Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/13/20 in all areas
-
Już zdaję relację, Państwo przyjechali troszkę później, potem rozmawiałam jeszcze z Tolą dlatego dopiero teraz. Państwo przyjechali całą rodziną, rodzice i nastoletni syn. Spotkaliśmy się w ogrodzie Pajda w pierwszej chwili zareagowała nieufnie, nie chciała podejść, nawet szczeknęła. Państwo się nie zrazili, dali suni czas, naprawdę długą chwilę siedzieli w kucki na kamiennej ścieżce podając suni przyniesione przeze mnie parówki, mówiąc do niej spokojnie i czekali aż się do nich przekona. I faktycznie po chwili Pajda przełamała obawy, najpierw brała z ręki parówki a zaraz potem pozwoliła się głaskać, cały czas machała ogonkiem. Potem poszliśmy wspólnie na spacer, początkowo mała nie bardzo chciała iść, była trochę zdezorientowana (reszta psów nie brała udziału w wizycie ;)), ale też po chwili się ośmieliła, najpierw szła na smyczy ze mną, potem kolejno z Panią Małgosią, chłopcem i na koniec z Panem. Państwo zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie, wzbudzili zaufanie. Powiedziałam im wszystko co wiem o Pajdzie, nie przestraszyli się jej obaw przed zostawaniem samej, na razie przez dłuższy czas ktoś cały czas będzie w domu i w tym czasie Państwo są gotowi stopniowo oswajać ją z sytuacjami, kiedy zostaje sama. Widać było, że bardzo im się sunia podoba, ale też działali w jej tempie, nie narzucali kontaktu. Uważnie słuchali wszystkich moich wskazówek i uwag. Są na Pajdę zdecydowani, najchętniej zabraliby ją już dzisiaj do domu ;) Mieszkają w domu z ogrodem, od bardzo dawna myśleli o psie, decyzja jest przemyślana. Dostałam też zdjęcie płotu, jest bardzo szczelny, wysoki, z podmurówką. Podjęłyśmy wspólnie z Tolą decyzję, że Pajda pojedzie do domu już teraz, pomimo braku sterylizacji. Skoro dom nie budzi wątpliwości, Państwo są gotowi wziąć małą teraz, wykonać sterylizację u siebie i zapewnić bezpieczeństwo w tym najbliższym czasie, nie ma sensu, żeby Pajda miała spędzić kolejne 2 miesiące u nas. Szczególnie, że jest typem psa, który bardzo się przywiązuje i po tak długim czasie u nas może być jej naprawdę trudno. Państwo zadeklarowali, że sterylizację na pewno wykonają, podpiszą zobowiązanie, będziemy też oczywiście się kontaktować i "pilnować" tej kwestii. No i na pewno Agat będzie trzymała rękę na pulsie :) Za chwilę przekażę Państwu naszą decyzję i umówimy się na odbiór Pajdusi, sądzę, że bardzo niedługo, jak tylko skompletują wyprawkę :)7 points
-
Wszystko co piszecie to prawda. Mój mąż jest zakochany w Suni , suni córki która przebywa u nas już od 9 miesięcy. Sunia śpi pod kołdrą plecy w plecy z pańciem. Ona waży niecałe 6 kg. Ja się śmieję , że mąż śpi z żoną i kochanką. Nawet nie chce słyszeć ,że córka ją zabierzę za jakiś czas. Mąż ostatnio zaskoczył mnie swoim pytaniem skąd się wzięło u nas 5 zwierzaków. Ja z kolei się zdziwiłam jakie 5? Mamy przecież kotę oraz 2 i 3/4 psa. Psy to Dolar , Loczka, 1/2 to Sunia , no i Tycia to 1/4. Idziemy spać w 5. czyli my , kota, Sunia i Tycia w jednym łóżku. Loczka na legowisku obok mnie , tylko Dolarek nie wchodzi już na górę od wielu miesięcy.6 points
-
4 points
-
Wet obejrzał Reszkę i powiedział, że skóra wygląda dobrze, nie ma potrzeby smarować, czy pryskać czymkolwiek. Dla pewności zalecił podanie simparici po 4-5 tygodniach od pierwszego podania i po tym zrobić zeskrobiny. Podałam dolpac na robale. Reszka już tak nie pilnuje synka, zapuszcza się w krzaczki, wychodzi na dwór bez niego, potrzebuje kobitka trochę spokoju. Szczepienie mamy zrobić w przyszłym tygodniu.3 points
-
bardzo się ciesze , bo Tinka pojechała dzisiaj do nowego domu. Kasia mówiła, że bardzo sie spodobała nowej rodzinie i swojemu młodemu Panu- Adasiowi, do którego od razu przylgnęła. Jutro będe się kontaktować i zapytam Panią Asią jak mija aklimatyzacja Wierze, że będzie dobrze. Tez za jakiś czas poprosimy kogos o poadopcyjną wizyte. Poprosiłam Mariole o rejestracje chipa Tinka- koszt 39 zł, zapłaciłam tez Kasi za te 13 dni - 130 zł. Miejmy nadzieje, że jest ten domek na zawsze Z dobrych wieści- jest potwierdzenie z Radys, że MUSKAT...dla którego pierwotnie był ten watek- odnalazł się, żyje i może wyjechać....To są jaja....rozmyślam o nim...na razie jednak trzeba ogarnąć DIunke ;)2 points
-
Problem jest też w tym, że DS nie zawsze dostaje pełną informację o trudnościach, jakie może stworzyć adoptowany pies. Są ludzie gotowi poświęcić miesiące na oswajanie strachulca, ale jeśli oczekują na miłe i łatwe zwierzę, to po roku mogą się załamać. Dlatego sądzę, że jeśli ktoś bierze pierwszego w życiu psa, to powinien to być najmniej problemowy zwierzak.2 points
-
Iguś nosi w paszczy wszystko. Na szczęście tylko nosi, a nie niszczy. Jest z tym masa zabawy, bo pokazuje, że coś ma i jest z tego faktu bardzo dumny. Najbardziej atrakcyjna jest skradziona bielizna:) Też uważam, że Iguś jest trochę zbyt chudy. Na dowód zdjęcie Trochę ciałka by Igusiowi nie zaszkodziło. Tylko Lepsza Połowa bardzo pilnuje, żeby nie podkarmiać labka. Na deser jeszcze fotka Gajki, mokrej od porannej rosy2 points
-
Tak Mazowszanko, na dogo „nie widać” mnie od prawie trzech lat, zaglądam, czytam i śledzę wiele wątków, czasem coś napiszę, ale udzielam się bardzo niewiele. Dużo się przez ten czas w moim życiu pozmieniało, również jeśli chodzi o psy. Od maja 2018 w ciągu półtora roku straciłam cztery suczki - najpierw dość nagle i pomimo leczenia odeszła na serce buldożka Figa, potem kolejno Jagoda i Borówka - obie po operacjach guzów nowotworowych miały przerzuty, w przypadku obu musiałam podjąć w pewnym momencie niebywale trudną decyzję o pomocy w przejściu za TM. W grudniu zeszłego roku, tuż po Świętach pożegnaliśmy również mopsicę Pestkę. Była najstarsza z nich wszystkich, miała prawie 17 lat (byłam dzieckiem kiedy jako cudny mały szczeniaczek pojawiła się w mojej rodzinie) i już od dłuższego czasu był z nią bardzo ograniczony kontakt, żyła w swoim świecie. Nie chorowała, odeszła ze starości. Z dużego psiego stada została z nami tylko Czika. Również ze względu na nią od stycznia jest z nami Agrest adoptowany z Fundacji Pan i Pani Pies. To tak w skrócie historia zmian w moim stadzie. Przepraszam za prywatę na wątku Reszki i Pajdy, ale skoro Mazowszanka zapytała to chciałam napisać co i jak, zresztą może ktoś jeszcze pamięta moje stado z „dawnych czasów”.2 points
-
1 point
-
Wszelkiego dobruskiego zdrowka zdrowka zdrowka ale tyle czasu Was stokrotki nie bylo1 point
-
1 point
-
Wet obejrzał maluszka i powiedział, że skóra wygląda dobrze. Dla pewności zalecił podanie simparici po 4-5 tygodniach od pierwszego podania i po tym zrobić zeskrobiny. Bixi jest wesoły, już na nas nie szczeka, ale jest ostrożny - podchodzi tylko wtedy, gdy jego mama podchodzi. Zaczyna interesować się zapachami trawki, lubi bawić się kamyczkami na dworze, bierze je do pyszczka i wyrzuca na boki.1 point
-
Od naszej Kochanej Nadziejki z jej bazarku nadeszła wpłata 58zł. Nadziejko z całego serca dziękuję za pomoc.1 point
-
Doprawdy?????? Dr Paweł "jest przeciwnikiem wysterylizowania piesków"? Dlaczego mówisz NIEPRAWDĘ?1 point
-
On się jeszcze może wybarwić. Ja miałam owczarkę niemiecką - jako szczeniak była prawie cała czarna, tylko łapy podpalane a jak skończyła rok to podpalanie zaszło bardzo wysoko aż na łopatki, uda, pysk, zmieniła się nie do poznania ale i tak była piękna.1 point
-
Planuję go zabrać do domu po kastracji - w przyszłym tygodniu. Będę miała go pod opieką - Dziś ostatni dzień jestem w pracy - od jutra urlop i emerytura :( I jeśli zaakceptuje koty, to będzie domowy :)1 point
-
I kto tu pisał że ma nie być przymrozków?;) Tak Pokerku od dawna ta adopcyjna waga wahała się w mojej głowie i chyba Pola była taką kropką nad "i", bo dlaczego przez brak mojej decyzji ma jakaś bida ma nie dostać szansy na nowe życie. I chyba wizyta kuzyna w niedzielę, pierwsza od przed pandemii pomogła mi w podjąć decyzję. To był dla Mimi armagedon, obcy (choć przecież nie do końca, bo cały poprzedni sezon przynajmniej raz w tygodniu go widywała) wywołuje panikę, strach, paraliż i brak kontaktu, tak jakby Mimi wyłączała świadomość, ale na rączkach, agresja totalna. I jeszcze te podgryzki, co by było gdyby za pół roku, za rok, w nowym domu pogryzła kogoś? Ona nie nadaje się do adopcji. Nie każdy też dojrzałby w niej jej wyjątkowość. Inteligencja ponadprzeciętna. Na tle moich psiaków widać to bardzo wyraźnie. Generalnie na Mimisi to, że już domu nie szuka, nie zrobiło żadnego wrażenia ;) Dzisiaj zostawiam moje ogrodowe dinozaury ;)1 point
-
Witam Czarnulka, życzę udanej zabawy i upragnionego (przynajmniej przez nas) własnego domu.1 point
-
Paki mam przygotowane .Jak możemy się umówić z córą? Da radę zabrać autem , bo to są 2 spore kartony. Mogę przepakować w worki jak będzie wygodniej.1 point
-
Ale przystojniak! A ja uwielbiam czarne koty :) Oczywiście w poprzednim moim poście jest błąd - nie do 30 maja, a od 30 maja powinno być.1 point
-
1 point
-
Dałam znać Gosi, że zadzwonisz, dziękuję... :) Ja porozmawiam z opiekunką przytuliskową wstępnie, jeśli chcesz, powiem o naszych zamiarach. Później wydaje mi się, że dobrze byłoby gdybyś sama do niej zadzwoniła i podała swoje dane. Wtedy powinno być ok :) Alaskan Malamutte <3 kolejny dogomaniacki anioł, woooow! To wiele ułatwia. Ewentualnie jeszcze będzie mogła zawieźć Gosia albo p. Marzenka - ale wiele zależy od tego na kiedy będzie potrzebny transport. Myślę, że tutaj damy radę :) Najważniejsze pytanie na dzisiaj to chyba to: KIEDY Pani Kasia jedzie na Śląsk? Wtedy można by ruszyć z pomocą. Jutro będziemy do niej dzwonić (a właściwie p. Marzenka, która z nią już rozmawiała). Co do noclegu, Pani Marzenka mi właśnie napisała... że gdyby nic nie znalazło się lepszego to oferuje na noc swój przydomowy garaż. To jedna noc, a Pani Marzenka ma złote serce... ale i sunię, która nie lubi konkurencji. Dla Polci i tak będzie potrzebny spokój. Mam nadzieję, że i transporterek uda się znaleźć (na razie nie wiem skąd można by go wziąć), bo powoli coś się klaruje. A wszystko to dzięki Wam <3 kiyoshi, Aldrumko <31 point
-
Królewna coraz częściej podpiera się na łapci szczególnie jak chodzi po kołdrze.:) Dziś została w domu bez ludzi. Po woreczku widzę , że próbowała pracować nad łapką. Tycia czuje się gospochą , bo po przyjściu do domu obcych lub mało znanych jej osób drze japkę na całego. Na smaczki lepiej stosować żółty ser niż mięsko. Kto to oczywiście odkrył ? jasne , że fiśnięty pańcio . Cały czas robi podchody , żeby wkraść się w serce malizny , ale ona wyraźnie ma je w nosie. Jak na razie wybrała sobie mnie.1 point
-
Tam gdzie mama, tam i ja :) https://youtu.be/YZY3aTyzQTM1 point
-
Hej dziewczyny. Ja tam u Nadziejki na bazarku coś licytowałam. Chyba nawet się pomyliłam z numerkami, ale to nie ważne. Przelałam w sobotę pieniądze za ten fant, więc nie zdziwcie się, jak przyjdą :)1 point
-
malagos, wysłałam Ci dwa opisy na PW. Czasem korzystam z tego, co już kiedyś sama napisałam (zapisuję swoje opisy w jednym dokumencie, obecnie mam ponad 100 stron opisów zapisanych w Wordzie czcionką 10tką) i ten jeden opis przyniósł dobre domy dwóm bezdomniakom, teraz troszkę zmodyfikowałam i powinno być ok :) Na zupełnie nowy opis Wirusek musi poczekać tak z tydzień, ale wierzę, że do tego czasu pójdzie na swoje. Powodzenia <3 Śliczny myszuńcio.1 point
-
Toz Suwałki chce zbudować schronisko aby psy z okolicznych gmin nie trafiały do Radys https://www.ratujemyzwierzaki.pl/schronisko-tozsuwalki1 point
-
Kasiu ja to głównie logistyka i gdyby nie Twoja pomoc oraz wsparcie sympatyków naszych "psich akcji "też niewielu by z tego było. :) Dobrze, że jest nas trochę, tych którzy pomagają. Najgorsze jest to, że są pieniądze w gminach na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami tylko te pieniądze idą do kieszeni hycla, a prywatni ludzie, jak chcą pomóc muszą wykładać swoje, z trudem zarobione pieniądze, a dla hycla to łatwa kasa :( Kochana Maniusia, mnie też Edzia nie bardzo pasowała :). Po lekturze na fb i udostępnianiu psiaków z Radys, Węgrowa, Wojtyszek i ze wszystkich innych miejsc, które się pojawiają z trudem zasypiam i najgorzej, że ze świadomością, że właściwie nie można im pomóc. Większość tych biednych psin odejdzie w strasznych, schronikowych warunkach nie zaznawszy normalnego życia ze swoją rodziną. Ostatnio, żeby jeszcze utrudnić i tak znikome adopcje, Węgrowo koło Grudziądza wprowadziło odbiory tylko w tygodniu, w soboty już nie ma adopcji. Przed adopcja trzeba wypełnić ankietę przedadopcyjną, co może skutkować nie wydaniem psa, jeśli do czegoś w ankiecie się przyczepią i na koniec będzie trzeba co najmniej 2 razy przyjechać do wybranego psa. Ostatniego punktu w ogóle nie rozumiem w sytuacji, gdzie w tym miejscu nie ma wolontariatu i psy nie chodzą na spacery. Co da wyjście psa za bramę i powrót do schroniskowej klatki. To nawet jest niebezpieczne dla tego psa, bo po powrocie może zostać zatakowany przez te psy, które zostaly w boksie. Nie da się tego pojąć, dlaczego taki okrutny system i zle prawo dla zwierząt ciągle funkcjonuje w Polsce, w kraju, który aspiruje do Europy :(1 point