Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='romenka'] Maleństwo już u nas :) Ale TZ się wyprowadził za to :([/QUOTE]
Znam, przerobiłam :shake: Wyprowadził sie, bo w domu pojawił sie pies, którego ktoś wrzucił nam pod koła, zawieźlismy do weta, chociaż tz sugerował, zeby do schronu...Ubłagałam, żeby mógł zostać na czas leczenia, tz dał psu miesiac na rekonwalescencje i znalezienie domu. Sami wiecie ile trwa rehabilitacja psa po wypadku, nie znalazłam psu domu w wyznaczonym terminie. tz stwierdził, ze on nie planował mieć psa, gdyby psy lubił, miałby juz wcześniej. Wyprowadził się czasowo, jak twierdził. Okazało sie, ze do innej kobiety. Mocno przebolałam, po pewnym czasie pies znalazł dom, a ja poznałam obecnego męża (pies został sąsiadem męża :lol:). Były tz dowiedział sie, ze psa juz w domu nie ma, przyznał, że odejście było błędem, chciałby wrócić...Bardzo nalegał, na szczęście coś mnie tknęło, postanowiłam spotkać się z jego kobietą, okazało sie że spodziewa sie dziecka...a tz na wieść o tym powiedział jej że sie wyprowadza bo nie planował dziecka, gdyby dzieci lubił, miałby juz wcześniej. Niech Was nie zmylą literówki, "tz" celowo piszę małymi... Na szczęście mój mąż Adam ma kotkę, więc rozumiał, ze futra w domu to sprawa niezbędna, ale oboje ustalilismy, ze nic ponad miarę, mamy 4 koty, 3 psy, mamy tyle na ile nas stać, karma, leczenie, generalnie utrzymanie. Leczenie Adama też sporo kosztuje, ale bezdomnym bidom też pomagamy, dla obojga jest to oczywiste...Dlatego Romenka, to może jeszcze nie był ten właściwy facet...

  • Replies 812
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Romenko, jeśli w innej płaszczyźnie tworzycie dobry zwiazek, to się nie przejmuj, rób swoje i bądź sobą. Wszystko sie ułoży. Jak przygarnęłam pierwszego psa to była awantura w domu, przy drugim jeszcze większa, przy kolejnych były fochy, przy 5 TZ coś tam pomarudził pod nosem, a przy kolejnych nawet nie zauważył różnicy :diabloti:.

Teraz mamy 8 sztuk :evil_lol:
Przy ostatnim TZ tylko stwierdził, że niektóre ZOO mają mniej zwierząt..

I zdradzę Ci jeszcze jedną tajemnicę- mój TZ jest z tej samej branży co Twój 8).

I nigdy z psami nie miał do czynienia zanim mnie poznał.

Nie kłoć się i zachowaj zimną krew. Powiedz mu, żeby sie cieszył, że ma wspaniałą rodzinę, cudowną żonę i że istnieją większe problemy niż przygarnięcie tymczasowo małego pieska. I niech się cieszy, że piesek jest ładniutki i zdrowy, bo na pewno szybko znajdzie dom.

Posted

Też jeszcze off - romenko, mój mąż też szantażował, że jak będzie drugi pies, to się wyprowadzi. I poszedł w świat, 16 lat go nie było. Nawet, jak pies juź był tylko jeden.

Posted

[quote name='ewa36']Kochani przepraszam że przerywam - czy coś wiadomo o losach zagubionego ONka/ONki - kolegi pekinka ?[/QUOTE]
Niestety Oneczka nie widziałam ale pekinka znalazłam tym razem z Haskim.... Jutro pojadę w jedno miejsce bo boję się że on właśnie tam jest-OBY NIE!

Posted

[quote name='romenka']Niestety Oneczka nie widziałam ale pekinka znalazłam tym razem z Haskim.... Jutro pojadę w jedno miejsce bo boję się że on właśnie tam jest-OBY NIE![/QUOTE]


O nie. Czekamy na info jak na szpilkach.
Tz się nie przejmuj. Chłop z jajami tak się nie zachowuje.
Będzie dobrze.

Daj znać co z ONkiem Kochana !

Posted

kochani gdyby ktos mógł i chciął wspomóc bernardyny w potrzebie wielkopsy
bo to ten czas rozliczeń pomału sie zaczyna


więc zapraszam ...


BERNARDYNY PROSZĄ O 1 % z waszego rozliczenia

nie daj urzędowi podaruj benkowi

ze szczególnym uwzględnieniem ...cel ....BERNARDYNY W POTRZEBIE


Posted

wydaje mi się, ze z tezetami to jest tak, że najpierw psioczą (nomen omen), psa nie zauważają, no i przez to pies wpatrzony w tezeta jak w obrazek, skutkiem czego taki delikweny mięknie. najpierw że niby nic, ale potem oakzuje się, że zyć bez siebie nie mogą i o siebie zazdrośni, a pani, co to gituje, głaszcze i mizia - idzie w kąt :-).
ale z drugiej strony są i egzemplarze nie lubiący zwierząt i cześć. i naprawdę - pech, pech po trzykroć zakochac sie w takim....


a ja mam teraz nową zgryzotę. Dostałam zgłoszenie o ślicznej ONce, ślicznej, ale starszej. 3 tygdonie trwało, zanim dała się zwabić na podwórko, koczowała w okolicy. podejrzewamy, że jest po pseudo -znacie ten rodzaj wycieńczenia - zeżarły ją ciąże. pewnie rodziła ze dwa razy do roku, a jak zaczeły się problemy (wiek, stawy), to won.
potrzebujemy pomocy, ale wiem, ze łatwo nie będzie. ONków w potrzebie jest jak mrówków.... :-(

Posted

[quote name='sleepingbyday']wydaje mi się, ze z tezetami to jest tak, że najpierw psioczą (nomen omen), psa nie zauważają, no i przez to pies wpatrzony w tezeta jak w obrazek, skutkiem czego taki delikweny mięknie. najpierw że niby nic, ale potem oakzuje się, że zyć bez siebie nie mogą i o siebie zazdrośni, a pani, co to gituje, głaszcze i mizia - idzie w kąt :-).
ale z drugiej strony są i egzemplarze nie lubiący zwierząt i cześć. i naprawdę - pech, pech po trzykroć zakochac sie w takim....


a ja mam teraz nową zgryzotę. Dostałam zgłoszenie o ślicznej ONce, ślicznej, ale starszej. 3 tygdonie trwało, zanim dała się zwabić na podwórko, koczowała w okolicy. podejrzewamy, że jest po pseudo -znacie ten rodzaj wycieńczenia - zeżarły ją ciąże. pewnie rodziła ze dwa razy do roku, a jak zaczeły się problemy (wiek, stawy), to won.
potrzebujemy pomocy, ale wiem, ze łatwo nie będzie. ONków w potrzebie jest jak mrówków.... :-([/QUOTE]

Mam taką zużytą Onkę .....

Posted (edited)

[quote name='sleepingbyday']wydaje mi się, ze z tezetami to jest tak, że najpierw psioczą (nomen omen), psa nie zauważają, no i przez to pies wpatrzony w tezeta jak w obrazek, skutkiem czego taki delikweny mięknie. najpierw że niby nic, ale potem oakzuje się, że zyć bez siebie nie mogą i o siebie zazdrośni, a pani, co to gituje, głaszcze i mizia - idzie w kąt :-).
ale z drugiej strony są i egzemplarze nie lubiący zwierząt i cześć. i naprawdę - pech, pech po trzykroć zakochac sie w takim....


a ja mam teraz nową zgryzotę. Dostałam zgłoszenie o ślicznej ONce, ślicznej, ale starszej. 3 tygdonie trwało, zanim dała się zwabić na podwórko, koczowała w okolicy. podejrzewamy, że jest po pseudo -znacie ten rodzaj wycieńczenia - zeżarły ją ciąże. pewnie rodziła ze dwa razy do roku, a jak zaczeły się problemy (wiek, stawy), to won.
potrzebujemy pomocy, ale wiem, ze łatwo nie będzie. ONków w potrzebie jest jak mrówków.... :-(
To Psica z tego ---> http://www.dogomania.pl/threads/221173-MASZYNKA-DO-ROBIENIA-ZABAWEK-SIĘ-ZUŻYŁA-ONka-z-pseudo-Międzylesie watku? Ma jakieś imię? Co z tą "taniej" (wrrrrr! ???) sterylką? Jak socjalizacja z innymi Piesami? Bardzo ma zachowania agresywne? Vutz się jeszcze nie wypowiedział/a w tym temacie (tatuaż, ew. chip ). Jest jakieś przeswietlenie stawów biodrowych pod kątem ew. podejrzeniem dysplazji? Czy to w wieku Suni jeszcze operacyjne? Nasz dr Bieżyński cuda umie robić z ON-kowymi łapkami; po Delaczku to widać.... - no ale nie w kazdym wieku Piesa.....

Edited by WILCZUREK
Posted (edited)

[quote name='wapiszon']Mam taką zużytą Onkę .....[/QUOTE]
Ja tez TAKĄ mialem..... "zużyła się" się wraz ze mną...." przez ponad 13 lat.... R.I.P. Nikitka
[*]

Edited by WILCZUREK
Posted

wilczurek, tak, to ten wątek. sterylka tańsza (dlaczego to źle???) ma być zapewniona przez lekarza, ktory tam w okolicy od dawna współpracuje z miejscową kocia karmicielką. bo to jest tak, kocia karmicielka oswoiła sunię na tyle, ż eta dała się zaciągnąć na podwórko tej Pani, u której sunia jest. nie wiem, czy ona ma jakieś imię, też się nad tym zastanawiałam, ale zamierzam tam zadzwonić, jak juz będę mieć zestaw zagadnień do omówienia. co do dysplazji - nie wiem, nie wiem. nie wiem, czy tylko podejrzenia, czy była diagnozowana, czy myśli się o operacji, czy to operacyjne. co do socjalizacji wiem, że sunia próbuje dominowac ine psy, ale szczegółów nie znam, Pani mimo to podjęła się opeiki, więc byc może nie jest tak źle? albo Pani ma jak separować? a moze umie pracować z psami.

o te rzeczy moge wypytać, ale czy coś jeszcze chcecie wiedzieć? czy jakies specyficzne dla rasy zagadnienia powinnam poruszyć?

Posted

[quote name='WILCZUREK']Ja tez TAKĄ mialem..... "zużyła się" się wraz ze mną...." przez ponad 13 lat.... R.I.P. Nikitka
[*][/QUOTE]Niestety, moja Kora się komuś zużyła i ją wyrzucił( jest rodowodowa, w schronie nawet namierzyli hodowlę , z której pochodziła).
Kora nie jest dominantką, jest bardzo uległa i z tego powodu ( i z powodu zdrowia) nie przeżyłaby w schronie:(

Posted

[quote name='MagdaH']Znam, przerobiłam :shake: Wyprowadził sie, bo w domu pojawił sie pies, którego ktoś wrzucił nam pod koła, zawieźlismy do weta, chociaż tz sugerował, zeby do schronu...Ubłagałam, żeby mógł zostać na czas leczenia, tz dał psu miesiac na rekonwalescencje i znalezienie domu. Sami wiecie ile trwa rehabilitacja psa po wypadku, nie znalazłam psu domu w wyznaczonym terminie. tz stwierdził, ze on nie planował mieć psa, gdyby psy lubił, miałby juz wcześniej. Wyprowadził się czasowo, jak twierdził. Okazało sie, ze do innej kobiety. Mocno przebolałam, po pewnym czasie pies znalazł dom, a ja poznałam obecnego męża (pies został sąsiadem męża :lol:). Były tz dowiedział sie, ze psa juz w domu nie ma, przyznał, że odejście było błędem, chciałby wrócić...Bardzo nalegał, na szczęście coś mnie tknęło, postanowiłam spotkać się z jego kobietą, okazało sie że spodziewa sie dziecka...a tz na wieść o tym powiedział jej że sie wyprowadza bo nie planował dziecka, gdyby dzieci lubił, miałby juz wcześniej. Niech Was nie zmylą literówki, "tz" celowo piszę małymi... Na szczęście mój mąż Adam ma kotkę, więc rozumiał, ze futra w domu to sprawa niezbędna, ale oboje ustalilismy, ze nic ponad miarę, mamy 4 koty, 3 psy, mamy tyle na ile nas stać, karma, leczenie, generalnie utrzymanie. Leczenie Adama też sporo kosztuje, ale bezdomnym bidom też pomagamy, dla obojga jest to oczywiste...Dlatego Romenka, to może jeszcze nie był ten właściwy facet...[/QUOTE]
Popieram...Jeśli facet nie rozumie,że pies jest w potrzebie i nie ma serca to niech spada. Człowieka poznaje się przez całe życie...

Posted

[quote name='wapiszon']Niestety, moja Kora się komuś zużyła i ją wyrzucił( jest rodowodowa, w schronie nawet namierzyli hodowlę , z której pochodziła).
Kora nie jest dominantką, jest bardzo uległa i z tego powodu ( i z powodu zdrowia) nie przeżyłaby w schronie:([/QUOTE]

To taj jak moja Luja zabrana ze schronu w Szczecinie.
Ta sama historia

Posted

[quote name='kasiapsiaki']Popieram...Jeśli facet nie rozumie,że pies jest w potrzebie i nie ma serca to niech spada. Człowieka poznaje się przez całe życie...

Tak !!! Dokładnie !
Bo i dla nas nie będzie tego serca miał.

Posted

[quote name='MagdaH']Znam, przerobiłam :shake: Wyprowadził sie, bo w domu pojawił sie pies, którego ktoś wrzucił nam pod koła, zawieźlismy do weta, chociaż tz sugerował, zeby do schronu...Ubłagałam, żeby mógł zostać na czas leczenia, tz dał psu miesiac na rekonwalescencje i znalezienie domu. Sami wiecie ile trwa rehabilitacja psa po wypadku, nie znalazłam psu domu w wyznaczonym terminie. tz stwierdził, ze on nie planował mieć psa, gdyby psy lubił, miałby juz wcześniej. Wyprowadził się czasowo, jak twierdził. Okazało sie, ze do innej kobiety. Mocno przebolałam, po pewnym czasie pies znalazł dom, a ja poznałam obecnego męża (pies został sąsiadem męża :lol:). Były tz dowiedział sie, ze psa juz w domu nie ma, przyznał, że odejście było błędem, chciałby wrócić...Bardzo nalegał, na szczęście coś mnie tknęło, postanowiłam spotkać się z jego kobietą, okazało sie że spodziewa sie dziecka...a tz na wieść o tym powiedział jej że sie wyprowadza bo nie planował dziecka, gdyby dzieci lubił, miałby juz wcześniej. Niech Was nie zmylą literówki, "tz" celowo piszę małymi... Na szczęście mój mąż Adam ma kotkę, więc rozumiał, ze futra w domu to sprawa niezbędna, ale oboje ustalilismy, ze nic ponad miarę, mamy 4 koty, 3 psy, mamy tyle na ile nas stać, karma, leczenie, generalnie utrzymanie. Leczenie Adama też sporo kosztuje, ale bezdomnym bidom też pomagamy, dla obojga jest to oczywiste...Dlatego Romenka, to może jeszcze nie był ten właściwy facet...[/QUOTE]

oczy miałam szeroko otwarte jak to czytałam ! :-o :-o no cóż,ale jeśli my cioteczki kochamy zwierzęta ponad życie to ciężko być z kimś kto tego nie akceptuje albo po prostu nie toleruje,że to część naszego życia...Widzisz ! najważniejsze,że teraz masz TŻta który jest podobny do Ciebie.Jednak moim zdaniem ludzie muszą być do siebie podobni,bo inaczej na pewnym etapie życia następuj "zgrzyt":watpliwy:

Posted

[quote name='Beatkaa']oczy miałam szeroko otwarte jak to czytałam ! :-o :-o no cóż,ale jeśli my cioteczki kochamy zwierzęta ponad życie to ciężko być z kimś kto tego nie akceptuje albo po prostu nie toleruje,że to część naszego życia...Widzisz ! najważniejsze,że teraz masz TŻta który jest podobny do Ciebie.Jednak moim zdaniem ludzie muszą być do siebie podobni,bo inaczej na pewnym etapie życia następuj "zgrzyt":watpliwy:[/QUOTE]
I tu zgadzam się... musi być parę stycznych miejsc..inaczej będziemy udawać że reszta nam pasuje mimo, że nie pasuje i po jakimś czasie kostka się rozpadnie...
A faceci są mocno gruboskórni i egoistyczni...Nie wszyscy oczywiście...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...