Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To jest niekończąca się historia ;) Właściciel małych psów nie znosi dużych, właściciel dużych nie znosi małych. Fakt, że ja osobiście mam mniej problemów jaki idę z małymi (12 kg i 15 kg) sukami, niż jak idę z dużymi (ponad 20 kg). Mniej psów podbiega do małych, mniej jest napastliwa czy agresywna, ludzie też jak idę z małymi to jakoś bardziej je ignorują. A do większych zawsze psy podbiegają, częściej się rzucają, ludzie komentują, cmokają czy próbują głaskać. Jakoś chyba małe psy się mniej w oczy rzucają i to dlatego :diabloti:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Amber napisał(a):
Jeżeli chodzenie na smyczy rozwiązywało by problemy podbiegaczy to wtedy moje jamnice nigdy by nie zostały przeorane przez wesołe "on się chce tylko bawić" labusie :eviltong:


Dlatego są plusy mieszkania w małej miejscowości - bo ja sobie wychowałam większość psiarzy, że do mnie i moich suk bez mojej wyraźnej aprobaty się piesków nie puszcza bo jestem niemiła i niesympatyczna :diabloti:

Posted

Okamia napisał(a):
Wtedy widząc dużego psa idącego w naszą stronę zapięłabym swojego na smycz. Moja młoda też nerwowo reaguje na większe od niej psy chodź mała nie jest ale wiedząc o tym i zdając sobie sprawę z tego zapinam ją na smycz w takiej sytuacji i zajmuje czymś innym niż dziamganiem i napinaniem się. Za to starsza suka jest typem 'przeoracza' małych piesków i wiedząc o tym nie puszczam jej do nich chyba, że właściciel debil nie potrafi dopilnować by piesek nie podbiegał do innych. Dzięki takim ynteligentnym właścicielom suka stała się niezbyt przyjazna dla piesków poniżej kolana ;) Niestety to jest błędne koło... Jedynie co to możemy jako Ci mądrzejsi pilnować swoich psów, aby do takich sytuacji dochodziło jak najrzadziej ;)

A jakby ten duży piesek przeskoczył płotek tak jak tutaj było i rzucił się na małego psa.
Nie ma się co dziwić, że później niektóre małe nie lubią dużych.

Ja tam wolę duże psy.

Posted

Ja idąc z dużym mam jednak mniej kłopotu z małymi psami niż dużymi. Bo co zrobi taki dziamgacz? Najwyżej wkurzy. Mój pies został niestety pogryziony ostatnio przez ASTa, a nie przez yorka lub innego mikrusa :roll:

Posted

Ja mam trochę inne doświadczenia. Ale to może kwestia tego, że u mnie większość osób wychodzących z dużymi psami ma je w miarę ogarnięte a jak ma jakieś problemy to unika kontaktów z innymi psiarzami. Te niewychowane i agresywne najczęściej nie chodzą na spacery tylko siedzą na łańcuchach i w kojcach i są wyprowadzane gdzieś na odludzia. A małe są najczęściej niewychowane bo 'nic nie zrobią'.

Wiadomo, że duży pies potrafi zrobić więcej szkód ale to też nie upoważnia do tego aby małe psy podlatywały do każdego ;)

Posted

Nie, oczywiście, że nie ale większość takich piesków jest dzielna na odległość... Za to duże psy lubią w najlepszym przypadku podlatywać nos w nos, a w najgorszym rzucać się bez niczego.

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Słyszałam o wypadku zagryzienia psa przez takiego kojcowego psiaka, który się wydostał.
Mój 6kg olbrzym by nie zagryzł psa nawet swojej wielkości.


!0 lat temu moją ratlerkowatą sunię, prowadzoną na smyczy, zagryzła suka ON:placz: Też była na smyczy ale wyrwala się właścicielowi. Zostal mi uraz na resztę życia:-( Teraz jak widzę latającego luzem dużego nieznajomego psa, swojego kurdupelka biorę na ręce. A niech tam inni mnie mają za przewrażliwioną wariatkę, niż bym miała jeszcze raz przeżyć taki horror:placz:

Posted

W dodatku ten pies rzucając się na psa na rękach może pogryźć Ciebie.


To co? Może pozwolić zagryźć swojego psa? Ja potrafię się obronić, mały piesek nie. Po 1 większość psów nie odważy się skoczyć na człowieka, po 2 można takiemu delikwentowi sprzedać kopa a po 3 nie dbam o to, wolała bym mieć kilka szwów na ręce niż stracić psa:roll:

Posted

dlatego każdy powinien wychowywać psy, ale jest trend i przekonanie że małych uczyć nie trzeba i mogą robić co chcą. hulaj dusza piekła nie ma.

Posted

Yorkomanka napisał(a):
To co? Może pozwolić zagryźć swojego psa? Ja potrafię się obronić, mały piesek nie. Po 1 większość psów nie odważy się skoczyć na człowieka, po 2 można takiemu delikwentowi sprzedać kopa a po 3 nie dbam o to, wolała bym mieć kilka szwów na ręce niż stracić psa:roll:

Z ust mi to wyjęłaś:oops: myślę dokładnie tak samo:lol:

Posted

dzieki dziewczyny za rady ;)
zadzwonilam na sm, kazali zadzwonic jak pies bdzie na wolnosci. we czwartek mama zadzwonila, jak przyjechali pies byl juz zamkniety, ale obiecali porozmawiac z właścicielami. Duzo czasu nie minelo wiec wszystko jest moze sie zmienic, ale poki co juz nie widziala tego psa luzem ;)

u nas nie odławiają ;p
każą samemu psa złapać i przetrzymac kilka dni, az im sie zechce po niego przyjechac :cool3:

Posted

Z chamskich na wystawie - jakiś molos narobił na środku deptaku gdzie spacerowali ludzie oglądając stoiska i właśiciel kupę wielkości końskiej zostawił. A wczoraj pseudo ON narobił przy ringach i pani oburzyła się, gdy otrzymała woreczek z poleceniem posprzątania, woreczek wzięła i z fochem poszła dalej, kupa została...

Posted (edited)

Handzia55 napisał(a):
Nie można uogólniać.:shake: Mam małego psa i nie rzuca się z jazgotem na psy ani na ludzi. Ze znajomymi psami wita się radośnie:lol: do nieznajomych odnosi się z rezerwą ale bez lęku czy agresji. Wszystko zależy od charakteru i wychowania psa, a nie od jego rozmiarow.


To, że napisałam, że denerwują mnie właściciele małych psów, nie oznacza przecież, że chodzi mi o wszystkich :roll:

Amber napisał(a):
A ja się nie dziwię, że małe psy się mogą bać większych jak niektóre z nich zupełnie nie mają ogłady i wydaje im się, że wszystkie psy są ich wielkości. Kończy się to w najlepszym przypadku pacnięciem łapą, a w najgorszym przygnieceniem albo przeoraniem po ziemi. Prym w tym wiodą wszelkiej maści labradorki.

Poza tym akurat moje maluchy są kompletnie niezainteresowane nawiązywaniem znajomości z obcymi psami, to też trzeba uszanować.


Ja zawsze jestem czujna. Jak już dojdzie do spotkania to zawsze na osiedlu na smyczy (co innego na wybiegu). Gdy widzę, że mój pies zaczyna się zapędzać, to go wołam. Jak ktoś tak nie robi to jest niepoważny,bo wiadomo, że większy pies może zrobić coś małemu nawet nieumyślnie. Trzeba sytuację kontrolować. I mówcie sobie co chcecie, ale większość małych psów nie była odpowiednio socjalizowana, dlatego się boi. Przecież nie mam na myśli, psów które spotkało coś przykrego ze strony dużego psa. Mnie głównie chodzi o te rozszczekane pieseczki laleczki. Przejść nie można spokojnie, bo to to małe skacze naokoło mnie i mojego psa i ujada. Bez smyczy oczywiście, bo jak małe to przecież nic nie zrobi... :angryy: A jak na złość na moim osiedlu jest tego od groma...

Edited by WiedźmOla
poprawka
Posted

Luzia napisał(a):
dlatego każdy powinien wychowywać psy, ale jest trend i przekonanie że małych uczyć nie trzeba i mogą robić co chcą. hulaj dusza piekła nie ma.


ja nie wiem, czy to jest trend i czy dotyczy tylko małych psów. dla nas tutaj, na dogo, to jest dziwne i niezrozumiałe, ale wielu przeciętnych właścicieli psów nawet nie wie, że psa można wychowywać. no, ma być grzeczny, a jak nie jest, to coś z nim nie tak. jak jest mały, to nawet to nie przeszkadza, albo wydaje się zabawne... ostatnio z przerażeniem słuchałam jak mój znajomy opowiadał o yorku swojej mamy, który nie pozwala jej się ruszyć w łóżku. jak się poruszy, to ją gryzie :mdleje: kiedyś też pewien chłopak chciał poszkolić u mnie swojego yorka, ale jego rodzice uznali że 'to tylko york' i ich się nie szkoli :roll: u nas to się chyba tylko ONki szkoli.

Posted

Luzia napisał(a):
Znam takich co uważają że i ONka nie trzeba nic uczyć, bo one przecież tak mundre są że uczą się same :diabloti:


a tak, przepraszam, zapomniałam :cool3:

Posted

U mnie sporo jest maluchów które się boją i atakują. Moja suka świetnie wyczuwa kiedy atak jest na serio a kiedy ze strachu. Te strachulce ignoruje albo ślicznie do nich CSuje. Natomiast jak jakiś maluch nie atakuje ze strachu tylko zgrywa chojraka to od razu mojej suce załącza się opcja bossa i malucha pięknie "unicestwia" jednym spojrzeniem albo wyszczerzeniem zębów. To bulterrier więc na ogół pokazanie zębów wystarcza żeby własciciel zabrał swojego małego agresora :)


Mi w sumie szkoda tych maleństw, te które poznałam i które się bały na ogół miały złe skojarzenia z psami dużych rozmiarów. Jednego na przykład dosłownie zmiażdżył młody zabawowy labrador z którym ktoś ćwiczył przywołanie...i akurat wtedy się nie udało psa odwołać jak zobaczył tego malucha na spacerze. Maluszek zaliczył kilka fikołków, pacnięcie łapą i ogólne staranowanie. Efektem były 3 złamane żebra i totalna agresja lękowa do wszystkich większych od niego psów. A brzdąc waży zaledwie 3 kg więc ciężko znaleźć psa mniejszego od niego...

Posted

[quote name='czi_czi']U mnie sporo jest maluchów które się boją i atakują. Moja suka świetnie wyczuwa kiedy atak jest na serio a kiedy ze strachu. Te strachulce ignoruje albo ślicznie do nich CSuje. Natomiast jak jakiś maluch nie atakuje ze strachu tylko zgrywa chojraka to od razu mojej suce załącza się opcja bossa i malucha pięknie "unicestwia" jednym spojrzeniem albo wyszczerzeniem zębów. To bulterrier więc na ogół pokazanie zębów wystarcza żeby własciciel zabrał swojego małego agresora :)


Mi w sumie szkoda tych maleństw, te które poznałam i które się bały na ogół miały złe skojarzenia z psami dużych rozmiarów. Jednego na przykład dosłownie zmiażdżył młody zabawowy labrador z którym ktoś ćwiczył przywołanie...i akurat wtedy się nie udało psa odwołać jak zobaczył tego malucha na spacerze. Maluszek zaliczył kilka fikołków, pacnięcie łapą i ogólne staranowanie. Efektem były 3 złamane żebra i totalna agresja lękowa do wszystkich większych od niego psów. A brzdąc waży zaledwie 3 kg więc ciężko znaleźć psa mniejszego od niego...

O to mi właśnie chodziło... Ten labek pewnie był luzem zamiast na lince....? Albo pan/pani nie dał(a) rady go przyciągnąć siłą... :shake:

Posted

WiedźmOla napisał(a):
O to mi właśnie chodziło... Ten labek pewnie był luzem zamiast na lince....? Albo pan/pani nie dał(a) rady go przyciągnąć siłą... :shake:


Tak, labek luzem. Młody psiak może z 7 miesięcy miał. Jakiś młody chłopak z nim był, rzucał mu piłkę, co się biedak naprzepraszał i zestresował to jego, nawet szybko pobiegł po samochód i podwiózł tą moją sąsiadkę z brzdącem do weterynarza, zapłacił za leczenie.

Inna sprawa, ze sąsiadka w ogóle nic nie robi żeby jakoś tą agresję lękową u pieska zwalczyć...a teraz po kilku latach to ma już tak umocnione to zachowanie że szkoda słów :]

Wiadomo, każdemu psu może coś strzelić do łba, zwłaszcza jak to jest psi podrostek :) ja jestem bardzo wyrozumiała bo sama przecież przez to z moją suką przechodziłam. Psa się w końcu nie dostaje z wbudowaną opcją "do mnie", trzeba go tego nauczyć. Mi moja suka też spieprzała czasami do innych psów,tylko że ja od razu przepraszałam, sukę strofowałam i odchodziłyśmy albo wdawałam się w miłą rozmowę z właścicielem tego drugiego psa.

Posted

No cóż, ja wiem że mój kudłaty nie jest odwoływalny w momencie, kiedy widzi innego psa. Dlatego o puszczaniu ze smyczy na osiedlu nie ma mowy... Jak do tego psa dolezie i się przywita to owszem, ale jak nie to zapomnij człeku, że pies posłucha :roll:
Dlatego ja swojego nie puszczam, tym bardziej, że u mnie na osiedlu mnóstwo roztrzęsionych i rozszczekanych joreczków biega :shake:

Posted

motyleqq napisał(a):
ja nie wiem, czy to jest trend i czy dotyczy tylko małych psów. dla nas tutaj, na dogo, to jest dziwne i niezrozumiałe, ale wielu przeciętnych właścicieli psów nawet nie wie, że psa można wychowywać. no, ma być grzeczny, a jak nie jest, to coś z nim nie tak. jak jest mały, to nawet to nie przeszkadza, albo wydaje się zabawne... ostatnio z przerażeniem słuchałam jak mój znajomy opowiadał o yorku swojej mamy, który nie pozwala jej się ruszyć w łóżku. jak się poruszy, to ją gryzie :mdleje: kiedyś też pewien chłopak chciał poszkolić u mnie swojego yorka, ale jego rodzice uznali że 'to tylko york' i ich się nie szkoli :roll: u nas to się chyba tylko ONki szkoli.



a ja mam znajomego, który jest niby uświadomionym psiarzem... ale swoją bulwę tak strasznie kochają, że pozwalają jej na wszystko. przez 6 lat nie potrafili psa nauczyć "siad". mi wystarczyły dwa wieczory i pies siad umie do dzisiaj, choć oni wcale nie wydają mu tej komendy - bo po co? moim zdaniem miarka się już przebrała, kiedy pies zaczął warczeć na ich pięcioletnie dziecko. ale ich to bawi, zobaczymy do kiedy. w końcu powtarzają, że suka jest małym, słodkim buldożkiem - to co zrobi? ale już raz, do krwi poharatała rękę jednemu z gości. :shake:

Posted

Olson napisał(a):
a ja mam znajomego, który jest niby uświadomionym psiarzem... ale swoją bulwę tak strasznie kochają, że pozwalają jej na wszystko. przez 6 lat nie potrafili psa nauczyć "siad". mi wystarczyły dwa wieczory i pies siad umie do dzisiaj, choć oni wcale nie wydają mu tej komendy - bo po co? moim zdaniem miarka się już przebrała, kiedy pies zaczął warczeć na ich pięcioletnie dziecko. ale ich to bawi, zobaczymy do kiedy. w końcu powtarzają, że suka jest małym, słodkim buldożkiem - to co zrobi? ale już raz, do krwi poharatała rękę jednemu z gości. :shake:


nie wiem, jak można żyć w takiej sytuacji. i to jeszcze mając dziecko... :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...