Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/16/19 in all areas
-
Melduję, że Misio już w hotelu u hop! :) Jest przeuroczy, spokojny, cichutki w aucie, tylko 30 sekund przed dojechaniem do hotelu zdążył zwymiotować :/ Chyba miał dosyć jazdy na dzisiaj. Na początku bał się wejść z hop do domu, chyba trochę boi się obcych. Ze mną już troszkę pobył w samochodzie, więc się oswoił, ale kolejna obca osoba to był jednak stres. Mam nadzieję, że hop! napisze jak pierwsze chwile chłopaka w hotelu :)2 points
-
W domu byłyśmy o trzeciej, ale zaraz za mną zjechali goście, dopiero teraz usiadłam. Radości nie było, był strach, ogonek podkulony, dezorientacja, ale do samochodu wskoczyła sama, całą drogę siedziała wciśnięta pod siedzenie z tyłu. Trochę się zmartwiłam bo przecież pięknie już jeździła w aucie. Jak zajechałyśmy na podwórko, Mimi popruła prosto do drzwi, nawet się załatwić nie chciała. W domu obleciała wszystkie pomieszczenia, Psotka ją zwarczała, Mimisia na moją mamę nie zwróciła nawet uwagi, ale tradycyjnie Połówka obszczekała. Przeleciała koszyki parapetowe, łóżko, kanapę i wszystkie kąty, na kolana wskakuje mi jak dawniej. Pilnuje mnie i nie odstępuje na krok, chyba się boi żebym nie zniknęła. Moje autko mało pali, kilometrów 300, za benzynę wyszło:2 points
-
Już wiem od Pani Mileny, że Mimi pojechała. Ciekawe czy już Jaguska z Mimi dojechały? Jaguska bardzo stęskniona, od razu chciała wziąć Mimi w objęcia :) Ach te rozłąki. Szkoda, że nikt tego nie nagrał. Fakturę mam dostać na dniach. Chciałabym tu niezmiernie podziękować Jagusce za to, że zgasiła pożar i pojechała sama po Mimi. Jak się dowiedziałam od Jaguski, że anecik jednak nie może z przyczyn losowo-wypadkowych od razu zlały mnie zimne poty: ja na pewno nie mogłam, chodze jak zombie, bo nie śpię, a w wczoraj byłam w Wielkopolsce (przed chwilą wróciłam)... pociągiem nie dałabym rady... Jagusko, bardzo bardzo dziękuję. Gdyby nie Ty, to Mimi by jeszcze musiała zostać chwilkę w hotelu. Ustaliłyśmy z Jaguską, że zwrócimy pieniążki za paliwo. Ja proponuję, aby pieniądze w całości (210zł) zostały na koncie Jaguski, zwłaszcza że i tak do tej pory finansowała parę rzeczy Mimi, ostatnio p/kleszczowe, więc tak czy tak uważam, że kwota się należy... Jaguska oczywiście ma inne zdanie na ten temat i wyliczyła mniejszą kwotę za transport... Jagusko, jesteś wspaniałą Osobą, dziękuję za pomoc: zarówno w transporcie, jak i w tymczasowaniu Mimi. Jesteś niesamowita. Ratowałaś z opresji Mimi 1,5roku temu jak był zwrot z adopcji i ratowałaś teraz, jak transport z przyczyn niezależnych od nikogo niestety zniknął.2 points
-
I jeszcze to, może zakończyło by to żywot mordowni. Ustawą nakazać prowadzenie i utrzymywanie schronisk gminom w żadnym wypadku prywatnym firmom, małe gminy mogłyby się łączyć (tak jak u nas 7 gmin) do tego kontrole społeczne i weterynaryjne, zewnętrzne oczywiście. Limit przyjmowanych psów do ilości którą można się skutecznie zaopiekować i zapewnić podstawową opiekę i kontakt z człowiekiem, pozwolenie na wolontariat. W dużych aglomeracjach więcej schronisk, żeby ilość psów nie była przekraczana, tak, tak z naszych podatków, jako ludzie jesteśmy odpowiedzialni za te stworzenia które udomowiliśmy. Temat rzeka.... .....a ja wpadłam tylko przywitać się ze złotkiem, Oro korzystaj z rześkiej pogody, bo podobno mają zaraz wrócić upały.2 points
-
Elu, koty za nia ogłupiały. Niestety ze względu na robale, dziewczyny teraz są oddzielone, aż wszystko z kupami wyjdzie i koty musiałam zabrać. To nie tylko Marian, ale pozostałe też u niej siedziały. Jakoś ją wyczuły, bo do innych większych psów zachowują dystans i nie ma mowy o ocieraniu się czy siedzeniu z nosem we wspólnym jedzeniu. Beza ma cudny charakter. Ktoś prawdopodobnie ją wyrzucił z domu, jak zaszła w ciazę. Jest tak mądrym, zrównowazonym i wychowanym psem, że nieczęsto się takie trafiają. Malutka widać, że chowana była przez samą mamę, bo jest całkiem inna niż normalne szczeniaki rozrabiaki. Jest bardzo cichutka, robi wszystko za matką, nie oddala się. Musiały być pewnie takie, żeby przetrwać. Nadziejko, też tak dziś pomyślałam, że wszystko tak działa, że jedno życie gaśnie, a drugie rozkwita. Tylko przywykłam przez te lata ze Świstakiem, że jak nawet lekarze nie dawali szans, to ona zwyciężała i żyła dalej. Do końca miałam nadzieję. Dobrze, że tak niespodziewanie zdecydowałam, żeby malenka przyjechała, bo z takim zarobaczeniem w stadzie dwukrotnie większego rodzeństwa, mogłaby sobie nie poradzić sama bez mleka mamy. Wyszło życie za życie, choć wczoraj o tym jeszcze nie pomyślałam.2 points
-
1 point
-
Jogi jeszcze bierze antybiotyk i jeszcze przez 5 dni będzie brał. Zobaczymy jak będzie jak leki się skończą, ale jestem dobrej myśli.1 point
-
U nas na szczęście brak betonu i kostki brukowej:) Mam za to regularny fitness z kosiarką:) Ale warto potem popatrzeć jak się psiaki wyciągają i tarzają w trawce:)1 point
-
Spróbuję jeszcze wprowadzić Sambę do domu i zobaczę jak na to zareaguje. Muszę się na to przygotować, bo ona jest dość bojowo nastawiona wobec innych psów i smycz ją nie onieśmiela (już nawet szczeka będąc na smyczy:)), a w domu pełno futer psich i kocich. Myślę, że Samba ma szansę stać się w miarę normalnym psem w DS. Zauważyłam, że zaczyna lubić pieszczoty, a i czesanie już nie jest dla niej niczym strasznym.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Powiem Wam, że to, co się stało z Wiki przekracza moje wyobrażenie o ludziach!!! Fantastyczni, totalnie zapatrzeni w Wiki. Nie dość, że sami przyjechali z Oławy do Tomaszowa Lubelskiego (cala Polska!!!), to jeszcze podarowali nam karmę :) Przyjechała cała Rodzina. Wiki w piątek była wykąpana przez Panią Marzenkę (właścicielki Czarnulki), więc pachnąca i radosna oczarowała Państwa wczoraj. Państwo jak zobaczyli Wiki to... aż oczy im się zaświeciły! Powiedzieli: "Idealna!" Rozumiecie, kundelek to przecież! Wiki swoją otwartością i radością skradła ich serca od razu i mimo że do każdego ufna, to nich przyległa jakoś wyjątkowo od początku i od początku się ich pilnowała. Dzisiaj przenocowali u kolegi i ruszyli dalej... Już są w domu. Obiecali zdawać relacje. Są w stałym kontakcie z Edytką, która prowadziła tę adopcję (to jej pierwsza adopcja i to TAKA!), ciągle dziękują za wspaniałego psa, jakim jest Wiki! Mówią o niej w superlatywach: mądra, kochana, wymarzona, idealna podróżniczka... :) Tylko do kopiowania ludzie! Dzisiaj pytali, ile mamy psiaków pod opieką i że będą znajomym polecać adopcje od nas <3 CUDOWNI. Przy okazji, bardzo Was proszę o kciuki za Szoguna, jedną szczeniorkę z rowu i Łatka, coś ruszyło w ich sprawie :) Wczoraj mialam tez zapytanie o Lakusia, ale Państwo szukali mniejszego psiaczka.1 point
-
Teresa...pędz do kliniki weterynaryjnej,to wygląda na schorzenie neurologiczne - moze mikrozator,może stan przedudarowy,może zespół przedsionkowy. Idz do drugiego weta.1 point
-
Ledwo wstałam, już muszę brać prysznic. Ciężkie życie. Dobrze, że chociaż teraz jest przyjemnie, jest czym oddychać i chwilowo słońca nie widać. Gdyby mogło tak być dalej! ale to tylko pobożne życzenia, bo w prognozach wygląda to zupełnie inaczej. Tak więc - dalej trzymamy się cienia (o ile to tylko możliwe) i czekamy na lepsze czasy. Trzymaj się Blondynku.1 point
-
Dziekuje, to dobry pomysl, bo u Fabii bieda.... Dziekuje Eliczku :)1 point
-
Jaaga - bardzo Ci współczuję straty suni. Mała sunieczka wygrała los na loterii.1 point
-
Jaaga przykro ,że Twoja sunia odeszła. Pocieszające jest jak zawsze to , że mogła jeszcze po okrucieństwie jednego człowieka zaznać miłości innego. Odeszła kochana. Fajnie ,że mała dostała dzięki Tobie szansę :) Oby obie sunie szybko pozbyły się robali i mamuśka nabierała ładnie ciałka.1 point
-
I znów jestem bez lajków. Niby normalne, ale bardzo denerwujące. Cudne zdjęcia, cudne biedne psiaki. A nad nimi króluje Jaaga. Trudne jest rozstanie z psem, ale niestety - nieuniknione. Trzymajcie się wszyscy.1 point
-
Przepraszam za ciszę, ale dziś pożegnaliśmy naszą sunię. Może kojarzycie z wątku Limby, bo tam wstawiałam o niej info i zdjęcia, że wzieliśmy 5,5 roku temu ze schroniska suczkę, której ktoś połamał wszystkie łapki i ogon. Świstak miała chore serce, zwiężoną tchawicę, ani jednego zęba, raka. Ostatnio była już karmiona z ręki i strzykawką, nie chodziła, a dziś trzeba było jej pomóc odejść. jest mi szczególnie trudno, bo tyle lat dzielnie walczyła o życie, które ktoś jej kiedyś bezmyślnie zmarnował. Telefonicznie podano mi wyniki Bezy, bo dziś tam mieli urwanie głowy. Ma podwyższoną lipazę i lekką anemię. Dziś wzięłam do zbadania kał i wyszła silna glistnica. Anemia więc pewnie z robali, o których w katowickiej przychodni jeszcze nie wiedziano. P. doktor powiedziała, że wyniki zaskakująco dobre jak na wygląd Bezy. Dziś dla bezy kupiłam 1,5 kg Intestinala o obniżonej zawartości tłuszcxzu. Może jeść zwykła karmę i jedzenie, byle nie tłuste. Konieczne było szybkie odrobaczenie, więc dlatego wzięłam tą dietę, żeby odciażyć organizm w trakcie jego stosowania. Mała też dostała odrobaczenie i kupiłam dla niej Brita szczenięcego, ale nie chce go jeść. Woli mojego Startera RC. Malutka jest normalnym szczeniakiem, nie wiem skąd pomysł, że nie widzi, bo zachowuje się normalnie. Może miewała hipoglikemię, jak rzadziej jadła? Jak przyjechała miała trochę ropki w kąciku oka. Dobrze, że mała tez przyjechała, bo Beza jeszcze intensywnie się czyści. Nic dziwnego po 9 młodych. Karmienie w naturalny sposób reguluje obkurczanie się i oczyszczaniej macicy. Jeden taki maluch Bezy nie obciaży, a na pewno pomaga. Małą nazywam oposikiem, bo do złudzenia na żywo przypomina oposy z Epoki Lodowcowej. Jest szybka, malenka, z długim szpiczastym pysiem. Podobno jej rodzeństwojest dwa razy większe od niej. jest zaskakująco mała na dziecko takiej suni, jak Beza. Praktycznie wielkości moich 7 tyg. maltanczyków. Małą wzięłam do siebie oczywiście nieodpłatnie, ale będe wdzieczna za szukanie jej również domu, bo szczerze to nie mam nerwów na odbieranie durnych telefonów. Z chęcią oczywiście z potencjalnymi domami będę rozmawiac po pierwszym odsiewie. Obie sunie są zaszczepione, dostały też chipy, jednak na razie poczekam z tym. Beza wygląda na odwodnioną, dużo pije. Apetyt oczywiście ma ogromny. Karmię ją po troszce nawet w nocy. Moim karmiącym suniom też daję trochę startera nocą. Kupę dopiero dziś koło południa zrobiła. Oddzieliłam im pół pokoju. Beza bezbłędnie zaraz po przyjeździe wyczuła pojemnik z karmą dla szczeniąt. Musiałam jej otworzyć i dac się poczestować. Jednak po momencie musiałam zamknać pojemnik, bo Beza przez wychudzenie i zanik mięśni ma trudności z przełykaniem i dławi się. Trzeba jej więc rozsypywać karmę po podłodze i ją pojedynczo zbiera. W domu zdjecia robione wczoraj, na spacerze dziś. I widać już na nich, że mimo wystających zeber ładnie wypełnił się jej brzuszek.1 point
-
Beza jest według Jaagi sunią idealną. Kochana, miła, koty do niej lgną, ona nikogo nie odpędza. Bardzo chce jeść, dostaje po garstce jedzenia co krótki czas. Karmiona jest częściej niż 6 razy dziennie. Zachłystuje się, bo ma zanik mięśni w przełyku, dlatego Jaaga bardzo ostrożnie ją karmi. Zdaniem Jaagi miała dom, bo bardzo ładnie chodzi na smyczy, reaguje na lekkie nawet szarpnięcie. Jest naprawdę super dobra i miła. Dziękuje za pomoc, łasi się i uśmiecha. Wyników nie mamy jeszcze przesłanych, ale wetka powiedziała przez telefon, że są zadziwiająco dobre jak na jej stan, chociaż ma anemię, ale trudno się dziwić. Maluszek jest czarujący. Jakoś mi nie pasuje imię Lukrecja, może skróćmy do Luki? Jaaga nie weźmie ani grosza za pobyt maluszka, ale będziemy finansować jedzonko, szczepienia i weta ogólnie jeśli coś będzie potrzebne. Piszę w pędzie, bo zaraz musze wyjść, przepraszam za chaos:)1 point
-
1 point
-
Niesamowite jest to zdjęcie.1 point
-
To jesteś Aniu dalej niż ja, bo ja gdy jestem w rozjazdach pomiędzy krakiem, a działką, to nic nie dam rady zrobić, bo ciągle to co potrzebuję jest nie tam, gdzie ja :( Bezunia oczywiście będzie wśród beneficjentów, nie może być inaczej. Dziewczynka potrzebuje wsparcia i musimy ją wesprzeć. Adres już podaję na PW. Dziękuję Aniu1 point
-
Cóż - zmian pogodowych nie widać, trzeba siedzieć w domu i czekać na lepsze dni. Zakupy z samego rana, a potem już tylko czekać trzeba na wieczór, kiedy można jako tako funkcjonować. Pelikanku - wygrzewaj kosteczki, ale tylko w cieniu.1 point
-
Pilnuj Pelisiu miejscówki w cieniu , mizianko przesyłam1 point
-
Dobrej niedzieli Blondynku, ranek jest przyjemny. Może dzień nie będzie tak upalny? bo w następnym tygodniu ma być gorzej. No, ale Ty masz sporo zacienionych miejsc więc możesz być spokojny, nie będzie źle.1 point