Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/12/17 in all areas
-
Morisek ostrożnie i powoli,ale robi małe kroczki do przodu.Za uszkiem pozwala się podrapać,nie chowa już tak głowy jak się na niego patrzy,bierze z ręki jedzonko.W obecności kilku osób (nawet jak jestem z córą we dwie),najczęściej śpi,leży.Jak jestem w tym samym pokoju nie wstaje żeby pospacerować,leży i obserwuje. Sam z siebie nie zrobił jeszcze żadnego kroku w moją stronę,pomimo zachęcania na różne sposoby,ale nie ma w nim już takiego ogromnego przerażenia jak było na początku. Morisek ma sunię (znajdę) do towarzystwa,którą na troszkę przyjęłam na DT ze względu właśnie na niego.Sunia bardzo grzeczna i Moriskowi się spodobała.Jak nikogo z nas nie ma na dole,to Morisek wędruje,zwiedza,kładzie się w różnych miejscach,ale na widok człowieka zaraz kieruje się na swoją kanapę. Raz udało się przypiąć jemu smycz i nawet chodził z nią dobę,ale później sam sobie ją odpiął-dosłownie.Smycz cała,nie przegryzł,karabińczyk odpiął,choć ma zapięcie solidne. Aha,. postraszył lekko kotka, jak ten chciał się poczęstować jedzonkiem z mojej ręki z której jadł właśnie Morisek.5 points
-
2 points
-
Mogę nadal wpłacać stałą, na dług za hotelowanie Ergo. Może inni dotychczasowi darczyńcy też się zgodzą?2 points
-
Faktycznie dziś mróz lżejszy ...wreszcie . Dotarło do nas potwierdzenie zakupu klatki pułapki A taki śnieżny Jędruś dziś do wszystkich zerka ;)2 points
-
2 points
-
Napisałam tekst do swoich ogłoszeń: Calineczka, prawie kieszonkowa suczka, szuka miejsca na kanapie i dobrego pana. To maleństwo (5,7 kg) ma dopiero 2 lata i już zdążyło poznać życie z tej gorszej strony. Prawdopodobnie została porzucona a potem odwieziona do schroniska. Gdyby nie natychmiastowa pomoc osoby, która ja tam wypatrzyła, suczka miałaby marne szanse na przetrwanie mrozów. Dziś Calineczka mieszka w cudownym domu tymczasowym. Bezpieczna i szczęśliwa, poznaje nowe, lepsze życie. Jest zdrowa, wysterylizowana, zaszczepiona, odrobaczona i zachipowana. Posiada książeczkę zdrowia. To bardzo grzeczna suczka, nic nie niszczy, ładnie chodzi na smyczy. Lubi przytulić się do swojej pani i być blisko niej. Lubi też bawić się pluszakami. Dobrze dogaduje się z innymi psami, z którymi mieszka. Rzadko już zdarzają się jej wpadki z zachowaniem czystości. Mamy nadzieję, ze Calineczka prędko znajdzie nowy dom i wspaniałego opiekuna a czas szybko zatrze w jej pamięci złe wspomnienia. Więcej informacji o tej cudownej kruszynce, tylko pod podanym numerem telefonu. Zgodnie z sugestią Kiyoshi, ogłoszę ją na Kraków.2 points
-
Jutro mijają 4 miesiące, a ja wczoraj przepłakałam pół wieczoru siedząc przy komputerze i oglądając zdjęcia i filmiki z Semurkiem. Bardzo za nim tęsknię:( Mam trzy wspaniałe ogonki, kocham je bardzo, ale Semik był tym jedynym najkochańszym. Cięzko było w Sylwestra myśleć, że on, który tak bardzo bał się strzałów leży tam zupełnie sam i nie mogę go zabrać, wywieźć gdzieś daleko jak to robiliśmy co roku, żeby zminimalizować te odgłosy. W tym roku zostaliśy w Warszawie i tylko Barsiczka się bała, ale dużo mniej niz jak żył Semik. Jego strach udzielal się jej bardzo:( Ale on mial generalnie wpływ na wszystkich dookoła. Kocham go bardzo mocno i strasznie tęsknię za rozmową z nim, za jego ogonkiem i najpiękniejszym uśmiechem świata:(2 points
-
Też jestem pod wrażeniem jak szybko sunie się aklimatyzują. Zwłaszcza Tinusia wydawała mi się taką, która będzie totalnie trudnym ogniwem,że dopiero po paru miesiącach przestanie ją paraliżować strach, a tu taka niespodzianka. Kciukuję za sterylizację. Tak bardzo cieszę się, że w końcu doczekały się zabiegu! To było moje jedno z pierwszych marzeń, kiedy psiaki ujrzałam: by wszystkie sunei wysterylizować. ;) WiosnaA, jesteś bardzo dzielna i niesamowita! Nie każdy zdecydowałby się na wzięcie dzikiego psa. Widać, że wkładasz sporo serca i czasu w pracy z rudzielcem, bo już daje się pogłaskać!. Oczy faktycznie ma już inne. Morisek naprawdę jest bardzo mądry, więc wierzę, że za jakiś czas zrobi krok w Twoją stronę, potem dwa... Czy to z pomocą Malinki, czy bez - ale w końcu zrobi. Trzymam nieustannie kciuki i wysyłam pozytywne fluidy!2 points
-
Kiyoshi, właściwie masz rację. Zawsze to wieksze szanse na dom. Spróbuję coś napisać. Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia. Ja już mam to za sobą.2 points
-
Tak, Dolar już od niedzieli mieszka z Miłą. Ogólnie jest super, już pięknie załatwia potrzeby na spacerach, w boksie coraz czyściej:) Na smyczy powoli zaczyna się rozluźniać, coraz więcej węszy, podsikuje więcej itd. Na smyczy chodzi cudnie, trzyma się nogi, za żadne skarby nie wysuwa się do przodu i stara się nie zostawać w tyle. Zachowuje się tak sam z siebie, my nie uczyliśmy go tego. Podejrzewam, że albo robi to ze strachu, albo ktoś go kiedyś brutalnie uczył, żeby nie ciągnął na smyczy itd. Dziś po raz pierwszy odpięłam smycz poza boksem... Dolarek na początku szedł tak jak na smyczy, tuż przy mnie. Nawet jak nie zatrzymałam się z nim (kiedy sobie coś tam wąchał) to zaraz zostawił swoje sprawy i przytruchtał za mną. Nie uciekał do wyciągniętej ręki, mogłam go spokojnie pogłaskać. Dopiero po dłuższej chwili zaczął się cieszyć swobodą. Ale wciąż do mnie podbiegał, wchodził do boksu, wychodził z niego. Ja się zajęłam porządkami, a on wciąż się trzymał w pobliżu wraz z Miłą. Wyraźnie czuje się pewniej przy suni. Nie było porównania z tym co było kiedy przegryzł smyczkę. Przede wszystkim mogłam do niego spokojnie i powoli podejść i pogłaskać (on zresztą często podchodził do mnie na wyciągnięcie ręki). I najważniejsze: zrobiłam mały test, przykucnęłam kiedy był ok. metr ode mnie i zawołałam wyciągając rękę - podeszła zaraz Miła i DOLAREK TEŻ PODSZEDŁ! Wygłasiałam go po szyjce i pyszczku - przyznam szczerze, że mi się ciepło w sercu zrobiło niesamowicie i aż mi świeczki w oczach stanęły. Pierwszy raz sam podszedł do mnie, bez żadnych smaczków i to poza boksem. Kochany psiak, zaczyna ufać na nowo:) Udało się.2 points
-
a więc wieści: Erguś tę noc spędził już na wersalce ze swoją Pańcią. na kocyczku rozłożonym na pościeli. Opwieść usłyszałam taką, że wlazł, położył się z głową na nogach swojej pańci, a jak go zaczęła głaskać, to się rozpostarł na całego i tak przespał całą noc. :). Uwielbia ludzi, zapoznaje się ze wszystkimi b. chętnie. Na spacerze podchodzi do każdego napotkanego człowieka. jest tak miły, że ludzie się go nie boją :). Wszyscy sąsiedzi bardzo go już dobrze kojarzą, Niektórzy traktują go jak kontynuację Onyksa (Murzyna), którego wydałam do adopcji ponad 10 lat temu i który zmarł w zeszłym roku. Choć Onyks był inny - lękliwy bardziej i nie lubił samców. Ergo natomiast bardzo przyjaźnie reaguje na wszystkie psy. Bawił się dziś z małą suczką na wybiegu, warknęła trochę na niego,bo wiadomo on wielki i niezbyt delikatny. :) Pierwszego dnia chodził za pańcią krok w krok, dziś już więcej leżał. :) Kocha coś gryźć, dlatego też dzis zaliczył weta, bo pani martwiła się, czy nie zjadł kawałka piłki. Dostał rozkurczowy zastrzyk i na poslizg. Kupki normalne robi, siku też, Wszystko na zewnątrz. Nie nabrudził ani razu mądry piesek. Dziś ma lekką dietę przez epizod z piłką, zaczął rozgryzać koc, więc dostał do gryzienia wielką surową marchew, chrupał ją bardzo zadowolony. Jutro pani idzie z nim do weta swojego ponownie, by sie zapoznał z historią jego leczenia. leki Ergo przyjmuje bez problemów. Łapy nie rozlizuje i łapy jak usłyszałam "są piękne"/. Oglada się za samochodami trochę, a jak Pani puściła filmik z głosem Murki, to przyleciał zaraz i jej szukał. :) Pani już go spuszcza na ogrodzonym wybiegu, bo trzyma się jej bardzo. Dziś gdy kolezanka trzymała go przed sklepem, gdy pani weszła po chleb, cały pysk przyklejał do szyby i wypatrywał gdzie jego Pańcia. Tak więc on wie już wszystko :) Przepraszam, że piszę trochę nieskładnie i z literówkami, ale mam mnóstwo zajęć i jestem w biegu, Tylko dwa z moich pięciu psich staruszków są względnie zdrowe.2 points
-
Aniu Twoja praca Z Moriskiem przynosi naprawdę rezultaty :) Już nie chcę cytować zdjęć bo i tak forum od nich w szwach pęka ale on ma zupełnie inne oczy i spojrzenie :) Fajnie,że ma teraz towarzystwo Malinki,która na pewno sporo pozytywów wniesie Trzymam bezustanne kciuki za Moriska i za przełożoną na jutro sterylkę Liki i Tinki.1 point
-
Witam serdecznie Panie i dziękuję za życzenia. Przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale ciągle na wszystko za mało czasu. Postaram się po kolei o wszystkim napisać. W imieniu Marleja dziękuję za komplementy, kiciek jest mieszanicem syberyjskiego z dachowcem, okropnie rozgadane kocisko. O Polci zacznę od tego , że powolutku zaczyna się oswajać . W międzyczasie, mieliśmy kolędę i to niestety, ją dodatkowo zestresowało. Na spacerach już poznaje "swoje "ścieżki, rano i wieczorem tę samą a po południu zdecydowanie dłuższą i inną. Dzięki Poli poznaliśmy całkiem nowe dróźki, chwała jej za to. Troszkę zaczynamy biegać chociaż bardziej przypomina to truchcik, ale Polci sprawia to przyjemność. Nie męczy się bynajmniej, więc nie ma podstaw do niepokoju. Poza tym wróciliśmy do pracy. Obawiałam się tego trochę, ale Pola przez cały czas była taka grzeczna, że miałam nadzieję, że dadzą z Marlejem radę. Zostawiłam jej gryzaki i kong i włączone cicho radio ustawione na dwójkę, bo tam muzyka klasyczna jak w relaksacyjnej. A tak w ogóle bardzo dziękuję za podsunięcie pomysłu z muzyką relaksacyjną dla psów, balsam dla duszy, nie tylko psiej. Wczoraj było wszystko w porządku zobaczymy dzisiaj. Moja mama miała przychodzić do Polci, ale uznałam , że zanim się nie oswoi z nami nie będę jej serwowała dodatkowego stresu. Tym bardziej, że sama obecność faceta w domu jest dla niej niemałym wyzwaniem. A Polcię z babcią i tak z czasem zaznajomimy. Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich1 point
-
szkoda kasy na pierdoły :P teraz mam inne priorytety :P1 point
-
Nie jest łatwo, nie...nie... Halynkie trudno jest przekonać, że nie zawsze ma rację w swoim postrzeganiu świata; szlag ją trafia na każdy, nawet najmniejszy przejaw sprzeciwu, i od razu zaczyna spazmować, oczywiście też od razu grając na uczuciach odwołując się do podstawowych instynktów... szarpie się, malutka, niestety, emocjalnie, a z drugiej strony obserwuje mnie, na ile te jej gierki i minki na mnie działają... Niestety dla Halynki, ja jestem cierpliwa i wytrwała. Dodatkowo, żadne jej gierki mnie nie dotykają z prostej to przyczyny, że nie są w stanie mnie zaskoczyć, ani mi zaszkodzić. Ale Halynka jeszcze nie ma tej świadomości... Dlatego czekamy cierpliwie na rozwój samoświadomosci u Halinky, co może szybko nie nastąpić, ale my jesteśmy cierpliwi, a psiaki to nawet już uczą Halynkę komendy "waruj", oraz "zdechł pies" :D Miłego wieczoru fanom Halynki życzymy :)1 point
-
Dawno nie zaglądałam do LADY MISIUNI, teraz nadrobiłam zaległości. Pozdrawiam serdecznie!!!1 point
-
Też tak mi się wydaje. I choć na razie jest bardzo grzeczny.to wydaje mi się również,że do końca nie da sobie w "kaszę dmuchać".Może się mylę i wolałabym jednak,żeby został potulnym "barankiem". Zobaczymy jak za jakiś czas zacznie pokazywać swój prawdziwy chcarakter. Anulko,pewnie tak ją traktował,ale już raczej zaakceptował.Obgryzł trochę na samym początku. Celowo,nawet krótkie kawałki smyczy się czepia na początku aby dyndały przy szyi. Obcinać tego nie będę i smyczkę znów muszę mu dopiąć,żeby się przyzwyczajał z tym chodzić po domu. A tam dzielna,..bardziej szalona,jak mąż określił ....porwałam się z motyką na księżyc i tyle.Teoria to jedno,a doświadczenie z takim psem,to inna bajka. Ujął mnie los tego psa i On sam."Wlazł do głowy" i już,choć nie jest zupełnie w moim typie. Jak nie poradzę z Morisem,to się poddam i będziemy mu szukać bardziej odpowiedniego miejsca. Na telefon z prośbą o DT na dwa tygodnie dla Malinki, po chwili zastanowienia powiedziałam,że przyjmę pomimo całego zamieszania jakie mam teraz w domu,bo uznałam,że to szansa w lepszym otwarciu Moriska.I już widzę,że to była dobra decyzja,bo Morisek świetnie się z nią dogaduje i sunia troszkę go "rozruszała",ciekawszy świata się zrobił przy niej.Jak zniknęła na godzinkę z domu,to chodził i nawet jej szukał. Moje dwa psiaki nie nadają się do jego początkowej socjalizacji ,jeszcze bardziej by stresowały,Tinulek jeszcze ujdzie,ale to pies,a taka grzeczna sunia jak Malinka właściwie spadła nam z nieba.1 point
-
Miejmy nadzieje, ze prawdziwa Nitka jest gdzieś;(.. A moze były jakies przegrupowania psów gminnych i Nitka pojechała do innego schronu? Nie wiem jak to wyglada w przypadku Radys.. Niemniej sam fakt, ze zagineła daje do myslenia.. Mam cały czas nadzieje ze sie jednak odnajdzie, to przesliczna sunia! A ten bidek miał wiecej szczescia niz rozumu - tez chce zyc i tez czekała na pomoc...:((1 point
-
I ja, (choć nigdy Go nie poznałam), bardzo Seminia Kocham!!! Ewuniu, rozumiem Twoją tęsknotę...1 point
-
1 point
-
1 point
-
Zmieniałabym :) o nauce chodzenia na smyczy bo już chodzi ładnie i dopisałabym że jeszcze ma malutkie problemy z zachowaniem czystości. Waży 5,7 kg i lubi bawić się pluszakami :) Dziękuję Iza :)1 point
-
Parę spraw mam: 1. Sweter jest tak twarzowy, że nie mogę oderwać wzroku od lustra 2. Orzechów jeszcze nie skubałam, ale dziękuję pięknie i wezmę się za nie w chwili wzmożonej cierpliwości 3. Jeszcze piękniej dziękuję za dostawę, to jest niesamowite zupełnie, jak Ludzie potrafią być bezinteresownie serdeczni 4. Połączyłam dwa eliksiry nalewki pigwowej, teraz tylko pół roku trzeba poczekać 5. Czy możecie - przy okazji spaceru - wziąć ze sobą śrutówkę i ... eee ... eliminować wrony? Przynajmniej w Warszawie. 6. W Sylwestra musiałam Kulę wziąć na ręce i stać przy oknie, bo chciała oglądać fajerwerki 7. Pozdrowienia dla Halinki, choć wolałabym, żeby była po sterylce.1 point
-
Już sobie wyobrażam przystojniaka w nowym ubranku. Zielony, to kolor nadziei ........na to że Rokuś będzie już zdrowy i szczęśliwy na zawsze.1 point
-
Kochany jojec... Niech tam się wyleguje na łóżku, należy mu się:)1 point
-
Stala na caly kwartal dla malucha w drodze. Pytanie, czyim psem jest Bajo. Kto wprowadzil go do hoteliku?1 point
-
Ewuś, a jak man nadzieję, że nie opuścisz Dogomanii.Wiem, że Ty jesteś kocikowa :), ale myślę, że spotkamy się jeszcze nie raz na Ergusiowym wątku, albo na wątkach innych psiaków.1 point
-
A teraz czekamy na nowe wieści z domu Ergo. Czekamy ?1 point
-
Usiata, bardzo jestem Ci wdzięczna, że przygarnęłaś Halynkie na ferie zimowe. Łatwo mieć nie będziesz ;). Dobrze, że wie, kto jest samicą alfa - może wytyczenie granic i jasne zasady jakoś ją ustatkują. Ja nie byłam wobec niej konsekwentna, bo za miękka jestem i za bardzo ją kocham. Już za nią tęsknię :(. Nawet trzepania główką mi brakuje. Pamiętaj o jednym: ona ma ogromny repertuar minek - prawdziwa Modrzejewska, ale jak się głupawo uśmiecha, to znaczy, że jest w stresie. I jeszcze jedno: odpowiednie żywienie. Żadne eko-sreko, tylko solidna porcja krwi dobrej jakości. Koniecznie świeżej! Żadne UHT albo pasteryzowana!1 point
-
1 point
-
1 point
-
Oooo...Halinka ocalałaaaa? Huraa :D Stan trochę nie teges: Ale dobrze że jest, nieustannie zresztą :D Milutkiego :D1 point
-
Tak na szybko, gdyz z telefonu pisze - Halynka dojechala, ale na dworcu powitalam ja w asyscie SOK - zgloszenie bylo od konduktora pendolino i teraz czekam, az formalnosci beda zalatwione. W dodatku smog w stolycy niemozebny i trzeba bylo wzywac karetke do Halynki. Jak wrocimy do domu to wszystko opisze, poki co - trzymajcie kciuki za Halynke.1 point
-
Ty też ? Witaj w klubie :-)1 point
-
płaczę ze szczęścia i świętuję już od kliku godzin :) Cała moja rodzina się cieszy, bo Ergo jest jednym z tych psów, którego ratunek był wyjątkowo niełatwy a adopcja wydawała się właściwie niemożliwa przy jego stanie zdrowia. Pani Ergusia zasługuje na wielki szacunek i ukłony :) I życzę im obojgu wielu lat szczęścia! Aga - jesteś autorką niesamowitego zakończenia historii Ergusia :) <3 <3 <3 Murkowie to czarodzieje przemiany Ergusia :) <3 <3 <31 point
-
1 point
-
1 point
-
Misiunia jest bardzo gościnna, przyjęła nowego kolegę bez żadnych problemów. Piesek jest jej wielkości, biały w rude łatki- może będzie Łatuś..Przespał ładnie noc na fotelu Brodziowym, rozczulił mnie tym bardzo, tak jakby zajął miejsce mojego małego przyjaciela.Koty odganiał od misek, mam nadzieję,że to tylko głód...1 point
-
twaróg i kefir jak najbardziej pożądane , co do mleka , jeżeli go toleruje to też może pić całkiem spokojnie , owoce , jeżeli lubi i te pestkowe może jeść do oporu , jednak potem trzeba się liczyć z trochę luźniejszą kupką :)1 point
-
[quote name='Kama202']. Kazio ma spożywać tylko suchą karmę. Czy ktoś się zainteresował, doradził mi JAK MAM MU PODAĆ ENZYM TRZUSTKI W KAPSUŁCE DO SUCHEJ KARMY??? Nikt mnie tego nie nauczył! Sama musiałam znaleźć sposób, żeby mu to podać. I co mam robić, żeby Kazio zjadł choć trochę tej swojej karmy, której WYJĄTKOWO NIE LUBI. Może stać CAŁY DZIEŃ, Kazio jest głodny i jej nie ruszy. Na fb dodałam dwa nowe filmiki, tutaj nie umiem ich wgrać.[/QUOTE] No jest to bardzo dziwne zalecenie ,że pies musi spożywać TYLKO!!!suchą karmę bo to jest zwyczajnie niezbyt zdrowa karma.Takie zalecenie nie budzi kompletnie zaufania do osoby która to zleciła:roll:1 point
-
Kamo, trzymam kciuki za Kazia i za Ciebie. A fundacja powinna rozliczyc się na swojej stronie z każdej złotówki. Sprawa powinna byc wyjaśniona do końca, bo teraz to ucierpia tylko inne niewinne organizacje prozwierzece:-( Łatka zostanie przyczepiona:-(1 point
-
Wiecie co? Tak się przyglądam ranom Kazia...i uważam ,że te rany mogą być zadane przez zwierze....np.dzika. W końcu ta rasa to psy myśliwskie. Nienawidzę myśliwych....1 point