Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/01/20 in all areas

  1. Nadziejko, Borysek trochę widzi i słyszy. Myślę, że rację ma rozi, która kilka postów wyżej napisała, że to stres powoduje, że Borysek pewne rzeczy jakby gubi z pola widzenia. Myślę, że to samo jest ze słyszeniem. Kiedy otwierałam drzwi garażu to na początku od razu się podrywał choć był za klatką. Bardzo się dzisiaj ucieszył kiedy osiatkowaliśmy drzwi od garażu. Od razu podszedł, pewnie miał nadzieję, że uda się wyjść a tu niestety - ustawiłam mu siatkę i jeszcze zasieki od dołu :) Tak bym chciała go wyprzytulać, powiedzieć mu na uszko aby się nie bał, że są i dobrzy ludzie na świecie, że już nie będzie musiał spać na mokrej i zimnej ziemi, że będzie dostawał super jedzonko i najważniejsze, że jest ktoś kto go chce pomimo tego, że jest starszy, niedowidzi i niedosłyszy. Ale ponieważ na uszko mu tego powiedzieć nie mogę to mówię mu to na głos kiedy chodzę do niego:) Siadam niedaleko niego i opowiadam, on też siada i patrzy na mnie i wierzę, że wie o czym mówię :)
    7 points
  2. To prawda, Elficzkowa to osoba o gołębim sercu, która zawsze jest w pogotowiu dla takich biedaków jak Borysek. I to m.in. dlatego mocno dążylam do tego, aby dziadek nie został na Jej głowie, ale by zaznał na starość szczęścia. I dzięki grupowej pracy jest na to szansa. :) Borysek właśnie czeka na swojego Pana. Dobrze czytacie :) Wizyta adopcyjna była formalnościa, domek wypadł superowo, Pan przyjedzie po Boryska już za parę minut. Umowa czeka, elficzkowa też. W pomoc psiakowi mocno zaangażowalo się Tomaszowskie Stowarzyszenie, najpierw psiaka złapali, pozyczyli swój transporter i podarowali troszkę karmy, dzisiaj dom sprawdzili i znaleźli klatkę na przewóz i pomogli Boryskowi wejść do klatki. Poszedł za smacznoscia :) I teraz już czeka. To był trudny tydzień i podsumować jeszcze nie chce całej sprawy, zobaczymy jak przebiegnie aklimatyzacja Boryska, ale już w rozmowie telefonicznej wierzyłam, że to u tej Rodziny Borysek będzie miał raj na Ziemi. Na razie się nie cieszę w pełni, ale Pan dał się poznać jako bardzo wrażliwy na krzywdę, słabość, starość. Początkowo nie chciał słyszeć o wsparciu finansowym, ale powiedział że jak tylko będzie taka potrzeba to do mnie zadzwoni. Mam zaproszenie do niego po adopcji, obiecał wysyłać zdjęcia i relacje. Jeszcze dodam, że jego żona parę dni temu widziała psiaka identycznego jak Borys, szedł po ulicy. Ledwo, bo ledwo, ale nie dał do siebie podejść. Po pracy pana pojechali go szukać, chcieli go przygarnac (sama pani nie dałaby rady go złapać). Ale już go nie widzieli, mimo że szukali, pytali ludzi. I dwa dni temu zobaczyli mój post na FB, żona pana powiedziała że być może to ten sam pies. Decyzja była już podjęta :) Oni po prostu ratują takie biedaki, a pan ujął mnie tym jak opowiada o swoich psiakach. Co do lecznicy, to wybrali najlepsza w moim mieście rodzinnym, tzn najlepiej też wyposażoną, a pani weterynarz walczy do konca, eutanazje traktuje jako ostateczność, a jak pies jest zaniedbany (do którego zalicza też przekarmienie psa, psy grubsze) to nie przebiera w słowach, nie boi się straty klientów. Mocno zwraca uwagę na dobrostan psów i dlatego wiem, że Borys będzie dobrze zaopiekowany, również weterynaryjnie. Wiem że adopcja bezpośrednio do DS jest zaskakująca, ja też jeszcze nie wierzę w to co pisze... Ale proszę, zaufajcie mi, że decyzja jest przemyślana i podyktowana dobrem Boryska. Hotelu nadal żadnego nie było, a decyzja aby psiak najpierw pojechał do Moli, a potem wrócił do kojca u Murki... (bo hotele domowe nie podjęły się rezerwacji miejsca dla takiego psa jak Borys, nawet miejsca dogomaniackie) mijało się trochę z celem. Skoro pojawiły się na horyzoncie dobre domki stałe, stwierdziłam że tak będzie lepiej. Zwłaszcza że Borys źle znosi zmiany miejsca, stresuje się, to dziadeczek, któremu należy się spokój i stabilizacja. Pan wie, że w każdym momencie będzie mógł poprosić o pomoc i dlatego bardzo proszę, aby chociaż część pieniążków na razie zamrozić i poczekać na pełną diagnostykę psiaka. I proszę o trzymanie kciuki nadal :)
    4 points
  3. Bernardynka na wolności, da pani Roma melduje mi się od wczoraj króciutko: https://www.facebook.com/roma.wiktor/posts/3617772714919376 "Już za chwileczkę... już za momencik poznacie ten cudny pych! Już bezpieczny... już zaopiekowany, choć jeszcze długa droga przed nim, by pełnię sił osiągnąć. "
    4 points
  4. Okazało się, że klatka nie mieści się do samochodu i Borysek jechał luzem. Pan go przetrzymal, ia elficzkowa zamknęła bagażnik. Psiak mocno wystraszony, ale pana cieszy to, że nasz misio dał się dotknąć i pogłaskać za uszkami :) Teraz będzie tylko lepiej.
    3 points
  5. Ona jest przeurocza i ogromnie ujmująca.
    3 points
  6. Dzisiaj pani Renata przysłala zdjecia Taszy, bardzo ciepło mówi o niej, o tym co lubi, co je, czego się boi, jak powoli sie przyzwyczaja, co robią... Mówi o niej - plasterek miodu <3
    3 points
  7. Będzie dobrze, państwo bardzo się zaangażowali. Poświęcają suni sporo czasu i uwagi. Dają dużo od siebie :) A i chyba się szykuje nowe imię ;) Czajka :)) Dostałam też sporo filmików, jak suńka ładnie przybiega na zawołanie na takim ogrodzonym wybiegu dla psów, tam państwo ją zabierają na spacery, bo teren jest duży, położony wśród łąk i lasów i ona się tam na razie najlepiej czuje. I tam można ją spuścić ze smyczy, tam poznaje inne psiaki. A tu spacer po lesie :)
    3 points
  8. Mówiłam pracownikowi o nim, o oczach benki i o tej małej suni, mam nadzieję, że i jemu udzielono pomocy. Zobaczę co z nim przy następnej wizycie. Dzisiaj w schronisku był TZ, pomagał Ewie w zabraniu suni - bernardynka pojechała!!! Nie obyło się bez przykrych przygód - Ewie tuż przed Zamościem padło auto, ale nie odpuściła i pojechały z sunią do Warszawy wynajętym! Ewa cały czas ma w głowie mała rudą, TZ rozmawiał z wetem, ale nie ma zgody na jej zabranie :(
    3 points
  9. Nie wiem. Raczej jednak spodobało mu się - ale być może zamknięty przyzywał Cię, bo nie miał wyboru innych zachowań, w ten sposób okazywał stres. Psy azylowe też często skaczą na pręty klatek i łaszą się do wizytujących, krata z jednej strony daje im poczucie bezpieczeństwa, a po otwarciu klatki, gdy mają wybór, uciekają na oślep.
    2 points
  10. Byłam w przyszłym DS Reszki i jestem bardzo zadowolona z niego. Państwo bardzo odpowiedzialnie podchodzą do adopcji. Interesują się wszystkim i na szczęście nie zjedli wszystkich rozumów i są podatni na sugestie. Reszka zamieszka w dużym domu z ładnym ogródkiem solidnie ogrodzonym. Będzie miała do towarzystwa kicię Nitkę , którą uratowali od śmierci. Spać będzie mogła gdzie zechce. Państwo już nie pracują , więc sunia rzadko i krótko będzie przebywała sama. Dużo chodzą na spacery , więc ruch też będzie miała. Pytałam o podejście do sterylizacji i są za. Już rozmawiali na ten temat ze swoim wetem. Prosili o pełne informacje o podawanym leku na chorobę skóry , bo wet tego oczekuje. Zależy im na czipie, bo będą zabierać Reszkę ( imię zostaje) do córki , która mieszka w Belgii. Omówiłam też rodzaj szelek i smyczy , żeby nie był to automat. Chcą pojechać po sunię po niedzieli.
    2 points
  11. Ale super!! Jak dobrze, że jednak tak wiele osób podjęło się pomocy i Borysek nie został na ulicy. Powodzenia Borysku, tylko nie próbuj zwiać. Mam nadzieję, że będą informacje z DS
    2 points
  12. Tyle czasu sobie tuptał sam biedaczek po ulicy aż tu nagle tyle dobrego i ten domek spadł jak z nieba:) czasem wystarczy rozpocząć jakiś łańcuszek pomocowy a potem się wszystko skleja w całość :) trzymam kciuki za aklimatyzacje
    2 points
  13. Tolu, jesli będziesz w schronisku, to może dałoby się zrobić jakieś zdjęcie bez siatki tej suni? Chodzi mi o to, czy dałabyś radę zblizyć obiektyw do oczka w siatce i zrobić zdjecie. Zrobiłabym jej ogłoszenie. Widac, że jest przyjacielska i zainteresowana człowiekiem, do tego sliczna i wygląda młodo. Myslę, że szybciutko ktoś chciałby ją adoptowac. Co o tym sądzisz?
    2 points
  14. Cały czas przychodzą. Widzę go jak biega z piłeczką, patroszy pluszaki, robi rundę honorową po domu po strzyżeniu i kąpaniu z dumy , że jest taki ładny. Jak pokochał Loczkę od pierwszego wejrzenia, przyjmował wszystkie tymczasy z otwartymi łapkami i był dla nich psem terapeutycznym. Za mną wskoczyłby do ognia, byłam jego ukochana pańcią. I taki zostanie w naszej pamięci.
    2 points
  15. Szantusia ma się dobrze, ale wciąż nie chce wychodzić na spacery. Państwo muszą ją wyciągać prawie na siłę. Jak już wyjdzie za próg mieszkania jest ok, idzie spokojnie na spacer. Nie chcą jej zmuszać jakoś zbyt nachalnie, a z drugiej strony jak sunia nie wychodzi, to długo się nie załatwia, wszystko trzyma. W środę przychodzi pani behawiorystka, żeby poobserwować i doradzić im, jak w łagodny i najlepszy dla suni sposób zachęcać ją do spacerów. Przynajmniej na razie, bo pewnie jak się już bardzo do państwa przyzwyczai i zrozumie, że jest w domu i nikt nie chce jej gdzieś w inne miejsce znowu przerzucić, to pewnie nie będzie ze spacerami kłopotu. W ciągu dnia cały czas jest blisko pani, a w nocy śpi na posłaniu przy łóżku od strony pana, żeby być blisko jego głaszczącej dłoni :)
    2 points
  16. Wrocław jest the best! Od nas kilka dni temu państwo z Wrocławia adoptowali Igusię:)
    2 points
  17. Państwo są Reszką oczarowani, tak to określili, ale wczoraj jeszcze tego nie wiedziałam, bo rozmawialiśmy dopiero dzisiaj, wczoraj relację z wizyty miałam tylko od Hani;). Państwo byli w maseczkach, więc Hani tez trudno było zobaczyć zachwyt na ich twarzach, a nie mówili o tym;). Powiedziała mi natomiast, że to bardzo ciepli ludzie. Mieszkają we Wrocławiu w domku z niewielkim ogródkiem (zabudowa szeregowa), mają już dorosłe dzieci, córka mieszka we Wrocławiu i ma suczkę. Mieli zawsze psie dziewczynki, ostatnia z nich chorowała na nowotwór, miała operację, po której żyła jeszcze dwa lata. Wszystkie urlopy, te zagraniczne też, spędzali z psami. Dzisiaj dzwoniłam do Poker z zapytaniem, czy będzie mogła podjechać na wizytę; jestem ogromnie wdzięczna, że wyraziła zgodę pomimo ciężkich chwil, jakie teraz przeżywają z powodu odejścia Dolarka. Prosimy o kciuki!
    2 points
  18. No "malutka " jutro rano ruszam po ciebie , będzie dobrze obie ciotki Ewki zajmą sie tą starsza dama należycie :)
    2 points
  19. Bardzo dziękuję, że tu jesteście, dziękuję za Wasze sugestie, porady, pomoc; to dla mnie bardzo ważne. Jestem teraz rzadziej na forum, jakoś teraz polubiły mnie kłopoty i jak wyjdę z jednego, to zaraz pojawia się drugi, taki widać mam czas. Ale jakoś tez starałam się szukać pomocy i te wspólne działania przyniosły efekty - jutro benka opuszcza schronisko! Bardzo pomogły w tym temacie Agnieszka z Warszawy (ta od zamojskiego onka Freda i Budynia) no i Ewa z Ostatniej Szansy, która jutro przyjezdza po sunię, dziewczyny z Fb. W międzyczasie intensywnie działała Tysia, mari23 - wszystkim bardzo dziękuję Sunia jutro zaczyna nowe życie, trafia pod opiekę benkowej fundacji.
    2 points
  20. O 10. 45 Dolarek pobiegł za Tęczowy Most. Usnął spokojnie w naszych ramionach. Żył 17, 5 lat. Żegnaj mój kochany, cudowny przyjacielu. Dałeś nam przez 13,5 lat wiele radości , wierności i miłości.
    2 points
  21. Jestesmy małą grupą wolontariuszek, które zaczynają działać przy Punkcie Przetrzymań przy Urzędzie Gminy w Orońsku (woj. mazowieckie, powiat szydłowiecki). Każda z nas dotychczas działała na "swoją rękę" i na innych zasadach. Wolontariat przy gminnej przechowalni jest dla nas czymś nowym. Zaczynamy praktycznie od zera. Stoją 4 kojce, w których są 4 psy. A pośród tego wszystkiego my 3- z chęcią, żeby to jakoś rozkręcić. Marzy nam się, żeby te psy, które muszą tam przebywać nie były pozostawione same sobie. Potrzebujemy praktycznie wszystkiego: na dobry początek może znalazłaby się jakąś dobra cioteczka, która pomogłaby w robieniu ogłoszeń. Dodatkowo przydałyby się jakieś smycze, obroże. Może ktoś ma używane w miarę dobre i może obdarować psiaki. Wtedy mogłyby wychodzić na spacery. Jakieś akcesoria dla zwierząt typu szczotki, gryzaki, smaczki też by były mile widziane. Nie będę nawet pisać o jakiejś lepszej karmie, bo ta z gminy, to... Wiadomo jak jest. Może znajdą się też jakieś dobre dusze, tu z okolic, które chciałyby psiaki odwiedzać, wyprowadzać na spacery, po prostu być... To dla nich stanowi namiastkę normalności. Zapraszamy również na naszą stronę na FB https://m.facebook.com/profile.php?id=120794556127448&ref=content_filter
    1 point
  22. Pomyślę o tym, może faktycznie wstrząs dobrze by Gabi zrobił.
    1 point
  23. Wczoraj wysterylizowana została Eminka, ladnie sie wybudziła, prawie od razu po przyniesieniu do domu w dobrym humorze, apetyt dopisywał. Dzisiaj mruczała i miziała się. Jest w lepszym nastroju niż przed sterylką. Była już w ciąży i urodziłaby 6 lub 7 kociaków.
    1 point
  24. Odpukać..., czuje się świetnie :) W realu trochę komicznie ,) chcę żeby Ania obejrzała malca w realu (na zdjęciach nie widać nowej szaty)
    1 point
  25. Dzieki malagos za fotki :) Na szczęście nie boi się gości, ruchu. Nie podchodzi za blisko, to inna sprawa. Daje się pogłaskać po zadku i boczkach (jak ma na to ochotę). No nic. Czekamy.
    1 point
  26. Przepraszam za moje półsłówka, brak konkretów, ale po prostu nie mam czasu opisywać wszystkich czynności, aktualizować informacji. Już same rozmowy telefoniczne, które się toczą od dwóch dni zajmują mnóstwo czasu. Dzisiaj stowarzyszenie sprawdzi warunki u pana, ale jeśli to, co pan mówi i pisze okaże się prawdą to Borysek naprawdę jest farciarzem. Pan od zawsze ratuje psiaki z ulicy, najbardziej ujmują go staruszki, aktualnie ma 2 pieski. Pan wie o nieufności psiaka i da mu odpowiednio dużo czasu i miłości. Jest też zmotoryzowany, więc byleby Borysek chciał wchodzić do samochodu to jak najszybciej pojedzie do lecznicy na badania. Więcej opiszę już po wizycie. Pan chciał jak najszybciej wziąć Boryska, nie może się doczekać aż będzie mógł otoczyć go swoją opieka. W adopcje jest zaangażowana cała rodzina, a stowarzyszenie obiecało pomoc w przekazaniu dziadeczka (transporter aktualnie jest w użyciu dla innego psiaka w potrzebie). Proszę o kciuki i zaufanie też, nie dam skrzywdzić dziadeczka.
    1 point
  27. Nawet nie zdążyłam nadrobić zaległości, a Lawi już w DS. Bardzo się cieszę. We Wrocławiu mieszka wiele wspaniałych osób, zauważyłam, że sporo psiaków z Dogo właśnie we Wrocku znajduje DS. Edycja: przeczytałam relację i łzy wzruszenia leją mi się strumieniami. Uwielbiam takie dzieciaki o dobrych sercach, jak Pańcio Lawi. Oby więcej było takich dzieci i nastolatków. A Lawi już wie, że jest u siebie. SUPER!!!
    1 point
  28. Jestem umówiona dziś na 18. Pan miły, mówił , że nadal chcą adoptować Reszkę i się martwili , że nie dzwoniłam wczoraj. A ja miałam gości i nie mogłam. Na co szczególnie mam zwrócić uwagę? Z tego co pamiętam , to oprócz chorej wcześniej skóry, sunia jest zdrowa. Chyba zadzwonię do szafirki po dokładniejsze informacje.
    1 point
  29. Wreszcie nadaję się do pisania, wczoraj zupełnie nie miałam sił. A tym bardziej ochoty. Wybraliśmy się z Grzesiem na badanie cukru. Trochę panikowała, był problem z pobraniem krwi. W końcu jakoś się udało, krzyków zbytnich nie było choć spokojnie też nie. I pierwszy raz chłopak lizał mnie po ręku! Wróciliśmy do domu aby zjadł śniadanie i zaczęły się schody. Pies nie chce jeść i koniec. A przecież musieliśmy jechać na powtórne pobranie krwi, po jedzeniu. Rada, nierada -musiałam nakarmić go łyżeczką. Jakoś udało się, krew pobrana, spokojnie wróciliśmy do domu. I wtedy Grześ zwrócił całe jedzenie. Ale to nie był koniec. Przez całe popołudnie usiłowałam namówić go do jedzenia, ale nici z tego. W rezultacie przez kilka godzin karmiłam go stopniowo łyżeczką. Jakoś się udało, już nie wymiotował. Noc przespał spokojnie. A rano zjadł sam mięso, z mojej ręki. To już był sukces. Pojechałam po odbiór wyników, kiedy wróciłam chłopak zjadł twarożek. Trochę podreptał, pospał i powoli mijał czas. Weterynarz stwierdził, ze spodziewał się dużo gorszych wyników. Chłopak jednak musi się odbudować, jest bardzo wyniszczony. Dodatkowo jeszcze Esseliv Forte (nawet jeden listek dostał w prezencie od lecznicy). Wcześniej pisałam o kobiecie, która zakochała się w Grzesiu. Spotkaliśmy ja również wczoraj (przychodzi codziennie ze swoim psem na zastrzyki). I wczoraj zaczęła polecać na stany zapalne tabletki z soku z białej kapusty. Jej pies ma pod odbytem ranę niemal do kości, która w ogóle nie chciała się goić. Dopiero po zastosowaniu tych tabletek rana zaczęła się zamykać. Wcześniej otwierała się zazwyczaj co miesiąc, ostatnio wytrzymała 9 miesięcy. I nie może sobie darować, że nie dawała psu tabletek codziennie tylko co drugi dzień. Powiedziała, że da mi kilka na spróbowanie. I faktycznie dziś przyniosła. Weterynarz potwierdzić, że Grześ może je z powodzeniem stosować, powinny łagodzić wszelkie podrażnienia jelit. Jest to Witamina U. Już znalazłam w internecie sprzedającego (podobno to też producent). Zobaczymy jak zadziała. Wklejam otrzymane wyniki badania i paragon za badanie. Mam nadzieję, że choć na kilka dni wyrobiłam normę na niespodzianki. Bo wczoraj miałam zupełnie dość.
    1 point
  30. Bardzo bardzo ciezko wszystko u lekarzy czasem oby sie udalo oby cud Najpiekniej raduja wiesci ze duzutki sie przwrocil w zabawie w podskokach . o moj losie jak dobrze jak odzyl u Was cudnie wilku dzielny cudnie sciskam sciskam stokroc wilkuniu ale delikatnie sciskam serduchem
    1 point
  31. Pani Basia napisała: To już dzisiaj mija rok od kiedy Kesula jest z nami Rok szczęścia, miłości radości, za który pani Bogusiu z całego serca dziękuję bo to dzięki pani trafiliśmy na nasze słoneczko Pozdrawiamy i ślemy buziaczki :):)
    1 point
  32. Ależ się cieszę! Wspaniale! Kochane suczątko ma takich fajnych ludzi! Niech jej się wiedzie i szczęści!
    1 point
  33. O! znowu Wrocław na tapecie. Super. U nas naprawdę ludzie adoptują psy ,a nie kupują. Na moim osiedlu są prawie tylko adoptowane psy. Mało rasowców.
    1 point
  34. Jestem tego samego zdania co Poker.Widać,że Gabi się zatrzymała i raczej nie robi większych postępów, dlatego dobrze by było zmienić jej przynajmniej na jakiś czas miejsce pobytu.Może zapytaj Anecik o "wakacyjne" miejsce? Doskonale wiem,że u Hani psiaki są pod bardzo dobrą opieką i tu nie chodzi o podważanie kompetencji hoteliku.Znam Hanię i Piotra i wiem ile robią na rzecz psiaków i kotów,dlatego na pewno nie będą mieli nic przeciw aby z nimi ten temat omówić :)
    1 point
  35. No ale skład tego preparatu jest dość ubogi przedtem mieliśmy synomax syrop, tam jest lepszy sklad i taki kupimy w przyszłości. On kosztuje ok. 80,- 90,- Albo faktycznie ten preparat arthromax dolfosu, tam rzeczywiście bogaty, fajny sklad i dobra cena Nie martw sie na zapas , może znowu spotkamy jakąś wróżkę czy Mikołaja :-)
    1 point
  36. Sarunia dzisiejsza, (przepraszam za jakość cos moj telefon chyba dogorywa) Sarunia robi takie minki jak biedniusia psinka alw ma serce wilczycy, jest wysoko w hierarchii stadka i zaden piesek nie wpada nawet na pomysł żeby z nią zadzierać. Cukier trzyma się w normie dzięki diecie i insulinie
    1 point
×
×
  • Create New...