Izura Posted May 10, 2013 Posted May 10, 2013 Jak jeszcze w podstawówce byłam mają koleżankę pogryzł pies, przechodziła koło niego codziennie, nie reagował, ona go nie drażniła. Pewnego dnia poczuł, że da radę przeskoczyć ogrodzenie- przelazł skubany przez 2m siatki i poszarpał jej rękę. Odszedł szybko do krainy wiecznych łowów, gdzie żadnego dzieciaka już nie ruszył. Do dziś ma blizny i nie założy koszulki na ramiączka. Kazik raz prawie pogryzł dziecko- moja genialna babcia powiedziała dwuletniej dziewczynce, żeby pobiegła obudzić pieska. Piesek się nie spodziewał, przestraszył się i zamachnął się paszczą kilka cm od twarzy małej. Dopiero to uświadomiło babci, że mimo, że można psu zrobić wszystko i nie ruszy to jednak ma on zęby i w całkowitym zaskoczeniu może zrobić krzywdę. Taki był, że nie warczał, nie krzywił się tylko jak mu nie pasowało to odchodził aż do znudzenia. Quote
zaginiona sara Posted May 10, 2013 Posted May 10, 2013 Ja widziałam jak mały piesek ok. 15kg przeskakuje z miejsca płotek ok. 120-150cm! Byłam w szoku. Quote
zmierzchnica Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 Mój pies (20kg) radzi sobie z 2-3 metrowymi płotami bez problemu. Myślę, że większość psów dałoby radę z ogrodzeniami, tylko nie wiedzą, że się da ;) Ja też unikam dzieci jak ognia, gdy jestem z psami. Hera lubi dzieci (o dziwo), Frotek też, mniejsze suczki znoszą, ale nie chcą dłuższego kontaktu. Ale jak do mnie leci stado 5-6 dzieciaków z wrzaskiem "pieskiiiii!" to mnie w żołądku ściska, bo sama (będąc psem) bym je pewnie pogryzła - ewidentnie to na atak wygląda. Szlag mnie trafia na nieodpowiedzialność ludzi, bo potem znowu głośno o "psach mordercach" i "agresywnych kundlach, które muszą mieć non stop kaganiec":roll: Ciekawe, że jak byłam w Irlandii, to nie widziałam agresywnego psa ani choćby namolnego do obcych - równie rzadko widywałam psy na smyczy, większość była luzem ;) No i niestety, jest jak piszecie: ludzie nie mają zielonego pojęcia ani o swoich psach ani o psach ogólnie. Właściciele nie umieją czytać swoich zwierząt, ja znam je lepiej niż oni. Spotykam właściciela z psem, człowiek wmawia mi, że jego pies nie lubi innych - a pies czasem lata luzem i bawi się z moimi aż miło. I na odwrót, pies jest sztywny i podenerwowany, a pani pieje, że on tak lubi pieski :roll: Dotyczy to też niestety ludzi niezapsionych - strasznie brakuje mi pod tym względem edukacji. Co najmniej raz dziennie mam taką sytuację: idę z psami, ktoś mnie mija i nagle odskakuje ze strachem. Jedzie na rowerze, widzi psy i schodzi z roweru tuż przed psimi pyskami. Albo zatrzymuje się na środku chodnika i wgapia się w psy ze strachem - ani ominąć, ani jakoś przejść, a wzrok prowokuje psy (do powąchania, no bo tak przecież robią psy, które chcą kontaktu: zatrzymują się w jakiejś odległości i patrzą). Możemy mówić, że oni nie muszą się znać na psach - oczywiście. Ale jest tu trochę jak z autami: ja nie muszę mieć prawa jazdy i nie muszę się znać na autach, bo to przecież kierowca jest tym potencjalnie niebezpiecznym i to on musi uważać... To wcale nie znaczy, że mogę przechodzić po ulicy gdzie chcę, wchodzić pod auto i wymagać, żeby mnie każdy omijał. I wydaje mi się, że z psami jest tak samo - żyjemy w takich, a nie innych warunkach i musimy wziąć w ręce swoje bezpieczeństwo, a nie uważać się za święte krowy. (Co nie zmienia faktu, że psy nieobliczalne, agresywne i skłonne do gryzienia powinny być albo usypiane albo pod maksymalną kontrolą). Quote
evel Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 badmasi napisał(a): Pani behawiorystka to powinna się w piekle smażyć za taką głupotę. Psa odczula się na dzieci na odległość a najlepiej gdy są one za ogrodzeniem np. ogródka jordanowskiego. Sposób na karmienie chrupkami przez całkowicie obce dzieci psa, który jest nieobliczalny, którego wręcz jeszcze dobrze nie znamy to coś całkowicie niewyobrażalnego. Ja nie wiem, czy po 3 latach mieszkania i pracy z Zu bym się odważyła, żeby dzieci ją karmiły tak bezpośrednio, a nie np. rzucały smaki na ziemię czy coś w tym stylu. Mimo tego, że godzinami pracowałyśmy w pobliżu placów zabaw czy przedszkoli (ogrodzonych) i osiągnęłam to, że pies się odsuwa w krytycznej sytuacji gdy przyatakuje nas dziecko na ulicy na przykład. A taka sytuacja jak wyżej opisana to jakaś abstrakcja totalna. Ciekawa jestem, jaka rzeczywiście była porada behawiorysty, bo jeśli tak właśnie brzmiał pomysł "niech dzieci karmią psa chrupkami" to powinno się publicznie podać nazwisko tego idioty. Dla przestrogi. I tylko dziecka szkoda... Quote
Unbelievable Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 dlatego ja reaguję alergicznie jak ktoś nazywa się behawiorystą :roll: Quote
evel Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 Cóż, skoro dla zdobycia takiego papierka wystarczy czasem odklepać weekendowy kursik, często nawet bez praktyk (!) to wiesz... Normalni trenerzy, szkoleniowcy, czy jak ich nazwać, którzy uczą się z książek, owszem, ale przede wszystkim z życia, spędzając na ćwiczaku długie godziny, zaczynają się chyba wzdrygać na słowo "behawiorysta" :roll: Quote
Unbelievable Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 evel napisał(a):Cóż, skoro dla zdobycia takiego papierka wystarczy czasem odklepać weekendowy kursik, często nawet bez praktyk (!) to wiesz... Normalni trenerzy, szkoleniowcy, czy jak ich nazwać, którzy uczą się z książek, owszem, ale przede wszystkim z życia, spędzając na ćwiczaku długie godziny, zaczynają się chyba wzdrygać na słowo "behawiorysta" :roll: no ja znam dużo ludzi, szkoleniowców, trenerów, po szkołach, bez szkół, którzy mają wiedzę i doświadczenie i nigdy w życiu nie nazwaliby się behawiorystami Quote
zaginiona sara Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 Dokładnie nie tylko kursy dają wiedzę jak postępować z psem, nie każdy zna się na każdym psie i z czasem umiejętność może też wygasać. Do mnie psy jakoś przyciąga, nie powiem, że każdy pies chce mnie zalizać na śmierć ale pies sąsiadki mimo, że rzadko go pogłaskam to jak mamy drzwi otwarte i ja jestem to nie reaguje na krzyki tylko biegnie mnie zobaczyć, sąsiadka go woła krzyczy a on nic bo biegnie do mnie. Nie karmiłam go, nie bardzo głaskam czy wołam a on i tak pędzi do nas, na korytarzu też się bardzo cieszy więc go czasem pogłaskam jak się mijamy ale tyle naszego kontaktu. Kiedyś czasem razem spacerowaliśmy ale za często to nie było. Quote
Fauka Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 Ja mam nawet swoją listę "ulubionych" "behawiorystów" i sporo z nicj jest po kursach korespondencyjnych :evil_lol: Za takie sytuacje pociągnąć do odpowiedzialności należy takiego geniusza. Na FB jest nawet bardzo popularny fan page na którym gimnazjalistki udzielają rad behawioralnych, raz dodały zdjęcie jak pies przeskakuje przez wysoką zabawkę z placu zabaw zapięty na smyczy na halter. O dziwo dorośli ludzie biorą sobie ich rady do serca. Quote
WiedźmOla Posted May 11, 2013 Posted May 11, 2013 Fauka napisał(a):Ja mam nawet swoją listę "ulubionych" "behawiorystów" i sporo z nicj jest po kursach korespondencyjnych :evil_lol: Za takie sytuacje pociągnąć do odpowiedzialności należy takiego geniusza. Na FB jest nawet bardzo popularny fan page na którym gimnazjalistki udzielają rad behawioralnych, raz dodały zdjęcie jak pies przeskakuje przez wysoką zabawkę z placu zabaw zapięty na smyczy na halter. O dziwo dorośli ludzie biorą sobie ich rady do serca. Szok! :crazyeye: Chcę to zobaczyć na własne oczy, prześlesz mi link? Quote
Dioranne Posted May 16, 2013 Posted May 16, 2013 Przed chwilą mogłam podziwiać istny szczyt głupoty ludzkiej. Mianowicie. Jestem sobie na Dogo, pełen relaks. I nagle słyszę wołanie zza okna: "Rico! Rico!". Wyglądam przez okno i co widzę? Durnia z dwójką dzieci, bez smyczy w łapach i psa w typie jorcka na środku ruchliwej ulicy. O mało nie potrąciło go auto. Facet zamiast iść po psa, stoi i nawołuje, a pies ma go głęboko w d. Kiedy w końcu jorcek raczył przyjść oberwał cztery razy z gazety po czym demonstracyjnie został zamknięty w samochodzie. Cud, że facet chociaż nad swoimi dziećmi panuje... :roll: Quote
klaki91 Posted May 16, 2013 Posted May 16, 2013 Mnie juz nic nie zdziwi, na nas dzisiaj puścił facet swojego psa jak wracalysmy ze spaceru. Przy na prawdę ruchliwej ulicy. Idziemy sobie, widze ze na nas zerka i nagle sie pochylil, spuscil psa i sie patrzy co bedzie dalej :roll: Quote
Tree Posted May 16, 2013 Posted May 16, 2013 Dioranne: Szkoda, że następnym razem yorczek wybierze bycie rozjechanym... Co do tego psa spuszczonego, to cieszę się, że do nas ludzie (odpukać) nie spuszczają. To musi strasznie drażnić. Nie dość, że pies bez kontroli to jeszcze świadomie puszczony do innego bez zapytania się, czy można... Quote
klaki91 Posted May 16, 2013 Posted May 16, 2013 Tree napisał(a):Dioranne: Szkoda, że następnym razem yorczek wybierze bycie rozjechanym... Co do tego psa spuszczonego, to cieszę się, że do nas ludzie (odpukać) nie spuszczają. To musi strasznie drażnić. Nie dość, że pies bez kontroli to jeszcze świadomie puszczony do innego bez zapytania się, czy można... Mi w sumie nie przeszkadzają tego typu sytuacje o ile ten drugi pies nie jest agresywny. Ten nie był ale był z rodzaju tych co lubią się brutalnie witać. Moja takich nie lubi, ale nie pozwalam jej kozaczyć. Pan był wyraźnie zdegustowany faktem, że nie chciałam pozwolić pieskom się pobawić. Przykre jest to, że najprawdopodobniej wynikało to z faktu, że moja suka jest mała.....bo już na widok dużego psa nie odpiął radosnie smyczy. Szkoda że drugiej suki ze mną nie ma w Poznaniu, miałaby ruda obstawę na spacerach Quote
katasza1 Posted May 17, 2013 Posted May 17, 2013 Czy ja robie cos nie tak czy o co chodzi? Moj piesek lubi pokozaczyc jak jest na smyczy, wiec przewaznie jak idzie pies naprzeciwko to schodze kawalek na bok, kaze psu usiasc i skupiam go na sobie i wtedy WSZYSCY mysla ze to ze sie zatrzymalam oznacza ze chce zeby pieski sie pobawily i podchodza do nas :roll: Quote
asiak_kasia Posted May 17, 2013 Posted May 17, 2013 katasza1 napisał(a):Czy ja robie cos nie tak czy o co chodzi? Moj piesek lubi pokozaczyc jak jest na smyczy, wiec przewaznie jak idzie pies naprzeciwko to schodze kawalek na bok, kaze psu usiasc i skupiam go na sobie i wtedy WSZYSCY mysla ze to ze sie zatrzymalam oznacza ze chce zeby pieski sie pobawily i podchodza do nas :roll: Mam kolezankę, która ma podobny problem, wzięła sobie pieska, który innych nie toleruje, a ze test to jakiś mieszaniec pita to wiadomo-bywa róznie, pies oczywiście w kagancu, ale krzywde potrafi i bez uzycia zebów zrobić, kumpela od pewnego czasu śmiga w koszulce z wielkim napisem " moj pies się uczy! Nie przeszkadzać" na odwrocie, " mam psa z problemami" :diabloti: Ilość niechcianych spotkań zmalała. :cool3: Quote
ghostrecoon11 Posted May 17, 2013 Posted May 17, 2013 A ja zapytam skąd twoja kumpela ma taką koszulkę bo też by mi się przydała. Bo też mam psa z problemami a akcje "o jaki ładny piesek, cmok cmok" nie pomagają żeby się nauczyła spokoju i ignorancji na otoczenie. Quote
klaki91 Posted May 17, 2013 Posted May 17, 2013 katasza1 napisał(a):Czy ja robie cos nie tak czy o co chodzi? Moj piesek lubi pokozaczyc jak jest na smyczy, wiec przewaznie jak idzie pies naprzeciwko to schodze kawalek na bok, kaze psu usiasc i skupiam go na sobie i wtedy WSZYSCY mysla ze to ze sie zatrzymalam oznacza ze chce zeby pieski sie pobawily i podchodza do nas :roll: Miałam to samo ;) po pewnym czasie zamiast schodzić z drogi sukę brałam za siebie, głośno mówiłam "NIE WOLNO" (większość ludzi orientowała się wtedy że nie chcemy kontaktu) i szłyśmy dalej. Zdarzali się kretyni którzy nie rozumieli aluzji, wtedy na ogół ich psa nogą odsuwałam i szłam dalej. A teraz się juz mam to w nosie, jak jakiś podlatuje i jest chwilowa awantura to wzruszam ramionami, rzuce cos do rudej jesli moim zdaniem drugi pies nie zasluzyl na opr i tyle. Co najwyżej się usmiechne do drugiego ludzia który psa nie upilnowal zeby troche sytuacje zalagodzic. Ludzie chca miec spacerowych ziomkow dla swoich podopiecznych i nie rozumieja ze niekazdy pies sie na kumpla nadaje Quote
Amber Posted May 17, 2013 Posted May 17, 2013 [quote name='ghostrecoon11']A ja zapytam skąd twoja kumpela ma taką koszulkę bo też by mi się przydała. Bo też mam psa z problemami a akcje "o jaki ładny piesek, cmok cmok" nie pomagają żeby się nauczyła spokoju i ignorancji na otoczenie. Takie koszulki z dowolnym napisem można zamówić w necie. http://allegro.pl/listing/listing.php?string=koszulki+z+napisami Quote
asiak_kasia Posted May 17, 2013 Posted May 17, 2013 [quote name='ghostrecoon11']A ja zapytam skąd twoja kumpela ma taką koszulkę bo też by mi się przydała. Bo też mam psa z problemami a akcje "o jaki ładny piesek, cmok cmok" nie pomagają żeby się nauczyła spokoju i ignorancji na otoczenie. [quote name='Amber']Takie koszulki z dowolnym napisem można zamówić w necie. http://allegro.pl/listing/listing.php?string=koszulki+z+napisami o dokładnie, na allegro sobie zamawiała ;) Quote
ghostrecoon11 Posted May 17, 2013 Posted May 17, 2013 asiak_kasia napisał(a):o dokładnie, na allegro sobie zamawiała ;) Dziękuje bardzo, trzeba taką nabyć, bo już miałem brać kija i tłumaczyć ludziom niektórym ręcznie :lol: Quote
Dioranne Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 Tree dokładnie. A potem pewnie będzie płacz i lament, że psa auto rozjechało. :roll: U mnie chodniki dość wąskie, od strony ulicy są krzaki i drzewa, a co jakieś 10m wjazdy do bram, więc tam roślinności nie ma. Poprzednia suczka (w typie pina) była cięta na inne psy, więc zawsze, jak wracałam do domu i natknęłam się na jakiegoś spacerowicza z psem, przyspieszałam i stawałam we wjeździe. Maja wtedy siadała obok, albo za mną, ja blokowałam Flexi... Jednak znaleźli się idioci, którzy albo w momencie mijania nas spuszczali psa, albo odblokowywali mu Flexi, a po tym swojego pieska mieli w czterech literach. Ja musiałam odciągać swojego, uważać żeby nie wylecieć na ulicę i jeszcze odpędzać nogą natręta. Na całe szczęście zawsze były to psy w typie jorcka i innym maluchów, także nie było aż tak źle. Ale co gdyby w ręce takiego "inteligentnego" człowieka dostałby się np. ONek czy inny duży pies? :shake: Quote
gops Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 a my mieliśmu dziś przygode przez którą mało nie zeszłam na zawał . ide torami (mało uczęszczane miejsce) z psami jak zawsze luzem , psy sobie łażą i widzę że suka zaczyna się na coś czaić więc szybkie odwołanie (posłuchały oba) zapięłam na smycze i widzę że idzie na nas dorosły doberman , samiec (swoją drogą piękny) a za nim biegnie właściciel ... już wiem że będzie akcja ale staram się być spokojna co było na prawde ciężkie do zrealizowania w tej sytuacji . do tej pory mam tego psa przed oczami , dawno się tak nie bałam (czaił się , zęby odkryte brrr). pies podbiegł okazał się Aresem ale zanim facet dobiegł jego pies już wszedł od tyłu na mojego (duża różnica wzrostu) i złapał go między łopatkami za skóre w ten sposób że mój pies ani nie mógł uciec bo był na nim ten pies ani nie mógł mu oddać bo nie był w stanie ruszać głową tak by go złapać , to akurat na szczęście bo dopiero by było jakby go złapał i nie chciał puścić . moja suka drze morde nakręca oba psy , facet dobiegł nie wie jak zabrać się za swojego psa , kombinuje w końcu nie wytrzymałam i pieprznęłam karabińczykiem i skórzaną smyczą temu dobermanowi w plery .. cóż nie widziałam innego wyjścia a nie chciałam pchać łap do obcego psa, na szczęście wtedy puścił mój spod niego wyskoczył gotowy do walki , facet złapał swojego za kolce a ja wydarłam się na mojego żeby odpuścił ( odpuścił! kocham mojego psa ) . mój pies ma tylko strupy 2 więc w sumie nic się nie stało tyle że wyglądało groźnie. oczywiście przepraszam nie usłyszałam . już mi się nie podobają dobermany :p a ten pies idący na mnie chyba będzie mi się śnił po nocach . Quote
vege* Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 Ja też kiedyś miałam podobną sytuację z podbiegającym dobkiem, na szczęście był przyjazny bo tylko podbiegł, powąchał się z Nuka i pobiegł dalej wąchać trawę:lol: Dobrze, że nic poważniejszego się nie stało ;) Quote
Aleks89 Posted May 18, 2013 Posted May 18, 2013 Gops i ataki SAMYCH rasowych spotykanych NA KAŻDYM kroku psów:loveu:Ah ten Harry Potter na tak długo zostaje w krwi:evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.