Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/10/16 in all areas
-
4 points
-
Ja proszę o posadę skarbnika, Prośbę swoją motywuję tym , że zbliża się przegląd fury którą dostałam od Halinki.Proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby. Mój życiorys ( zwłaszcza obecny) , doświadczenie i opinia są większości znane i chyba nie ma do nich zastrzeżeń.4 points
-
3 points
-
Dołączam do wyjących, nie wiem,czy się dziś uspokoję. Dzisiaj dzięki wspaniałym ludziom wydarzył się prawdziwy CUD! Nie tam jakieś plamy na szybie okna czy smugi na niebie lub inne dyrdymały, ale to są właśnie cuda :) Halinko, życzę Ci kolejnego cudu w postaci kochającego domu, a dzisiaj cierpliwości przy wizycie u weta :)2 points
-
Funiu, nie możesz czuć się okropnie. To zrozumiałe, że przez tyle lat się przywiązałaś do Argo.. Dziękuję za długoletnią opiekę nad psiakiem. U Murki będzie miał dobrze, a Wy nie będziecie się już musieli martwić o koty :).2 points
-
2 points
-
Ale muszę opowiedzieć o dzisiejszym spotkaniu. Wybraliśmy się bladym świtem do lasu.Cisza,tylko dzięcioł gdzieś stuka.Usłyszeliśmy cichutkie łkanie,podeszliśmy bliżej...a tam biedny komar Zdzisio rzeźbi pomnik Halinki.Może i nieudolnie,ale z pasją.Złamała mu Halinka serce i porzuciła. A gdyby tak skontaktować ich ze sobą ? Może Halinka się opamięta ?2 points
-
2 points
-
Nooo, ja - jako prawnik z Koziej Wólki - sobie zdecydowanie i stanowczo wypraszam!! :P To jest kuriozalne pomówienie! To nie była taśma klejąca tylko PA-KO-WA!! podkreślam PAKOWA!! Klejąca nie utrzymałaby ciężaru phona :P a że zestaw głośnomówiący mnie się zapchał w ubiegły łykend od krk smogu to musiałam sobie radzić! Zastosowałam chwyt mocujący krzyżowy z taśmy pakowej na głowę i twarz, przy czym poniosłam szkody na osobie! Niechcący nakleiłam sobie taśmę na moje śliczne czarne brwi bo sięgają mi prawie do uszu :P i telefon trzymał się świetnie, jeno przy odrywaniu niezamierzoną depilację miałam... Co spowodowało, że nazajutrz musiałam sobie brwi malować permanentnym mazakiem przy użyciu szklanki...i wyszły mi w połowie czoła więc od środy wyglądam na ciągle zdziwioną :P ale jest jeden pozytyw - mam duuużee ooczyy :D O Halince napiszę więcej jutro, jak mi goście pozwolą, bo dziś stoję przy garach i mieszam, w mieszaniu jestem szczególnie dobra :D Tymczasem nadmienię, że czekają nas procesy wieloinstancyjne, i międzymiastowe, i międzywojewódzkie, i między krajowe, że o międzynarodowych nie wspomnę - Halinka, po prostu, szaleje...kąsa każdego, kto pojawi się na jej drodze... Trzeba robić dużo bazarków bo nie wydolimy finansowo na jej obsługę prawną międzynarodową zwłaszcza, i komarzyca nasza ukochana polegnie... (a ja bez brwi nie pokażę się dalej niż w kraju, co to, to nie! ) Dlatego apeluję do każdego, któremu leży na sercu dobro Halinki - trzymajmy kciuki za jej wewnętrzne opamiętanie i duchowy spokój! howgh!2 points
-
Przepraszam, że dopiero teraz, ale trochę mieliśmy dziś zamieszania... Sunia miała trafić do weta, ale coś się źle dogadaliśmy, ja się nie przypomniałam i wet wyjechał zanim TZ dojechał z Dredzią/Halinką:( No i co było robić, postanowiłam sama pousuwać dredy na ile mi się uda, a po weekendzie wet dokończy. Podałam też dziś od razu suni tabletki na odrobaczenie i będę podawać przez 3-4 dni, żeby pozbyć się wszystkich pasażerów na gapę. Fiprexu na razie nie podawałam, bo sunię trzeba koniecznie wykąpać (może jutro się uda). W poniedziałek zawiozę ją na pobranie krwi i może mocz złapię (Tola prosiła, żeby zrobić takie badania). A co do suni... no jest wspaniała. Zero agresji, mega łagodna, spokojna, cierpliwa. Lgnie do człowieka bardzo. 2 bite godziny pracowałam nad jej dredami... udało mi się prawie wszystko usunąć i wyczesać (nie ma żadnych odparzeń na skórze, wszystko było na wierzchu). Tylko na łokciach trzeba podgolić maszynką i to musi wet zrobić, bo jest przy samej skórze pozlepiane i boję się skaleczyć sunię. Przy ogonie się spociłam... tak się bałam, żeby nie skaleczyć ogonka. Ciężko było wyczuć, gdzie się kończy.. myślałam, że nie dam rady, ale pomyślałam, że nie mogę suni z tym zostawić... Na ogonie sunia dźwigała ok. 1 kg zlepu... na samej końcówce był dred wielkości i grubości ludzkiej dłoni. Jak sierść odrośnie, to końcówka ogona będzie biała:) Dredy miała też na brzuchu (jak jej wycinałam to leżała wywalona i szczęśliwa, że ktoś się nią zajmuje). Przy czesaniu lizała mnie po nogach... Za uszami też miała całe grona malutkich zlepków. Trochę wycięłam, ale poproszę chyba jeszcze weta, aby to podgolił, chyba, że przy kąpieli trochę się rozpuszczą i uda się je rozczesać. Suńka na pewno jest starsza, widać po ząbkach... wg mnie to mieszaniec collie. Pomijając maść, to ma bardzo dużo cech tej rasy: pyszczek, uszy, postura i przede wszystkim sierść: jest miękka i podatna na filcowanie. Mieliśmy rasową collie (dokładnie to shelti czyli mini collie) i miała identyczną sierść, jak się nie poczesało przez 2-3 dni to od razu się filcowało. Nic dziwnego, że sunia jest w takim stanie, skoro przez 6 lat nikt jej nie czesał. Nie mieliśmy już dawno tak zaniedbanego psa, a z takimi dredami to pierwszy raz miałam bezpośrednio doczynienia. Może niezbyt fachowo to zrobiłam, ale przynajmniej suni jest teraz lżej. Zdjęcia trochę kiepskiej jakości, bo już się robiło ciemnawo: Uśmiech Halinki - dla wszystkich, którzy przyczynili się, że jest poza schroniskiem:) A tu dwie reklamówki dredów i wyczesanej sierści:1 point
-
1 point
-
Ależ Ja tez tak uważam haha :p mój poprzedni labek ogólnie nie niszczył , parę razy tylko śmieci z szafki wyciągał , więc jak wchodzilismy do domu i nas nie witał przy drzwiach tylko siedział na legowisku to juz wiedzieliśmy , ze śmieci wyniesione :p1 point
-
1 point
-
Odwiedziłam szpital, ale na szczęście nie na długo. Wróciłam niedawno do domu, więc dajcie mi proszę jeszcze trochę czasu na ogarnięcie i zrobię jakieś foty, chyba, że mój mąż w międzyczasie robił, to potem podrzucę. Murzynkowi już trochę lepiej z oczkiem, chociaż nie jest tak prosto mu je zakrapiać - nie pozwala sobie za bardzo, a trzeba to robić 4 x dziennie. Kleszcze opanowane, więc teraz będzie zapewne spokojniejszy, skoro nic nie będzie łazić po ciele i podgryzać. Murzynio jest coraz bardziej otwarty i spokojny psychicznie, cieszy się na nasz widok, merda ogonkiem, przychodzi jak się go woła - zaczyna się powoli relaksować. Je mokre zmieszane z suchym. Pewnie wyczuwa konkurencję do miski i nie wybrzydza :) U weta i fryzjera zachowywał się grzecznie, ale czujnie - uczy postawione, rozglądał się na boki, jakby patrzył na ręce. Za krople (2 rodzaje) i żel do oczka zapłaciłam niestety aż 69,40 zł, za fryzjera 50 zł. Potwierdzenia podeślę też następnym razem, bo coś mi dogo nie chce załączyć plików.1 point
-
1 point
-
Dreag, Pani Aneto K. bardzo dziękujemy za karmę dla psiaków :), za 50 puszek i 20 kg suchej My zakupiłyśmy 64 puszki. Mamy dla zwierzaków 114 puszek :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Znowu mam pytanie o Snikersa---z Wroclawia. Odpowiedzialam na wszystkie pytania, napisalam o wizycie przedadopcyjnej...i czekam.1 point
-
O, kurczę! Pechowa biedulka. Z tego co wiem, to ropomacicze może wystąpić w ciągu 2-3 miesięcy po cieczce. Więc chyba w poniedziałek musicie jechać do weta :(.1 point
-
Skoro dysplazja nadal stoi w miejscu, to nie myslalas by Hiro odchudzić? Przecież jak tak dalej pójdzie to mu te stawy polegną. Sama musiałam psa odchudzić, tylko u nas rzepka wypada. Chociaż HD tez podejrzewam :/ na razie ją supluję i widzę, ze to daje radkę. 630 zł za jedną wizytę. Jak ja kocham mojego weta :D Ale ja tu nie po to. Powiedz mi, ty w Norwegi porozumiewasz się po angielsku czy norwesku? Uczysz się go może? Kurde, norweski mnie ostatnio zafascynował.. :D1 point
-
Funiu, dzięki za 6-letnią opiekę nad Argo. Jutro Arguś rozpocznie nowy etap w życiu. Mam nadzieję, że szybko oswoi się z nowym otoczeniem i nie będzie sprawiał nowym opiekunom klopotów. Bo tego, że u Murki źle mu nie będzie jestem pewna :)1 point
-
Julka jest wspaniałą, inteligentną sunią. Taki pies to skarb! Około 5 nad ranem Julka, charakterystycznym szczekaniem budzi...ten głos oznacza jedno, szybko trzeba wstać i sprawdzić co się dzieje. Julka niespokojna wybiega z domu...wącha, szczeka w kierunku wsi. Cisza, spokój zabieram do domu. Wybudzona, robię kawę i zasiadam do kompa. Mija około 20 minut i słychać ryk syren...pomyślałam wypadek drogowy. Wyłączyli prąd... Nie wypadek tylko pożar budynku mieszkalnego...oddalonego od nas w linii prostej około 150 m. Z domu prawie nic nie zostało, mieszkańcy wyszli cało1 point
-
Usiata, oddam Ci moje wąsy (wszak wiesz, żem stara, gruba i z wąsami) i przyklej sobie w miejsce brwi. Będzie cacy :) A poza tym, wypraszam sobie, żeby winą za zapchanie zestawu obarczać krakowski smog - przyznaj się, pewnie uszy miałaś brudne, co? A teraz idę lulu już na pewno:)1 point
-
1 point
-
A ku ku! Szara już u nas w kojcu - po zdjęciu szwów w naszym gabinecie nie wróciła do kojca gminnego :) Sunię przywieźli dwaj pracownicy gminni i ją przytrzymali na stole podczas zabiegu. Odbyło sie wszystko szybko i sprawnie. Zobaczymy, na razie nasze warczą na nią, a Heska ujada jak głupia.1 point
-
Zaglądam do Wampirka i trzymam kciuki za jego zdrowie. I za wspaniały, kochający domek też :)1 point
-
Kiedy wstaję rano, to z radością zastanawiam się, co przyniesie mi nowy dzień, jakich cudownych wrażeń dostarczy. Tak, złota jesień, prawdziwie złota :) Jedynie zachowanie Halinki jest powodem zgryzoty :(. To, co opisała Hope2, przytłacza :(1 point
-
Jest duszno, a moim lesie inwazja rodziny Halinki i znów jestem pogryziona :(. Ale, jak to mówią, nie ma tego złego... Poznałam dalekiego kuzyna Halinki - uroczy, kulturalny i zrównoważony osobnik. Spokojnie spijał nektar z kwiatków, a po uczcie trochę mi opowiedział i dzięki temu odsłonił nieco kulisy dzieciństwa malutkiej. Tak jak pisała Usiata, była wielka miłość komarzych rodziców i pragnienie posiadania potomstwa. Była wizyta u szamana i jego magiczna moc sprawcza, ale na świat nie przyszła tylko Halinka. Usiata, albo nie doprecyzowałaś, albo masz złe informacje. Tak jak u komarów, światło dzienne ujrzał cały rój (TaTino, please...). Nasza malutka okazała się larwą 4D (dominująca, demoniczna, destrukcyjna i demagogiczna) i tłumacząc swoje zachowanie swoiście pojętą troską o rodziców, zgładziła swoje rodzeństwo. Tak bardzo pragnęła być jedynym dzieckiem :(. Los odpłacił jej się okrutnie: mama komarzyca zginęła z ręki człowieka (dość powszechna śmierć wśród komarów), a tata z dębu spadł, gdzie przesiadywał i rozpaczał nad swym życiem. "Coś tam w lesie stuknęło,coś tam w lesie gruchnęło,a to komar z dębu spadł," Na dodatek szaman (porażony okrucieństwem naszej fikcyjnej bohaterki) rzucił na Halinkę klątwę: uczynił ją wieczną :( Powiedział, że nie będzie żyła kilka tygodni jak jej pokrewieńcy, bez końca będzie dźwigać brzemię swych uczynków i nigdy nie zazna ukojenia :(. To wiele tłumaczy... Ta frustracja, ta neurotyczność, ta nieposkromiona potrzeba rozmnażania (przyczyniając się do powstania nowych rojów, chciała zadośćuczynić rzezi niewiniątek), ta niechęć do dzieci (maluchy przypominają jej niewinne ofiary)... Wszystko widzę teraz w innej perspektywie i mam wrażenie, że Halinka jest postacią tragiczną:(1 point
-
Dzień dobry w słoneczną niedzielę :D Co do Halinki, no cóż... Widocznie czasami nie ma wyjścia i trzeba sięgnąć do skuteczniejszych, choć drastycznych, metod socjalizacji takiej np.Halinki. Żeby ją ucywilizować, oduczyć raz na zawsze paskudnych nawyków, kąsania na prawo i lewo czy narcystycznego zapatrzenia w samą siebie i gwiazdorzenia gdzie tylko sie da. Cała Halinka. Ale jak sie popracuje z nią solidnie, to może nawet kaganiec i izolacja od otoczenia nie będzie konieczna :D Nawet bez dobrych chęci z strony samej zainteresowanej, czyli Halinki. A dla umilenia czytania, z dzisiejszego spacerkowa: I pogodnej, milutkiej niedzieli wszystkim :D No, nie wszystkim :D A trolle są be...1 point
-
Piątek, piąteczek, nareszcie :D Halinka nieszczególnie wygląda po akcie przemocy ze strony Panny Marple. Ja bym uważała, bo paskuda może donos jakowyś lub skargę napisać i oskarżyć o znęcanie czy też inne czyny niegodne :D Oto ona w pełnej, dzisiejszej krasie: Teraz siedzi przy porannej szklaneczce posoki i duma nad tematem przewodnim swojego bloga :D Milutkiego piąteczku wszystkim :D Wszystkim? :D A trolle są bee...1 point
-
Rysko już po operacji. Odbyła sie we wtorek. Rysiek juz jakby nie pamiętał ze wogole cos sie wydarzylo. Humorek mu dopisuje, tylko ten kołnierz przeszkadza :-) Operacja przebiegla według planu. Rysiek zalatwia sie normalnie, chodzi wiec mysle, że wszystko poszło dobrze.1 point
-
Jak tylko Halinka wróciła z Wrocławia, gdzie była w słusznej sprawie (z Teatrem Polskim nie jest dobrze), spuściłam jej łomot! Jak to mówią, jak dobrym słowem nie wystarczy, to trzeba uciec się do przemocy fizycznej. Była to sprawiedliwa zapłata za moje trzy ukąszenia, a że byłam nieźle wkurzona, to Halina nie wygląda teraz najlepiej, co pokaże TaTina :) Skruszona winowajczyni odbyła dziś kilka rozmów z wielbicielami jej przygód i podchwyciła pomysł jednego z nich: blog... Malutka chce być znana i dzielić się ze wszystkimi swoimi psie-życiami i psie-myśleniami i zastanawia się teraz nad tym, czy pisać o wszystkim (począwszy od jej przyjścia na świat, a wielkie nadzieje z nią wiązano od samego początku), czy też skupić się na teraźniejszości. Miłego piąteczku życzę i spaduję, gdyż gości mam :)1 point
-
1 point
-
Mój zapał do tej karmy ostudził fakt, że znajomi hodowcy ze Szwecji nigdy o niej nie słyszeli ... jest tam ona zupełnie nie znana.1 point