Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/05/21 in all areas
-
A teraz mam BOMBĘ wiadomość :) Dzwoniła do mnie Pani (przyszła pani Larci), że po naradach z mężem łamią swoją zasadę "tylko suczki" i... biorą Larrego bez względu na jego płeć. Kochają go już całkowicie, kupili mu już co trzeba, a poza tym doszli do wniosku, że jest im pisany. Tym bardziej, że skoro taki szalony to ciężko będzie mu znaleźć inny dom, na pewno cierpi w kojcu... Przyjadą, przyjadą, 25.08 albo 26.08. :) Byli gotowi nawet zrezygnować z urlopu u córki, aby jak najszybciej pojechać po białego szaleńca... ale córka postawiła ich do pionu, więc Larry jeszcze chwilę poczeka. To świetny ludzie, naprawdę. :) Tak się cieszę, że Larry/Lara ma dom!6 points
-
A mnie się tak jakoś bardzo smutno zrobiło po tym wszytkim co zostało tu napisane na wątku. A najbardziej szkoda Promyczka, tak go wszyscy kochali i zachwycali się nim, a teraz odnosze wrażenie, że wszyscy jak jeden mąż się od niego odwrócili. Dla mnie prawidziwa miłość jest taka jak z listu śp. Pałwa zacytuje frgment: "4. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; 5 nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; 6 nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. 7 Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. 8 Miłość nigdy nie ustaje, Ot taka refleksja, tylko.4 points
-
Yessssss Pan Grzegorz poleciał dalej, zostawił Mysię, kontenerek i torbę z wyprawką. Na razie zaniosłam Mysię do kojca przy lecznicy - ma spokój, zieleń, miseczkę z wodą i to jedzenie gotowane. Dam jej odsapnąć, zaliczę lekarza, po powrocie zapoznamy stado. Poprzednia tymczasowiczka, Wikusia, pięknie się zachowała "wchodząc" do stada - miałam ją na rękach, dała się moim suczkom obwąchać, nie pisnęła nawet, nie pokazała ząbków, i po chwili już była zaakceptowana. Teraz kolej na Mysię. Ale to pewnie ok. 18.00.3 points
-
3 points
-
Moli@ przecież każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o niewidomych zwierzętach, wie, że "swój świat" mają dokładnie przeskanowany, zapamiętany każdy kamień, dołek, krawężnik; każdy odgłos na znanym terenie również i dzięki temu czują się pewnie i bezpiecznie. Przykro obserwować, gdy znajdą się w obcej sytuacji i miejscu. Mnie najbardziej smutno zrobiło się po tym pożegnalnym zakupie worka za opiekę: "lepiej" było zapłacić 15zł za przesyłkę, zamiast dobrać 3kg tej samej karmy /jest w promocji/ i mieć darmową przesyłkę A za info o krzywołapkach dziękuję, przekazałam zainteresowanej osobie.3 points
-
Ja tego też tak nie widzę - tak to fakt, że darczyńcy decydują o tym komu przekazać pozostałe środki, ale moim zdaniem nikt nie pomyślał o Promyczku o jego dobru . Przeważyły sympatie, układy i wzajemne antypatie. Jaka stara jestem taka naiwna bo naprawdę myślałam,że na Dogo to dobro psów jest najważniejsze, ale tak nie jest niestety. Często czytam, że za mało jest dobrych hotelików, a w tych dobrych brak miejsca, sprawdzonych dobrych DT. Należałoby więc te dobre domy DT szanować i wspierać nawet jak się nie lubi osoby, która taki DT prowadzi, bo ważne jest jak prowdzi DT, czy psy mają tam dobrze. Ciekawa jestem, czy ktoś kto się udzielał na tym wątku poprosi jeszcze kiedyś Moli o DT dla jakiegoś psiaka? Nie wiem co wtedy zrobi Moli, ale ja na jej miejscu po tym wszystkim co się wydarzyło na wątku żdnego psa z Dogo na DT bym nie wzięła. Jak ktoś nie rozumie mojego toku rozumowania to mogę podać nr tel. na priv. i porozmawiać, za subtelność wypowiedzi nie ręczę.2 points
-
Rewelacja :) Mufcia wygrała szóstkę w Totka. Fantastycznie, że pamiętacie o Forumowiczach i dajecie znać :) Wszystkiego, co najlepsze dla Mufci i Mufciowej Rodziny.2 points
-
Myślę, że więcej osób wesprze jak zajdzie potrzeba. Ale psiak ma DS, więc darczyńcy mają prawo wiedzieć o zmianie statusu i poprosiłam ich jedynie, aby weszli na wątek, zapzonali się z nim i podjęli decyzję odnośnie spadku (spadku!). Kto chce, zostawia deklarację przecież, kto nie - przekazuje ją innemu psu, który jest bezdomny i w większej potrzebie - nie można tego narzucić czy oceniać. Do tej pory nikt nie oceniał darczyńców, że przenieśli deklaracje, mimo że jakiś pies został na stałe w DT (decyzja DT), a nadal był tak samo schorowany. To sprawa naprawdę indywidualna, więc nie na miejscu jest oceniać czyjąś decyzję. A na deklaracje decydować może wiele czynników, nie tylko czy piesek schorowany i starszy. ;) Ja jestem wdzięczna darczyńcom, że wspierali tyle lat Promysia, również kiedy wrócił z adopcji :) Tak czy inaczej, jak będzie potrzebna pomoc finansowa to nie sądzę, że Moli@ zostanie z tym sama. Głowa do góry i więcej życzliwego patrzenia na innych;)2 points
-
I ja się z Tobą zgadzam.... Przykro mi- podobnie jak Tobie i chyba z tych samych wzgledow Zwłaszcza żal że piesio staruszek, chory.... Utrzymanie drogie... Jakoś tak.... Można było jednak pomyśleć by nawet już dom stały.... Jednak wesprzeć, ale nic... Ważne że ma dom. Ja też podobnie jak Ty Janeczko będę próbować jakoś Promyczka wspierać... Chociaż nie wiem skąd na wszystko nabrać... :(2 points
-
1 point
-
1 point
-
Ja tego tak nie widzę. Promyczek nie miał wracać do schronu, tylko miał zmienić dom. Moli zdecydowała się adoptować Promyczka, bo uważała, że jej dom jest lepszy niż każdy inny. Zgadzam się z jej zdaniem, bo uważam, że cudownie opiekuje się Promyczkiem. Ale Moli miała wolną wolę, jest osobą odpowiedzialną, doświadczoną Dogomaniaczką i wiedziała co robi. Co więcej zapewniła, że Promyczek będzie miał środki na utrzymanie. Dlatego uszanujmy jej decyzję i podziękujmy jej. Tysia postąpiła zgodnie z zasadami. Jeżeli pies zostaje adoptowany, to właściciel zapewnia utrzymanie psa a o spadku po piesku darczyńcy decydują indywidualnie (mogą np. poprosić o zwrot środków na swoje konto lub wskazać inny sposób zagospodarowania tych pieniążków). Rozi, Kyioshi, przecież jeżeli masz taką wolę, to wspomóż Moli prywatnie i każda inna osoba może też ją wspomóc w sposób jaki wskaże Moli. Poza tym jest zakładka, gdzie właściciele psów już znajdujących się w DS zwracają się o pomoc. Zaufajmy Moli, przecież wie, że ją wspieramy, kochamy Promyczka i jeżeli będzie potrzebowała pomocy, to niech sama powie jak jej pomóc.1 point
-
Przepraszam, kiyoshi - ale decyzja należy zawsze do darczyńców i należy ją uszanować. Naprawdę nikt nie zrobił niczego po złości. A jeśli Moli@ będzie potrzebować wsparcia to jestem spokojna, że je otrzyma. Przecież adopcja Promyka przez Moli@ nie oznacza od razu zamknięcia wątku i zamknięcia się na pomoc Promysiowi. Więcej tutaj nie wypowiem się na ten temat, oczywiście będę zaglądać na wątek i wspólnie z Promysiem wszystko przeżywać - ale nie będę włączać się w jakieś dyskusje. To do niczego nie prowadzi. Decyzja została podjęta przez Moli@ (o adopcji), przez darczyńców (o spadku), wszystko jest już jasne. Dobrego dnia :)1 point
-
Na konto Suzi wpłynęło 45 zł z bazarku Nadziejki. Dziękuję:)1 point
-
Wszyscy Dogomaniacy, którzy zadeklarowali udział w składce na palmę pogrzebową ś.p. Joli otrzymają ode mnie wiadomość prywatną z rozliczeniem, fakturą oraz zdjęciem palmy. Ustaliłyśmy z Jo37, że to ona, po powrocie z urlopu, pozbiera pieniądze od osób, które się zadeklarowały do udziału w składce na palmę pogrzebową. Jeżeli zostałaby nadwyżka to poproszę o przesłanie jej na konto Skarpety im. Talcott, która wraz z Jolantą08 prowadziłyśmy od roku 2010. Wczoraj wieczorem ustaliliśmy z Rodziną ś.p.Joli, że Jej ukochana sunia Sisi zostanie u nas na zawsze. Kontaktowałam się już celem formalnej adopcji z Anetą (ponieważ to ona była wydającym Sisi do adopocji w roku 2017). Jesteśmy z Mężem w stanie utrzymać Sisi, przyjmujemy Ją do naszego domu z miłością jako kolejnego członka rodziny. A bliscy ś.p. Joli będą Sisi odwiedzać (mieszkamy blisko siebie).1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dziekuje Mari. Mimo, że warunki nie były doskonałe to mam nadzieję, że podobało jej się to życie. Teraz jest w lepszym miejscu gdzie nie ma żadnych siatek i innych ograniczeń.1 point
-
Mimo wszystko Zulka bardzo dzielnie się trzyma... Niestety wieku Bajutka nie da się ukryć, chyba, że po zmroku;) Upały oczywiście męczące. Na szczęście nie ma już takich jakie były w czerwcu. Jak widzę, że psy mocno dyszą to są stopniowo zraszane wodą. Wtedy zwłaszcza Alfred się obraża. Coś za coś;) Oby jak najdłużej:) Niech się kończą te gorączki i wreszcie zacznie wrzesień:P A na upały to kiedyś usłyszałem taką radę, że skoro psy i tak chłodzą się zwłaszcza spodem tułowia (np w wykopanej dziurze) to można by brzuch i trochę klatkę od spodu wygolić maszynką. Czasem widzę, że niektóre psy właśnie tak chodzą, ale na ile to pomaga to nie wiem. I żeby za raz do jakiegoś przeziębienia nie doprowadzić... We wtorek znowu jedziemy na badanie krwi. Dobrze, że wtedy przewidują jakieś 22*C bo godzinka w samochodzie (w każdą stronę) też Bajutka potrafi zmęczyć.1 point