Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/20/19 in all areas

  1. Tak, Aruś ma domek! wspaniały domek, może się już pakować , ponieważ Panie czekają już na niego i jest już kochany, jak to powiedziała Pani Maria, tylko dlatego ,że jest! :) Pani Maria jest człowiekiem o wielkim sercu i do tego z dość sporą wiedzą na psie tematy, kiedyś sama prowadziła hodowlę Bassetów, ma zaprzyjaźnionego lekarza weterynarii i nie stanowi problemu dla Pani, stan zdrowia Arusia, prosiła tylko o dokładnie zapisanie ,na co cierpi ,co miał leczone i jakie leki brał? czy bierze? rozmawiałyśmy z Elą w trakcie wizyty, ponieważ Pani Maria chciała wiedzieć czy na pewno w sobotę będzie już u niej? czy ma szeleczki i smycz? powiedziała że kupiła by sama ale nie zna rozmiaru? prosiła ,żeby kupić a Pani zapłaci, obiecała również że się dołoży do transportu, dość długo rozmawiałyśmy , Panie nie chciały mnie wypuścić z domu, najkrócej powiem tak... jak go zobaczyłam w ogłoszeniu, to się zakochałam! ... nooo...kto jak kto, ale ja bardzo dobrze rozumiem Panią Marię! przecież tak samo ,było z moją Jasieńką :) Aurelusz pojedzie pod Opole w październiku, gdzie zamieszka w swoim domku z ogrodem, będzie jedynakiem ,który będzie spał ze swoją pańcią...jeśli sam zechce ;) na razie ma kupiony kocyk, dopóki będą we Wrocławiu, na pytanie koleżanki z którą Panie ,wspólnie mieszkają ... czy piesek ,będzie się lenił? gubił sierść? Pani Maria szybko odpowiedziała, to będziemy go wyczesywać! są specjalne szczotki! a co masz innego do roboty? :) Gabrysiu, taki domek to ... nasze dogomaniackie marzenie! :) I nie puszczać! do samego końca ;) Pytajcie jeśli coś jeszcze pominęłam... ale ja już muszę się położyć, resztę odpowiem na pytania ,jutro :) jeszcze dzisiaj Eliczek ma mi wysłać Umowę adopcyjną, a teraz... Aureliesz ,pakujesz się do swojego własnego domku! Twoje osobiste rączki do głasków ,już są w gotowości ;) Aaaa!... przepraszam że nie napisałam wcześniej! naprawdę to tylko... praca, mogła mnie ,przed tym, powstrzymać ;)
    3 points
  2. Jak Tigrunia pojechała i wszyscy tu trzymali kciuki, przypomniałam sobie, że Ty też mocno kibicujesz Tigruni. Super niespodzianka, że Tigrunia ma DS, prawda? A teraz wieści. Rozmawiałam z p. Kamilą. Tigrunia najbezpieczniej czuje się na legowisku, ale bez lęku chodzi po domu. Dzisiaj był z wizytą znajomy behawiorysta. Jest zachwycony Tigrunią, zarówno jeśli chodzi o urodę, jak i charakter. Piękna, mądra, spokojna, grzeczna. Powiedział to samo, co my wiemy, Tigruni potrzebny jest czas by zaufała i poczuła się na 100% u siebie. Behawiorysta poradził, by p. Kamila puściła Tigrunię w ogrodzie. Co p. Kamila z lekkimi oporami zrobiła. Tigrunia, chodziła, wąchała, przywitała się przez ogrodzenie z pieskiem sąsiadów. Nawet się przeciągała, co ponoć jest oznaką odprężenia. Gdy już ten "spacer" jej się znudził usiadła przed drzwiami do domu. Zalecone zostały na początek krótkie spacery poza posesję. Tigrunia grymasi przy jedzeniu, nie bardzo chce jeść suchą karmę, więc Pancia gotuje jej mięsko z warzywami. Jak na pierwsze dni jest bardzo dobrze, chyba mogę trochę odetchnąć. Jestem taka dumna z Tigruni!!!
    2 points
  3. Tyś, ja też wymiękam, zdziwiłabyś się, jak często... Oboje z TZem nie jesteśmy już młodzii, mamy swoje problemy, często jesteśmy po prostu zmęczeni. Mnie bardzo często wydaje się, ze już nie dam rady, ze za dużo wokół tego nieszczęścia i ludzkiej bezmyślności, że tym razem nie pokonamy problemów. A potem kolejny zwierzak jest w potrzebie, trzeba po raz kolejny mobilizować siły i tak to się kręci... Mam nadzieję, że i tym razem się uda i Major pokona chorobę; Ewa czuwa nad nim całe noce, a w dzień po parę godzin jest w lecznicy.
    2 points
  4. Jak będziesz miała możliwość, porozmawiaj z jamorem na spokojnie i dowiedz się o wszystko. Byłoby super, gdybyś wygospodarowała czas na odwiedzenie Fado. Lamblie nie są widoczne gołym okiem, ale objawów lambliozy ciężko nie zauważyć, bo to np. luźna kupa, spadek wagi, wymioty. Fado się roztył, z wagi nie spada, a stwierdzono u niego lamblie. Może to była pomyłka? Dobrze byłoby zbadać kupę pod tym kątem, bo lamblioza często ciągnie się lub wraca. Z tego powodu Fado dostał przecież wypowiedzenie z poprzedniego hotelu. Skoro jamor wiedział, że nie będzie mógł poświęcać Fado czasu, mógł policzyć za jego pobyt skromniej. Psisko ciche, grzeczne, niekłopotliwe...
    2 points
  5. Przeczytałam wieści... szkoda, że tak wyszło, znam doskonale smak zawiedzionych nadziei. Niemniej jednak skoro takie domki istnieją to czekamy na kolejny, tym razem bezpsi. Moje ogłoszenie na Jelenią Górę nadal wisi wyróżnione, więc może ktoś wypatrzy :)
    2 points
  6. 2 points
  7. Już dawno chciałam o tym napisać; otóż klatka łapka która trafiła do stowarzyszenia po akcji odławiania ustrońskiej Liki nie stoi bezczynnie. Co raz 'idzie do ludzi" by spełnić swoją misję. Dla nas jest to okazja by poznać fantastycznych ludzi, którzy nie oglądając sie na fundacje,schronisko,policję itp. biorą sprawy w swoje ręce i działają.Tak było w przypadku tego haszczaka. Przez prywatne osoby został nie tylko odłowiony ale i znalazł nowy dom. Jeszcze raz wszystkim sponsorom klatki dziękuję.
    2 points
  8. Ojej ! Tego się nie spodziewałam. Musiał zarazić się tym paskudztwem w schronie. Czytałam, ze szybko podjęte leczenie daje duże szanse psu. Oby się udało zwalczyć tą chorobę, tym bardziej , że na horyzoncie pojawił sie domek. Trzymam maluszku za ciebie kciuki !
    2 points
  9. No ciemny bo to wieczorne mizianie na werandzie przed ciszą nocną;) Mia chce mieć panią tylko dla siebie...a tu co..siostra też chce mizianko. No i znowu trzeba lecieć na 2 ręce;)
    1 point
  10. Joko niestety jeszcze nie wchodzi do domu, bo Abba ją przegania, ale jest coraz bliżej....śpi na ganku pod drzwiami. Zostaje u nas, bo jej tu lepiej...w upały w oczku się kąpie i ciągle chce się głaskać.
    1 point
  11. Obiecujące wieści :) Ważne, że rodzina się nie poddaje i powolutku szuka klucza do serca zamkniętej Tigruni. Cieszę się z tej adopcji niesamowicie :)
    1 point
  12. AnaGD :,,Drap, drap! Nie opitalaj się! :)Dragon - terminator! Pies, który zniósł tyle bólu, operacji i leczenia i wciąż jest małym radosnym szczeniaczkiem,, ,,Smok dziękuje cioci Małgorzata D za wpłatę 100 zł!:) ,, ,,Dla smoka na wątróbkę,,
    1 point
  13. Zaglądam i płakać się chce. Jaka mordka cudowna. Biedaczek. Oby czyjeś serce na jego widok zrobiło zdjęcie i...nie potrafiło mu odmówić miłości ludzkiej ...w nagrodę...za ból ...osamotnienie....pełne ufności spojrzenie...Trzymam za to kciuki.
    1 point
  14. Psisko grzeczne i niekłopotliwe to raczej nie była charakterystyka Fado jak szukałam dla niego miejsca. Opis Fado był zgoła inny i z tego powodu nikt go nie chciał przyjąć. A Jamor zgodził się na cito w szczycie sezonu letniego przyjąć agresywnego i kłopotliwego psa. Proszę bądź bardziej obiektywna. Po fakcie teraz łatwo jest pisać, że mógł policzyć mniej. Mógł równie dobrze i więcej.
    1 point
  15. Dzisiaj zabieg kastracji miał Edzio, o 16.00 dzwoniła wetka, że się wybudził, ze wszystko ok.
    1 point
  16. Doloze sie do utrzymania psiaka - 30 zl miesiecznie, mysle, ze szybko znajdzie domek. Pozniej pomysle o podwyzce, jakby sie zasiedzial
    1 point
  17. Nadrabiam zaległości po powrocie, cieszę się bardzo że Lakuś czuje się lepiej... ja również troszeczkę podejrzewałam ,że może te sensacje żołądkowe mogą być spowodowane wyczuwaniem emocji u Ani?! .... a były ogromne, trzeba przyznać ,że tak! wiem że trzeba iść do przodu, ale .... mnie serce boli nadal! :(
    1 point
  18. Jutro jadę na wizytę pa dla Mazurka:) Trzymajcie kciuki! Państwo wstęnie zaakceptowani przez ewu, ja mam sprawdzić wszystko na miejscu:)
    1 point
  19. Tygryski pulpeciki: filmik sprzed paru dni, zapominałam wstawić:
    1 point
  20. OLX Starowinka: https://www.olx.pl/oferta/komu-zaginal-mix-jamnik-szorstkowlosy-CID103-IDBdf4I.html Mocno mi przypomina Farta, tę "kostkę lodu" znalezioną zimą. Też taki biedniutki i niewidzialny dla innych. Oby i naszemu sierpniowemu się tak udało...
    1 point
  21. Dzisiaj z kolei odbyło się polowanie na Orlenka... Ekipa zebrana, psiak przegłodzony, smycz z pętelką, obróżka, gotowany w rosole kurczak, transporter, siatki, rękawice, transporter, chwytak zebrane. I poooszli. Jak na złość, Orlenek tym razem poszedł w długą. Rano jeszcze widział nasz wolontariusz z sercem w gardle jak Orlenek zatrzymał ruch głównej ulicy, zatrzymując się nagle przed samochodem... a potem poszedł w długą. Jak zawsze trzymał się miejsca, tak dziś się zapodział. Od 17stej, jak tylko zjawiła się na miejscu ekipa Orlenek zapadł się pod ziemię... Ekipa więc się rozdzieliła i szukała Orlenka... Szukała.... szukała... i znalazła... Kulawego, starego, z poranionym uchem staruszka w typie jamnika szorstkowłosego. Wczoraj Pani Czarnulki go widziała, ale zanim wysiadła z samochodu to pies zniknął, a dzisiaj... a dzisiaj się pojawił znikąd. Nie było rady, trzeba było go zwinąć do transportera i dopiero potem myśleć co dalej. A potem telefony, kombinowanie i polowanie w wysokiej trawie na Orlenka. Udało się go namierzyć, hurra! Z tego etapu pojawiła się relacja na żywo na stronie ;) Ludzie skakali w trawę i polowali jak drapieżnik na dzikie stworzenie:) I.... udało się! Najpierw na pętelkę ze smyczy (doświadczenie zdobyte przy łapaniu Wafelka pomogło) Potem zarzucenie kocy + paraliż ze strachu pozwoliły założyć obróżkę i drugą smyczkę i zapakować psa (mam filmik, ale za bardzo widać twarze, więc nie pokażę - bo może sobie nie życzą). Orlenek pojechał do DT do kojca, a Staruszek znalazł spod ziemi DT u Sylwii (tak, tej która wczoraj oddała kociego Białaska Rodzinie). Udało się w międzyczasie odkupić ten kojec, ten za 500zł, cała ekipa go zdemontowała przed chwilą, wpakowała na pakę ciężarkówki, zawiozła do DT, a teraz go montują. Jest już 21:33. I tacy to głupi ludzie są, tyle czasu marnują na jakieś psy :) A w międzyczasie, gdy jedni polują na psy, to drudzy rozliczają bazarek. Na dzisiaj wynik bazarku wyniósł 600 złotych z groszami, więc wyszliśmy na plus przy zakupie tego jednego kojca ;) Pora ruszać z kolejnym, ale to już jutro.
    1 point
  22. I ja trzymam kciuki. Podziwiam, że od tylu lat wytrwale ratujecie zwierzaki i staracie się o lepsze jutro. Ja ostatnio wymiękam :(
    1 point
  23. pozdrawunkamy lapenki tygrysie i psienkowe
    1 point
  24. 1 point
  25. Ojej, biedny maluch. A co to jest mykoplazmoza u psa?
    1 point
  26. Ja Was podziwiam za to co robicie. Trzymajcie się.
    1 point
  27. Oczywiście, ze sa dobre strony tej nieudanej adopcji, bo po prostu szanse na pokojowe współżycie obu psów, były znikome. Dobrze więc się stało, ze Latek juz na zapoznaniu, postawił sprawę jasno. Trudno mi jednak nie żałować, że nic z tego nie wyszło, bo raz, że (jak juz pisałam), ludzie i dom z tych z "najwyższej półki". Laki miałby wszystko, o czym dla psa, można tylko marzyć. A dwa - bo już od wczoraj, mieszkalby na parterze i zapomniał o istnieniu schodów. Kto wie, ile teraz przyjdzie nam na takie szczęście, poczekać... Ale macie rację, trzeba iść do przodu i już nie rozpamietywac tej straty. Lakus musi byc szczęściarzem nie tylko z imienia. To tylko kwestia (oby niedlugiego już ) czasu.
    1 point
  28. Zupełnie nie widzę powodu do przepraszania. Za Twoje Sowo, bezinteresowne, cenne i mądre rady, każdy jest tu bardzo wdzięczny. No i w koncu, nic przeciez zlego sie nie stało. Raz jeszcze dziękuję serdecznie za wszystko, co dla nas, a przez to dla piesków, robisz :)
    1 point
  29. Jestem po rozmowie z Tolą. Obiecała pomóc w zbiórce na transport. Proszę wszystkich, którzy mogą, POMÓŻCIE zmienić koszmar staruszka w godne psie życie. Nie gódźmy się na koszmarne czekanie na śmierć w schronisku!
    1 point
  30. Nie ma co rozpaczać. Lepiej, że od razu wyjaśniło się, że się nie zapowiada na dobre relacje między oba psami ( mam na myśli brak akceptacji że strony Łatka). Sama wiele lat temu przeżyłam taką nieudaną adopcję, tyle że odwrotnie to było. Mój pies ok., pies wzięty prosto z ulicy nie akceptował go, walka na śmierć i życie, ja pogryziona, bo rozdzielałam je. Dwa tygodnie to trwało. Według mnie dla Lakiego potrzebny dom z psem mniej temperamentnym, takim co ma kontakt z innymi psami, mniej " zakochanym " w swoich ludziach, a najlepiej bez psa. Ja zawsze miałam samce i wiem, że te relacje między nimi były trudne, aczkolwiek z czasem ułożyło się i było na zasadzie tolerowania się, bez jakieś chemii między nimi. Jednak przypadek, o którym napisałam był bez szans. Po co więc narażać Lakiego na jakieś traumatyczne przeżycia, dobrze, że odbyło się takie zapoznanie, mimo że nieudane.
    1 point
  31. Chyba powinnam zmienić komputer na nowy. Odpowiadałam na informacje wyświetlane na moim stareńkim komputerze wcześniej, bardzo przepraszam. Albo - co też możliwe - jestem jeszcze bardziej atechniczna niż myślałam. Raz jeszcze przepraszam.
    1 point
  32. Oczywiście, dostanie głaski - dużo i czule! Mały wzrusza wiele osób, właściwie wszystkich, którzy go zobaczyli, dostaję wiele wiadomości na OLX. Bardzo chciałabym, żeby znalazł się ktoś jedyny, kto znajdzie w swoim domu i sercu miejsce dla Małego już na zawsze.
    1 point
  33. A może dobrze wyszło i znajdzie dom tylko dla siebie, bez konieczności dzielenia właścicieli z innym psem. Fajnie mieć dwa psy w domu, ale dwa dorosłe obce samce, i to takie większe, to jednak wyzwanie dla właścicieli. Może zwyczajnie sie nie udac dogadać psów, jest ryzyko pogryzień, no i czas właścicieli tez nie jest z gumy. Więc trzymam mocne kciuki za dobry dom.
    1 point
  34. Tak to jest, że tymczasy kradną nasze serca. Nawet jak jakaś sunia była u mnie tylko na noc, czy kilka dni np. czekając na transport do innego DT i tak rozstanie było trudne. Figuniu trzymam kciuki za happy end!!!
    1 point
  35. Miejmy nadzieję , że Laki da radę. Na pewno przeżyje rozstanie, ale jak poczuje ,że mu dobrze, to zaakceptuje nową sytuację. Dobrze by było po jakimś czasie dać smycz nowemu właścicielowi i iść obok. W odpowiedniej chwili jak Lakuś zostawi naturze co trzeba , poprosić , żeby państwo poszli szybszym krokiem i wtedy ulotnić się. To oczywiste , że Lakuś będzie się odwracał i szukał pańci ,ale nie wolno mu się już pokazywać. Taki los DT. Rozumiem przeżycia Figuni. My z mężem wcale nie przyzwyczailiśmy się do rozstań z tymczaskami. Jest nawet gorzej.
    1 point
  36. . Dzisiaj noc minęła spokojnie, bez zbędnego latania na dwór w środku nocy po to jedynie, aby podreptać, a i do tej pory Morus za bardzo nei jojczy, że chciałby, abym dała mu coś do roboty :) Rana pooperacyjna ładna, wypad na wieś nie zmienił tego. Uff. :)
    1 point
×
×
  • Create New...