Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/11/20 in all areas
-
Czajka wciąż nie lubi miejskich spacerów, terenowe uwielbia. Biega wtedy tak szybko z radości, że wzrok z trudem za nią nadąża :D A w domu jest pieszczocha nad pieszczochy Jak się jej nie głaszcze, to łapką zaczepia ;) ... no i trzeba dalej miziać :D "No i co? Tylko tyle? I poszedł sobie miziający?"6 points
-
Male pokochała całym serduszkiem Syna Państwa:) Pierwszą noc spała w jego pokoju na posłanku, a już tej nocy wpakowała się do łóżka na poduszkę i spali razem. Jak się chłopak przekręcał, to Melusia też przeskakiwała, żeby mieś pyszczek przy jego twarzy:) Maleńka jest bardzo rezolutna i ciekawa świata. Obczaiła gdzie jest lodówka i skąd są wyjmowane smaczne kąski. Nie szczeka, zachowuje czystość (w hoteliku zdarzały jej się wpadki). Pani mówi, że jest super fajną sunią. jedynie bardzo się boi przypinania smyczy i to trzeba wypracować. W weekend zrobią zdjęcia i mi przyślą:)4 points
-
No Froteczka została wczoraj przekazana państwu. Biedna , po wyjściu z samochodu Anecik nie wiedziała co się dzieje. Miotała się na smyczy jak 3 grosze w worku. Do samochodu DS dała się wnieść bez problemu i jechała z tyłu . Wiadomości z wczoraj z DS: Nam droga minęła wesoło ...Frotka zachowuje się jakby cały czas tu mieszkała. Na górę wchodzi ochoczo choć na dół trzeba ją znieść. Jadła i piła ze smakiem.Merda ogonem i nas nie opuszcza. Na drobny przysmak z chęcią wykonuje polecenia. Jest mądrym psem. Frotka robi turbo drzemki i za chwilę jest gotowa do zabawy. Bardzo dziękujemy. Nasz dom wzbogacił się o nowego członka rodziny. W środę mamy umówioną wizytę w salonie. Chcę popatrzeć jak się powinno pielęgnować sierść. A to z dziś : Frotka dużo piszczała w nocy, nie mogła znaleźć miejsca. Zdarzyło się jej kilka razy zesikać i miała luźną kupkę. Dziś od rana była już 3 razy na ogrodzie. Na pukanie do drzwi bardzo szczeka . Rano dostała amoku kiedy zobaczyła kota , sąsiadka mi ich 8. Byłam na zakupach i Frotka została ze starszym synem. Od razu poszła na górę do niego. Nie lubi być sama. Poradziłam , żeby dać jej na wyciszenie kość i żeby chłopcy na razie nie szaleli z nią, żeby się nie nakręcała dodatkowo. Zobaczymy jak będzie dalej. Każda adopcja to dla mnie też stres.3 points
-
Nie wiem jak dziękować. Piesio za 5 minut ma być u anecik.2 points
-
Rozmawiam o nim z Anecik. Jeżeli uzyska informacje ze schronu , że piesio jest łagodny , to może pojechać do Anecik i wtedy będzie przebywał w mieszkaniu. Jeżeli nie jest łagodny , to musiałby przebywać w domku dla psów ,a tego bym nie chciała. Zobaczymy co się zadzieje. mari , mam nadzieję ,że pogodzisz się ze sprzątnięciem Ci psa sprzed nosa :) Rozmawiałam z panią ze schronu. Piesio jest pana , który trafił do szpitala. Trzeba wyjaśnić czy ma szansę wrócić do właściciela. Czekam na info ze schronu. Mały może jechać do Anecik. Schron go przewiezie, on bardzo kiepsko sobie radzi. mari23 , sorki , że Ci podebrałam piesia. Mam nadzieję , że mi wybaczysz. Szkoda go wozić taki kawał a i Ty nie będziesz miała kolejnego psa. Masz i tak dużo.2 points
-
Nie łapiesz ;) Tak, u Agi psy w końcu lądują w domu. Tam uczą się życia z ludźmi, z dziećmi, z kotami :) To taki rodzinny hotelik. Dlatego tak lubię tam umieszczać "moje" psiule. To hotelik koci, Aga szuka im domów, ale dla mnie robi wyjątek i bierze też "moje" psy bezdomniaki. Dzięki za radę odnośnie zapachu w samochodzie. Spróbuję :) Po sobocie ;)2 points
-
są tacy, którym przeszkadzamy :( Kiedyś na rodzinnej imprezie temat "zszedł na psy" ;) i moja siostra z rozrzewnieniem powiedziała " Marysia to ma takie dobre serce, że wszystkim biednym zwierzakom pomaga ", na co mój szwagier (zapewne niezadowolony, że to nie jego chwalą) skomentował : "dzieciom trzeba pomagać, a nie jakimś psom". Zatrzęsło mnie, chciałam powiedzieć: "Pokaż mi jedno dziecko któremu pomogłeś, bo ja ci co najmniej 10 pokażę, ten, co pomoże psu, pomoże i człowiekowi, a taki egoista, jak ty nie pomoże NIKOMU!" Nie powiedziałam nic, bo to były jego urodziny, a poza tym nie warto, on by nie zrozumiał, tylko się obraził. Niestety więcej takich w życiu spotkałam. Chciałabym doczekać dnia, kiedy zwierzaki nie będą pomocy potrzebować...zapewne doczekam, to będzie dzień "sądu ostatecznego"2 points
-
Naprawdę rozumiemy emocje towarzyszące adopcji, ale też prosimy o wyrozumiałość. Będziemy zdawać relację z życia Poli, ale w wolnych chwilach, nie jesteśmy w stanie relacjonować zmian w jej zachowaniu na bieżąco. Cieszymy się, że troszczycie się o jej los, to wzruszające, wszyscy macie dobre intencje, ale niektóre z komentarzy odebraliśmy dość negatywnie (nie wszystkie oczywiście). Co do zdjęć - to fotki z pierwszych 2/3 dni Poli u nas, więc jeszcze wygląda na wydyganą, teraz głównie byczy się na kanapie albo fotelu. Myślę, że też bardzo jej komfort chodzenia poprawi ta proteza, czytałam o tym, że pieski bez łapki często mają później skrzywiony kręgosłup, a chcielibyśmy jej tego oszczędzić. Imię zostało, Pola na nie ładnie reaguje, poza tym ładnie brzmi w zestawieniu z naszą kotką Bonią, którą fascynuje zapach Poli i lubi sobie ją często poniuchać :)2 points
-
Dobry wieczór. Od naszej ostatniej wiadomości minęło zaledwie 10 dni. Jak słusznie Państwo zauważyliście - jesteśmy domem tymczasowym dla sześciu kotów. Jako, że część z nich to koty niewidome wizyty u weterynarza, leczenie i rozwiązywanie problemów behawioralnych zajmuje nam trochę czasu. Dodatkowo pracujemy, studiujemy i staramy się zapewnić Poli odpowiednią dawkę uwagi i ruchu. Jestem wzburzona po przeczytaniu kilku komentarzy, dlatego napiszę krótko - tak, czasami przy naszym napiętym grafiku zwyczajnie nie mamy czasu ani siły wejść na stronę, której obsługę słabo ogarniamy i zdawać relację z życia Poli. Nie ma w tym nic dziwnego ani lekceważącego w stosunku do Państwa, ja natomiast na miejscu kilku z Państwa poważnie zastanowiłabym się przed napisaniem komentarza, który później zobaczymy. Rozumiem Państwa stres, ale nasze adopcje kotów nie wyglądają w ten sposób - przyszłych właścicieli obowiązuje wizyta przed i poadopcyjna, podpisanie umowy adopcyjnej i kontakt po pierwszym dniu/dwóch, a następnie kilku tygodniach. Nie oczekujemy zdawania relacji z życia naszych byłych podpiecznych na bieżąco. My przeszliśmy wszystkie procedury adopcyjne, przyjechaliśmy po Polę do Krakowa, ba - my kupiliśmy nowe auto, kiedy padło nam stare, żeby tylko po Polę przyjechać w terminie. Jeżeli Państwo chcecie zapraszam wolontariusza na wizytę poadopcyjną, jeżeli nasza 10-dniowa nieobecność na portalu wzbudza wątpliwości, co do tego, w jaki sposób Pola jest u nas traktowana. Dla osób, u których nasza nieobecność na tym portalu wzbudza wątpliwości, zostawiam mój numer telefonu - 793 834 952 oraz adres mailowy - [email protected]. Przechodząc do zdania relacji z tego, jak życie Poli u nas wygląda - miłości między nią i kotami nie ma, niektóre są jej ciekawe, inne ją ignorują, nie wygląda jednak na niemile widzianego gościa. Sypia z nami w łóżku albo na swoim fotelu, fotel traktuje przy tym jak swoje legowisko, znosi tam zabawki i przysmaki. Karmimy ją narazie Butchersem, ale planujemy jej zmianę karmy, nasze koty teraz karmione są Doliną Noteci, myślę, że zamówimy Poli jakiś pakiet na próbę i zobaczymy, jak jej wejdzie. Na spacery zakładamy jej sweterek, ale na dniach będzie miała kupioną kurteczkę, bo wyraźnie jest dla niej za zimno i przy niskich temperaturach nie chce wychodzić z domu. Planujemy także zakup protezy dla Poli, czytałam na innym wątku o sklepie o nazwie Admirał, najprawdopodobniej stamtąd zamówimy protezę. Jeżeli będzie się sprawdzać zainwestujemy w protezę drukowaną na drukarce 3D. Jeżeli chodzi o zachowanie Poli - jest ciekawska, merda na nas ogonem, gryzie pluszaki i koce, nie lubi piszczących zabawek. Załatwia się ładnie poza domem, sygnalizuje, jak musi iść na spacer, wygląda na szczęśliwą, ładnie się zaaklimatyzowała.2 points
-
Kotki są świetne. Te trzy poniżej są niesamowicie rozmruczane, zwłaszcza kremowa koteczka jest niemożebną pieszczochą. Boją się jeszcze tylko czasem, ale jak się je zacznie głaskać, weźmie na ręce/kolanka to już od razu jest ok. Często mruczą wszystkie trzy na raz:) Rudo-biały i grafitowy to kocurki. Dopiero niedawno zaczęły się bawić. Już się martwiłam czy z nimi wszystko ok;) bo jak na kociaki to mało grandzą. Kremowa koteczka ma już imię - BEZA, rudo-biały kotek to KARMEL. Reszta czeka jeszcze na imiona. Bura koteczka wcale nie jest taka bura, bo zamiast prążków ma centki na grzbiecie! Jest niestety najbardziej wycofana, płochliwa, wyrywa się z rąk. Parę dni temu podałam im wszystkim Fiprex (koszt 8 zł). Dziś kotki zostały zaszczepione (był wet u nas); Beza i Karmel mają jeszcze troszkę zaczerwienione poopki, ale wet stwierdził, że nie jest to przeciwskazanie do szczepienia, zwłaszcza, że kotki mają apetyt i wszystko inne jest ok. Koopki są jeszcze rzadkawe, ale jest już mniejsza częstotliwość. Rachunek za szczepienie będą mieć później, wrzucam natomiast fakturę za sobotnie badanie, odrobaczenie i założenie książeczek kociakom (koszt 82 zł): https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/e725e44e849968231 point
-
Musi gdzieś być na terenie. Nie wiem, co tam jest, ale mój Ogórek na przykład dokopał się do żeremia i mógł tam utknąć, gdyby nie natychmiastowa reakcja zabezpieczająca.1 point
-
Aga, on tam jest....Może do piwnicy wszedł...może drzwi były uchylone...Może w domu...Niech sprawdzą...On jest cichutki, nigdy w schronisku nie szczekał.... Boziu....żeby był...1 point
-
To trzeba zarejstrować natychmiast.1 point
-
Dokładnie, śliczny, w typie szpica. Jest duże zainteresowanie miłośników rasy takimi psiaczkami. Pewnie szybko pojawiłaby się kolejka chętnych, gdyby go ogarnąć.1 point
-
to są dwa powody dla których biszkoptowy szpic może mieć BDT :)1 point
-
1 point
-
Obawiam się, że sporo będzie takich ofert... Ja też takie dostaję. Ale w końcu Aria znajdzie swoich cudownych ludzi - jest prześliczna :)1 point
-
1 point
-
Ptyś powoli przyzwyczaja się do śniegu, chodzi już znacznie odważniej. Gorzej z ubieraniem się ale i do tego przywyknie. Najlepiej wychodzi mu Urzędowanie w łóżku. Wczoraj wieczorem wpasował mi się na plecy i bardzo mu się to spodobało. Leżał (przez jakiś czas cichutko), później zaczął się "wycierać" na wszystkie strony a to już nie było zbyt przyjemne. Musiałam go przeprowadzić w nogi i wtedy uspokoił się. A przy okazji - Lala była spokojniejsza. Tak więc mogę stwierdzić, że Ptyś "ukanapowił się" w pełni i bardzo mu to podoba się. Teraz znów wyleguje się na łóżku i za nic ma wszystko wokól.1 point
-
Czy kiedykolwiek szkoliłeś jakiegokolwiek psa? To młode zwierzę, wszystkiego może się nauczyć, a ile nauka potrwa, zależy tylko od tego ile czasu poświęcicie psu na szkolenie i zajęcie (ruch!!!) każdego dnia. Sądzę, że potrzebny jest kontakt z dobrym trenerem - gdzie mieszkacie? może ktoś zna dobrego trenera w Waszej okolicy.1 point
-
1 point
-
popieram wniosek o piekło !!! Skąd się biorą tacy ludzie ?????? Kretynka innego wymyślić nie potrafiła przecież :( Brak słów po prostu :( Sunieczka prześliczna, podeślę zdjęcie znajomej, która szuka suni ( wprawdzie większej i gładkowłosej, ale może akurat...)1 point
-
Jako kobieta potrafię faceta zrozumieć, ale jako kobieta kochająca chyba bardziej psy, niż męża ;) ( on nie bywa na dogo, nie powiecie mu? ;) w trosce o psi organizm zapytałabym weta, czy usunięcie guzka jest na tyle poważnym zabiegiem, że zasługuje na osobną narkozę. Bo dwie operacje oddzielnie to dwie narkozy - dla zdrowia psa nie obojętne przecież. Jeśli można jednak wykonać to razem - głosowałabym "za". Zwłaszcza, że kastracja nie jest tak inwazyjna, jak sterylka suni. Oczywiście to wet powinien zdecydować, ja tylko głośno myślę.1 point
-
Bardzo Was proszę - przybywajcie do chłopaka. :) WPŁATY: 20 zł - Nesiowata - 5 XII 322 zł - z bazarku Havanki - 8 XII 50 zł - Mruczka deklaracja XII - 8 XII 40 zł - Mari23 - w tym 10 zł deklaracja XII - 8 XII 30 zł - limonka80 deklaracja XII - 8 XII 30 zł - koja deklaracja XII - 10 XII 30 zł - Havanka na transport - 10 XII 50 zł - p. Iwona z Sosnowca deklaracja XII - 10 XII 30 zł - p. Irena z Katowic deklaracja XII + 10 zł na transport - 10 XII 50 zł - Isiak - 10 XII 20 zł - Nesiowata - 10 XII 20 zł - Omi deklaracja XII - 14 XII 130 zł - KrystynaS deklracja XII 30 zł + prezent mikołajowy 100 zł - 14 XII 35 zł - z bazarku Gabi moja wpłata - 14 XII 40 zł - z bazarku Nadziejki - 21 XII 187 zł - z bazarku Gabi79 - 29 XII 100 zł - limonka80 - 30 XII 155 zł - bakusiowa - 30 XII 40 zł - malti - 30 XII 50 zł - Sowa - 4 I 30 zł - limonka80 deklaracja I - 4 I 10 zł - mari23 deklaracja I - 4 I 30 zł - Mikaaga przez bakusiową - 4 I 20 zł - p. Irena z Katowic deklaracja I - 7 I 20 zł - Omi deklaracja I - 7 I 150 zł - jankamałpa - 7 I 30 zł - koja deklaracja I - 11 I 130 zł - KrystynaS - 13 I 30 zł - limonka80 deklaracja II - 2 II 10 zł - mari23 deklaracja II - 4 II ========== 1889 zł WYDATKI 82 zł - dwie dawki tabletek na robale, preparat na pchły oraz probiotyk na 10 dni - 7 XII 200 zł - paliwo na trasie Warszawa - Zamość - Miedniewice - Warszawa - 8 XII 69,90 zł - karma na pierwsze dni w dt i smycz - 30 XII 70 zł - paliwo na przejazdy po znalezieniu Amberka - 30 XII 83,80 zł - karma antyalergiczna 4kg - 1 I 50 zł - zwrot dla p. Magdy za szelki - 2 I 200 zł - przelew dla p. Magdy na badanie Amberka 211 zł - przelew dla p. Magdy za zakup karmy 922,30 zł - przekazuję na konto Pongo z zamojskiego schronu ----------------- STAN na 1 IV 0 zł1 point
-
Wspaniale, że Rabarbarek się oswaja z nową sytuacją życiową :) Merdanie ogonkiem to zawsze miód w serce :) Co się zadziało w sprawie Amberka już wiecie. Nie mam wyjścia: muszę wziąć urlop i po niego pojechać. On przeciez już jest zarezerwowany i czeka. Będę jednak prosić o zwrot kosztów paliwa, bo jeszcze wychodzę na prostą po Nerusiu, nie mogę na razie zasponsować całkiem podróży. Amberek ma miejsce u dexterki, ale nie dam rady jednego dnia pojechać z Warszawy do Zamościa, potem do Opola a potem wrócić do domu. To ponad 1100 km, a dzień krótki. Więc uprosiłam Agę, u której był Neruś żeby przetrzymała mi go parę dni. W kolejny weekend go zabiorę od niej do dexterki. Tak więc trasa będzie "tylko" Warszawa - Zamość - Skierniewice - Warszawa.1 point
-
Widzę że tutaj dzieje się w sprawie Amberka, a ja może napiszę co u Rabarbarka. Rozmawiałam dzisiaj z Murką - Rabarbarek na początku był niepewny, nie wiedział co się będzie działo, nie znał przecież troski ze strony człowieka czy spacerów, teraz już poznał jak fajnie może być na spacerku, to jest zadowolony i czeka na spacerek, obwąchuje sobie wszystko. Jak Murka wypuściła kolejnego dnia pieska do towarzystwa na spacerku Rabarbarkowi to był bardzo zadowolony, chyba pewniej narazie jeszcze czuje się z innymi pieskami. Niestety załatwia się jeszcze w kojcu ale to kwestia czasu. Dzisiaj na widok Murki nieśmiało machał ogonkiem :), on w ogóle na ten moment jest nieśmiały i bardzo grzeczny :). Kochany Rabarbarek :).1 point
-
Amberek zarezerwowany!!! Powiedziałam mu, aby już się nie smutał, że ma tyle dobrych duszyczek wokół siebie, że już w poniedziałek wyjedzie z tego miejsca i nigdy tam nie wróci!!! To cudny, spokojny, przyjazny piesek. Niedługo w schronisku, oceniony na cztery lata. Na zdjęciach widać poszarpane uszko...Ma też przerzedzoną sierść...może pchły???1 point
-
1 point
-
Byłam w schronisku. Czarnego Krecika już nie ma, według pracownika został wyadoptowany. Kilka razy przechodziłam obok boksu, w którym był....Nie widziałam. Rabarbar jest. To starszy, sympatyczny piesek, raczej z tych mniejszych, na krótszych łapkach. Pracownik wyrażał się o nim pozytywnie. Niestety, nie sczytał mi, ponieważ czytnik się rozładował....Jutro podjadę i dowiem się więcej. Oto Rabarbar :-) widać, jakiej jest wielkości.1 point
-
Ode mnie też pójdzie przelew ale pod koniec miesiąca1 point