Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/18/20 in all areas
-
To by wszystko pasowało do tego, jak wygląda sytuacja u Amely i jak ona zachowuje sie przy misce. Tylko lekarka zaglądała jej w do gardła, macała migdałki i nic nie zauwazyła i nie wyczuła. W Tychach własnie od razu była mowa o tych nadżerkach. Może są w przełyku, ale tam nie zobaczymy. Za endoskopię u mojej yorki płaciłam 1250 zł. Tu jeszcze dochodzi słaby stan Amely. Jesteśmy umówieni na poniedziałek, to trzeba będzie coś zadecydować. I tak cieszę się, że jest tyle zebrane i mam za co ją leczyć. Dzięki temu, że sama potrafię wszystko zrobic i podać udaje mi się minimalizowac koszty. Nie wyobrażam sobie, ile wyszłoby jej leczenie, gdyby trafiła do laika, który musiałby jechac na kazda kroplowkę czy zastrzyk do przychodni i za to płacić. Tak kupuję płyny w aptece za małe pieniadze i sama podaję. Amely smakują ziemniaki i dzis zrobiłam jej pure z taka prawdziwą śmietaną. Zjadła pół talerza. zrobiła w koncu kupę, czarno-zieloną. Jeden kawałek uformowany, reszta taka papkowato-sluzowa. Rano dam ją do zbadania w kierunku pasozytów. pamiętacie, jak pisałam o pani z fundacji, która chciała wyjasnienie odnosnie Amely? opisałam jej sytuację, byłysmy w kontakcie. Poprosiła o adres i dzis kurier przywiózł 6 buteleczek Nutribound z Virbac. To własnie takie psie nutridrinki. Juz wypiła 20 ml strzykawką. Kiedyś też podawałam te z apteki i sprawdzały sie. Jakoś teraz dostałam zaćmienia i o nich nie pomyślalam ;) Widzicie, jednak w więcej osób pojawia się więcej fajnych pomysłów. Do tego Aska7 przysłała dziś Amely całe opakowanie - 10 saszetek Convalescence. Pieknie dziękuję. U nas sa nie do zdobycia. Amely jest na razie zabezpieczona. Może będzie już lepiej. Zobaczymy, czy cos jeszcze wyjdzie jutro p badaniu kału.8 points
-
Zgłaszam się do Amberka i pojadę rozwieszać plakaty w sobotę lub niedzielę. Plakaty wydrukuję w zaprzyjaźnionej firmie bezpłatnie, tuckera mam. Bedę jechać z Pruszkowa, mogę jechać od Mszczonowa lub od Żyrardowa, kto koordynuje? Żeby nie powielać w tych samych miejscowościach. Poproszę podać miejscowości to tam pojadę, oplakatuję i popytam ludzi.8 points
-
Anula, hotelik czy jest czy nie jest "dogomaniacki" nie ma to znaczenia. Wiele razy mi przyjęli zwierzęta, kiedy "dogomaniackie" hotele nie mogły. I zajęli się nimi fantastycznie i bardzo się angażowali w szukanie domów. Czy inne hotele rzuciłyby wszystko, zostawiłyby inne zwierzęta i jeździłyby szukać psa? Nie sądzę. Także mam gorącą prośbę, aby nie komentować tu na wątku tego, co zrobił, czy nie zrobił hotel. Piszę po raz kolejny, że kiedy prosiłam o pomoc w znalezieniu hotelu dla Amberka, nikt SŁOWA nie napisał na ten temat. I nie było propozycji stu innych "dogomaniackich" hoteli. Żal mi było strasznie psa, zrobiłam co mogłam, żeby mu pomóc. Aga zgodziła się go przyjąć, mimo, że nie miała już za bardzo warunków, bo za chwilę miało przyjechać kilka psów właścicielskich. Okazuje się, że lepiej było psa zostawić w schronie i pozwolić innym dalej pisać na wątku Rabarbarka, że on taki biedny i że trzeba go zabrać. Ale człowiek uczy się całe życie..6 points
-
Agat nie poddawaj się.Bardzo dobrze zrobilas ze go zabralas i jeszcze specjalnie po niego pojechałaś. Super.Tak to jest ze zwierzakami ze czasem utrudniaja sobie pomoc.5 points
-
Pamiętacie tę sunieczkę, która się przybłąkała 2 miesiące temu do tej samej wsi, co nasza Aria? Uprosiłam panią Kasię, by nią się tymczasowo zajęła, bo mam kojce zajęty przez Arię. Dwa dni temu pani Kasia z mężem sami ją zawieźli do Makowa na sterylizację, dr Magda usunęła też jakiś guzek - na koszt gminy zrobiliśmy, mam nadzieję, ze księgowa mnie nie powiesi za nogi... Magda określiła jej wiek na 8-9 lat. Sunia zastaje u Kasi :) Moja siostra przeznaczyła pieniądze na budę, chciała jej zasponsorować, ale są dobrzy ludzie na tym świecie- nasz przyjaciel oddał dużą nieużywaną i jeszcze zawiózł na podwórko. Wiec za te kasę kupiłam wczoraj Fitmin i 24 puszki, w poniedziałek pewnie kurier Kasi dostarczy. To Nela, jak się przybłąkała Teraz jest w domu, ale buda potrzebna, jakby co :)5 points
-
Wizyta odbyła się dzisiaj, dowiedziałam się już po dlatego nic wcześniej nie pisałam, no i ... Rabarbarek ma domek :). Pani Ewa , która robiła wizytę uważa że to bardzo dobry domek, od zawsze mający psiaki, podczas nieobecności Państwa, którzy pracują, Rabarbarek będzie czas spędzał z mamą Pani, i dużą starszą sympatyczną kotką :). Jak będzie chciał to będzie sobie swobodnie chodził po dużym ogródku, będzie też oczywiście zabierany na spacery. Ogrodzenie jest porządne. Państwo na wakacje zawsze jeździli z psami, więc i Rabarbarek by podróżował. Pani mówiła, że u nich jest dużo kleszczy i będzie musiała porządnie pieska zabezpieczyć. Pani pytała jeszcze czy jest kastrowany, żeby nie obsikiwał. No i to co dla Państwa najważniejsze, żeby był łagodny - dla nich i dla kotki. Państwo chcą przyjechać po Rabarbarka 27 grudnia. Pani prosiła jeszcze, żeby zakupić mu za zwrotem kosztów szelki , z których nie ucieknie - guardy, w takich szelkach zawsze prowadzili swoje pieski, a w przypadku Rabarbarka, żeby w razie czego nie uciekł.5 points
-
Oba psiaki pojechały pod opiekę Ostatniej Szansy. Sunia została już wykąpana; przy okazji wycinania dredów dziewczyny znalazły sporą ranę na udzie -jest już zaopatrzona, podane leki. Suczka ma ok 5 lat, jak będą nowe wieści - dam znać.4 points
-
Przepraszam, że się wtrącę, ale może taka rada się przyda - kiedy staruszek mojej córki nie chciał/nie mógł przyjmować pokarmu, to wet kazał mu podawać Nutridrink z apteki, bo jest kompletny pod względem odżywczym i może być stosowany nawet jako jedyne źródło pożywienia. Psiak mojej córki pił ten o smaku neutralnym. Jaaga pisała, że Amely pije mleko bez laktozy, to może też by się dała namówić na ten nutridrink, który by ją trochę odżywił. https://www.aptekagemini.pl/nutridrink-o-smaku-neutralnym-24-x-125-ml-00819494 points
-
Ok. Daj znać i kto koordynuje, napisz tel. na priv. Ja wysyłam Ci mój tel. Jadę z TZ. Ruszamy w niedzielę rano. Poproszę o miejscowości.4 points
-
Dziś moja przyjaciółka jedzie do rodziców do Głowna. Wiem że nie są to stricte rejony poszukiwań Amberka, ale też nie tak daleko. Obiecała, że pojedzie tam gdzie był widywany Amber, będzie tam krążyć i rozglądać się. Wydrukowałam jej jego zdjęcie, mapkę z zaznaczonymi miejscami gdzie go widziano, powiedziałam o niebieskiej obroży i poszarpanym uszku. Zdaję sobie sprawę że mało prawdopodobne że akurat jej się uda go namierzyć, ale człowiek łapie się każdej nadziei. Już tydzień biedaka nie ma, głoduje i jest mu zimno. Bezsilność jest straszna.4 points
-
kto koordynuje to Ci nie napiszę bo nie ma takiej osoby... ja jestem 400 km od psa, myślę że w terenie wyjdzie gdzie można powiesić plakaty... przeglądnę mapę i wspólnie ustalimy coś tu na wątku damy Ci znać tyle mogę na ten moment :(3 points
-
Widziałam się z Milo :) To wspaniały, ufny, piękny pies. Serce się kroi, że tak zaniedbany :( Spotkałam się z DT pod salonikiem i razem weszłyśmy do środka. Mama Pani Diany niosła Milo na rękach :) Widać, że DT jest przejęty psem i swoją rolą, jako DT. Miałam na początku wątpliwości po tym, co do Basi powiedziały wolontariuszki, które przywiozły Milo do Krakowa. Jednak uważam, że Milo bardzo dobrze trafił. W saloniku kupiłam mu szelki i to taniej niż te, które widziałam w sklepie internetowym. Za szelki i usługi groomerskie zapłaciłam łącznie 143,90 zł. Panie w saloniku mają wspaniałe podejście do psa. Gratisowo strzygą psiaki w krakowskim schronie, żeby ładniej prezentowały się na zdjęciach do adopcji. Nie było właścicielki saloniku i dostałam tylko paragon, a w poniedziałek dostanę fakturę. Będę zbierać paragony i faktury i prześlę je Basiu Tobie. Zrobiłam kilka zdjęć zanim panie zabrały się "do roboty" :) Pani obiecała, że po wykonaniu zabiegów zrobi kilka zdjęć Milo i przyśle mi na adres e-mail. Jak dobrze, że znalazło się DT dla tego biedaka.2 points
-
Mój TZ jeszcze nie umówił wyjazdu do Lublina, niestety musi czekać na decyzję klienta. Tak czy siak pojadę rozwiesić trochę plakatów w najbliższych dniach. Jeśli nie uda mi się w sobotę, to może w niedzielę lub poniedziałek. Jakoś to zorganizuję.2 points
-
Wysłałam, obiecała porozwieszać.2 points
-
Dzwoniła do mnie anecik :) Krecik jutro ma szczepienie i chipowanie. Po świętach anecik pojedzie z psiakiem do lecznicy do Gliwic, do sprawdzonej pani doktor onkolog, która obejrzy guzki, przebada Krecika wzdłuż i wszerz (powtórzy badania krwi, zrobi usg i co tam trzeba), aby psiak miał pełny pakiet badań i było wiadomo, co mu dolega. W dwie strony to 300km, ale anecik ma zaufanie do pani doktor. Wcześniej nie ma terminów, więc badania po świętach. A po Nowym Roku - kastracja. Krecik się zadomowił. Jest tak, jakby go nie było. Praktycznie nie wydaje głosu, nie szczeka, nie wyje. Powyłkuje tylko kiedy chce wyjść za potrzebą - i wtedy anecik zagląda do niego, a psiak prowadzi w stronę drzwi wyjściowych. W domu głównie śpi, a jak się obudzi to chce wyjść na dwór. Śpi na jednym jedynym kocyku, a jak kocyk poszedł do prania to dzisiaj ułożył się na podłodze ogrzewanej właśnie w tym miejscu, w którym zawsze ma kocyk. Na dworze zasuwa jak samochodzik, czasem trzeba za nim biec ;) Krąży przy domu, ale jeszcze wejścia nie umie zlokalizować - anecik musi psiaka przyprowadzić. Wieczorem Krecik wychodzi z latarenką. Apetyt ma, zjada co mu podają. I tak poza tym to naprawdę go praktycznie w domu nie ma :) Aaaa, i jeszcze jedno Krecik to straszny kobieciarz. Najpierw chodził za Melcią, teraz ma inne obiekty westchnień. Chodzi za dziewczynami, zabiega o ich względy. Jedna z suniek go odgania od siebie, ale ten niezrażony biega za dziewczynami :) Czasem podnosi łapę do zaznaczania w domu, ale anecik myśli, że to pewnie wynik tego, że jest pełnojajeczny. Opowieść anecik o Kreciku mocno mnie rozczuliła, jak psiakowi niewiele trzeba do szczęścia :).2 points
-
Prawie sam. Lepsza Połowa nie jest zwolenniczką mojej metody postępowania z czworonożnymi domownikami :)1 point
-
1 point
-
Milo nawet przed zabiegami w SPA jest prześliczny1 point
-
Spróbuję, ale nie wiem czy mi się uda. Amika przed adopcją trzeba osobiście poznać, wyprowadzić na spacer zapoznawczy, a później, w dniu adopcji po niego osobiście przyjechać (nie chcę załatwiać dowozu do ds, nie w jego przypadku). Po adopcji trzeba też odbyć lekcje z psim szkoleniowcem, o którego łatwiej we Wrocławiu. To są warunki adopcji, wyjątkowe, bo pies specyficzny. Do Krasnystawu ciężko dojechać, a ludzi którzy byliby chetni z psem pracować tutaj... nie udało się jak na razie znaleźć. Chętni, którzy nie popukali się w głowę, ale rozumieli te moje wymagania to... dwie rodziny z Wrocławia (no i jeden pan spod Ustrzyk). Jedna zrezygnowała z przyczyn losowych, a druga... bo nie miała możliwości na wycieczkę zapoznawczą tak daleko. Wszyscy, którzy znają osobiście Amika są zgodni, że Amik powinien trafić do mniejszego hotelu/DT, gdzie zajmą się też jego szkoleniem i przepracowywaniem pewnych zachowań (i to byli ludzie, którzy lubią aktualny hotel i Rafała, naprawdę;) ). Teraz tego nie ma, bo ciężko przy 28-30 psach zorganizować coś dodatkowego, zwłaszcza że trenerki, którą Amik uwielbiał (spedzał z nią najwięcej czasu), przez jej sytuacje osobistą już w hotelu nie ma. A to oznacza, że i trochę parę tygodni temu zmieniły się realia życia Amika: na co dzień wychodzi tylko na wybieg, spacery poza teren hotelu są okazjonalne (bo wolontariusze wolą psie misie, a nie killerki;)). Ma dobre życie, jest zaopiekowany, towarzyszy Rafałowi w czym się tylko da, ale jednak to dla takiego psa jak on trochę mało. Nie robi też już żadnych postepów, zasiedział się ponad 1,5roku. Ma swoje nawyki i zwyczaje.To prawda, transport może kosztować (choć miałam już propozycję darmowego transportu, tylko niestety termin nie taki), ale dalsze utrzymanie Amika w hotelu też będzie kosztować. Pytanie gdzie ma większe szanse na to, że ktoś go zauważy, w jakim hotelu. Cicho liczę na to, że na transport załapie się kilka psów, więc i koszty się rozłożą. A, Amik ma cenę rabatową aktualnie, utrzymywana od ponad roku, ale wiem, że niedługo będzie już liczony tak, jak inne psy w hotelu, czyli te 3-4zł więcej (od każdej doby). Ja sama do nowego hotelu będę mieć bliżej (2,5h drogi w jedną stronę, a nie jak teraz - 6h) i mam ogromną nadzieję, że tam pojadę jeszcze przed oddaniem Amika. Nie wiem czy mi się to uda na sto procent (bo np teraz nie mam żadnego wolnego weekendu, a potem wiele zależy od planu, jaki mi ułożą), ale chciałabym tam się pojawić przed. Nie mogę tez obiecać, że będę mogła regularnie Amika odwiedzać, ale teraz też go nie odwiedzam. Jak będzie bliżej to jednak będzie większa szansa, że może raz na dwa miesiące tam pojadę... Tyle że tutaj jestem zależna od innych i... wolnego czasu, nie jestem mobilna i dlatego nie obiecuję systematycznych odwiedzin. Naprawdę rozumiem wątpliwości. Sama je miałam do momentu aż nie usłyszałam od byłej opiekunki Amika, żebym się nie zastanawiala, bo to dla niego naprawdę szansa, a sam Amik nie zniesie to źle, bo on naprawdę nie jest boidupką, w każdym nowym miejscu poprawia koronę i leci z zadartym ogonem do góry ;) On ma teraz dobrze, ale może mieć lepiej. Powtórzę to co napisalam na początkowych stronach tego wątku: aktualny hotelik jest dobry, ale skromny. Prywatnie bardzo lubię Rafała, ma złote serce i dba jak najlepiej, ale dla takich psów jak Amik zwykła opieka i włożone serce to za mało. Ludzie będą się bać wziąć go do adopcji na tym etapie. Ta myśl naprawdę nie urodziła mi się teraz, ale chodzę z nią od bardzo dawna. A odkąd Amik nie ma juz takiej osoby, jak jego byla trenerka, która spędzała z nim czas i robiła coś więcej to tym bardziej skłaniam się ku temu, aby coś zmienić w życiu Amika. Ale nie wiem, jestem głupia mocno, ten pies mnie przerósł. Nie wiem co mam robić, aby było dobrze i w końcu znalazł swojego człowieka. Dziękuję, że napisałaś tutaj, co myslisz :)1 point
-
1 point
-
wrzuciłam też na spotted Rawa Mazwiecka: https://www.facebook.com/spotted.rawa.maz/1 point
-
Mamy świąteczną sesję Binga z Lemonkiem :) Lemon, patrz okna umyłem, posprzątałem na Święta, a Ty co ? Nic nie robisz. Nawet przymierzyłem ubranko świąteczne, kurcze trochę przymałe :( No i w co ja się ubiorę ? Ciebie to nic nie obchodzi . Tylko siedzisz i patrzysz. Może choć powyglądaj czy Mikołaj nie idzie. Kurcze wszystko muszę robić sam. Co ja mam za życie z Tobą !1 point
-
Bardzo Wam dziękuję. Tak, każdy przypadek jest inny, to prawda. Jeśli jest szansa na wyzdrowienie, to warto ryzykować, ale gdy koniec jest nieuchronny, lepiej nie przeciągać struny. Na odległość nie da się ocenić sytuacji. Wiem, że Aruś jest w dobrych rękach. Ufam Kasi i wiem, że nie pozwoli mu cierpieć.1 point
-
Moja sunia także miała mocznicę ,to okropna choroba.Nie chciała jeść ,była tak bardzo apatyczna , że nie reagowała na wizyty u weta ,byliśmy załamani.Miała podawane kroplówki dzięki którym poziom mocznika się zmniejszył i zbliżył do normy.Niestety, po krótkim czasie mocznik wzrósł i znowu były kroplówki ale opłaciło się ,nerki podjęły pracę i wróciła dawna sunia i przy ostatniej kroplówce ostro się buntowała i warczała na weta co wprawiło nas i weta w zachwyt. Każdy przypadek jest inny i za Arusia trzymam kciuki !1 point
-
Anula jak hotelik nie może, to nie może.Fajna ta dogomania i pomagacie psom ale takie posty narzekajace nic nie wnoszą.Myślę, że Amber się znajdzie,kwestia czasu.1 point
-
Spokojnego cieplutkiego czasu lapeczkom Cioci i bratu Nesiunku Nasza Droga z bazareczku dla Nerusia od agat21, ktoren juz w domku swoim Rozliczam Nerunio od agat21 juz w domku swoim! pieniazki posle innym bieduniom na polowe.Nerusiowi Sercem do 3.12. bede miec calosci ok 60 zl podziele na polowe i polowe wysle dla Twojego ptysia Krzysia, a kolejna poloweczke dla jakiejs bieduni tylko jeszcze czekam na wplaty1 point
-
A może dałabyś radę rozwiesic KILKA ogloszen? Błagamy! Samo krążenie może nie dać efektów. Blagamy o pomoc prxy plakatach1 point
-
"Bardzo podobny pies 7 40 Mszczonów, pod sklepem Gs kolo Orzeszka, ul. Warszawska". info sprzed 10 minut z fb ale podejrzewam że to ten drugi pies który się błaka po Mszczonowie (wiem że chcą mu pomóc ale nie daje się złapać)1 point
-
1 point
-
Ależ cudownie :) Szczęśliwce :) Wstępnie 19.01.2021 (albo parę dni później) "mój Amik" będzie jechał z Krasnystawu do Wrocławia (w sumie okolice Wrocławia). Raczej nie wierzę, że na ten konkretny termin uda mi się znaleźć coś darmowego i to "od drzwi do drzwi", więc może jakiś psiak jeszcze się załapie na płatny transport? Może ktoś z Was zdecyduje się na to, aby skorzystać z okazji i wyciągnąć bezdomniaka? Transport dopiero za miesiąc, więc można się zastanawiać.1 point
-
Te nadziaslaki to jakaś masakra.Tosia też miała . Na szczęście od tamtej pory jest spokój. Ale pysio regularnie kontrolujemy.1 point
-
Dziękuje z całego serca Yoana za odwiedziny u Pani Basi i weryfikacje tego co ustaliłysmy telefonicznie odnośnie domu adopcyjnego Mani <3 <3 Dom wydaje się nam na miare szyty, ale każdy wie, że wszystko wyjdzie dopiero w praniu. Pani jest młodszą emerytka, mieszka sama w domku z ogrodem, ogród ok. 100 m2 dobrze ogrodzony z furtką zamykaną na klucz. Pani ma juz jednego przygarniętego psiaka, Lakiego ok. 6 latka bardzo przytulaśnego i grubiutkiego ;) (ale na diecie). Ma tez koty, które wysterylizowała po przeprowadzce do tego domy- koty te rozmnażały się po okolicy. teraz kilka mieszka z nią. Pani wypatrzyła Manie, bo lata temu miała identyczną prawie sunie, miała tez (lub ma nadal) kotke o imieniu Mania :) szukała suni ok. 10 letniej z racji swojego wieku, nie chciała młodszego psa. Mania w planach ma spac z Panią i z Lakim w łóżku ;) i razem z nimi chodzić na spacery (Laki chodzi luzem). Wszystko o Mani przekazałysmy Pani- ja podczas dwóch rozmów, Kasia podczas jednej rozmowy. Pani jest naprawde uświadomiona jakim Mania jest psem, ale jest dobrej myśli. Nic ja nie przeraża poza ewentualną wizytą Mani u weterynarza...wierzymy jednak że Mania w tak sprzyjajacych okolicznościach przełamie się. Kasia wraz z mężem osobiście pojadą zawieść Manie na miejsce i wprowadzić do nowego domu. Jestem im za to bardzo bardzo wdzięczna <3 cóz....trzymajmy mocno kciuki, żeby zaiskrzyło między Panią, Manią i Lakim ....1 point