Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jak jeszcze w podstawówce byłam mają koleżankę pogryzł pies, przechodziła koło niego codziennie, nie reagował, ona go nie drażniła. Pewnego dnia poczuł, że da radę przeskoczyć ogrodzenie- przelazł skubany przez 2m siatki i poszarpał jej rękę. Odszedł szybko do krainy wiecznych łowów, gdzie żadnego dzieciaka już nie ruszył. Do dziś ma blizny i nie założy koszulki na ramiączka.

Kazik raz prawie pogryzł dziecko- moja genialna babcia powiedziała dwuletniej dziewczynce, żeby pobiegła obudzić pieska. Piesek się nie spodziewał, przestraszył się i zamachnął się paszczą kilka cm od twarzy małej. Dopiero to uświadomiło babci, że mimo, że można psu zrobić wszystko i nie ruszy to jednak ma on zęby i w całkowitym zaskoczeniu może zrobić krzywdę. Taki był, że nie warczał, nie krzywił się tylko jak mu nie pasowało to odchodził aż do znudzenia.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Mój pies (20kg) radzi sobie z 2-3 metrowymi płotami bez problemu. Myślę, że większość psów dałoby radę z ogrodzeniami, tylko nie wiedzą, że się da ;)

Ja też unikam dzieci jak ognia, gdy jestem z psami. Hera lubi dzieci (o dziwo), Frotek też, mniejsze suczki znoszą, ale nie chcą dłuższego kontaktu. Ale jak do mnie leci stado 5-6 dzieciaków z wrzaskiem "pieskiiiii!" to mnie w żołądku ściska, bo sama (będąc psem) bym je pewnie pogryzła - ewidentnie to na atak wygląda. Szlag mnie trafia na nieodpowiedzialność ludzi, bo potem znowu głośno o "psach mordercach" i "agresywnych kundlach, które muszą mieć non stop kaganiec":roll: Ciekawe, że jak byłam w Irlandii, to nie widziałam agresywnego psa ani choćby namolnego do obcych - równie rzadko widywałam psy na smyczy, większość była luzem ;)

No i niestety, jest jak piszecie: ludzie nie mają zielonego pojęcia ani o swoich psach ani o psach ogólnie. Właściciele nie umieją czytać swoich zwierząt, ja znam je lepiej niż oni. Spotykam właściciela z psem, człowiek wmawia mi, że jego pies nie lubi innych - a pies czasem lata luzem i bawi się z moimi aż miło. I na odwrót, pies jest sztywny i podenerwowany, a pani pieje, że on tak lubi pieski :roll:
Dotyczy to też niestety ludzi niezapsionych - strasznie brakuje mi pod tym względem edukacji. Co najmniej raz dziennie mam taką sytuację: idę z psami, ktoś mnie mija i nagle odskakuje ze strachem. Jedzie na rowerze, widzi psy i schodzi z roweru tuż przed psimi pyskami. Albo zatrzymuje się na środku chodnika i wgapia się w psy ze strachem - ani ominąć, ani jakoś przejść, a wzrok prowokuje psy (do powąchania, no bo tak przecież robią psy, które chcą kontaktu: zatrzymują się w jakiejś odległości i patrzą).
Możemy mówić, że oni nie muszą się znać na psach - oczywiście. Ale jest tu trochę jak z autami: ja nie muszę mieć prawa jazdy i nie muszę się znać na autach, bo to przecież kierowca jest tym potencjalnie niebezpiecznym i to on musi uważać... To wcale nie znaczy, że mogę przechodzić po ulicy gdzie chcę, wchodzić pod auto i wymagać, żeby mnie każdy omijał. I wydaje mi się, że z psami jest tak samo - żyjemy w takich, a nie innych warunkach i musimy wziąć w ręce swoje bezpieczeństwo, a nie uważać się za święte krowy.

(Co nie zmienia faktu, że psy nieobliczalne, agresywne i skłonne do gryzienia powinny być albo usypiane albo pod maksymalną kontrolą).

Posted

badmasi napisał(a):

Pani behawiorystka to powinna się w piekle smażyć za taką głupotę. Psa odczula się na dzieci na odległość a najlepiej gdy są one za ogrodzeniem np. ogródka jordanowskiego. Sposób na karmienie chrupkami przez całkowicie obce dzieci psa, który jest nieobliczalny, którego wręcz jeszcze dobrze nie znamy to coś całkowicie niewyobrażalnego.


Ja nie wiem, czy po 3 latach mieszkania i pracy z Zu bym się odważyła, żeby dzieci ją karmiły tak bezpośrednio, a nie np. rzucały smaki na ziemię czy coś w tym stylu. Mimo tego, że godzinami pracowałyśmy w pobliżu placów zabaw czy przedszkoli (ogrodzonych) i osiągnęłam to, że pies się odsuwa w krytycznej sytuacji gdy przyatakuje nas dziecko na ulicy na przykład. A taka sytuacja jak wyżej opisana to jakaś abstrakcja totalna. Ciekawa jestem, jaka rzeczywiście była porada behawiorysty, bo jeśli tak właśnie brzmiał pomysł "niech dzieci karmią psa chrupkami" to powinno się publicznie podać nazwisko tego idioty. Dla przestrogi. I tylko dziecka szkoda...

Posted

Cóż, skoro dla zdobycia takiego papierka wystarczy czasem odklepać weekendowy kursik, często nawet bez praktyk (!) to wiesz... Normalni trenerzy, szkoleniowcy, czy jak ich nazwać, którzy uczą się z książek, owszem, ale przede wszystkim z życia, spędzając na ćwiczaku długie godziny, zaczynają się chyba wzdrygać na słowo "behawiorysta" :roll:

Posted

evel napisał(a):
Cóż, skoro dla zdobycia takiego papierka wystarczy czasem odklepać weekendowy kursik, często nawet bez praktyk (!) to wiesz... Normalni trenerzy, szkoleniowcy, czy jak ich nazwać, którzy uczą się z książek, owszem, ale przede wszystkim z życia, spędzając na ćwiczaku długie godziny, zaczynają się chyba wzdrygać na słowo "behawiorysta" :roll:

no ja znam dużo ludzi, szkoleniowców, trenerów, po szkołach, bez szkół, którzy mają wiedzę i doświadczenie i nigdy w życiu nie nazwaliby się behawiorystami

Posted

Dokładnie nie tylko kursy dają wiedzę jak postępować z psem, nie każdy zna się na każdym psie i z czasem umiejętność może też wygasać.
Do mnie psy jakoś przyciąga, nie powiem, że każdy pies chce mnie zalizać na śmierć ale pies sąsiadki mimo, że rzadko go pogłaskam to jak mamy drzwi otwarte i ja jestem to nie reaguje na krzyki tylko biegnie mnie zobaczyć, sąsiadka go woła krzyczy a on nic bo biegnie do mnie.
Nie karmiłam go, nie bardzo głaskam czy wołam a on i tak pędzi do nas, na korytarzu też się bardzo cieszy więc go czasem pogłaskam jak się mijamy ale tyle naszego kontaktu. Kiedyś czasem razem spacerowaliśmy ale za często to nie było.

Posted

Ja mam nawet swoją listę "ulubionych" "behawiorystów" i sporo z nicj jest po kursach korespondencyjnych :evil_lol: Za takie sytuacje pociągnąć do odpowiedzialności należy takiego geniusza. Na FB jest nawet bardzo popularny fan page na którym gimnazjalistki udzielają rad behawioralnych, raz dodały zdjęcie jak pies przeskakuje przez wysoką zabawkę z placu zabaw zapięty na smyczy na halter. O dziwo dorośli ludzie biorą sobie ich rady do serca.

Posted

Fauka napisał(a):
Ja mam nawet swoją listę "ulubionych" "behawiorystów" i sporo z nicj jest po kursach korespondencyjnych :evil_lol: Za takie sytuacje pociągnąć do odpowiedzialności należy takiego geniusza. Na FB jest nawet bardzo popularny fan page na którym gimnazjalistki udzielają rad behawioralnych, raz dodały zdjęcie jak pies przeskakuje przez wysoką zabawkę z placu zabaw zapięty na smyczy na halter. O dziwo dorośli ludzie biorą sobie ich rady do serca.


Szok! :crazyeye: Chcę to zobaczyć na własne oczy, prześlesz mi link?

Posted

Przed chwilą mogłam podziwiać istny szczyt głupoty ludzkiej. Mianowicie.
Jestem sobie na Dogo, pełen relaks. I nagle słyszę wołanie zza okna: "Rico! Rico!". Wyglądam przez okno i co widzę? Durnia z dwójką dzieci, bez smyczy w łapach i psa w typie jorcka na środku ruchliwej ulicy. O mało nie potrąciło go auto. Facet zamiast iść po psa, stoi i nawołuje, a pies ma go głęboko w d. Kiedy w końcu jorcek raczył przyjść oberwał cztery razy z gazety po czym demonstracyjnie został zamknięty w samochodzie. Cud, że facet chociaż nad swoimi dziećmi panuje... :roll:

Posted

Mnie juz nic nie zdziwi, na nas dzisiaj puścił facet swojego psa jak wracalysmy ze spaceru. Przy na prawdę ruchliwej ulicy. Idziemy sobie, widze ze na nas zerka i nagle sie pochylil, spuscil psa i sie patrzy co bedzie dalej :roll:

Posted

Dioranne:
Szkoda, że następnym razem yorczek wybierze bycie rozjechanym...

Co do tego psa spuszczonego, to cieszę się, że do nas ludzie (odpukać) nie spuszczają. To musi strasznie drażnić. Nie dość, że pies bez kontroli to jeszcze świadomie puszczony do innego bez zapytania się, czy można...

Posted

Tree napisał(a):
Dioranne:
Szkoda, że następnym razem yorczek wybierze bycie rozjechanym...

Co do tego psa spuszczonego, to cieszę się, że do nas ludzie (odpukać) nie spuszczają. To musi strasznie drażnić. Nie dość, że pies bez kontroli to jeszcze świadomie puszczony do innego bez zapytania się, czy można...


Mi w sumie nie przeszkadzają tego typu sytuacje o ile ten drugi pies nie jest agresywny. Ten nie był ale był z rodzaju tych co lubią się brutalnie witać. Moja takich nie lubi, ale nie pozwalam jej kozaczyć. Pan był wyraźnie zdegustowany faktem, że nie chciałam pozwolić pieskom się pobawić.

Przykre jest to, że najprawdopodobniej wynikało to z faktu, że moja suka jest mała.....bo już na widok dużego psa nie odpiął radosnie smyczy. Szkoda że drugiej suki ze mną nie ma w Poznaniu, miałaby ruda obstawę na spacerach

Posted

Czy ja robie cos nie tak czy o co chodzi? Moj piesek lubi pokozaczyc jak jest na smyczy, wiec przewaznie jak idzie pies naprzeciwko to schodze kawalek na bok, kaze psu usiasc i skupiam go na sobie i wtedy WSZYSCY mysla ze to ze sie zatrzymalam oznacza ze chce zeby pieski sie pobawily i podchodza do nas :roll:

Posted

katasza1 napisał(a):
Czy ja robie cos nie tak czy o co chodzi? Moj piesek lubi pokozaczyc jak jest na smyczy, wiec przewaznie jak idzie pies naprzeciwko to schodze kawalek na bok, kaze psu usiasc i skupiam go na sobie i wtedy WSZYSCY mysla ze to ze sie zatrzymalam oznacza ze chce zeby pieski sie pobawily i podchodza do nas :roll:


Mam kolezankę, która ma podobny problem, wzięła sobie pieska, który innych nie toleruje, a ze test to jakiś mieszaniec pita to wiadomo-bywa róznie, pies oczywiście w kagancu, ale krzywde potrafi i bez uzycia zebów zrobić, kumpela od pewnego czasu śmiga w koszulce z wielkim napisem " moj pies się uczy! Nie przeszkadzać" na odwrocie, " mam psa z problemami" :diabloti: Ilość niechcianych spotkań zmalała. :cool3:

Posted

A ja zapytam skąd twoja kumpela ma taką koszulkę bo też by mi się przydała. Bo też mam psa z problemami a akcje "o jaki ładny piesek, cmok cmok" nie pomagają żeby się nauczyła spokoju i ignorancji na otoczenie.

Posted

katasza1 napisał(a):
Czy ja robie cos nie tak czy o co chodzi? Moj piesek lubi pokozaczyc jak jest na smyczy, wiec przewaznie jak idzie pies naprzeciwko to schodze kawalek na bok, kaze psu usiasc i skupiam go na sobie i wtedy WSZYSCY mysla ze to ze sie zatrzymalam oznacza ze chce zeby pieski sie pobawily i podchodza do nas :roll:


Miałam to samo ;) po pewnym czasie zamiast schodzić z drogi sukę brałam za siebie, głośno mówiłam "NIE WOLNO" (większość ludzi orientowała się wtedy że nie chcemy kontaktu) i szłyśmy dalej. Zdarzali się kretyni którzy nie rozumieli aluzji, wtedy na ogół ich psa nogą odsuwałam i szłam dalej.

A teraz się juz mam to w nosie, jak jakiś podlatuje i jest chwilowa awantura to wzruszam ramionami, rzuce cos do rudej jesli moim zdaniem drugi pies nie zasluzyl na opr i tyle. Co najwyżej się usmiechne do drugiego ludzia który psa nie upilnowal zeby troche sytuacje zalagodzic.

Ludzie chca miec spacerowych ziomkow dla swoich podopiecznych i nie rozumieja ze niekazdy pies sie na kumpla nadaje

Posted

[quote name='ghostrecoon11']A ja zapytam skąd twoja kumpela ma taką koszulkę bo też by mi się przydała. Bo też mam psa z problemami a akcje "o jaki ładny piesek, cmok cmok" nie pomagają żeby się nauczyła spokoju i ignorancji na otoczenie.

[quote name='Amber']Takie koszulki z dowolnym napisem można zamówić w necie.

http://allegro.pl/listing/listing.php?string=koszulki+z+napisami

o dokładnie, na allegro sobie zamawiała ;)

Posted

Tree dokładnie. A potem pewnie będzie płacz i lament, że psa auto rozjechało. :roll:

U mnie chodniki dość wąskie, od strony ulicy są krzaki i drzewa, a co jakieś 10m wjazdy do bram, więc tam roślinności nie ma. Poprzednia suczka (w typie pina) była cięta na inne psy, więc zawsze, jak wracałam do domu i natknęłam się na jakiegoś spacerowicza z psem, przyspieszałam i stawałam we wjeździe. Maja wtedy siadała obok, albo za mną, ja blokowałam Flexi... Jednak znaleźli się idioci, którzy albo w momencie mijania nas spuszczali psa, albo odblokowywali mu Flexi, a po tym swojego pieska mieli w czterech literach. Ja musiałam odciągać swojego, uważać żeby nie wylecieć na ulicę i jeszcze odpędzać nogą natręta. Na całe szczęście zawsze były to psy w typie jorcka i innym maluchów, także nie było aż tak źle. Ale co gdyby w ręce takiego "inteligentnego" człowieka dostałby się np. ONek czy inny duży pies? :shake:

Posted

a my mieliśmu dziś przygode przez którą mało nie zeszłam na zawał .
ide torami (mało uczęszczane miejsce) z psami jak zawsze luzem , psy sobie łażą i widzę że suka zaczyna się na coś czaić więc szybkie odwołanie (posłuchały oba) zapięłam na smycze i widzę że idzie na nas dorosły doberman , samiec (swoją drogą piękny) a za nim biegnie właściciel ...
już wiem że będzie akcja ale staram się być spokojna co było na prawde ciężkie do zrealizowania w tej sytuacji . do tej pory mam tego psa przed oczami , dawno się tak nie bałam (czaił się , zęby odkryte brrr).
pies podbiegł okazał się Aresem ale zanim facet dobiegł jego pies już wszedł od tyłu na mojego (duża różnica wzrostu) i złapał go między łopatkami za skóre w ten sposób że mój pies ani nie mógł uciec bo był na nim ten pies ani nie mógł mu oddać bo nie był w stanie ruszać głową tak by go złapać , to akurat na szczęście bo dopiero by było jakby go złapał i nie chciał puścić .
moja suka drze morde nakręca oba psy , facet dobiegł nie wie jak zabrać się za swojego psa , kombinuje w końcu nie wytrzymałam i pieprznęłam karabińczykiem i skórzaną smyczą temu dobermanowi w plery .. cóż nie widziałam innego wyjścia a nie chciałam pchać łap do obcego psa, na szczęście wtedy puścił mój spod niego wyskoczył gotowy do walki , facet złapał swojego za kolce a ja wydarłam się na mojego żeby odpuścił ( odpuścił! kocham mojego psa ) .
mój pies ma tylko strupy 2 więc w sumie nic się nie stało tyle że wyglądało groźnie.
oczywiście przepraszam nie usłyszałam .

już mi się nie podobają dobermany :p a ten pies idący na mnie chyba będzie mi się śnił po nocach .

Posted

Ja też kiedyś miałam podobną sytuację z podbiegającym dobkiem, na szczęście był przyjazny bo tylko podbiegł, powąchał się z Nuka i pobiegł dalej wąchać trawę:lol:
Dobrze, że nic poważniejszego się nie stało ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...