Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/18/20 in all areas
-
Tu nie chodzi o koszt na jednego psa, ale o opłaty dla adwokatów, opracowanie materiałów dowodowych itp, bo prokurator i biegli sądowi, byli tam nie bez przyczyny. Mam nadzieję, że to dopiero początek. Zabrano te zwierzęta, których właściciele schroniska, nie zdążyli "sprzątnąć", bo jakiś Judasz spośród osób przygotowywujących interwencję, uprzejmie i z pewnością nie za darmo o niej doniósł, żeby kontrolowani mogli się przygotować. Wszystkim tym, którzy przygotowali akcję, brali w niej wielogodzinny udział, tym, którzy wpłacili na obecne i przyszłe koszty, bardzo dziękuję https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=288908389159020&id=1000411958438616 points
-
PDZ kojarzy mi się od razu z odbieranymi zwierzętami gospodarskimi...które potem znikały :( nie wiem ..może to były tylko podejrzenia/ pomówienia? może to nie było udowodnione? może ktoś mnie naprostuje? czytałam/ słyszałam że odbierane zwierzęta i tak trafiały ostatecznie na rzeź.... dlatego mam tak mieszane uczucia.... Z drugiej strony zdaje sobie sprawe, że to jedyna w sumie organizacja w Polsce, która wejdzie wszędzie.....i niczego / nikogo się nie boi...więc kto jak nie oni? Prosze, jeśli będziecie miec jakies artykuły, posty jakies się pojawią o tych odebranych pieskach to wstawiajcie wszystko.4 points
-
No właśnie nie wiem. Ale i tak jest słodka. Biedulka nie wie co się dzieje jak Dolar krzyczy. Dziś też była w parku. Bardzo się bała traktorka koszącego trawę.Chciała na rączki , ale byłam twarda. Szłam i tylko mówiłam uspokajającym głosem , że wszystko dobrze. I w końcu zrobiła chociaż koo w parku. i było wąchanie trawy. Po niedzieli zadzwonię , żeby się umówić na wyjmowanie gwoździa.3 points
-
Ponad 600 i płynie dalej, bardzo dobrze, nie powinno zabraknąć na batalię prawną. Gdyby te pieski - trzy tysiące - umieścić w PDT nawet po 300zł miesięcznie, to na rok potrzeba by było prawie 11 milionów :) bez kosztów leczenia.3 points
-
Radysy przyjmą każdą ilość psów, jeżeli gminy będą z nimi zawierać umowy. Byłam odebrać z Radys pierwszego dogomaniackiego Radysiaka- Kaktusa. Stan psa, którego wyprowadzono mi na lince przed budynek administracyjny, był koszmarny. Dookoła słyszałam tysiące psów, którym nie mogłam pomóc. Kaktus znalazł cudowny dom, ale zaniedbania schroniskowe, bardzo skróciły mu życie Powiedziałam sobie - STOP Radysy i zrobiłam wszystko ( oczywiście, nie sama) żeby moje miasto przestało wysyłać psy do Radys. To się nam udało. Wybrano inne, całkiem niezłe, pobliskie schronisko. Dlaczego organizacje prozwierzęce wcześniej nie podjęły takiej akcji? Dlatego, że trzeba było się zjednoczyć, co w środowisku zwierzolubów, gdzie jedna organizacja "pluje" od lat na drugą, jest bardzo trudne. W akcji, brało udział kilka organizacji i ponad 100 osób, a i inne fundacje, nieobecne przy interwencji, pomagają jak mogą- np Dt dla szczeniąt Judyta, przyjął 12 szczeniąt z nosówką. Wierzę, że ta historia będzie mieć szczęśliwe zakończenie, i że doczekamy takiej zmiany prawa, kiedy walka z bezdomnością zwierząt, będzie znaczyła oświatę, kastrację, czipowanie i odpowiedzialność za własnego zwierzaka, a schronisko, będzie oznaczać schronienie, a nie mordownię.2 points
-
Wyciąganie psów z radys nie zwalniało żadnych miejsc. Tam można było przyjąć tyle psów ile tylko bandyci właściciele chcieli. Schronisko mogło się rozrastać bez żadnych ograniczeń. Każdy wyciągnięty pies był po prostu psem uratowanym i nie miało to znaczenia dla kolejnych przyjmowanych psów. Ja też bardzo nisko kłaniam się wolontariuszkom. Dla mnie są bohaterkami. Dzięki nim uratowane zostały choćby: Zefirek, Blusia, Toska, Szanta, Trevor, Trek, Piegusek, Grey.. - a to tylko "moje" psiaki. Ile było innych? Ile wyciągnęła nasza kiyoshi? A ile Sara? Ile mdk8? Więc nawet tu na dogo bardzo wiele psów właśnie dzięki nim znalazło nowe życie. Szacun dziewczyny, wielki szacun! Teraz oczywiście trzymam kciuki, żeby interwencja przyniosła jak najlepsze rezultaty dla zwierząt, które tam zostały. Oby i one miały szansę na lepsze życie.2 points
-
Może czas aby z tak ogromnym doświadczeniem i sercem wyciągać psy z innej mordowni. Dzięki dziewczynom mnóstwo psiaków wyszło z więzienia -ale błagam nie obrazajcie się ,-wyciąganie psa zwalniało miejsce. Samych Radys nie zlikwidowałoby się wyciąganiem . Jeśli w Radysach znajdą dowody do sprawy karnej to dobrze. Są potrzebni celebryci fundacyjni po to aby krzyczeli naglaśniali ale są też poterzbne osoby które tego nie potrafią. I każda rola celebryty czy inna jest ważna. Przez walkę kto ma być na górze i w gazecie daleko się nie dojdzie. Ważny jest cel. Tylko błagam.. Nie myślcie że kogoś neguje.2 points
-
Wstawiam jeszcze link do Szymona :) od 6:30 mówi o wczorajszej interwencji2 points
-
2 points
-
Do tej pory, wszyscy tylko krzyczeli, jakie to te Radysy są złe i że trzeba coś z tym zrobić. No, to zrobiono. I też źle, bo nie tak, nie ci, nie wtedy, tylko teraz, a w dodatku, poruszyli serca i portfele wielu ludzi, a ci łykają i płacą jak te pelikany. Jak widać, nikt nie jest prorokiem między swymi :(2 points
-
Jeszcze nie za późno:-) W Krakowie z problematycznymi psami doskonale pracuje Barbara Grel https://www.barbaragrel.eu/ Zwróć się tam jak najszybciej.1 point
-
Biedactwo :( Widać jak bardzo chce wyjść. Wspaniale, że dostał szansę na lepsze życie. Psiaki, tak jak i ludzie, różnie znoszą warunki. Choć dla wszystkich zwierząt schron to podłe miejsce, ale jedne znoszą to lepiej, inne gorzej. Ten bardzo źle.1 point
-
U nas jest od września 2016, czyli prawie 4 lata!1 point
-
Fundacja "Po ludzku do zwierząt Przyjazna łapa" przeprowadzi wizytę przedadopcyjną Dzięki Tysiu za pomoc :)1 point
-
Tyle dobrych Aniołów krąży wokół Suni, że płakać mi się chce ze wzruszenia:) Mamy kolejne wpłaty:) 20 zł przyszło od Dorci01 - bardzo serdecznie dziękujemy kochana! 100 zł przyszło do Małgosi D. z dopiskiem "od Dorci i Vikuni dla suni bez imienia" Małgosia, to siostra Doroty, która już wpłaciła dla naszej suni 100 zl:) Bardzo Wam pięknie dziękujemy!!!1 point
-
Zuzia ma dom :) Pani Dorota z synem przyjechali po panienkę. Zuzia zamieszka z Panią..., w bloku. Umowa adopcyjna podpisana. Zuzia pojechała w nowej obróżce, w nowych szeleczkach + smycz...., z szarpakiem i puchą .) Dostałyśmy 50 zł na potrzeby psiaków..., kawę i czekolady. Dziękujemy :) Mamy zgodę na wstawienie tych zdjęć :)1 point
-
Dziękuję Tianku, byłam i troszkę pomogłam. Porozsyłam znajomym :-)1 point
-
Kiyoshi...siedzę tu od 2005 roku więc wiele "widziałam". Przeżyłam swoją walkę o Dyminy. Więc wiem sporo na temat interwencji.Ale widzę też jedno w obecnym swiecie - są 2 obozy. Jedni pro MC, PDZ, czy tego DIOZu czy jak oni się tam nazywają, a drudzy to ci, którzy deprecjonują działania powyższych. Powiem tak - jakby wiele interwencji zrobionych przez "pierwsze" organizacje były zrobione przez kogokolwiek innego - byłyby brawa, ochy, achy itd itp. ale nie były, bo nikt tyłka nie chce ruszać na ciężkie interwencje. Tak było np. przy interwencji w Czarnowie czy czarnkowie - psy zabrane lekarce. No i były oczywiście steki bluzgów na PDZ, bo przecież lekarka pieski kochała i ratowała i jak oni mogli. Były interwencje MC - chociażby zabrane hodowczyni psy - min. zachudzona wyzlica i jakieś tam popierdułki - i co? A to samo - jak mogą, przecież pieseczki zdrowe były, nic im nie dolegało, a wyżlica dostala antybiotyk i się niby poprawić miała (na niewydolną trzustkę niby). Kolejna interwencja - nie pamietam kogo. Syf, kiła i mogiła, krowy po pachy w gównach a niejaka sowińska pierdzieli w tv i w "świecie rolnika" że gówna przecież bydlo grzeją i dlatego są nie wywożone! To pierwsza "dama" opozycji tych organizacji, zakumplowana z pseudozwiązkiem kynologicznym, bo gdzie indziej ją nie chcieli.A głowę sobie dam uciąć, że gdyby te interwencje były zrobione przez kowalską z fundacji Mysia Pysia, to by prawie w ramki ją oprawili i powiesili na ścianach w większości domów. ot taki to światek - pełen hipokryzji i obłudy. Bo "moje" jest bardziej mojsze niż twoje i ty jesteś be. No i tyle mam w tym temacie do powiedzenia. Również milego dnia. Ja już na nic nie liczę w kwestii zmian, więc niech każdy robi swoje i nie wpieprza się do innych.1 point
-
ja nie jestem w żadnej organizacji...jestem tylko dość świadomym "psiolubem" czy tez zwierzolubem...może sie myle że PDZ ma tak złe opienie, może to wszystko pomówienia Ok. Sami w swoich szeregach dogomaniackich lata temu mieliśmy osoby tak oddane zwierzętom...które po latach okazywały się potworami. Miejca przetrzymań uratowanych zwierząt były jednoczesnie miejscami ich cierpień..może nawet gorszych niż przed interwencją...a kasa płynęła..chyba każdy zna takie przykłady... Wiec to źle, że patrzymy sobie nawzajem na ręce?? na dogo z każdego grosza się rozliczamy, dlatego możemy sobie ufać. Ale już kończe..To, że mamy inne spojrzenia nie oznacza, że nie podążamy w jedną strone...Jedni patrzą tylko globalnie na wszystkie te tysiące psów w radysach...a inni martwią się o jednostki...Zrobiła się bardzo nie fajna atmosfera.... Ja nikomu nie żałuje..mjają 600 000...liczymy na działania, liczymy na radykalne zmiany...z działań pewnie będzie można rozliczyć te Fundacje za min. kilka miesięcy/ prędzej nawet rok.. Miłego dnia :)1 point
-
podejrzewam że prawie w każdej organizacji prozwięrzęcej jest fala nadużyć i część pieniędzy nie trafia tam gdzie powinny ta zbiórka to też przesada bo nie wierzę że zostanie wydana na psy w Radysach ale nawet jesli mieli by sobie wsadzić je do własnej kieszeni a skutecznie zlikwidują Radysy to ja jeszcze jedna cegiełkę dołożę... ludzie linczują też gminy że oddają do Radys ale często nie mają za dużego wyboru, prawo im nakazuje podpisac umowę z jakimś schroniskiem a te dobre schroniska nie mają miejsc na podpisanie umów z wszystkimi gminami, część gmin jest w złej sytuacji finansowej więc też nie stać ich na wybudowanie własnych przytulisk z prawdziwego zadrzenia. znam gminy które mają umowe na wyłapanie psów z jakims weterynarzem (nie zawsze zlym) a schronisko w ich programie to schronisko widmo... jak nie będzie rozwiązany problem bezdomności kompleksowo od góry to takie Radysy i inne przybytki będą wciąż działać :(1 point
-
Witam po wczorajszych opadach. Jeszcze trochę oznak pozostało. W każdym bądź razie - Lala nie ma ochoty nawet na podejście do drzwi. Podobno dziś ma być dalszy ciąg z rozrywki. Witam Grzesia i do dalszych zabaw zapraszam.1 point
-
Jeśli to jest ta sama która była na Wawą to lało okropnie.tzw oberwanie chmury W Oko.press jest też co nieco. Policja była o 3 w nocy. Lokalna policja I prokuratura nie bralył udziału w akcji ze względu na podejrzenia...Do zaplannowania akcji używali drona. Mam nadzieję że kropla w końcu wydrąży skałę. https://oko.press/interwencja-w-schronisku-w-radysach/1 point
-
Nad mazurami przechodzi wielka burza niebo płacze nad losem tych udreczonych zwierząt1 point
-
1 point
-
Wczoraj Pan Łukasz zrobił mi niespodziankę i przesłał dużo zdjęć i filmików z Nussi :) Tak bardzo się cieszę,że udało jej się znaleźć taki wspaniały domek :) Dobry wieczór! Mam nadzieję, że nasza wiadomość zastaje panią w dobrym zdrowiu Piszę, żeby się podzielić co nieco, co u Nussi słychać Żyje nam się radośnie :) Była z nami na Mazurach i u wujków w Złotoryi.Bardzo lubi lasy i wycieczki po nich :)1 point
-
SZUKAM TRANSPORTU KRAKÓW - BIELSKO-BIAŁA PO 21szym PILNIE!!!!!!! Kto może pomóć??? Przenosze Tonika do Kasi, nie ma u niej cieczkujących suniek, Tonik jest po kastracji, weterynaryjnie ogranięty...powinno być ok... PROSZE< CZY KTOŚ MOŻE GO PRZEWIEŚĆ???? Kasiu- ja Was normalnie kocham <3 <3 zawsze mogę liczyć na Ciebie, tak samo jak na Anetke...dobrze że Was mam...ja i te psiaki....DZIĘKUJE <3 <31 point
-
Poznajecie chłopaka? Niestety nie dało się zostawić więcej (zostało ok. 1 cm), bo w niektórych miejscach zlepy sierści sięgały do skóry. Maszynka się zatrzymywała i trzeba było pracować nożyczkami, żeby usunąć to co najgorsze. Najgorzej było na klatce piersiowej. Poza tym próby rozczesywania tego mogłoby zrazić chłopaka do zabiegów pielęgnacyjnych. Byłam z nim cały czas (2,5 godziny). Ogólnie dzielny był chłopak, a p.Kasia mega cierpliwa. Zaraz wrzucę fotorelację:) Przy okazji strzyżenia okazało się, że Muki nadal ma niezdjęte szwy po kastracji, na szczęście nic się tam nie działo. Szwy zostały już fachowo usunięte przez wetkę. Pobraliśmy też krew do badania kontrolnego na prośbę Bogusik (wyniki będą jutro).1 point
-
1 point
-
No i niestety cisza:( Pewnie rodzina zagłosowała za młodszym psiakiem:( Tyle dobrego, że Dżeki się nie przejmuje:)1 point
-
Niestety, nie ma takiej możliwości, już Tola o tym pisała. Decyzję podejmuje Tola, jedna czekamy jeszcze dlatego, że obawiamy się że może sobie nie poradzić w całkowicie odmiennych warunkach. gdyby ona miała gdzie wrócic, to ja podpisałabym sie pod tym obiema rekami,sama nalegała. Od razu z Tola brałysmy po uwagę taką opcję. Jednak zyła w mieście, w przychodni, dokarmiana przez człowiek. Tam już nie będzie takiej mozliwości, a wypuszczona u nas, gdzie są prawie same pola, nie wiadomo czy sobie poradzi. Dlatego jeszcze czekamy. Postepem jest, że juz załatwia się zawsze w kuwecie. Nie próbuje się wydostać, uciekać. Szukałysmy jakiegoś lokum bez psów i z małą ingerencją człowieka, ale nic się nie znalazło. Ludzie nie chcą adoptować domowych kotów z mniejszymi problemami, DT zapchane.1 point
-
Tolu, Jaaga czy nie myślicie o tym, żeby jednak znaleźć jakieś bezpieczne miejsce gdzie ta kotka będzie mogła żyć na wolności? Przyznam szczerze, że serce mi się kraje kiedy czytam o jej zachowaniu. Ona od bardzo długiego czasu żyje w chronicznym stresie, jest stale przerażona i poza fizjologicznymi nie ma możliwości realizować podstawowych kocich potrzeb. Trudno sobie wyobrazić, że miałaby w ten sposób funkcjonować do końca swoich dni. Ten permanentny stres i brak ruchu zaczną się też w którymś momencie poważnie odbijać na jej zdrowiu - nadwaga to już pierwszy tego sygnał. Wiem, że wszystko co robicie, robicie z myślą o jej dobru i bezpieczeństwie. Żadna z Was absolutnie przecież nie chce jej skrzywdzić, chcecie jej zapewnić najlepsze warunki i wkładacie w to wiele zaangażowania i serca. Ale tak sobie myślę, że zdarzają się sytuacje, kiedy to co nam wydaje się dla zwierzaka najlepsze nie koniecznie faktycznie takie jest. Ta kotka pomimo najlepszej opieki, regularnych posiłków, miękkich posłań i zapewnionego kontaktu z człowiekiem i innymi zwierzętami jest nieszczęśliwa i nic nie wskazuje na to, żeby dała radę się do tej sytuacji przystosować... Może jest jakiś sposób, żeby jej pomóc w sposób dostosowany do jej potrzeb, nawet jeśli nie będzie to takie życie jakiego my byśmy dla niej chcieli.1 point
-
Też się ciesze, że są takie postępy. Dziś pierwszy raz na wózku bawiła się pluszakiem Kaja. Dotąd tylko rozrywała i niszczyła wszystko, co się dało. Teraz sobie podrzucała miśka pysiem. No i orarnia przestrzeń, już nie klinuje się w kazdym mozliwym miejscu.1 point
-
Jak "szmatunia"..., wszystkie mięśnie puszczone ,)1 point