Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 11/19/18 in all areas

  1. Rozmawiałam przed chwilą z p. Jolą. Jej zdaniem, ten dom jest szansą dla Abi. Przekazuję poniżej opinię p. Joli. Suka do tej pory cały czas była pozytywnie szkolona - nikt jej do niczego nie zmuszał, nagrodą za załatwianie się poza kojcem czy bodaj spojrzenie na człowieka były pochwały i spacer na smyczy po ogrodzie, jedyne, czym była zainteresowana. Obserwowała inne psy - za przykładem jednego z nich pod koniec pobytu robiła parę kroków w stronę p. Joli, gdy tamten pies był przywoływany - na to, żeby sama podeszła, nie było jeszcze szans. Została też u p. Joli nauczona "obsługiwalności" - można było ją czesać, dotykać. Przestała bać się siedzącego czy leżącego na trawie człowieka - nie podchodziła sama, ale trzymana na smyczy mogła bez oznak paniki, bez wyrywania się stać jakiś czas obok. W proponowanym domu Abi łatwiej będzie obserwować i próbować naśladować zachowanie jednego psa, nawiązać kontakt z jednym psem, niż odnaleźć się w grupie zwierząt. Jest jeszcze jeden problem - w mieszkaniu suka musiałaby bodaj na krótko zostawać sama. Abi na dzień dobry zdemolowała kojec. W mieszkaniu będzie więcej stresujących sytuacji niż w ogrodzie. Jeśli komuś wygryzie drzwi od mieszkania, to wróci - ale gdzie? P. Jola daje Abi pięć procent szans na to, że w kontakcie z jednym psem zacznie po jakimś czasie sama podchodzić do opiekunów, będzie za nimi chodzić, otworzy się na nich. Zamkniecie w kojcu na czas otwarcia bramy jest konieczne - inaczej Abi na pewno ucieknie. Kiedy i czy przestanie szukać możliwości ucieczki, tego w tej chwili nie powie nikt.
    5 points
  2. Pies, który mieszka w domu, obserwuje ludzi przez całą dobę. Nabiera zaufania, bo ma realne podstawy, nie jakieś ćwiczone, tylko sam widzi.
    4 points
  3. Witajcie w klubie!!! Zaglądam do Duszka, z pozdrowieniami i trzymam kciuki za jutrzejszą operację!!!
    2 points
  4. Witam wszystkich odwiedzających wątek Gwiazdki ! Sama Gwiazdka nawet nie wie, że ma jakiś wątek i że o niej tu sobie piszemy. Dla niej najważniejsze, że mieszka w domku obok czlowieka.
    2 points
  5. Witaj Jolu, dziękuję w imieniu całego stadka. Dzisiaj rano Misiu nie chciał wyjść na spacer, bo zimno i śnieg. Musiałam go znieść ze schodów, ale jak już był na chodniku to dzielnie przeszedł całą trasę. Jest taki kochany, troszkę nieporadny, ale to mnie jeszcze bardziej rozczula. Miłego tygodnia kochani sympatycy Misiunia!!!
    2 points
  6. Książeczki owszem są z regularnie robioną wscieklizną i wpisanym kiedyś odrobaczeniem. Olly był tam 5 lat nie zaszczepiony na choroby wirusowe, Saba 4. Jak dla mnie to siedzenie na bombie. Dobrze że Zamość leży na uboczu i parwo tam nie dotarło Małe przyjechały z mega pchlicą, więc odpchlone też nie były. Tasiemczyca gigantyczna, przed odrobaczeniem kupy pełne członów. Na pewno więc nic wcześniej nie dostały. Po tabletce tasiemiec wylazł ekspresowo. Kupy z członami na pewno były i w schroniskowej zagrodzie. Trudno mi uwierzyć, że pracownicy sprzątną całą słomę i wydezynfekują podłoże (jak?) przed wsadzeniem tam kolejnych psów. Nie ma jak dla mnie możliwości, żeby w takiej sytuacji psy nie miały pasożytów. Nie mają ksiazeczek zdrowia. Każdy z psów z tego schroniska do mnie z czymś przyjechał i wymagał leczenia. jedyne, co mogę dobrego przy nich powiedzieć, to że pierwsze kupy nie składały się z pszenicy i słomy, jak u pozostałych zamojszczaków, więc pewnie były lepiej karmione. Sunie są naprawdę świetne, takie małe przylepki. Kiedy patrzę na zdjęcia ze schroniska i na nie na żywo, to bardzo się ciesze, że tak szybko udało się zmienić ich los.
    2 points
  7. Ok, to zdejmę obróżkę przeciwpchelną (bo chyba już i tak nie działa), a zakropię Fiprexem. Odrobaczenie już zrobiłam tydzień temu. Jeszcze takie fotki znalazłam z naszą Kirą:
    2 points
  8. Abi być może nigdy nie zapragnie bliskości człowieka, jest na wpół dzikim zwierzęciem. Gdy chodziła na smyczy, to patrzyła na człowieka tylko po to, aby uchwycić moment dobry do ucieczki. Poczucie jakiego takiego bezpieczeństwa dawało jej miejsce, nie człowiek. Poddawała się czesaniu, dotykowi, jak złu koniecznemu. Obecność drugiego psa, związanego z ludźmi, może jej pomóc. Stanie się cud, jeśli za przykładem tego psa-rezydenta dobrowolnie wejdzie do mieszkania lub podejdzie do opiekuna. Szkolenie pozytywne bazuje na smakołykach - Abi nawet wtedy, gdy chodziła na smyczy obok człowieka, nie brała niczego z ręki; nie było jak jej nagradzać. Trzymana na smyczy wąchała ubranie człowieka - bez żadnych emocji, tak jakby wąchała kamień czy drzewo. Nie każdy zdziczały dorosły pies potrzebuje do szczęścia ciągłej bliskości człowieka. Pies, który od szczeniaka do czasu dojrzewania nie miał żadnej możliwości współpracy z człowiekiem, może nie być w stanie otworzyć się na jakiekolwiek kontakty. Proponuję, aby zapytać opiekunek suki, p. Joli i Anecik, u których przebywała dłużej - czy ich zdaniem ten ewentualny dom to jest dobre miejsce dla Abi.
    2 points
  9. Roxi na pierwszym, po przerwie, spacerku. Mróz, nie ma co snuć się noga za nogą tym bardziej że panienka czuje się dobrze a ranka pod łapką goi się.
    2 points
  10. Takiego wyrazu psiej twarzy,takiej ufności i mądrości i takiej postawy u psa jeszcze nie widziałam...ona sprawia,że w sercu robi sie ciepło na sam jej widok. Podobno jestem twarda,ale ona....jest tak wzruszająca,że rozmiękcza we mnie wszystko...
    1 point
  11. Jak to? Nie do tropienia, obrony? Nie do sportów? To ja nie wiem, czy ktoś ją zechce, mimo ewidentnej urody. Żeby jeszcze Moli@ ją kochała, ale Ona bez serca jest.
    1 point
  12. Agusia jest przesympatyczna :) Podusia obowiązkowo musi być, same tego nauczyłyśmy... bez podusi pod łebkiem nie ma spania ,)
    1 point
  13. W moim przekonaniu wybrano najprostsze rozwiązanie,wydać psa do budy,kojca i zrobić z Abi podwórkowego psa.Zamknąć go w kojcu bez możliwości wybiegu bo taki będzie końcowy finał tego.To nie jest typ ludzi,którzy będą pracować z Abi. Trzymają swojego psa w budzie na podwórku bez wstępu do domu, a więc kontakt z psem jest bardzo nikły,nawet nie wychodzą z nim na spacery bo się boi wyjść za bramkę-tak jest napisane.Nie próbują z nim pracować dłużej(jeżeli w ogóle z nim pracowali),dali sobie spokój jeżeli jest mu tak dobrze.I tak będzie z Abi,nie wypuszczą ją na podwórko bo ucieknie a więc zamkną ją w kojcu.Przypuszczam,że kojec - myśl była poddana przez Mikę z obawy aby nie przykuli Abi łańcuchem do budy,stąd ten kojec.Miałam na tymczasie Filipa-sznaucera też panicznie bał się wyjścia poza teren posesji ale pomalutku po kilku miesiącach,udało się go przekonać,że za bramką świat jest jeszcze bardziej ciekawszy.Po kilku miesiącach pies się stał normalnym psem a przyjechał praktycznie dziki(był pokazany filmik jak w schronie wyciągano go z budy na chwytaku).Przebywał z nami cały czas w domu,w początkowej fazie nie było mowy o smyczy,o podejściu do nas,praktycznie kontaktu zero,nie chciał go,chciał żyć dalej w swoim świecie,w którym żył wcześniej ale ja się uparłam pomimo licznych załamań,że nie dam rady.Udało się,nawet w końcowej fazie spał z nami w łóżku.Filip znalazł DS w Olkuszu i jest szczęśliwy ze swoją trzy osobową rodziną a ona z nim.Mieszka w bloku.
    1 point
  14. Jasne wiem o tym ale dla niej kojec to wyrok. To jest filmik w którym słychać słowo głupia ale zobacz go w całości tego co on do niej mówi i jak nią postępuje. Ma gość efekty. Powiedział "głupia idziemy dalej,nie podchodzę do ciebie,chodź" ja do swoich też czasem tak mówię ale pieszczotliwie nie ze złością ani niczym podobnym. Chodziło o wyrwanie jej z zaparcia. Równie dobrze mógł potwierdzić ser czy pomidor
    1 point
  15. Zapraszam na przedświąteczne zakupy w Galerii Handlowej (vel bazarek)
    1 point
  16. Wiem co zrobił dla Tiny można prześledzić jej wątek na Za moimi drzeiami. Pamiętam jak było wcześniej a jak jest teraz z Tina co jakiś czas Gosianka wrzucała z nią filmy jak potrafiła się rzucac tak by zabić bez względu na wszystko a potem jak po pracy z nim i Kasia ona potrafi się bawić i można bez obawy wyjść z nią na ulicę dla mnie to jest sukces. Co z tego że ktoś będzie przemawiał do psa poetycko jak efektu nie będzie .
    1 point
  17. Dzień dobry przeczytałam poprzedni wątek Abi i obecny. Zastanawiałam się nad dt dla niej anw świetle tego co przeczytałam odpuscilam też ze względu na moją Abi. Więc skoro ja mając doświadczenie wiedziałam że nie podołam to jak ma to zrobić ktoś starszy itd . To pies młody z potężnymi problemami i jak dla mnie nie nadają się do adopcji a już tym bardziej do kojca u starszych ludzi bo już tam zostanie . Pani Jola i Murka wykonały kawał dobrej roboty. Niestety z każdą zmiana miejsca pies się cofa i nie robi postępów o ile u Murki się zaczęło ,potem Pani Jola super to pociągnęła to niestety potem nastąpiła pauza. Pies musi być w domu wsrod ludzi intensywnie cwiczac. Inaczej nie ma szans co jej za różnica w którym końcu siedzi schronisko czy u ludzi nic w jej sytuacji się nie zmienia. Skoro zostal włożony bardzo duży wysiłek by jej pomóc i bardzo wszyscy się starają to trzeba jej pomóc ale mądrze. Moja znajoma prowadzi bloga i została poproszona o pomoc suczce z łańcucha która ludzie karmili z lopaty i miała iść do eutanazji. Tina trafiła do Best of the Best Aleksa Borysewicza i jestem zdania że tylko on jest odpowiednim człowiekiem dla Abi. Oczywiście to tylko moje zdanie jako obcej postronnej osoby która nie zna Abi a zna jej historię. Powinna mieć szansę u kogoś kto wie co robi. https://m.facebook.com/ZaMoimiDrzwiami/photos/a.214783131973368/1632165660235101/?type=3 https://m.facebook.com/ZaMoimiDrzwiami/photos/a.214783131973368/1638500852934915/?type=3 Będziecie chciały skorzystacie bo to jedyna szansa dla niej by mogła zacząć żyć tak jak na to zasługuje .
    1 point
  18. Smycz flexi najlepiej 8 m ,dla mego cudnego Kado - jamnik szorstkowlosy 10 kg. Pilne!!!
    1 point
  19. Abi jest młoda,ludzie mają teraz po sześćdziesiątce,czy dają radę opiekować się trudnym,dużym psem przez 10 lat ? Biegać za nią bo nie przyjdzie na zawołanie ? po śniegu,wyciągać z krzaków bo trzeba bramę otworzyć. Liczyć na to,że się przyzwyczai do człowieka będąc w kojcu?
    1 point
  20. Musi się przyzwyczaić..., na razie podreptała do siebie ,) Fakt, wybiera materace nie zapadające się..., wzrok już nie ten i łapki krótkie. Agusi pasuje ,)
    1 point
  21. Pierwsze chwile w nowym legowisku :)... zakupionym przez Tysię Dołączony przez producentkę gryzaczek zjadła w łóżeczku... :)
    1 point
  22. Ściskam, przytulam. Będzie dobrze Iwonko, musi być! Bądź dobrej myśli, kocio czuje Twoje nastroje.
    1 point
  23. Też do Duszka zaglądam, wtorek coraz bliżej.. musi być dobrze..
    1 point
  24. To istne barbarzyństwo kazać się zrywać psikom wcześnie rano i kazać wychodzić na dwór. A przecież na kanapie w pościeli jest tak miło i cieplutko. No, jak trzeba, to idą. Stadko zostanie wymiziane!!!
    1 point
  25. Myślę i trzymam kciuki
    1 point
  26. Elu, Krzyś jest obcinany raz do roku, bo nie pozwala się czesać, za to bez problemu daje się strzyc, taka kocia przewrotność ;), przeważnie robią go na lwa, kudłata głowa i pompon na ogonie :) Mam stresa strasznego, operacja potwierdzona, Duszek właśnie dostał ostatni posiłek, ma pół godzinki na zjedzenie, potem miseczki zabieram. Poświęcam mu dużo czasu, miziam, drapię, głaskam, bo jutro może się wszystko wydarzyć, prosimy o dobre myśli i kciuki, żeby się udało.
    1 point
  27. P.Ania dalej jest zainteresowana adopcją Aleksa.Poprosiła o nr.tel.do Hani.Jakoś nie umiała go znaleźć w ogłoszeniu.Podałam nr.
    1 point
  28. To świetnie, ale czy śpicie do tej pory? Powiedz Roxi, że Kula już ma zamówioną kurtkę. Kolor pomarańcz żarówa, na błękitnym polarze, cała ulica padnie :D
    1 point
  29. Moja suka ma doskonałe futro zasadniczo i urodziła sie w mrozy w norze i tam mieszkała (przy -15) i nic jej nie było, ale poniewaz teraz mieszka w mieszkaniu to futro jej urosło na zimę takie raczej ograniczone; na spacery całodzienne starczy,ale w budzie by marzła. Ale gdyby od wiosny ją trzymać w kojcu na dworze, to już na przyszłą zimę byłaby pięknie obrośnięta, jak owieczka i dobrze ocieplona buda byłaby dla niej, z punktu widzenia temperatury, pewnie wystarczająca. Nie wiem na ile sierść Abi jest przygotowana do tegorocznej zimy, skoro mieszka w ogrzewanym pomieszczeniu od lata . No i na ile w ogóle da radę zimą na zewnątrz. Ludzie biorą psy do domu na mrozy, ale najczęściej przez to rozumieją duże mrozy, te -10 chociaz, a nie temperatury około zera. Na spacerach jak obserwuję psy, przy czym to są psy z mieszkań, to wiele psów zwyczajnie marznie nawet na spacerach w mrozy. Moje dwie suki nie marzną nawet na całodziennych spacerach, ale jak są w ruchu. Anula niekoniecznie -ja to myślę, że Sowa zasadniczo ma rację, poza tym nic nie wiemy o tych ludziach, może akurat pani będzie brała Abi na spacery -ona chyba lubi spacery, mnie tylko przeraża to, że teraz się zima zaczyna.
    1 point
  30. Od południa z przerwami nie byłam w domu i wróciłam dopiero przed chwilą. Też chciałabym powiedzieć co myślę o tej propozycji adopcji. Podobnie jak Anula, Bogusik i Poker jestem przeciwniczką bud i kojców. Jednak każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Abi jest specyficznym psem. Nie można jej porównywać z jakimkolwiek psem, którego miałyśmy na DT. Abi jest poza schronem ponad pół roku. Hotel u Anecik to już jej trzecie miejsce pobytu. W każdym z nich poczyniono wszelkie starania, aby sunia otwarła się i poczuła chęć współpracy z człowiekiem lub choćby potrzebę przebywania koło człowieka. Jak na razie nikomu się to nie udało. Czy są jakieś symptomy, które pozwalałyby mieć nadzieję, że w warunkach hotelowych psychiczne nastawienie Abi ulegnie zmianie na tyle, że człowiek stanie się dla niej przyjacielem? Moim zdaniem nie ma takich oznak. Czy możemy mieć pewność lub choćby nadzieję, że sunia kiedyś zapragnie być blisko człowieka? Nie sądzę. Nie powiem kto, bo nie pamiętam, ale pamiętam, że padły te słowa, że być może sunia nigdy się nie zmieni, nigdy nie będzie potrzebowała bliskości człowieka. Co w tej sytuacji jest lepsze dla suni? Troskliwi opiekunowie, psi przyjaciel, możliwość swobodnego poruszania się po dużej przestrzeni, spanie w budzie a w razie mrozów w domu i kojec w koniecznych przypadkach? Czy przymusowy pobyt w domu/mieszkaniu blisko człowieka, wyprowadzanie 3, 4 razy dziennie, pozostawanie samej na ileś tam godzin w czasie pracy opiekunów, strach, niszczenie, zwroty z adopcji? Wydaje się, że Abi nie ma żadnej przyjemności w przebywaniu z człowiekiem. Abi człowiek nie jest potrzebny do szczęścia. Czy chcemy ją uszczęśliwiać na siłę? Jest jeszcze trzecie rozwiązanie - hotel do końca jej dni, ale czy to dobre rozwiązanie tak dla suni, jak i dla darczyńców? Wydaje mi się, że wizja suni przebywającej cały czas w kojcu zaburzyła spokój patrzenia na tę sprawę. Z tego co wiem, Abi byłaby zamykana do kojca tylko na czas otwierania bramy dla wyjeżdżającego i wracającego samochodu i w razie jakichś szczególnych przypadków, gdy byłoby to konieczne. Pies rezydent biega wolno przez cały czas, ale on nie wykazuje w ogóle chęci wyjścia poza ogrodzony teren posesji więc nie ma powodu zamykanie go. Niestety inklinacje Abi są raczej znane. Uciekłaby przy pierwszej lepszej okazji. Chyba nikt nie zwrócił uwagi, że kojec byłby tylko wypożyczony na jakiś czas. Na jaki, to pokazałaby sytuacja.
    1 point
  31. Szanuję Twoje zdanie ale się z nim nie zgadzam. U Anecik Abi jest w kojcu w ogrzewanym budynku. To czy właściciele zajmują się psem nie zależy od tego czy mieszkają w domu czy w budzie, tylko od ich zaangażowania w opiekę nad psem. Widziałam obecnego psa właścicieli, i daj Boże, żeby każdy pies trzymany w domu wyglądał tak dobrze. Uważam, że Abi będzie szczęśliwsza w ogrodzie z drugim psem, niż zamknięta po 10 godzin w mieszkaniu w bloku i wychodząca na spacery na uwięzi, bo przecież jej się nie spuści ze smyczy z obawy przed ucieczką.
    1 point
  32. Te koty mają szczęście, że Was spotkały na swojej drodze. Tyle, ze walki kotów nie da się uniknąć. Wczoraj sama widziałam, że moje kocice są gonione przez kota, który prawdopodobnie trzyma się "komuny " bezdomnych mieszkających naprzeciw mnie w opuszczonym budynku (już nawet nie wiem ilu ich tam mieszka). Nawet specjalnie nie bał się mnie. Dość długo go nie widziałam. Myślałam, że zmienił miejsce zamieszkania, było trochę spokoju. I znów pojawił się, na moje nieszczęście. A przecież jedzenie dla kotów jest w domu. On sam nie wygląda na zaniedbanego. Może to taki charakter? Spokojnej niedzieli dla całego FK.
    1 point
  33. Tak mi się przypomniało.. Łatka, która jest u mnie, została znaleziona kiedy to znalazca wyrzucił torebkę od kebaba do śmietnika, a szkielet i skóra z kota przyszedł tą torebkę wylizać.. chłopak który ją odkarmil nazwał ją Łatka, a jego znajomi nie znając płci, nazwali ją Duszkiem..więc jakby nie było, to szczęśliwe imię.. co prawda drugie imię, ale szczęście koci przyniosło :)
    1 point
  34. Dodzwonić się do naszego komisariatu to taka sama szansa, jak trafić w totka - ciągle są w terenie :( Teraz się ochłodziło, to spokojniej jakoś, choć dzisiaj raz słyszałam wystrzał, może myśliwy w lesie za Odrą. Pikuś najbardziej "zbiera na obrotach", kiedy ktoś uchyli furtkę, a on na podwórku akurat - ależ to łobuz uciekinier. A Kasia tak właśnie chodzi z psami na smyczy - to one ją prowadzą :) :) rośnie nam w rodzinie nowa miłośniczka psów :) pod troskliwą opieką Kasi oczywiście a Kasia Pikusia tak bardzo kocha, że wszystko mu wybaczy :) dobra wiadomość to pozdrowienia, "ochy: i "achy" z domku Filipka. I chyba jedyna na dziś dobra wiadomość. Ponieważ akurat kończą się wszystkim psiakom szczepienia, zabrałam MIłeczke i Puszka na badania przed zbiorowym szczepieniem gromadki, bo tych dwoje od dłuższego czasu spędza mi sen z powiek. No i obawy słuszne miałam, dzwoniła wetka - dramat, wyniki Puszka straszne, "nerki siedzą" i krwinek prawie nie ma :( a MIłeczka znów wszystkie parametry ma mocno podwyższone, Jutro mam być w gabinecie ( mam bezdomne kociątko z kocim katarem :( ), to dowiem się wszystkiego już dokładnie. Strasznie się martwię, nie potrafię o niczym innym, myśleć :( Morelka w poniedziałek jest zapisana na badania, bo nie podobają mi się jej cytrynowe koopy :( Dwa dni temu Morelcia właśnie wpadła w oko młodemu małżeństwu szukającemu psa do adopcji. Jedyna adopcyjna - Isia - Misia im się nie spodobała, strasznie chcieli Morelkę, wykazali dużo cierpliwości i dobrej woli... na próżno - Morelka własnymi zębami się obroniła.
    1 point
  35. Dysieńko...........wybacz nam,ludziom,tym,którzy Cię skrzywdzili,w psim sercu nie ma miejsca na zemstę...czasem myślę,że...szkoda.
    1 point
  36. Sorry.... Kanapa zajęta. Na podłodze jest dużo miejsca. Kto pierwszy, ten lepszy.
    1 point
  37. dzwoniła wczoraj pani Filipka, czyli mama Karola - osoba, która sceptycznie podchodzi do wszystkiego jest Filipkiem zachwycona, nawet jakby zakochana :) no cóż.... "na każdy towar znajdzie się kupiec".... oby i reszcie "towaru" tak się poszczęściło :) u nas niestety częsta weekendowa tradycja miejscowej młodzieży i dodatkowo rodzina, która mieszka tam na alkoholu i petardach nie oszczędza :( ładne miejsce, ciche i spokojne, a kanonady musimy spokojnie przetrwać. Za Odrą jest ogromny las i czasem stamtąd dobiegają odgłosy polowania w sobotni lub niedzielny poranek... dobrze, że psiaki już nie tak panicznie reagują. a to Pikusiowy spacer w tym "spokojnym" miejscu :) w tle kanał portowy i "ciekawostka" - ogromna, właśnie zwodowana barka z naszej stoczni rzecznej, chyba im na mieliźnie utknęła, choć do Odry kilka metrów zostało ( chyba 90 metrów długości, 11,2m szerokości )
    1 point
  38. oj, zaiskrzyło. Nie byłam w stanie zdjęć zrobić, tak mi ręce drżały, ale Ania, która ich przywiozła właśnie nadesłała całe "Love story" ;) pierwszy wspólny spacer - z przodu widać Isię z panem, chłopak nawet nie chciał spróbować wziąć Isię, ale uczciwie przyznaję, że jej szalona natura i skoki po pierwsze mogłyby go przestraszyć, a po drugie sprawiałaby kłopoty w mieszkaniu ( czytaj - rozniosłaby w dwa dni ;)) powrót ze spaceru - Filipek idzie, jakby od zawsze z Karolem spacerował ;)) najtrudniejszy dla mnie moment - pożegnanie... Filipek w nowej, szpanerskiej obroży z ćwiekami i nowych szeleczkach, ;) smycz bardziej męska, już nie różowa... Filip i Karol uśmiechnięci... zdrajca nawet nie próbował do mnie wracać, do samochodu nie wsiadł sam tylko dlatego, że gruby i niski... przez szybę merdał do mnie, ale widać było, że szczęśliwy przy Karolu... i dobrze, bo niektóre dramatyczne spojrzenia zza szyby odjeżdżającego samochodu do dzisiaj wywołują łzy... mam nadzieję, że tu najprawdziwsze będzie zdanie: "żyli długo i szczęśliwie"
    1 point
×
×
  • Create New...