Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/17/18 in all areas
-
Królowa jest podobno tylko jedna ;).2 points
-
Może szerzej wytłumaczę.Ja miałam osobno karabińczyk i doczepiłam do niego 0,5m taśmy.Filip nosił obrożę i szelki.Piekielnie bał się manipulowania przy obroży i szelkach.Był to psiak skrzywdzony przez los,nie miał siusiaka,w schronie był wyciągany z budy za pomocą chwytaka.Najpierw zaczęłam od przyzwyczajania,że moja ręka,palce mogą wchodzić pod obroże szelki,jak to udało się już opanować to drugi etap był zapinania krótkiej smyczki za szelki na zmianę z obrożą tj.pozostawiania jej na krótki czas i wydłużania czasu.Przyszedł moment,że Filip chodził,spał z krótką smyczką.Następny etap był taki,że zaczęłam zakładać normalną długą smycz tylko do wychodzenia z nim za posesję.Filip zaczął kojarzyć długą smycz ze spacerem i przyjemnością bo przecież tysiące było innych zapaszków niż u mnie na ogrodzie.Krótka smycz nie ciągnęła się po podłodze jedynie wisiała ale Filip ją czuł na sobie.Jak zaczynałam od zera z długą smyczą(smycz ciągnęła się po podłodze) to się potwornie bał,przywierał do podłogi,chciał się z niej uwolnić,gryzł ją.Filip był ciężkim przypadkiem,przyznam się,że miałam chwile załamania,nie było mowy aby wyszedł za posesję,nie przekraczał bramki.Moja praca jednak dała efekty.Do tej pory jestem z siebie dumna,że udało mi się Filipa wyprowadzić na prostą.Był to jeden z moich najwspanialszych,kochanych tymczasików.2 points
-
Pysia była zestresowana, ale już się ulokowała na kanapie!!!2 points
-
2 points
-
2 points
-
1 point
-
Ale fajnie! :) I tego było mi dziś trzeba, żeby uratować dzień - widoki śmiałej bidusi :)1 point
-
1 point
-
Z tego wszystkiego jeszcze nie podziękowałam Dziękuję z całego serca: Anecik i jej TZ-owi za dwukrotne przyjęcie Reksia, wspaniałą opiekę Pani Beacie Leszczyńskiej (behawiorystce) za wszystkie rady i wskazówki oraz ogromne zaangażowanie AgusiP i Myszy2 za odebranie Reksia z DS i zawiezienie (Za DARMO) do Anecik Alaskan Malamutte i kiyoshi za pomoc w ogłoszeniach wszystkim, którzy wsparli Reksia finansowo, Fundacji ZEA za pokrycie kosztów szczepienia, odrobaczenia, kropli przeciw pchłom i kleszczom - podczas pierwszego pobytu Reksia u Anecik wszystkim wspierającym dobrymi radami, obecnością na wątku. Dzięki Wam wszystkim Reksio jest teraz najszczęśliwszym psiakiem na świecie!!!1 point
-
1 point
-
1 point
-
Psinuniu zdrowenka zdroooowenka maluszeczku1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ciągnij bidulko do przodu, do lepszego świata bez strachów. Może pomoże Ci własne imię?1 point
-
Szkoda,że Amorek rozrabia. Może poczuł zbyt dużą odpowiedzialność za swoje pańcie.1 point
-
Czasem ludzie źle znoszą poddanie się ocenie. Ja też miałam przykre uczucia, kiedy dziewczyny wahały się z oddaniem nam Duśki, bo nie mamy ogrodzenia. Mam kundlaste znajdki od zawsze. Żyły po naście lat. Nigdy nie było ucieczek. A tu bach! Nie moja ręka z "nieodłączną" smyczą okazała się najważniejsza a... płot, którego nie było. Ale siedząc w psich tematach popieram wnikliwość wizyt p/a.1 point
-
Marysiu O. super, że już wróciłaś do zdrowia!. Poczekamy na dobre wieści.1 point
-
W Grzesiu zakochała się też taka nieśmiała jak on rezydentka Viki, która wcześniej bardziej lubiła innego psiaka, teraz śpi z Grzesiem na jednym posłanku (ten piesek co na zdjęciu wcześniej opierał o Grzesia głowę), także Grześ ma powodzenie, szkoda że nie u ludzi:(1 point
-
Dziś był telefon w sprawie Pyśki z mojego ogłoszenia na Wrocław. Młode małżeństwo z 4.letnią córeczką cierpiącą na autyzm. Pan jest Brazylijczykiem. Pani miała przez 17 lat sunię ,a pan wychował się ze zwierzętami. Wczoraj była u nich pani z fundacji z pieskiem.Piesio bardzo fajny , ale przestraszył się córeczki, więc państwo nie chcą fundować psu stresu. Szukają więc psa starszego , spokojnego, któremu nie będzie przeszkadzało głośne zachowanie dziecka.I w tym momencie słaby słuch Pysi staje się atutem.Opowiedziałam o Pysi wszystko , ale pani nie była zrażona. Porozmawia dziś z mężem i jutro ma dać znać czy w piątek podjadą na zapoznanie. Pysia czuje się trochę lepiej niż w sobotę czy wczoraj ,ale jest jeszcze słaba. Nie wchodzi do sypialni na górę. Je na leżąco w legowisku. Oglądałam szwy, wszystko jest super. W środę na zdejmowaniu szwów poproszę o pobranie krwi na morfologię i cukier. Nie podoba mi się zwiększone łaknienie Pysi. Mam ogromna prośbę o zrobienie ogłoszeń dla Dropsa. Taki fajny psiutek i cisza. Na OLX ma.1 point
-
Olenko, kto Mimiśki nie widział na początku "na żywo" ten nie jest sobie w stanie wyobrazić jak dzika była Mimi. Tylko do mnie jest taka. Jak zobaczy kogoś obcego to uciekając ze strachu się przewraca, wszystko nowe ją paraliżuje. Tysia jest w stanie ocenić zmianę. Mimi jest młodym, dorastającym psiakiem więc jest nadzieja na oswojenie. Poświęcam jej dużo czasu, przez co moje psiaki są zazdrosne, niestety nie potrafię jej wychowywać i boję się że nabierze u mnie złych nawyków. Dla Mimi koniecznie potrzebny jest ktoś potrafiący wychowywać psa. Jest niekłopotliwa, przesympatyczna, ale jak już pisałam, ma oznaki charakternego psa, chciałby dominować, jeszcze się boi ale próbuje. A jest wątek Twojego dzikuska?1 point
-
Szkoda; miałam nadzieję ze sunia trafi do dobrego, rozsądnego domu, rozumiejącego potrzeby takiego psa jak Twój. To jest psie forum. Jego celem nie jest opowiadanie ludziom takich słów jakie chcą usłyszeć, bo są przewrażliwieni na swoim punkcie, ale dobro psów.1 point
-
Kochani, podpieram się nosem ze zmęczenia, bo ryję w ogrodzie, żeby go po zimie do jako takiego stanu doprowadzić. U Mimi wszystko OK. Pokerku, robi postępy, a nawet powiem że się nieźle rozkręca. Będzie charakternym psem, boję się że u mnie się strasznie rozbiesi i będzie później problem. Pokładam wielką nadzieję w Anetce i jej eMie że ją trochę okiełznają w czerwcu. Byłoby to baaaardzo wskazane, żeby zanim pójdzie do swojego domku, po pobycie u mnie, pomieszkała u kogoś kto ją cokolwiek nauczy, bo ja się do tego absolutnie nie nadaję, oprócz przychodzenia do drzwi na spacer (cały czas z oporami) niczego nie potrafię jej nauczyć, zaczyna ciągnąć na smyczy i zaczyna ze mną próbę sił. Tysiu, cieczka nie wpłynęła na zachowanie Mimi, ale to będzie psinka o mocnym charakterze. Pamiętaj że obiecałaś nas odwiedzić końcem kwietnia :). Zostawiam fotkę i mikro filmik. Pomału ogarniam ten nieszczęsny ogród i będę miała więcej czasu na zaglądanie i wrzucanie fotek. Szparagi już startują...mniam :)))) Mimlok vel Muminek.1 point
-
Kochani, po wizycie rodzina super, pełna miłości do zwierząt wspaniała mama , trzy córki (dwie nastolatki i jedna mała dziewczynka chyba 4-5 letnia), tata rodziny pod koniec wizyty się pojawił, również bardzo miły - to dwunożna część rodziny pozostali członkowie rodziny to: szynszyla, trzy postawne kicie , każdy/a ze smutną historią i psinka dwa tygodnie temu zaadoptowana z Fundacji ,piesek jest jeszcze odrobinkę onieśmielony ale widać , że kocha swoją rodzinkę z wzajemnością rodzina wcześniej miała pieska z Palucha, który zmarł po 13 latach (jego portret wisi w salonie) - decyzja rodziny o nowym członku rodziny jest jak najbardziej przemyślana nikt z rodziny nie jest uczulony na sierść czy ślinę psią , na wakacje wyjeżdżają na działkę pod W-wą razem ze zwierzakami a jeżeli wystąpi jakaś nieprzewidziana sytuacja zawsze może im pomóc ktoś z rodziny , Pani domu powiedziała, że bodajże jej mama koleguje się z dr Dorotą Sumińską , niedaleko domku mają do dyspozycji psi plac zabaw ogrodzony i będą z niego korzystać do zabaw. Na pieska, który jest u nich wołają pieszczotliwie "synuś " bo 3 córki mają a tu rodzynek rozmawiałam z rodziną o wprowadzeniu Gracji do domu , żeby poznała psa rezydenta na neutralnym terenie i dopiero do domu , o tym , żeby przez pewien czas spanie i miska Gracji były oddzielone od akcesoriów rezydenta , a jak przyjdzie odpowiedni moment , można to zmienić , tak samo z zabawkami , poradziłam żeby na pewien czas pochować zabawki , żeby uniknąć ewentualnego czynnika zapalnego ale Pani powiedziała, że piesek na razie nie interesuje się w ogóle zabawkami więc maja obserwować i jeżeli zajdzie potrzeba zadziałać Pani pomyślała, żeby zabrać pieska w podróż po Grację ale jej odradziłam bo to dla niego stres i zmęczenie W razie czego maja kontakt do Izy i zostawiłam im mój nr telefonu Rodzina więc dla Gracji jak najbardziej dobra, wszyscy bardzo przejęci zostawiłam im kalendarz z Palucha i przysmaki dla psinek bo nie wiedziała, ze tam tez inne gatunki w podziękowaniu, że przygarniają skrzywdzone zwierzęta mam nadzieję, że wszystko się ułoży1 point
-
1 point
-
Abi niestety od szczeniaka jest w schronisku:( Data urodzenia to 14.08.2016. Bardzo mnie to zmartwiło, bo braków w socjalizacji z człowiekiem w wieku szczenięcym nie da się cofnąć. Tyle dobrego, że przynajmniej znamy jej historię. Będzie ciężko, ale zrobimy co się da.... Póki co Abi nadal zjada z ręki jedzenie, już trochę swobodniej to robi, wącha mi całą rękę, pilnie mnie obserwuje. Udało mi się palcem smyrnąć ją pod bródką i boku pyska. Sunia jest uzależniona od obecności psów. Na razie jest sama w boksie, ale przylgnęła do sąsiadującego owczarka Maxa i jak on wychodzi na spacer, to Abi w swoim boksie wyje. Jak Max wraca to cieszy się do niego przez kraty. Kiedy nie ma Maxa Abi traci rezon i warczy na mnie kiedy do niej przychodzę. Zdarza się jej warczeć w różnych sytuacjach, nawet kiedy jestem poza boksem, dzisiaj zawarczała też niż stąd ni zowąd przy podawania jedzenia, a zaraz potem podeszła i wzięła jedzonko. Abi bardzo pilnie mnie obserwuje i myślę, że tak samo próbuje mnie rozgryźć jak ja ją:) Poza tym Abi lubi zabawki i gryzaki. Piłeczką na pewno się bawi pod moja nieobecność, bo znajduję ją w róznych miejscach, mamle trochę kość z preparowanej skóry i rozgryzła sznurek w zabawce z gumowymi kuleczkami, skutkiem czego ma teraz do zabawy małe gumowe kuleczki:) Jedna taka kuleczka wpadła do Maxa - ach, jaką miał radość:) bawił się nią jak szczeniak (a ma swoją większą piłkę). Abi ma wysuniętą dolną szczękę i często sobie przygryza wargę tak, że jej widać dolne zęby - wygląda to przepociesznie:) Koszty wet wyniosły 197 zł - całośc opłaciła Fundacja ZEA.1 point
-
Na początku nie wychodziła z budki, ale zostawiłam jej w wejściu trochę mokrego żarełka i potem już obserwowało mnie pół psa:) Wet nie odpiął metki z obróżki, ale przynajmniej dzięki temu, wiem, że ma coś na szyi, bo w tych jej kudełkach to niewiele widać. A jak już odważyła się wziąć z ręki to już pokazała się w całej okazałości:) A tak na mnie popatrywała z dalszej odległości.1 point
-
1 point
-
zdjęcia Amorka z nowego domu :)1 point