zaginiona sara Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 A co byś powiedziała jakby pies Ciebie atakował? Chciał pogryźć? Ostatnio miałam taką sytuację i jakbym mogła to bym mu takiego kopa zasadziła, że 3 dni by leciał. Na pewno bym go nie głaskała mimo tego, że bardzo lubię psy. Wina właściciela, że psa nie zabezpieczył, ale co mam dać sobie poszarpać łydki bo to nie wina biednego pieseczka? Ludzie po prostu wykazują zero myślenia. Kiedyś zaatakował mnie wielki owczarek, z zamiarem pogryzienia. Jakby nie kamienie i robotnicy z budowy obok to by mnie poszarpał, właściciel już płacił koledze za spodnie. Mogłam empatycznie kupić mu 5 kg kości, przecież to biedny znudzony piesek. Quote
N&N Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 zaginiona sara, nie wiem. Teoretyzować to sobie można, a mimo to nigdy nie wiadomo, jak człowiek zareaguje w skrajnej sytuacji czy w skrajnych emocjach. Jak dotąd żaden pies mnie nie zaatakował i nie próbował ugryźć. Quote
klaki91 Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 [quote name='N&N']"Urokiem" dogomanii jest możliwość porozmawiania z różnymi ........... W realu na szczęście jest o wiele milej i pozytywniej. I ludzie życzliwi. I myślący. :-) Kiście się tu dalej narzekając na chamstwo innych psiarzy i zachwycając się własną cudownością. :-D[/QUOTE] Że też ja w realu raczej rzadko spotykam miłych i życzliwych ludzi, którzy na moje "mogę prosić o zabranie pieska?" od razu łapią nachalne psisko na smycz....nie...zawsze jest "mój nie gryzie" Dotychczas tylko raz zdzieliłam z kopa psa, ale mnie nerwy poniosły, bo właściciel kretyn + mam na prawdę zrytego psa po przejściach i się wpieniłam że znowu cała praca pójdzie sobie w las. Niemniej rozumiem osoby, które w ten sposób sobie radzą gdy jest to konieczne. Wielokrotnie moja suka była napastowana przez inne psy, większość chciała się bawić,ale mam psa,który tego nie lubi...i co ja mogę na to poradzić? czy to oznacza że nie mogę z nią wychodzić na spacery i nie mogę wymagać niezaczepiania nas przez inne czworonogi? czy mam pozwolić jej na ataki paniko-histerii gdy inny pies ją napastuje, stać sobie z boku i przyklaskiwać gdy ona się panicznie boi i próbuje od siebie odgonić natręta, który ma w 4 literach to, że ona odchodzi i pokazuje całą sobą, że nie ma ochoty na kontakt? jak mam oduczyć ją przyjmowania postawy grożącej na widok każdego mijanego psa gdy praktycznie co 2-3 dni wpada na nas radosne psisko sporych rozmiarów i dla zabawy po niej przebiega/skacze jej na kark/usilnie próbuje wepchnąć nos pod ogon mimo jej odskakiwania? Przecież nikt normalny nie potraktuje z kopa/gazu psa, który podbiega z przyjacielskimi zamiarami, a jego właściciel na prośbę o zabranie psa odwołuje swoje futro.....względnie przeprasza za zamieszanie i wykazuje się jakimś zrozumieniem sytuacji. Nie dopisuj więc sobie zdań, które nie padły w dyskusji, bo nikt tu nie napisał że każdego podbiegacza traktuje z buta bez względu na jego zamiary. Quote
N&N Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 To przeprowadź się do Puław, ;-) a zobaczysz, że spacery z psem mogą być przyjemnością. A tak na poważnie, to co to ma za znaczenie? Wielu rzeczy nie pisałam, co nie przeszkadzało poniektórym na ocenę mnie, wkładanie w me usta słów i czynów które nie miały miejsca, ani nawet nie były w intencji :roll: . Zdania powyciągane z kontekstu, zmienianie ich znaczeń, atakowanie - to na tym forum standard. Niby skąd mam wiedzieć, że dziewczyny nie kopią każdego napotkanego, niezasmyczowanego psa niezależnie od jego intencji? Czy nie gazują go? Nie znam ich. A po tak agresywnych, autorytarnych wypowiedziach raczej mam powód sądzić, że tak robią. :shake: Quote
evel Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 [quote name='klaki91']Że też ja w realu raczej rzadko spotykam miłych i życzliwych ludzi, którzy na moje "mogę prosić o zabranie pieska?" od razu łapią nachalne psisko na smycz....nie...zawsze jest "mój nie gryzie" Dotychczas tylko raz zdzieliłam z kopa psa, ale mnie nerwy poniosły, bo właściciel kretyn + mam na prawdę zrytego psa po przejściach i się wpieniłam że znowu cała praca pójdzie sobie w las. Niemniej rozumiem osoby, które w ten sposób sobie radzą gdy jest to konieczne. Wielokrotnie moja suka była napastowana przez inne psy, większość chciała się bawić,ale mam psa,który tego nie lubi...i co ja mogę na to poradzić? czy to oznacza że nie mogę z nią wychodzić na spacery i nie mogę wymagać niezaczepiania nas przez inne czworonogi? czy mam pozwolić jej na ataki paniko-histerii gdy inny pies ją napastuje, stać sobie z boku i przyklaskiwać gdy ona się panicznie boi i próbuje od siebie odgonić natręta, który ma w 4 literach to, że ona odchodzi i pokazuje całą sobą, że nie ma ochoty na kontakt? jak mam oduczyć ją przyjmowania postawy grożącej na widok każdego mijanego psa gdy praktycznie co 2-3 dni wpada na nas radosne psisko sporych rozmiarów i dla zabawy po niej przebiega/skacze jej na kark/usilnie próbuje wepchnąć nos pod ogon mimo jej odskakiwania? Przecież nikt normalny nie potraktuje z kopa/gazu psa, który podbiega z przyjacielskimi zamiarami, a jego właściciel na prośbę o zabranie psa odwołuje swoje futro.....względnie przeprasza za zamieszanie i wykazuje się jakimś zrozumieniem sytuacji. Nie dopisuj więc sobie zdań, które nie padły w dyskusji, bo nikt tu nie napisał że każdego podbiegacza traktuje z buta bez względu na jego zamiary.[/QUOTE] :klacz::klacz::klacz: Quote
evel Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 [quote name='N&N'] Niby skąd mam wiedzieć, że dziewczyny nie kopią każdego napotkanego, niezasmyczowanego psa niezależnie od jego intencji? Czy nie gazują go? Nie znam ich. A po tak agresywnych, autorytarnych wypowiedziach raczej mam powód sądzić, że tak robią. :shake:[/QUOTE] Pewnie :evil_lol: Każdy sobie lubi codziennie, dla poprawy nastroju, kopnąć pieska czy dwa. Ewentualnie dziesięć. Quote
klaki91 Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 [quote name='N&N']To przeprowadź się do Puław, ;-) a zobaczysz, że spacery z psem mogą być przyjemnością. A tak na poważnie, to co to ma za znaczenie? Wielu rzeczy nie pisałam, co nie przeszkadzało poniektórym na ocenę mnie, wkładanie w me usta słów i czynów które nie miały miejsca, ani nawet nie były w intencji :roll: . Zdania powyciągane z kontekstu, zmienianie ich znaczeń, atakowanie - to na tym forum standard. Niby skąd mam wiedzieć, że dziewczyny nie kopią każdego napotkanego, niezasmyczowanego psa niezależnie od jego intencji? Czy nie gazują go? Nie znam ich. A po tak agresywnych, autorytarnych wypowiedziach raczej mam powód sądzić, że tak robią. :shake:[/QUOTE] Gdybym miała możliwość to bym zamieszkała w najbardziej przyjaznym psom miejscu w Polsce czy za granicą, ale nie mam takiej możliwości i muszę się dostosować do zwykłej szarej rzeczywistości Poznania. Podejrzewam, że gdybym miała normalnego, zrównoważonego i względnie przyjaznie nastawionego do świata psa to spacery byłyby przyjemnością, a tak to są po prostu wieczną pracą, wiecznym przewidywaniem, myśleniem szybciej od futrzaka. I poirytowaniem gdy znowu coś nie wychodzi. Sądzę, że czytałyśmy te same wypowiedzi, tyle że ja nie odniosłam takiego wrażenia jak Ty- może dlatego że mam zrytego psa, a Ty nie ;) a takie o wiele częściej narażane są na ataki bo wysyłają nie takie sygnały jak powinny. Moja prowokuje sporo nieprzyjemnych sytuacji i nie dlatego że ją kręcą rozróby tylko dlatego że się boi, jest dość nieśmiała, woli zaatakować zawczasu nim pies stanie się zbyt nachalny. Jak sie trafi fajny zrównoważony, przyjazny pies to wyczuwa jej strach i pięknie ją odstresowuje, inne psy niestety utwierdzają ją w przekonaniu, że ma czego się bać. Szczerze mówiąc to sporo się zmienia w myśleniu gdy sobie człowiek sprawi problemowego psiaka ;) z drugą suką nie miałam takich problemów, ale to jest pies którego mam od szczeniaka, który ma świetny socjal, dlatego wizja kopania czyjegoś nachalnego psa jeszcze 5 lat temu wydawała mi się totalną abstrakcją, bo moja druga suka z nachalnymi sobie też super radzi bez zbędnego atakowania czy histerii. Teraz gdy mam rudego schizolca opcja potraktowania z kopa natręta często jest dość kusząca. Zwłaszcza gdy zdajesz sobie sprawę z tego, że przez tego natręta Twój pies przez kolejne kilka(naście)spacerów będzie miał szczotę na grzbiecie przy mijaniu każdego psa i będzie próbował się do każdego sadzić z zamiarem wymierzenia profilaktycznego OPR Quote
cienkun Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 [quote name='evel']Pewnie :evil_lol: Każdy sobie lubi codziennie, dla poprawy nastroju, kopnąć pieska czy dwa. Ewentualnie dziesięć.[/QUOTE] No ja to się przez tych wszystkich "on nie gryzie" takiego urazu nabawiłem, że niedługo będę strzelał ostrą amunicją... :evil_lol: Quote
klaki91 Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 [quote name='cienkun']No ja to się przez tych wszystkich "on nie gryzie" takiego urazu nabawiłem, że niedługo będę strzelał ostrą amunicją... :evil_lol:[/QUOTE] Ja akurat takiego pecha nie miałam nigdy, no może ze 2 razy. Rzeczywiście te podbiegające "one nie gryzące" psy nie gryzą, chcą się bawić często dość natarczywie, problem w tym, że moja z miejsca zaczyna im grozić+uważa za ogromny nietakt ze str innego psa obwąchiwanie jej czy wiszenie nad nią z łbem no i awantura gotowa. A potem pretensje do mnie ;) Quote
joana Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 [quote name='N&N']zaginiona sara, nie wiem. Teoretyzować to sobie można, a mimo to nigdy nie wiadomo, jak człowiek zareaguje w skrajnej sytuacji czy w skrajnych emocjach. Jak dotąd żaden pies mnie nie zaatakował i nie próbował ugryźć. i stąd chyba twoje wypowiedzi. bo jak się ma do czynienia z agresją obcego psa to raczej nie ma możliwości "uprzejmego" reagowania. Czasem nie ma wyjścia i trzeba takiego delikwenta odstraszyć. Gdy miałam małego psa było łatwiej- zawsze mogłam wziąć go na ręce. Jak sie ma dużego to jest problem. Nie znoszę gdy podbiegają do nas obce psy. Niezależnie od ich intencji. Szczególnie w okolicach "domków" mam stracha. Bo tu gdzie mieszkam rzadko z psami wychodzą na spacery. I jak sie idzie chodnikiem to psy zza siatki ujadają jak dzikie. Zawsze boje się że będzie jakaś dziura w ogrodzeniu albo brama otwarta i awantura gotowa. Szczerze mówiąc często wolę wsiąść z psami w auto i podjechać w okolice bardziej odludne by miały spokój i mogły pobiegać. Quote
asiak_kasia Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 N&N To teraz z innej strony, ja miałam w mieście 2 duże psy owczarkowatą sukę( jakieś 50kg) i rota. Obydwa po pewnych przejściach, Rotek nie pałał miłością do obcych psów. A takich radośnie podbiegających blabladorków, i innej maści pimpusiow były setki. I teraz albo mogłam ja interweniować, albo mogły się spotkać z zębami moich psów/ a częściej z kagańcem, którym mogły zrobić jeszcze większą krzywdę. Czasami lepszy był dla takiego nachalnego futra mój kop niż atak ze strony moich bestii. (co nie znaczy, że każdą psinę brutalnie kopałam, zawsze najpierw starałam się odgonić, prosiłam własicieli itp itd) I pomimo mojej usilnej pracy nad agresją w stosunku do innych psów, rotek oduczył się prób mordu dopiero po 2 latach naszego wspólnego bycia razem. Zgadnij dlaczego? Teraz mam sukę, która kocha wszystkich i wszystko, i na spacerze każdy pies to dla niej potencjalny przyjaciel, suczydło w ogóle nie rozumie tego, że niektóre psy podbiegają w niekoniecznie dobrych zamiarach. I tu albo zainterweniuje ja, albo dam suce dowód na to, że nie można mi ufać i na mnie polegać i musi zacząć bronić się sama. Co przy psie niestabilnym prowadzi w prostej drodze do agresji. A czasami nie da się inaczej, a 20kilku kg nie wezmę na rece, i nie bede się odganiać od natretnego agresora, który "chce się tylko pobawić" Także dla mnie ten wymierzony kop to na ogól było mniejsze zło. Zarówno dla jednej i dla drugiej strony. Quote
Beatrx Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 [quote name='N&N'] Jak dotąd żaden pies mnie nie zaatakował i nie próbował ugryźć.[/QUOTE] więc wszystko przed Tobą. wtedy zobaczysz, że o pewnych rzeczach się nie myśli, nie zastanawia nad pokojowym rozwiązaniem sprawy, nie pała się miłością do obcego pieseczka tylko automatycznie robisz wszystko, aby uratować siebie/swojego psa, nieważne czy to walenie w niego smyczą, wyklinanie, kopanie, rzucanie czymkolwiek czy jeszcze inny rodzaj agresji. Quote
motyleqq Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 [quote name='Beatrx']więc wszystko przed Tobą. wtedy zobaczysz, że o pewnych rzeczach się nie myśli, nie zastanawia nad pokojowym rozwiązaniem sprawy, nie pała się miłością do obcego pieseczka tylko automatycznie robisz wszystko, aby uratować siebie/swojego psa, nieważne czy to walenie w niego smyczą, wyklinanie, kopanie, rzucanie czymkolwiek czy jeszcze inny rodzaj agresji.[/QUOTE] no różnie to bywa, jak nas pies zaatakował, to mój TŻ mimo wszystko nie był w stanie zrobić agresorowi krzywdy :cool3: na szczęście kundel odpuścił na samo tupanie TŻ i moje wrzaski :evil_lol: za to jak kiedyś podleciał do nas pies jak miałam swojego zlęknionego tymczasowicza i właściciela nie było wcale widać, to sprzedałam kopa i puściłam smycz własnego psa. Etna dokończyła sprawę przeganiając burka, stając się idolem Aposka :evil_lol: jakoś nie miałam ochoty patrzeć jak tymczasowicz się wierzga i próbuje uciec z obroży, bo jakiś pies się uparł, że do niego podejdzie. Quote
Beatrx Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 [quote name='motyleqq']no różnie to bywa, jak nas pies zaatakował, to mój TŻ mimo wszystko nie był w stanie zrobić agresorowi krzywdy :cool3: na szczęście kundel odpuścił na samo tupanie TŻ i moje wrzaski :evil_lol:[/QUOTE] no to agresja była:cool3: ja tez najpierw od krzyków i tupania zaczynam, ale bywa, ze nie ma już na to czasu i np. musiałam zakopać kundlowi większemu od mojego psa prosto w łeb, bo już był 5cm od szyi mojego psa z otwartym pyskiem i kłami na wierzchu. Quote
rozi Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 Mój Olo startował do większych psów. Byłoby mi strasznie przykro, gdyby ktoś go kopnął, albo potraktował gazem, on wystarczająco był bity w schronisku. Ale właśnie dlatego chodził wyłącznie na smyczy, od kiedy mi ogłuchł i nie słuchał się, no bo zwyczajnie nie słyszał że coś mówię. Quote
evel Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 Taka uwaga ogólna mnie naszła... Ja nie rozumiem - naprawdę trudno pojąć, że w sytuacji, gdy coś tratuje naszego psa, używamy nieprzyjemnych dla napastnika technik? Nie rzucamy się z ciosami karate na grzecznie idące psy, nawet luzem. Ani na takie, które coś tam sobie jamniczą, ale są na smyczy. Ani nawet na takie, które podchodzą, ale znają psi savoir vivre (moja suka ma kolejnego "chłopaka" - brzydki jak noc :roll: ale bardzo delikatny i uprzejmy niewielki wielorasowiec ;)). Przynajmniej ja tak nie robię, a wnioskuję z postów, że większość z nas reaguje negatywnie tylko wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba. Quote
asiak_kasia Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 [quote name='evel']Taka uwaga ogólna mnie naszła... Ja nie rozumiem - naprawdę trudno pojąć, że w sytuacji, gdy coś tratuje naszego psa, używamy nieprzyjemnych dla napastnika technik? Nie rzucamy się z ciosami karate na grzecznie idące psy, nawet luzem. Ani na takie, które coś tam sobie jamniczą, ale są na smyczy. Ani nawet na takie, które podchodzą, ale znają psi savoir vivre (moja suka ma kolejnego "chłopaka" - brzydki jak noc :roll: ale bardzo delikatny i uprzejmy niewielki wielorasowiec ;)). Przynajmniej ja tak nie robię, a wnioskuję z postów, że większość z nas reaguje negatywnie tylko wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba.[/QUOTE] Jak widać, nie jest to takie jasne, bo przecież dogomaniacy, to krwiożercze bestie, które każdego psa poza swoim traktują jak zło konieczne i najlepiej z kopa potem gazem a na koniec jeszcze właściciela takim zestawem traktują. Chamy! :diabloti: Quote
filodendron Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 Ogólnie to sobie powiedzmy, że ten wątek jest po to, aby wyprać brudy. Spotykamy 100 fajnych piesków, a 101 jest pokręcony i na dodatek ma pokręconego właściciela, który uważa, że ani on, ani pies jednak pokręceni nie są. I właśnie ten sto pierwszy trafia na ten wątek zgodnie z jego tytułem. Miłe wydarzenia i towarzyskie spotkania ludzie opisują sobie w swoich galeriach. Quote
ajeczka Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 Napiszę coś strasznego. Po wczorajszym porannym spacerze: UWIELBIAM WIEJSKIE BURKI Z MOJEJ WSI. Mam ttb ze schronu i od roku pracuję z nim żeby nie próbował pożreć wszystkich obcych psów z coraz lepszymi wynikami. W lesie spotkaliśmy wolno biegającego niewielkiego kundelka. Jest ich teraz dużo obok naszego osiedla, bo suki mają cieczkę. Miałam fantastyczny pokaz sygnałów uspokajających ze strony kundelka. Mój rudy wie, że ma leżeć jak widzi obcego psa. W końcu do siebie podeszły - piękny pokaz psiego powitania i zawierania przyjaźni. Do końca spaceru dwa psy biegały obok mnie bawiąc się razem. Rozstały się przed moim domem. Jestem dumna z mojego psa i moich metod wychowawczych. Zdecydowanie gorsze doświadczenia mam z psami na smyczach ale nie pod kontrolą - niestety to też się zdarza. Quote
klaki91 Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 [quote name='ajeczka']Napiszę coś strasznego. Po wczorajszym porannym spacerze: UWIELBIAM WIEJSKIE BURKI Z MOJEJ WSI. Mam ttb ze schronu i od roku pracuję z nim żeby nie próbował pożreć wszystkich obcych psów z coraz lepszymi wynikami. W lesie spotkaliśmy wolno biegającego niewielkiego kundelka. Jest ich teraz dużo obok naszego osiedla, bo suki mają cieczkę. Miałam fantastyczny pokaz sygnałów uspokajających ze strony kundelka. Mój rudy wie, że ma leżeć jak widzi obcego psa. W końcu do siebie podeszły - piękny pokaz psiego powitania i zawierania przyjaźni. Do końca spaceru dwa psy biegały obok mnie bawiąc się razem. Rozstały się przed moim domem. Jestem dumna z mojego psa i moich metod wychowawczych. Zdecydowanie gorsze doświadczenia mam z psami na smyczach ale nie pod kontrolą - niestety to też się zdarza.[/QUOTE] Ja też wolę wiejskie burki, moja powalona suka też. Właśnie z powodu świetnej znajomości sygnałów- jak dotąd na wsi nie zaatakował nas żaden pies, a jak już jakiś podleciał z mordą to zaraz zwiewał gdy starsza mu spokojnie zęby pokazywała. Młoda też o wiele swobodniej znajomości zawierała, właściwie to wszystkie spięcia pojawiały się z psami które z miasta na spacery na wieś przyjeżdżały. Quote
N&N Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 WTF? (Nie psiarze, ale draństwo w czystej postaci.) Co się z tymi ludźmi dzieje? :-o :shake: Najpierw miesiąc temu ktoś rozjechał półrocznego psa mojej mamy :-(. Świetny był. Z budowy labrador, z maści Collie. Z charakteru przytulak i lizak. :-( Już go nie ma.... Teraz ktoś rozjechał psa sąsiadki. Przechodziła przez przejście, pies na smyczy, lekko z przodu. Ktoś wyprzedzał na pasach (jedno auto się zatrzymało, drugie nie). Psiak poniósł śmierć na miejscu. Pani w szoku nie zapamiętała numerów....:angryy: :mad: Quote
zaba14 Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 [quote name='N&N']WTF? (Nie psiarze, ale draństwo w czystej postaci.) Co się z tymi ludźmi dzieje? :-o :shake: Najpierw miesiąc temu ktoś rozjechał półrocznego psa mojej mamy :-(. Świetny był. Z budowy labrador, z maści Collie. Z charakteru przytulak i lizak. :-( Już go nie ma.... Teraz ktoś rozjechał psa sąsiadki. Przechodziła przez przejście, pies na smyczy, lekko z przodu. Ktoś wyprzedzał na pasach (jedno auto się zatrzymało, drugie nie). Psiak poniósł śmierć na miejscu. Pani w szoku nie zapamiętała numerów....:angryy: :mad:[/QUOTE] a co stało się że pierwszy pies poniósł śmierć pod kołami samochodu? Widziałam w tv ostatnio jak na pasach potrącił samochód człowieka, jedno auto się zatrzymało a drugie przejechało.. w ogóle nie rozumie jak można wjeżdża na pasy jeśli jest tam człowiek obojętnie z której strony... ktoś schodzi z pasów wtedy się rusza... :/ Przed wczoraj widziałam jak pudel wbiegł na jezdnię i dostał w biodro obróciło go o 360st i wbiegł z powrotem na jezdnie przed moje koła :/ właściciela znam, siedział sobie na kawce w kafejce i po wiadomości co stało się z jego psem nawet się nie wzruszył, rzadki widok psów luzem w IRL ale niektórzy w ogóle nie powinni mieć zwierząt :/ Quote
N&N Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 Pierwszy pobiegł za sąsiadką. Nie domknęła bramy, młody to wykorzystał. Nigdy wcześniej nie wyszedł sam poza podwórko. Nie było śladów hamowania. Widać dla kogoś "to był tylko pies". Strasznie fajny szczenior był z niego. Ech... :-( Quote
zaba14 Posted December 14, 2012 Posted December 14, 2012 [quote name='N&N']Pierwszy pobiegł za sąsiadką. Nie domknęła bramy, młody to wykorzystał. Nigdy wcześniej nie wyszedł sam poza podwórko. Nie było śladów hamowania. Widać dla kogoś "to był tylko pies". Strasznie fajny szczenior był z niego. Ech... :-([/QUOTE] Jeśli pies wybiegnie na ulicę nagle, gdzie samochód jest od niego 5m to nie zobaczysz hamowania bo nie będzie czasu na reakcję, widziałam takie zdarzenie kilka dni temu o którym pisałam wyżej, kierowca nie miał czasu hamować, pies wybiegł na ulicę jak torpeda, samochód jechał pewnie gdzieś 60km/h i nie miał szans zobaczyć tego psa wcześniej.. więc to nie wina kierowcy. Dziwie się że zazwyczaj wini się kierowcę samochodu... :/ jak widzę psy bez smyczy przy ulicy to mnie skręca, bo fakt pies to tylko pies, ale przy nagłym hamowaniu konsekwencje wypadku mogą być znacznie gorsze niż utrata życia psa... przykre ale prawdziwe. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.