Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/12/17 in all areas

  1. Wizyta jest w sobotę :-) Jedziemy z Reksiem. Jak będzie ok Reksio zostaje :-))) Dzisiaj kupiłam jeszcze Reksiowi środek przeciwko tasiemcowi ( 30 zł - jutro wstawię paragon) i mamy receptę na eutyrox - jutro rano wykupie. A Reksio robi malutkie postępy :-) Już nie sika przemieszczając się po domu:) Całkiem swobodnie porusza miedzy nami. Zdarza się, że podchodzi machając nieśmiało ogonkiem :-)
    4 points
  2. Elu, w Karusku..bardzo proszę , https://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=26983 I mają z góry uchwyt,który niewątpliwie nam się przyda......przynajmniej wcześniej były takie sytuacje ,przy których uchwyt by mi pomógł. Ooo,któż to Moriska odwiedził...bardzo nam miło Alekso! Jak wakacje Dorusi minęły?....pewnie wróciliście już do domku. Anico, szeleczki są mega fajne...link wyżej wstawiłam. Dawno filmików nie było,to chociaż jeden wstawię jaki Morisek odpowiedzialny się czuje za domostwo i jak gości "przyjmuje" .Syna zna,ale dawno nie widział.
    3 points
  3. Dziękuję za odpowiedź. Wiem, ze robicie wszystko, co w Waszej mocy, by ratować te najbiedniejsze, najbardziej zagrożone Istoty. Mnie zawsze szkoda, gdy oddziela się maluchy od mamy. I dzieciaczkow i mamusi. Ale przecież wiem, ze w tej sytuacji to jest i tak cud, ze dziewczynki są juz bezpieczne, a ich mama będzie niebawem. Jak zwykle, radość przycmiewa fakt, ze na pomoc czekają już następne psie dzieci. Nie mówiąc o reszcie biedaków... A Dziewczynki cudne i kochane!
    3 points
  4. Ciocie już jestem. Ciężki dzień odchorowalam migrena dlatego dopiero teraz. Pojechaliśmypo Daszkę o 10. Niestety nie mogliśmy trafić całkowicie. Po drodze jeszcze wzięliśmy od Izy i Krzysia klatkę, odkleszczenie i tabletki na odrobaczenie. O dziwo ludzie byli taaaacy uprzejmi. Nagle zachowali się jak ludzie. Trochę za późno. To co zrobili i w jaki sposób niestety już przypieczętowało że po prostu są jak dla mnie źli. Zagrali bardzo nie fair. Dziś dopiero w rozmowie wreszcie zaczęli sensowniej mówić. Okazało się że Pan od Daszki ma złośliwego raka płuc i 3 razy w tygodniu jezdzi do Krk na chemię. Jego żona powiedziała mi sam na sam że niestety to sytuacja już beznadziejna a ona nie umie zajmować się psami. Czy wierzę? Może trochę co nie zmienia faktu że tak się nie robi!!! Państwo myśleli że Daszkę ja zabieram do domu gdy uslyszeli ze do kojca idzie tak jakby trochę się zdziwili aczkolwiek nadal to nic nie zmieniło. Problemow nie robili żadnych. Twierdzili że starali się żeby miała dobrze ale ona jest złośliwa. Uswiadomilam Panstwa ze z Daszka trzeba pracować..Żaden pies ktory jest dziki nie zmieni sie w jeden dzien. Ze trzeba duzo pracy i czasu ktorego oni jej nie dali. Pani probowala mi tez wcisnąć że nikt im nie powiedział ze jest dzika... Tu oczywiscie rowniez musialam Panią uświadomić ze wszystko wiedzieli. Jedyne czego zaluje to ze nie dalam im popalic tak jak chcialam bo... Po prostu placz mi siedzial w gardle chcialam wyjsc jak najszybciej bo czulam ze zaraz sie rozbecze jak zobaczylam jak Daszka patrzy na nich z klatki, jak ten ON szczeka za nia... Po prostu pęk£am... Przepraszam ze taka jestem cienka... Daszka ogólnie jest w dobrym stanie. Wszystkie szczepienia sa, odkleszczenie tez. Podróż to był dla niej wielki stres- ziajanie i trzesienie się. Kiedy przyjechalismy do dt Daszka o dziwo dała się głaskać. Zabrałam ją na spacer żeby tak na neutralnym gruncie poznala swojego towarzysza nowego- Buraska. Zostala zaakceptowana. W kojcu zachowuje się bardzo spokojnie. Będzie póki co w kojcu. 3 razy dziennie bedzie na wybiegu- teraz na smyczy potem już luzem. Za dwa tygodnie zaczniemy szukać domku, bo pani z dt chce ją poznać i porządnie opisać. Dziś zawiozlam do dt 12 kg eukanuby light ktora zamowil Krzysiu, 7 kg Eukanuby Intenstinal kupilam ja, smaczki które przekazala moja szefowa, Fiprex do 50 kg, smycz flexi sprzed 100 lat oraz szelki za male ;( Będę musiała wysłać do dt smycz z lancuszka bo Daszka przegryza materialowe smycze. Obroze mocna bo ta co mi dali to katastrofa- jak sprzed 100 lat ;( Także będę musiala na pewno bazarek zrobic jakis dla niej ale muszę zabrać fanty ;) Zdjecie mam tylko takie z podróży bo w dt tak się zaaferowałam tym rozstaniem z nią, że dopiero po drodze przypomnialam sobie o zdjęciach;( Dziękuję wszystkim za obecnosc :*
    2 points
  5. 2 points
  6. Ale fajnie, że Grześ jest w domowych warunkach, że nie jest ani dziki, ani agresywny. :-)
    2 points
  7. I ta malizna niedługo rozpocznie nowe życie!!!
    2 points
  8. 1 point
  9. Skarpeta Owczarkowa przyznała wsparcie dla Devona. Zadecydujecie na co jest potrzebne najbardziej, Moze to byc leczenie, karma lub hotel. W kazdym przypadku jest potrzebna faktura.
    1 point
  10. Ode mnie też serdeczne życzenia dla Laluni. Niech się brzusio szybko i dobrze goi. I te wyniki - wszystko ma być w porządku!!!!!
    1 point
  11. 1 point
  12. Dzielna i nareszcie zaopiekowana....Moja kochana maleńka sunieczko, zdrowiej, wszyscy ci tu życzymy jak najlepiej!!
    1 point
  13. Nie omieszkam Jakoś się udało. Dziękujemy za życzenia. Fakt - dzielna i dość szybko dochodzi. Nawet próbowała wskakiwać na rzeczy, które "zalicza" przy normalnych wyjściach. Na szczęście zrezygnowała. Za samą sterylizację płaci gmina. Ale najważniejsze,że dziewczyna powoli chyba zapomina o wcześniejszych wydarzeniach i tylko odpoczywa. Nawet już normalnie sobie tupta, nie zwracając uwagi na werflon w łapce.
    1 point
  14. Bazarek dla Dino.
    1 point
  15. Proszę mi tu psów nie jeść !!! Bo sama bym je zjadła. dziób się śmieje sam na ich widok. Rozkoszniaczki dwie.
    1 point
  16. 1 point
  17. Danusiu, bardzo dziękuję za telefon. Przez cały czas o Was myślałam. Lala jest w bardzo dobrych rękach, jestem spokojna o nią, bo wiem, że dbasz o nią bardzo. Za to Ci najlepiej jak tylko potrafię dziękuję!! Wierzę, że wynik będzie "dobry", że nic złego z naszą Lalunią się nie dzieje. Kciuków nie puszczam.
    1 point
  18. Tak jest wykastrowany Wlasnie wrocil od weta ktory potwierdzil ze ma ok 5-6 lat, wazy 29 kg, ogolnie ok ale uszy niestety do poprawy leczenia Ma nowe krople plus trzeba czyscic- to powazny stan zapalny :( Dexterka napisala ze wet czyscil mu te uszy i bylo widac ze go boli ale byl bardzo dzielny i grzeczniutki- nawet nie pisna Kochana psina! Wueczorem nowe zdjecia no i rachunek za weta ;) aha- szvzepienie za 2 tygodnie
    1 point
  19. Devon dzisiaj jedzie do weterynarza na odrobaczenie i kontrole uszu A rano zapoznal sie z Iwanka i zaiskrzylo:) zakumplowaly sie dwa ex radysiaczki:)
    1 point
  20. Trzeba suni koniecznie pomóc.Zaraz przeleję 50,00zł.Zdrowiej serduszko kochane.
    1 point
  21. Ewa teraz Wy ( ludzie) jesteście najważniejsi, a Rokusiowi i dziewczynkom włosek z pupci nie spadnie pod opieką koleżanki. W końcu to tylko kilka dni.
    1 point
  22. Aneczko, do weekendu Lika pewnie wpadnie "w sidła", ale jakby co, jestem dyspozycyjna przez całą niedzielę. Tylko jak Ci mówiłam z sobotą kłopot bo muszę przewieżć psa z Żywca do hoteliku. Bogusiu, nigdy w życiu. Nie poniosłam żadnych kosztów, a plakaty 'poszukiwawcze" Drukarnia Abezet plus w B-B zawsze drukuje nam za darmo. Oby tylko ta mała gnida dała się jak najszybciej złapać.
    1 point
  23. Figuniu, mamulka zarezerwowana. Po sterylizacji zabieram ją do DT. Czy zobaczy swoje dzieci?? Tego nie wiem...Ona już od dawna nie karmiła maluchów. Dzisiaj wyraźnie ucieszyła się na mój widok. Tam z nią w zagródce są jeszcze trzy szczeniaczki, jeden większy od niej...
    1 point
  24. Psiaczki (na zdjęciu) wpatrzone w Martę, będzie dobrze :) Przecież jej ufasz, więc przez te 2 ważne doby nie denerwuj się. Serdecznosci
    1 point
  25. Kciuki z całych sił Na którą godzinę potrzebne ?
    1 point
  26. 1 point
  27. 1 point
  28. Bibi też ma szansę na dom. W piątek lub sobotę mają przyjechać Państwo z Janowa Lub. się z nią zapoznać:)
    1 point
  29. Ja rowniez.....dzwonilam dzisiaj do gminy,chcialam zapytac o Dinusia,ale pani jest na urlpoie do 26go,jutro pojde i zapytam inna bo nie wiem czy oplaca sie wiezc psiaka do dt,zadzwonie jutro do Murki,bo mowiła,ze moze w paitek zwolni sie miejsce
    1 point
  30. Sunia "cudownie" odnaleziona!!! I nawet zarezerwowana, ale o tym napisze Jo37
    1 point
  31. Cudne Morisiątko, szeleczki muszą być najbezpieczniejsze i chyba takie są, łatwiej przytrzymać pieska jak są tak zabudowane:)
    1 point
  32. Tak dobre wiadomości o uratowanych zwierzaczkach :) Zaopiekowanych i szczęśliwych w swoich domkach, dodają nam sił i wiarę w to,że warto pomagać! Nawet jedna uratowana bida znaczy dużo więcej niż tylko liczebnik .To kolejne uratowane życie....:)
    1 point
  33. I jeszcze jedna dobra wiadomość - Jaśminek jest po tygodniowej kuracji, pani przysłała zdjęcie i napisała, ze oczko wygląda lepiej, a pozostały jeszcze 2 tyg leczenia... Ja na zdjęciu nie bardzo widzę poprawę, ale być może ta błona na gałce ocznej na zdjęciu wychodzi inaczej. Najważniejsze, ze Jaśmnek vel Jaś ma szansę odzyskać wzrok:)
    1 point
  34. Niestety Tysiu,w telefonie głucha cisza...nikt więcej nie zadzwonił do Moriska. U Moriska wszystko w porządku,żyje sobie spokojnie,poznaje nas i nabiera powoli zaufania. Patrząc na wcześniejsze miesiące, ostatnie czasy malutko indywidualnie z nim ćwiczyliśmy.Z grubsza Morisek jest już trochę "ogarnięty" i z braku czasu odpuściliśmy intensywne nim zajmowanie,wielkie zmiany więc nie zaszły, ale drobne postępy robi,coraz lepiej odnajduje się w domu,chłopak się nie cofa, a my nauczyliśmy się z nim "obchodzić".W sierpniu miał "wakacje",ja byłam mocno zajęta, a przez dwa weekendy wyjeżdżałam i mąż zostawał po kilka dni sam z psami. Teraz była Wnusia z rodzicami i Morisek zdecydowanie wolał siedzieć u siebie na dole.Bardzo boi się dzieci,(nawet pomijając ich krzyk), na sam ich widok za wszelką cenę stara się być jak najdalej od dzieci.Wnusia będzie nas co jakiś czas jednak odwiedzać i trochę ćwiczyliśmy by to zmienić zaczynając od wspólnych spacerków ,w domu było również oswajanie,ale Morisek jak ze wszystkim, potrzebuje dużo treningów i masę powtórzeń zanim przekona się do czegoś nowego,do nowej sytuacji, a tego czasu brakowało,no i goście już pojechali.Pod koniec pobytu odważył się podejść kilka razy blisko do Ani po smaczki,ale na wyciągniętych łapkach jak kiedyś do mnie,ale to był już postęp. Morisek nie boi się pojedynczych nowych osób,ale dalej niepewnie się czuje gdy ma więcej osób w pobliżu,dookoła siebie.Będzie siedzieć razem w jednym pokoju,jednak nie jest to komfortowa sytuacja dla niego i lokuje się zaraz na kanapie/w posłaniu,w bezpiecznym sobie miejscu jak nie ma wyjścia.Owszem, zrobił niewielkie postępy przy gościach,zawołany przychodził z dołu ,wchodził do pokoju(bez dziecka),gdzie wszyscy siedzieli,brał smaki,pozwalał się pogłaskać,ale zawsze bardzo czujnie,rozglądał się czy ma drogę na wycofanie,sprawdzał czy ma bezpieczny powrót na dół.Z dorosłymi lepiej by mu szło,ale wiedział,że dziecko jest gdzieś w pobliżu i wolał trzymać dystans do wszystkich. Przy mnie i mężu dosyć swobodnie porusza się już po domu (oprócz samej góry,gdzie my też mało przebywamy),w różnych miejscach kładzie się odpoczywać,leci nawet z Amikiem poszczekać jak coś za oknem się dzieje.Ciągle jednak w jego obecności musimy w miarę spokojnie się zachowywać,bez gwałtownych /szybkich ruchów blisko niego,bez głośniejszej rozmowy ,inaczej woli usunąć się dalej.Wiele zachowań Moriska umiemy już przewidzieć i staramy się nie stwarzać mu niewygodnych sytuacji jak sami jesteśmy i wtedy jest całkiem fajny Morisek.
    1 point
  35. Gusiaczku, serdecznie dziękujemy za Twoją ogromną pomoc i trwanie przy naszych problemach. Mattilu, jeśli Tz jest urobiony to ja powinnam już być martwa. Praca w Holandii to nic przyjemnego, nikogo tu mój kręgosłup nie interesuje, zresztą nikogo tu nic nie interesuje w odniesieniu do Polaków. Jesteśmy tanią siłą roboczą, zaganianą do roboty jak muły. Czerpią z nas ogromne zyski i wykorzystują, a nam wypłacają ochłapy, które dla nas są i tak wielkim zarobkiem. Zresztą nie ma co pisać. Jestem tu bo muszę, muszę zarobić na choćby ogrodzenie zniszczone przez psy, na nową bramę bo się rozwaliła, na potwornie drogą operację Tuptusia, który został połamany w lipcu bo ogrodzenie dziurawe. Borykamy się z opieką nad psami, a nie mamy warunków do tego przez brak finansów. Dlatego szczególnie dziękuję tej garstce, która przy nas trwa i wspomaga finansowo. Bardzo serdecznie Wam dziękujemy, nawet za zaglądanie tu. Przepraszam, ale taki mam dziś klimat, a lubię być uczciwa, nawet jeśli teraz zostanie z nami jeszcze mniej osób czy też ktoś spróbuje nas teraz udusić. Koszt leczenia Tuptusia to 960 zł. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i proszę o łagodny wymiar kary.
    1 point
×
×
  • Create New...