Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Content Count

    5,174
  • Joined

  • Last visited

About zmierzchnica

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Biography
    "Sobą" - nie będzie to zbyt oryginalne chyba? ;)
  • Location
    Strzelce Opolskie
  • Interests
    Psy, psopodobne i reszta zwierzyńca, literatura, fantastyka, Japonia
  • Occupation
    Studentka OŚ

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. O kurczę, jesteś jedną z niewielu osób na dogo, która nadal jest aktywna z moich starych znajomych :) Weszłam tu pierwszy raz od 4 lat.. Dobrze widzieć Morusa! Znów uderza mnie, jaki on podobny do Lusi.. Trzymajcie się ciepło :)
  2. zmierzchnica

    PatBull

    Ech, dzioszki dzioszki, aż mi się na wątek evel nie chce wchodzić :diabloti:
  3. zmierzchnica

    PatBull

    [quote name='Pani Profesor']no i po spacerze...jednak przeliczyłam się z tym słońcem, grzeje bardziej, niż myślałam - królewicz pobiegał 15 minut i położył się w trawie, w drodze powrotnej kładł się co parę metrów i e-e, nie idę, gorąco. tak więc trudno :diabloti:[/QUOTE] Frotek też tak robi... Każe sobie rzucać piłkę, jak już ją złapie to lezie z nią gdzieś w trawę i się kładzie :cool3: Z tej pozycji się czasem wydziera, że mam przyjść i mu ją pokopać, bo on jej przynosić nie będzie :roll: Jakież te pieski biedne przemęczone :diabloti:
  4. zmierzchnica

    PatBull

    [quote name='Pani Profesor']Majkowska, wg. mnie ten wyżeł był dużo większy od Waldka i miał co najmniej dwa razy taką klatę jak Wald :cool3: ale w sumie jestem ślepa, więc wiesz... może fotki coś wyklarują :cool3: a Zmierzchnico, co do pytania - Pat jest [I]zawsze [/I]głodny, był po śniadaniu, drugą porcję dostaje koło 18, więc teoretycznie nie na czczo, ale wiesz... nigdy za dużo. poluje jednak niezależnie od głodu, myślę, że gdyby zeżarł chwilę wcześniej, to byłoby to samo. zapolował z nudów, ostatnie wyjście na Błonia było ciekawsze, więcej psów, więcej zabaw, przede wszystkim [I]piłeczka[/I], a dziś tego zabrakło, bo się wszyscy spinaliśmy i było nerwowo, Pat poszukał sobie swojej rozrywki i znalazł...jeśli faktycznie ma tak jak Chi przez kolejne parę lat świrować, to wolę go już dziś udusić :diabloti:,bo nie może tak być, że mnie kąsa jeśli chcę go odwieść od pomysłu. jako usprawiedliwienie dodam, że teraz to wyłącznie polowanie sprawia nam problemy w odciąganiu, nawet żarcie rzuca, kiedy mu każę- jeszcze nie zawsze, ale jednak potrafi odejść od miski na wyraźne polecenie. tu zaznaczę że wiem, że to "bez sensu" (tak, tak, pies dostał, to jego), ale dla mnie to doskonały trening- nigdy nie zostaje z niczym, jeśli oleje miskę albo da mi zabrać, to dostaje coś 2x lepszego, niż jadł (np. rybę albo coś innego mocno pachnącego) i po chwili może znów wrócić do żarcia. niestety, w ekscytacji nie działa i efekty są takie, jak widać...czyli mój własny, osobisty pies kłapie gębą na lewo i prawo, bo pańcia odciągnęła od kreciej norki... :shake: Majkowska, jeśli to nawet było aktorstwo, to i tak sukces, że Pat ma w ogóle gdzieś w mózgu info, że robi źle - wg. mnie to sukces, bo kiedyś trudno mu było przekazać, że sobie tego nie życzę - teraz chociaż widać, że sam rozumie, może następnym krokiem będzie "posłucham jej"... ...idę spać, napisałam dziś 30 stron swojej osobistej magisterki :diabloti:[/QUOTE] I w ten sposób wzbudziłaś w mnie poczucie winy, bo moja magisterka nawet jeszcze nie zdążyła się narodzić, a ja za każdym razem, kiedy mam się do niej zabierać... Jakoś magicznie trafiam tutaj :evil_lol: Jasne, że nie może Cię kąsać, w sumie chciałam Cię pocieszyć, że to powinno minąć w miarę nabywania przez psa zaufania do Ciebie ;) Może w terenach, gdzie poluje, puszczaj go z krótką smyczą przypiętą do obroży, żeby go odwieść od polowania bez narażania się na ugryzienie? Ja tam nadal myślę, że jesteście na dobrej drodze do porozumienia, jeszcze będziesz się nudzić z grzecznym psem, zobaczysz :cool3: Kurcze, ta husko-collie to musi być całkiem ładny pies, nie? ;) Ale charakter trudno mi sobie wyobrazić ;)
  5. zmierzchnica

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='Maron86']Przecież Pat to nie jest duży pies (z tego co mi świta), czemu go pod pachę nie weźmiesz i po sprawie. Skoro pies go nie lubi 'bo nie', a dzieciak musi zaczepiać 'bo tak'. To faktycznie sytuacja może dojść do punktu krytycznego.[/QUOTE] Z tego co wiem, Pat jest wielkości mojego Frotka. a ja nie wyobrażam sobie go wziąć pod pachę :evil_lol: Oczywiście, że rozmiar ma znaczenie, no i wygląd - Fro ma przesrane, bo wygląda na białą, puchatą maskotkę; Hera jednak ma coś takiego w spojrzeniu, że nie każdy do niej łapy pcha. Jak jeszcze Frotek był agresywny do psów, to mi ludzie nie chcieli wierzyć, że on taki słodziutki i taki groźny, na pewno przesadzam... No ale jak pokazał co potrafi to zaczynali mi wierzyć (i kilka osób sugerowało różne wymyślne metody na pozbycie się go) :diabloti: [B]PP[/B], obawiam się, że bez ostrzejszej reakcji się nie obejdzie, obsztorcuj chłopaka, bo w końcu będzie niefajnie... Dzieciaki mają takie pomysły, nie uwierzył Ci, że Patryk go może dziabnąć i będzie próbował po swojemu się z nim zakumplować :cool3: Ale podobną sytuację miałam z dorosłą osobą, poważnie wyglądającą panią w garsonce... Mijała mnie i psy i fruuu - przejechała Frotkowi po grzbiecie od głowy do ogona. Całe szczęście, że trafiła na białego, a nie na Herę, bo wtedy młoda była dość cięta na takie rzeczy i mogłoby to się źle skończyć :shake: Teraz na szczęście ma postawę "człowieki dziwni są, olać, ewentualnie obszczekać" :diabloti:
  6. [quote name='evel']Jedziemy dzisiaj do Małego Białego, czyli Jaxa. Będzie, będzie zabawa... Albo ktoś w końcu zginie. Ktoś, kogo imię zaczyna się na 'R' a kończy na 'aven' :roll: A tak serio to mam nadzieję, że nie dadzą czadu aż tak bardzo...[/QUOTE] Daj znać jak było ;) U mnie taką szarą eminencją jest Luka. Leży w trawie na podwórku, coś wypatrzy i robi "Hał.", na co Hera leci do bramy i drze mordę, słysząc to Frotek też wylatuje, Chibi uznaje, że skoro wszyscy lecą to i ona się wydrze... A Luka nawet tyłka nie podniesie, młodzież się wysila za nią :diabloti: Ale że ja znam mendę, to jak wszystkie lecą to sztorcuję czarną, bo wiem, że jest gotowa dalej je podpuszczać i tak co 3 minuty szczeknąć, żeby zabawa trwała dalej :roll:
  7. zmierzchnica

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='Maron86']Mi dzieci nie przeszkadzają, to jest tak naprawdę dobre 'szkolenie'. Magia dzieci się boi i je oszczekuje, ale Szaman kocha dzieciołki. Zazwyczaj mówię że można ale tego, bo tamta gryzie i się sprawa rozwiązuje sama - podejrzewam że dlatego iż mam duże psy które są większe od przeciętnego dzieciaka :evil_lol:[/QUOTE] Albo fajne dzieci spotykasz :p Ja mam niestety złe doświadczenia z dziećmi: pozwoliłam porzucać piłkę Frotkowi i pokazałam gdzie... No to gdzie wylądowała piłka? Oczywiście na ulicy :roll: Innym razem pozwoliłam pogłaskać Lukę, to dziewczyna do niej się przyssała i musiałam sunię ratować, bo miała już wieeelkie oczy, a dziewczynka ją dalej gładziła jak jakiegoś misia. Jak jakiś pan podszedł z dzieciakami, bo chciał o coś zapytać w związku z psami, to totalnie nie zwracał uwagi na to, że jego dzieci zapędziły moje psy w róg, nachylały się i wyciągały ręce.. Gdyby to były jakieś mniej socjalizowane zwierzaki to pogryzienie byłoby pewne. W tym przypadku zainterweniowałam, ale nie lubię, jak muszę wychowywać i nieraz sztorcować czyjeś dzieci, bo rodzic nawet nie widzi, co się dzieje :shake: Ja chyba u dzieci nie mam jakoś posłuchu i kiedy myślę o tym, że mam im tłumaczyć, którego psa mogą głaskać, ile czasu, w jaki sposób, a one i tak potem robią co chcą... To wolę powiedzieć, że nie głaskać, bo się spieszę :diabloti:
  8. zmierzchnica

    PatBull

    Mi też kiedyś szkoleniowiec pisał, że odciąganie uwagi na siłę nie jest dobrym pomysłem :) Także myślę, że przyjęłaś dobrą taktykę. Skoro on koniecznie musi wejść w interakcję z psem, to niech to będzie interakcja pozytywna. Olewanie pewnie przyjdzie z czasem, jak już się nauczy, że psy ogólnie nie są zagrożeniem i nie trzeba koniecznie ich poznawać, żeby się o tym przekonać. Tak mi się wydaje. Ja olewki Frotka uczyłam z daleka, wobec psów przechodzących jakieś 20 metrów od nas najmniej. Jednocześnie miałam psy na tymczasach, zdobywałam psie znajomości i Frotek poznawał coraz więcej kudłatych kumpli. W sumie podobnie jak u Ciebie :) Musiał się przekonać, że psy nie są złe, a dopiero potem doszliśmy do przekonania, że w sumie nie warto się nimi interesować ;) Także ja myślę, że Wam się uda dojść do spokojnych spacerów bez nerwów :) Też pamiętam, jak o tym marzyłam...;) A skoro Pani tak siedzi, Pani Profesor, to może Pani jakieś fotki wrzuci, co? :diabloti:
  9. zmierzchnica

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='Dioranne']W mniejszych miastach wszystko wygląda nieco inaczej. ;) Jak w Lesznie pójdziesz z gryzoniem do weta to jest wielki szok, że z takim maluchem się chodzi do weta. Natomiast w większych miastach jest to już dość 'popularne' (bo i weci dla gryzoni tam są). Co do tego psiego przedszkola - całkiem fajna sprawa, bo to jest dość dobry socjal dla takiego malucha. I nie taki 'na odczep' jak to bywa w psich przedszkolach gdzie umawia się na zajęcia itp. Założę coś takiego. :evil_lol:[/QUOTE] Z tego co wiem, to psie przedszkole jest też dla dorosłych psów :) Taka przechowalnia na czas pracy opiekuna. Z jednej strony pomysł super, ale chyba głównie dla osób, którym na pracy z psem nie zależy - ja sobie nie wyobrażam, że ktoś inny by szkolił i wychowywał przez osiem godzin moje futra, bo ja jednak wolę pracować z nimi po swojemu. Jak odliczymy czas na sen i czynności poza-psie to taki opiekun dłużej się zajmuje zwierzakiem niż właściciel i ma pewnie też większy na niego wpływ ;) Ale jeśli ktoś ma pracę absorbującą, a nie chce się ze zwierzakiem rozstawać, to takie rozwiązanie jest mega :) [B]PP[/B], też mi się wydaje, że jest zapotrzebowanie, tylko to idealny pomysł na dorobienie sobie, ale nie regularną pracę.. Każdy chce płacić jak najmniej :razz: Ale patrząc na to, ile ludzi dziennie mnie zaczepia, żebym ich psa też wyprowadzała - i to na moim zadoopiu - to popyt jest :)
  10. zmierzchnica

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='Wola istnienia.']Po prostu jesteś zazdrosna, że jemu się tam udało pięknie udało wychować psa :evil_lol:[/QUOTE] No pewnie, zazdrość mnie zżera..:diabloti: I to jeszcze rasowiec! Te moje kundle takie głupie, jak je spuszczę ze smyczy to łażą za mną jak te głupie, jak mówię siad to siedzą, takie to ciołki.. Nie to co prawdziwy wyżeł prawdziwego profesjonalisty, który reaguje frunięciem na każde szarpnięcie smyczą :loveu: A co do wyprowadzania psów - chyba się da jakoś na tym zarobić, tylko nie wszędzie ;) Jak byłam we Wrocławiu to w wegańskiej knajpie znalazłam ulotkę "Pet service" - firma proponowała wyprowadzanie psów, wizytę behawiorystów, wzięcie psa do weta czy groomera i takie tam. Jest też klika osób z Warszawy na facebooku, które trudnią się - z tego co zauważyłam - wyprowadzaniem psów, np. "Biegająca z psami petsitter". Czytałam też artykuł w którejś z gazet o psim przedszkolu - ale dosłownie przedszkolu, miejscu, gdzie zostawiasz psa na 8 godzin, kiedy idziesz do pracy. Ma tam organizowane zabawy, spacery, szkolenie i odpoczynek, jak w normalnym przedszkolu :p To też była Warszawa. Wydaje mi się, że faktycznie trzeba trafić w duże, dość bogate miasto. Jak ja chodzę z psami to mnie ludzie nieraz pytają czy wyprowadzam psy i czy "wezmę też ich psa"... Ale im się oczywiście marzy za darmo :evil_lol: Znajoma szukała psiego hotelu, jak się okazało, że za to trzeba płacić (wow!) to... zostawiła swojego wychuchanego, malutkiego pieska na działce :roll: Także wydaje mi się, że w małych miastach ludzie są jakoś mniej skłonni płacić za usługi dotyczące zwierząt...
  11. zmierzchnica

    "Ulewanie" po wypiciu wody przez dorosłą sunię - pomocy!

    Więcej wiem tyle, ile nic, bo wet jak zawsze w poniedziałek zakręcony, w trakcie wizyty odbierał telefony, kolejka do niego długa jak po mięso w PRLu.. Wsadził Chibi palec w tyłek, stwierdził, że "w środku" kupa ma ładną barwę, a skoro młoda je i pije już to jest ok. Dostała antybiotyk dzisiaj, jutro i pojutrze mam jej dać sama. No i probiotyk. Fakt, że wróciła już do siebie, ale nie podoba mi się to olanie sprawy, chyba pójdę do drugiego po krew mimo wszystko :roll:
  12. zmierzchnica

    PatBull

    [quote name='Pani Profesor']ciotki, ja nie mam totalnie czasu :placz: wlazłam na chwilę na dogo, przelecę Wasze wątki i spadam dalej. non-stop gdzieś jeżdżę, coś robię, pracuję, a na dokładkę są wakacje (dla naszej ekipy znajomych ostatnie w życiu ;) ), więc korzystam ile wlezie. mam do wyboru - melinować na dogo, albo połazić z psem, wybieram to drugie póki co ;) Patryk jest szczęśliwy jak nie wiem, codziennie gdzieś łazi, biega, mimo upałów chętnie chodzi po podwórku, wczoraj spotkał się z Neską po miesiącu niewidzenia i myśleliśmy, że oszaleją z radości :D biegały z podkurczonymi dupkami i wywalonymi jęzorami do 1 w nocy, aż padły trupem :D[/QUOTE] Ty to masz życia, a ja tu praktyki i robotę zaczynam :evil_lol: Ciesz się, póki masz z czego :diabloti: A ja czekam na burą jesień z utęsknieniem :loveu: O wiele lepiej mi się na jesień żyje, lato jest trudne do przełknięcia ;)
  13. [B]Pani Profesor [/B]- ja nie jestem pewna co do tej anaplazmozy, szczerze mówiąc. Objawy mi nie pasują. Wet nie zrobił żadnych badań, nic nie jest wiadome na pewno. Dopiero jutro chcę go przycisnąć o pełną diagnostykę. Niestety, u nas jest albo wet, który się boi psów i nie rozpoznaje chorób, chociaż robi badania, albo drugi, który ufa swojej intuicji i doświadczeniu, a badania robi tylko w ostateczności. Jak dotąd się nie pomylił, no ale..:roll: Do krwi przecież nie wejdzie. [B]magdabroy[/B] - dziękuję za wsparcie :) dziś jest już lepiej, dostała znowu antybiotyk i zastrzyki przeciwwymiotne (podane w domu), ale nie pogorszyło jej się. Jedyne, co mnie martwi, to wodowstręt. Wzięła kilka kawałków gotowanego indyka, ale pić nie chce, wlewam w nią siłą strzykawką :roll:
  14. [quote name='Talia']Wczoraj Meri skakała z pomostu najlepiej na całej plaży. W konkurencji były dzieci i dorośli gatunku ludzkiego - pokraki zarówno w skokach jak i w stylu pływackim. Poza tym Merida zakochała się w sznaucerze miniaturce o imieniu Walkower. Czołgała się do niego, pokładała na plecy. Po prostu miłość :loveu: Za jakieś 2-3h też mamy jechać nad jezioro. O dziewo mimo tego, że było wczoraj sporo ludzi i dzieci, to nikt nie był oburzony psem na twarzy. Słyszałam tylko teksty "patrz mamo! pies skoczył do wody!"[/QUOTE] Zazdroszczę ;) Zawsze chciałam mieć pływającego psa, ale ani jeden z mojej czwórki nie podziela mojego zdania ;) Frotek płynie do brzegu jak go wsadzę do wody. Daje się wziąć na ręce i potem chętnie płynie na brzeg, ale żeby tak samemu popływać to nie ;) Hera umie, ale nie lubi. Jak jest gorąco to trochę popłynie i wróci - koniec. Za piłką z wielką łaską... No ale nie to nie, cóż zrobię ;) Najbardziej piasek na plaży lubią, jak byliśmy nad morzem i było pustawo to szalały równo ;) Fajna ta wasza dziewczynka :) Zresztą obie damy są fajne :p
×