Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/25/20 in all areas
-
Dziękuję za odpowiedź, zdarzył się cud i znalazł się darmowy transport do Kwidzynia, stamtąd Państwo odebrali Szoguna wczoraj o 12:30 :) Transport spadł z nieba, a Rodzina zakochana w psie, który od razu poczuł się jak u siebie :)6 points
-
Cieszę się,że wszystko dotarło :) Moli@ pisałam,że jak potrzebny, to chętnie podaruję i tego się trzymajmy! Jeżeli w taki sposób mogę pomóc Szagusiowi i innym psiaczkom,to bardzo się cieszę :) Rozkładaj na materac jakiś cienki kocyk,ręcznik i próbuj z małymi wibracjami aby nie wystraszyć na "dzień dobry" psiaka :)4 points
-
Ma dom:)ma dom:) we Wrocławiu pan zauważył,że ogłoszenie zostało usunięte,ale wcześniej miał zapisany numer do mnie lepszego domu Rex nie mógł znależć Państwo są lekarzami,mają dom z ogrodem,wcześniej mieli staruszka ON-ka, adoptowali go z ekostrazy Grand,bo tak miał na imie psiak trafił do nich juz w złym stanie,i tez był staruszkiem,pan powiedział,że przez ten czas zaprzyjaznił sie z wieloma wetami,Grand przeszedł dwie operacje,niestety nowotwór na sledzionie:( go zabił:( chca pomoc Rexowi,a ja sie bardzo z tego cieszę i warto żeby Rex zaznał jeszcze normalnego życia pan wysłał mizdjęcie Granda,może ktos chętny wstawic na watek? DS dołoży do transportu,którego właśnie szukam4 points
-
Nie mam kotów . Za domem do spacerów mamy hektary pól i łąk, ale żaden kot się nie pałęta, nie wiem, może ludzie w okolicy nie mają kotów a może mają koty nie wychodzące. Smyczy i szelek Ogórek nie lubi , nie chce się ubierać i gdyby mógł decydować, to nie ubierałby się na pewno . Nie jest typem psa, który cieszy się na widok spacerowych akcesoriów jak psy które kojarzą smycz i ubieranie szelek z czymś fajnym / z przyjemnoscią. Sam spacer ? - nie ciągnie, nie szarpie , nie wchodzi pod nogi , raczej chce robić tył zwrot, niż biec przed siebie - co jakiś kawałek zatrzymuje się, siada i nie chce iść - chce wracać , wyraźnie najlepiej czuje się na własnym podwórku a wyciąganie go gdzieś poza , sprawia średnią satysfakcję. Na łąkach nie łapie zapachów / tropu , nie włącza mu się chęć na szukanie zwierzyny / polowanie - zupełnie nie ten typ, nie specjalnie interesuje go cokolwiek, poza szybkim powrotem - opisuje na podstawie dwóch spacerów , więc trudno powiedzieć jak to będzie wyglądać za jakiś czas, mam na myśli chęć do spacerowania, bo na psa łowczego się nie zapowiada. Świetnie czuje się na podwórku, które traktuje jak własne, biega, obszczekuje obcych . Ktoś idzie chodnikiem, jedzie na rowerze , pojawia się po drugiej stronie ogrodzenia - to dobry powód do poszczekania. Wczoraj szczekał na wielki ciągnik jadący ulicą , raczej konkretnie dlatego, że był wielgachną maszyną, bo na normalne auta nie szczeka. Czy ugryzłby jak ktoś obcy wejdzie? - nie sądze, rzadko miewamy w domu obcych więc nie wiem, ale jeśli miałabym ocenić na podstawie reakcji na mojego męża, obcego dla Ogórka w momencie powrotu do domu, to stwierdzam że nie , szczekał porządnie ale trzymał dystans, nie podchodził blisko, nie nie miał pomysłu łapania za nogawki. To raczej taki piesek obrońca swojego podwórka, taki co robi dużo hałasu, ale nie zrobi krzywdy . Jeśli chodzi o przekłamane opisy i podkolorowanie rzeczywistości - Psy zawsze opisuje w sposób uczciwy, nie widze powodu i najmniejszego sensu robić czegoś, co mogłoby skrzywdzić psa (powroty z adopcji i inne dziwne historie). Chce zeby pies którym sie opiekuje, dbam, jest cześcią mojej rodziny, trafił do domu najlepszego z możliwych, więc upiekszanie rzeczywistosci w tej sytucji mijałoby sie z celem. Ktoś wspominał o teście na dzieci - nie wiem , dzieci ani małych ani w średnim wieku nie mam i dostępu do takowych w swoim otoczeniu również . Jedyny dostęp będę miała za jakiś czas do nastolatka ewentualnie , ale to nie szybciej niż za około tydzień. Czy potrafi zostać sam ? - nie zostawał sam w domu. Wcześniej kiedy był zamykany w psim domku ,szczekał głośno. Teraz mieszka w domu ludzkim , z dwójką ludzi i piątką psów. Jest super grzeczny, zwykle siedzi pod stołem (ulubiona miejscówka) a jeśli nie pod stołem to i tak blisko człowieka. Nic nie gryzie, nie niszczy, idealnie zachowuje czystość , na poranne siku wychodzi około 7 , na ostatnie około 22 . Wypuszczony na podwórko , szybko wraca i drapie w drzwi żeby go wpuścić (jak idzie sam). Jeśli biegnie na zewnątrz z psami i znikają mi z pola widzenia, to wystarczy że zawołam -Ogórek- i pędzi od razu do domu . Jeść dostaje tak jak wszyscy - rozdaje miski, każdy ma niby swoją , ale i tak po chwili zaczyna się wędrówka ludu, bo pewnie w tej obok dali coś lepszego... Przy karmieniu bez problemów najmniejszych, nie ma kłótni o jedzenie ani nic z tych rzeczy. Zresztą Ogórcio gdyby mógł, w ogóle nie jadłby z miski, bo co prawda zjada jak inni , ale to takie jedzenie co w ząbki uwiera , bo ulubionym sposobem karmienia jest jedzenie z ręki - taki piesek żebraczek , niezwykle grzeczny i opanowany żebraczek , siedzi , wpatruje się w to czym się człowiek karmi i czeka w bezruchu . Uwielbia wszystko co leci ze stołu i ludzkich talerzy, wszystko i w każdej ilości . Ewidentnie takie ma przyzwyczajenia, taki miał dom i ktoś go tego kiedyś nauczył. rozi , nie wiem co Ty na to, ale może chciałabyś spróbować przede wszystkim szukać domku w Warszawie? tak żebyś mogła sama przemaglować chętnych , zrobić osobiście wizytę PA i mieć Ogórka blisko, pod kontrolą . Póki jest mój mąż (a pewnie trochę pobędzie zważywszy na sytuacje) , to chętnie pomożemy w transporcie, przywieziemy Ogórcia osobiście, byle dom był idealny dla niego.3 points
-
Koteczka (roboczo nazwałam ją Jowita, nie wiem jakoś mi tak pasuje) w nocy zjadła i kolejną porcję też. Okropna ulga ;) Kotki Piotrka po wczorajszej sterylizacji również czują się dobrze, mam nadzieję, że niedługo uda się coś zadziałać z ostatnią podrzuconą koteczką i nie pojawią się żadne nowe kocięta. Choć niestety podejrzewam, że jakiś frędzel znów podrzuci mu kota, skoro mają to w zwyczaju.3 points
-
Moli@ a więc dzisiaj Ty wskakuj na matę. Myślę, że byłby pozytywny skutek - poważnie.2 points
-
ADOPCJA DEKADY!!! Szogun od wczoraj grzeje poopinkę u siebie! Transport do woj. pomorskiego spadł z nieba i poszło wszystko tak sprawnie!!! :) Państwo mieli odebrać Szoguna z Kwidzyna ok. 13:30/14, a o 12:30 Szogun już jechał z nimi. Państwo tak zakochani po uszy, że Pani na bieżąco relacjonowała swoim znajomym i rodzinie podróż i pierwsze chwile, a Szogun... na dzieńdobry wylizał ich i taki uchachany od ucha do ucha jechał z nimi do domku! Po jeździe od razu zaznaczył teren obok bloku, a potem poszedł do spa... wykąpali go, przez co nie był do końca szczęśliwy, ale za chwilę o tym zapomniał, bo synowie Państwa (nastolatkowie) zaraz zaczęli grać z nim w piłkę :) Niemal od razu zakumał, gdzie ma miskę z jedzeniem, a zdjęć i relacji z adopcji było tak dużo, że pan na chwilę zabrał żonie telefon... ;) Szogun od początku czuje się jak u siebie, a po poprzednim psie z interwencji, który bał się cienia i przez rok pracowali nad jego lękami... to miła niespodzianka i miły powrót do temperamentu teriera - bo Państwo przez wiele lat mieli teriera :) Są aktywni, mieszkają w bloku i na razie są oczarowani Szogunem. Oby to trwało przez całe życie!!! Bo na razie zdaje się, że to na nich Szogun TYLE czekał!!! :) Jeszcze wczoraj dostałam pierwsze zdjęcia, zaraz po kąpieli i z chłopakami, ojjj będzie miał z kim łobuzować.2 points
-
2 points
-
Bardzo dziękuję... :) Podłączę zgodnie z instrukcją z pw.... Naciągnę pokrowiec - bawełnianą cieniutką poszwę na koc Jutro Szagi z Misiem wskoczą na matę..., dziś ja ledwo łażę, zechciało się targać / układać drewno na opał ,)1 point
-
Jeszcze na początku roku było w lecznicy stado kotów, teraz tylko Irysek, który w sumie ma gdzie wrócić, jeśli będzie można. Ale wciąż po cichu liczę, że ktoś go wypatrzy, bo jest śliczny. Gdybym nie miała kotów... Bardzo mi się Irys podoba, od pierwszego wejrzenia :) Jesteśmy(cie) super1 point
-
Lolcio wygląda jak dzidziuś a tu na karmie napis senior ;) Jak to możliwe ;)1 point
-
Uroda Lolusia wszystkich zachwyca bez wyjątku.Cudny jest.1 point
-
Zaczynam .alimenty na marzc, kwiecien i maj poszly.1 point
-
1 point
-
Witajcie. Kolejny dzień w zmienionej rzeczywistości, dobrze że chociaż pogoda się zmienia na lepsze. Przydomowe ogrody to teraz cenna rzecz, oaza, cieszę się że taki posiadam. Wczoraj jak szpieg z Krainy Deszczowców przemknęłam po aldiku, w rynsztunku antywirusowym, maseczka, rękawiczki, okulary. Następna wizyta w sklepie za tydzień. Nesiu, pozostaje nam (tym co mogą) siedzieć w domach i czekać na szczepionkę, a Ci co pracują, muszą się zabezpieczać na miarę możliwości przed zarażeniem. Nie zapominajmy o wspieraniu organizmu wzmacniając odporność domowymi sposobami, ja dodatkowo biorę Biostyminę i Oregasept H97 W zwierzyńcu wszystko dobrze. Pozdrawiamy wszystkich cieplutko i życzymy zdrowego dnia.1 point
-
No i zdarzają się cuda zwłaszcza w tym okropnym czasie.Cudnie.1 point
-
1 point
-
Na początku były takie informacje o Ogórku: "Noc w porządku, rano czysto, trochę pogryziona framuga , ale to dlatego, że strasznie nie chce zostawać w środku. Dziś od rana - pies na dworzu - pies szczęśliwy, pies w domku, w pokoju - pies mniej szczęśliwy - piszczy i szczeka . Widzę , że nawet nie je w zamknięciu -wczoraj to zauważyłam, no ale pierwszy dzień, zmiany, stres, więc różnie jest , ale dziś zrobił to co wczoraj właśnie - zjadł posiłek dopiero, jak go wypuściłam i miskę postawiłam na zewnątrz." A jak jest teraz? Potrafi spokojnie zostać sam? Ma skłonność do niszczenia i wokalizacji w stresie? Posiłki je w domu? Czy potrafi chodzić na smyczy? Czy był na spacerze poza posesją? Dobrze by było sprawdzić, jak reaguje na ludzi, zwierzęta, ruch uliczny, dźwięki na obcym terenie. Nie wiem, czy jest taka możliwość, zwłaszcza teraz w koronawirusowym czasie. Na "swoim" podwórku obszczekuje obcych? Mógłby ugryźć?1 point
-
Radek, jak już wylaszczyłeś Gajkę to dawaj trochę zdjęć, bo to posucha i nawet nie ma co oglądać :)1 point
-
Są różne metody , ważne żeby były skuteczne w dopasowaniu domu do psa i na abarot.1 point
-
Rozmawiałam dziś z panem Leszkiem. Zadzwoniłam żeby spytać czy wszystko ok. On mieszka sam i ze zdrowiem chyba dość różnie. A pan Leszek w ogóle nie mówił o sobie, krótko tylko powiedział, że chińczycy go nie biorą, i opowiadał o Tosi czy raczej Suńci - jak ją nazywa - z pół godziny. Są razem chyba naprawdę szczęśliwi. Słuchając ile radości ta psina mu daje i jak ona się u niego czuje, zapomina się o całym syfie tego świata. Tosia zmieniła się na jeszcze lepsze. Chyba biedna przeżywa dopiero teraz swoje dzieciństwo, nauczyła się bawić zabawkami, szarpakami. Wcześniej się ich bała. Nie panikuje już jak zostaje sama w domu, wie, że pan wróci. No chyba, że się spóźnia, to wtedy potrafi na niego "nakrzyczeć" lub schować jego kapcie pod poduszką na tapczanie :D Ale niczego już nie niszczy. Oczywiście mam zaproszenie, aby odwiedzić Toskę :)1 point
-
To bardzo żywiołowy psiaczek i energia go rozpiera i ja nie daję mu rady bo za silny dla mnie. Na podwórku też nie lepiej wygląda, i jak to mąż zobaczy który jutro wychodzi ze szpitala, to będzie ''ciekawie''. On biega na tej łapie a nie tylko staje :) jeszcze trochę delikatniej ale wiadomo, noga po dwóch operacjach i musi nabrać ciała czyli umięśnić się.1 point
-
A w lecznicy został jeszcze tylko Irysek. Może i do niego szczęście się uśmiechnie.1 point
-
A jeszcze taka cudowna opowieść dziś o mądrości Pieguska w hotelu zwanego Dropsem: "Siedzą z Aria na tarasie, Aria go męczy.... Jak to szczenię. . On siedzi spokojnie ale widać że ma dosyc Małż jest obserwatorem zajscia Drops wstaje, podchodzi do leżących na tarasie kawałków drewna, porąbanych do kominka Zaczyna je podgryzać, tak delikatnie... W tym momencie Aria gapa startuje do drewna i zaczyna gryzienie.... Drops jak by odetchnął z ulgą.... Wraca na posłanie i patrzy w dal.... A Aria w tym czasie szarpie i te kawałki drewna, które wcześniej pokazał jej Drops.... No i czy on nie jest cudowny?! :))1 point
-
Normalne pogaduszki - klawo :) Serdeczności zostawiam z życzeniami zdrowia :)1 point
-
Na szczęście operacja przebiegała bez niespodzianek. Okazało się, że oprócz tego guza zlokalizowanego podczas usg, było jeszcze kilka małych, które też pewnie ochoczo by się rozwijały niepostrzeżenie. Dziwnie to zabrzmi, ale zapalenie trzustki uratowało Masi życie, zapobiegło śmierci w męczarniach, co zapewne nastąpiłoby, gdyby guzy rozerwały śledzionę i nastąpił krwotok wewnętrzny. W nocy Masia pojękiwała. Myślałam, że cierpi z powodu bólu, ale wetka powiedziała mi dzisiaj, że to pewnie jeszcze skutek narkozy. A ja cierpiałam, bo Masia cierpi :) Wczoraj nic nie chciała jeść, dopiero dzisiaj po południu i to bardzo niewiele. Na razie cały czas leży. Przenosi się tylko tam, gdzie je idę. Dzisiaj też zabraliśmy Alfika na zbadanie krwi na poziom hormonów tarczycy. Coś mi się wydaje, że trzeba mu zmienić dawkę euthyroxu. Byliśmy dzisiaj na kontroli. Rana pooperacyjna wygląda tak, jak wyglądać powinna :) Masia dostała kroplówką podskórną. Jutro też jedziemy na kontrolę. Ja nadal jestem padnięta :( Zdrowia i spokoju, bo to dzisiaj jest najważniejsze.1 point
-
Zarys charakteru, potrzeby psa muszą być w ogłoszeniu. Zachowanie psa w nowym miejscu i otoczeniu może się w pewnym stopniu zmienić, ale charakter i potrzeby psa nie. Warto zaznaczyć, jakiego domu szuka Ogórek, jakich opiekunów i warunków. Aktualnie zdarzają się adopcje, ale wraz z pogorszeniem sytuacji ludzie raczej nie będą myśleć o adoptowaniu zwierząt. Niektórzy będą się ich pozbywać, zwracać, bo posiadanie zwierząt to zobowiązanie i koszty. Koronawirus wywrócił do góry nogami ludzki świat, a to odbije się na zwierzętach, zwłaszcza tych zależnych od człowieka, na przyrodzie.1 point
-
1 point
-
Loluś w pełni kontorluje sytuację. Wygląda jak pluszaczek, ślicznota.1 point
-
Dziękuję. Mam nadzieję, że będą jeszcze wpłaty na Orionka, bo nie będziemy mieć za co opłacić faktury marcowej za hotel. Na ten moment brakuje nam 156,79zł na opłacenie faktury za marzec. Mam zły czas coś ostatnio. Dzisiaj odwołali mi operację, nie chcieli powtórzyć badań. Mam czekać kolejne 3 tygodnie na ew. zmianę sytuacji w Polsce, wtedy ponownie zapiszą mnie na operację... O ile mój stan się nie pogorszy, bo z tym cholerstwem to nie wiadomo nigdy. Dlatego na razie dziękuję elik i uxmal za chęć pomocy w odbieraniu telefonów, ale na ten moment mam mnóstwo czasu na odbieranie telefonów. Wesele też musimy odwołać, tracąc parę tysięcy złotych - ale i zyskując sporo czasu na odbieranie telefonów... Martwię się nieadopcyjnością Mimi, o finanse Oriona, o brak domu dla nich. Niech ten rok się już skończy.1 point
-
1 point
-
Nikt do suńki nie zagląda, a ja mam takie dobre wieści.. Koleżanka p.Agnieszki z hotelu zabrała dziś sunię do domu :) Na stałe :) Dom znany, sprawdzony, cała rodzina przyszła parę dni temu, jak sunia jeszcze była zdrowa, zapoznać się z nią. To młodzi ludzie z dwójką dzieci - kilkuletnimi córką i synkiem, chłopiec jest autystyczny, najbardziej się martwili czy on nie będzie się suni bał, ale pokochał ją od razu :) Już mocno dopytywał się kiedy sunia będzie w domu. Zdecydowali się wziáć sunię już teraz, wetka powiedziała, że już sunia jest na tyle w dobrym stanie po dzisiejszych lekach, że może iść do domu. W razie czego oczywiście będą leczenie kontynuować u tej samej wetki. Jutro się z nimi zdzwonię, a po powrocie pojadę na wizytę poadopcyjną. Umowę adopcyjną spisała Agnieszka z hotelu. A tu sunia we własnym już domku:1 point