Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 11/18/18 in all areas

  1. DROŻDŻÓWKA, PUNTA, KAJZERKA, CALVADOS, NUTELLA, ORBIT, SKIPER, KARMELA, ZEFIR, LIWIA, SHERRY, ROZMARYN, MOKKA, SMOCZEK i AFISZ - to szczęśliwcy z tego tygodnia :)
    3 points
  2. Abi być może nigdy nie zapragnie bliskości człowieka, jest na wpół dzikim zwierzęciem. Gdy chodziła na smyczy, to patrzyła na człowieka tylko po to, aby uchwycić moment dobry do ucieczki. Poczucie jakiego takiego bezpieczeństwa dawało jej miejsce, nie człowiek. Poddawała się czesaniu, dotykowi, jak złu koniecznemu. Obecność drugiego psa, związanego z ludźmi, może jej pomóc. Stanie się cud, jeśli za przykładem tego psa-rezydenta dobrowolnie wejdzie do mieszkania lub podejdzie do opiekuna. Szkolenie pozytywne bazuje na smakołykach - Abi nawet wtedy, gdy chodziła na smyczy obok człowieka, nie brała niczego z ręki; nie było jak jej nagradzać. Trzymana na smyczy wąchała ubranie człowieka - bez żadnych emocji, tak jakby wąchała kamień czy drzewo. Nie każdy zdziczały dorosły pies potrzebuje do szczęścia ciągłej bliskości człowieka. Pies, który od szczeniaka do czasu dojrzewania nie miał żadnej możliwości współpracy z człowiekiem, może nie być w stanie otworzyć się na jakiekolwiek kontakty. Proponuję, aby zapytać opiekunek suki, p. Joli i Anecik, u których przebywała dłużej - czy ich zdaniem ten ewentualny dom to jest dobre miejsce dla Abi.
    2 points
  3. Mia pozdrawia Mia pełza w kierunku kabla od laptopa, ale kontrola była i tym razem nie udało się;)
    2 points
  4. Mi też! Okres jesienno-zimowy jest dla mnie corocznym koszmarem... ale pocieszam się, że już za parę miesięcy wiosna:) Tydzień temu kropiłam psiaki Fiprexem i zastanawiam się czy Grzesiowa obróżka jeszcze działa? Nie zakrapiałam go, ale może jednak trzeba? To byłby koszt 6 zł dla niego (Fiprex i odrobaczenie robimy co 3 miesiące). Dawno nie było Grzesia, więc się pokazuje w stałym teamie:)
    2 points
  5. I nastała zima sroga, prawie sroga,..........łosiem stopni mrozu, ogród padł na kolana, psiaki też, .....się zdziwiły mocno jak weszły na zmrożoną trawę, Mimisia telepała się na tych swoich chudych łapinach jak kosarz. Zresztą żadnemu nie podobał się poranny spacer, obleciały tylko swoje święte miejsca pokropków koniecznych, Mimi kopala w locie zrobiła i heja do domu, najdłużej na mrozie wytrzymał Yoshi, choć dopiero wrócił od fryzjera i grzać go nie ma co, ale to chłop, to wiadomo, musi ochroniarski obchód zrobić, wszystkie trzy dziewczyny pognały do domku galopkiem. Ja tysz...
    2 points
  6. Te koty mają szczęście, że Was spotkały na swojej drodze. Tyle, ze walki kotów nie da się uniknąć. Wczoraj sama widziałam, że moje kocice są gonione przez kota, który prawdopodobnie trzyma się "komuny " bezdomnych mieszkających naprzeciw mnie w opuszczonym budynku (już nawet nie wiem ilu ich tam mieszka). Nawet specjalnie nie bał się mnie. Dość długo go nie widziałam. Myślałam, że zmienił miejsce zamieszkania, było trochę spokoju. I znów pojawił się, na moje nieszczęście. A przecież jedzenie dla kotów jest w domu. On sam nie wygląda na zaniedbanego. Może to taki charakter? Spokojnej niedzieli dla całego FK.
    2 points
  7. Wyniki krwi Apsika są zaskakujące, wątroba całkowicie się zregenerowała! Wet mówi, że w takim wypadku nie ma sensu podawać mu Esseliv Forte, więc odstawiamy:)
    2 points
  8. Nie czytalam dokladnie tej zmiany w ustawie, to to jest chyba nowelizacja tych istniejących przepisów w kodeksie wykroczeń i dotyczy psów rasowych wpisanych na te specyjalne listy psów niebezpiecznych, ewntualnie psów duzych i agresywnych. Mogę sprawdzić porządnie w poniedziałek i wam wkleić tekst przepisu, teraz nie mam jak. Jeśli chcecie oczywiście.
    2 points
  9. Właśnie kolejny raz rozmawiałam z pańcią Żabki. Państwo ą w niej zakochani. Sunia śpi z nimi , wyleguje się na kanapie. Jest bardzo grzeczna i słodka. Pani powiedziała ,że ideał. Płakała i szczekała przez 5 minut jak wyszli z domu. Jak wrócili , szalała z radości, skakała prawie pod sufit. Dziś po koo cieszyła się , kręciła kółka. Nie oddaliby jej za nic w świecie. Mam obiecane zdjęcia.
    2 points
  10. Dzwoniłam do DS Żabci. Jest zakochany w niej po uszy i za nic by jej nie oddał. W tej sytuacji możemy zapewnić DT mamusi.
    2 points
  11. Dzisiaj do swojego nowego domu w Warszawie pojechał Ludwieczek - rodzina przyjechała po niego osobiście. Dużo miłości śliczny cudaczku Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do szczęścia malucha Ludwiczek w objęciach swojej nowej pańci
    2 points
  12. Od południa z przerwami nie byłam w domu i wróciłam dopiero przed chwilą. Też chciałabym powiedzieć co myślę o tej propozycji adopcji. Podobnie jak Anula, Bogusik i Poker jestem przeciwniczką bud i kojców. Jednak każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Abi jest specyficznym psem. Nie można jej porównywać z jakimkolwiek psem, którego miałyśmy na DT. Abi jest poza schronem ponad pół roku. Hotel u Anecik to już jej trzecie miejsce pobytu. W każdym z nich poczyniono wszelkie starania, aby sunia otwarła się i poczuła chęć współpracy z człowiekiem lub choćby potrzebę przebywania koło człowieka. Jak na razie nikomu się to nie udało. Czy są jakieś symptomy, które pozwalałyby mieć nadzieję, że w warunkach hotelowych psychiczne nastawienie Abi ulegnie zmianie na tyle, że człowiek stanie się dla niej przyjacielem? Moim zdaniem nie ma takich oznak. Czy możemy mieć pewność lub choćby nadzieję, że sunia kiedyś zapragnie być blisko człowieka? Nie sądzę. Nie powiem kto, bo nie pamiętam, ale pamiętam, że padły te słowa, że być może sunia nigdy się nie zmieni, nigdy nie będzie potrzebowała bliskości człowieka. Co w tej sytuacji jest lepsze dla suni? Troskliwi opiekunowie, psi przyjaciel, możliwość swobodnego poruszania się po dużej przestrzeni, spanie w budzie a w razie mrozów w domu i kojec w koniecznych przypadkach? Czy przymusowy pobyt w domu/mieszkaniu blisko człowieka, wyprowadzanie 3, 4 razy dziennie, pozostawanie samej na ileś tam godzin w czasie pracy opiekunów, strach, niszczenie, zwroty z adopcji? Wydaje się, że Abi nie ma żadnej przyjemności w przebywaniu z człowiekiem. Abi człowiek nie jest potrzebny do szczęścia. Czy chcemy ją uszczęśliwiać na siłę? Jest jeszcze trzecie rozwiązanie - hotel do końca jej dni, ale czy to dobre rozwiązanie tak dla suni, jak i dla darczyńców? Wydaje mi się, że wizja suni przebywającej cały czas w kojcu zaburzyła spokój patrzenia na tę sprawę. Z tego co wiem, Abi byłaby zamykana do kojca tylko na czas otwierania bramy dla wyjeżdżającego i wracającego samochodu i w razie jakichś szczególnych przypadków, gdy byłoby to konieczne. Pies rezydent biega wolno przez cały czas, ale on nie wykazuje w ogóle chęci wyjścia poza ogrodzony teren posesji więc nie ma powodu zamykanie go. Niestety inklinacje Abi są raczej znane. Uciekłaby przy pierwszej lepszej okazji. Chyba nikt nie zwrócił uwagi, że kojec byłby tylko wypożyczony na jakiś czas. Na jaki, to pokazałaby sytuacja.
    1 point
  13. Zwiększyli wymiar kary/grzywny/dodali ograniczenie wolności. Jak ktoś ma agresywnego psa, prowadzi go bez nadzoru odpowiedniego, pies kogoś pogryzie - kara będzie większa. To jaka to ma być kontrola, to znaczy gdzie na smyczy a gdzie i jaki pies w kagańcu, zazwyczaj jest sprecyzowane w tzw.regulaminie czystości i porządku dla danej gminy / wydawany ten regulamin na podstawie ustawy o czystości i porządku w gminach u nas w regulaminie ( ja sobie przeczytałam regulamin przed wżęciem psa) małe psy nie muszą mieć kagańca ( chyba, że to rasy agresywne); moje suki maja ok 20 kg czyli są według mnie małe ( nie jest zdefiniowane w regulaminie precyzyjnie co znaczy małe, ale mniej niz 25 kg to raczej nie są duże); znalazłam regulamin dla WRocłaia http://wrosystem.um.wroc.pl/beta_4/webdisk/185916/0567ru07.pdf strona 6 rozdział 5 (paragraf 16 -18) o psach chciałam skopiować, ale po wklejeniu wszystko sie rozjeżdża, bo tekst jest w pdf -
    1 point
  14. MIA jest kochana i to najważniejsze, największy jej skarb. Mała rozrabia, młodość robi swoje, ale wszystko to pod kontrolą mądrych właścicieli. Czas zrobi swoje, Mia powolutku dostosuje się do swojego "stada";)
    1 point
  15. Jaaga, zgłaszam się do ogłoszeń kruszynkom, jeśli tylko będą potrzebne. Żal mamusi, ale tutaj naprawdę niiewiele można zdziałać... Rok temu jak zabierałam ze schroniska malutkie suczki (jedna bez oczka) to też nie wydano mi ich mamusi, 6 kg Tosi...ale ubłagałam rezerwację. Wydano mi sunię dopiero po sterylizacji..Tosia miała szczęście, jest w cudownym domku, znam jej losy. Wiem, że Tola będzie dopytywać i pilnować, czy mamusia tych okruszków jest w schronisku, czy rzeczywiście zostanie wyadoptowana....Musimy czekać...niestety.....
    1 point
  16. Niestety tym, którym uda się pomóc to tylko wciąż malutki procent . Ale dobrze,że chociaż te mają się bezpiecznie dzięki WAM Eluś :):*
    1 point
  17. Miło, że psiaki się podobają :) kilka zdjęć dzisiejszej Quincy
    1 point
  18. Elu, duży szacun dla Was za wielkie serce i moc pracy dla kocich bezdomniaczków. Szkoda tylko, ze nie mogą się jakoś dogadać ze sobą, bo wtedy byłoby dla nich łatwiej i bezpieczniej. Bardzo pomysłowe domki. Czy dobrze widzę, ze w srodku jest styropian? Ja jutro też mam zamiar zrobić podobny domek, dlatego tak sie dopytuję.
    1 point
  19. Chętni na Abi mieli już psy z ulicy, ale przypomnij im, że idealnie chodząca na smyczy Abi w chwili wypuszczenia smyczy z ręki może uciekać na oślep.
    1 point
  20. Masz rację. To my weszliśmy na ich drogę. Kiedy kupiliśmy den domek, one już tam były. Tylko te trzy pozostały z jedenastki, którą kilkanaście lat temu tam zastaliśmy. Dlatego bardzo się o nie boję. Piszę domek, choć w zasadzie są to dwa domki połączone tarasem. W jednym jest kuchnia, łazienka i pokój gościnny okresowo zamieniany na kociarnię lub psiarnię w zależności od tego co bezdomnego się nawinie :) a w drugim jest nasza sypialnia/salon, w.c. i garderoba. Z jednej strony jest to trochu uciążliwy rozkład, ale z drugiej, gdy się trafią goście, czy potrzebujący zwierzak, to mają osobne lokum z dala od naszych piesów, co w przypadku zwierzaków, którym nie wiadomo co dolega, jest wskazane. Szkoda, że koty tak ze sobą walczą. Karmilibyśmy je wszystkie i byłoby im cieplej, gdyby wchodziły po kilka do jednego domku, ale one wolą walczyć z sobą. Musimy jak najszybciej zrobić ten trzeci domek. W Krakowie rano było - 4 stopnie, a tam zawsze jest zimniej. Bardzo smutno mi, gdy myślę o tym bezdomniakach, którym nie jesteśmy w stanie pomóc :( Miłej niedzieli dla FC
    1 point
  21. Wiedziałam, Pokerku, wiedziałam.......... :)
    1 point
  22. 1 point
  23. Na razie radzimy sobie bez kołnierza, uszyty "but" nie zsuwa się i Czesia go nie zdejmuje - pewnie nie może sobie poradzić z cienkimi gumkami recepturkami - trzymają mocno materiał, a dzięki temu, że jest on gruby, nie oddziałują i nie ściskają skóry. Także na razie Czesia jest bez kołnierza i łapka jest bezpieczna. Wczoraj została zaszczepiona kompletem (wet powiedział, że kiedyś była opinia, że w cieczce się nie powinno szczepić, ale tak naprawdę nie ma przeciwskazań) i zaczipowana. Co do łapki - myślę, że na tym etapie żaden wet nie wykona amputacji. To czas rekonwalescencji, trzeba czekać. Jak sunia nie odzyska czucia to wtedy będzie można brać pod uwagę amputację i konsultować to z wetem. Dla Czesi zakładanie buta nie jest stresem, ona uwielbia być blisko człowieka. Mimo rozpierającej ją energii przy zakładaniu buta jest grzeczna i czeka cierpliwie - jakby wiedziała, że to dla jej dobra. Czesia nie warczy w żadnym wypadku, jest niezwykle uległa, ufna, łagodna. Jestem pewna, że znosiłaby cierpliwie nawet małe dzieci ciągnące ją za uszy:) Przy zabiegach wet. (szczepienia, czipowanie) była mega grzeczna, tylko przytrzymać ją było trzeba w bezruchu, bo z radości, że ktoś nowy przyszedł, chciała go obskakać ze wszystkich stron:) Wczoraj przyszedł but z Admirała, koszt z wysyłką 64 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/26a3ff3bbaf5963d But wygląda solidnie, ale na razie go trzymam na zapas. Póki sprawdza się mój wynalazek nie chcę nic zmieniać, tylko będę musiała go wyprać i wtedy albo na jeden dzień założę ten but z Admirała, albo uszyję drugi "wynalazek".
    1 point
  24. Strasznie chudziutka, boki zapadnięte, jakby dłużej to trwało, to co by z niej zostało? Dużo przeszła ta sunia, po jedenastu latach cały jej świat się zawalił. Dobrze, że znalazła u Ciebie spokojny kącik po operacji. Ale dobry nowy, domek trzeba znaleźć - a to nie jest łatwe.
    1 point
  25. Gratuluję decyzji, wspaniała wiadomość. Wielkie dzięki
    1 point
  26. Koteczka, ta dla której miał tu być jeden domek, jako pierwsza przyszła do stołówki :) To wzruszające. Z dzikiej kotki w ciągu tygodnia spędzonego w klatce po sterylizacji, zrobiła się prawie domowa koteczka, łasząca się przymilnie. Piszę prawie domowa, bo jednak nie daje się wziąć na ręce, czy choćby dłużej głaskać, przytrzymać. Dostała ciepłą kocią konserwę. Widać było, że wcina z wielką przyjemnością :) Przyszedł też Łapek, mój kocur alfa, ale był na sąsiedniej działce i nie przyszedł pomimo, że go wołałam. Być może z powodu obecności znajomej, właścicielki werandy i reszty domku :) Ale skoro tam był, to jest nadzieja, że wprowadzi się do któregoś domku. Koniecznie musimy jak najszybciej zrobić i zawieźć tam trzeci domek dla reszty naszych dzikusków. Boję się o nie. Na tarasie jest znacznie cieplej niż na zewnątrz, czy nawet tu, na osłoniętej z trzech stron werandzie. W pojemniku na zewnątrz woda była zamarznięta, a na tarasie nie. Niestety nie potrafię im inaczej pomóc przetrwać zimę. Muszą się wprowadzić na werandę. Buraski nie wpuszczą ich na naszą działkę. Są większe i nasze nie dadzą im rady :( Szkoda, że nie potrafią się dogadać. Jedzonka i domków wystarczyłoby dla nich wszystkich.
    1 point
  27. Widziałam, niestety w Radysach wcześniejsze szczeniaki miały parwo :( Te aktualne również nie wyglądają na najzdrowsze. Do maluchów stamtąd trzeba mieć więc odpowiednie warunki i spore środki finansowe. Mam nadzieję, że uda się ludziom im również pomóc. Biedactwa takie na zdjęciach, że serce się kroi. Nasze mają apetyt, są w dobrej kondycji. Bou, one mają ok. 6 tyg., więc są samodzielne. Oczywiście wymagają częstych posiłków, pilnowania, ale bez problemu dają radę jesć suchą karmę. Moje szczenieta oprócz mleka suki już w 3 tygodniu zjadają surowe mięsko. Dziewczynkom bardziej będzie brakować cycysia i bliskości mamy. Choć ona została w gorszej sytuacji. Będą niewielkie, wrażenie robi zbliżenie w aparacie i mnóstwo sierści. Są wielkości moich o 3 tyg. starszych maltańczyków, czyli mogą ważyć w przyszłosci jak mama lub trochę więcej.
    1 point
  28. Miały szczęście i pewnie szybko znajdą domki :) Są prześliczne! W Radysach jest 8maluszków :( masakra jakaś
    1 point
  29. Właśnie wróciłam z PA dla Abi - domek super, psiolubny. Zawsze mieli dwa pieski, teraz został 11 - letni Felek - którego poznaliśmy - piękny, w typie ON-ka, wesolutki, miluśki i przytulaśny, sierść wypielęgnowana jak rzadko - z lękiem w stosunku do wszystkich osób z laską, parasolką. Kiedyś musiał być bity i mimo pobytu kilku lat w dobrym domu nadal to pamięta. Poprzednio wszystkie pieski były przygarnięte z ulicy. Opowiedziałam o Abi. Myślę, że rodzina jest dokładnie taka jakiej Abi potrzebuje - spokojna , stabilna i aktywna, Abi będzie miała swoją budę, pobyty w domu, codzienne spacery, bo Pani jest aktywna i lubi spacery z psami. Mam nadzieję, że adopcja dojdzie do skutku.
    1 point
  30. Dzisiaj mam same dobre wieści - Jo37 była na wizycie w Warszawie dla Loli - mamy zielone światło! Lola zamieszka na kameralnym (3 bloki) ogrodzonym osiedlu; ludzie bardzo sympatyczni, ciepli, mają 9 letniego syna. Lola bedzie ich pierwszym psem, są świadomi co znaczy szczeniak w domu. Pan Michał sam zaproponował, że przyjedzie po Lolę do Zamościa i przy okazji zabierze Lunę, Aksamitkę i Alika i dostarczy je do nowych domów! Bardzo dziękujemy, bo już tutaj zastanawiałam się nad płatnym transportem, inaczej nie było szansy, aby ktoś zabrał nam tyle zwierzaków.
    1 point
  31. 1 point
  32. Dodzwonić się do naszego komisariatu to taka sama szansa, jak trafić w totka - ciągle są w terenie :( Teraz się ochłodziło, to spokojniej jakoś, choć dzisiaj raz słyszałam wystrzał, może myśliwy w lesie za Odrą. Pikuś najbardziej "zbiera na obrotach", kiedy ktoś uchyli furtkę, a on na podwórku akurat - ależ to łobuz uciekinier. A Kasia tak właśnie chodzi z psami na smyczy - to one ją prowadzą :) :) rośnie nam w rodzinie nowa miłośniczka psów :) pod troskliwą opieką Kasi oczywiście a Kasia Pikusia tak bardzo kocha, że wszystko mu wybaczy :) dobra wiadomość to pozdrowienia, "ochy: i "achy" z domku Filipka. I chyba jedyna na dziś dobra wiadomość. Ponieważ akurat kończą się wszystkim psiakom szczepienia, zabrałam MIłeczke i Puszka na badania przed zbiorowym szczepieniem gromadki, bo tych dwoje od dłuższego czasu spędza mi sen z powiek. No i obawy słuszne miałam, dzwoniła wetka - dramat, wyniki Puszka straszne, "nerki siedzą" i krwinek prawie nie ma :( a MIłeczka znów wszystkie parametry ma mocno podwyższone, Jutro mam być w gabinecie ( mam bezdomne kociątko z kocim katarem :( ), to dowiem się wszystkiego już dokładnie. Strasznie się martwię, nie potrafię o niczym innym, myśleć :( Morelka w poniedziałek jest zapisana na badania, bo nie podobają mi się jej cytrynowe koopy :( Dwa dni temu Morelcia właśnie wpadła w oko młodemu małżeństwu szukającemu psa do adopcji. Jedyna adopcyjna - Isia - Misia im się nie spodobała, strasznie chcieli Morelkę, wykazali dużo cierpliwości i dobrej woli... na próżno - Morelka własnymi zębami się obroniła.
    1 point
  33. No, to się wyjaśniło. Może kupić Eucanubę i spróbować? co o tym myślicie? Poprosiłam Beatę o udostępnienie ogłoszenia Maxa z Olx na grupach onkowych. Max już jest ogłaszany na grupach owczarkowych. Może drgnie czyjeś serce......
    1 point
  34. Aktualizacja: SHERRY - opuściła schronisko:)
    1 point
  35. Dziękujemy pięknie :) Czesio melduje się ze zdjęciami :) mógłby z powodzeniem reklamować nie tylko pampersy,pampasy i ozonator :)
    1 point
  36. Oj tam, oj tam .... To nic w porównaniu z pracą Twoją Basieńko i wolontariuszek SBM
    1 point
  37. Sunia przetrzymała całą noc i rano zrobiła wszystko co trzeba na spacerku:) To niesamowite, byłam pewna, że nie będzie mieć oporów, żeby załatwić się w boksie. Chodzi na smyczy jak nakręcona, wszystko ją interesuje, tyle zapachów! Zaczyna się uśmiechać:) nawet zaszczyciła mnie delikatnym, nieśmiałym jeszcze machaniem (jeszcze opuszczonego) ogonka:) Z boksu cały czas mnie obserwuje, nie spuszcza ze mnie oczu, przechodząc wciąż muszę jej przypominać, że też zaraz - jak inne psiaki - wyjdzie na spacer. Patrzy tak jakby bała się, że o niej zapomnę. Anula, słoma to pozostałość po zbożu, które jest pryskane od wszystkiego co się tylko da, więc nie wiem czy jest lepsze... Poza tym słoma jest twardsza, ostra i mniej przyjemna niż siano, które jest miękkie. Cały czas stosujemy siano i mieliśmy 2-3 przypadki podejrzenia, że pies miał na nie uczulenie. Nigdy nie było podrażnienia nosa ani oczu.
    1 point
×
×
  • Create New...