Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/29/17 in all areas

  1. Dziś w Białogonkowie mieliśmy przemiłych gości :) Przyjechali nasi Przyjaciele Nunckowie . Dostali trudne zadanie : przekonać do siebie Jędrusia i choć troszkę go odstresować . Początki były trudne , Jędruś mega przerażony ale z godziny na godzinę było coraz lepiej :) Jędruś bardziej boi się mężczyzn ale to nic dziwnego dla mnie :( Nie pamiętam żeby jakikolwiek pies ze świętokrzyskiego którego ratowałam nie bał się mężczyzn :( Jędruś z wujaszkiem Matelem , z Ciocią Nunckową ;) jeszcze bojący ale już przodem do Cioci :) A pod koniec naszego spotkania Jędruś już nawet podchodził do bramki do pokoju w którym siedzielismy . Oczywiście jak tylko goście się nim interesowali to od razu czmychał na swoje spanko ale zaraz wracał i nas podglądał ;) Ja byłam dzis bardzo zadowolona z Jędrusia :) Przydaliby się częściej tacy goście u nas to z Jędrusia szybko byłby fajny psiur ;)
    3 points
  2. Na weselu byłam Pierwszym w moim psim życiu weselu. Tam w tych człowiekowych budach na linii horyzontu. Ten pierwszy tańcowy dzień to tylko epizod w naszej eskapadzie. Miałam komendę i bardzo ważną funkcję: "zostań-pilnuj". Pańcia trochę się pietrała, że żuć będę z nudów i brykać ostro, słysząc obce człowieki i muzykę. Firanki założyła do góry na karnisz, pochowała sznureczki od rolet i wszystkie kable. Buty tak głupio jakoś na szafę postawiła. Torby i kurtki zamknęła w łazience. Nie wiem po co?! Został tylko mój kącik z zabawkami, miskami i materacykiem. Co ja miałam pilnować, jak wszystko pochowane??? Przynajmniej się wyspałam po podróży. I to wcale nie na moim legowisku... Dwa późniejsze dni to dopiero była przygoda. Tak to ja mogę bywać "światowa" ze mnie psinka.
    3 points
  3. Totalna rewelacja. Kajtuś ma dom. Zamieszkał z dwoma młodymi stosunkowo panami i ich yorkiem. Psy się polubiły a nasz staruszek jakby odmłodniał. Los Kajtusia bardzo poruszył ich serca - będziemy z nimi w kontakcie. Właściciele juz zabrali Kajtka do lekarza, zrobili echo serca - sa przejęci. Naprawdę nie wierzę!!!!!
    3 points
  4. w czwartek i piątek Figa zostala u mojego dziadka ponieważ na dwa dni musiałam wyjechać - i w piątek czyli wczoraj dziadek zrobił taki alarm że musiałam skrócić służbowy wyjazd. Powiedzial ze Figa smutna, osowiala, nie chciała wyjść na dwór się załatwić i że zsikała się w domu i dziadek zobaczył że barwa moczu była brunatna. Ja się zatrzęsłam że na bank kleszcz więc biegiem w pociąg i wracam z Krakowa i kierunek lecznica. Co się okazalo że Figa chyba tak tęsknila nie chciala jeść, była osowiała, i nie jadła caly dzień, Mimo że zna dziadka bo często z nią do niego jeżdzę - dla Dziadka to sama radość jak ją wycałuje i wygłaszcze. Co się okazało jak mnie zobaczyła to zrobiła się z niej TORPEDA! pies ozdrowiał. Ale jak już przyjechalam wcześniej więc nie chciałam bagatelizować tego koloru moczu - pojechałyśmy do lecznicy.pobrano krew - wyniki wzorowe, wyszłam z nią na dwór i udało mi sie przed lecznicą złapać mocz - wynik normalny żadych uchybień, zero krwi. Więc dziadek zrobił mi niezły alarm. on ma w kuchni podłogę ciemną może dlatego wydawalo mu się że widzi krew w moczu. w każdym bądź razie chciłam przekazac ze Figa cała i zdrowa życzy wszystkim udanej majówki!
    2 points
  5. A jakby się tak pośmiać? Tak, tak, były kiedyś przeeebooje :)
    2 points
  6. Forest i Otello przyjeżdżają dzisiaj do nas do Poznania - w klinice juz na nie czekają. Niestety musimy je wykastrować, potem zaszczepić przeciwko chorobom zakaźnym, bo hotel inaczej nie przyjmie. Jak już cała ekipa będzie zrobię im osobny wątek i będe informowała jak sie mają. No i bazarki na hoteliki będą to wówczas poproszę Was o pomoc w podnoszeniu i reklamowaniu. W klinice są cały czas studenci, psiaki sa wyspacerowane i dopieszczone.
    2 points
  7. Kochane,jeżeli chodzi o mnie i Anulę to przeznaczcie/zostawcie te pieniążki według waszego uznania, dla kolejnego zamojskiego psiaka w potrzebie :)
    2 points
  8. Leje i leje .... Wczorajszy powrót ze spacerku, dzisiaj jeszcze gorzej.
    2 points
  9. Moris też czasami ociera się o krzaki,ale wydaje mi się,że wtedy plecki sobie tak drapie,wyłazi spod krzaka zawsze z takim zadowolonym pyszczkiem. Odpukać,tfu,tfu,nigdy nie próbował gryźć czy majstrować coś przy szelkach,a wiem,że psiaki potrafią je rozpracować na sobie. Oj,bryknął by bryknął...i chciałoby się żeby pośmigał ,ale nic z tego na razie. Wiesz oneczko,często o tym myślę.Wiem,że bardzo chciałby polatać swobodnie,zwłaszcza teraz latem,bo to przecież młody psiak i zawsze był wolny,a obecnie jest w więzieniu.Czy uda się oswoić na tyle,żeby zaufał człowiekowi i wracał na zawołanie? Nie wiem.Czy kiedykolwiek odważę się spuścić go luzem nawet na posesji,czy w ogóle to będzie możliwe?Też nie wiem. Ale mam głęboką nadzieję... Na obecnym etapie ,tylko ogon bym zobaczyła w powietrzu. Jak Rambo póki co chodzi zabezpieczony,niektórzy patrzą się dziwnie na nas,niektórzy pytają czy pies taki groźny. Najlepsze,to było jak pakowaliśmy pierwszy raz Moriska do samochodu do weta. Przy wcześniejszych próbach szarpał się ze mną i wywijał i jak przyszła konieczność wsadzenia siłowo,to założyliśmy jeszcze trzecią smycz i syn asekurował. I wyobraźcie sobie,że na tych trzech smyczach poszliśmy pierwszy raz do weta...hihi....widok trzech smyczy wetce nie umknął i widząc nas na kolejnej wizycie mówiła .. "ooo dziś już tylko dwie smycze macie?" i żartowała na temat wcześniejszych trzech. Moris jest silny i sprytny,a ja cykor żeby mi nie zwiał.Na spacerze też wyglądam jak Rambo,bo przepasana dwiema smyczami psiaków. Morisek pojechał dziś z nami gościnnie do weta (zabieram go przy różnych okazjach),ale na miejscu pomyślałam,że można już w sumie zaszczepić na wirusówki i dostał igiełkę w pupę.Do książeczki wbijemy przy okazji,bo nieplanowane to było i nie miałam ze sobą. Choć chłopaki się nie kumplują na co dzień,to jakby nie patrzeć "swój" dla Moriska i sprawdzić musiał co Szadkowi się stało. Pielęgniarz Morisek,
    2 points
  10. Margo, tej kapeli bardzo lubię ten kawałek (może przez sentyment do wspomnień?)
    2 points
  11. Daj mu czas. On się boi, że znowu wyląduje na ulicy. Pies potrafi w stresie bardzo długo się nie załatwiać. Nie wyciągaj go na siłę. Daj mu ochłonąć, poczuć się bezpieczniej. I pewnie sam zasygnalizuje, że potrzebuje wyjść
    1 point
  12. Znalazł się niezapsiony DT dla Reksa, pies już bezpieczny. Gdyby nie to, że tydzień temu wzięłam na tymczas Dropka z sosnowieckiego schroniska, nie byłoby tego popłochu. Ale Dropek marniałby bez ludzia i pierdyliona krótkich spacerów. Tylko pośredniczyłam w poszukiwaniach - dziewczyna, do której zwrócił się wet, który odmówił eutanazji zdrowego psa jest znajomą mojej kumpeli i nie ma tu konta. Bardzo dziękuję za zainteresowanie.
    1 point
  13. Warknięcie może równie dobrze oznaczać reakcję odruchową przy podniesieniu łapy, reakcję odruchową przy nagłym obudzeniu, reakcję świadomą oznaczającą "daj mi spaaaać" jak i ostrzeżenie "cofnij się, bo ja już nie mogę ustąpić" - i jeszcze wiele innych znaczeń zależnie od sytuacji, tonu i długości warczenia, postawy ciała towarzyszącej warczeniu. Rzeczą przewodnika zrozumieć, jakie to jest warczenie.
    1 point
  14. jest w skierniewicach, ale znaleziony był na terenie gminy która nie zdecydowała się wywieźć psiaków gdzie indziej
    1 point
  15. Foster ma się dobrze, Państwo są nim zachwyceni, mimo, że obsikuje im drzwi i meble, mamy nadzieję, że w końcu to ustanie. Pierwszej nocy szczekał do okien. Dzisiaj był na dość długim spacerze (ok 5-6 km w jedna stronę), powędrował bowiem do rodziców Pani. Szedł całkiem nieźle, połowa drogi to centrum miasta i czasami tylko przestraszył się większego samochodu. Rodzina Państwa zachwycona Fosterem, wszystkim się spodobał, pieskom rodzinnym też :) Wygląda na to, że mamy kolejny happy end.
    1 point
  16. To zostaliśmy sami. My i nasze 3 psy: Zulka, Nutka i Daina. Pańswto trochę zabłądzili i przyjechali później niż zapowiadali. Dwoje dzieci, 5 i 8 lat, rezolutnych i pogodnych. Zajęły się na początek - całe szczęście - Dianką, która przyjmowała z godnością pieszczoty, głaski, przytulanie, podawanie zabawek itp. Alma dostała od każdego z rodziny smaczek do pyszczka, brała delikatnie i nieśmiało. Ale potem się położyła pod stołem przy pani nogach, spokojnie obserwowała dzieci, Diankę, która była wniebowzięta zainteresowaniem :) Po zjedzeniu szarlotki (dobra mi, cholercia, wyszła, jeszcze z moich antonówek ze słoika...) poszliśmy do ogrodu. Psy pobiegły przodem, a jak pan Paweł zawołał Alme, ta przybiegła wprost do niego! I usiadła, i podała łapę! Pan był wniebowzięty, i mu nie dziwię się. Spakowałam psią książeczkę, historię choroby, wyniki badań krwi, 3 puszki z mięskiem, reklamówkę Fitminu. I pojechała, nasza mała Almusia... I jak zawsze z przykazaniem zwrotu psa, jeśli coś będzie nie tak...
    1 point
  17. Macie jeszcze tu, wrócę wieczorkiem, późnym wieczorkiem...
    1 point
  18. Specyficzny głos. Może się podobać, rzecz gustu :) A u mnie wspominków cd:
    1 point
  19. poleciało 100 zl , chociaż tak skromnie pomogę
    1 point
  20. Bardzo dziękujemy za ten gest, u nas rzeczywiście jeszcze morze potrzeb. Ale pamiętajcie, że Kikusia i Karinka zawsze mogą na nas liczyć. Kikunia sie ogarnie, u mnie nie sikała, ale była z suczką z tego samego stada, która nadawała ton. Na zdjęciach jest przesłodka i widać, że dobrze się Elu u Ciebie czuje, no ale przecież nie mogło być inaczej.
    1 point
  21. Żeby Kikuni nie było żal, że Karinka ma swoją budę, a ona nie, to zrobiłam jej taką niby budę :) Bardzo chętnie w niej przebywa, z resztą nie tylko ona. Kto pierwszy, ten zajmuje super miejsce :) Innym pozostają miejscówki nie zadaszone :)
    1 point
  22. Funia jest bardzo śliczna! i mam wielką nadzieje, że szybko znajdzie dom:) baaardzo jej kibicuje:)
    1 point
  23. Wszystko pięknie, ładnie, ale obudzić by się należało, tym bardziej że pogoda bleeeee
    1 point
  24. Nie adoptowany po raz drugi. Schronisko czasami zapomina poinformować nas o bieżących adopcjach. O tym, że Friko został adoptowany dowiedziałyśmy się od osób, które z ogłoszeń o niego pytały w schronisku i słyszały odpowiedź, że adoptowany. Dopiero teraz udało się nam doprosić o sprawdzenie w systemie co się stało z Friko, stąd to oficjalne potwierdzenie. Bo zdarzało się, że pies, którego miało nie być, odnajdywał się w innym kojcu.
    1 point
  25. Bardzo lubię filmy z Moriskiem. Widać jaki ogrom pracy włożyłaś Wiosenko, żeby on był taki, jak teraz
    1 point
  26. Bardzo,bardzo się cieszę i trzymam mocno kciuki na te pierwsze dni i tygodnie aklimatyzacji Fosterka w nowym domku! :) W sprawie ogłoszeń była taka cisza,a teraz 3 nasze zamojskie psiaki dostały szansę na swój domek :)
    1 point
  27. I jeszcze zapodam, na dobrą noc (swoją drogą, pamiętam, jaka akcja była w radio, czy tę piosenkę w ogóle puszczać na antenie :D to były czasy! :D) Miłej, spokojnej nocy :)
    1 point
  28. Olenka, czy masz adres Państwa? jeśli tak wpisz sobie w google maps i możesz mieć podgląd ich posesji przynajmniej od przodu:) Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze i że Amelka znajdzie cuuudowny dom:)
    1 point
  29. Margo, i my serdecznie pozdrawiamy. Od córci jakiś czas temu dostałam 10f z poza bazarkowej sprzedaży, na której to właśnie Ty dokonałaś zakupu. Dawno już takiego młynu ,a przez to i zaniedbań spraw ważnych nie miałam ,ale solennie obiecuję poprawę. Do niedzieli wszystko rozliczę i uzupełnię,obiecuję! Zaraz zmykamy do weta,ale zanim wrócimy i wezmę się za zaległości,to na szybkiego załadowałam najnowsze filmiki dla Was z przed 3-4dni,bo pewnie stęskniliście się za Moriskiem. Mam nadzieję,że Was też ujmie za serca,bo mnie ten widok bardzo wzruszył i jednocześnie ucieszył. Spacerki 15 minutowe nie wchodzą w grę z Morisem i zawsze musi być minimum godzinka a najlepiej jeszcze dłużej.Tu łaziliśmy pewnie ze dwie godziny i jeszcze ociągał się żeby wracać.Na początku myślałam,że może zmęczony jak położył mi się na środku dróżki.On jednak przymierzał się do czegoś innego,tak jak to robił na wolności.Odważył się i turlał wtedy na piachu,na trawie.Jakiś czas temu robił tylko nieśmiałą próbę żeby się położyć swobodnie.Tu pierwszy raz fikał i wiele razy powtarzał,troszkę uchwyciłam. Smycz ogranicza i spróbujemy już długą linę zabierać na łąki.
    1 point
  30. Ostatnie miesiące wiele rzeczy się skumulowało,zaległości mam masę i na razie nie wiem w co ręce włożyć.Niebawem drugi maluch- czterołapny "terrorysta" wyjeżdża ,to może wówczas czas "dogonię". Wczoraj przeżyliśmy straszny stres, i ja,ale zwłaszcza Moris. Moris był w domu z nami na górze,a drzwi na dół do jego "budy" były zamknięte.Zamykam je coraz częściej na jakiś czas,żeby jak najwięcej przebywał z nami i wszystko obserwował/uczestniczył,a nie pod byle pretekstem się "zmywał". Gdzieś w pobliżu domu ktoś strzelił petardami i przerażenie Moriska było nie do opisania.Zerwał się i zaczął skakać na jedne drzwi,na drugie ,do okna-gotów nim wyskoczyć,zaczął biegać po domu i nie wiedział gdzie ma uciekać,bo jego kryjówka-pokój był mu w danej chwili niedostępny.Wpadł w panikę i dobrze,że byłam w pobliżu i szybko uchyliłam drzwi na dół,a wtedy zbiegł jak strzała na swoje posłanko.Tam jego azyl i wciąż czuje się na dole najbezpieczniej. Teraz mogę tylko wyobrazić jaki ogromny stres przeżył podczas sylwestra ,gdy trafił do domu ,gdzie wszystko było mu nieznajome,my byliśmy wówczas zupełnie obcy i te strzelające petardy.Choć radio trochę włączyłam,to pamiętam jak zwinięty w kłębuszek trząsł się i leżał długie godziny bez ruchu.Nie skakał wtedy,bał się ruszyć biedak.Pamiętam też, jak będąc na wolności po wystrzale petardy gnał pod "swoje" sosenki. Niedawno robiliśmy trochę remontu w domu i Moriskowe "apartamenty" również odnowiliśmy. Wyrzuciliśmy dotychczasową jego kanapę i dostał nowiutkie,duże ,wygodne swoje osobiste posłanko,...pierwsze w jego życiu.Podoba mu się i rozkłada się w nim po całej 1,20m długości.Tinko też często pakuje się tam do Moriska. Przekonuję się kolejny raz,że wiek psa nie zawsze można określić po stanie ząbków. Shadunio niedługo wyjeżdża ode mnie i przypadkiem zajrzałam do pyszczka, a tam kamień wręcz masakryczny,a ma niespełna 3 latka.Ząbki w stanie gorszym niż u mojego blisko 7 letniego Amika ,a nawet +/-14 letniego Tinulka.On zawsze jadł miękkie jedzenie,kostek żadnych nie lubi,chrupek nie lubi i taki efekt.Dziś mamy zabieg czyszczenia ząbków malucha. Skoro o ząbkach mowa,to chyba nie pisałam,ale Morisek ma ogólnie w niezłym stanie,tylko jeden dolny kieł zniszczony,jest koloru ciemnego i jakby złamany.Też kostek nie lubi,tylko uszka zjada,ale na szczęście suchą karmę chrupie.
    1 point
  31. Wczoraj w ogrodzie - Dianka sobie odpoczywa, opala się na słoneczku, a ja się cieszę, ze mam wreszcie rasowego psa, he, he! Wieczorem ładuje nam się do łóżka, przy pełnej akceptacji Tomka, który sobie z nią gada, głaszcze, drapie po brzuszku i za uchem. Ja się ledwie zmieszczę, a co dopiero mówić o Nuteczce i kocie... Ale Dina tak smacznie śpi, ze nie mam serca jej wygonić na posłanko. I tak się przytula, podbija głową rękę, by głaskać i liźnie po twarzy... :) Skąd taki pies się wziął w schronisku?... I jak by ona tam nadal żyła, bez łóżka, fotela, pieszczotek?...Eh, a ile tych biedaków tam doczeka swoich dni, aż się płakac chce...
    1 point
  32. Soreczki, ale muszę zaprotestować :) Urodziłam się w kraku i żyję w kraku i z całą odpowiedzialnością powiem, że wredoty można spotkać tak na wsi, jak i w mieście. Od ponad 10 lat mam działkę pod Bochnią, a właściwie, to Bochnia już wchłonęła te tereny. Mieszkamy tam przez co najmniej pół roku każdego roku. Tyle podłości, ile spotkałam w mieście właśnie, nie widziałam na wsi. Ludzie na wsi chętnie sobie pomagają, a podłość, wścibstwo i plotkarstwo, to cechy ludzi niezależne od tego, gdzie mieszkają
    1 point
  33. Mam pieluchy - jak je przekazać, mam również majteczki żeby te pieluchy przytrzymać. moja sunia jak miała bakterie w moczu, to też siusiała po mieszkaniu - ale nie było to tak często jak u Mróweczki. Moja sunia ma trochę nietypową budowę i te pieluchy jej niestety zjeżdżały :(. A może zrobić jej domek w kenelu ? I tak wkładać podkłady ? Ona chyba i tak jest mało żywotna ? Podkłady tez mogę dostarczyć - czy lepiej wysłać pocztą ? Mam propozycję żeby zrobić taki kenelowy domek dla babuni. Mam również kuwetę trawnik - bardzo praktyczną - po prostu siuśki przechodzą przez ten trawnik i wtedy nie są potrzebne podkłady, bo wszystko zbiera się w kuwecie pod trawnikiem... Może to dać do kenela ? To są propozycje - bo nie możemy mówić czekajmy na wyniki - Mróweczka zasikuje Anecie mieszkanie i nie można na to patrzeć obojętnie - trzeba pomóc :)
    1 point
  34. 1 point
  35. Wszyscy żyją...oprócz mnie.....U Moriska wszystko ok. W domu dalej Amika i Shadka oddzielam od Moriska. Amik dzieci nie lubi i choć powoli oswaja się z wnusią,to muszę szczekacza jeszcze oddzielać.Tinko łagodny,ale jest głuchy.Jak ktoś nagle przeszkodzi mu w spaniu,to znienacka umie niegroźnie capnąć ząbkami.Nie może być blisko wnusi.Morisek boi się dziecka gdy głośno gaworzy lub stuka zabawkami...oswaja się,ale często szuka schronienia gdzieś dalej. Córka zaczęła od remontu jednego pokoju, później po kawałku wkroczyła na pół domu...Morisek zdezorientowany pukaniem,stukaniem i boi się,do tego obcy ludzie kręcą mu się w pobliżu. Logistycznie nie wyrabiam... Nie wiem jak się nazywam... Tyle dobrego,że Amik i Moris po kilku spięciach spacerują już razem bez większych problemów. W domu obaj jeszcze umieją burknąć (częściej Amik).Pilnować ich nie mam czasu i póki co nie robię prób połączenia.Wciąż nie wiem,czy będzie to możliwe. Na razie tak..."orzemy" dalej. Perełko,zadzwonię do męża pewnie już po Świętach. Powiedz,że wskazówki co do Amika trafione są w stu procentach,przynajmniej na razie działają,a ja staram się być konsekwentna w postępowaniu.Możliwość wspólnego spacerowania chłopaków to Twojego męża zasługa!...na razie nic nie dziękuję. Morisek na wiosennym spacerku,
    1 point
×
×
  • Create New...