Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/27/16 in all areas
-
Ja to widzę tylko w ten sposób, że w dniu X, Halinka dostanie lekką premedykację zostanie wyniesiona z boksu, zawieziona do weta, tam obejrzana, zbadana, zostanie pobrana krew i ew wymazy /zeskrobiny, obcięte pazury i dredy, wyczyszczone uszy, zakropiona na pchły i kleszcze. I - zawieziona do Murków, gdzie już będzie mogła bezpiecznie wrócić do przytomności.3 points
-
Wygląda słodko w tym łóżeczku. Jak już coś będzie wiadomo o nim, zrobie mu ogłoszenia. Ma chłopak szczęście, ze jest urodziwy i młody. Może szybciej mu się poszczęści. Obie Kropeczki wygrały los na loterii ! Powodzenia ślicznoty !2 points
-
Rozi....a ja wiesz, mam trochę inne odczucia. Odpowiedzialność chyba nie ma nic wspólnego z wiekiem. Znam dorosłych ludzi którzy np. świadomie decydowali się dać psiakowi DT i po jednym dniu kazali natychmiast go zabrać. Tyś jest odpowiedzialną dziewczyną. Wiem jak jest baaardzo bardzo cięzko podjąć decyzję, by umieścić psa w hoteliku ...miałam już w hotelikach kilka psów i znam różne problemy, szczególnie takie jak wykładanie pieniędzy z własnej kieszeni. Mogę POMÓĆ Tyś- w każdej sprawie będzie mogła na mnie liczyć. Fajnie by było, gdy jeszcze ktoś zdecydował się pomóc realnie- rozi, Perełka1??? ktoś chętny?2 points
-
2 points
-
1 point
-
Założyłam wątek rudej suni,którą roboczo nazwałyśmy Czika.Serdecznie zapraszam. http://www.dogomania.com/forum/topic/336742-czika-kolejna-bida-z-zamościa-ma-szansę-na-opuszczenie-schroniska/1 point
-
1 point
-
Na pewno niezłe adhd ;). Ciągle pełza, rusza się - a jak je to zabawnie ugniata łapkami, niczym kot. Już coraz ładniej się podnosi - jest naprawdę silny! Tylne łapki jeszcze się ciągną, bo to jednak niespełna 2tyg klusek, ale widać, że jest silny i bardzo ruchliwy. Na razie jest czarny, tylko gdzieniegdzie "daje znać o sobie" mamusia. I zapowiada się na psiaka większego od Tinusi czy Liska - może znawcami nie jestesmy, ale widzimy, jak rośnie w zastraszającym tempie :). Faktycznie ojcem jest pewnie Murzynek, wszystko na to wskazuje. Choć i tak nie ma to większego znaczenia, ważne że rośnie wzorcowo (tfu tfu! odpukać!) i łamie kolejne serca :).1 point
-
1 point
-
aha, widzę, że Qwendi szaleje. Cóż Aga mogę Ci poradzić, przeprowadź się do bloków ;) Tutaj co najwyżej tybek będzie wył, piszczał i skomlał jak zechcesz wyjść sobie w niedzielę na rower no i ewentualnie podrapie Ci meble (sic! robione na wymiar) i wpierdoli poduszkę Ale nic więcej, bo to, że otwiera szuflady i od czasu do czasu coś z nich wyciągnie to pikuś ;) btw ostatnio hodowczyni Prodzyna wstawiła zdjęcia jak to jego brat rozprawił się z okularami. Miałam ochotę jej odpisać, ze jakiś opóźniony jest bo Prodigy okulary wpierdalał w wieku 6 m-cy ;)1 point
-
Dziewczyny, chciałam Wam jeszcze pokazać tą sunię zgarniętą z drogi....Dziś wolontariuszki mi napisały, że ma się w miarę dobrze, ale niestety jest bardzo skoczna i gdzieś tam w boksie poraniła sobie łapki. Teraz musi przyjmować antybiotyki i ledwie staje na łapki (tzn. ma poranione opuszki). Jestem bardzo zmartwiona tą sytuacją...chciałabym na dniach tam podejść. Na zdjęciach nie wygląda tak ładnie jak w rzeczywistości...1 point
-
ona nie jest złośliwa, ona jest po prostu szczeniaczkiem wymagającej rasy. proponuję na początek lekturę tego: http://www.owczarek.pl/szczeniak_w_domu/ tu masz opisany pierwszy rok życia z maliniakiem. a skąd jesteś? może ktoś poleci normalnego szkoleniowca?1 point
-
1 point
-
Na pewno się nie spodziewa, ale sądze, że to dla niego naprawde najlepszy dom jaki może mieć:) :) I będzie szczęsliwy szybciutko jak tylko Pani sie nim zaopiekuje:) Dziś/jutro będe dzwonić do szafirki, chciałabym, żeby w poniedziałek zadzwoniła do weta i dowiedziała się kiedy może podjechać z Rudaskiem na kontrole (i czy szwy są rozpuszczalne czy do ściągnięcie). Mam nadzieje, że to by mogło być np. w środe. Wtedy też zachipujemy psiaka od razu na dane Pani (na co się zgodziła) i na czwartek/ piątek/ sobote organizować transport. wszystko będzie zalezało od męża szafirki bo Pani powiedziała, że każdy termin jest dla niej dobry. Haniu- będe dzwonić!1 point
-
Asiu, powodzenia w rozmiękczaniu TZ-a ! Maurycy może by się trochę rozruszał, kiedy przybędzie młodsze pokolenie, bo na zdjęciach tylko leży Królewicz.1 point
-
1 point
-
oby przyniosło szczęście naszemu Kapselkowi :))1 point
-
Witaj Izuniu, bardzo dziękuję za deklarację, chociaż głupio się czuję, bo wiem, że masz inne zobowiązania finansowe. Jesteś kochana!!! Asiu, nie ma za co dziękować, ja tylko wybrałam ją spośród tych wszystkich bidulek i założyłam wątek. Gdybym mogła wyciągnęła bym jeszcze kilka bez względu na urodę, czy wiek. A ta maleńka przypomina mi mojego Kajtunia. Witaj Beatko!!! Nie wiem ile ma sunia, ale obstawiam, że góra 2 latka Witaj Havanko, będę ogromnie wdzięczna za bazarek kilometrowy dla tych kilku szczęściarzy, wyruszających po lepsze życie.1 point
-
o retyy POKER dziękiii :) super!! Ja dziś jadę do Katowic do CH 3 Stawy popromować nasze psiaki - VIVA robi tam promocję adopciaków przy okazji promocji filmu animowanego Sekretne życie zwierzaków domowych, więc jadę też chociaż na 3 godzinki, wydrukowałam plakaty z Tobin, Tigą, Amisiem i Dyziem1 point
-
Z racji, że nie wiadomo, kiedy u Murki zwolni się miejsce, pytałam szafirkę i dexterkę o wolne miejsca. I mam dobrą wiadomość: najprawdopodobniej w następnym tygodniu zwolni się miejsce u szafirki. Hotelik jest domowy (psiaki śpią na kanapach i fotelach w domu, a nie w kojcu), sprawdzony, zaufany. Koszt to 300zł (w cenie jest karma) + wet (ok. 80zł szczepienia, ok. 150zł kastracja). Jest jeden minus: odległość. Psiak jest w lubelskim, pod Zamościem (bliżej nam do podkarpackiego niż do miasta wojewódzkiego), a hotelik aż w lubuskim. Oczywiście od szafirki jakoś łatwiej od adopcje - nasz teren czy Murkowy jest słaby w adopcjach, czasem sie zdarzają, ale raczej psy od nas jadą gdzieś dalej (z moich tymczasów tylko jeden został w lubelskim, reszta powyjeżdżała daleko)... Pobyt miesięczny u szafirki wychodzi taniej niż u Murki i nie musiałby piesek tak długo czekać na wolne miejsce. Oczywiście, nadal nie mamy całej kwoty, ale cicho (może i naiwnie) ufam, że uda nam się jakoś to pociągnąć. A Wy jak myślicie? Próbujemy? Oczywiście wszystkich jednorazowych wpłat nie należy liczyć, że "mamy" - jakos wolę je zamrozić na sterylizację suni i pobyt w lecznicy (przypominam: 25zł/doba) po sterylce, która przecież odbędzie się za jakieś 3msc. Trzeba być realistą, musimy te pieniążki zachować (przynajmniej część). Jednak być może z bazarków coś się uzbiera i razem damy radę... jakie jest Wasze zdanie? Dajemy szansę Murzynkowi? Niestety, wszystkie domki okazały się niewypałem. Ten z podkarpackiego również i musimy znaleźć jak najszybciej inną opcję - a szafirka obecnie jest tą najlepszą, jaką udało mi się wymyślić (przy pomocy kiyoshi i innych Aniołów). Ja jestem tutaj na miejscu jeszcze tylko przez 3tyg i serce mnie boli na samą myśl, że niedługo skończą się moje codzienne wizyty u dzikusków i będą tutaj nadal... Tak, jak pisałam, wybywam na drugi koniec Polski i będę mogła odwiedzac dzikuski tylko raz-dwa razy do roku :(. Jak pomyślę, że Murzynek miałby spędzić tutaj zimę to aż mnie... ach... straszne... Niusy psiakowe są zdecydowanie lepsze. Dzisiaj wszystkie psiaki zjadły - i się najadły. Przyszła nawet Tinusia, odskakiwała ode mnie, ale mimo wszystko dała do siebie w miarę szybko podejść, a najważniejsze, że ogon latał na boki - to dobra wiadomość po ostatnich dniach pt "jestem dzika i nie lubię ludzi", gdy uciekała, gdzie pieprz rośnie albo w ogóle się nie pojawiała na jedzenie. I będzie kolejne "Niestety", bo znowu muszę prosić o karmę. Mam jeszcze puszki, do jutra. Murzynek niestety je dużo, dwie-trzy puszki spokojnie sam zjada. Wiem, że to dużo, bo dzikuski najadają się jedną puszeczką na jedno futro. Obecnie dzikuski częstuję puszkami wzgardzonymi przez moje koty i psiaczki spokojnie się najadają do pełna, ale Murzynek potrzebuje zdecydowanie więcej jedzonka, a na razie na suchą ciężko jest mu się przestawić. Oczywiście, jak teraz zabraknie karmy, to przez parę dni sobie poradzę - w końcu jak jeszcze nie było wątku na dogo, sobie jakoś radziłam, ale jeśli mogę Was prosić o kolejną porcję mokrej... byłabym wdzięczna :). A odnośnie dyskusji powyższej - Dziewczyny, Dobre Duszyczki, dziękuję za Waszą troskę i macie rację - sama nie dam rady nic zdziałać dla tych psów. Stąd powstał ten wątek. Do tej pory z bezdomniakami sobie radziłam, ale nie sama: jako osoba niepracująca z domu, gdzie żyje się skromnie nie śmiałabym rodziców prosić jeszcze o utrzymanie jakiegoś bezdomniaka w hoteliku czy zapewnienie mu sterylki. Dlatego dotychczasowe bezdomniaki otrzymywały pomoc od różnych fundacji i Ludzi dobrych woli - ja mogłam jedynie je zauważyć, nakarmić, ogłosić, poprosić o pomoc. Resztę działały fundacje.Jak mieliśmy u siebie tymczasa, to jakoś udało się pokryć koszty związane z leczeniem, ale wówczas byliśmy trochę w lepszej sytuacji niż teraz. Zresztą, nawet w trakcie leczenia tymczasa znajdywali się zaprzyjaźnieni psiarze, którzy chcieli oferować pomoc przy sfinansowaniu weta... Wiecie, ja mam zawsze to szczęście, że mam przy sobie zwierzęce Anioły i spadam na cztery łapy, niczym kot: napiszę o bezdomniaku, tam zadzwonię i ktoś mi pomoże. Tym razem idzie bardzo pod górę, ale wierzę, że damy radę. Od samego początku staram się być też z Wami szczera: mnie nie stać na to, by umieścić psa w hoteliku, bo nie zarabiam, a do dzikusów chodzę w tajemnicy przed moją rodziną. Ale też nie mam serca udawać, że psiaków w potrzebie nie ma i że wszystko gra, mnie ich los bardzo leży na sercu - tylko możliwości nie te... Cała nadzieja w Was. Stąd ten cały apel i moje żebry o pieniądze na hotelik. Ja mogę jedynie nadal prosić Was o pomoc i liczyć, że usłyszycie apel. Mówię za te psiaki, które nie mogą same opowiedzieć swojej historii. Ot, i tyle - przykro mi, nic więcej obecnie nie mogę robić oprócz codziennych wizyt u dzikusków i zainteresowanie innych, różnych instytucji czy ludzi losem tych biedaków - oraz ogłaszaniem. Jak będę pracować to wtedy będę mogła się Wam pieniężnie odwdzięczyć przy "Waszych" bezdomniakach. Przepraszam... Co do organizacji: mimo, że z charakteru jestem mocno roztrzepana, to od zawsze na brak zajęć nie narzekam, jestem typem, który lubi sobie dokładać zajęć. Więc czasem staram się dobrze zarządzać - nie martwcie się więc moimi studiami, postaram się ich nie zawalić przez bezdomniaki. ;)1 point
-
Ale zazdroszczę wypadu pod namiot... Uwielbiam biwakować ;) Gdyby nie to, że Nathan malutki, to byśmy kolejne wakacje spędzili pod namiotem :) Theodor trochę zawiedziony był, że w tym roku nie będzie spał w śpiworze :D Ale za rok już nie odpuszczę ;)1 point
-
Miało być tak pięknie, a wyszło jak wyszło. Emilka nadal szuka domu. Nowa Pani chciała przyjechać i wziąć ją na próbę, bo nie wie czy zapach Emilki będzie jej pasował. Cóż, nie powącha wcale. Mnie szkoda i nie szkoda zarazem nie szukam domu na siłę. Magda jest wku***rzona i przykro jej, bo pośredniczyła, miała Emilkę wziąć jej przyjaciółka. Ja jestem wdzięczna i bardzo dziękuję Magdzie za jej czujność i przyparcie do muru, lepiej, że to wyszło tera niż po fakcie. Wiem jak ją boli, bo ty był test także weryfikujący ich przyjaźń. MAGDA DZIĘKUJĘ!!!!!! Nie oddam Emilki na próbę, zapach psa można zmienić, są szampony, dezodoranty, obroże i inne gadżety zapachowe, są tabletki na świeży oddech. Jednak nawet pachnący pies może puścić bąka, zwymiotować, mieć biegunkę wytarzać na spacerze w padlinie albo w gównie i na to nie ma sposobu. Ponadto Emilka raczej do domu spokojnego rozumiejącego jej wrażliwość, bez psów, żeby miała człowieka tylko dla siebie i raczej bez małych dzieci, broni swojego i przy próbie odebrania może warknąć. Poza tym śpi w łóżku. Są kolejne dwa domy zainteresowane, ale nie będzie łatwo, jak sprostają wymaganiom to oddam, jak nie to nie.1 point
-
:( :( :( w przyszły weekend wystartujemy ponownie z ogłoszeniem w gazecie.1 point
-
Póki co, kasa od Szarotki jest tylko obiecana. Na koncie suni na razie jej nie ma. Ale nie to jest powodem tego, że sunia nadal jest w dredach, bo kasa jest. Nie od Szarotki, ale jest. Rozi jesteś na wątku niemal od początku więc wiesz, że o wyprowadzeniu Halinki z boksu nie ma mowy, a jak wyobrażasz sobie SPA w boksie ?1 point
-
Dziękuję Kejciusiowo moja! Wspieraj nas, Dziewczyno! :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
[quote name='joaaa']Kocham wszystkie oszronione pysie. :loveu: Mam bardzo podobne zdjęcie Feniksa i kota Misia, tak jak Alisia i kotecek. A kot wielkości głowy psiej.[/QUOTE] Kochana, to wstaw, proszę........1 point
-
Dzięki Blanciu. To czekam na telefon. Nie chcecie wstawić zdjęć swoich podopiecznych, to teraz będziecie miały za swoje:) Ja nie mam doga adopcyjnego, ale mam kota adopcyjnego z dogami chowanego, więc z braku należytego materiału, materiał zastępczy: Kajtuś i Alisia: Chłopy muszą spać razem:1 point
-
1 point
-
[quote name='tu_ania_tu']faktycznie, dziwne[/QUOTE] Zmieniłam na wszelki wypadek. Najtrudniej było znaleźć Herę, bo o niej nie wiedziałam.1 point