na ślimaki, na chwasty itp, to bomba z opóźnionym zapłonem. Zniszczymy środowisko z kretesem Tyśka ma rację. Mały żarłok w domu, uczy, że wszystko trzeba chować poza jego zasięgiem. Trzymam kciuki za czyszczenie paszczy u Suzi1 point
-
Z badaniem krwi musimy jeszcze trochę poczekać. Na operację są terminy i musimy najpierw poczekać na datę operacji. Operacja nie będzie w naszej lecznicy, tylko w innym miejscu. Tam nie będzie to od ręki, a badanie krwi ma swoją ważność. Może się zdarzyć, że nie uda się z operacją we wrześniu Będę miał dłużej nerwy. Gajulka czuje się dobrze, ma humor i chce dreptać. Łakomstwo też dopisuje, ale trzeba uważać na wagę małej mordki. Weekend nie rozpieszczał nas pogodą. Pojechaliśmy w piątek na działkę, ale okazja do przebywania na zewnątrz pojawiła się dopiero w niedzielę koło 9. Wcześniej padało. Jak już Gajulka wyszła w niedzielę to nie dało się jej zagonić do domu. Większość czasu Gajka spędziła na pilnowaniu drzewa. Żeby wiewiórki się nie pojawiały1 point
-
myślałam, że nic mnie już w "psich sprawach" nie zaskoczy...a jednak :( :( szczeniaczek z wystającymi żebrami i kośćmi miednicy, szkielet zjadany przez pchły i kleszcze.... wyrzucony w lesie na skraju miejscowości, skulony trząsł się pod krzakiem :( :( oczywiście już u mnie :( :( edit: W sobotę wieczorem pan poszedł na spacer z psem do tzw. "gaiku", lasku na skraju miejscowości. Jego piesek znalazł pod krzakiem drżącą, czarną kulkę, a ze piesio widać lepszy od pana - zaczepiając do zabawy przyprowadził dzieciaka pod dom. Tam oczywiście wpuszczony nie został, a "pan" zakazał sąsiadom karmienia szczeniaka "bo zostanie" :(. Sąsiedzi nakarmili i przenocowali malucha, a rankiem w niedzielę przywieźli do mnie zostawiając posłanko i 100 zł dla pieska. Wyjęli mu sporo wielkich kleszczy, ja od razu go zakropiłam Adcocate. Maluch jest kochany, grzeczny i przytulaśny, ale "obraz nędzy i rozpaczy", taki chudy :( :( Dzisiaj idziemy do wetki oczywiście. Z domku Czarnego dzwonili, że piesio wykąpany i w trakcie czesania, zdjęcia przyślą po ukończeniu "liftingu" ;)1 point
-
Też uważam, że to najlepsza decyzja dla suczki. Jest bardzo aktywna, robi chaos w domu i stadzie, ale powinna trafić do domu, gdzie zostaną zaspokojone jej potrzeby i opiekunowie będą mieć na względzie głównie jej dobrostan i zaspokojenie jej potrzeb. Sali po operacji pojechała z moim męzem do Katowic, gdzie on robi remont mieszkania córce. Tu szalała, wskakiwała po masce i szybie na dach auta, biegała po oparciu kanapy. Tam ma ograniczone po operacji takie szaleństwa i na spacery wychodzi na smyczy. Wczoraj byłam u nich i mało mnie nie zalizała, tak radośnie witała i cieszyła się na mój widok. Jeszcze musi wytrzymać kilka dni, do zdjecia szwów. Ma nie tylko borderowaty wygląd, ale przede wszystkim charakter. W domu bez niej nastała cisza i spokój, jakby ubyło co najmniej 3 psów. Muszę przyznac, że jest kłopotliwa, ale myslę, że gdzieś tam czeka na nią ten idealny, dostosowany do jej aktywności dom i tylko trzeba jeszcze cierpliwie poczekać.1 point
-
1 point
-
Coś drgnęło w adopcjach Mój Binguś też już w DS we Wrocławiu1 point
-
1 point
-
Mam w tej chwili 3 w domu + dokarmiana mama 6 z zeszłego roku. 1-Iva 2 Sasza kocurek 3 Masza-mama Saszy-rodzaca dzlka-koszt sterylki(240 zł)pokryli znajomi z W-wy z domku letniskowego.Jezdzili też po klatkę-lapke,zawozili na zabieg,odbierali po. Co mam jeszcze pisać? Mam tylko i wyłącznie warunki lokalowe. Wiem, że finansowo na niewiele mnie stać.1 point
-
Słuchajta, słuchajta Ludkowie mili, Boinguś jest już w drodze do Wrocławia! Znajoma Pani Kasi jedzie do Wrocławia (zdaje się na wystawę psów) i zabrała Bingusia. Pani Agnieszka jest już powiadomiona i ma telefon do znajomej Pani Kasi. Wysłałam umowę adopcyjną Bingusia do Pani Agnieszki z prośbą o wydrukowanie w 2-ch egzemplarzach i po podpisaniu wysłanie jednego egz. do mnie. Posłałam także link do karmy, którą kupowałam dla Bingulka, żeby, przynajmniej na początku, nie zmieniał diety. Mamy obiecane zdjęcia i relacje z pobytu Bingulka w DS. Bingusiu słodki piesełku, kochaj i bądź kochany. Bądź grzeczny i szczęśliwy już zawsze!1 point
-
Domek mariusz pp jest w 100, co ja gadam, w 1000% godny polecenia!!!! Mysia waży 7 kg, a co do lęku separacyjnego - nie ma (zostaje w domu na kilka godzin z całym stadem, i po prostu idzie spać). Nie narozrabiała ani razu. Z tym, że... bardzo mi zależy na szybkiej adopcji Mysi, bo w kolejce czekają juz 2 psy w naszym gminnym kojcu :( jak ja się nimi nie zajmę, to nikt się nie zajmie :( Aha, właściwie trzy, licząc jeszcze tego briardo-jużaka u chłopa w kojcu...1 point
-
Kocham te piękne historie. Ares , Nowy pewnie nie myślały ,że spotka je tyle dobra, własny dom, miłość, troska, psi przyjaciele.1 point
-
I znowu Loluś zaginął, musimy wysłać poszukiwaczy ...... Ale ja jestem ogrodniczki, coś tam będzie we wrześniu, muszę się troszkę ogarnąć .......1 point
-
Dobrze tobciu jak sobie życzysz, tylko pisz śmiało. Grób Pana Mariana nie powinien być zapomniany tak zresztą jak żaden inny grób. I świeczka dla Rexa obowiązkowo1 point
-
Poker na prawdę ogromne dzięki W rozmowie z Panią dało się odczuć duże zaangażowanie i uczucie dla Bingusia. Chłopaczek zasługuje na dobry dom i będzie go miał Cieszę się niezmiernie, bo to wielki słodziak i na pewno szybko odnajdzie się w tej Rodzinie. Dobrze, że chcą przyjechać po niego na Śląsk. Wielka radość !!! Jakem abstynent, to się dzisiaj chyba upiję z radości Lajki jak potrzebne to ich nie ma, ale jutro wrócą łaziory1 point
-
Pisałam od razu z komórki. Bardzo fajna rodzinka. Rodzice, dziewczynka 10 lat - baaardzo rozgarnięta, chłopiec 12 lat też fajny. Wszyscy chcą Bingusia. Mieszkają w bloku , w 3. pokojach z balkonem zabezpieczonym. Tereny spacerowe wokół i bardzo blisko na wały nad Odrą. Mają też ogródek działkowy dobrze ogrodzony. Rodzina jest aktywna, często jeździ w pobliskie góry , a na wakacje nad jeziora i będą zabierać Bingo. W razie potrzeby mama pana jest chętna do pomocy i rodzeństwo państwa. Pani wychowała się z psami i różnymi zwierzaczkami. Decyzja o adopcji psa rodziła się przez rok. Pani oglądała różne strony z psami i trafiła na Bingo. Strzała Amora była bezwzględna i trafiła w jej serce, a potem reszty rodziny. Jak zwykle nagadałam się o bezpieczeństwie . Podeślę na mejl poradnik Sowy. Państwo są gotowi pojechać po Bingo na Śląsk. Imię zostaje. Nie mówiłam o guzku, bo po co siać zamęt.1 point
-
1 point
-
W razie potrzeby w Krakowie pomogę przy ewentualnych problemach z adaptacją do nowych warunków.1 point