Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/01/19 in all areas
-
rozi, jak może niektórzy pamiętają, ja miałam podobną sytuacje z Pania spod Warszawy, która adoptowala ode mnie sunie Jage...jeszcze przed wizytą PA byłam przekonana że dom jest cudowny, idealny...Pani po prostu tak mistrzowsko się reklamowała, że nawet cienia nie miałam wątpliwości. A co potem się stało? Jaga wylądowała na Plachu, a Pani kłamała od samego początku do samego końca... My nie jesteśmy nigdy w stanie z całą pewnością kogoś prześwitlić, ani telefonicznie ani na wizycie...niektórzy kłamią i tyle...jednak czasem trzeba zaryzykowac, bo gdybyśmy wszystkich uważały na starcie za kłamców to nie byłoby żadnych adopcji:( ze starszymi psami jest ciężej, bo rozczulają na zdjęciach a opieka przerasta większośc ludzi :( Trzymaj się piesku...oby podróż minęła dobrze, jest szansa że wieczorem będzie lekkie ochłodzenie5 points
-
No to akurat Dogo odpowiedziało za siebie. I dobrze. Ja powiedziałabym dobitniej...ale pewne zasady obowiązują. Nie wyobrażam sobie ,że nasza Mia miałaby trafić znowu do hoteliku na przykład z powodu swojego strachu przed ludźmi, niszczenia czy też zwymiotowania. Kurcze. Uprzedzono nas czego się spodziewać! Po drugie stary pies jest jak stary człowiek. Będzie miał problemy zdrowotne,będzie musiał mieć oszczędny tryb życia. Moi sąsiedzi mają też psa ze schronu ,pracują i jest w domu leżący dziadziuś. I kurde mimo początkowych problemów dali radę. Uprzedzili ,że będzie wył, skomlał itd. Tak było. A teraz złoty psiak. Ma swoje odloty, coś tam podgryzie... .I można!! Jak naprawdę chcesz i kochasz zwierzaka to wszystko jest możliwe. Kobieta jest dla mnie nieodpowiedzialną osobą ,bez skrupułów,bez serca! Zła karma wraca! Odczuje kiedyś i przypomni sobie co czuł Aruś. Pies...ale żywe,czujące stworzenie!!!5 points
-
Rozi po co to robisz. Wszyscy, którzy zajmują się adopcjami wiedzą jak trudno jest ocenić ludzi po rozmowie tel czy nawet wizycie pa. Ludzie, którzy wydają się idealni nagle okazują się niewypałem i odwrotnie - wszyscy mamy wątpliwości a rodzina okazuje się ideałem. Arus nie jest dwuletnim buldozkiem, po którego ustawiłaby się kolejka więc jak zadzwonił sensowny telefon to osoby decyzyjne nie chciały odbierać mu szansy - pani zdawała się odpowiedzialna więc decyzja zapadła. Nie ma co rozstrzasac co kto zrobił i czy można było przewidzieć taka sytuację. Nie myli się ten co nic nie robi. Pewnie lepiej byłoby gdyby pani sama przyjechała do Kikou i zobaczyła Arusia na własne oczy a nie decydowała na podstawie zdjęć - ale wiemy też że teoria sobie a życie sobie. Nie zawsze daje się to tak zorganizować, bo odległość, bo brak samochodu itd. Dzięki "adopcji" Arusia szansę na życie dostała Sara - co by z nią było gdyby została w schronie??? I to jest pozytywny promyk w całej tej smutnej historii. Proszę nie doszukuj się błędów i nie podcinaj skrzydeł bo wzięcie na siebie odpowiedzialności za staruszka to wcale nie łatwe. Elu jeszcze raz dziękuję Ci za twoje serce dla tych psiaków, które pomocy potrzebują najbardziej.4 points
-
Bo to jest "wyżeł" a roślinkowy Lolcio to "niżeł".3 points
-
Witaj Marlon. Poker, moje pierwsze skojarzenie na jego widok, to... Lolcio od bazarków roślinnych.3 points
-
a ja mam dla słodziaka lajki i serdeczności :) choruje ostatnio i trochę mnie nie było na dogo, ale pierwsze odwiedziny po przerwie bez Pelisia obyć się nie mogą! :) Pozdrawiam Pelisiowy Fanclub gorąco! ( a nawet upalnie ;))2 points
-
Tylko Zw. Kyn. wydaje ważne rodowody ale zeby je mógł wydać to i suka i pies muszą uzyskać uprawnienia hodowlane a to wymaga trochę wysiłku i pieniedzy. Jeżeli chcesz kryć sukę bo ludzie mówia, że powinna choćraz urodzić to nie wierz i nie kryj bo znaleźć dobre domy dla szczeniąt to też duży problem. Wiem bo wiele lat byłam hodowczynią ale kryłam bardzo rzadko a wiele suk mimo uprawnień hodowlanych nie kryłam bo dla mnie psy były hobby i przyjemnością a nie źródłem zarabiania i hodowałam dopóki miałam siły aby w to się bawić - wystawiać, szkolić i hodować ale to byłoi w czasach gdy hodowla to byla dla ludzi przyjemność a nie biznes.2 points
-
Jeden miot to też jest hodowla. Rozmaite stowarzyszenia kynologiczną maja różne regulaminy hodowlane, różne wymagania wobec zwierząt przed dopuszczeniem do hodowli - prześwietlenia, oceny z wystaw, testy charakteru. Zwróć się do organizacji, która wystawiła rodowód Twoich psów. Jeśli to Związek Kynologiczny w Polsce, to regulaminy hodowlane znajdziesz na ich stronie.2 points
-
Hej, hej Nesiu. U nas też masakryczna pogoda, ja w takich temperaturach ani ręką ani nogą. Rankiem, w przyzwoitych warunkach pogodowych pospacerowaliśmy, teraz w domu cisza, wszyscy jeszcze śpią, razem z Połówkiem, a ja sączę kawusię, czytam internety żeby być na bieżąco, choć od wiadomości politycznych, za przeproszeniem, flaki mi się przewracają. Po niedzieli ma się ochłodzić, czekam na to z niecierpliwością, bo najpilniejsze prace w ogrodzie muszę ogarnąć. Miłej niedzieli kochane zwierzolubne duszyczki. Zapraszam na filiżaneczkę :)2 points
-
Też macie dość upałów? Gajulka jest nisko zawieszona, ma blisko do rozgrzanego podłoża. Utrudnia to nam spacery, a głównie skraca. Niech ten upał już sobie pójdzie. Gajulka po lekach zaczyna się czuć lepiej. Dalej do normy nie wróciła, ale poprawę widać. A tak wygląda kochana mała mordka zmęczona po spacerku:)2 points
-
Ostatni z trzech muszkieterów dziś pojechał do domu. Bardzo bałam się momentu rozstania i pozostawienia w nowym domu. Pożegnaliśmy się z nim u nas w domu, żeby nie robić łzawych pożegnań w nowym domku i nie narażać Mazurka na dodatkowy stres rozstania. Wyszliśmy kiedy był zajęty rozpracowywaniem jak dostać się do swojego ulubionego przysmaku czyli kurzych łapek, które z nim pojechały na pocieszenie. Nie zauważył momentu naszego wyjścia. Wiem, że to zabrzmi może okropnie, ale poczułam ulgę, że nie było płaczu, wyrywania się, patrzenia w oczy... Poczułam jakby wielki kamień spadł mi z serca, nawet cieszyłam się, że ma fajny domek. Niestety kiedy wróciliśmy, już nie było mi tak radośnie... strasznie pusto i smutno się zrobiło bez niego :( Na pocieszenie dostałam SMS od Pana wiem, że nie płacze, nie szczeka. Będzie miał dobry dom, będzie kochany, to najważniejsze i chociaż bardzo mi teraz smutno wiem, że to była dobra decyzja. Obcowanie z tymi maluchami, patrzeniae jak się zmieniają to była przyjemność. Kto wie, może za jakiś czas pomyślę o jakimś tymczasie ;)2 points
-
Witajcie na wątku małego , przerażonego piesia zabranego ze schronu w M. Maluch trafił do hoteliku, a ja podjęłam się opieki nad nim zarówno finansowej jak i szukania mu domu. Decyzje taką podjęłam ze względu na stan naszego Dolarka , który na razie uniemożliwia mi tymczasowanie. Koszt pobytu Marlonka to 400 zł miesięcznie z karmą. Chłopak jest wykastrowany , zaczipowany i zaszczepiony. Koszt transportu poniosła Ewa Marta za co bardzo jej dziękuję. Ona też będzie skarbnikiem piesia. Rozliczenia będą w drugim poście. Pierwszy miesiąc zobowiązałam się opłacić. Zostały mi pieniądze po Kofi, resztę dołożę. Ale na kolejny miesiąc będę prosiła o deklaracje. Moja stała będzie wynosiła 80 zł. Będę robić bazarki. Ale dobrze by było uzbierać deklaracji na około 250 zł. Pomożecie? Marlon jeszcze w schronie.1 point
-
Czy wrzucałem już zdjęcia zaspanej Gajulki? Nie mogę sobie przypomnieć. Jeśli wrzucałem, to dzisiaj będzie odświeżenie;) Tak wygląda zaspany Gajulec.1 point
-
1 point
-
Kąpiel i szczotkowanie, to żadne tortury. Wykąpany, wyfryzowany, beż bólu mam nadzieję - Dragonik zaczyna nowe życie.1 point
-
1 point
-
Serdeczne, niedzielne pozdrowienia od Pelikanka.1 point
-
cudowne wieści, cudowny domek :) balsam dla serca - przywraca siły i nadzieję...1 point
-
Szkoda że na bazarku nie można kupić trochę wolnego czasu....bo licytowałabym jak szalona :) Tak jak napisała Paula - Tobi bardzo się otworzył, fajny, wesoły i komunikatywny piesek :) dogadał się z moim dobermanem :P i fajnie razem sobie człapali na psacerku :) niestety po niedlugiej chwili Tobi zaczał utykać więc nóżki dokuczają :( Zapuścił fajne pejsidła za uszami które dodają mu mega uroku!!!! :) oczywiście jest znowu chyba awaria dogo bo nie mogę dodać zdjęć... wszystko sobie przygotowałam, znalazłam naprawdę chwilę i dupa blada :(1 point
-
Jasne , że pamiętam. Też czarno -biały chłopak tylko przy Marlonku to gigant.1 point
-
Zaglądam do słodziaka :) pokazałam Marlona mojej mamie i usłyszałam: dlaczego nie uczesałaś dzisiaj Tosi ? Bo on tak bardzo podobny do mojej sunieczki z tego samego schroniska. Czy coś wiecej o nim wiadomo ? W jakim jest wieku ?1 point
-
No to rudzielec musi zabrać się za pracę! Oby jak najmniej skutecznie. Witam w niedzielny poranek, jeszcze jest czym oddychać, ale pewnie szybko to minie. Później będzie tylko gorzej. Wczorajszy dzień był naprawdę ciężki, atu znów powtórka. Za wyjątkiem porannej mszy - nic mnie nie wygoni z domu (mam nadzieję)! Może część dnia prześpimy, czas szybciej minie. Choć przed wieczorem będę musiała włożyć do słoików trochę wczoraj przygotowanej sałatki (również zrobionej "na siłę"). Może niedługo będzie lepiej? Jagusko - zdrówka życzymy.1 point
-
Bo to jest nowa odsłona Lolusia.1 point
-
U mnie było tak samo :)))1 point
-
Dzisiaj rano pani mi napisała, że Szanta zawarczała i pokazała zęby 3 razy na syna, jak ten próbował do niej podejść i pogłaskać ją. Chyba się wciąż czuje niepewnie. Poradziłam żeby podchodził do Szanty razem z panią i dawał jej jakieś smaczki, żeby dobrze go kojarzyła, żeby razem z panią wychodził na spacery z Szantą. Niech wyraźnie psina poczuje, że syn jest częścią jej "stada". Coś Wam jeszcze przychodzi do głowy?1 point
-
Może Anecik ma smyczkę łańcuszkową. Usia jest też bardzo przerażona. Oby jutro było lepiej.1 point
-
Potrzebny jej czas; jak poczuje się bezpieczna, jej zachowanie zmieni się na pewno. Będę trzymała kciuki za Uszatkę1 point
-
Pani Jola...spoczęła dzisiaj na Cmentarzu Bródnowskim... zakończyła misję na ziemii.... głęboko wierzymy w to że ilość zwierzaków jakie ją tam powitały, jak również przyjaciół którzy na Nią czekali - zaopiekują się Nią ... Jej misja tu na ziemi się skończyła - ale Jej misja tam - dopiero się rozpoczęła... żyła pięknie i umierała również pięknie... Gdyby ktoś chciał odwiedzić ją na cmentarzu - proszę skierujcie się do alejki 12P Gdyby ktoś chciał dorzucić symboliczny grosik na karmę dla zwierzaków jakie zostały w przytulisku - niech zajrzy na bazarek https://www.dogomania.com/forum/topic/350368-na-karmę-dla-znajdek-do-31082019/1 point
-
Nie masz wyjścia - musisz żyć w zdrowiu najmniej te sto lat;) Biedna:( Płaci cenę za ludzką nieodpowiedzialność:/1 point
-
Galopy po lesie. Wyraziłam swoje obawy ,że Kofi biega bez smyczy ,ale Pani napisała ,że sunia jest bardzo posłuszna. Natychmiast wraca na zawołanie i gwizd. Wczoraj dostałam przepiękne zdjęcia. Kofi nawet nie przestraszyła się fukania łabędzia Kofi ma dom jak z bajki. Rodzina jest w niej zakochana.Teść Pani przyjeżdża co kilka dni ,a wcześniej robił to co 10 - 14 dni. Wszyscy napotkani ludzie są zachwyceni nią. Wcale sie nie dziwię , bo Pajączek ma wyjątkowo dużo osobistego uroku. Tęsknimy za nią ,ale lżej nam duszy widząc jaka jest szczęśliwa. Suńka ma zmienione imię na Sofi , żeby nie pędziła do pańciostwa jak pada propozycja napicia się kawy ,a kawa po holendersku jest właśnie kofi.1 point
-
dołożyłam 40zł ze sprzedaży fantów od Poker (na OLX i sprzedaż sąsiedzka)1 point
-
Lajków mi akurat zabrakło dla przystojniaka.1 point
-
1 point
-
1 point