Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/27/21 in all areas
-
Nie wiem czy jest sens,ale zrobisz Mikuniu jak uważasz. Na działce w ciągu dnia w domu prawie nie siedzimy,psiaki siedzą w cieniu na trawie,albo kopia doły tak jak Lumisia.Natomiast wieczorem w domu kładą się na chłodnej terakocie (mam tu zimną podłogę), później zmieniają miejsce i kładą na posłankach,później znów na podłodze,same sobie regulują widać ciepłotę:) W ciągu dnia sporo czasu w swoim lasku przebywamy,bo w takim upale i ja bez życia:(4 points
-
"Pan" raczej nie udowodni przed policją, że to jego pies. Marysiu, jeśli możesz to nagrywaj tego dziada, bo takie typy lubią grozić.3 points
-
Biedne stworzenie : (. Jedyna bliska mu osoba umarła, to rozpacza : (2 points
-
Tak, razem nawiali z domu, z łańcucha...znalazł się "właściciel", w dosłownym tego słowa znaczeniu....szukał swojej własności aż odnalazł (syn zobaczył na Fb) i pyta: dlaczego zabrałam jego psa, kiedy on sam by go znalazł i zabrał... dlaczego leczę jego psa, jak mu nic nie jest.... niby spokojnie, ale uparcie i nic do człowieka nie dociera...worek kartofli obiecywał, jak mu go oddam, ale choć uwielbiam ziemniaki, nie oddałam. Jestem w kontakcie z wetką, a ona z kolei z naszą policją...nie wiem, co będzie dalej, nie wiem co robić... Piesek ma imię Reksio i zupełnie na nie nie reaguje, boi się ruchu ręki, nogi, kija ( mopa), nie zna głaskania, drapania...rękę musi widzieć od przodu, dotknięcie od tyłu powoduje panikę i kłapanie zębami, ale nie ugryzie. "Pan" trochę boi się go dotknąć, a piesek wcale nie merdał na jego widok :( No i wyje co chwilę, szuka ciągle brata ( to był jego braciszek). Wiosna ma Marcelka z problemami i mnie się podobny trafił - i z wyglądu, i z zachowania :(2 points
-
2 points
-
Na imię Max faktycznie reaguje. W boksie jest spokojny, nie szczeka, nawet cieszy się do mnie machając ogonem. Smaczki dosłownie pochłania i trzeba uważać, bo nie patrzy na palce;) Na spacer niestety prędko nie wyjdziemy, bo nie pozwala się dotknąć. Przy byle smyrnięciu sierści wary mu chodzą i jak się nie odpuści to po chwili jest kłapnięcie. Na razie próbowałam go głaskać w rękawicy przez uchyloną bramkę (bo się nadstawił bokiem). Jak się nie próbuje go dotykać to jest spokojny, siedzi/stoi przy bramce. Aż chciałoby się mu otworzyć i zapiąć smycz. Jak zamiatam korytarz, to się chowa do budy (zapewne nawyk ze schroniska...) i wtedy mogę spokojnie zmienić mu wodę, posprzątać. Także na razie zapoznajemy się przez kraty z użyciem smaczków i rękawic . Mam nadzieję, że ta niedotykalskość mu minie z czasem. Gdyby długo z tym zeszło to trzeba będzie pomyśleć o jakimś uspokajaczu, żeby się filcu pozbyć, widać, że go obciążają te dredziska i może powodują dyskomfort przy dotyku.2 points
-
Straszna psia tragedia, słowa uznania i podziwu dla Marysi! Mam nadzieję, ze rany na psiej duszy Biszkopta zagoją się. Ja czytam i płaczę, a co Ty tam Marys przeżywałaś i przeżywasz:(. Siły dzielna, wspaniała kobieto!2 points
-
Ivi już u nas. Jest dużo większa niż myślałam, ale ja jestem do miniaturek przyzwyczajona. To bardzo grzeczna sunia, w samochodzie jakby jej nie było, większość drogi przspała, ale bardzo lekkim snem. Zwiedziła mieszkanie zrobiła kupę na balkonie... Niestety na razie nie chce załatwiać się na dworze, choć chodziłyśmy ponad 30 min po praktycznie pustym patio. Nie wiem czy to dlatego, że była na smyczy, czy ze stresu. Po wejściu do domu po kilku minutach pobiegla na balkon i nie wyglądała na skrępowaną ;) Na razie jest smutna, zdezorientowana, wystraszona. Troszkę zjadła, sporo drepcze, nie może znaleźć sobie miejsca. Interesuje się tym co robimy, troszkę za nami chodzi. To miła, grzeczna sunia, na razie nieszczęśliwa, widać że źle jej w mieszkaniu, chciałaby wyjść, ale na razie nie chcę,,żeby wychodziła na balkon, co by nie przyzwyczaiła się załatwiać tam.2 points
-
Shila się rozbrykała, jest niemal cały czas w ruchu i coraz więcej czasu spędza poza boksem. Jak się oddalamy od boksów to obiera sobie mnie jako punkt bezpieczeństwa i co chwila podbiega i sprawdza czy jestem:) Parę dni temu trochę rozrzedziły się jej koopki, ale po drugim odrobaczeniu unormowały się. Jeszcze się jej zdarza zrobić w boksie, ale już czasami jest czysto:) Na poniedziałek jestem umówiona z wetem na badania suni.2 points
-
Czytałam na fb o tych dwóch pieskach, ale nie wiedziałam, ze to nasza Maria działała!... Szacun, Maryniu, najwyższy szacunek!2 points
-
2 points
-
Kurcze, ona jest sobą. Taka jest. Się komuś nie podoba, to nikt nie zmusza do patrzenia. Niczego złego nie robi. Problem jest tylko na Dogo. Bo sru, wyciągamy, zaraz piesek się ogarnie i będzie przeciętny (albo "całuśny", czego ja nie cierpię akurat) i do DS i dalej kolejnego wyciągamy itd Suvi jest, jaka jest. Odwalcie się od niej. To dobra psina, żyje sobie jak potrafi, tak jak los pozwala.1 point
-
Jak przez te lata pokazywałam Suvi i opowiadałam o niej, to też mówiłam, że one taka trochę autystyczna, bo niby podchodziła do siatki, ale nie była niczym zainteresowana. Ale nie ma żadnych fiksacji, nie przejawia agresji, więc chyba musimy zaakceptować jej tempo zmian i wierzyć, ze będzie coraz lepiej.1 point
-
Witamy serdecznie. Oreo jest po pielęgnacji, wykąpany, ma usunięte filce. Nie miałam sumienia go ostrzyc, wiec rozczesywałam. Ma drożdżaki i cheyletiellę. Kąpałam go 4 razy w normalnym szamponie, potem w leczniczym. Na koniec musiałam dać 2 preparaty do rozczesywania. Jeden do wanienkowania, drugi w sprayu. Mam zdjęcia, ale wstawię jutro.1 point
-
Czy ja wiem, czy chciałabym ją pobudzić ? Jest bardzo dziwnym psem; ucieka od człowieka, ale poza tym zachowuje się bardzo spokojnie i zrównoważenie. Nie jest szczekliwa, nie jest konfliktowa z psami, nie ucieka w panice ani nie miota się. Nie niepokojona przez czlowieka wszystko robi powolutku, rozważnie, na spokojnie.1 point
-
Widziałaś, jak wygląda kolejna " rewolucja" dla "dobra zwierzątek" ? Płakać się chce, albo wyć, albo komuś dać w ryj. Ale - komu tym razem? https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=4658290260852314&id=100000141599126 https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=4135884486496012&id=1000022350472071 point
-
1 point
-
Nocka za nami, grzecznie przespała ją na swoim posłanku, wstawała kilka razy, napiła się, podreptała i poszła spać. O 4 rano byłyśmy na patio, pędem zbiegła po schodach, troszkę nadreptałyśmy się, ale kupa i siku zaliczone. Po powrocie chwilę posypała, później gdzieś wyszperała kocią piłkę, trochę się pobawiła piłką, trochę pluszakiem, wyciągnęła skarpetki męża, dobierała się do butów, no trzeba będzie chować ;) Ok 6 domagała się uwagi, podgryzała ręce pańcia, próbowała wskakiwać do łóżka, trącała nas łapką. Był też pierwszy szczek, na ptasie trele naszego Zenka, później było więcej szczeków bo jakiś pies gapił się na nią z lustra w przedpokoju ;) Widać, że bardzo brakuje jej psiego towarzystwa i szaleństwa po ogrodzie :( Zapoznanie z kotami niestety nie poszło dobrze, ogony się zestresowały i zabunkrowały w pokoju córki, Ptysia bardziej im się podobała... No, ale zaakceptowały i przyzwyczaiły się do Mazurka, który był u nas na tymczasie to z czasem przyzwyczają się do Ivi, pod warunkiem, że nie wyjdzie z niej terier terrorysta... Właśnie znòw gapi się na nią pies z lustra :)1 point
-
Ares znów dziś brykał jak polny konik! Nie wiem co jest tego powodem, ale trwało to dłużej niż poprzednim razem, nawet jeszcze w domu podskakiwał sobie. Nawet obecność kotów nie przeszkadzała mu.1 point
-
Ogromny dramat i dla tych biedaków i dla Ciebie Marysiu Nawet nie próbuję sobie wyobrazić co przeżywasz. Serdecznie współczuję.1 point
-
1 point
-
Czekając na otwarcie lecznicy Marcelek ogólnie leżał,trochę siedział,był zaniepokojony przechodzącymi chodnikiem ludźmi , ale nie bardzo miał siły na jakąś reakcję:(. W lecznicy natomiast migiem odzyskał siły gdy Pan Profesor podszedł do niego:), chciał "zjeść" weta :), zastrzyki techniczka robiła,żeby mniej stresu Marcelkowi było. W przychodni wszyscy Marcelka już doskonale znają i najśmieszniejsze mi było jak jedna z młodych lekarek najpierw wyszła do nas i mówi... aaa,to Marcel przyjechał,to poczekajcie :):)....i poszła po pomoc do Profesora:) edit...choć ogólnie to śmieszne nie jest,że nasz maluszek jest nieobsługiwalny:(:(1 point
-
Dwa psiaki juz na swoim: wczoraj wieczorem Cudka, dziś Duduś. Dałam wyprawki z karmy, i puszki i suche, i zabawki. W poniedziałek pani przyjedzie po Apkę (tak się umawiałyśmy). Zostanie bojka, w sumie najfajniejsza suczynka.1 point
-
Jest lepiej. Chociaż nadal Ponguś zarzuca dupinką przy chodzeniu i chętniej leży niż chodzi. Leki ma brać do wtorku - sterydy i antybiotyki. We wtorek kolejna wizyta kontrolna. Zdaniem weta przyczyną mógł być duży stres spowodowany burzą. Burza była wyjątkowo szaleńcza. W sąsiedztwie pozrywała dachy z budynków.1 point
-
Święta racja. A ten geniusz zapomniał, że ten jego Bóg głosił dobroć i współczucie w stosunku do słabszych i że zwierzęta to też boże dzieci? Słyszałam tego geniusza i też mną aż zatrzęsło ze złości, wszyscy nagle są tacy świętojebliwi tylko jakoś nie pamiętają przykazań bozych.1 point
-
Wczoraj profesor Gadacz powiedział bardzo mądrą rzecz. Było to po tym, jak któryś z obecnych geniuszy dopatrzył się w jakimś podręczniku stwierdzenia "prawa zwierząt" i zapluł się z oburzenia, że nie ma czegoś takiego jak "prawa zwierząt". Jedyne obowiązujące jest "prawo boże". I profesor powiedział, że naukowo udowodnione jest to, że zwierzęta są wobec siebie empatyczne, pomagają sobie i ratują się nawzajem nawet międzygatunkowo. I nie wywołują wojen, nie zabijają się dla przyjemności i nie zbudowały obozów koncentracyjnych.1 point
-
Marcelek do formy jeszcze nie wrócił,ale lepiej się czuje,zjadł śniadanie. Na podwórko wychodzi na krótko,boi się odgłosów ulicy,bawiących się dzieci w oddali.Szybkie sii i do domu ucieka,ale to obserwując Majkę ,która jeszcze z dziećmi nie oswojona i jemu się bardziej strach udziela. Odpoczywamy dziś i dzień legata robimy:) Kocią rybkę Marcelek znalazł i się zainteresował1 point
-
Marysiu, jesteś cudownym człowiekiem.1 point
-
Dziś mam potwierdzenie Cushinga u Nesi, przyszły wyniki badań moczu z Niemiec. Niestety. Na poniedziałek będzie zamówiony lek. Jakoś musimy żyć.1 point