Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/09/21 in all areas
-
Ja tylko tak na chwilkę bo już po 12 ej, Shilunia pojechała, ma 12 lat z tego 10 w schronisku :(. Wyprowadzona na chytaku . W klatce spokojna ale wzdryga się przy dotyku. Takie wieści od Toli. Trzymam teraz kciuki żeby sunia u Murki uspokoiła się, poczuła dobrze bezpiecznie, dziękuję Wam Wszystkim że jesteście z Shilunią, dzięki Wam będzie mogła zaznać mam nadzieję jeszcze sporo lepszego szczęśliwego życia. godnej spokojnej psiej starości.6 points
-
Nie zakładałam osobnego wątku dla Tita ze schroniska w Zamościu, bo to pies od razu właścicielski, czyli mój (w azylu był niecałe pół roku), a tu dość wątków dla tych, które jeszcze nie mają domu, ale podaję kilka informacji dla Pań, które interesowały się losem Tita: 1. Absolutnie na pewno pies domowy, wyrzucony z auta przez mężczyznę, nadal ciągnie do każdego ciemnego auta, zwłaszcza gdy obok jest mężczyzna. W każdej chwili pies gotowy uciekać na oślep ze spaceru, by szukać dawnego domu - zawsze w kierunku parkingu lub jezdni, przy której stanie auto. W domu obecnym zachowuje się spokojnie, z sympatią do mnie i wszystkich ludzi. 2. Powody wyrzucenia - prawdopodobnie stan zdrowia. Problemy nie urosły w pół roku w azylu. Tito jest niemal całkowicie głuchy, reaguje wybiórczo na ostre metaliczne dźwięki. W ciągu miesiąca, od kiedy jest u mnie, mamy za sobą 9 wizyt u weta, w tym dwie operacje. Zapach z pyska wskazywał na chore zęby - podczas pierwszej operacji usunięto siedem, pięć ropiejących, dwa z gnijącymi korzeniami. Podczas robienia kupy wysuwał się odbyt, usg wykazało liczne guzy na śledzionie oraz guz - ogromny jak na takiego małego psa, bo 2,5x2,5 centymetra - w górnym sklepieniu odbytu. Podczas drugiej operacji najpierw usunięto śledzionę - groziła pęknięciem - potem guz z odbytu. 3. Tito jest po drugiej operacji - wyjęcie szwów 15 czerwca. Jednego dnia leci z rąk, drugiego jest wręcz dziarski i pełen chęci życia. Usuwanie szwów będzie wymagało kolejnej narkozy. Szanse normalnego funkcjonowania są duże. Napiszę, czy pies przeżyje.4 points
-
Mamy kolejne wieści z ziemskiego raju pewnego małego pieska...:) Witaj Aniu ! Właśnie wróciliśmy z Lucusiem od fryzjera -gromera i okazało się po 1,5 godzinnym zabiegu pielęgnacyjnym,że Lucuś jest mieszanką jamnika szorstkowłosego z jamnikiem merle-jest przecudny. Podczas zabiegu uzewnętrzniły się Jego arystokratyczne korzenie,bo zachowywał się tak jakby całe życie spędzał w Salonach Piękności-był spokojny ,dostojny,poddawał się każdym zabiegom z zadowoleniem i uśmiechniętym pysiem.Jak wróci żona to zrobi zdjęcia- nie poznacie Lucusia-to teraz Don Lucjusz -Pan i Władca Osiedla Psie Pole ! Jest przekochany i świata poza sobą nie widzimy-pozdrawiamy serdecznie -buziolki i przytulaśki - Don Lucjusz z Jurkiem4 points
-
Lumi do mnie nie jest jeszcze otwarta,ma pewne obawy,ale na spacerach stara trzymać się blisko i widzę,że szuka wsparcia.Po latach spędzonych na małej powierzchni,duża przestrzeń ciągle jest jej nieswoja, jest zagubiona, czuje się nie pewnie i nie wie jak ma się zachować. Luz na działce trochę jej z tym problemem pomoże poradzić,powoli się aklimatyzuje u nas i uznałam,że mogę już puścić. Z ręki jedzonko wzięła na drugi dzień,ale z odległości do mnie podejść wciąż nie miała odwagi,aż do dziś.I taki fajny kroczek dzielna dziewczynka zrobiła więc myślę,że największe lody między nami przełamane:). Nieśmiała jest trochę,ale mądra i grzeczna. Z życia Lumisi i Wam troszkę,3 points
-
Bardzo Ci kochana dziękuję! Z całego serca dziękujemy!!! Wróciłam od weta z lekami dla małej. Antybiotyk na 21 dni, Hemovet na miesiąc. Szczęśliwie wczoraj dostałam probiotyk od Przyjaciółki, bo ma go przyjmować długo. Badanie, które zostało zlecone i jego wynik będzie za jakiś tydzień to badanie PCR, podobno drogie bardzo. Już dzisiejsze badania wykazały przeciwciala na chorobę odkleszczową, do tego inne wyniki wskazują, że jest na to chora. Test jedynie potwierdzi to, ale trzeba go było zrobić. Jutro Elunia wgra paragony, zdjęcia leków i jak dzisiaj dostanę mailem wyniki. Zaołaciłam dzisiaj za dodatkowe badania i za leki ..... 369 zł... masakra. Do tego wcześniej kupiłam Frontline combo dla całego stadka. Moje sunie dostały dzisiaj, Baluś i Luka mają dostać 26 czerwca, w czasie naszego urlopu, dlatego kupiłam już teraz, żeby tam nie szukać. Muszę podliczyć moje finanse, może coś mi się uda przeznaczyć na Lukę, bo wydatki będą spore. Po powrocie badania kontrolne, może jeszcze leczenie. Potem sterylka... Jak to dobrze, że ją stamtąd zabraliśmy i że możemy jej pomóc z waszą pomocą:)2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
Tolu, nie masz komu zgłosić tej owczareczki? Moglabym ją pokazać na owczarkach na FB jak wrócę do domu, ale potrzebny byłby orientacyjny wiek i usposobienie. ONki mają się najgorzej z adopcjami, bo są chętnie zabierane, zamykane w ciasnych kojcach czy trzymane na łańcuchu, byle rasowym pochwalić się przed sąsiadami. Płacą latami wegetacji zamiast normalnego życia za popularność rasy. Sama nie mam co liczyć na adopcję moich Borysa czy Barytona. Inaczej na pewno wzielabym jakąś sunię. Ta nieslyszaca tez bardzo mi się podoba. Przy niej mam to, co Ewa Marta przy rudym, że patrząc mam ochotę wyczesać te filce. W głowie widzę, jak moglaby wypięknieć po zadbaniu. I z Barytonem wiem, ze gluchy pies nie jest wcale problematyczny. Reaguje na gesty.2 points
-
Jechaly cztery doby. Obie sunie przyjechaly z przedwczoraj na wczoraj w nocy. Mniejsza jest niestety chora. Obie są z zachowania jak Margo. Wszystko robią razem i niszczą co się da. Bardzo żywiołowe, szybkie, chcą kontaktu, ale jednocześnie boją się. Najbardziej brania na ręce. Pierwszy raz udało mi się zalogować z telefonu, mam nadzieje ze post się pojawi. Mniejsza to na 100% siostra Armanda i Margo, nawet ma ta sama datę urodzenia, wieksza zdrowa, z białymi dodatkami może być z innego miotu, ma wpisana datę z 3 dniami różnicy, ale są na identycznym etapie rozwoju zębów, wiec pewnie to odlowione dzieci spokrewnionych suczek. Uszy staly im na zdjęciu ze schroniska, a w rzeczywistości mają takie fruwające, jak pozostale szczeniaki.2 points
-
Lumisia ma bardzo bogate zimowe futro i pozbyć się jakoś go nie możemy:)...Murka z dredami walczyła,a u nas czesania końca nie widać:)..ale może w końcu choć odrobinę lepiej. Ciocie Kochane, z czesaniem poradzimy sami,ale Lumi potrzebuje kąpieli ,a sama dobrze jej nie wyszoruję za jednym podejściem.Ma sporo żółtego łupieżu,tłustą skórę i kąpiel by jej ulżyła. Czy zgodzicie się,żebyśmy odwiedziły gromera ?2 points
-
Byłam dzisiaj znowu w schronisku żeby wypytać o Shilę, ale niestety p. Wiesław będzie kolejny tydzień nieobecny. Był pracownik, który powiedział o tym gryzieniu suni, dzisiaj usłyszałam, że Shila "jest psychiczna, podobnie jak Biała". Dzwoniłam ze schroniska do Onaa, przekazałam informację, że z suczka jest prawdopodobnie w podobnej kondycji psychicznej jak Lumi; Renia, po konsultacji z Murką, podjęła decyzję o zabraniu Shili ze schroniska i danie jej szansy na zmianę życia. Kasia przyjeżdża już jutro, jesteśmy umówione, zobaczymy jeszcze jak sunia będzie zachowywała się przy pakowaniu... Proszę o kciuki.2 points
-
Właśnie miałam pisać, 12 lat w schronisku :(. Ile ma lat ? Około 13 , może więcej, Shilunia to starsza sunieczka już, dzięki Wam dostała szansę na godną spokojną bezpieczną starość. Mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień że w jej oczkach zobaczymy radość. Na zdjęciach widać jaka to bidusia, leży w klatce posiusiana ze strachu i stresu :(. Była u weta na ogólnym przeglądzie, obejrzeniu oczek, odpchleniu, odrobaczeniu, została też zaszczepiona na wirusówki. Jeśli chodzi o oczka to jedno , na które nie widzi to uraz mechaniczny :(, może zaatakował ją jakiś inny piesek a może człowiek .. kopnął, uderzył nie wiadomo. Drugie oczko to zaczyna się zaćma, będzie trzeba na spokojnie jak Shilunia dojdzie troszkę do siebie, udać się do okulisty, żeby sprawdził czy można jakoś poprawić widzenie w tym oczku, czy coś zrobić żeby ślepota nie postępowała. Teraz wg weta oczka nie bolą. Poza tym sunia waży 22 kg, uszka brudne ale bez zmian chorobowych, sierść brudna i brzydka, w tylnej łapce zauważona bolesność, do zbadania czy to zwyrodnienie czy od uderzenia jakiegoś (:/), Murka będzie obserwować sunię, więc na bieżąco będziemy patrzeć jakie badanie czy specjalistę jej potrzeba, wg mnie może trzeba będzie skontrolować tylne łapki u ortopedy, zrobić rtg, dobrać jakieś suplementy na stawy, trzeba będzie zrobić pełne badanie krwi dla staruszków, to się chyba nazywa panel geriatryczny, żeby i trzustkę i wątrobę i nerki i tarczycę sprawdzić. Niedługo kończy się też ważność szczepienia przeciwko wściekliźnie. Jeśli chodzi o zachowanie Shili to u weta chciała kłapać ząbkami ale to raczej ze strachu no i wet to facet, a po przywiezieniu jej do hoteliku , to najpierw nie chciała za bardzo wyjść z klatki, ale po postawieniu klatki na trawie po chwili wyszła. Murka mówiła mi, że sunia rozglądała się bardzo zdziwiona po otoczeniu, jakby nie wiedziała co to jest ona przez tyle długich lat miała tylko beton wokół siebie, a tu przestrzeń, zielona pachnąca trawa, miękka pod łapkami. Aż się płakać chce :(. Narazie Shila jest w stresie, dzisiaj miała tyle wrażeń, stresów, dzisiaj jej pierwsza bezpieczna noc, mam nadzieję że za kilka dni poczuje się spokojniejsza. Na ten moment największy problem to chodzenie na smyczy, gdy smycz się napina to Shila panikuje ale to nic dziwnego, ma złe skojarzenia. Natomiast dała sobie założyć obróżkę, dała się pogłaskać Murce. Także musi być dobrze, z każdym dniem lepiej, a narazie niech sobie biedna odpoczywa.1 point
-
Siemię lniane to dobry pomysł osloni te biedne jelitka. Niech się dziadzio jak najdłużej życiem cieszy, wyleguje na słoneczku.1 point
-
Ponieważ w piątek mamy transport p. Maśka do Wrocławia (do DS jedzie Fiszka), to pojawiła się szansa na wyjazd jakiś psiaków do szafirki. Wybór niewielki, bo chodzi o nieduże psy; szansę dostał ten parokilogramowy maluszek, przywieziony z opuszczonego budynku (pod opiekę Jo37) I ten niewielki ok. 3 letni piesek (pod opiekę Alaskan)1 point
-
Współczuję, zamiast cieszyć się sobą nawzajem, leczysz to, co inni zaniedbywali przez lata:(. Dobrze, ze go zabrałaś, na pewno bardzo cierpiał. Titusowi życzę jak najmniej bólu i żeby dał radę, by móc jeszcze pocieszyć się życiem.1 point
-
Znowu poleciała kaska na dowolnie wybranego psiaka. Basiu, przypominam, nie dziekuj:)1 point
-
1 point
-
Nie będę ukrywać że ostatnie wiadomości od Toli mnie zmartwiły, decyzja trudna bo nie wiadomo tak naprawdę jaka jest sytuacja sunieczki, a może coś ją boli, może oczko ? i stąd zmiana w zachowaniu a może po prostu dłuższy brak pana Wiesia poskutkował że psiaki w schronisku są zestresowane :(. No nic decyzja podjęta, pomoc dla suni nadchodzi, bardzo Was proszę o wszelkie wsparcie , obecność tutaj na wątku i dobre myśli dla Shili, bo bez Was nic sama dla niej nie zrobię. A jutro dla suni trudny dzień, zawsze mnie boli wyprowadzanie psów na chwytaku :(. Jutro wyślę też pw z numerem konta do wszystkich osób które deklarowały wsparcie finansowe dla Shili i dziękuję za cierpliwość, bo sprawy sunieczki cały czas się coś komplikowały. Już bym chciała żeby była w hoteliku u Murki.1 point
-
Nie napisałam, że po debacie z Martą doszłyśmy do wniosku, że Luka jednak zostanie u nas. Marta ofiarowała jej swoje serce i dużo czasu. Nie wiemy co było powodem jej strachu. Może głośna ulica, może brak innych psów. Na pewno bardzo tuliła się do Marty i wyraźnie ją akceptowała. To niestety było za mało, żeby socjalizowała się wystarczająco. My rzucamy ją na głęboką wodę. Dlatego poszłam polami do Eluni, żeby zobaczyć jak zareaguje na nowe otoczenie, nowe mieszkanie. Takich sytuacji będzie miała sporo. Sam wyjazd do przyczepy, to konieczność obcowania z ludźmi i innymi psami, których jest tam dużo. Zobaczymy, jak nam się to uda. Jutro Jacek jedzie z psiakami na pobieranie krwi. Kupimy też dla Luki (i Baloo oczywiście) kropelki przeciw kleszczom, bo podanie ich wypada w trakcie naszego urlopu, a tam nie wiem nawet gdzie szukać. Dla Luki trzeba też kupić coś na podróż przeciw wymiotom. Po powrocie z urlopu od razu sterylizujemy i równocześnie robimy ogłoszenia dla niej. Równolegle realizujemy nasz plan adopcji przez naszą Przyjaciółkę. Marcie z całego serca dziękuję, że zgodziła się przyjąć Lukę do siebie. Napisałam do niej o swoich odczuciach, kiedy już obie zgodziłyśmy się, że dla dobra Luki trzeba tak postąpić: "Marta, bardzo doceniam Twoją pomoc. Tak naprawdę gdybyś nie chciała być DT, to nie pojechałabym po Lukę i nie uratowalibyśmy razem z nią Baloo. To Twoja zasługa. Poza tym uważam, że nadal możesz być super DT, tylko dla spokojniejszego i mniej strachliwego psiaka. Może starszego, a nie takiego młodziaka. No chyba, że będzie taki śmiały jak Lolek. Nie wiem, jak damy radę na urlopie, ale musimy spróbować. tam będziemy mieć dużo czasu dla nich, możemy socjalizować ją z innymi psami. Mam nadzieję, że nie masz nam tego za złe. Tu liczy się jej dobro i jej szansa na adopcję. Zapraszamy Cię serdecznie po urlopie w odwiedziny do Luki. na pewno się ucieszy, bo z całą pewnością przywiązała się do Ciebie. Odetchnij trochę i daj znać, czy nadal masz chęć na bycie DT. Teraz mamy za dużo psiaków na utrzymaniu, ale po wyadoptowaniu Luki pewnie jakiegoś psiaka będziemy zabierać. Nic na siłę, mamy czas na decyzje. Bardzo Ci dziękuję za pomoc, za wielkie serce dla Luki. Zostańmy w kontakcie i koniecznie do nas przyjedź w lipcu:)"1 point
-
Miałam dzisiaj cudowne odwiedziny Ewuni z psiakami. Jestem zachwycona Baloo i Luką. Peruszka i Figa wiedzą , że je kocham dlatego o nich nie będę za dużo pisała. Baloo to prawdziwy chłopak, wszedł pewnie, nie bał się, chociaż pilnuje się Ewuni i patrzy na co pozwala. Luka potrzebowała ciut więcej czasu, dosłownie 3 minuty , żeby oswoić się z nową sytuacją. Patrzy co robi Ewunia, co robią dziewczynki, zero paniki, pełne zaufanie, oczywiście były smaczki na powitanie i Luka też podeszła i potem jeszcze kilka razy wzięła ode mnie smaczki. Dziewczynki bardzo wylewnie jak zawsze się ze mną witały , to był też dobry przykład dla Szczeniaków Luka i Baloo, pięknie chodzą po klatce i wchodzą bez problemu do windy. oczywiście to nauki Jacka i Ewuni są teraz realizowane w praktyce, zero stresu, trzymają się nogi, najważniejszy jest człowiek, co powie, co zrobi. Luka to jest piękna sunia. Wierzę w to ,ze pokona swoje strachy bo widać ,ze bardzo tego chce, wiele rzeczy jest dla niej nowością ale z wsparciem Ewuni i Jacka to się musi udać.1 point
-
Dopiero gdy zaczęłam ściągać zdjęcia z telefonu na dysk, uświadomiłam sobie, że przy zamianie telefonu utraciłam część zdjęć, które Pani Kasia przysłała mi na WhotsAppa. Żeby ten programik zainstalować w nowym telefonie, musiałam skasować WhotsApa na starym telefonie i w ten sposób utraciłam sporo zdjęć.1 point
-
Przepraszam, że ja dopiero teraz tu zaglądam, nie dałam rady wcześniej, chociaż cieszę się bardzo od wczoraj:) Pięknie dziękuję za wizytę i za ten post tutaj Mam nadzieję, że i tym razem ta adopcja przyniesie wszystkim, Fiszce, rodzinie i nam, wiele radości :). Pozostaje organizacja transportu, na razie czekamy na info o przyjeździe szczeniaków z Ukrainy, może uda się połączyć transport do Wrocławia... Bardzo mało osób zagląda ostatnio do Fiszki; mam nadzieję, ze wszyscy cieszą się, że sunia będzie miała swoją rodzinę.1 point
-
Bo to mądra dziewczyna jest:) W mieście niestety ciężkawo i szarpanko było, maść kupić do ręki muszę:) Lumi bała się samochodów spotkanych na wsi,ale szybko opanowaliśmy ten strach,boi się natomiast ludzi blisko. W miasteczku nie czuła się dobrze gdzie przewijali się ludzie,szarpała i parła,żeby odejść w bardziej ustronne miejsce.Pomimo jej strachu,odnoszę jednak wrażenie,że Lumi znała kiedyś miasto.U Murki chyba bez większych problemów do auta wchodziła,u mnie również, i jeździ ładnie,..ba dziś nawet usiadła na kilka próśb "siadaj" (siad jej nie szło)..uważam,że jazdę znać wcześniej musiała. Ten jej strach jest dla mnie zrozumiały po tylu latach za kratami,ja jestem nieznajoma jeszcze, wszystko obce dookoła, ale trochę ćwiczeń i ona się przełamuje,bardzo się słucha,samochody straszne już nie są jak były pierwszego dnia. A może nie była specjalnie wylewna do obcych ludzi i tylko swego pana uważała.Na razie tak sobie rozważam,zobaczymy po kilku wyjazdach jak będzie z miastem.1 point
-
Jestem po wizycie. Dom z najwyższej półki pod każdym względem. Pańcio jest profesorem weterynarii , ma gabinet przy domu. Na szczęście razem żoną są normalni. Uratowali już mnóstwo zwierząt. Zachowania futrzaków nie są w stanie ich zaskoczyć. Obecnie mają mastifkę. drobne 60 kg, która jest wielką przytulanką, bardzo łagodną do ludzi i zwierząt. Kotka jest też uratowana. Wybór padł na Fiszkę, bo chcą małą sunię , no i oczywiście bardzo się im spodobała.a jak wiadomo o takie jest bardzo trudno. Byli we wrocławskim schronisku, ale są tylko duże psy. Zapłacą za transport suni do nich. Tolę już poinformowałam.1 point
-
Na moje oko raczej w porządku,nie ma specjalnie kamienia, dosyć ładne jak na ten wiek...chyba,że któryś z ostatnich,gdzie nie zobaczyłam.Pozaglądam jeszcze. Chciałam troszkę przyoszczędzić puszki,żeby na dłużej starczyły i wieczorem dodawać suchej,no i żeby nie zbuntowała się później jakbyśmy przechodzili zupełnie na suchą. Może Murka zajrzy,to napisze jak u niej z jedzeniem było. Mi się wydaje,że ona bardziej chyba niejadek taki,bo nad smaczkiem się zastanawia,czy się schylić,jedne pasują inne powącha .. stres już z niej schodzi i luźniej czuje się w domu i przy mnie.1 point
-
Lumi ciągle jeszcze stres trzymał i uznałam,że potrzebny do tego jest rudy:) On,nie za bardzo w razie gdyby smyczami go owinęła i troszkę później myślałam o wspólnych wyjściach,ale Lumi nieźle już radzi i wędrujemy we trójkę. Wsparcie towarzysza okazało się mega pomocne Lumisi. Wczoraj dotarło jedzonko i pycha smaczki dla Lumi.Bardzo dziękujemy. Ale Lumi ogólnie słabo je,mało jak na takiego psa. Rano dostają puszki i ładnie zjada,a na wieczór trochę z suchą puszkę mieszam i chrupeczki to tak fajnie obluzuje zostawiając je w misce:) Nie wiem,czy stres ją trzyma i jeszcze jedzonko nie wchodzi,czy chrupki nie smakują (josera sensiplus mam). Jak z jedzeniem było u Murki?,jaka karmę tam jadła?1 point
-
Dziękuję, Pokerku, że do nas zagladasz :) kupiłam Kamie (i Diance też podaję ) na stawy dwa preparaty, na pewno nie zaszkodzi, dostaje tez witaminy. Jest w dobrej formie, pogodna, uśmiechnięta, bardzo sympatyczna.1 point
-
Figunia wpłaciła 100 zł Dziękuję z całego serca. Figuniu jeśli pozwolisz przekażę to na utrzymanie Mustafy.1 point
-
1 point