MagdaH Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 [quote name='romenka'] Maleństwo już u nas :) Ale TZ się wyprowadził za to :([/QUOTE] Znam, przerobiłam :shake: Wyprowadził sie, bo w domu pojawił sie pies, którego ktoś wrzucił nam pod koła, zawieźlismy do weta, chociaż tz sugerował, zeby do schronu...Ubłagałam, żeby mógł zostać na czas leczenia, tz dał psu miesiac na rekonwalescencje i znalezienie domu. Sami wiecie ile trwa rehabilitacja psa po wypadku, nie znalazłam psu domu w wyznaczonym terminie. tz stwierdził, ze on nie planował mieć psa, gdyby psy lubił, miałby juz wcześniej. Wyprowadził się czasowo, jak twierdził. Okazało sie, ze do innej kobiety. Mocno przebolałam, po pewnym czasie pies znalazł dom, a ja poznałam obecnego męża (pies został sąsiadem męża :lol:). Były tz dowiedział sie, ze psa juz w domu nie ma, przyznał, że odejście było błędem, chciałby wrócić...Bardzo nalegał, na szczęście coś mnie tknęło, postanowiłam spotkać się z jego kobietą, okazało sie że spodziewa sie dziecka...a tz na wieść o tym powiedział jej że sie wyprowadza bo nie planował dziecka, gdyby dzieci lubił, miałby juz wcześniej. Niech Was nie zmylą literówki, "tz" celowo piszę małymi... Na szczęście mój mąż Adam ma kotkę, więc rozumiał, ze futra w domu to sprawa niezbędna, ale oboje ustalilismy, ze nic ponad miarę, mamy 4 koty, 3 psy, mamy tyle na ile nas stać, karma, leczenie, generalnie utrzymanie. Leczenie Adama też sporo kosztuje, ale bezdomnym bidom też pomagamy, dla obojga jest to oczywiste...Dlatego Romenka, to może jeszcze nie był ten właściwy facet... Quote
toyota Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 Romenko, jeśli w innej płaszczyźnie tworzycie dobry zwiazek, to się nie przejmuj, rób swoje i bądź sobą. Wszystko sie ułoży. Jak przygarnęłam pierwszego psa to była awantura w domu, przy drugim jeszcze większa, przy kolejnych były fochy, przy 5 TZ coś tam pomarudził pod nosem, a przy kolejnych nawet nie zauważył różnicy :diabloti:. Teraz mamy 8 sztuk :evil_lol: Przy ostatnim TZ tylko stwierdził, że niektóre ZOO mają mniej zwierząt.. I zdradzę Ci jeszcze jedną tajemnicę- mój TZ jest z tej samej branży co Twój 8). I nigdy z psami nie miał do czynienia zanim mnie poznał. Nie kłoć się i zachowaj zimną krew. Powiedz mu, żeby sie cieszył, że ma wspaniałą rodzinę, cudowną żonę i że istnieją większe problemy niż przygarnięcie tymczasowo małego pieska. I niech się cieszy, że piesek jest ładniutki i zdrowy, bo na pewno szybko znajdzie dom. Quote
NinaOstasiuk Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 [quote name='arabiansaneta']I o to chodzi! O takiej rodzinie niejeden może tylko pomarzyć...[/QUOTE] Nie trzeba marzyć, wystarczy tylko CHCIEĆ, to nie jest trudne :) Quote
ewa36 Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 Kochani przepraszam że przerywam - czy coś wiadomo o losach zagubionego ONka/ONki - kolegi pekinka ? Quote
arabiansaneta Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 Ależ nam się tu offów narobiło - właściwy temat już się zgubił. Quote
Isiak Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 Też jeszcze off - romenko, mój mąż też szantażował, że jak będzie drugi pies, to się wyprowadzi. I poszedł w świat, 16 lat go nie było. Nawet, jak pies juź był tylko jeden. Quote
romenka Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 [quote name='ewa36']Kochani przepraszam że przerywam - czy coś wiadomo o losach zagubionego ONka/ONki - kolegi pekinka ?[/QUOTE] Niestety Oneczka nie widziałam ale pekinka znalazłam tym razem z Haskim.... Jutro pojadę w jedno miejsce bo boję się że on właśnie tam jest-OBY NIE! Quote
ewa36 Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 [quote name='romenka']Niestety Oneczka nie widziałam ale pekinka znalazłam tym razem z Haskim.... Jutro pojadę w jedno miejsce bo boję się że on właśnie tam jest-OBY NIE![/QUOTE] O nie. Czekamy na info jak na szpilkach. Tz się nie przejmuj. Chłop z jajami tak się nie zachowuje. Będzie dobrze. Daj znać co z ONkiem Kochana ! Quote
ANETTTA Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 kochani gdyby ktos mógł i chciął wspomóc bernardyny w potrzebie wielkopsy bo to ten czas rozliczeń pomału sie zaczyna więc zapraszam ... BERNARDYNY PROSZĄ O 1 % z waszego rozliczenia nie daj urzędowi podaruj benkowi ze szczególnym uwzględnieniem ...cel ....BERNARDYNY W POTRZEBIE Quote
sleepingbyday Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 wydaje mi się, ze z tezetami to jest tak, że najpierw psioczą (nomen omen), psa nie zauważają, no i przez to pies wpatrzony w tezeta jak w obrazek, skutkiem czego taki delikweny mięknie. najpierw że niby nic, ale potem oakzuje się, że zyć bez siebie nie mogą i o siebie zazdrośni, a pani, co to gituje, głaszcze i mizia - idzie w kąt :-). ale z drugiej strony są i egzemplarze nie lubiący zwierząt i cześć. i naprawdę - pech, pech po trzykroć zakochac sie w takim.... a ja mam teraz nową zgryzotę. Dostałam zgłoszenie o ślicznej ONce, ślicznej, ale starszej. 3 tygdonie trwało, zanim dała się zwabić na podwórko, koczowała w okolicy. podejrzewamy, że jest po pseudo -znacie ten rodzaj wycieńczenia - zeżarły ją ciąże. pewnie rodziła ze dwa razy do roku, a jak zaczeły się problemy (wiek, stawy), to won. potrzebujemy pomocy, ale wiem, ze łatwo nie będzie. ONków w potrzebie jest jak mrówków.... :-( Quote
wapiszon Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 [quote name='sleepingbyday']wydaje mi się, ze z tezetami to jest tak, że najpierw psioczą (nomen omen), psa nie zauważają, no i przez to pies wpatrzony w tezeta jak w obrazek, skutkiem czego taki delikweny mięknie. najpierw że niby nic, ale potem oakzuje się, że zyć bez siebie nie mogą i o siebie zazdrośni, a pani, co to gituje, głaszcze i mizia - idzie w kąt :-). ale z drugiej strony są i egzemplarze nie lubiący zwierząt i cześć. i naprawdę - pech, pech po trzykroć zakochac sie w takim.... a ja mam teraz nową zgryzotę. Dostałam zgłoszenie o ślicznej ONce, ślicznej, ale starszej. 3 tygdonie trwało, zanim dała się zwabić na podwórko, koczowała w okolicy. podejrzewamy, że jest po pseudo -znacie ten rodzaj wycieńczenia - zeżarły ją ciąże. pewnie rodziła ze dwa razy do roku, a jak zaczeły się problemy (wiek, stawy), to won. potrzebujemy pomocy, ale wiem, ze łatwo nie będzie. ONków w potrzebie jest jak mrówków.... :-([/QUOTE] Mam taką zużytą Onkę ..... Quote
sleepingbyday Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 a czy próbuje dominowac inne psy? ta tutaj tak, miałabyś jakąś radę dla tej pani? Quote
malagos Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Wczoraj widziałam u nas na wsi wilczurowatego psa, dziś przez okno sukę! Rany, co się dzieje! Urodzaj na ONki?? Quote
beta ata Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Zapraszam po smaczki dla piesków, bazarek dla małej Rozi :-) http://www.dogomania.pl/threads/220998-%C5%9Amierdziuchy-karma-RC-smaczki-dla-ROZI-na-sp%C5%82%C4%85t%C4%99-MEGA-D%C5%81UGU-do-20.01.12 Quote
sleepingbyday Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 hmm, ja też zapraszam po sąsiedzku na bazarek eksperymentalny. Eksperyment polega na tym, że kilka osób przekazało nietrafione prezenty gwiazdkowe. nietrafione, co nie znaczy, ze nie fajne! http://www.dogomania.pl/threads/221189-BAZAREK-EKSPERYMENTALNY-W%C4%84TEK-REALIZACYJNY.-Do-20.01-godz.-21.00 Quote
WILCZUREK Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 (edited) [quote name='sleepingbyday']wydaje mi się, ze z tezetami to jest tak, że najpierw psioczą (nomen omen), psa nie zauważają, no i przez to pies wpatrzony w tezeta jak w obrazek, skutkiem czego taki delikweny mięknie. najpierw że niby nic, ale potem oakzuje się, że zyć bez siebie nie mogą i o siebie zazdrośni, a pani, co to gituje, głaszcze i mizia - idzie w kąt :-). ale z drugiej strony są i egzemplarze nie lubiący zwierząt i cześć. i naprawdę - pech, pech po trzykroć zakochac sie w takim.... a ja mam teraz nową zgryzotę. Dostałam zgłoszenie o ślicznej ONce, ślicznej, ale starszej. 3 tygdonie trwało, zanim dała się zwabić na podwórko, koczowała w okolicy. podejrzewamy, że jest po pseudo -znacie ten rodzaj wycieńczenia - zeżarły ją ciąże. pewnie rodziła ze dwa razy do roku, a jak zaczeły się problemy (wiek, stawy), to won. potrzebujemy pomocy, ale wiem, ze łatwo nie będzie. ONków w potrzebie jest jak mrówków.... :-( To Psica z tego ---> http://www.dogomania.pl/threads/221173-MASZYNKA-DO-ROBIENIA-ZABAWEK-SIĘ-ZUŻYŁA-ONka-z-pseudo-Międzylesie watku? Ma jakieś imię? Co z tą "taniej" (wrrrrr! ???) sterylką? Jak socjalizacja z innymi Piesami? Bardzo ma zachowania agresywne? Vutz się jeszcze nie wypowiedział/a w tym temacie (tatuaż, ew. chip ). Jest jakieś przeswietlenie stawów biodrowych pod kątem ew. podejrzeniem dysplazji? Czy to w wieku Suni jeszcze operacyjne? Nasz dr Bieżyński cuda umie robić z ON-kowymi łapkami; po Delaczku to widać.... - no ale nie w kazdym wieku Piesa..... Edited January 16, 2012 by WILCZUREK Quote
WILCZUREK Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 (edited) [quote name='wapiszon']Mam taką zużytą Onkę .....[/QUOTE] Ja tez TAKĄ mialem..... "zużyła się" się wraz ze mną...." przez ponad 13 lat.... R.I.P. Nikitka [*] Edited January 16, 2012 by WILCZUREK Quote
sleepingbyday Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 wilczurek, tak, to ten wątek. sterylka tańsza (dlaczego to źle???) ma być zapewniona przez lekarza, ktory tam w okolicy od dawna współpracuje z miejscową kocia karmicielką. bo to jest tak, kocia karmicielka oswoiła sunię na tyle, ż eta dała się zaciągnąć na podwórko tej Pani, u której sunia jest. nie wiem, czy ona ma jakieś imię, też się nad tym zastanawiałam, ale zamierzam tam zadzwonić, jak juz będę mieć zestaw zagadnień do omówienia. co do dysplazji - nie wiem, nie wiem. nie wiem, czy tylko podejrzenia, czy była diagnozowana, czy myśli się o operacji, czy to operacyjne. co do socjalizacji wiem, że sunia próbuje dominowac ine psy, ale szczegółów nie znam, Pani mimo to podjęła się opeiki, więc byc może nie jest tak źle? albo Pani ma jak separować? a moze umie pracować z psami. o te rzeczy moge wypytać, ale czy coś jeszcze chcecie wiedzieć? czy jakies specyficzne dla rasy zagadnienia powinnam poruszyć? Quote
wapiszon Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 [quote name='WILCZUREK']Ja tez TAKĄ mialem..... "zużyła się" się wraz ze mną...." przez ponad 13 lat.... R.I.P. Nikitka [*][/QUOTE]Niestety, moja Kora się komuś zużyła i ją wyrzucił( jest rodowodowa, w schronie nawet namierzyli hodowlę , z której pochodziła). Kora nie jest dominantką, jest bardzo uległa i z tego powodu ( i z powodu zdrowia) nie przeżyłaby w schronie:( Quote
kasiapsiaki Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 [quote name='MagdaH']Znam, przerobiłam :shake: Wyprowadził sie, bo w domu pojawił sie pies, którego ktoś wrzucił nam pod koła, zawieźlismy do weta, chociaż tz sugerował, zeby do schronu...Ubłagałam, żeby mógł zostać na czas leczenia, tz dał psu miesiac na rekonwalescencje i znalezienie domu. Sami wiecie ile trwa rehabilitacja psa po wypadku, nie znalazłam psu domu w wyznaczonym terminie. tz stwierdził, ze on nie planował mieć psa, gdyby psy lubił, miałby juz wcześniej. Wyprowadził się czasowo, jak twierdził. Okazało sie, ze do innej kobiety. Mocno przebolałam, po pewnym czasie pies znalazł dom, a ja poznałam obecnego męża (pies został sąsiadem męża :lol:). Były tz dowiedział sie, ze psa juz w domu nie ma, przyznał, że odejście było błędem, chciałby wrócić...Bardzo nalegał, na szczęście coś mnie tknęło, postanowiłam spotkać się z jego kobietą, okazało sie że spodziewa sie dziecka...a tz na wieść o tym powiedział jej że sie wyprowadza bo nie planował dziecka, gdyby dzieci lubił, miałby juz wcześniej. Niech Was nie zmylą literówki, "tz" celowo piszę małymi... Na szczęście mój mąż Adam ma kotkę, więc rozumiał, ze futra w domu to sprawa niezbędna, ale oboje ustalilismy, ze nic ponad miarę, mamy 4 koty, 3 psy, mamy tyle na ile nas stać, karma, leczenie, generalnie utrzymanie. Leczenie Adama też sporo kosztuje, ale bezdomnym bidom też pomagamy, dla obojga jest to oczywiste...Dlatego Romenka, to może jeszcze nie był ten właściwy facet...[/QUOTE] Popieram...Jeśli facet nie rozumie,że pies jest w potrzebie i nie ma serca to niech spada. Człowieka poznaje się przez całe życie... Quote
ewa36 Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 [quote name='wapiszon']Niestety, moja Kora się komuś zużyła i ją wyrzucił( jest rodowodowa, w schronie nawet namierzyli hodowlę , z której pochodziła). Kora nie jest dominantką, jest bardzo uległa i z tego powodu ( i z powodu zdrowia) nie przeżyłaby w schronie:([/QUOTE] To taj jak moja Luja zabrana ze schronu w Szczecinie. Ta sama historia Quote
ewa36 Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 [quote name='kasiapsiaki']Popieram...Jeśli facet nie rozumie,że pies jest w potrzebie i nie ma serca to niech spada. Człowieka poznaje się przez całe życie... Tak !!! Dokładnie ! Bo i dla nas nie będzie tego serca miał. Quote
karolkamadry Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 [quote name='ewa36']To taj jak moja Luja zabrana ze schronu w Szczecinie. Ta sama historia[/QUOTE] ooo w Szczecinie? tu w schronie jest strasznie...Dobrze że ją zabrałaś... Quote
Beatkaa Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 [quote name='MagdaH']Znam, przerobiłam :shake: Wyprowadził sie, bo w domu pojawił sie pies, którego ktoś wrzucił nam pod koła, zawieźlismy do weta, chociaż tz sugerował, zeby do schronu...Ubłagałam, żeby mógł zostać na czas leczenia, tz dał psu miesiac na rekonwalescencje i znalezienie domu. Sami wiecie ile trwa rehabilitacja psa po wypadku, nie znalazłam psu domu w wyznaczonym terminie. tz stwierdził, ze on nie planował mieć psa, gdyby psy lubił, miałby juz wcześniej. Wyprowadził się czasowo, jak twierdził. Okazało sie, ze do innej kobiety. Mocno przebolałam, po pewnym czasie pies znalazł dom, a ja poznałam obecnego męża (pies został sąsiadem męża :lol:). Były tz dowiedział sie, ze psa juz w domu nie ma, przyznał, że odejście było błędem, chciałby wrócić...Bardzo nalegał, na szczęście coś mnie tknęło, postanowiłam spotkać się z jego kobietą, okazało sie że spodziewa sie dziecka...a tz na wieść o tym powiedział jej że sie wyprowadza bo nie planował dziecka, gdyby dzieci lubił, miałby juz wcześniej. Niech Was nie zmylą literówki, "tz" celowo piszę małymi... Na szczęście mój mąż Adam ma kotkę, więc rozumiał, ze futra w domu to sprawa niezbędna, ale oboje ustalilismy, ze nic ponad miarę, mamy 4 koty, 3 psy, mamy tyle na ile nas stać, karma, leczenie, generalnie utrzymanie. Leczenie Adama też sporo kosztuje, ale bezdomnym bidom też pomagamy, dla obojga jest to oczywiste...Dlatego Romenka, to może jeszcze nie był ten właściwy facet...[/QUOTE] oczy miałam szeroko otwarte jak to czytałam ! :-o :-o no cóż,ale jeśli my cioteczki kochamy zwierzęta ponad życie to ciężko być z kimś kto tego nie akceptuje albo po prostu nie toleruje,że to część naszego życia...Widzisz ! najważniejsze,że teraz masz TŻta który jest podobny do Ciebie.Jednak moim zdaniem ludzie muszą być do siebie podobni,bo inaczej na pewnym etapie życia następuj "zgrzyt":watpliwy: Quote
karolkamadry Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 [quote name='Beatkaa']oczy miałam szeroko otwarte jak to czytałam ! :-o :-o no cóż,ale jeśli my cioteczki kochamy zwierzęta ponad życie to ciężko być z kimś kto tego nie akceptuje albo po prostu nie toleruje,że to część naszego życia...Widzisz ! najważniejsze,że teraz masz TŻta który jest podobny do Ciebie.Jednak moim zdaniem ludzie muszą być do siebie podobni,bo inaczej na pewnym etapie życia następuj "zgrzyt":watpliwy:[/QUOTE] I tu zgadzam się... musi być parę stycznych miejsc..inaczej będziemy udawać że reszta nam pasuje mimo, że nie pasuje i po jakimś czasie kostka się rozpadnie... A faceci są mocno gruboskórni i egoistyczni...Nie wszyscy oczywiście... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.