Ewa&Duffel Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 O, jak fajnie, że znowu są plaże nad Wisłą :) Musimy się tam jakoś wybrać w najbliższym czasie, póki jeszcze w miarę ciepło jest ;) Świetnie woda wyszła na tym zdjęciu !!! http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0791.jpg Quote
AgataP Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0859.jpg przyczajony tygrys, ukryty smok :) http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0878.jpg mimo, że Jari to przeważnie dostojnie wychodzi na zdjęciach, to czasem też zdarza się mina z tych nienajinteligentniejszych:diabloti: Quote
FredziaFredzia Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0864.jpg no jednak siły natury są niepokonane. A do tego zdjęcia - jaki Jari ma tutaj piękny wykrok! Quote
WATACHA Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 He,he,he śmieszne http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0774.jpg Łoooooo Matko, nie udławił się http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0838.jpg I o co te pretensje ?;) http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0882.jpg Quote
evel Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 Amber napisał(a):Ja też nie wiem o co chodzi z tym noszeniem psów na rękach. Jak Cortina była szczupła ;) i ważyła ok. 6 kg to też mogłam ją wszędzie nosić, ale po co? :niewiem: Wczoraj szłam z Jarim po chodniku, a przed nami dwie paniusie niosły yorka przez cały czas jak za nimi szliśmy. Traktują te psy jak niepełnosprawne. To ja Ci powiem :evil_lol: Jak masz psa ze schizami plus uszkodzoną tchawicą gratis (a więc odpada łańcuszek/zacisk) to są sytuacje, gdy pies postanawia się oddalić galopem, bo oto np. jedzie straszny autobus i na pewno pieska zje! :diabloti: W takiej sytuacji rzeczony piesek wychodzi z szelek i fruuuu... Po kilku takich akcjach, stwierdziłam, że nie ma co się wprowadzać w stan przedzawałowy i nauczyłam Zuza komendy "chodź na rączki" - wygląda to chyba dość śmiesznie, bo budzi w ludziach pozytywne odczucia (zawsze się uśmiechają), ale przynajmniej mam pewność, że mój pies w akcie paniki nie zostanie krwawą miazgą na ulicy ;) W każdej innej sytuacji pies chodzi na własnych stopach, po to ma aż cztery, żeby używać :diabloti: Aaa, jeszcze jak się musimy minąć z jakimś zrytym beretem, który nie panuje nad swoim psem - wolę wziąć Zu pod pachę i się minąć jak ludzie niż bić się z czyimś psem, przy okazji uważając, żeby nie skrzywdzić swojego :roll: Kurde, małe psy są szalenie niepraktyczne :evil_lol: Amber napisał(a):Szczerze to z dużym psem jest zupełnie inaczej niż z małym i nie ma zbyt wielu sytuacji w których trzeba go podnosić, bo sam sobie daje radę w większości wypadków. No i ludzie zazwyczaj inaczej patrzą na dużego psa... Ja po dzisiejszej akcji w akcie rozpaczy pomyślałam, że chyba muszę poznać jakiegoś rottka czy innego "mordercę z tą mordą taką" i wychodzić na spacery z obstawą, bo nagle wtedy się znajdują smycze, obroże... :roll: A tam, że mam małego, chorego i wrażliwego psa, a pff... Jak słyszę "ale mój nic nie zrobi" to uruchamiają mi się mordercze instynkty :cool1: Niestety, jedyny dobermanopodobny produkt na mojej wsi to pseudo-dobka, która ma jedno uszko bardziej i nasrane pod sufitem, bo się rzuca na wszystko, co żywe :( Tak sobie zapytam - skąd można sobie ew. sprowadzić kopiowanego dobka? :siara: Quote
Bolsbokser Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 Jeśli chodzi o fanów i przeciwników konkretnych ras, to mojego Boksera (białego z niebieskim okiem) ludzie postrzegają jako wcielenie zła. Na szczęście ma również fanów tyleż samo, co antyfanów. Rzadko go zabieramy w publiczne miejsca typu restauracje etc. Jednakże mamy jedną ulubioną 30km od domu i tam jako nieliczni z gości możemy na ogródku siedzieć z psem (bez względu na rasę, maść, płeć etc.) Bachorom rozwrzeszczanym kategorycznie mówimy STOP. Ostatnio miałam sytuację, kiedy to na dzikiej plaży, gdzie przebywać mogą dosłownie wszyscy, również psy i niestety również rozwrzeszczane bachory. Albin rozpędził się, od tak, i pobiegł w kierunku małej dziewczynki. Ale nie biegł do niej, tylko w tę samą stronę. Ta ok. 5-letnia dziewczynka na widok Albina, który był w odległości ok.15 metrów i kompletnie nią niezainteresowany, narobiła tyle pisku, że mój biedny głuchy pies to "usłyszał" i się przestraszył. Odskoczył jak poparzony. Zaś od rodziców usłyszałam coś takiego: "Wypier ... aj z tym psem, bo jak nie, to za raz możesz mieć martwego psa !!!" No pełna kulturka. W tym momencie nóż w kieszeni mi się otworzył. PS. piękny portrecik http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0629.jpg Amber, cykasz je z polaryzatorkiem ? Quote
Amber Posted September 6, 2011 Author Posted September 6, 2011 Ewa&Duffel napisał(a):O, jak fajnie, że znowu są plaże nad Wisłą Musimy się tam jakoś wybrać w najbliższym czasie, póki jeszcze w miarę ciepło jest Świetnie woda wyszła na tym zdjęciu !!! http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0791.jpg A zapraszam, codziennie z Jarim wychodzę :evil_lol: Wpadajcie kiedy chcecie ;) AgataP napisał(a):http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0859.jpg przyczajony tygrys, ukryty smok http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0878.jpg mimo, że Jari to przeważnie dostojnie wychodzi na zdjęciach, to czasem też zdarza się mina z tych nienajinteligentniejszych:diabloti: Bo on tylko na fotach tak dostojnie wychodzi. Pozer :lol: Naprawdę jest totalnym głupkiem, na filmach widać to lepiej ;) FredziaFredzia napisał(a):http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0864.jpg no jednak siły natury są niepokonane. A do tego zdjęcia - jaki Jari ma tutaj piękny wykrok! Byłby piękniejszy gdyby nie biegł inochodem ;). Ale jako, że karierę wystawową mamy raczej za sobą, więc chrzanić to, niech sobie biega jak mu wygodnie :p WATACHA napisał(a):He,he,he śmieszne http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0774.jpg Łoooooo Matko, nie udławił się http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0838.jpg I o co te pretensje ?;) http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0882.jpg Nie wiadomo o co... Zawsze chodzimy na przystań się osuszyć po kąpieli i Jari dostaje tam głupawki, biega, szczeka, tarza się ;) evel napisał(a):To ja Ci powiem :evil_lol: Jak masz psa ze schizami plus uszkodzoną tchawicą gratis (a więc odpada łańcuszek/zacisk) to są sytuacje, gdy pies postanawia się oddalić galopem, bo oto np. jedzie straszny autobus i na pewno pieska zje! :diabloti: W takiej sytuacji rzeczony piesek wychodzi z szelek i fruuuu... Po kilku takich akcjach, stwierdziłam, że nie ma co się wprowadzać w stan przedzawałowy i nauczyłam Zuza komendy "chodź na rączki" - wygląda to chyba dość śmiesznie, bo budzi w ludziach pozytywne odczucia (zawsze się uśmiechają), ale przynajmniej mam pewność, że mój pies w akcie paniki nie zostanie krwawą miazgą na ulicy ;) W każdej innej sytuacji pies chodzi na własnych stopach, po to ma aż cztery, żeby używać :diabloti: Aaa, jeszcze jak się musimy minąć z jakimś zrytym beretem, który nie panuje nad swoim psem - wolę wziąć Zu pod pachę i się minąć jak ludzie niż bić się z czyimś psem, przy okazji uważając, żeby nie skrzywdzić swojego :roll: Kurde, małe psy są szalenie niepraktyczne :evil_lol: No i ludzie zazwyczaj inaczej patrzą na dużego psa... Ja po dzisiejszej akcji w akcie rozpaczy pomyślałam, że chyba muszę poznać jakiegoś rottka czy innego "mordercę z tą mordą taką" i wychodzić na spacery z obstawą, bo nagle wtedy się znajdują smycze, obroże... :roll: A tam, że mam małego, chorego i wrażliwego psa, a pff... Jak słyszę "ale mój nic nie zrobi" to uruchamiają mi się mordercze instynkty :cool1: Niestety, jedyny dobermanopodobny produkt na mojej wsi to pseudo-dobka, która ma jedno uszko bardziej i nasrane pod sufitem, bo się rzuca na wszystko, co żywe :( Tak sobie zapytam - skąd można sobie ew. sprowadzić kopiowanego dobka? :siara: Ja nie wiem... Nigdy jamnic na ręce nie brałam... Może dlatego, że w razie ataku mam zajęte ręce i nie mogłabym się bronić. Całe szczęście, że u mnie na osiedlu nie ma psychicznych psów, wszystkie są na smyczy (tj. jeden nie jest, ale to oddzielna historia :lol:) i nigdy tak naprawdę nic z agresją w ich stronę nie startowało. Bo wesołe inaczej labusie to inna sprawa. Nawet dziś na sralniku biegał sobie taki wesołek, totalnie nieodwoływalny. Całe szczęście dopadł jakiegoś terierka na flexi i kto inny odstawiał tańce plemienne :p Tj. do nas też labuś podbiegł (byłam z jamnicami) ale chyba wyczuł moje nastawienie "jeszcze jeden krok w naszą stronę, a skopie ci tyłek" :lol: więc szybko zaniechał prób "zabawy" ;) Pańco oczywiście równie wesoły jak piesek wołał "wracaj", a smycz dyndała mu na szyi. Jeszcze rozumiem spuszczać psa na dużym sralniku skrzyżowanie dalej, ale na małym sralniku zazwyczaj wszystkie psy są zawsze na smyczach, bo raz, że jest mały ;) a psów dużo, a dwa, że jest otoczony ze wszystkich stron jezdnią. O wypadek nie trudno. Co do kopiowania to wybór jest całkiem spory: Ukraina, Węgry, Serbia, Mołdawia, Rumunia, nie wiem jak z Bułgarią, Macedonią i Albanią ale chyba nie ma problemu. No i oczywiście Białoruś i Rosja, ale tam gorzej bo trzeba mieć wizę. Tu jest taka zmyślna tabelka http://en.wikipedia.org/wiki/Docking_%28dog%29 ale nie wiem jak z jej aktualnością. W sumie też nie ma problemu, żeby się dogadać z hodowcą i odebrać psiaka np. na wystawie w połowie drogi. Poznańska wystawa też jest zwykle dobrym miejscem, bo sporo osób ze wschodu ją odwiedza co roku. Jestem w ogóle ciekawa, czy jakieś hodowle w PL zakończą działalność po wprowadzeniu zakazu? W Niemczech z tego co czytałam populacja dobermana spadła o 70%. Za to w innych krajach bez zakazu pewnie zacierają rączki :cool3: Ja jeszcze nie wiem z jakiego kraju będę mieć następnego psa. Oczywiście marzy mi się Sant Kreal, ale pewnie na marzeniach się skończy, tym bardziej, że będę kupować psa na kanapę, a dobrzy hodowcy niechętnie sprzedają psy do tego celu. Bolsbokser napisał(a):Jeśli chodzi o fanów i przeciwników konkretnych ras, to mojego Boksera (białego z niebieskim okiem) ludzie postrzegają jako wcielenie zła. Na szczęście ma również fanów tyleż samo, co antyfanów. Rzadko go zabieramy w publiczne miejsca typu restauracje etc. Jednakże mamy jedną ulubioną 30km od domu i tam jako nieliczni z gości możemy na ogródku siedzieć z psem (bez względu na rasę, maść, płeć etc.) Bachorom rozwrzeszczanym kategorycznie mówimy STOP. Ostatnio miałam sytuację, kiedy to na dzikiej plaży, gdzie przebywać mogą dosłownie wszyscy, również psy i niestety również rozwrzeszczane bachory. Albin rozpędził się, od tak, i pobiegł w kierunku małej dziewczynki. Ale nie biegł do niej, tylko w tę samą stronę. Ta ok. 5-letnia dziewczynka na widok Albina, który był w odległości ok.15 metrów i kompletnie nią niezainteresowany, narobiła tyle pisku, że mój biedny głuchy pies to "usłyszał" i się przestraszył. Odskoczył jak poparzony. Zaś od rodziców usłyszałam coś takiego: "Wypier ... aj z tym psem, bo jak nie, to za raz możesz mieć martwego psa !!!" No pełna kulturka. W tym momencie nóż w kieszeni mi się otworzył. PS. piękny portrecik http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0629.jpg Amber, cykasz je z polaryzatorkiem ? A zdradzisz nazwę restauracji? Może też się wybiorę? Skoro wpuszczają groźne dobermany ;) No kulturka pełna :shake: Jestem ciekawa w jaki sposób chcieli by Albina uśmiercić i kto by kogo finalnie zatłukł :diabloti: Co jak co ale bokser też może się wkurzyć, a jak to zrobi to wolę nie stać mu na drodze :p Na nasz widok rodzice zawsze zabierają dzieciaki, a i ja uważam, bo czasem zaczynają się też drzeć, a wtedy Jari zaczyna szczekać, bo myśli, że coś nam grozi i w ogóle jest "masakra". Pracuje nad tym właśnie, ale nie jest łatwo. Nie znam też żadnych normalnych dzieci, żeby pies się oswoił. Teraz zawsze mam ze sobą mały patyczek, taki żeby mi się mieścił w nerce. Jak widzę jakieś dzieciaki to go wyciągam, Jari szaleje ze szczęścia na jego widok i mijamy je bezkolizyjnie, bo on nawet ich nie zauważa tak jest zaabsorbowany patyczkiem ;). Ale nie wiem czy ta metoda będzie działać wiecznie. Gdyby ludzie nas normalnie mijali bez wrzasków to problem by nie powstał, a tak to "zepsuli" mi psa. Fotki cykam bez polaryzacyjnego, on chyba przyciemnia zdjęcia, a ja i tak mam ciemne szkło. Quote
chrupcia Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 Amber napisał(a):Ja też nie wiem o co chodzi z tym noszeniem psów na rękach. Jak Cortina była szczupła ;) i ważyła ok. 6 kg to też mogłam ją wszędzie nosić, ale po co? :niewiem: Wczoraj szłam z Jarim po chodniku, a przed nami dwie paniusie niosły yorka przez cały czas jak za nimi szliśmy. Traktują te psy jak niepełnosprawne. Ja też tego nie rozumiem. Ale o ile psy duże, wyglądające "groźno" mają gorzej u ludzi, którzy nasłuchali się różnych pierdół na temat ich agresywności tak yorki mają przes***e u ludzi, którzy lubują się w psach większych, bo wszyscy uważają, że yorki to psy które się ubiera, nosi na rączkach i są to małe upierdliwe nic nie umiejące stworzenia. Do małego psa trzeba odpowiednio podejść i nie brać ich właśnie za takie laleczki, bo mimo iż są małe to baaardzo mądre bestyjki. Widziałam kilka takich panienek z joreczkami na rączkach i tego nie pochwalam.... pies to pies, mały czy duży, z długim czy krótkim włosem. Ja Jazz'a kompletnie nie traktuje jak maskotki. Raz na przystanku w zimie zaczepił mnie pan i powiedział "taki mały pies, zlituj się nad nim dziewczyno w takie mrozy, weź go na ręcę" a właśnie że nie wezmę, bo pies to pies te kilka minut na autobus zaczeka, chociaż też zależy jak się mały zachowuje, bo raz jak było naprawde bardzo zimno to zaczął mi łapki podnosić i piszczeć tak mu było zimno to go wzięłam na ręce, ale to już takie przypadki kiedy faktycznie trzeba, i to do tego co napisała evel, zależy jak pies reaguje, mój zawsze grzecznie czeka na autobus, a mnie o wiele łatwiej go wziąć na ręce i chwile przytrzymać niż żeby każdy miał na niego uważać w autobusie. Nooo jedynie czego nie mogę udowodnić że tak nie jest to "york szczekacz" bo mój po kastracji zrobił się w tej dziedzinie straszny na spacerach...ale może uda mi sie i nad tym zapanować ;) Quote
Amber Posted September 7, 2011 Author Posted September 7, 2011 No tak, zima to oddzielny temat, Finka w mrozy w ogóle nie chce chodzić. Cortina trochę lepiej, ale jak jest bardzo zimno to też szybko się poddaje. Poza tym jamnicze brzuchy zwisają blisko ziemi więc marzną ze wszystkich stron. Do tego obie nie znoszą kubraczków. Jeszcze Cortina jak cię mogę ale Finka, która najbardziej potrzebuje ubranka kroku w nim nie zrobi. Pamiętam jaki był cyrk jak miała kubrak posterylizacyjny... trzeba było zdejmować, bo za Chiny nie chciała się odsikać ;) Z nowości to dziś moja praca nad odwrażliwiania szczekania na dzieci została zniweczona. Zostawiłam Jariego na chwilkę w samochodzie, poszłam po coś do domu, wracam i patrzę, że jakieś dwa bachory go drażnią przez szybę :angryy: Witki mi opadły... Tygodniowa praca na nic i wolę nie wiedzieć czy jeszcze Jari kiedykolwiek dzieci polubi :shake: Mam słownie pięć zdjęć z dzisiejszego spaceru, bo zaczęło padać :p Quote
Naklejka Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg to fajne :) ehh... ja tez za każdym razem jak się nad młodym napracuję to ktoś to zepsuje... Quote
chrupcia Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 No to mój w derce jeszcze jakoś pójdzie, ale jak kombinezon ma założony w wysokie mrozy to już nie bardzo... ja mu chce jak najlepiej, a on swoje ;) to niech mu marznie duupka. Quote
Amber Posted September 7, 2011 Author Posted September 7, 2011 A i jeszcze kogoś zareklamuje ;). Jest śliczna sunia w typie dobermana do oddania w Piasecznie koło Warszawy: http://nadzieja-dobermana.pl/psiak/548 znajoma z forum dobków ją odwiedza, suka jest bardzo fajna, tylko z kotami ma problem ;)... Na miejscu evel to bym się nawet nie zastanawiała :evil_lol: Quote
Bolsbokser Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 A gdzie Ty takie kwiatuski znalazłaś http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg ??? Piękne. My też tam chcemy na spacerek, by fotki cudne popstrykać :) Tak myślałam, że bez polarka. No szkoda, bo jakość byłaby lepsza i kolorki może troszkę. Wracając do tematu noszenia małych psiaków i nadmiernego traktowania ich jak laleczki, czy jeszcze gorzej jak człowieka ... Dzisiaj na spacerku spotkaliśmy chihuałkę. Rozszczekała się w niebogłosy, jak ujrzała Albina, który, nota bene, olał ją totalnie. Paniulka uspokajała ją w dość dziwny sposób, jak dla mnie. Przykucnęła, zawołała "do mnie", po czym ... złapała ją od dołu za mordę, skierowała ją na swoje oczy i ... przemawia: "spójrz mi prosto w oczy !!! Jak Ty się zachowujesz ??? Tak nie wolno ....... etc.etc." Gały mi na wierzch wyszły. A to ja wtrącę tutaj swojego Newsa: Mój Mąż zostawił Albina przed sklepem, po czym wraca i ... widzi dwie panny gadające do naszego psa. Kiedy podszedł do nich, spytały, jak ma na imię, bo wypróbowały już wszystkich, jakie spotkały u psów. Zaczęły wyrywać mojego męża, zagadywać ... A Leszek powiedział tylko, że jest głuchy i poszedł. Nie były zadowolone. W dodatku Leszek uśmiał się po pachy, kiedy zobaczył ich minę na wieść, że gadały do głuchego i psa :) Quote
omry Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 Amber napisał(a): Klata jak u pirata :loveu: Quote
Migori Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg łaaaa we wrzosach ! Bomba! Co do dzieci. Moja dzieci uwielbia, ale jak siedzi zamknięta w samochodzie to dostaje spazmów jak ktoś podchodzi do szyby - nieważne kto, dziecko czy dorosły... Na zewnątrz luzik. Poza tym... Niech szczeka, nikt ci karety nie ukradnie :) Quote
zaba14 Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0878.jpg haha jak scooby doo :P co on taki rozszczekany na tych fotkach? ;) Co do dzieci to ja mojej nie ufam, moja kocha chrześniaka mojego TZta ;) nawet śmiem twierdzić, że gdyby ktoś z nas podniósł na Bryanka ręke to Miya nie była by nam dłużna :P :P Innym dzieciom nie ufa, także nie jestem w stanie przewidzieć jej reakcji... Quote
Bolsbokser Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 jari tutaj http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0878.jpg to chyba już do Albinka mojego się upodabnia. Choć Albina nikt nie prześcignie w debilnych minach :) PS. jak spadną jesienne, kolorowe liście, koniecznie trzeba ruszyć w plener na sesję :) Quote
kalyna Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg ale te kwiatki mu pasują :loveu: piękna dziewczyna jest do adopcji :loveu: szkoda, że tak została potraktowana :( i takie pytanie jakim obiektywem focisz? Quote
evel Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 Amber napisał(a):A i jeszcze kogoś zareklamuje ;). Jest śliczna sunia w typie dobermana do oddania w Piasecznie koło Warszawy: http://nadzieja-dobermana.pl/psiak/548 znajoma z forum dobków ją odwiedza, suka jest bardzo fajna, tylko z kotami ma problem ;)... Na miejscu evel to bym się nawet nie zastanawiała :evil_lol: Hahaha! Tośmy się pośmiali, nie? :evil_lol: Mając pindę Zuzolindę raczej nie zdecyduję się na drugą temperamentną sukę, to jakoś tak podobnie, jak u Ciebie - no bo dlaczego masz samca? ;) Bo ja oprócz ogólnego faktu posiadania narwanej małej futrzałki muszę też patrzeć na to, że futrzałka jest niewydolna oddechowo (to tak między innymi) i że spięcia z drugą suką byłyby raczej naturalnym zjawiskiem od czasu do czasu - no jednak się trochę boję... Z samcem to inna bajka, ponoć - samiec ma generalnie stosunek olewczo-poddańczy do starszej suki, jeśli suka go sobie ustawi po gestapowsku, a śmiem przypuszczać, że Zu da ewentualnemu gówniarzowi twardą szkołę życia :diabloti: Oczywiście, o ile dożyje :roll: Dodatkowo, że się tak wyrażę, jestem chwilowo na życiowym zakręcie (jak to brzmi :cool1:) i naprawdę nie wiem, jak to wszystko się potoczy, znaczy oczywiście nie ma opcji, żeby przestać dzielić życie z Zuzem, ale być może będę musiała poczekać na drugie futro dłużej niż myślałam :roll: http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg kocham wrzosowiska! A tu wrzosowisko z niespodzianką :loveu: A co pan J. ma a łokciu swym? Quote
Amber Posted September 7, 2011 Author Posted September 7, 2011 Naklejka napisał(a):http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg to fajne ehh... ja tez za każdym razem jak się nad młodym napracuję to ktoś to zepsuje... I kółko się zamyka, a pies robi się coraz gorszy :shake: Z drugiej strony przecież nie możemy ich zamykać w domu i chować przed światem. Ech... Dla tych dzieci przeznaczam ten oto filmik... Tak się kończy drażnienie dobermana w samochodzie :evil_lol: [video=youtube;6atujJeKja8]http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=6atujJeKja8[/video] chrupcia napisał(a):No to mój w derce jeszcze jakoś pójdzie, ale jak kombinezon ma założony w wysokie mrozy to już nie bardzo... ja mu chce jak najlepiej, a on swoje to niech mu marznie duupka. No właśnie ja mam tylko kombinezon, może zafunduje jej derkę... Choć wątpię... Kubrak sterylizacyjny jest z cieniutkiego materiału a też jej przeszkadzał. Bolsbokser napisał(a):A gdzie Ty takie kwiatuski znalazłaś http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg ??? Piękne. My też tam chcemy na spacerek, by fotki cudne popstrykać Tak myślałam, że bez polarka. No szkoda, bo jakość byłaby lepsza i kolorki może troszkę. Wracając do tematu noszenia małych psiaków i nadmiernego traktowania ich jak laleczki, czy jeszcze gorzej jak człowieka ... Dzisiaj na spacerku spotkaliśmy chihuałkę. Rozszczekała się w niebogłosy, jak ujrzała Albina, który, nota bene, olał ją totalnie. Paniulka uspokajała ją w dość dziwny sposób, jak dla mnie. Przykucnęła, zawołała "do mnie", po czym ... złapała ją od dołu za mordę, skierowała ją na swoje oczy i ... przemawia: "spójrz mi prosto w oczy !!! Jak Ty się zachowujesz ??? Tak nie wolno ....... etc.etc." Gały mi na wierzch wyszły. A to ja wtrącę tutaj swojego Newsa: Mój Mąż zostawił Albina przed sklepem, po czym wraca i ... widzi dwie panny gadające do naszego psa. Kiedy podszedł do nich, spytały, jak ma na imię, bo wypróbowały już wszystkich, jakie spotkały u psów. Zaczęły wyrywać mojego męża, zagadywać ... A Leszek powiedział tylko, że jest głuchy i poszedł. Nie były zadowolone. W dodatku Leszek uśmiał się po pachy, kiedy zobaczył ich minę na wieść, że gadały do głuchego i psa Takie wrzosowiska są myślę teraz w każdym lesie. Tutaj to Choszczówka oczywiście. Z polarkiem spróbuję następnym razem. Jutro może przyjedzie Ewa z Dufflem jak nie będzie jakiegoś huraganu to pocykam. Ale widzę po prognozie, że ma być jeszcze ładna pogoda w następnym tyg. więc wtedy też coś cyknę w słoneczku. Przemawianie do psów to oddzielny temat. Ja czasem lubię sobie pogadać do Jariego ale jak jesteśmy np. nad Wisłą gdzie nie ma żywego ducha i dzięki temu przyjemniej spędzamy czas ;). Mam na osiedlu babkę chyba niezbyt zdrową psychicznie, która nawija do psa calutki czas "choć tutaj, powąchaj trawkę, o zobacz, pieseczek idzie, zły pieseczek (to o Jarim :evil_lol:), poczekaj, postoimy, pójdzie sobie, a my do domku potem też pójdziemy" itp. :lol: A z Albinem scena genialna :evil_lol: I jakiego fajnego masz TŻ, odporny na podrywy, ze świecą szukać :cool3: omry napisał(a):Klata jak u pirata Bo Jari to jest piękny pies, tylko niestety nie może rozwinąć skrzydeł :roll: weszka napisał(a):Nacieszyłam oczy na dobranoc Jak miło :oops: Dziękujemy :) Migori napisał(a):http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg łaaaa we wrzosach ! Bomba! Co do dzieci. Moja dzieci uwielbia, ale jak siedzi zamknięta w samochodzie to dostaje spazmów jak ktoś podchodzi do szyby - nieważne kto, dziecko czy dorosły... Na zewnątrz luzik. Poza tym... Niech szczeka, nikt ci karety nie ukradnie Hm... To mnie pocieszyłaś, że może on dzieci inaczej postrzega w i na zewnątrz. Jari ogólnie nie szczeka w samochodzie tak po prostu, nawet na psy. Chyba, że ktoś się zbliży za bardzo, wtedy zaczyna nadawać, ale to w końcu pies obronny, ma prawo ;). O dziwo w samochodzie zostaje sam dużo ładniej niż w domu, nigdy niczego nie zniszczył, jeździ też bardzo fajnie. A samochodu to wiem, że raczej nikt nie buchnie :evil_lol: Jeszcze są też tam 2 krwiożercze jamnice, to już w ogóle. Przypomniał mi się widok po jednej z wystaw, gdzie samochód był zapełniony 5 amstaffami... I jak ktoś przechodził to wszystkie zaczynały szczekać. Widok nieziemski. Auto bezpieczne w 100% myślę :lol: zaba14 napisał(a):http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0878.jpg haha jak scooby doo :P co on taki rozszczekany na tych fotkach? Co do dzieci to ja mojej nie ufam, moja kocha chrześniaka mojego TZta nawet śmiem twierdzić, że gdyby ktoś z nas podniósł na Bryanka ręke to Miya nie była by nam dłużna :P :P Innym dzieciom nie ufa, także nie jestem w stanie przewidzieć jej reakcji... W tym miejscu gdzie tak szczeka, to zawsze chodzimy się wysuszyć po kąpieli. Wtedy dostaje głupawki, tarza się w trawie i szczeka sam do siebie ;). Całe szczęście może to robić do woli w tamtym miejscu ;). Bolsbokser napisał(a):jari tutaj http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0878.jpg to chyba już do Albinka mojego się upodabnia. Choć Albina nikt nie prześcignie w debilnych minach PS. jak spadną jesienne, kolorowe liście, koniecznie trzeba ruszyć w plener na sesję Oj, boksery są niezrównane w minach to fakt. A jesień jest extra na fotki. Już w zeszłym roku robiłam. Niestety taka marna jakość bo są wgrane na tinypic, a oryginałów już nie mam, bo mi poszedł dysk ze wszystkimi zdjęciami :shake: W tym roku myślę, że zrobię lepsze :p kalyna napisał(a):http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg ale te kwiatki mu pasują piękna dziewczyna jest do adopcji szkoda, że tak została potraktowana i takie pytanie jakim obiektywem focisz? Focę dwoma: Nikkor AF-S 18-105 mm f/3.5-5.6 ED i AF-S DX 55-200 mm f/4-5.6G ED. Te dzisiejsze były robione 55-200 dlatego kadry takie ciasne. evel napisał(a):Hahaha! Tośmy się pośmiali, nie? Mając pindę Zuzolindę raczej nie zdecyduję się na drugą temperamentną sukę, to jakoś tak podobnie, jak u Ciebie - no bo dlaczego masz samca? Bo ja oprócz ogólnego faktu posiadania narwanej małej futrzałki muszę też patrzeć na to, że futrzałka jest niewydolna oddechowo (to tak między innymi) i że spięcia z drugą suką byłyby raczej naturalnym zjawiskiem od czasu do czasu - no jednak się trochę boję... Z samcem to inna bajka, ponoć - samiec ma generalnie stosunek olewczo-poddańczy do starszej suki, jeśli suka go sobie ustawi po gestapowsku, a śmiem przypuszczać, że Zu da ewentualnemu gówniarzowi twardą szkołę życia Oczywiście, o ile dożyje Dodatkowo, że się tak wyrażę, jestem chwilowo na życiowym zakręcie (jak to brzmi ) i naprawdę nie wiem, jak to wszystko się potoczy, znaczy oczywiście nie ma opcji, żeby przestać dzielić życie z Zuzem, ale być może będę musiała poczekać na drugie futro dłużej niż myślałam http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg kocham wrzosowiska! A tu wrzosowisko z niespodzianką A co pan J. ma a łokciu swym? Spoko, spoko to żarcik był przecież - nie musisz się tłumaczyć. Ja po prostu staram ci się wybić z głowy owczarki i inne piesecki i nakierunkować na jedyną właściwą rasę :evil_lol: A suczka jest do wzięcia i jakby ktoś inny szukał dobermanki to polecam. Na łokciu to jest dowód miłości do mnie :lol: Jari ma swoje posłanie za ścianą, ale w nocy migruje pół na pół do mojego pokoju i śpi na deskach obok łóżka :p Nie mogę tam położyć kolejnego posłania bo mam za mały pokój, a dywan byłby zaraz cały brudny. No i w ten sposób Jari nie ma sierści na łokciach ;). O zamknięciu pokoju przed nim nawet nie ma co marzyć, byłby płacz na całą Warszawę :lol: Teraz akurat śpi na posłaniu, a w brzuchu ma rozgotowany mocno ryż z gotowaną wołowiną. Jeśli ryż sprawdzi się w roli wypelniacza tak dobrze jak pyry to odetchnę z ulgą... W końcu wrzucić woreczek ryżu, a obrać stertę ziemniaków to nie to samo ;). A na koniec skoro się tak Jari we wrzosach podoba, to dam jeszcze jedną fotkę. W sumie minę ma tę samą, tylko kadr inny ;) Quote
Bolsbokser Posted September 8, 2011 Posted September 8, 2011 Amber napisał(a): Takie wrzosowiska są myślę teraz w każdym lesie. Tutaj to Choszczówka oczywiście. A możesz jaśniej, gdzie ta choszczówka ? Amber napisał(a): Przemawianie do psów to oddzielny temat. Ja czasem lubię sobie pogadać do Jariego ale jak jesteśmy np. nad Wisłą gdzie nie ma żywego ducha i dzięki temu przyjemniej spędzamy czas ;). Mam na osiedlu babkę chyba niezbyt zdrową psychicznie, która nawija do psa calutki czas "choć tutaj, powąchaj trawkę, o zobacz, pieseczek idzie, zły pieseczek (to o Jarim :evil_lol:), poczekaj, postoimy, pójdzie sobie, a my do domku potem też pójdziemy" itp. :lol: Wiesz, gadać i ja gadać - do głuchego Albina. Pogadam sobie, a co :evil_lol: Ale można być przy tym normalnym (chociaż gadanie do głuchego ... chyba nie zaliczam się do normalnych ?!). Amber napisał(a): A z Albinem scena genialna :evil_lol: I jakiego fajnego masz TŻ, odporny na podrywy, ze świecą szukać :cool3: No oczywiście, że ze świeczką :loveu: Amber napisał(a): A na koniec skoro się tak Jari we wrzosach podoba, to dam jeszcze jedną fotkę. W sumie minę ma tę samą, tylko kadr inny ;) http://img171.imageshack.us/img171/1650/dsc0923l.jpg I ta fotka nawet bardziej mi leży :) A filmik genialny :) Podpisuję się pod dedykacją, ale nie dla dzieci, tylko ich nienormalnych rodziców, co to swe dzieci tak wychowali. Quote
Ewa&Duffel Posted September 8, 2011 Posted September 8, 2011 Bolsbokser napisał(a):A możesz jaśniej, gdzie ta choszczówka ? Choszczówka jest na Białołęce ;) Od nas z Bródna można tam dojechać autobusem 176. Pięknie Jari wygląda we wrzosach :loveu::loveu::loveu: Co do dzieci...ja już nie mam siły ostatnio :shake: Wczoraj szłam z Dufflem przez polanę, za nami rodzice i chyba babcia z 2-letnią dziewczynką. Kiedy zobaczyłam, że się zbliżają, zeszłam na bok i przytrzymałam psa za obrożę. Dziecię oczywiście zaczęło radośnie podążać w naszą stronę, a babcia za nim. Odeszłam jeszcze kawałek dalej i proszę, żeby nie podchodzić. Zero reakcji, bo dziecko chce pogłaskać :angryy: Miałam do wyboru albo uciekać galopem, albo wsadzić sobie psa na głowę, albo już pozwolić parę razy pogłaskać :angryy: Duffel przy mnie jakoś znosi głaskanie dzieci, ale tylko przez chwilę i widzę, że czuje się absolutnie niekomfortowo. Nie lubi obcych maluchów i ma do tego prawo, ja pilnuję, żeby do dzieci nie podchodził, dlaczego więc rodzice nie moga pilnowac swoich dzieci :shake: A co by było, jakby ugryzł ? Oczywiście moja wina, a przeciez prosiłam, żeby nie podchodzić :shake: A filmik-genialny :evil_lol: Quote
gops Posted September 8, 2011 Posted September 8, 2011 filmik świetny ! :lol: wkurzony doberman wygląda ślicznie :lol: a klata Jariego imponująca :loveu: u nas na osiedlu zawsze po podwórku biega dużo dzieci , i są takie 3 dziewczynki które zawsze podbiegają i zawsze pytają i nie są natarczywe, pogłaszczą i odchodzą . na początku nie za bardzo chciałam pozwolić bo moja nie lubi głaskania przez obcych a tym bardziej dzieci , ale pozwoliłam raz, potem drugi raz a teraz jak moja suka je widzi to nawet czeka na głaskanie ;) stało się to dla niej rutyną, a reszty dzieci nadal nie lubi ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.