Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/09/14 in all areas
-
no to sama sobie dałaś odpowiedź... a co do tej modnej na dogo "socjalizacji" w trakcie szczepień (bez której jakoby pies juz na bank wyrosnie na wariata) to poza puszczaniem szczeniaka na zasikane osiedlowe trawniki jest jeszcze kilka innych sposobów . Choćby wynoszenie psa na rękach/ za pazuchą aby sobie bezpiecznie pooglądał swiat, posłuchał różnych dźwięków a wszystko bez bezposredniego kontaktu z ziemią, innymi psami, wątpliwej czystości rękami przygodnych wielbicieli2 points
-
To maleńkie serduszko niedawno trafiło do schroniska. Wystraszona, zagubiona, podgryza ludzi ze strachu, bo nie wie czy czasem krzywdy nie chcą zrobić [IMG]http://img28.olx.pl/images_tablicapl/146276567_1_644x461_znaleziona-jamniczka-mini-belchatow.jpg[/IMG] Do tego wyłysienia-grzybica? Na jednym ze zdjęć zauważyłam guzka. o jakiejkolwiek rzetelnej diagnozie i leczeniu w schronisku mozemy zapomniec :shake: Niestety w schronisku jej przyszłość jest niepewna, dla dobra psów które tam sa nie mogę pisać na ten temat. [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/0a89708567c2cf3e.html"] [IMG]http://images64.fotosik.pl/1009/0a89708567c2cf3egen.jpg[/IMG] [/URL]na drodze sunieczki pojawiła się jednak dobra dusza, ciocia Figunia która zaoferowała bdt, jest to tymczas awaryjny i czasowy(do września) ale dla suni to ogromna szansa. Chociaż dt bezpłatny potrzeba pieniędzy na leczenie suni oraz transport ze schroniska do dt. dlatego zwracam się z prośbą o wsparcie 8 czerwca sunia pojechała do bdt do Figuni:loveu: [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/a7575904c43264fe.html"] [IMG]http://images63.fotosik.pl/1007/a7575904c43264fegen.jpg[/IMG] [/URL] [FONT=verdana][B]Konto do wpłat: [SIZE=4]Fundacja SOS dla Jamników[/SIZE][/B][SIZE=4] 08 1090 1056 0000 0001 2134 2342 Góralska 3/91 ✦ 01-112 Warszawa[/SIZE][/FONT][SIZE=3][SIZE=4] tytuł wpłaty: [/SIZE][B][SIZE=4]DAROWIZNA FIGUNIA [/SIZE] [/B][/SIZE]Na transport potrzeba 350zł wyadoptowanie suni ze schroniska 50zł Wpływy: agat21 40zl Anula 20zł Olena84 60zl HELENA5 10zł barbarela 20zl moja mama 50zł ja 100zl razem 120zł deklaracje na transport: fundacja sos jamnikom 100zł koszty transportu oraz adopcji mamy pokryte, teraz zbieramy fundusze na leczenie suni1 point
-
Oto Rudy . Pies w dobrej kondycji fizycznej . Ale psychicznej.... :shake: Źle , po prostu źle ... :shake: Rudka znaleziono k/ Boguchwały , w Nosówce . Jest zadbany , dobrze wygląda ,ma piękne puszyste futerko ,być może zginął komuś . Jest niewielki , waży 11 kg . Jednak poszukiwania właściciela nic nie dały . Rudy nie może się odnaleźć w schronisku , wchodzi do budki , leży przy ściance , psa nie ma . Nie ma ochoty na kontakt z ludźmi , psami , nie chce chodzić na spacery . Miał masę kleszczy, ale większość uschniętych , więc chyba ktoś podawał mu środki ochronne :roll: , natomiast wypuszczony na zewnątrz leży spokojnie, pozwala się głaskać, wystawia brzuszek . Szukamy domu dla Rudego w trybie super pilnym , nic go nie cieszy , po prostu jak by mu się świat nagle zawalił . Wystarczy spojrzeć mu w oczy , a zobaczymy bezmiar psiej rozpaczy i bezsilności . Ten piękny pies powoli gaśnie... No cóż , pewnie to nie pierwsza i nie ostatnia taka psia depresja na dogo , ale dla tego psa to nie ma znaczenia , to on się źle czuje , to on tak przeżywa swoje nieszczęście .. :-( Kontakt w sprawie adopcji Karolina 698 693 904 Może na zdjęciach nie wygląda to tak tragicznie ...ale jest źle , naprawdę źle.. Rudek jest młody i niewielki , wygląda pięknie , w sam raz dla miłośników rudzielców !1 point
-
Słodka siwa mordka z cudnym różowiutkim jęzorkiem :) Dorotko, jesteś mistrzynią w robieniu fotek. Dziękuję Ci, że zawsze pamiętasz o Polci.1 point
-
Tym razem pani sama do mnie zadzwoniła. Były na spacerku od strony tarasu.Pani nie zamknęła drzwi, jak wracały Zojeczka śmiało weszła do domu przed panią.Skończyła chrupki i położyła się obok nóg pani, nawet zadarła łapki na kolana.Musi być dobrze.Pani jest bardzo przejęta.Instruowała męża przez telefon jak ma się zachować rano po powrocie z pracy. Zoja niby ma charakterek,ale jest bardzo delikatna psychicznie, dama z niej.1 point
-
takie to uroki, bycia domem tymczasowym. najchętniej ustawiło by sie ukrytą kamerę, zeby cały czas widzieć co sie tam dzieje...1 point
-
zdjeliśmy szwy ;) jak się nie będzie interesował to juz bedzie koniec :)1 point
-
Czasami ręce opadają ..... wiemy, że umowy pa nie mają siły sprawczej, jednakowoż beztroska adoptujących jest porażająca - na szczęście nie jest regułą Dziękujemy za słowa otuchy :) też mnie wiara nie opuszcza1 point
-
Jakie traumatyczne przezycia macie za soba :( oby bylo juz tylko lepiej, bez bolu i przykrych niespodzianek :calus:1 point
-
1 point
-
Jaki się z niej czyścioszek zrobił - wyraźnie... pojaśniała! :) Do domku trafi ino mig - jestem tego więcej niż pewna ;)1 point
-
1 point
-
Niestety, Elisabeto, chyba większość z nas tak ma - znak czasów (?) Sonia jest mądrą piesinką, z życiowym doświadczeniem i sądzę, że nie miałaby nic przeciwko... amarantowemu posłaniu :megagrin:1 point
-
Dowód na to, że cuda się zdarzają, warto w nie wierzyć i o nie walczyć! :) Tokaj z Radys - kupa sklejonego błotem futra, "siadające" stawy... Z takim tekstem został ogłoszony: TOKAJ - przy życiu trzyma go wiara w CUD Obawiamy się, że ta historia może się nie skończyć happy-endem, ale jeśli nie spróbujemy poszukać domu temu psu, nie damy mu szansy, nie będziemy mogli spać spokojnie. W kategoriach cudu rozpatrujemy znalezienie domu Tokajowi, który nie dość, że jest psem dużym, nierasowym, to jeszcze starszym... Szans na dożycie do psiej emerytury w schronisku nie ma, to jest pewne. "Siadają" mu powoli tylne łapy, potyka się, przewraca w błoto, ale zawsze wstaje - byle się nie dać, byle doczekać wyzwolenia! Tokaj bardzo chce żyć, usiłuje pokazać, że jest całkiem zdrowy i sprawny. Gdyby miał swojego Pana, który by o niego zadbał, zabrał do ciepłego domu, wspomógł lekami i suplementami, żyłby pewnie jeszcze bardzo długo. W schronisku nie ma na to szans - jego piękne futro jest oblepione mokrym błotem, które teraz nocami zamarza, tworząc skorupę. Za chwilę Tokaj będzie miał trudność nawet z wczołganiem się do budy. To nie jest stary pies. Zachowuje się bardzo rezolutnie, lgnie do człowieka, jest bardzo wdzięczny za każdą chwilę uwagi. Mógłby jeszcze pożyć, nacieszyć się lepszym życiem, okazać nowemu Panu przywiązanie, jak tylko taki pies potrafi. Ale do tego musiałaby zdarzyć się cud, w którzy wciąż jeszcze wierzymy - i my i Tokaj... Tokaj ma ok. 7-8 lat. I na cud nie trzeba było długo czekać - ledwie kilka dni! :klacz: :jumpie:1 point
-
Są takie psy,których widok wywołuje podziw,inne swym wyglądem budzę respekt..Jamniki swym widokiem zawsze na mojej twarrzy wywołują uśmiech..Tak też jest w przypadku tej odrobiny.. E/R1 point
-
Pies, czy to na wystawie czy na zawodach, nie może odpocząć na trawce, bo inni, którzy uważają że ma przesrane, podchodzą ze swoimi psami, żeby dostarczyć mu rozrywki w jego nudnym życiu.1 point
-
Nie zachęcam do czytania,bo pyskówka jaka tam miała miejsce tylko czkawką się odbija. Obawiam się,że nawet jeśli ktoś się zastanawia nad adopcją,może się wycofać ze względu na szykany........1 point
-
1 point
-
Piękne! ... podoba mi się Ogród Wiecznej Szczęśliwości mam nadzieję że jak kiedyś uda mi się zarejestrować na FB to też będą mogła zapalić świeczkę dla Kajusi i Jasi... pewnie szaleją tam razem, wszystkie nasze kochane ogonki!...i czekają na nas.... Chyba Dorotko, wraca wszystko do tego co powiedziałaś kiedyś... Jamniki uzależniają! teraz już jestem tego pewna:) ... ja jeszcze płaczę jak zaczynam mówić o Jasi( nie lubię tego! ale nie umiem powstrzymać) ale kto wie?... czy TZ nie miał racji jak opowiadał synowi , czemu tak szybko Taksa znalazła się u nas w domu( bo nie raz słyszał... O ja już się nie zgodzę!) a co miałem zrobić? mówi '' albo jamnik? albo psychiatra?1 point
-
Znalazłam ,widziałam :klacz: Tokaj szczęśliwy ,wykąpany w swoim prawdziwym domku. Kamień z serca. Wielkie dzięki dziewczyny,że jesteście :kiss_2:1 point
-
Ja jeszcze nie wyczaiłam tego co robi × Wiesz ja po smierci Edunia wylądował mna ostrym dyżurze. I chcieli mnie zatrzymać w szpitalu a ja jak maniak "nie bo ja chcę jamnika". I to było najlepsze lekarstwo. Co nie znaczy że nie myślę, nie kocham Edunia. Nadal gdy wspominam, gdy wchodzę na stronę Ogrodu Wiecznej Szczęsliwości to mam gulę w gardle. Podobnie jak wspominam Rudą, ktora jak Edunio zrobiła "niespodziankę". Ona nie chorowała, stało sie nagle. Cięzko, gardło ściska. Tak bardzo chciałabym przytulić, porozmawawiać. Tak porozmawiać bo ja zwłaszcza z Rudą dużo rozmawiałm. Ona słuchała jak najlepsza przyjaciółka. Brak bardzo brak. Ale dzięki temu ze został Rambo i Ganga to chyba moge powiedzieć że żyję. Nie wiem jakbym zniosła gdyby było jak przy Edim tylko jedno. Kolejny psiak to lek, wprawdzie tesknoty nie uleczy ale pozwoli zyć. Ktoś powiedział, że odejście psa za TM robi dziurę w sercu ale też robi serce bardziej pojemne. EDUNIO: http://wiecznyogrod.pl/pamiec-o-przyjacielu/Edunio/439 RUDA: http://wiecznyogrod.pl/pamiec-o-przyjacielu/RUDA/116671 point
-
1 point
-
Kochana,ja jestem starsza pani ,samouk i nie potrafię się poruszać po internecie zbyt dobrze. Przeglądarkę włączę,poczytam,ale tego typu akcja to dla mnie czarna magia. :nonono2: Jedyne co mogę to wykupić dla niej serię ogłoszeń.Może po świętach ,bo teraz widzę że już jest ogłaszana.1 point
-
Dziękuję :) solidne wsparcie osób na których mi zależy!... to jest prawda, że żałoba wygląda już zupełnie inaczej! kochamy... tęsknimy... wspominamy... tak samo! przecież tu się nie może nic zmienić :-( ! ale jest już ktoś kogo trzeba nakarmić,wyprowadzić(często) ktoś o kogo trzeba zadbać, zamiast usiąść i płakać( i chyba o to TZ chodziło najbardziej) wiadomo... na wątku nie pisze się wszystkiego( albo może nie od razu) ale odejście Jasi... było dla mnie szokiem! .... i tak! przez moment... pomyślałam że już nigdy, nigdy więcej! ... jestem coraz starsza! coraz słabsza!... a to jest cios, który zwala z nóg :-( ! .. teraz patrzę jak klikam...v Lubię to bo nie dowidzę zwłaszcza jak nie założę okularów i już zdarzyło mi się kliknąć w ten X nie wiem co to jest? chyba nic dobrego?1 point
-
1 point
-
1 point
-
Takiego szukaliśmy, i mam nadzieję, że znaleźliśmy. Pokochałaś go Allu.......tak samo jak ja prawda?1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Wchodzila, wychodzila, wchodzila, wychodzila ale musialyscie to wszystko przeżywać. Teraz mozna juz spokojnie oglądać ten filmik. Uff. Jesteście wielkie.1 point
-
Nasz kochany Gucio odszedł 15 czerwca,a 22 już był z nami Rufusik-półdiablę weneckie.. E/R1 point
-
1 point
-
Grażynko, nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zrobiła wydarzenie na FB dla Gwiazdy, napisała do fundacji o udostępnienie konta i szukać hoteliku :-) poprosiła o pomoc fundacje wspierające nowofundlandy?zebrać pieniądze na hotelik i sterylizację i szukać domu, tak jak ja zrobiłam dla Sawanny :-) to będzie bardzo dużo. A Gwiazda będzie miała szansę na życie. To nie jest trudne :-)1 point
-
Anica bardzo dobrz decyzja. Mój Edunio odszedł 6 sierpnia 2002 a 8 sierpnia był już Rambuś1 point
-
A jakże, będzie, będzie. Co się będziemy ograniczać. Pan Lipiec. Gwiazda i już.1 point
-
Zapraszam na bazarek z kalendarzami Wybierz Miśka i wigilijnym siankiem :loveu: http://www.dogomania.com/forum/topic/144480-kalendarze-wybierz-mi%C5%9Bka-i-sianko-na-wigilijny-st%C3%B3%C5%82-na-psiaki-i-konie-do-3112-g2200/1 point
-
Nutusia już od kilku lat przywiązuje czubek choinki do... sufitu. Od kiedy zastała pewnego dnia drzewko... w poziomie, ogołocone z większości ozdób oraz igieł :megagrin: A my się tylko bawiłyśmy w... kółko graniaste :look3: Bilbo - hasło "do trzech razy sztuka" jest przereklamowane - do dwóch wystarczy. Nie daj się już więcej zaprowadzić z powrotem tam, gdzie Cię tak naprawdę nie chcą. A że będą beczeć? Niech beczą! Na zdrowie!!!! :pissed: Trzymajcie się, chłopaki, Kreśka1 point
-
Agunia, chyba się udało, mam nadzieję, że ten link będzie działał. Przepraszamy, ale wizja jest tylko do momentu zamknięcia klatki. Potem już tylko fonia Filmik ze szczęśliwego zakończenia:) https://drive.google.com/file/d/0B7ZdN7vdMdGJbGgtZzNjSFhIZWM/view?usp=sharing1 point
-
Relacja na szybko. Kajunia spała najpierw na fotelu, potem przeniosła się na łóżko, między mnie a ścianę, Przed chwilą była oooooooogromna kałuża na fotel i piruety, gdy szłam do pokoju z miseczką. Myślałam, że będzie odsypiała 4 doby, a ona bryka jakby nigdy nic. Obawiam się demolki, gdy zostanie sama na 5 godzin, pożyjemy, zoboczymy. Najważniejsze, że jest w domku. Buziaki dla wszystkich!!!1 point
-
O mateńko, ale straszne przeżycia za Wami :shake: Jak to dobrze, że udało się zatamować krwawienie Oj, miała Niunia i nadal ma szczęście w nieszczęściu :happy1: Po tylu perypetiach trafiła wreszcie pod Twoją opiekę Kajko, zapewniłaś jej najlepszą możliwą pomoc weterynaryjną, dzięki Tobie przeżyła ostatnie powikłania, a na koniec, jak czytam, dostaje jeszcze od Ciebie największy prezent - WSPANIAŁY DOM. Tak się cieszę :multi: :multi: :multi: Przytulam Was mocno i ślę mnóstwo dobrych myśli :loveu:1 point
-
1 point
-
Myślę, że ten:) Na razie nie zapeszam, ale Pani Tedisia bardzo szczęśliwa:) tediś jest urodzonym podróżnikiem, dojechał, burknął na kota zjadł kota miskę, swoją i chodzi za Panią krok w krok.1 point
-
Z Niunia przezylismy chwile grozy :( walki o jej życie :( O sączących się krwiaczkach pisałam wcześniej. To był dopiero poczatek calej historii. Parę dni temu zrobiliśmy pełne badania kontrolne. Rewelacja, nawet po gronkowcu sladu nie bylo. Niunia wesola, fajnie przybiera na wadze, ma apetyt, a ze sie saczy...no coz. Po tak skomplikowanym zabiegu i ingerencji w mięśnie....ma prawo. Taka opinia lekarzy. Dwa czy trzy dni temu...(sama juz nie wiem) wieczorem zauważyłam, że biodro spuchło i jest bolesne, Natychmiast umówiłam sie na nastepny dzien by to skontrolowac. Spuchło w ciągu jednego dnia. Przed wyjazdem do lecznicy- delikatny, spokojny spacer z Piotrem. Wychodzili , było ok. Jak wracali, mało nie zemdlałam. Jak prosiaczek z rzeżni. Krew lała sie strumieniem :( na skorze krater, dziura o srednicy 3cm. Szybko do kliniki. Pani dr zobaczyła...wyleciał duży skrzep i na chwilke przestało krwawic. Konsultacja z dr N. z Wrocławia. Dr- prawdopodobnie peklo naczynie krwionosne. Obserwowac. To sie czasami zdarza. Opatrunek, antybiotyk, srodki p/b. Krew sie nadal lała ale nie ciągle. Sunia wesoła , jakby nic sie nie działo. Mało tego...zaczęła lepiej chodzić. Ponowne wyniki niczego niepokojącego nie pokazały. RTG równiez, chociaz sporo na zdjeciu zaslania zespolenie, a wyciagnac łapki bardziej nie mozna bylo, by nie narobic szkody. Wieczór i noc mineła mi na zmianie opatrunków w ilości niezliczalnej, dezynfekcji i zabezpieczaniu. Wczoraj krew zaczęła sie lac jeszcze bardziej.Decyzja- ponownie do kliniki i otwieramy zeby zobaczyc co sie dzieje. W samochodzie opatrunek zrobiony z 8 najwiekszych jałowych gaz zaczął juz przeciekać, a Niunia merda ogonkiem i oblizuje mi ręce, a mnie sie plakac z bezradnosci chce. Pani dr juz na nas czekała. I teraz coś, co spowodowało, że serca nam stenely . Podnosimy opatrunek-krwawi mocno, a po 2 sek ....fontanna na 3 cm. Jak z kranu :( Niunia słabnie z sek na sek. Biegiem na stół operacyjny, krew w pogotowiu.... Czekaliśmy dobrze ponad godzinę. Myślalam, ze naprawde zejde na zawal. Tak mi serce walilo. Balam sie, ze malenka umrze :((( mimo, że wiedzialam , ze jest pod dobra opieka i najwazniejsze. Krew w pogotowiu. Okazało się, ze gwozdz w zespoleniu sie poluzował i podraznial, stad to krwawienie, a juz w klinice przebil tętnicę :( Gdyby przebił wczesniej....wykrwawila by sie. Nie dojechalibysmy do kliniki. Podrazniac musial od bardzo dlugiego czasu, bo przy czyszczeniu pani dr wybrala dwie garsci ziarniny rozniego koloru. Od czarnego do zielonego, co swiadczy o dlugim rozkladzie krwi. Szczesliwie udalo sie zabezpieczyc tetnice, zatamowac krwawienie, dopbic na maxa gwozdz. Takie historie zdarzaja sie niezwykle rzadko. Prawie wcale. Pani dr powiedziala, ze nikt nie zawinil. Byc moze sunia na swiezo zle stanela, podskoczyla lub cos innego spowodowalo, ze gwozdz sie poluzowal. Trudno teraz to okreslic. Niestety, kosci nie zrastaja sie tak jak powinny. To bylo jednak do przewidzenia bo reoperacja odbyla sie 4 miesiace po wypadku :( i dr ostrzegal, ze gojenie to dlugi proces. Wazne to, ze zyje. Jest teraz biedna, oslabiona, ale nawodniona dochodzi do siebie. Odrobinke zjadla co mnie bardzo cieszy. Znowu obolala :( Mysle, ze najgorsze za nami chociaz wciaz mam ogromny stres i modle sie zeby jak naszybciej mozna bylo wyciagnac ten gwozdz :((( Jestem psychicznie i fizycznie jak przepuszczona przez maszynke. Rozpisalam sie ale nie zycze nikomu takiego przezycia. Wiem tylko jedno. Juz nie jestesmy jej domem tymczasowym. Nigdy Jej nie oddamy nikomu. Nie po takiej walce. A to Słoneczko dalej oblizuje mi rece i twarz <3 Jest taka kochana i bardzo dzielna .1 point
-
1 point
-
Rivcia jest już w swoim domku :jumpie: KOCHANA RIVCIU TERAZ BAW SIĘ W SWOIM WŁASNYM DOMKU, W KTÓRYM SZCZĘŚCIA,RADOŚCI,CIEPŁA I MIŁOŚCI NIGDY DLA CIEBIE NIE ZABRAKNIE!!!1 point
-
Kra chciała skorzystać z toalety bo miała sraczke po kociej karmie a wy się czepiacie. Sprytnie kombiniwała tylko jej nie wyszło... A tak sie zastanawiam, dlaczego nie używacie klatek?1 point