Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/31/16 in all areas
-
EMI sama jedzie zrobić PA :)4 points
-
Uważam,że Morisek odespał już swoje i zaczynamy pokazywać mu świat domowy. Rano była przeprowadzka do domku,najpierw będziemy na dole gdzie mam pokoik i roboczą kuchnię. Dostał trochę czasu na zapoznanie się z tym miejscem i później nowego Gościa przedstawiałam Tinulkowi. Tinulek jest u mnie najbardziej gościnny i przyjazny do psiaków.Na dwóch pozostałych ancymonków przyjdzie czas później. Chwilę po wstępnym zapoznaniu nagrałam filmiki...mało wyraźne bo telefonem,ale co tam. Ogólnie Morisek jest zuchem i już robi malutkie postępy. Nie leży główką schowaną z tyłu,tylko cały czas odwrócony do przodu. Ja krzątam się co rusz u niego na dole,podsuwam dla Tinka smaczki,głaszczę,a Morisek łypie oczkami i wszystko obserwuje. Dziś na sylwestra pieczemy...hihi..ciasteczka wątróbkowe...robimy dużo zapachów i główka Moriska robi delikatne ruchy na boki..hihi...za niedługo sprawdzimy czy mój patent zadziała. Mam nadzieję,że z pomocą zwierzaków nabierze odwagi i stopniowo zacznie się przełamywać do ludzi.3 points
-
Elficzkowa, podpisuję się pod tym obiema rencami, a nawet nogami:) Tak, to jest to !!! Można zrobić, jeśli nie wszystko, to naprawdę bardzo wiele, czasem i to, co wydaje się być niemożliwe. A jest to możliwe, kiedy celem działania jest pomoc potrzebującym, a nie zaspokojenie własnych ambicji. Tutaj ratowanie psiaków było celem nadrzędnym. Tu byli wspaniali Ludzie, wspaniała akcja i wspaniały efekt - umożliwienie trzem psiakom dobrego, godnego psiego życia :).3 points
-
3 points
-
Życzę wszystkim zdrowia – byście spędzali każdy dzień w komforcie i radości; życzę miłości przyjaciół i rodziny oraz spokoju w głębi serca; życzę także obcowania z pięknem natury – abyście się cieszyli cudami świata; życzę mądrości w wybieraniu priorytetów – wyboru rzeczy, które naprawdę liczą się w życiu; i szczęścia,szczęścia i jeszcze raz szczęścia2 points
-
U Lenki po staremu. Rozrabia z Hanią i Azą :-) śpi z Milusią i Hanią :-) Inka jej nie lubi wręcz Lenka ją irytuję - chyba przez to pozytywne nastawienie do wszystkiego i swoją ruchliwość :-) Lenka oczywiście nic sobie z tego nie robi.2 points
-
2 points
-
To niezwykłe, że w tym roku psiaki spędzają Sylwestra nie na złomowisku, nie pod paletami czy pod śmietnikiem, ale w miejscu bezpiecznym... To niezwykłe, że proporcjonalnie do mojej niewiary w to, że kiedykolwiek to napiszę (UDAŁO SIĘ! PSIAKI SĄ BEZPIECZNE!), znalazły się Dobre Duszki, które tak samo mocno obalą moje obawy i powiedzą mi: "Uda się, pokażemy Ci, że się uda!". Psiaki są wystraszone, nie wiedzą że to początek czegoś pięknego, ale ufam, że Nowy, 2017 Rok jest pięknym rozdziałem w ich życiu. Ich dramat powoli się kończy, kiedy minie strach same się przekonają, że ich życie to już nie dramat, a piękna bajka ze szczęśliwym zakończeniem. Już nie muszą martwić się o jedzonko, a ja nie muszę martwić się o to, czy znajdę je jutro żywe czy zdrowe. Żadnych przejechanych, uśmierconych szczeniąt już nie będzie. Ten wątek, ten rozdział, który się zaczyna dla dzikusków jest dla mnie największym cudem. Za takie zakończenie 2016r bardzo Wam dziękuję. Nadal nie wierzę w to, co się dzieje, boję się, że się obudzę i wszystko okaże się miłym, ale snem. To dzięki Wam od paru dni dobrze sypiam - w końcu! Nie ma słów, które określiłyby moją wdzięczność, dlatego będę do znudzenia powtarzać Wam moje dziękuję. Życzę Wam, Drodzy Aniołowie i Cudotwórcy wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku. Abyście mieli siłę i życzliwych obok siebie ludzi. Niech zdrowie, dobre serce i pomyślność Was nie opuszczają. PS: Tak, psiaki są uciekinierami. Tinusia to niezła kombinatorka i psi uciekinier, co może potwierdzić chociaż Agniesiulka. Lika też niezła agentka. ;) Cieszę się, że już nie walczą ze smyczą. To bardzo pojętne psiaczki.2 points
-
2 points
-
To się nie dzieje naprawdę... Zdzisio ożył! Postanowiłam napalić w kominku, otworzyłam drzwiczki i widzę, że drewno załadowane feralnego dnia ciągle tam jest, a na samym jego szczycie jest pudełko od zapałek. I TO PUDEŁKO SIĘ RUSZA! Natychmiast je otworzyłam, a z niego wypełzł Zdzisio! Bledziutki, słabiusieńki, aparacik ssąco-kąsający siny :( Ale żyje! Okazało się, że kiedy w rozpaczy i ogromnym stresie włożyłam pudełko z ciałkiem malutkiego do kominka, zapomniałam rozpalić ogień. Halinka zawsze deprecjonowała możliwości Zdzisia i była święcie przekonana, że go załatwiła na amen, ale on przeżył. Nie dziwi mnie to, bo jeśli tak długo wytrzymał z Halyną, to musi być niebywale silny psychicznie i fizycznie. Nasz malutki bohater :) Ale głupi jest, bo teraz się godzą ;). Nie wiem, jak to robią komary i nie chcę wiedzieć! Zapomniałam dodać, że kiedy byliśmy nad morzem, to Halince jeszcze czyrak wyskoczył i malutka dołożyła następny wniosek dowodowy do swojej sprawy przeciwko orkanowi Barbara (oczywiście zrobiła obdukcję). Ona nigdy nie zazna spokoju - taki jej parszywy los :(2 points
-
2 points
-
2 points
-
Nie kochane, to nie Emi :). Znalazłam takie zdjęcie w necie i pierwsze co sobie pomyślałam -jak EMI :)2 points
-
2 points
-
Witam zaglądających jawnych i tajnych ;))) U pańci w pracy była przed świętami loteria celowa na karmę do schroniska. Patrzą te człowieki, dumają: losować, nie losować? No to jak nie, jak tak!!! Na taki cel, to wręcz MUS. No i trafiła się pańci niespodzianka idealna: MASKOTKA - WRÓŻKA. Rączki, skrzydełka, czułki, nóżki - długie majtające się "końcówki" uwielbiam ;) Łapam, trzepam, rzucam, majtam, memlam, ściskam, gniotam, no po prostu szał i dzicz. A jak już się tak wyszaleję, wybawię to wtulam laleczkę. Moja jest! Wszędzie ze mną.2 points
-
Ciociu Nesiowata, Nesiu , Misiu .... samych szczęsliwych dni w kolejnym i wielu następnych latach :)1 point
-
Dusiu widzę że uwielbiasz swoja maskotkę ;) Zyczę Ci Dusiu aby w 2017 roku Twoje życie sie nie zmieniło , bo wszystko czego potrzebujesz juz przecież masz :) Wyściskaj swoich wspaniałych Opiekunów :)1 point
-
Ha, ha, ha -------------------toż nie straszę, w końcu zaraz koniec roku to i zdjęcia ostatnie. :-)1 point
-
Mortes, jak się patrzy na foty, które zamieszczasz...to serce się raduje,ze są tacy ludzie jak Ty i Krzysio!. Duzo dobrych chwil w Nowym Roku!1 point
-
Z całego serca życzę Wam dobra i radości na każdy dzień Nowego 2017 Roku.1 point
-
A ja Wam Moje Drogie życzę w Nowym Roku zdrówka przede wszystkim. Uciech małych i dużych, nieustającej pogody ducha i aby Nowy Rok przynósł dobre nowiny jak odchodzący 2016 u swego schyłku A...i oby Halyna też spokoju zaznała w końcu:)1 point
-
Widocznie to nie był TEN domek i Lenka to wiedziała. Psiaki wiedzą więcej niż my ;). Kiyoshi kochana, głowa do góry! Jak mawiał gen. Baden Powell: Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi! Ty robisz dużo i na tyyyle udanych adopcji ta nieudana naprawdę nie jest Twoją winą. Gdyby był 100% sposób na sprawdzenie wszystkich domków, a my mielibyśmy rentgen w oczach na oszustwa i krętactwa ludzkie to by nie było zwrotów. Ale! mylić się jest rzeczą ludzką! A ludzie są często niezłymi aktorami. Ważne, że Lenka nic sobie z tego nie zrobiła, wszystko dobrze się skończyło. Rodzinka Lenki widocznie jeszcze nie wypatrzyła suni, ale wierzę, że gdzieś jest.1 point
-
Mały robi za kota i przewrócił choinkę?:) Oby na jak najdłużej wystarczyło Ci si bo te zwierzaki życie Ci zawdzięczają... Zasłonka na drzwi dużo pomoże. Przynajmniej nie wieje. Ale go szkoda:( A o co chodzi z pierwszym postem? Znalazłem tam tylko 2 pozytywne aktualizacje - Koko i Niko. Na Nowy Rok życzę dużo zdrowia, siły i szczęścia!1 point
-
1 point
-
Panno Marple, moim skromnym zdaniem to właśnie Ty powinnaś donieść. Piszesz ze nie masz serca to będzie Ci obojętne co stanie się z Halinką po doniesieniu. A żadna z nas tego nie zrobi bo mamy serca a ból po stracie Halinki byłby nie do zniesienia.Pustka której nic nie wypełni.1 point
-
Soniutka czeka na wyjątkowego człowieka,który pokocha ją za uszy ,oczy i całą resztę.1 point
-
Musi być zrzuta. I bazarek. Za darmo nic nie ma, a sprawy sądowe kosztują :(1 point
-
Kochana, za bardzo wszystko bierzesz sobie do serca i szukasz winy w sobie - niepotrzebnie! Wiara w Ciebie jest rzeczą dla mnie naturalną, bo tam gdzie jest dobro i chęć jego niesienia tam sercem jestem i ja. Natomiast nie wierzę łachudrom w wieloaspektowym tego słowa rozumieniu ;) Nadziei na lepszy rok życzę! :)1 point
-
Poker,dokładnie tak..nie wszyscy,ale znaczna większość z nas była grupą psiolubnych "wariatów". Z grubsza troszkę relacji . Z opowieści Jamora wiedziałam, że obszar po jakim poruszał się Moris był bardzo rozległy.Nie znając bliżej zwyczajów Morisa,ani terenu miasta, na wstępie założyliśmy,że w małej grupie nic nie zdziałamy. Przy wcześniejszym łapaniu strzał nie był możliwy zupełnie,zbyt duże ryzyko.Uzgodniliśmy,że trzeba wykorzystać i przygotować te tereny częściowo ogrodzone i opcję strzału wziąć pod uwagę.Okres po Świętach,kiedy ruch jest mniejszy w tej okolicy miał duże znaczenie,wygodniej też było w tropieniu i rozpracowaniu kryjówek Moriska.Jak się później okazało było ich bardzo wiele. Całość tej akcji zorganizowała się wręcz expresowo. W biegu kupiłam dużą klatkę dopasowaną do mojego samochodu,który się zepsuł po przejechaniu 70km i trzeba było zawracać do domu,przepakować do samochodu męża,zmienić klatkę na mniejszą i dotarliśmy już jako ostatni. Nieustannie tropiliśmy Morisa,poznawaliśmy jego drogi poruszania,robiliśmy zasadzki,uszczelnialiśmy ogrodzenia na placach i zbudowaliśmy dużą "budę" gdzie była sterta żelastwa,bo tam Morisek najczęściej sypiał i odpoczywał.Właśnie To miejsce uznaliśmy,że będzie najlepsze żeby go złapać.Morisek uważał jednak inaczej i przestał tam przychodzić. W kolejnych kryjówkach,gdy my tylko coś "ulepszaliśmy",to Moris od razu udawał się w inne.To było niesamowite,że nawet najmniejsza zmiana powodowała, że "nowość" zaraz wyczuwał i tam już nie wracał. Z wielkim bólem,ale nie dostawał jedzenia w miejscu wcześniejszej stołówki i uparcie kładliśmy pachnące rzeczy do dużej "budy",że się przełamie i z głodu zacznie tam wchodzić.Jednak nie wchodził.Traciliśmy powoli nadzieję z "budą",traciliśmy Moriska z oczu wiele razy,wiele razy nas zmylił i w pole wyprowadzał.Nauczył się tego widać perfekcyjnie,żeby móc odpocząć i przetrwać tyle lat.To bardzo czujny i inteligentny pies. Była sytuacja.że mieliśmy Moriska na zamkniętej posesji,ale ogrodzenie blisko 1,50m nie było jemu przeszkodą. Mróz,śnieg,mordercze kilometry i godziny na nogach dawały porządnie w kość wszystkim, o nerwach nie wspomnę.Przemoczeni,zziębnięci po kilku godzinach snu ruszaliśmy dalej reperować płoty,robić barierki i mieć na oku Moriska. Udało się,z głodu ,zmęczenia zaskoczył. Zbliżała się zerowa dla nas godzina,wszyscy na stanowiskach wcześniej rozdzielonych i przyszło najgorsze....ostatnie minuty,jesteśmy tak blisko.... Dzwoni telefon.....babcia z rowerem!...słabo....lepszej godziny do karmienia wybrać nie mogła....masakra!....elficzkowa ratunku!...pędzi ratować wszystko!...babcia cwana,zauważa nasze "uszczelniacze" ,wypytuje,podejrzewa łapankę,znów jej się "odwidziało"... stoi 20 minut!...a my już się tylko modlimy,żeby chociaż elficzkowej udało się zmylić,bo na prawdę i prośby czasu nie ma...jeśli zagwiżdże,Moris wyleci i wszystko spalone.....w tamtej chwili ja bym słowa z siebie nie wydusiła.....udaje się elficzkowej!...babcia opieszale,ale się jednak oddala... Zaczynamy...10 minut i mamy Moriska! Teraz jak to piszę,to mi znów ręce latają....."Widmo" babci i Jej córy po telefonie elficzkowej od początku nad nami wisiało,że wpadnie i psiaki rozgoni. Jeśli ktoś wcześniej nie zrozumiał dlaczego data Jamora była ukryta...właśnie dlatego.Pisać nie mogłyśmy,bo wątek czytany i nam groziła,że nie pozwoli psów zabrać,rozgoni...na wieść o tym sam Jamor powiedział,że babcia z miotłą przywitać może. Do ostatniej chwili było pod górkę,co rusz jakieś problemy,ale to już mamy za sobą. Złapanie Moriska było trudne,ale wyprowadzenie jego na prostą nie wiem,czy nie będzie jeszcze trudniejsze. Dlatego zwracam się do Was znów z wielką prośbą,tym razem o trzymanie kciuków za Moriska i za mnie.1 point
-
Dziewczyny, jak ja Was.... ach! Wywołałyście u mnie morze łez. Bardzo szkoda, że musiałam się rozchorować i nie poznałam tak Cudownej Osoby, jaką jest WiosnaA i na nic się zdałam.... ale ryczę... to niesamowite, że ktoś zainteresował się jakimiś dzikunami z Tomaszowa... Jesteście wspaniałymi Ludźmi... nawet nie wiem, jak się Wam odwdzięczyć. Po prostu odjęło mi mowę - a rzadko mam tak, że nie wiem, co powiedzieć... Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Momentalnie wyzdrowiałam! RUDY! Ty wiedziałeś na kogo czekasz :) Cwaniaczek :) WiosnaA musiała osobiście po Ciebie przyjechać, taki z Ciebie celebryta i królewicz! :) ACH! Dziewczyny! Moja wdzięczność jest nie do opisania! Jestem dzisiaj najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi! PS: Ale i tak nie wybaczę, że nic nie mówiłyście! Chociaż zaprosiłabym na ciastko, herbatę, cokolwiek! Przecież od dzikusów mieszkam jakieś 15min szybkiego marszu. Tzn... mieszkałam! Bo dzikusów już nie ma! NIE MA! Jezu, jak to brzmi! Nie wierzę!1 point
-
Dziś już Donald wyszedł płynnie z boksu, nawet go nie musiałam specjalnie prosić. Połaziliśmy dłuższą chwilę, Donald ani razu się nie położył. Jeszcze nie zawsze idzie tam gdzie ja i ma tendencje do szukania jakichś skrytek, żeby się tam schować, ale ogólnie jest bardzo dobrze. Jak jutro nie będzie padać to postaram się Wam to pokazać. Jestem dumna z Donalda:) A i znów była koopa i siku. On chyba trzyma. Wczoraj i dzisiaj jak zobaczył, że trzymam smycz, to zaczął się napinać jak do koopki, ale wytrzymał do wyjścia. Myślałam wczoraj, że to stres/strach, ale zastanawiam się czy jemu się smycz nie kojarzy ze spacerem. Może to domowy psiak z wyniszczoną psychiką po tych 3 latach w schronisku. Mam wrażenie, że sobie powoli przypomina wszystko. Dziś jak go głaskałam po pysku to się zapomniał przez chwilę i wyciągał pysk w moją stronę:)1 point
-
Po Czikuni przekazujemy pieniążki w kwocie 720,67zł tj.50% kwoty z 1440,67zł na u trzymanie w Hoteliku u Murki Liska,który okazał się Liką.W tym poście będzie prowadzone rozliczenie. Saldo początkowe - 720,67zł Deklaracje stałe: 1.Bogusik - (od II) - 10,00zł 2.Anula - (od II) - 10,00zł 3.dorcia2 - (od I) - 20,00zł;wpł.02.01.17-20,00zł 4.Besia11 - ( ) - 10,00zł 5.Istar19 - ( ) - 5,00zł 6.elficzkowa - ( ) - 15,00zł 7.Siostra elficzkowej - ( ) - 20,00zł 8.ona03 - ( od I ) - 10,00zł;wpł.05.01.17-10,00zł Ogólnie deklaracje stałe: + 100,00zł Wpłacone deklaracje stałe: + 30,00zł Deklaracje jednorazowe i inna pomoc: 1.pozostałość po Czikuni - 720,67zł http://www.dogomania.com/forum/topic/336742-czika-kolejna-bida-z-zamościa-ma-cudowny-domek/?page=10 Wydatki: 1.wet + dojazd - wpłata do elficzkowa - 28.12.16 - 196,00zł 2.szczepienie + bad.krwi - wpłata do Murki - 28.12.16 - 121,00zł 3.odrobaczenie - wpłata do Murki - 03.01.17 - 5,00zł 4.opłata Hoteliku za XII - wpłata do Murki - 03.01.17 - 144,00zł Ogólnie wydatki: - 466,00zł Ogólne rozliczenie: Deklaracje stałe: + 30,00zł + deklaracje jednorazowe: + 720,67zł - wydatki: - 466,00zł = 05.01.17 + 284,67zł ROZLICZENIE ZAMKNIĘTE,DEFINITYWNIE ZOSTAŁO PRZENIESIONE NA 1 STR. WĄTKU DZIKUSKÓW.1 point
-
U nas jak już do południa nic innego nie dostanie to zjada suchą karmę ale be entuzjazmu :-) Taka Kora z ostatnich dni :-)1 point
-
1 point
-
Kikou, czegoz Ci zyczyc w ten swiateczny czas??? Na pewno zdrowia! Spokoj, odpoczynek przy takiej gromadce bied wszelkich - czy jest to mozliwe? Ale zycze tego, wszak cuda sie zdarzaja. I niech dobro, ktore dajesz, wroci do Ciebie! Dobrych Swiat w zdrowiu!!!1 point
-
Dzwoniła Kubusiowa pani, Wszystko u Kubusia ok, zrobili badania krwi i wyniki Kubuś ma wszystkie w normie. Jest kochany, przytulaśny, bardzo grzeczny, pies ideał:)1 point
-
Ło, ho, ho, ho, ależ kolorowo od obrazków i sygnaturek :D Pozdrawiam Was serdecznie, troszku mnie wirus próbuje powalić, ale jeszcze nie wie, że na wiedźmę trafił :P i walka ze mną jest skazana na porażkę :D W tej walce, w dużym stopniu pomagają mi i ogromnie mnie wzmacniają malinowe konfitury przygotowane przez rozi, z tej "bogatej" serii :D Jużem prawie zdrowa, jeszcze tylko ciut, ciut, a tymczasem dla fanek krakowiaka takiego jednego fotka pt. "Piesek to, czy może kotek?" Miłego wieczoru wybrani kochani :) ludwa, kotka masz zarąbistego i w moim typie, ale chyba ciut dużo szczęścia byłoby na nasze klimaty, a poza tym nie jestem w stanie Luśce towarzysza zabaw podebrać; co to, to nie; zdecydowanie :P1 point
-
Popatrzcie tylko, tyle czasu upłynęło a temat wciąż aktualny, jakby na niego nie spojrzeć :) Myślę, że skorzystamy sobie z tego oto wątku i poroważamy sobie tutaj kwestię gwarantowanej przez Konstytucję RP - wolności słowa i wyrażania własnych poglądów w kontekście zniknięcia wątku o komarzycy Halinki :D Mam swoje przypuszczenia, co do powodów dla których wątek wyleciał w powietrze, ale zdecydowanie wolę je potwierdzić, gdyż ja nie z tych, co nie wiedzą, ale jednak WIEDZĄ, bo wiedzą :D W każdym razie, jak się troszkę ogarnę z nowym domownikiem to poszukam fotek Halinki bo przecież wytwór wyobraźni Panny Marple nie może sobie zniknąć, ot tak. Za bardzo lubię Panne Marple, a sądzę, że nie tylko ja :D Tymczasem - miłego dzionka, wybrani kochani :D A tutaj macie, jak sobie wiozłam krakowiaka do stolycy, heh :D1 point
-
Dziękuję Mortes, Dziękuję Tyś za odwiedziny :) I masz rację Mortes zrobiłam sobie taki mój "pamiętnik" z Twojego wątku. W sobotę i niedzielę pojechałam z człowiekami na pola. Zapachy..., że nos urywa. Pańcia tylko pytała, czy zdążę sobie wszystkie złapane wonie na półki w główce poukładać. A pańcio podejrzewa, że mam coś z kozicy. Zupełnie nie wiem dlaczego??? W wysokich trawach na łące nad rzeką, mam zapewniony transport. Bo po pierwsze oczka mam nisko, a trawy sieją się. Po drugie kleszcze czyhają. Po trzecie spróbujcie brnąć przez pole kukurydzy - to tak jak ja wśród traw dla człowieków tylko do pasa. Po czwarte, piąte i dziesiąte miło tak się powtulać ;)1 point
-
1 point