Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 11/21/19 in all areas

  1. No i POJECHAŁ Korus. Iskry były obustronne sądząc z relacji Moniki i Pani Agnieszki A ja się zacznę cieszyć za miesiąc jak nic nie zburzy tych uczuc W razie co wpadam na Wilde i robię porządek :))
    7 points
  2. Po RTG w narkozie okazała się, że główka nie jest taka zła i tamto zdjęcie "na żywo" było przekrzywione. Ale też po badaniu okazało się, że mamy zerwane więzadło krzyżowo-podczaszkowe w kolanie. I najprawdopodobniej to jest przyczyną utykania. No więc podjęliśmy decyzję o naprawie owego więzadła nowoczesną metodą jakąs tam. Reksio jest 9 dni po operacji. W sobotę ściągamy szwy. Na nóżkę już stajemy, a nawet chcemy skakać. Dom mamy zdemontowany :) wszytsko na podłodze, żeby Resia nie skakała i nie nadwyrężała nóżki. Na spacerki na rączkach. Pomijając pierwszą dobę o operacji, Resio w dobrej kondycji i doskonałym humorze. Na szyi kołnierz, bo pracowaliśmy nad szwami. Zobaczymy co będzie po wygojeniu i pracowaniu nóżką.
    6 points
  3. Piszę na szybko, bo jestem w pracy. Wczoraj Leoś nie pił, nie chciał nic zjeść, tylko spał. Rano podreptał pod drzwi, więc go wzięłam na dwór. Było ciemno, postawiłam go na chodniku, żeby zobaczyć czy się wysika, ale on jest porządny i poszedł na trawkę. Przycupnął i chyba siknął. I tak "zastygł", więc go wzięłam od razu do domu. Na siusiaczku miał trochę moczu, więc prawdopodobnie siknął. Pić nie chciał, zjeść karmy też nie, wylizał troszkę mleczka z Royala i zjadł troszkę paszteciku. Jeszcze daleka jestem od tego, by odetchnąć chociaż trochę, bo te cholerne czerwone płytki mnie martwią. Też pomyślałam o transfuzji, dzisiaj zapytam o to wetkę. Leoś jedzie do wetki z moim tatą na 11.40
    4 points
  4. Pobudka o 3 rano .... szybko na siusiu i można spać dalej :) galaretka z biegówek ( na oko z kg)
    4 points
  5. Dziękuje za pomoc w ogłaszaniu znalezionej suczki Zuzi.Domek znalazł się szybko.Czekał cierpliwie miesiąc.Trzeba było Zuzię uodpornić,potem poszczepić.Jutro sunia jedzie do domku.
    3 points
  6. Poranne wyjście w grupie i piękna kupka :) Śniadanie też w towarzystwie koleżeństwa - micha umyta na błysk ,) Galaretę dostały dziadeczki - Szagi, Miś, Promyk, Bartuś, Roxi i Remik...nie będę ściemniać ,) miseczki fruwały hihihi. Szagi dostał namoczony Fitimin + Dolina Noteci + galaretka z biegówek. Smakowało :) Zjadł i prosił o dokładkę, nie dostał. Chcę żeby jadł 3 razy dziennie mniejsze porcje. Spróbujemy. Podałam lekarstwo. Tabletę przeciwbólową dostanie po południu.
    3 points
  7. Jest minimalna poprawa. Po kroplowce wyszedł z wetka na siku. Po powrocie do domu zjadł troszkę karmy i się napił. Wynik krwi ciut lepsze. Teraz byliśmy na dworku i było siku. Długo i powolutku, ale było. Jutro o 14tej kolejna wizyta. Kciuki i dobre myśli nadal potrzebne
    2 points
  8. kiyoshi , nie zamartwiaj się tak. Jeżeli Kori nie umie chodzić na smyczy , a ludzie są w porządku , to go nauczą. A jak nie zechcą nauczyć , to znaczy ,że nie powinni mieć żadnego psa. Szczeniaka też trzeba nauczyć chodzenia na smyczy. Wiem, Kori jest większy.
    2 points
  9. Chęć adopcji psa właśnie tego i tylko tego wróży dobrze. Takie domy z mojego doświadczenia sprawdzają się. Zobaczymy co sobota przyniesie. Miejmy nadzieję , że dobre wieści .
    2 points
  10. 2 points
  11. Karty informacyjne oraz paragony najlepiej składać do teczki.W razie adopcji teczka powinna trafić do przyszłych adoptujących.Tak jest najlepiej.Ja tak robiłam.Adoptujący mieli cały obraz pobytu u mnie wraz z leczeniem.Nie raz im się przydały gdy pies zachorował.
    2 points
  12. Właśnie Pani Agnieszka napisała że jadą do Korcia :) już są w drodze Trzymajmy kciuki czy zaiskrzy. Jeśli tak- Korciu wyjedzie, jeśli Nie- zostanie i nikt nie będzie miał do nikogo zalu
    2 points
  13. Wszechświat sprzyja Felusiowi, Iwona napisała, ze doszły juz wczoraj zamówione puszeczki. Informacje o maluszku też wspaniałe - spokojnie czeka sam w domu, aż wrócą domownicy, a potem cieszy się całym sobą, że już nie będzie sam:). Feluś pozdrawia i życzy dobrej nocy
    1 point
  14. Kiyoshi,nie zamartwiaj się bo i tak różnych zmartwień mamy pod dostatkiem.Co będzie,to będzie.Trzeba poczekać ze spokojem bo co by nie było to i tak trzeba to przeskoczyć.
    1 point
  15. dziękuje dziewczyny za wszystkie piekne i mądre słowa i Wasze zyczenia. Ja też staram się pozytywnie mysleć, chociaż wszystko mi stoi w gardle..nie dlatego, że przestałam ufać tym ludziom, ale dlatego że juz tyle ludzi mnie zawiodło podczas tych adopcji.... Pani Agnieszka przed chwilą pisała, że jeszcze godzinka przed nimi, pogoda jest dziś okropna ale dzielni sa bardzo. Wiem, że są odpowiedzialni i że ta adopcje naprawde bardzo przemysleli. Rano jeszcze napisałam, żeby pamiętali, że jeśli na żywo uznają że Kori nie jest dla nich to nie muszą go zabierać, nikt nie będzie miał im tego za złe, i Pani Agnieszka odpisała że wie i tak tez z mężem postanowili... Ale...minęły 2 godzinki i dostałam zdjęcie i drukowanymi literami wiadomość "ON JEST CUDOWNY. DZIEKUJEMY :)" Zaraz potem Monika napisała, że Kori bardzo był zadowolony i bardzo chciał jechać:) może to jakiś znak...nie wiem..Napisała tez że ludzie zrobili na niej wrażenie spokojnych, zrównowazonych, bardzo poukładanych- to mnie akurat ucieszyło, bo nie potrzebuje oszołomów ;). No nic...dam znać jak coś będzie wiadomo...na razie podchodze chłodno... trudny dzień przed Korciem i ludźmi, długa męcąca droga, zapoznanie z Yogim i dziewczynkami...pierwsza noc w ieszkaniu:) spacer w deszczu, bo w wlkp ciemno i kropi:)
    1 point
  16. Koruś jest cudny,oby tylko byli cudni ludzie to wszystko będzie okey.Pierwszy dom nie wypalił bo nie było tego,że pies może sobie pozwolić na wszystko.Zazwyczaj w dobrych domach nie ważne są wady,przyjmuje się psa takim jaki jest i się go kocha ponad wszystko.Jest takich domów naprawdę dużo z mojego doświadczenia. Korusiu kochany,bądź szczęśliwy w nowym domku,miej dużo spacerków bo kochasz je.
    1 point
  17. Takie przytulańska znam.Bulinek od Ewu też tak robi,do tego stęka i wzdycha ze szczęścia.Minął rok jak jest u mnie.
    1 point
  18. Ja innej opcji nie widzę. Leoś może mikry wzrostem, ,ale w końcu ma w sobie jakąś cząstkę krwi po wojownikach chichuachua, więc lepiej niech się nie wyglupia i Gabi nie straszy. Walcz maleńki dzielny Leosiu !
    1 point
  19. 1 point
  20. Spokojnie poczekajmy, spotkanie wyjaśni wiele, tym bardziej że państwo będą mieli cały tydzień na przemyślenia. Trochę się obawiam wyobrażeń pani o wyglądzie Mimisi, oczekuje wyglądu kotopsa, a Mimi to normalny psiaczek. Pełen pomysłów ale jednak pies nie kot ;). Dobrego dnia wszystkim.
    1 point
  21. Ja również przybyłam do malucha i bardzo się cieszę,że jest obecnie w tak dobrych rękach! malti,jesteś niesamowita! :) Wielki szacun,że zdecydowałaś się mimo wszystko,wziąć Felusia do siebie :):):)
    1 point
  22. Mam internet:) Bardzo się cieszę. Muszę na cito załatwić transport. Najwyżej przywiozę ją pociągiem. Dunia już w Legnicy w dt u cudownej Pani Danusi. Lusia w ds we Wrocławiu:)
    1 point
  23. Zrobiłam Fioneczce OLX na Wrocłw, jakby ktoś mógł pomóc i dorobić jeszcze na Poznań to będę bardzo wdzięczna. https://www.olx.pl/oferta/urocza-mala-fionka-w-typie-jamnika-do-adopcji-CID103-IDCyFpE.html Rozmawiałam dzisiaj z Hanią - Fioneczka to wielka domatorka, tak ukochała przebywanie w domu, że trudno ją zaprosić na zewnątrz - owszem wychodzi, zrobi swoje i pędem do domu. Ta ponad miesięczna bezdomność i spanie na gołej ziemi bardzo suni dokuczyło. W domu czuje się bardzo swobodnie, potrafi nawet zaczepiać inne psy do zabawy. Z kotami żyje w zgodzie, najbardziej lubi kombinować jak niepostrzeżenie wyjeść im z misek;) Zdarzają się jeszcze problemy z utrzymaniem czystości, ale idzie ku dobremu.
    1 point
  24. Otrzymałam od Hani 3 zdjęcia Nusi i zapytałam: Czy jest też taka kochana,jak i śliczna? Hania napisała...:) Tak i coraz śmielsza. Jak np kucam, to ona podbiega i kładzie się na plecach wystawiając brzuch do głaskania :) Coraz częściej też wskakuje przednimi łapkami nam na kolana i patrzy co na stole, albo poprostu chce by ją głaskać Tak, ale mam wrażenie, że jest bardziej ruchliwa, nie drepcze tylko, ale potrafi sobie pobiec kawałek Więc chyba zdrówko lepsze :)
    1 point
  25. U nas bez większych zmian, ale najwazniejsze że te małe zmiany sa na lepsze. Mało miałam czasu, a w wolnych chwilach ogłaszam psiaki. Co dzień ćwiczę łapki z Lindą. Miałam zamówione dla Bezy za dużo o dwie tabletki Cimalgex, więc kupiłam je Lindzie. Efekt był fajny, stopy ustawiała prawidłowo i nawet starała się lekko je unosić. Dziś kupię więcej. Gdyby udało się choć trochę unosić jej tył przy poruszaniu się, to byłoby to wiele. Rany na stopach całkowicie zagoiły się dzieki temu, że porusza się na zewnątrz wyłacznie w nosidle na tył. Psychicznie jest lepiej. Co dzień biega po pokoju, szczeka, zachęca mnie do zabawy, szaleje też z psami. Wygłupia się, szczególnie kiedy mamy robić ćwiczenia, to jej się zbiera na zabawę zamiast gimnastyki. Tylko mężczyzn bpi się nadal tak panicznie. Jest to kłopotliwe w domu, kiedy mąż ma ją nosić. Może jednak kiedyś i tego leku się pozbędzie. Kaj jest po kastracji, trochę urósł i ogólnie rozrósł się, przed zimą pokrył się grubszym futrem, ogon ma jak lisią kitę. Najwazniejsze, że po zabiegu zrobił się bardziej proludzki. Wczoraj lizał mnie po twarzy, zębami skubał włosy, a wczesniej takie zachowania były zarezerwowane tylko dla innych psów. W schronisku wypatrzyłam znowu kilka takich kajopodobnych podrostków. Szkoda, że tam giną w tłumie, bo już wiem, że wyrosna na piękności.
    1 point
  26. Tolu, wiemy że jak Ciebie nie ma... to i tak jesteś! :)) Pewnie że ją ogłaszamy! może się znajdzie domek? :)
    1 point
  27. Jak na razie zaskakuje. I to pozytywnie. Słonko pięknie świeci:)
    1 point
  28. Udanej soboty Czarnulku - może pogoda dziś nas zaskoczy? I domu! takiego tylko dla Ciebie!
    1 point
  29. W wolnej chwili coś podziałam. Jakoś mi umknęło, że Grześ nie ma fotek z człowiekiem...
    1 point
  30. Dzisiaj Siszarp spisał się na medal. Pomagał nam (już drugi raz) szukać suni, która wydana do DS zaginęła 1,5 tygodnia temu. Sunia znała Siszarpa i lubiła go, miała nawyk, że wychodziła i wracała razem z nim do domu. Pierwsze poszukiwania nie przyniosły rezultatu (był deszcz i ciemno), a dzisiaj się udało. 5 godzin jazdy i 3 godziny łażenia nie poszły na marne:) Te wyprawy bardzo pozytywnie wpłynęły na Szarpa, sam wchodzi do domu z ogrodu, reaguje na wołanie, trzyma się człowieka. Niesamowite.
    1 point
  31. wiem, że jest źle i nic można już zrobić. Moja 12 letnia spanielka miała w zeszłym roku usuniętą śledzionę (nowotwór). Przez ponad 8 miesięcy było dobrze, aż do przedwczoraj. Słabła w oczach, przestała jeść, więc szybko do weta i wyrok: rak wątroby i rak płuc. Bardzo głęboka anemia. Wet sugerował eutanazję, ja jednak nie mogłam się zdecydować, więc dostała sterydy, leki i witaminy i teraz czekamy, co będzie. Jest za słaba na operację. Widzę, że jest źle - leży cichutko w ogrodzie, nie je, jedynie pije, nie ma siły się podnieść. Ma skurcze brzucha. I puste spojrzenie. Nie wiem, czy bardzo cierpi, bo od zawsze była bardzo cicha, spokojna, spoległa, bardzo dzielna w chorobie. Nie chcę jej skazywać na bezsensowne cierpienie, ale nie chcę jej skracać życia jeśli nie jest to konieczne. Kiedy pozwolić jej odejść?
    1 point
  32. Jak miło. Nie mam nowych zdjęć ale chociaż stare zamieszczę głównego bohatera wątku, żeby nikt nie zapomniał jak wygląda Maksio :)
    1 point
  33. minęły dokładnie 3 tygodnie a pies nadal ciagnie do 20 krzaków na spacerze, że reke wyrywa...a jak widzi sasiada z psem (nie licząc suczek) to zachowuje sie jak najbardziej agresywny pies swiata, raz doszło nawet do agresji przemieszczonej :( kastracja wykonana prawidłowo. najgorzej jest z sąsiadami i tym jak wyrabiają sobie opinie na podstawie takiego zachowania bo pies w domu jest aniołem, co nawet powiedział właściciel hotelu w którym przebywał pupil podczas naszego pobytu w górach. no ale 99% wlascicieli psów ma gowniane pojecie o behawiorystyce (tez taka byłam) i kwituje takie zachowanie agresją, podczas gdy jesli pies pozna kogos blizej to na jego widok w drzwiach dostaje pierdzielca z radości. naczytałam się wlasnie tutaj jakie to wspaniałe efekty przynosi kastracja, ile to psów szczekających na wszystko co sie rusza nagle się uspokaja a u mnie jedo wielkie gówno..jak zwykle... co robić? nie piszcie mi o ćwiczeniach posłuszeństwa bo gdy widzi na osiedlu innego psa to kompletnie nic do niego nie dociera, skupienie na sobie jego uwagi nie graniczy nawet cudem. pomocy... a to mój bąbelek..
    1 point
×
×
  • Create New...