Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Content Count

    5,174
  • Joined

  • Last visited

About zmierzchnica

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Biography
    "Sobą" - nie będzie to zbyt oryginalne chyba? ;)
  • Location
    Strzelce Opolskie
  • Interests
    Psy, psopodobne i reszta zwierzyńca, literatura, fantastyka, Japonia
  • Occupation
    Studentka OŚ

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. O kurczę, jesteś jedną z niewielu osób na dogo, która nadal jest aktywna z moich starych znajomych :) Weszłam tu pierwszy raz od 4 lat.. Dobrze widzieć Morusa! Znów uderza mnie, jaki on podobny do Lusi.. Trzymajcie się ciepło :)
  2. zmierzchnica

    Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)

    Hej, Monia.. Nie byłam na dogo od 4 lat prawie. Gdzieś na fb mi przemknęła wieść o Hexie.. Nie umiałam potem tego znaleźć. Strasznie mi przykro. Naprawdę strasznie, bo śledziłam Was na dogo przecież od dawna. A wlazłam tu, bo odeszła moja Lusia i nie umiem znaleźć sobie miejsca. 8 stycznia ją pożegnałam. Niby 4 dni minęły, a wydaje mi się, że to lata świetlne. Z drugiej strony mam wrażenie, że znów ją zobaczę, że to się nie stało. Cholera, tyle psiaków z dogo odeszło, a ja jakoś durnie wierzyłam, że mnie to ominie. Wszystkim się wydaje, że są nieśmiertelni, że nasze psy są nieśmiertelne... Chibi też nie umie żyć bez Luki. Nie chce wychodzić, nie wie, co się stało. One we dwie zostały z moją mamą w domu, gdy ja się wyprowadziłam, odwiedzałam je co weekend. A teraz Chibi jest sama, pierwszy raz od 10 lat, od samego początku. Straszne to wszystko. Patrzę na swój lusiowy awatar i serce pęka, a z drugiej strony wiem, że go nie zmienię.. Trzymaj się ciepło..!
  3. Nie byłam tu prawie prawie 4 lata. Ciekawe, czy ktoś nas w ogóle pamięta? 8 stycznia odeszła Lusia. Rak płuc. Musieliśmy jej pomóc przejść na drugą stronę... Dusiła się.. A taka byłam dumna, że od razu znalazłam malutkie guzy przy sutkach. Nawet wet był w szoku, że tak szybko je zauważyłam. Szybkie usunięcie, histopatologia wyszła dobrze. Więc co poszło nie tak? Czemu przerzuty? Czemu pies w miesiąc z żywej i aktywnej istotki stał się wrakiem? Dwie konsultacje, drugi wet nam wmawiał, że to serce, że jeszcze pożyje. Zaparłam się, zrobiłam dodatkowe badania, bo nikt nie umiał jednoznacznie powiedzieć, co za cholerstwo męczy Lukę. Echo serca wyszło dobrze. Porządne RTG.. nigdy tego nie zapomnę. Lusia nie miała już czym oddychać. Płuca zajęte. Miałam taką cholerną nadzieję na to serce. Nie umiem sobie znaleźć miejsca. Wróciłam tutaj.. Wszystko stało się takie dziwne. Nie umiem uwierzyć, że więcej jej nie zobaczę. Że nie przyjdzie do mnie wytrzeć pyszczek o pościel. Przychodziła po pomoc, bo zawsze ja byłam tą od pomagania, usuwania rzepa, dmuchania na obolałą łapkę. Nie mogłam jej pomóc. Już nie mogłam, choć prosiła. Mam wrażenie, że ją zdradziłam, że zawiodłam. Zostawiłam ją gdzieś tam, w przeszłości, w mroku. Chibi nie umie się odnaleźć. Przeżyła z Luką 10 lat... Wszyscy tęsknimy. Choć jeszcze to do mnie nie dociera, jeszcze wydaje mi się, że ją zobaczę. Nie wiem, czy ktoś z Was jeszcze jest na dogo i jeszcze to przeczyta. Ale wiecie, wybaczcie swoim psom te wszystkie odpały i głupoty. Doceniajcie każdą chwilę. Lusia miała 13 lat, wydaje się, że dużo, a jednak.. mam wrażenie, że tak mało, wciąż za mało. Zawsze jest za mało.
  4. zmierzchnica

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='Madie']Generalnie moje zdanie jest takie, że sklep (nie licząc zoologicznego) nie jest miejscem dla zwierząt. Tak samo jak nie jest nim wnętrze restauracji ani przedział WARSu. Dla żadnych psów, począwszy od yorków skończywszy na dogach. I żadnych wyjątków, bo są ludzie, którzy mają prawa nie lubić psów, nie lubić kłaków w swoim jedzeniu, a gdyby to sanepid zobaczył....:roll:[/QUOTE] Restauracja nie jest miejscem dla psów? Do kuchni też psa nie wpuszczasz? A jeśli jedziesz z psem do innego miasta, jest już chłodno i chcesz coś zjeść - to co z psem, przywiązać go do barierki czy lampy i niech czeka na właściciela godzinę? No takich rzeczy to się na dogomanii nie spodziewałam. Jeszcze ten tekst o sanepidzie - mam cztery psy, więc pewnie u mnie jest pełno zarazków i jakby się zdarzyło, że będę mieć dziecko to powinni mi je odebrać, bo żyje w brudzie? :evil_lol: Ok, ja rozumiem restauracje ekskluzywne. Albo takie, które mają dywany, wyjątkowy wystrój, gdzie sierść czy brud na łapach mogłyby przeszkadzać (z drugiej strony, ludzie i błoto na butach wnoszą i włosy też gubią). Ale stwierdzenie, że żadna restauracja nie powinna psów przyjmować? Co z tego, że ktoś nie lubi psów, jeżeli takiego psa nawet nie zauważa, skoro leży on na ziemi przy właścicielu lub pod stołem? Ile razy jestem z psem we Wrocławiu i - tak, tak - jestem w jakiejś knajpie. Ludzie nas mijają, łażą, my kończymy posiłek i wstajemy... I słyszymy "o, zobacz, tam był pies!". Nawet nie zauważyli. Na pewno więc bardzo przeszkadzał ludziom nielubiącym psów :evil_lol: Dla mnie idealną sytuacją byłoby albo oznaczenie knajp psiolubnych specjalnym znakiem (i niech sobie ci sławetni "nielubiący psów" tam nie chodzą) albo wyznaczenie stolika lub dwóch dla ludzi z psami. Mogłyby być oddzielone jakimś niewielkim parawanem czy być w rogu, trochę dalej od innych stolików - ok. Ja wolę się czuć chciana w danym miejscu, nawet mogę za to zapłacić. Nie do końca rozumiem, dlaczego mój czysty i wychowany pies miałby być dyskryminowany, bo ktoś nie lubi psów. Jak dla mnie czyjeś nielubienie nie jest zupełnie powodem do dyskryminacji. Dana osoba ma prawo nie życzyć sobie kontaktu z psem. Ale jej niechęć nie powinna wpływać na przestrzeń publiczną, bo to już zakrawa na jakąś chorobę - troska o pieniaczy, do czego to doszło :roll: Miejmy nadzieję, [B]Madie[/B], że się nigdy nie spotkamy - tym bardziej w restauracji. Jeszcze polecisz do kierownika, że nie życzysz sobie z paskudnym kundlem jeść :diabloti: [B]Handzia55[/B] - ja na wszelkie takie sklepy czy instytucje antypsie mam sposób - nie wydaję na nie pieniędzy. Nie kupuję tam, nie jadam w takich miejscach, nie pojadę na wakacje do antypsiego miejsca, nawet jeśli jadę akurat bez psa. Oczywiście, że moja kasa to niewiele, ale przynajmniej mam satysfakcję, że nie daję im zarobić :diabloti:
  5. Przekażę :) Sama zastanawiam się, jak sprawa się skończy.
  6. zmierzchnica

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='chounapa']Tylko klaszcze łapkami ? :P[/QUOTE] Nie klaszcze, tylko prosi :evil_lol: Foczka to najbardziej rozczulająca komenda ever, właśnie z tą nazwą :diabloti: Jak powiesz "poproś" i pies prosi.. No to spoko. Ale jak powiesz "foczka", to widz sobie wyobraża słodką foczkę i przenosi to na proszącego psa... Działa zawsze :cool3:
  7. zmierzchnica

    PatBull

    Ech, dzioszki dzioszki, aż mi się na wątek evel nie chce wchodzić :diabloti:
  8. Noo, dokładnie, Frotek tak też w śniegu robi ;) Hop-hop-hop jak zając i [I]łup[/I], wbija się łbem w śnieg, tak że wystaje tylko tyłek :diabloti: Dzisiaj go obserwowałam przy kopcu jakiegoś gryzonia, jak głową kręcił na wszystkie strony nasłuchując szmeru... Pełne skupienie, wyglądał jak drapieżny pluszak :evil_lol: Hm, czyli wygląda na to, że u Patryka to pokarmowe było? Może miał uczulenie na jakieś zboża czy kukurydzę, bo to zawsze jest w karmach... Ciężko powiedzieć. Luka dzisiaj dostała szczepionkę przeciwko grzybicy (nie wiedziałam, że coś takiego jest) i zobaczymy, czy pomoże. Karmę ma z jagnięciną, czasem dosmaczana indykiem. Nigdy nie wykazywała żadnej alergii :roll: Ostatni raz się tak drapała po Advantixie, ale teraz kroplona nie była. Ja już pisałam w wątku o mitach, że u mnie BARF nie przejdzie, choć w sumie chciałabym spróbować. Samo przechowywanie mięsa byłoby problemem, bo nasza mała lodówka z zamrażalką nie starcza na 4 osoby i ciągle coś się nie mieści :shake: A co dopiero, gdyby tam wsadzać mięso dla czterech psów. Plus moje nie są nauczone jedzenia surowego, więc pewnie by mi to po całym domu rozwlekały, a ja w domu nie mam drzwi, żeby je gdzieś umiejscowić w jednym pokoju :diabloti: I tak dalej, i tak dalej... Minusów jest mnóstwo w moim przypadku, ale jeśli trzeba będzie, to dietę choć Luce zmienimy, zobaczę ;)
  9. zmierzchnica

    PatBull

    [quote name='Pani Profesor']no i po spacerze...jednak przeliczyłam się z tym słońcem, grzeje bardziej, niż myślałam - królewicz pobiegał 15 minut i położył się w trawie, w drodze powrotnej kładł się co parę metrów i e-e, nie idę, gorąco. tak więc trudno :diabloti:[/QUOTE] Frotek też tak robi... Każe sobie rzucać piłkę, jak już ją złapie to lezie z nią gdzieś w trawę i się kładzie :cool3: Z tej pozycji się czasem wydziera, że mam przyjść i mu ją pokopać, bo on jej przynosić nie będzie :roll: Jakież te pieski biedne przemęczone :diabloti:
  10. zmierzchnica

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    A ja byłam dzisiaj zaskoczona pozytywnie: zarówno sobą, jak i panem, który chciał być pieniaczem, ale mu nie wyszło :diabloti: Ćwiczę z całą czwórką psów na bocznej ścieżce w parku. Jadą dwa rowery z daleka, więc wołam psy na bok i każę siadać, żeby rowerzystów przepuścić. W trakcie mijania słyszę "bla bla kagańców nie mają, jak tak można bla bla"...:roll: Jakiś pan w średnim wieku. Pytam głośno: ale o co chodzi? Pan daje po hamulcach i zaczyna mi coś mówić, że jak tak mogę, bo psy bez kagańców, bo niebezpiecznie... Przerywam mu, mówiąc: "no ale niech pan spojrzy, wychowane są" i pokazuję jak psy synchronicznie wykonują: siad, leżeć, siad, foczka, potem wołam Frotka i pokazuję obroty, stanie na tylnych łapkach itd. :diabloti: Facet wyraźnie pod wrażeniem, zaczyna się jąkać i mówi, że "no ale kagańce powinny być", na co odpowiadam: ale to jak mam je nagradzać? I pokazowo rzucam Frotkowi kawałek ciastka. Pan sięgnął po ostatni oręż: "ale mi to nie przeszkadza! Tylko policja się czepia! Jak was złapią to na pewno mandat dadzą...", na co odpowiadam, że nas codziennie policja mija, nieraz sami są z psem i nigdy nie mieliśmy problemów (co jest prawdą) :cool3: Na tak postawiony argument pan tylko odpowiedział, że fajne psiaki (!), pogłaskał Frotka (!!) i pojechał dalej :loveu: A że ja zwykle się pienię, jak coś takiego słyszę, to sama się zdziwiłam swoją reakcją :evil_lol: Ale na pewno ma to bardziej edukacyjny wymiar i mniej nerwów kosztuje niż pyskówka...
  11. zmierzchnica

    PatBull

    [quote name='Pani Profesor']melduję, że umówiłam się dziś z kolegą i jego Neską na Błonia, zabieram Patryka i liczę, że dziś się zachowa lepiej niż ostatnio... może będzie spokojniejszy, ale biorę kagan, mam nadzieję, że w towarzystwie Neski będzie bardziej rozrywkowy i nie przyjdzie mu do łba grzebać w krecich norach, bo znowu dojdzie do czegoś, czego nie chcę - kłapania zębami, darcia japy i tak dalej...[/QUOTE] Czekamy na relację ;)
  12. [B]*Monia* [/B]- ja mam kilka typów ras, tylko nie wiem, jak mi się życie ułoży ;) Od tego zależy to, co wybiorę: kundelka czy rasowca i jakiego. Na pewno lubię psy "surowe" z wyglądu (dobki, maliny, kelpie, ONy użytkowe), chociaż ciągnie mnie też do pracujących "ozdóbek" (pudle, PWD właśnie).. Bardziej przez charakter niż ich wygląd ;) U nas co wet, to inny pomysł.. Luka się drapie strasznie ostatnio, od miesiąca, a nic nie ma - krost, łysin, brzydkiej skóry, nic. Wizyta u weta plus coś przeciw grzybicy 50 zł.. Ale ona miała grzybicę już dwa razy, miałam ten sam preparat (i kosztował mnie 3 dychy) i się nie drapała. Znowu leczenie w ślepo na rózne sposoby, a to kosztuje nieraz więcej niż pożądna diagnostyka i jeden konkretny preparat. Uszki Chibi to temat na oddzielną powieść katastroficzną... Pchała łeb do kota, nie do końca wiem, co jej zrobił: drapnął czy ugryzł, w każdym razie ucho i na zewnątrz i w środku jest pocharatane. Teraz trochę lepiej, ale wcześniej każde dotknięcie psa skutkowało wrzaskiem i ucieczką. Zresztą, sama też się podrapała, ryknęła i uciekła. Normalnie pies-nieszczęście. No i wiadomo, że w takich okolicznościach piesek musi koniecznie być zwolniony z przywołania i w ogóle posłuszeństwa wszelakiego! :diabloti: [B]Ty$ka[/B] - też miałam fazę na leonbergery, ale poznałam trochę wielkich psów i mi przeszło... Jednak cenię w psie aktywność, ruch, szybkość reakcji, a taka "misiowatość" mnie nie kręci ;) Miałam też kiedyś fazę na belgi, głównie gronki, ale poznałam osobiście i mi przeszło zupełnie... Podobnie z aussie. Uświadomiłam sobie, że trzeba dużo poznać psów osobiście, żeby wybrać dla siebie jakiegoś ;) PWD - portugese water dog, portugalski pies wodny :) Podoba mi się ich charakter i miłość do wody, ale wygląd nie bardzo... Nie wiem, co przeważy ;) Jak zawsze, musiałabym poznać jakiegoś na żywo... [B]PP [/B]- Frotek też nie znosi czesania, to był jeden jedyny wyjątek od reguły ;) Za to z suszarką nawet nie próbuję, schowałby się za kanapą i tydzień bym psa nie miała :diabloti: Patryk jest niesamowity ;) Frotek kręci łbem czasem, jak mówię konkretnie do niego, albo jak nasłuchuje jakichś gryzoni w liściach czy trawie. Za to ma jedno ciekawe zachowanie: poluje na gryzonie jak lis. Odbija się na tylnych łapach, skacze na przednie, znowu się odbija, jak piłeczka - hop, hop, hop i pac łapami. Żaden inny mój pies tak nie robi, Fro wygląda wtedy bajkowo ;)
  13. zmierzchnica

    PatBull

    [quote name='Pani Profesor']Talia, ze schronu jest ta suczynka, nie mam jej zdjęć ani nie dopytałam z którego jest schroniska, ale przeurocza jak diabli ;) taka przytulanka rozdająca buziaki, a jak daje łapkę... :loveu: duże psy zazwyczaj robią DUP prosto w ryj, np. labradora tż-ta strach poprosić o łapę jeśli nie ma się akurat hełmu :cool3: a ta suczynka daje powolutku z taką gracją, jak dama, jakby mówiła "o tu pocałować" i jeszcze patrzy na tą łapinę którą wyciąga :loveu:[/QUOTE] O, to ta sunia jak Chibi dokładnie :loveu: Pełen szyk i wdzięk, łapeczkę podaje powoli i dotknie Twojej tylko koniuszkami palców :p Jeśli czegoś chce, to patrzy głęboko w oczy i ewentualnie zapiszczy na progu słyszalności, że może byś tak jednak łaskawie zechciała Chibusi ustąpić i zejść z fotela, bo ona tak by chciała się tam położyć... Jak już ustąpisz (innej opcji nie ma) to wskakuje lekko jak sarenka, siada i wysyła głębokie spojrzenie "dziękuje mości pani, wielce wygodny jest ten mebel" i dopiero się kładzie :cool3: Hrabianka z działki, nie wyobrażam jej sobie na łańcuchu czy w kojcu - nigdy nie wchodzi na trawnik na moim podwórku, bo wie, że tam się inne psy czasem załatwiają (ona nie, nigdy, musi poza domem i w ustronnym miejscu). Czyścimy trawnik z kup, ale to nieważne, sam fakt powoduje u Chibi obrzydzenie i niechęć do trawnika :diabloti: Bleki musi być całkiem sympatycznym psem, chociaż akurat nie mój typ ;) Nie lubię psów-cielaków nieświadomych swojego ciała i wielkości :cool3:
  14. Jak w "Królu lwie" :cool3:
×