Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 03/19/17 in all areas

  1. Kochani, Tobi wczoraj pojechał do swojego domku , więcej napisze jutro AniaB. Domek psio i kocio - lubny :), Państwo zachwyceni Tobisiem, jedyną rzeczą , o którą się troszkę martwię to to, że w domu są koty i nie wiadomo jak się ułożą kontakty Tobiego z nimi, mamy ogromną nadzieję że wszystko będzie dobrze, dlatego proszę jeszcze o dobre myśli dla Tobiego żeby to już był ten jego Dom. Chciałabym żeby miejsce w dt po Tobim zajęła jakaś inna psia bieda z Radys, ale to dopiero jak będziemy wiedzieli, że u Tobiego wszytsko się bardzo dobrze układa. WIem, że teraz jest trudny czas dla Tobisia, jak dla każdego pieska , który wędruje z dt/hoteliku do ds, ten początkowy czas jest najtrudniejszy. Tobisiu , bądź szczęśliwy i kochany w swoim domku. Dziękuję Wszystkim którzy się przyczynili do nowego życia Tobiego .
    5 points
  2. Na zdjęciach Morisek wygląda na dużego,a w rzeczywistości jest niższy od mojego Tinulka -pudelka (12kg),ale jest trochę dłuższy i przód/klatę ma szerszą.Ma dużo sierści na szyi,ale jest chuda, główkę ma dosyć małą.Od czasu przyjazdu raczej u mnie nie przytył ,no może odrobinkę.Chociaż je regularnie i w miarę normalnie,to na razie częsty stres pewnie go "zjada". U weta przeżyliśmy. Morisek był mocno zestresowany,ale nie panikował.Na poczekalni schował się w kącik i leżał.Bał się,zapierał i łapki nie chciały iść po posadzce więc do gabinetu troszkę siłą wciągany.Przy obcych poddał się,pozwolił mi wziąć na ręce i położyć na stole.Drżał cały i Pani Doktor brzuszka nie mogła zbadać,bo był spięty na maxa,chował łapki pod siebie rozdygotany.Na stole trochę sparaliżowany strachem,ale pozwolił podać kroplówkę i leki. Ludzie w pobliżu Moriska ogólnie już nie przerażają,ale nowe miejsce i bliski dotyk przez obcych to co innego. Ciągłe ćwiczenia przed sklepami wśród ludzi bardzo nam pomagają.Spacerując po chodniku Moris już nie zwraca specjalnie uwagi na mijające blisko nas obok osoby.W trakcie spacerów jak Morisek jest wyluzowany,zatrzymujemy się przy "dostępnym człowieku" i czasami proszę,żeby pozwolił się powąchać Moriskowi,.Dla zachęcenia przekazuję smaczek do ręki tej osobie i tak się oswajamy.Zachęcony przez nieznajomych,nieufnie,ale kilka razy sam już podszedł do obcych osób. Z wsiadaniem do samochodu mieliśmy natomiast problem i ponad półtora tygodnia prób,przekupstwa i kombinowania, żeby wszedł z własnej woli nie pomogło,nawet łapki nie oparł o auto nie mówiąc o wejściu.Konieczność wizyty u weta zmusiła mnie do użycia siły i włożenia wbrew jego woli,chociaż strasznie chciałam tego uniknąć.Boi się brania na ręce,a samochód,to jego duży "wróg".Bardzo protestował, żeby się w nim nie znaleźć i za drugim razem złapał mnie zębami za rękę,ale nie mocno i przez kurtkę.Więcej ząbków nie użył,chociaż wił się jak piskorz,żeby tylko uciec od samochodu i będąc później już w nim .Pierwsze dwa razy jechałam z nim w bagażniku (mam dwuosobowe auto),żeby czuł się spokojniej,bo chciał się wydostać.Pomimo jego strachu,musieliśmy pakować na siłę i jakoś przekonywać. Wykorzystałam obecność syna w domu i jeździliśmy dużo i często na spacerki w różne miejsca. Samochód mamy już w miarę opanowany i Morisek dziś sam grzecznie wskakiwał...uff. Morisek czuje się już dobrze,koo się unormowała.Jeszcze mamy dwa zastrzyki i dwa dni odwiedziny u weta,bo nie pozwala niestety mi zrobić.
    4 points
  3. Bardzo dziękuję za wizytę i za wpis:) Myślę, że nowa rodzina Żelki pokocha ją tak mocno jak my. Przyjaciółki
    3 points
  4. Czytam relacje WiosnaA ze łzami w oczach. To oczywiście łzy szczęścia. Bałam się, że Moris zamknie się w sobie i nie pozwoli zbliżyć się do siebie, że po tylu latach spędzonych na ulicy człowiek będzie kojarzył mu się źle lub tylko jako ten, który przynosi jedzenie. Jednak mądrość psia jest wielka. Podpisuje się pod tym, iż każdy pies zasługuje na szansę bez względu na to gdzie wcześniej mieszkał. Ulica to nie miejsce dla psa. Tak na prawdę to przecież człowiek skazał go na taki los, nie dał mu szansy aby pokazał wcześniej jakim wspaniałym jest psem, towarzyszem dla człowieka. Aniu bardzo, bardzo dziękuję Ci za to, że Moris jest u Ciebie, że dałaś mu szanse, że pomimo wielu trudności nie poddajesz się, że Moris ma w Tobie oparcie... Każda psia historia tu na dogo to walka - bardzo często dramatyczna - o ich zdrowie, życie, dobry dom, poprawę warunków życia. Opowieści z ulicy o dzikim Rudym zamieniły się w opowieści o Morisie - psie, który śpi na kanapie, wybrzydza przy jedzeniu, dzielnie pokonuje swoje leki i coraz bardziej przekonuje się, że człowiek nie jest taki zły...
    3 points
  5. Pogoda barowa, spacer nie sprawia radości, należy pozostać w łóżku :)
    3 points
  6. Chciałam Wam jeszcze pokazać Muszkę z frisbee :) Parę słów wyjaśnienia :) żeby czasem nikt sobie nie pomyślał, że zmuszam „biedną” trójłapkę do biegania i aportowania, nic z tych rzeczy :) Muszka ma tyle energii, że sama się tego domaga, a bieganie za dyskiem podpatrzyła u dwóch border collie, których czasem mamy okazje spotykać :) Nie miała wtedy jeszcze tyle odwagi, żeby się przyłączyć do nich, ale po krótkiej obserwacji, zaczęła (oczywiście na bezpieczną odległość) biegać razem z nimi za tym dyskiem :)
    2 points
  7. A ja właśnie weszłam na watek, żeby powiedzieć, że Kajunia już jest na swoich włościach i to dosłownie. W domu z ogrodem w Krakowie :) Właśnie wróciłam ze ściśniętym sercem i łzami w oczach. Kajunia żegnała mnie skomląc :(
    2 points
  8. WiosnA - masz we mnie gorącą fankę i wielbicielkę Twego niezłomnego charakteru i wielkiego serca!
    2 points
  9. Normalnie po mordce widać że uwielbia te tortury :)
    2 points
  10. Ale Henryk te ,,męki '' znosi ze stoickim spokojem, śmiem nawet twierdzić, że mu się podobają
    2 points
  11. Już się nie wtrącam. Niedzielne wariactwa. Oni przynajmniej nie zwracają na mnie uwagi jak pstrykam zdjęcia:)
    2 points
  12. No tej zrobić zdjęcie to już graniczy z cudem. Dość że jest ciągle w ruchu bo nie ma na nic czasu to jeszcze nie lubi aparatu :) Tu ze Szronikiem
    2 points
  13. Cześć Dziewczyny ;) Byłam na wizycie PA w potencjalnym domku dla Żelki ;) Wszystko zapowiada sie super. Bardzo konkretna rodzinka. Pani mieszka z córką w wieku wczesnoszkolnym. Mają kotkę, która wcześniej chowała się z jamniczkiem, który przeżył z paniami 15-16 lat. Wcześniej Pani też miała psiaki w domu rodziców i najbliższej rodziny - 3 spanielowate. Panie często się wymieniają obecnością w domu w ciągu tygodnia (córka czasem chodzi na późniejsze godziny do szkoły, a Pani czasem ma popołudniówki w pracy), więc rzadko sunia długo będzie siedziała sama (z kicią ;)). Panie zostały uczulone na potencjalne ucieczki sunieczki i oczywiście nie będą jej spuszczać ze smyczy. Przy ich ulicy jest zresztą wybieg dla psów, na który z czasem zapewne się wybiorą ;) Omówiłyśmy sprawę spacerów, jedzenia, spania, szczepień, odrobaczenia. :) Absolutnie nic nie mam do zarzucenia.
    2 points
  14. To Togusia też nosi pieluchę? Jak tak to całujemy mocno :)
    1 point
  15. Cieszę się i smucę na przemian. Tak się pusto zrobiło w domu i cicho, choć to tylko o jednego małego psiaczka mniej :( Pamiętasz może Elu, mówiłam, że był tylko jeden telefon o Kajunię, ale taki, że nawet nie warto o nim mówić i jedna pani chciała Kajunie zabrać do Austrii. Oczywiście nie zgodziłam się. Dzisiaj koło godz. 12-tej zadzwoniła pani z zapytaniem, czy ogłoszenie o suczce do adopcji jest aktualne. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że aktualne. Pani jest zainteresowana, bo ponad rok temu musieli pożegnać swojego psiaczka. Był chory na raka płuc i nie było ratunku. Dojrzeli już do adopcji psiaka. Mieszkają w domu z ogrodem w Krakowie. Sunia bardzo im się podoba i chcieliby ja adoptować. Zgadzają się na wizytę i umowę adopcyjną. Opowiedziałam o Kajuni niczego nie ukrywając. Że budzi bardzo wcześnie, że zdarzają się jej wpadki, że jest szczekliwa,że... nic pani nie zraziło. Właśnie takiego psiaka chcą. Ich poprzedni to był terier i też był szczekliwy i bardzo ruchliwy. Pani chciałaby Kajunię zobaczyć i czy mogłaby przyjechać jeszcze dzisiaj. Umówiliśmy się na godz. 16-tą. Przyjechała pani z mężem, synem i synową. Kajunia swoim zwyczajem przywitała wszystkich bardzo wylewnie i dłuuugo, co bardzo się wszystkim podobało. Kajunia bardzo się im wszystkim podobała, a oni jej no i mnie także :) Pani bardzo ciepło opowiadała o swoim chorym na raka piesku i że już bardzo chcieliby znowu słyszeć tupot łapek i mieć się do kogo przytulić :) Pani z wielką czułością patrzyła na Kaję :) Powiedziała, że śledzi ogłoszenie Kai od dłuższego czasu, bo sunia bardzo się jej podoba i pokochała ja, że już do mnie kiedyś dzwoniła, a dzisiaj zadzwoniła, żeby sprawdzić czy sunia jeszcze jest do adopcji, czy już może ma dom i bardzo się ucieszyła, że ogłoszenie jest jeszcze aktualne. Ja na to: To pani dzwoniła, że chce zabrać Kaje do Austrii ? Ona: Tak, ja, ale wtedy nie zdążyłam pani powiedzieć, że nie na stałe, że ja tam pracuję, ale co kilka miesięcy wracam do kraju, bo tu mam dom i wkrótce wrócę na stałe, ale pani (niby ja) stanowczo powiedziała, że nie da Kai do Austrii i wyłączyła się. A ja innej suni nie chcę i ciągle zaglądałam czy ogłoszenie jeszcze jest. Przyznam, że mnie zatkało już prawie byłam zdecydowana zgodzić się na adopcję, oczywiście po obowiązkowej wizycie, a tu taka wiadomość. Przecież ja nie zgadzałam się dotychczas na zagraniczne adopcje. Zrobiłam sobie szybkie pranie mózgu. Raz byłam na tak, raz na nie... Ostatecznie doszłam do wniosku, że to w zasadzie nie byłaby adopcja za granicę. Że sunia wyjeżdżałaby czasowo z Polski, aby do niej wrócić, tak jak my wyjeżdżamy czasowo z Krakowa, ale ostatecznie zawsze do niego wracamy :) Uznałam, że tym ludziom mogłabym powierzyć Kajunię, ale jednak musiałam zobaczyć na własne oczy warunki, jakie mieli suni do zaoferowania. Jak zwykle w takich sytuacjach, sporządziłam umowę adopcyjną i wraz z Kajunią i jej wyprawką pojechaliśmy z państwem do potencjalnego nowego domu suni. Powiedziałam, że umowę podpiszemy, jeśli Kajunia zaakceptuje nowy dom :) Po przybyciu na miejsce sunia oczywiście zwiedziła wszystkie kąty, ale muszę przyznać, że robiła to bardzo ostrożnie. Ja natomiast byłam zainteresowana ogrodem, a właściwie to głównie jego ogrodzeniem. Brama nasunęła mi obawy, czy Kajunia nie przeciśnie się pomiędzy prętami. Sprawdziliśmy czy jest to możliwe. Ja wyszłam na zewnątrz i udawałam, że odchodzę. Kajunia biedna chciała przecisnąć się pomiędzy prętami, ale zmieściła się tylko jej główka. Reszty nie udało się jej się przecisnąć. Piszczała biedna. Zrobiło mi się jej żal, ale próba była konieczna. Nie widziałam nic co mogłoby mi się nie spodobać. Wręcz przeciwnie, wszystko, a zwłaszcza stosunek tych ludzi do Kajuni bardzo mi się podobał. Widać było, że będzie ich oczkiem w głowie. Powiedziałam, że właśnie jutro miałam iść z Kajunią do weta, żeby ją zaszczepił przeciwko chorobom wirusowym i zaczipował. Pani powiedziała, że jeśli zgodzę się na adopcje, to ona zaprowadzi sunię do weta, bo będzie musiała wyrobić jej paszport. Podpisałam umowę adopcyjną, wycałowałam Kajunię i wyszłam. Słyszałam jej płacz :( Syn z synowa odwieźli mnie do domu. Mam obiecane zdjęcia. Kajunia będzie w Krakowie w maju. Państwo już mnie zapraszają, ale nie przyjadę. To jeszcze za wcześnie dla Kajuni, dla mnie też :(
    1 point
  16. Nigdy nie wiadomo, a może uda mu się go przekonać, aby nie niszczył bazarkowych roślinek..... :)
    1 point
  17. Szykuje się fajny dom dla kocurka Kminka- ostatniego z czwórki kociąt uratowanych ze swoją mamą przez Dorę we wrześniu 2016r. i tymczasowanych od grudnia przez Madie :D Proszę o kciuki za pomyślny przebieg.
    1 point
  18. Tak to ten . Smillę kupuję w zooplusie i ma nawet przystępną cenę, niecałe 10 zł. za kilogram. Pamiętam jak moja sunia wyjadała z kuwet to miałam wtedy w tych kuwetach dla kociaków taki pomarańczowy żwirek. I nawet jak jej nie dorwałam na gorącym uczynku to po jej pomarańczowym nosku od razu widziałam gdzie buszowała i po co .
    1 point
  19. Tak - po lekach stan Gosi poprawił się - już człapie, odzyskała apetyt. Ale jest wyraźnie słabsza niż przed tym kryzysem. Ale co się dziwić - wiek Gosi wet ocenił na ok. 16 - 17 lat, więc sunia ma prawo do jakiś gorszych dni. A teraz niech sobie człapie po swojemu, po gosinemu i cieszy każdym kolejnym dniem.
    1 point
  20. Piękne, radosne zdjęcia Caniska - na pewno spodobają się komuś z wielkim sercem, przecież tacy ludzie wciąż gdzieś są. A jeszcze jakby w pakiecie nasz Canisek dostał i ogród do wybiegania - byłaby pełnia szczęścia. Tyle osób kibicuje psiakowi - oby mu się udało!
    1 point
  21. Odwiedzam Wampusia. Tyle chociaż jego, że ma warzywnik na własność. A swoją drogą oplułam sobie monitor na skutek powyższych skojarzeń :) Podjadanie listków stopy słonia wyglądało tak, że kot siedział na podpórce na kwiatki piętro niżej i od dołu zjadał liście jak makaron.
    1 point
  22. To Luśka może iść do domu z psem, a z kotami raczej nie:)
    1 point
  23. obiecane, dorobione ogłoszenia dla przecudnej:) http://www.morusek.pl/ogloszenie/347716/Jestem-taka-grzeczna-pokochasz-mnie-NUTKA/#.WM6n_WdFcl0 http://www.cafeanimal.pl/ogloszenia/oddam-zwierzaka-do-adopcji/psy/Jestem-taka-grzeczna-pokochasz-mnie-NUTKA,143168 http://www.adopcjapsa.pl/adopcja-psa-pies-szuka-domu,ogloszenie,151072,Lw==.html http://www.oddam-psa.pl/oddam-psa/jestem-taka-grzeczna-pokochasz-mnie-nutka.html#.WM6m4GdFfIU http://zwierzeta.hiperogloszenia.pl/psy/ogloszenie/523352-jestem-taka-grzeczna-pokochasz-mnie-nutka-oferta-bielsko-biala/ http://zoomia.pl/ogloszenie/adopcje/oddam-psa/mieszaniec/jestem-taka-grzeczna-pokochasz-mnie-nutka-l191084.html?me=1 http://www.przygarnijzwierzaka.pl/ogloszenia/Jestem-taka-grzeczna,-pokochasz-mnie--NUTKA-id154834.html http://www.najpewniej.pl/anons.php?nr=275698 http://www.szarik.pl/adopcje_pies.php?id=21461 http://bielsko-biala.lento.pl/jestem-taka-grzeczna-pokochasz-mnie-nutka,5398006.html http://alegratka.pl/ogloszenie/jestem-taka-grzeczna-pokochasz-mnie-28513657.html TRZYMAM KCIUKI:)
    1 point
  24. Neska przepięknie wygląda:) sierść błyszcząca, pyszczek uśmiechnięty:) Niesamowita przemiana:) :)
    1 point
  25. Kiyoshi, trzymam mocno kciuki za Twą szczęśliwą rękę do ogłoszeń ! Oby i tym razem wyczarowała upragniony domek dla Kajtusia ! Kajtek bardziej zdyscyplinowany od Szronika, no i są efekty w postaci lepszych zdjęć.
    1 point
  26. Filmik zrobię w wolnej chwili. Canis jest psem bardzo energicznym i bywa trochę nerwowy przy kontakcie z człowiekiem (podskubuje, łapie zębami) - myślę, że z czasem mu to minie, ale z tego względu i ze względu na jego żywiołowość nie polecałabym go do małych dzieci. Ta narośl nie wygląda groźnie: to chyba po prostu duża brodawka. Oczywiście podjedziemy do weta przy okazji.
    1 point
  27. Niedzielne wariactwa. Oni przynajmniej nie zwracają na mnie uwagi jak pstrykam zdjęcia:)
    1 point
  28. 1 point
  29. Tu z Ronisiem a w tle czujne oko Mimi :)
    1 point
  30. Wieści optymistyczne ! Zapowiada sie dobry dom dla Żelki. Mnie cieszy też obecność kota w domu. Towarzystwo innego zwierzaka jest według mnie bardzo ważne. Żelka wkrótce opuści rodzinę Toli (ech, te rozstania...) i święta spędzi już w nowym domu.
    1 point
  31. Moja wdziecznosc nie zna granic,nie wiem kto by to udzwignal.Dziekuje Handziu:)
    1 point
  32. I ja zaglądam do Caniska. Myślę, że on ma tyle wdzięku, a łapka nie przeszkadza mu w bieganiu i w zabawie, że jakiś fajny domek sie trafi i nie bedzie im przeszkadzać ta drobna wada w urodzie. Natomiast ta narośl mnie zmartwiła. To trzeba koniecznie zdiagnozować i pewnie usunąć.
    1 point
  33. O rety! Canis fruwa! Krzywołapek się usmiecha pełnym pyskiem i biega że hej!....Pewnie go ta łapka nie boli, skoro prezentuje taką aktywność...
    1 point
  34. Wczoraj na spacerze obserwowało mnie drzewo:
    1 point
  35. Twarda sztuka z Henryka ! Cieszy się chłopak życiem !
    1 point
  36. Dziękujemy :) Konsultacja kardiologiczna przełożona na za tydzień, bo nasza wetka wyjeżdża, a chce być przy badaniu. Obecne kłopoty zdrowotne trafiły na wyjątkowo kiepski moment w budżecie domowym, ale Dobry Los dał nam los i to w dosłownym tego słowa znaczeniu :) 8 marca oprócz bukietu Guś został obdarowany tzw "zdrapką" : drap-zdrap! = 5 zł - wymiana na kolejną i tak trzy razy, dzisiejsza, czwarta zdrapka, skrywała niespodziankę - 100 zł = 2/3 kosztów badania! Radość ogromna! Pozdrawiamy :) G&O
    1 point
  37. Z łezką w oku porównałam sobie zdjęcia Szronika
    1 point
  38. Ma godną starość. W domku, w miłości i opiece. Trzymam kciuki za polepszenie zdrówka, jeszcze troszeczkę niech sobie się poprzytula do swojego człowieka.
    1 point
  39. Cudna Gosieńka!!! Najważniejsze, że jest kochana i zaopiekowana. Trzymaj się sunieczko!!!
    1 point
  40. Przeziębienie w odwrocie, ale wyniki badania krwi jednoznacznie wykazały zaawansowaną niedoczynność tarczycy :( dzisiaj podałam pierwszą tabletkę, po ok. miesiącu badanie w celu sprawdzenia, czy zalecona dawka jest wystarczająca. Przed nami konsultacja kardiologiczna - oby z wynikiem dobrym!
    1 point
  41. Boryskowi, na szczęście, udało się lepiej niż Kacperkowi, którego pożegnaliśmy dwa miesiące temu. Borysku, poznałam Cię i pamiętam ten kurs, jakby to było wczoraj, a to już tyle lat. Trzymaj się chłopie :)
    1 point
×
×
  • Create New...