Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 11/15/15 in all areas

  1. Dziewczyny nie wygladają, jakby im było zimno. W razie czego mam w pogotowiu ubranka. W kłębie mają ok. 42 cm. Czarna waży niewiele ponad 10 kg, jasna jest okrąglejsza i waży 12 kg. Jasna mniej lubi wychodzić na dwór, czarna idzie wszędzie tam, gdzie ja. Czarna otwartością przegoniła jasną. Są cudowne!
    3 points
  2. Jak to dobrze, że na wątku znów zapanował spokój i radosne wieści. Widok psiaków w ich "kosmicznych" domkach - BEZCENNY ; brakuje tylko ewu . EWU WRÓĆ
    3 points
  3. Witam droga Aniu !poprosiłem żonkę i już jest Nasza Niunia u Ciebie w skafanderku przeciwdeszczowym oraz z ukochaną obecnie piłeczką ! dzisiaj cały dzień pada więc Ona wychodzi na ogródek na "chwileczkę " i zaraz hura do domu !Wziąłem się więc na sposób i wyszedłem z parasolem oczywiście nad Nią i wszyscy mieli ubaw na dole ,bo Lonieczka szukała miejsca na kupkę a ja za Nią z parasolem by broń boże Jej nic nie kapnęło na kapturek i " viktoria " zrobiła ładną kupkę,ja podniosłem parasol a Ona w te pędy do domu !Bo teraz ma bardzo poważne zajęcie -pilnowanie piłeczki i krówki.Obiadek zjadła ,sierść Jej lśni jak lusterko i czuje się widać superowo !A ja mam cudowne zajęcie z moimi stworaczkami
    2 points
  4. Kochani, Ralfik już w hoteliku Spotkanie z nim było nie lada przeżyciem. Psiak , który większość życia spędził za kratami schroniska , którego los dotkliwie doświadczył potrafi się cieszyć życiem całym sobą . To wspaniały psiak , radosny i przytulaśny , łagodny dla ludzi i zwierząt, skory do ciągłej zabawy. Serce boli, że tyle lat spędził w schronisku, że nikt nigdy nie zwrócił na niego uwagi,że nie zaznał miłości "swojego" człowieka , na którą tak zasługuje , tak jak i każde inne stworzenie. Zrobimy wszystko, przy waszej Kochani pomocy , żeby mógł się nacieszyć czasem jak mu pozostał. W drogę po Ralficzka wyruszyłyśmy ok.10 rano a do hoteliku dotarłyśmy z "naszym" pysiem ok 17 i tak prawie do 20-tej się zeszło. W schronisku na wizycie u lekarza był bardzo grzeczny chociaż energia go rozpierała ,jakby chciał za wszelką cenę nadrobić czas spędzony za kratami. Ralfik jest wykastrowany, waży ok 30kg (27,6) wiec dość pokaźny z niego piesek, jest również słusznego wieku bo zostal oceniony na ponad 10 lat. Na SGGW miał usunięte oczko , miał guza wewnątrzgałkowego , ponadto miał z ciałka usunięte dwa guzy najprawdopodobniej tłuszczaki. Ma niezbyt dużo ząbków, właściwie to został mu co trzeci. Trzeba będzie mieć na oku serduszko Ralfika i jego stawy , jednak wszystko po kolei. Mam nadzieje, że usunięty guz oczka nie da przerzutów, bo to z nowotworami nigdy nic nie wiadomo. Był jakiś problem z siecią w schronisku i nie udało się lekarzowi ani wydrukować odpisu wizyty przedadopcyjnej ani otworzyć pliku zawierającego epikryzę ,która dotyczy zabiegu i wyników badań z SGGW. Dzwoniłam dzisiaj do schroniska w tej sprawie i we wtorek najprawdopodobniej otrzymam Pdf tych dokumentów (ma się tym zająć informatyk) Do samochodu Ralfik wgramolił się bez problemu, tylko przy małych zachętach, został ubrany w pasy bezpieczeństwa , przypięty i w drogę, W samochodzie chciał wyglądać przez wszystkie okna na raz , tak się cieszył, że chciał przełazić do przodu , ograniczały go jednak pasy. Po drodze do hoteliku była jeszcze wizyta u lekarza (prawie 2-godzinna) , przepatrzone ząbki, pobrana krew do badania , oraz biorezonans (Pan doktor specjalnie do Ralfika przyjechał bo miał tego dnia wolne) w czasie zabiegu miał zrobione odblokowanie :okazało się , że Ralfik ma osłabiony układ immunologiczny, blizny w organizmie , problemy ze stawami. W terapii biorezonansowej wykorzystuje się przejęty z medycyny chińskiej system meridianów, przez które stale przepływa chi, określana jako bioenergia. Gdy powstaje blokada w meridianie, wywołana np. stanem zapalnym lub blizną, energia nie może dalej przepływać, co więcej, kierunek przepływu zmienia się. Prowadzi to do powstania błędnego układu biegunowego i zaburzenia pracy narządów. Po malutku ustali się jego stan. Szef w miejscu usuniętego oczka troszkę się rozluźnił i po zewnętrznej stronie powstała maleńka ranka- dr przepisał mu maść z antybiotykiem do smarowania Floxal. Po przyjeździe do hoteliku (było już niestety ciemno) nastąpiło zapoznanie z częścią psich rezydentów . Ralfik od razu się zaprzyjaźnił praktycznie ze wszystkimi, z małymi, dużymi, suniami , pieskami, staruszkami i młodzieniaszkami , jest niezwykle kontaktowym pieskiem , nie było ani cienia zgrzytu . Wybiegał się z nowymi przyjaciółmi , dostał kolację i poszedł spać, był bardzo wymęczony całym dniem wrażeń, życie mu się przewróciło do góry nogami . Z dzisiejszych relacji do nowej opiekunki Ralfika: Ralfik to po prostu aniołek, bieg i bawi się ze wszystkimi również z naszym ślepoczkiem Dieselkiem, w ogóle nie szczeka , zachłystuje się nowym życiem . Zdjęcia kiepsko jakoś powychodziły albo wcale ,trudno współpracować z modelem, który ciągle buziaki chce rozdawać i na kolana się nieustannie gramoli. Na ten moment Kochani to wszystko. Wczoraj miałam napisać co słychać ale po prostu padłam po całym dniu i całym tygodniu intensywnej pracy i nie dałam rady. w schronisku http://pl.tinypic.com/r/fw0ktf/9 w gabinecie http://pl.tinypic.com/r/140w6d4/9 http://pl.tinypic.com/r/dnc5qd/9 Ralfik w samochodzie Rana po usuniętym oczku nie jest jeszcze całkowicie zagojona.
    2 points
  5. Jak oglądam zdjęcia z poprzedniego DT też nie mogę uwierzyć że to ten sam chłopak :). Mnie za Frania nie ma co dziękować. To Basia go wyciągnęła ze schronu a poprzednia tymczasowa opiekunka jeździła na rehabilitację, opiekowała się i skutek dzisiaj widzimy. Franio u mnie sobie tylko czeka na domek :) A piękną gromadkę mam :D wiem :D i dziękuję :D
    2 points
  6. No to jeden kicia się wkurzył ... mocno trzymam kciuki za psio-kocią przyjaźń i cierpliwość państwa
    2 points
  7. Basine Łajki :D Franczesko uśmiechnięty nie wiedzieć czemu ;) Widok Gacków Podkuchennych bezcenny :)
    2 points
  8. Czytałam historię psa z alergią skórną / wygryzanie sierści, do krwi, wyłysienia, zmiany skórne /. Wykryto u niego też niedoczynność tarczycy i włączono leczenie, po którym nastąpiła znaczna poprawa, jeśli chodzi o sprawy alergii skórnej. Jeśli Aslanek ma niedoczynność może lekarz powinien też to rozważyć. Nie wiem czy on ma rany na ten czas zagojone, czy tylko wyłysienia. Bakterię miał niefajną - pałeczka ropy błękitnej, trudna do leczenia / chyba dobrze odczytałam z wyniku pseudomonas..../. Też bym chciała, aby ze śmiejącym się pysiem polegiwał sobie na salonach. Piękny on jest, żal, że życie nie ułożyło mu się lepiej. Ważne jednak, że nie jest całkiem sam.
    1 point
  9. Świetna różnica wielkości :)
    1 point
  10. 1 point
  11. Leoś - Pan Niania 1 Cormiś - Pan Ninia 2
    1 point
  12. U mamusi na kolankach U tatusia na kolankach :)
    1 point
  13. Kolejna bida uratowana dzisiaj przez Ewu Trufcia Jeszcze w schronie jedyne zdjęcie robione aparatem przez wolontariuszkę, która robiła też innym psiakom fotki do ogłoszeń. Reszta zdjęć robiona komórką przez Ewu jedzie do domu I już w nowym domu, wykąpana przez niedobrą Ewu, Trufcia w oczekiwaniu na obiadek przygotowywany przez jej Panią :) Trufcia ma "swoje lata" ale dzisiaj los był dla niej łaskawy i to ją wybrała cudowna Pani :) Pani jest na emeryturze i cały swój czas poświęci Trufci. Ewu nie wiem skąd bierzesz siły i nigdy nie przestanę Cię podziwiać
    1 point
  14. Mój tryb pracy od momentu kiedy wzięłam Salme, czyli drugiego psa do domu nieco się zmienil.... wcześniej miałam zmiany tydzień na rano do 15 a tydzień na popołudnie do 21 bądź 22. Taki tryb pozwalał mi na zajęcie się psami oraz na czas wolny dla siebie. Teraz niestety ale pracuję głównie do wieczora, ranek w miesiącu mam max 7... wiadomo, że psy są najważniejsze i jak wracam z pracy wieczorem gdzie cały dzień mnie nie było w domu to nie ma opcji że idę z nimi na siku a potem wychodzę jeszcze na silownię... co innego jak jest ktoś w domu oprócz mnie i siedzi z psami w ciągu dnia, to jest inna sytuacja. Ale teraz gdy w dodatku ciemno się robi już o 17 to po pracy biorę psy i idziemy polazić na oświetlony teren Uniwersytetu Mikołaja Kopernika bo mam pod nosem, a potem robimy coś razem w domu, albo dostają napełnione kongi ,albo się bawimy albo razem leżymy w łózku, po prostu wiem że muszę z nimi pobyć bo one tego potrzebują w momencie jak mnie nie ma cały dzień. Każdy wolne dzień staram się spędzać na maxa czasu z nimi. Wiadomo, że przez to , że zmienił się mój tryb pracy nie oddam ich. Są dni kiedy wracam o 22 do domu, idziemy na spacer, wracamy i ide spać a następnego dnia wstaję po 6 i znowu wychodzę. Jednak potem im to wynagradzam . Na siłownię chodzę w weekendy, w dni wolne, w dni kiedy mam na rano albo kiedy mam na 15 to idę sobie z rana. Oczywiście spotykam się ze znajomymi, nie popadajmy w paranoję :) Ale zanim się z nimi spotkam to idę najpierw porządnie zmęczyć psy aby sobie po prostu smacznie spały jak ja wyjdę. Musisz to tak zorganizować aby pies nie dostał pierdolca, bo jak on Cię widzi po 9h kiedy Cie nie ma to jego radość nie ma końca, po czym Ty wychodzisz z nim na siku i zostawiasz go znowu samego w domu... mi by chyba serce pękło. Dlatego musisz przeorganizować sobie czas i pies powinien być ważniejszy niż silownia czy kino, bo to jest żywe stworzenie :)
    1 point
  15. Chciałabym tylko napisać, że wszyskie kociaki od Dory znalazły już domy. Ostatni wyrusza do siebie we wtorek. Myslę, że im się poszczęści.
    1 point
  16.     Anecik, Ty też nie jesteś rzeczywista. Ani Twój dom, ani Franek, ani poprzedni tymczas. Taki już nasz los-wszystko to ściema :)
    1 point
  17. Biedny Roniś, przepchał wszystko i padł.....http://s21.postimg.org/fxk7ldyk7/P1090837.jpg, cudny :)
    1 point
  18. sunia - Viki dostała wsparcie od Skarpety, ślij nr konta do asikowskiej :D
    1 point
  19. No muszę się już odezwać bo mnie szlag trafi. Czyli wg Ciebie pozorowane są wszystkie zdjęcia psów wyciągniętych przez ewu ze schronu? I te z hotelu w Wieliczce i z DS i BDT?
    1 point
  20. Border czy pitburek? Koleżanka trochę bajki opowiada, zupełnie jakbym słyszała o podłużnym, grubym kundlu podobnym bardziej to pradawnego brata corgi nazywanego przez swoją właścicielkę mieszańcem owczarka niemieckiego a przez sąsiadów podobno pitbullem.
    1 point
  21. Bgruniu, może napisz jeszcze do Cioci Norel na PW, będzie pewniejsze, że info przeczyta. Może tu np. rzadko zaglądać...
    1 point
  22. Sugeruje się tym co widzę we wrocławskim schronisku - część jest oddawana bo nie dają sobie rady z żywiołowym psem, albo wyrósł za duży. Nieraz wcześniejsze szczeniaczki są zgarniane przez pogotowie schroniskowe z ulicy bo błąkają się samopas, a i zdarzają się sytuacje gdzie psy są odbierane interwencyjnie przez TOZ, bo ktoś wziął szczeniaczka a jak ten urósł to wyrzucił go na łańcuch. Niektórzy rodzice psują swoje dzieci ale później te dzieci nie lądują na ulicy, nie są usypiane z powodu rzekomej agresji, czy też nie lądują na łańcuchu czy ulicy. Co najwyżej wyląduję poźniej w poprawczaku...
    1 point
  23. Jeszcze niedzielne Nieraz Mimi łaskawie pozwoli Frankowi się z nią pobawić :D NUDY Pada i pada. Na końcu Roniś :)
    1 point
  24. zagladam funiu prosimy o odpowiedz jak zajrzysz czy zgadzasz aby dla Lunki byly nasze kramiki w jakiejs czesci? skrzynexczka nadal zatkana wiec piszemy tutaj
    1 point
  25. No właśnie nie wiem jak to było przed nimi. Chyba wszystko było bez sensu :D
    1 point
  26. Tak,tą radosc z powrotu do zdrowia pierwszy pokazał ogonek.Tak zamaszyscie nim waliła,ze nieraz musiałam sie odsuwac by nim nie oberwac :)No i te cudne całusy które wykonywała na mnie"napadowo"To jest niesamowicie energiczne stworzonko jak nie spi,a za chwile pada i chrapie :)Ale przy najcichszym moim poruszeniu "peryskopek"na długiej szyjce unosi sie i sprawdza.Wczoraj jak wysiadła z auta TZ mówi "no chodz"...zero reakcji,ja mowie"idziemy"pędzi.To jest niesamowite przywiązanie,wręcz uzależnienie nas obu od siebie.
    1 point
  27. wczoraj było normalnie,skoki całusy,apetyt a dzisiaj wyszła niby sikac i zamiast sioo zrobiła niesamowity sprint wokół domu /to jest niesamowite tempo zaczynajace sie z takiego przycupu/i konczy sie wpadnieciem do domu i na sofe :)Wczoraj tez wysiadła sama z auta i wsiadła.Jak paliłam na zewnatrz,podejrzałam jak pan usiadł koło niej i przytulił i pogłaskał.Był problem z koo,ale wet/wczoraj ostatni zastrzyk-antybiotyk/doradził siemie lniane,ja dałam kleik ze zmielonego lnu i poszło.Szpilka powiedziała ze ona jest "niezniszczalna" :)
    1 point
  28. Tak, jak powiedziałam, do Pani należy decyzja. Cieszę się, że Pani zależy na Jessi. Ja bym jeszcze spróbowała jednak w takim razie porozmawiać i "potwierdzić" konsultacje tej pani behawiorystki jeszcze gdzieś, powiem szczerze że myślałam, że to norma, że behawiorysta zaczyna od źródła problemów, czyli miejsca życia psów, przecież to jest właśnie najlepsze źródło obserwacji, a nie neutralny grunt, na którym pies zachowuje się zupełnie inaczej. Ale w końcu to nie ja jestem specjalistką, opieram się tylko na własnych doświadczeniach i konsultacjach właśnie z behawiorystami, którzy tak pracują. Bardzo szkoda, że pan Tomasz nie chce uczestniczyć, ale rozumiem, niektórych nie da się przekonać ????. To jednak może nie ułatwić "naprawy" psa. Nie upieram się, że Jessi jest łatwa, bo przecież jej praktycznie nie znam, wypowiadam się jedynie na podstawie tego, co mówi dt, wszak to tam spędziła pół roku. Zdaję sobie jednak sprawę, że pies w różnych miejscach różnie funkcjonuje, co zależy od wielu czynników. Bardzo cenię w Pani szczerość i chęć pracy z psem, ale proszę mnie też zrozumieć, strasznie się boję, żeby kiedyś nie doszło do czegoś gorszego i pies nie wrócił do mnie z łatką agresora bez szansy na kolejny dom. Nie wiem, co ja wtedy zrobię????. Wiem, że zawsze i wszędzie tak się może stać z każdym psem, ale tu po "akcjach" Jessi, mam to gdzieś z tyłu głowy. Czyli rozumiem, że na razie zostaje wszystko po staremu, tak? Jessi nadal ma swoją ukochaną pańcię?
    1 point
  29. "No to Franio", który miał nie chodzić, a dzięki uporowi ewu i kolejnych DT, chodzi, biega i robi wszystko to, co szczęśliwe młodziaki lubią robić najbardziej :D Masz piękną gromadkę anecik :) Dzięki Ci za Frania
    1 point
  30. Jak już zakosztował kociej łapy albo zębów, to może poszedł po rozum do głowy i da spokój koteczkom, za co mocno trzymam kciuki.
    1 point
  31. Do wyzwolenia. Do wyzwolenia od użytkowników i reklam ;) Ale Bari dumny! :) Jak fajnie wyszedł :) Tylko nie mogę skojarzyć do jakiego zwierzęcia podobny tak z głowy :) Czyżby to była alternatywa dla dogo i przyszłość niezadowolonych z niego? :rolleyes: Złota, polska... Szkoda, że już całe złoto spadło na ziemię i same gałęzie zostały... Jak dobrze, że Bari zdrowieje i oby tak dalej!!! :) A Murzynek ma jakiegoś swojego faworyta? :) Zgadzam się! Nie tylko na Podhalu mówią "wiater" bo u mnie też, jak i np "filter":) Ja mam stosunkowo nowy dom (6 lat) i również piec na węgiel. Ekonomia niestety. Właściwie to jest na wszystko co się wrzuci. Z tym, że nie na "eko-plastik" ;) Faktycznie przygoda:( Brawa za wzorową postawę oraz za przygotowanie się na nagłe wypadki:) Jak dobrze, że mały ma już zapewniony dom :D Ale ogłoszenia nie zaszkodzą. Na zdjęciu rzeczywiście przepłoszony. Tak sam w lesie to całkiem możliwe, że wyrzucony, ale niekoniecznie. Sam ostatnio miałem taką znajdę przez kilka dni. Mały, wystraszony, błąkał się po parkingu pod marketem, był zdezorientowany i bez obroży. Kuzynka wrzuciła jego zdjęcie na FB i "udostępniła" dalej (cokolwiek to znaczy:D ) i inni tez udostępniali. W jeden wieczór odnalazł się jego dom:) To dobrze bo mały robił się coraz gorszy gdy zostawał sam w domu, ale we własnym domu mieszkał z dziećmi więc pewnie nigdy tam sam nie zostawał na dłużej. Podobno FB to dzisiaj najlepszy sposób na odnajdywanie zagubionych zwierząt. Ja nie chciałem go nigdzie ogłaszać z prostej przyczyny. Jeśli komuś zależy na psie to sam będzie ogłaszał. Jeśli ja ogłoszę i zgłosi się po niego osoba, która nie powinna mieć psa to już nie będzie odwrotu i będę musiał go oddać. Na szczęście trafiła się jakaś normalna pani.
    1 point
  32. No to Franio :) Franio i moje Mimronki :)
    1 point
  33. To ja też się pochwalę Roni czyli dawniejszy Ossi :) Z Mimi Mimronki z tymczasikiem Franiem :)
    1 point
  34. ha, ha, mamy nowiny :) dorcia sie pochwali :) jednym minusem jest to, ze kasy brakuje na opłacenie nowiny
    1 point
  35. Trzymam kciuki za Tośka i jego nawracanie na właściwą drogę wspólnego życia z kotami :)
    1 point
  36. Tak wspaniale jest czytać, jak bardzo dbacie o sunię, jak ją kochacie... Jesteście dla nas domkiem marzeń! Dla Gajulca z całą pewnością również;)
    1 point
  37. Wczorajsze zakupy przyniosły Kreci takie piękne posłanko :D Beton boksu zamieniła na luksusowe posłanie. Jak się sunia pięknie wkomponowała :D Dostała też masę psich zabaweczek, ale i tak woli zabawki dzieci :)
    1 point
  38. Sorki Gacusie kochane, że tu pokażę jeden z ponad setki pozorowanych efektów działalności ewu . Akurat przed chwilą dostałam zdjęcie suni, która kilka dni temu, dzięki ewu i razem z ewu opuściła schron. Beton boksu zamieniła na piękne, mięciutkie posłanko :D Basiu, Kochane Dziewczyny pozorujcie tak dalej !!!
    1 point
  39. Biedny Misiul, tak nią orzą:) Te uszy to ma wystawione, żeby słyszeć czy pracujecie, czy się lenicie:):):) Robocza sobota 1 Robocza sobota 2
    1 point
  40. Jak na razie, Brązik to siła spokoju; nie zaczepia innych kotów, ale i nie ucieka, gdy naciskają ;) Dziś po raz 1. powąchali się z Miciusiem noskami bez strojenia min i fuczenia. :) Nowy jest jeszcze trochę nieśmiały i niepewny, ale - jak na kota, który nigdy nie miał domu - radzi sobie nieźle. Przeżył tyle na ulicy, że mało co go bierze, a już na pewno nie inne koty - stykał się z nimi na co dzień.
    1 point
  41. Trochę bałaganu z tymi rozliczeniami, ale wydaje mi się, że powinno już wystarczyć na opłacenie hotelu za listopad.Czekam jeszcze na przelew od ulvhedinn ( 20 zł).
    1 point
  42. Lolcio i jego towarzysze martwią się o swoja pańcię i postanowiły napisać o tym na dogo. Kiedyś taka jedna Zośka dużo pisała na dogo i nauczyła mnie pisania do Cioć. No to teraz ja, Loluś piszę bo bardzo potrzebujemy pomocy. Jest tak: Nasza Pańcia nawet z rana bardzo smutna, zatroskana. Boi się opuszczać domu i odbierać telefonów. Trudno jej nie przyznać racji, bo brak kasy jest w fundacji. a gdy tylko wyjdzie z domu, znów ktoś woła żeby pomóc. Od niedzieli do soboty czekają na pomoc koty. Te są głodne, tamta chora, tym już na sterylkę pora, Więcej kotów jest niż dni. A w drugiej kolejce psy. Młode, stare i bezdomne, Z bólu, strachu nieprzytomne, Czasem bite, zagłodzone, połamane, potłuczone. Jak ratować mniejszych braci, kiedy nie ma się czym płacić? Otwieramy Księgę Gości żeby spłacić zaległości. Oddać długi te, na które wystawiono już fakturę. Miły Gościu! Bardzo proszę, Wspomóż Pańcię drobnym groszem. Kup cegiełkę, proszę ładnie! Kamień z serca Pańci spadnie, więc w nim, proszę Pani/Pana, Więcej miejsca będzie dla nas! http://www.dogomania.com/forum/topic/333762-zr%C3%B3bmy-im-prezent-na-%C5%9Bwi%C4%99ta-wielki-bazar-cegie%C5%82kowy-dla-sbm-do-20122015-godz-2359/ Przesyłam buziale i merdam ogonkiem w imieniu wszystkich podopiecznych SBM ! Wasz Lolo :)
    1 point
  43. W "ustach" Doda_ brzmi to jak farsa ha, ha, ha. Że też ona ma czelność pisać cokolwiek o finansach !!!
    1 point
  44. Ja przy swoich też chodzę podrapana i posiniona no i oczywiste, że trzeba uważąć, ale w stosunku do malutkich dzieci, szczeniąt są dość delkatne, jakby rozumiały, że trzeba, jedynie pierwszy moment eskcytacji może być groźny, ale jak obwąchają to już sokój. A teraz dla oprawy humoru Leoś i Marcel, z życia wzięte :) "Mamo, a Marcel puścił bąka"
    1 point
  45. Agnieszka dopisze dzisiaj na wątku wpłaty które doszły do niej do dnia dzisiejszego, ja na razie zrobiłam rozliczenie z tego co jest już na wątku: U Agnieszki: Saldo na dzień 29.10.2015 po przelaniu do Murki 611,90 zł (post 2495) wynosi 0,00 zł + 15 zł od Yoana deklaracja stała za listopad (post 2538) + 20,00 zł od Dulska (post 2538) Saldo na dzień 08.11.2015 wynosi + 35 zł U Murki: Post 2455 z dnia 23.10.2015: Stan konta na 22 września wynosił -416 zł Wpłaty: +416 zł AgaG +100 zł agat21 Razem: +100 zł Koszty: -450 zł hotelowanie -90 zł Caniviton -20 zł odrobaczenie -10 zł przejazd do lecznicy (biopsja) -5 zł zawiezienie do lecznicy (usunięcie guzka) - 1/2 kosztów -5 zł odbiór z lecznicy (1/2 kosztów) -412 zł biopsja, usunięcie guzka, antybiotyk, histopatologia Razem: -992 zł +100 zł - 992 zł = -892 zł Stan konta na 22 październik wynosi -892 zł Post 2545 z dnia 09.11.2015: 50 zł od terry 100 zł od mar.gajko 612 zł od AgaG 250 zł od jess Łącznie 1012,00 zł 1012,00 zł – 892 zł = 120 zł u Murki
    1 point
  46. Trzymam kciuki za Was i Wasze chore zwierzaki. Dużo siły i zdrowia !
    1 point
  47. U nas dzisiaj piękny dzień, zresztą tak jak i wszystkie ostatnie. Wczoraj tylko trochę popadało ale dzisiaj już słoneczko. Pieseczki mają się dobrze i korzystają z pięknej pogody :-) [attachment=18932:IMG_6531.JPG] [attachment=18933:IMG_6536.JPG] [attachment=18934:IMG_6537.JPG] [attachment=18935:IMG_6538.JPG] [attachment=18936:IMG_6546.JPG] [attachment=18937:IMG_6558.JPG] [attachment=18938:IMG_6568.JPG] [attachment=18939:IMG_6569.JPG] [attachment=18940:IMG_6571.JPG] [attachment=18941:IMG_6582.JPG]
    1 point
×
×
  • Create New...