Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/15/17 in all areas
-
3 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
Wreszcie jestem i już relacjonuję: nie udało mi się odbyć wizyty poadopcyjnej osobiście w listopadzie ze względu na nadmiar pracy. Ale cały czas utrzymuję stały kontakt telefoniczny z domkiem Huzara. Wieści z przedwczoraj - Huzio ma się bardzo dobrze, zero problemów, mimo, że czasami Huzio zostaje sam nawet przez kilka godzin, nic nie niszczy i nawet nie popiskuje. Jest ulubieńcem sąsiadów bo Huzar jest bardzo proludzki i baaardzo lubi dzieci. Sąsiadka Państwa ma wnuczka starszego od Michasia (4-letniego wnuczka Pana Andrzeja) o 5 lat, a i ten chłopiec także bardzo lubi Huzia, więc Państwo mają czasem w domu dwóch chłopców bo oni obaj lubią bawić się z Huzarem. Jak sąsiadka sprząta na klatce, a Pan Andrzej akurat wraca z Huziem ze spaceru to Huzar jest zapraszany do domu sąsiadki, a jakże :D Pan Andrzej podziękował za adopcję tak dobrze ułożonego psa, bo byli przygotowani na jakieś początkowe problemy, co w przypadku Huzara w ogóle nie miało miejsca. Nie jest mi lekko pisać o adopcji Huzara, bo po 15 minutach gadania z Panem Andrzejem o Huzarze mam oczy w mokrym miejscu, co u mnie nie jest często spotykane. Jesteśmy w kontakcie z Panem Andrzejem i będziemy jeszcze rozmawiać przed świętami, mam obiecaną fotkę. Troszkę obawiam się tego wystrzałowego sylwestra, ale umówiłam się z Panem Andrzejem, że będziemy sms'owo na bieżąco. Przygotowaną paczkę dla Huzia prześlę pocztą, ale mam nadzieję, ze po Nowym Roku uda mi się wreszcie Huzara odwiedzić. Nad wyraz jestem zadowolona z tej właśnie adopcji, Huzio, po raz pierwszy od wielu lat spędzi święta we własnym, najlepszym domu :) edit: znalazłam fotkę Huzia z wieczora, gdy ostatnio rozmawiałam z Panem Andrzejem (przepraszam za jakość, ale z komórki)2 points
-
Mało odwiedzających, ale wierni kibice Blekusia są:) Do wyróżnienienia chętnie się dorzucę.1 point
-
anica musi założyć wątek. Spróbujmy ją namówić ,żeby poszła do tego pana.1 point
-
1 point
-
Nadziejka. ....teraz Zuzia. Już przestałam wierzyć ,że się uda a jednak jakieś Anioły miały swój plan.1 point
-
Tysia, mogę jutro Kawę ogłosić - wiadomo coś o suni więcej? Czy tyle, że mała, kocha ludzi i bardzo domu potrzebuje? Nie wiem, czy przeoczyłam...ile ona ma lat? Fanta z bazarku mojego będzie mieć jakieś 150 zł (rozliczenie w przyszłym tygodniu) ...Moje wydatki na podróż do Krakowa zamkną się (chyba) w 35 zł (15 zł do Krakowa (bilet za bus), 12 zł z Krakowa (bilet za pociąg)+ 4.5 zł (przewóz Fanty w pociągu), plus autobus z dworca PKP do domu 3.20 za Fantę (niestety nie mam miesięcznego, ale już swoich biletów autobusowych doliczać nie będę ;) ). Czyli, jak nie będzie po drodze jakiś finansowych niespodzianek to z bazarku będę mieć jeszcze około 115 zł - starczy to na szczepienia chorobowe (chyba 50/60 zł u nas), odrobaczenie (jakieś 5 zł) i coś na potrzeby chipa może jeszcze zostanie (zobaczymy jak mnie vet policzy), bo chciałabym wszystko zaliczyć za jedną wizytą :) Znaczy odrobaczę ją kilka dni po szczepieniu, ale tabletki już kupię na wizycie. Kropelki na pchły i kąpiel przeciw pchelną, jak będzie potrzebna, to już nie wliczam w koszty, po zapas kropli i szampon mam w domu -moje psy się podzielą ;) Czyli na start będę jeszcze potrzebować tylko dofinansowania do chipa, około 60 zł, albo nieco więcej (całkowity koszt w Kato z rejestracją to 109 zł - chip 70 + 39 rejestracja w SA). Na sterylizację Fantę umawiałabym po Świętach - na spokojnie, jeśli to Wam nie przeszkadza.To największy koszt, bo około 250 zł pewnie :( Dochodzę do tego, co chciałam napisać na początku :P - czyli, że uważam, że spadek po Tinusi można podzielić na obie sunie. Czemu Kawa ma nie mieć szansy na dobry dom? :) Przypomnę się tylko, co by te zaświadczenie o szczepieniu na wściekliznę zdobyć ;)1 point
-
hihi, jak chcę iśc na spacer z psem w niepogodę, to mój patrzy na mnie jak na kretynkę ;)1 point
-
Jakie to piękne, ileż tutaj dobrych Ludzi :) Apsiku, wybywaj na święta do domku! Już czas!1 point
-
To ku pokrzepieniu serc.... Pani Maria wysłała mi zdjęcia... Na ulicy był Murzynkiem, niechcianym Murzynkiem. Ukochanym przez Likę, ale niekochanym przez świat. Do dzikusków dołączył późno, nie wiadomo czy przyszedł za zapachem cieczki i został, czy czasem ktoś go nie podrzucił na ulicę dzikuskową . Dom znalazł prawie 1,5roku temu, niemal rok jak żył na ulicy . Został Guciem Królem Osiedla. To już drugie święta z Rodziną. Gucio królewicz ma własne łóżko, a na spacerach ustawiają się kolejki (i to nie tylko dzieci), by się nim zachwycać i pomiziać za uszkiem :) Wszystkim, którzy przyczynili się do zmiany jego życia, BARDZO DZIĘKUJĘ.1 point
-
Kochani, wizyta wypadła dobrze. Jutro Nutka pojedzie do swojego domku. Trzymajcie kciuki za aklimatyzację. Jutro napiszę więcej bo biegnę za chwilę na wigilię firmową a jeszcze muszę przygotować umowę :).1 point
-
1 point
-
Pokerku - nie jesteś na FB to tego nie widzisz, ale tak jest - ludzie to debile niestety. Dla debili ważna jest...rasa - nieważne, czy będzie stary, schorowany, z pseudo, byle by był małym pieskiem z włosem! a jak się wstawia male śliczne kundelki, nawet z wlosem to zero udostępien, zero chętnych. Wiesz, że jak była rozbijana pseudo z yorkami i maltanami, to na 130 pswo bylo 3 tysiące! chętnych? bez względu na to w jakim stanie psychicznym, fizycznym i "chorobowym' pies jest? Ja wczoraj umieściłam ogłoszenie, ze na cito potrzebny dt dla suni w cieczce, malenkiej, która biega po wsi i gwałcą ją psy - myślisz, ze się ktos zgłosił? NIKT! nawet 1/4 półgłupka nie zadzwoniła z oferta pomocy :(1 point
-
Muszko, wielkie dzięki za taki cudowny dom, jaki dałaś Musi :). Zawsze, kiedy się tutaj pojawiasz z jej zdjęciami i dobrymi wiadomościami, robi się cieplej na sercu. Widać, że Musia jest bardzo szczęśliwa u Ciebie :).1 point
-
1 point
-
Tyle ogłoszeń musi przynieść dobry domek.1 point
-
1 point
-
Basiu, czapka z głowy, ale to tylko Tobie mogło się udać... pół roku... szacunek wielki *)1 point
-
1 point
-
asiuniab- wielkioe dzięki za stałą :) W Diesla wyszlo w badaniach krwi : wskaźniki wątroby zawyżone , dostaje hep forte, robale ( cały hotelik jest odrobaczany), dostał zastrzyki z nivalinu na lepsze chodzenie. Dałam zaliczkowo 100zł, czekam na rozliczenia :). Mam zdj badania krwi , podeślę do dorci, jak będzie miała czas to wstawi :)1 point
-
1 point
-
Przyłączam się do słów wdzięczności :) Trudno się dziwić :)1 point
-
Nadziejka teraz Zuzia zostaje na zawsze u Pani:):):) Jesteśmy w stałym kontakcie. Rano były na spacerze , sunia w szelkach obroży na podwójnej smyczy. Wcześniej Pani tak "ubraną"prowadzała po mieszkaniu i zamkniętym korytarzu. Zuzia :) zrobiła na dworze co należy i ciągnęła do domu. Ma dosyć świeżego powietrza:)1 point
-
Na to wygląda,że jutro Majeczka idzie do swojego domku :). Nie jedzie,a idzie piechotką na swoich czterech łapkach do domku,który znajduje się nie opodal Hani! Pani Aneta mieszka wraz z 2 letnim synkiem i narzeczonym w domku szeregowym z ogródkiem.Pani pracuje zawodowo do godz. 14 a Pan pracuje w domu,także zawsze ktoś jest.Chłopczyk przyzwyczajony do towarzystwa psiaków,ponieważ u rodziców p.Anety są dwie sunie zaadoptowane ze schroniska.Cała rodzina bardzo psiolubna i wrażliwa na krzywdę zwierząt. Pani Aneta wypatrzyła Majeczkę w ogłoszeniu i dzisiaj była w hoteliku aby ją zobaczyć.Tak jak mi powiedziała,to na zdjęciach śliczna ale w rzeczywistości,to brak słów :) A jak jej jeszcze na odchodne podała łapkę,to już jej skradła serce na całego! Hania ma jutro umówić się z Panią Anetą na wizytę i przekazanie Majeczki,więc kciuki będą bardzo potrzebne!1 point
-
Umówiliśmy jedną Panią z której psem się bawiła żeby ją zwabiła do klatki schodowej. Ona biegała z tym psem ale do Pani nie podchodziła. Pani weszła do klatki, pies wbiegł za nią, Nadziejka w ferworze też i Pani zamknęła drzwi. Teraz jest u Pani , koleżanka tam pojechała. Nie wiemy co z nią zrobić bo wszystkie dt odpadły przez te 6 miesięcy. Na razie ją zabiorę i zobaczę co dalej. Nie może u mnie zostać bo jest za dużo ludzi i psów i przede wszystkim małe dzieci. Będę myśleć...Na razie wsadzę ją do toalety i zamknę na klucz żeby nikt niepowołany nie wszedł. Niestety to malutkie pomieszczenie ale nic na teraz nie wymyślę. O Pani dowiedziałyśmy się kilka dni temu i dotarłyśmy do Niej.1 point
-
Małgosiu, tłumaczę to sobie tym, że przed nami święta i ludzie bardziej zajeci przygotowaniami do nich. Taki zastój jest nie tylko u Czarusi. Mam nadzieję, ze coś "ruszy" po świętach.1 point
-
Przyszły pozdrowienia od Baldo - pamiętacie przystojniaka? W sierpniu minął rok, jak zamieszkał w ZŁotowie. Pani Ewelina pisze min. : Przesyłamy kilka zdjęć Baldusia Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Bubuś, bo tak pieszczotliwie go nazywany, jest zdrowy radosny i szczęśliwy, a dzięki temu my też. Jeszcze raz dziękujemy za to że możemy z Baldo tworzyć rodzinę. Przesyłamy gorące pozdrowienia od Baldo Eweliny Michała i już niedługo małej Juleczki1 point
-
Dzięki! Zaraz napiszemy na FB. Staramy się pomagać zwierzakom na tyle na ile możemy. Mamy już w domu 4 psy z czego 3 bardzo duże. Ten nowy rozmiarowo pasuje. Do tego są jeszcze 4 koty. Wszystkie w jakiś sposób uratowane. Jeśli nie znajdziemy jego właściciela lub kogoś o wyjątkowo dobrym sercu to zostanie u nas. Nie będzie to łatwe, bo mamy też psy, które nie akceptują innych, ale jakoś damy radę. Nie jest to dla nasz pierwszy raz.1 point
-
Cioteczki strasznie się cieszę <3 dziękuję pięknie w imieniu Daszeńki za każde życzenia <3 na prawdę trafiła na super człowieka :) Pan Konrad jest psiarzem 100 %-owym :) Daszka śpi na łóżku wraz z sunią rezydentką :) z pieskiem i suczką się zaprzyjaźniła. Ale co dla mnie najdziwniejsze ona za Panem Konradem chodzi krok w krok. :) pilnuje się bardzo a ostatnio nawet wskoczyła jak Pan jadł i chciała z talerza jedzonko ukraść :D1 point
-
6 grudnia stuknęła nam pierwsza wspólna rocznica. Bibisia była na wizycie i szczepieniu p/wściekliźnie. Zachowała się nienagannie <3. Przez ten rok, utwierdziłam się w przekonaniu, że kiedyś musiała być mocno związana ze starszą kobietą, taką mocno starszą. Parę razy, gdy mijały nas takie babcie-babciusie, szczebiocące cienkimi głosikami, Bibi zatrzymywała się, nasłuchiwała i szła za nimi, "tu jestem Bibisiu" i podbiegała do mnie. Teraz takie starsze panie mijamy z daleka, co było, to już nie powróci. Maluch był najpewniej ofiarą porządków po zniknięciu /dom opieki, zgon?/ własnej pani :-(. No i /czego nie potrafię przeboleć/ nadal przypomina jej się, proszenie o jedzenie na dwóch łapkach, wrrr. BibiDuszka przy miejskiej choince i choinka z iluminacją. Pozdrawiamy z zielonego zakuprza ;-)1 point
-
Nic nie da ani behawiorysta ani trener, jeśli dom tymczasowy nie będzie miał na co dzień czasu na uczenie reguł życia wśród ludzi. Niestety nie ma cudownych guzików, które bez wielu godzin codziennej pracy z psem mogłyby zmienić zachowanie lękliwego czy na pół dzikiego zwierzątka.1 point
-
Cudnie,że u Tinusi wszystko ok. W sprawie Liki były sygnały,ale okazywały się fałszywe,albo psiak w dane miejsca już nie wracał i sprawdzić nie można było. Likuniu,..na Ciebie też cieplutkie kocyki czekają. Jakość marna,ale tam...grypa mnie rozłożyła i w "kocach siedzę",a Morisek mi towarzyszy...lubi ciepełko baaaardzo.1 point