Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Miałam podobną sytuację - wracam z osiedlowego sklepiku z Werą obładowana siatkami (dodatkowo nie do pogniecenia, bo miałam w nich czekoladki i inne takie na urodziny dziadka), a zza zakrętu wychodzą na nas tata z synkiem. I synek zaczyna buczeć, tupać, miauczeć, i muczeć... i gdyby nie był trzymany za rękę, wyleciałby prosto na nas.. ok, Wera by się nie rzuciła - nie agresywnie, ale był 1% szansy że wyrwie a ja nie będę wiedziała za co się łapać. Najgorsze kilka metrów w ciągu ostatnich dni ;)

Powiem szczerze, że ponieważ Happy nie ma cieczki i zaczyna lubić inne psy, to nawet fajne są podbiegacze w parku, bo sama bym się nie odważyła zaryzykować spotkania H. z innym psem :D

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Byliśmy wczoraj u rodziny na Kabatach z psem. Trochę się zasiedzieliśmy i musiałam wyjść z rudym na spacer. Za blokiem była łączka gdzie spacerowali psiarze i też tam wyszłam. Rudy idzie grzecznie wąchając wszystko z dużym zaangażowaniem. Nie interesował się innymi psami, ale wszyscy przeszli na drugą stronę łąki ;-) Ja bardziej się bałam wolno latających owczarków. Rudy na smyczy nikomu nie zagrażał. W sumie to nawet ok, bo po ostatnich "przygodach" z owczarkami mam dość.

Posted

gops napisał(a):
ja ostatnio jestem bardzo zadowolona z spacerów , jako że mój ttb zaczął przypominać dorosłego psa , głowa urosła, robi się szeroki zwyczajnie dorósł już nie ma chętnych by w parku puścić do nas psa, wszyscy pięknie łapia psy na nasz widok .
jak idę z samą suką zawsze coś podleci , jak idziemy razem spokój jak nigdy :loveu:
to jest plus posiadania "groźnej" rasy .
niestety to się tyczy parków , zanim dojdziemy do parku często napotykane pół domne psy .

Zazdroszczę. Ja mam w końcu "Lassie wróć" a przecież ogólnie wiadomo, że to nie tylko bardzo inteligentne ale także kochające wszystkich psy. Jak moja "Lassie wróć" robi rekina (takie ząbki spod zmarszczonych usteczek) to wszyscy się dziwią ża toto ma kły jak pies.

Posted

A ja mam chwilowy spokój z chamstwem innych , nie tylko psiarzy, którzy nie zapną swojego pieska, bo on chce się bawić czy ludzi pod tytułem "mogę pogłaskać" i na odpowiedź nie bo może ugryźć reagowaniem wyzwiskami psa od mordercy do uśpienia....A spokój mam dzięki Maxowi, który jest amstafem i mnie lubi, a jego pan chory więc ja biorę bydlaka na spacer ^^ Jest świetnie ułożony i jedyne co może zrobić człowiekowi to zalizać na śmierć z miłości... Teraz albo już nie ma stwierdzeń,że mój piesio chce się bawić...a panowie od głaskania moje Ciotki, którzy wiecznie mają w alkoholu za mało krwi, dali sobie spokój po moim komentarzu to ten sam pies, tyle,że ogoliłam by na mordercę wyglądał...

Swoją drogą mają takie stężenie %,że nie zauważyli różnicy między amstafem a psem w type onek, to jeszcze nie zwrócili uwagi,że jednemu pod ogonem coś dynda a drugiemu nie....

Teraz tylko słyszę najczęściej od ludzi Pani weźmie tego psa bo mi zagryzie kota/psa/dziecko/męża/mnie/siostrę* itd (niepotrzebne skreślić/potrzebne sobie wstawić)....

Posted

badmasi napisał(a):
Zazdroszczę. Ja mam w końcu "Lassie wróć" a przecież ogólnie wiadomo, że to nie tylko bardzo inteligentne ale także kochające wszystkich psy. Jak moja "Lassie wróć" robi rekina (takie ząbki spod zmarszczonych usteczek) to wszyscy się dziwią ża toto ma kły jak pies.

I masz też Lessie wróć szczeniaczka(sheltie):evil_lol: Swoją drogą mam na osiedlu szetlanda i jestem nim zauroczona-nie dość że prześliczny(mam mega słabość do wszystkiego co marmurkowe)to ma genialny kontakt z właścicielem. Miło na nich popatrzeć:p

Posted

asiunia napisał(a):
I masz też Lessie wróć szczeniaczka(sheltie):evil_lol: Swoją drogą mam na osiedlu szetlanda i jestem nim zauroczona-nie dość że prześliczny(mam mega słabość do wszystkiego co marmurkowe)to ma genialny kontakt z właścicielem. Miło na nich popatrzeć:p

Szczeniaczka "Lassie wróć" to już nikt nie traktuje poważnie a przecież to mały owczarek..."Szczeniaczek" według większości służy do taranowania, deptania no i oczywiście trzeba go "socjalizować" z dużymi psami bo bez tego ani rusz.
Szeltiki to są psy, które jak każdy owczarek dałyby się pokroić aby tylko zadowolić właściciela, przykleją się i nic innego nie jest dla nich ważne. Uwielbiają zabawy i pracę a mój to najbardziej prace węchowe (chodzi po śladzie oraz śladzie wstecznym)i aportowanie. Choć trenerka twierdzi, że mój szetland to ewenement bo szetlandy to słabi aporterzy. Ja też mam marmurka ale z przewagą czerni-łaciatego.

Posted

Ooo, a jakie mamusie oburzone, jak nie pozwalam głaskać szelciaka przyjaciółki czy mojego pundla, no przecież ja złośliwie z takimi pluszakami wychodzę i macać nie daję.

Posted

Koszmaria, myślę, że będzie to działało tylko w środowisku zorientowanych ludzi. Tak jak przeciętny człowiek nie wie, że czerwona wstążka na grzywie/ogonie konia oznacza że gryzie/kopie, tak samo przeciętny psiarz tego nie zrozumie. Więc na zawodach, wielkich imprezach psiarzy, to powinno działać, ale na zwykłe parki itp. bym nie liczyła.

Posted

Szura napisał(a):
Ooo, a jakie mamusie oburzone, jak nie pozwalam głaskać szelciaka przyjaciółki czy mojego pundla, no przecież ja złośliwie z takimi pluszakami wychodzę i macać nie daję.

Ja mam podobnie jeżeli chodzi o mojego DONa,który baardzo delikatnie mówiąc nie przepada za obcymi.Wszakże jak chodzi przy wózku i kocha swojego dziecia to może być pluszaczkiem i dogoterapeutą dla innych dzieci:diabloti:

Posted

a ja myślę,ze to dobra akcja-nie mam psa,a o niej wiem i jakiś czas miałam w opisie na gg.
bardziej zorientowani mogą powiadomić mniej zorientowanych.
żółta wstążka,zamiast strzępienia sobie nerwów;-)

Posted

Koszmaria napisał(a):
a ja myślę,ze to dobra akcja-nie mam psa,a o niej wiem i jakiś czas miałam w opisie na gg.
bardziej zorientowani mogą powiadomić mniej zorientowanych.
żółta wstążka,zamiast strzępienia sobie nerwów;-)



Ja mam sukę, która by się kwalifikowała do noszenia takiej wstążeczki, ale u mnie właściciele psów są totalnie nieuświadomieni i radzę sobie sama :) ale oczywiście popieram, jak ktoś chce to niech stosuje, ja osobiście nie mam zamiaru-nie chce, zeby ludzie nas omijali, bo to tylko utrudni proces przyspieszonej socjalizacji :)

Guest wolfheart
Posted

Koszmaria napisał(a):

żółta wstążka,zamiast strzępienia sobie nerwów;-)


szkoda,że w moim mieście musiałabym wszystkim tłumaczyć o co chodzi...:shake: tutaj raczej pieski chodzą na 5min siusiu ,a właścicieli na serio zainteresowanych psimi sprawami jest dosłownie kilku:shake:reszta ma psa na pokaz,albo nie wiadomo po co...

Posted

Koszmaria napisał(a):
myślicie ze akcja 'zółta wstążka' choć trochę pomoże?
będzie mniej chamstwa?

Szczerze mówiąc, to wątpię, choć przykro mi to pisać.
Wydaje mi się, że po prostu ludzie siebie nie szanują nawzajem i że pokutuje "mentalność Kalego", czyli liczy się to, co dla mnie dobre.
Tak naprawdę chodzi o to, żeby ludzie pytali o to, czy może pies podejść, przywitać się itp. Każdy właściciel psa wie na ogół dość dokładnie, który kontakt będzie ok, a który niesie w sobie ryzyko. To przecież takie proste - zapytać zanim zwolni się psa do drugiego. Gdyby ludzie potrafili zadać jedno zwykłe, proste pytanie to nie byłyby potrzebne żadne wstążeczki. Przecież to są podstawowe zasady kultury i wzajemnego współżycia na wspólnym terenie - jak ktoś się przysiada na tej samej ławce w parku, to zwykle potrafi zapytać, czy może i czy nie przeszkadza.
Ludzie potrafią zapytać o sól w knajpianym ogródku, jeśli chcą wziąć z sąsiedniego stołu, zapytać, czy dziecko w piaskownicy może pobawić się czyjąś foremką, a nawet o możliwość skorzystania z jednej taksówki, jeśli jest taka potrzeba, a z podbieganiem psów jest taka wolna amerykanka, jakby to były bakterie a nie psy.

Posted

Też raczej nie liczę na powodzenie akcji. Może w większych miastach - nie wiem. Ale u nas koszmar. Wczoraj miotałam się między buldożkiem natrętem, którego nigdy nie widziałam na smyczy, stadem pekińczyków (zagłębie jest, w życiu ich tyle nie widziałam na jednym osiedlu), jakimś kundliczkiem czarnym luzem, biegającym z 50 m od swojego właściciela i czymś na kształt labradora. Chyba muszę przesunąć ostatni spacer na 23 :roll:

Guest wolfheart
Posted

filodendron napisał(a):

Tak naprawdę chodzi o to, żeby ludzie pytali o to, czy może pies podejść, przywitać się itp. Każdy właściciel psa wie na ogół dość dokładnie, który kontakt będzie ok, a który niesie w sobie ryzyko. To przecież takie proste - zapytać zanim zwolni się psa do drugiego. Gdyby ludzie potrafili zadać jedno zwykłe, proste pytanie to nie byłyby potrzebne żadne wstążeczki.


Prędzej mi kaktus na dłoni wyrośnie,niż ludzi zaczną tak postępować...eh:shake: a było by tak pięknie.
Ja tak robię,bo tego samego oczekuję od innych.

Posted

Ja miałam niefajne starcie dziś - suka owczarka bez ostrzeżenia podbiegła do Frotka od tyłu. Oboje byli luzem, ale on ją miał gdzieś jak ją widział z oddali... Odeszliśmy, a potem ona niepostrzeżenie podbiegła. Fro wyleciał do niej z japą, nawrzeszczał na nią, bo nagle zobaczył nad sobą psi łeb. Potem zesztywniał i się wgapiał w nią z wyraźnym "sp...j!" aż nie odeszła. Ale biedna była, chciała się przywitać tylko :( Szkoda mi jej strasznie, wiem że podbiegła bez sygnałów uspokajających i w ogóle niczym labrador - łubudu i psa wącham po tyłku bez dzień dobry. Ale jak się Frotek na nią wkurzył to mi się jej żal zrobiło, miała taką biedną minkę ;) Nie wiedziałam w sumie, czy karcić Frotka za to czy nie... W końcu rzucałam mu piłkę dalej, no bo w sumie nic złego nie zrobił, to ona naruszyła jego przestrzeń osobistą. Z drugiej strony, przecież nie chciała nic zrobić, przyszła się przywitać, a on ją potraktował jak gbur. Szkoda, że wcześniej jej nie zauważyliśmy oboje, bo pewnie nie byłoby niemiłego spotkania.

Posted

[quote name='evel']Też raczej nie liczę na powodzenie akcji. Może w większych miastach - nie wiem. Ale u nas koszmar. Wczoraj miotałam się między buldożkiem natrętem, którego nigdy nie widziałam na smyczy, stadem pekińczyków (zagłębie jest, w życiu ich tyle nie widziałam na jednym osiedlu), jakimś kundliczkiem czarnym luzem, biegającym z 50 m od swojego właściciela i czymś na kształt labradora. Chyba muszę przesunąć ostatni spacer na 23 :roll:[/QUOTE]

Ee, ja mieszkam w dużym mieście i szczerze powiedziawszy ze znajomych psiarzy mało kto wie, co żółta wstążka oznacza...

Posted

Dobra. Na jaki realny przepis mam się powołać, gdy pańcia królewna stoi sobie w zamkniętej klatce schodowej i czyta gazetkę, a uroczy piesio hasa sobie po dzielni, sra sobie gdzie bądź i rzuca się na psy i ludzi z jazgotem? Pańcia typ betonowy umysł, wytłumaczenie: bo to jamnik. Umarłam, proszę mnie pogrzebać, nie wiedziałam, że jamnik to osobny gatunek, wyjęty spod prawa. Na moją propozycję wezwania SM zaczęła jęczeć, że ona też może powiedzieć, że ja tu stoję z psem a tu jest tabliczka zakaz wyprowadzania! :evil_lol:

Ale i tak zadzwoniłam, pan mi polecił przyjść. No to przyjdę :diabloti:

Na razie mam tak. Kodeks wykroczeń:

Rozdział X. Wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu osób i mienia.

Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.

Rozdział XII. Wykroczenia przeciwko osobie.

Art. 108. Kto szczuje psem człowieka, podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany. /nie wiem, czy to się łapie, ale kundel regularnie oszczekuje ludzi na jedynym chodniku prowadzącym do całego budynku, jak ktoś się boi psów to ma przerąbane/.



Uchwała RM Lublin w sprawie Regulaminu utrzymania czystości i porządku:
§ 18.
5. W miejscach publicznych psa należy prowadzić na uwięzi. Zwolnienie psa z uwięzi jest dozwolone jedynie w miejscach mało uczęszczanych pod warunkiem, że pies ma założony kaganiec, a właściciel sprawuje kontrolę nad jego zachowaniem. Psy ras uznanych za agresywne muszą być wyprowadzane na uwięzi i z założonym kagańcem, i tylko przez osoby dorosłe.

6. Właściciele zwierząt domowych są zobowiązani do uprzątania zanieczyszczeń spowodowanych przez te zwierzęta w miejscach przeznaczonych do użytku publicznego, w szczególności: klatki schodowe, windy, chodniki, ulice, trawniki, place, parki, poprzez zebranie zanieczyszczeń do woreczka papierowego lub foliowego i wrzucenia ich do specjalnych pojemników typu Azor lub kosza na odpady.

Posted

[quote name='Aleks89']Popłakałem sie:lol: +100 do dobrego humoru na dalszą część dnia[/QUOTE]

[quote name='mańka_']Ee, ja mieszkam w dużym mieście i szczerze powiedziawszy ze znajomych psiarzy mało kto wie, co żółta wstążka oznacza...[/QUOTE]

a ile trwa akcja? takie wychowywanie społeczeństwa planowane jest na lata, a nie na miesiące. a żółta wstążka ledwo co się zaczęła. zadziała, cierpliwości :-)

Posted

[quote name='sleepingbyday'][COLOR=#000000]a ile trwa akcja? takie wychowywanie społeczeństwa planowane jest na lata, a nie na miesiące. a żółta wstążka ledwo co się zaczęła.
[/COLOR]zadziała, cierpliwości :-)[/QUOTE]
Jakoś nie mogę wykrzesać optymizmu.
Na ile lat zaplanowano kampanię propagowania sprzątania po własnym psie i kiedy to się zaczęło?

Posted

Ja psa wprawdzie jeszcze nie mam, ale dorzucę swoje trzy grosze... niedawno byłam z dzieciakiem na spacerku w lesie, z przeciwka szedł piesek, jakieś 5 metrów za nim właścicielka. Gdy nas zobaczyła zaczęła wołać "proszę go trzymać! proszę go trzymać bo mój pies może pogryźć!" Rozejrzałam się przekonana, że za nami też idzie ktoś z psem i to do niego te krzyki były skierowane (szczególnie, że moje dziecko psem w ogóle zainteresowane nie było) szczerze mówiąc wmurowało mnie trochę, piesek grzecznie przeszedł, pani mijając nas westchnęła zirytowana... no nie wiem, co o tym myśleć- chyba powinno mi wstyd być, że pozwalam sobie na spacery z dzieckiem bez smyczy i kobita nie może spokojnie z pieskiem po lesie spacerować

Posted

a ja powiem tak:

Po pierwsze Nadira- trzeba było babkę zjeb... aż by jej buty spadły.

Po drugie- jakiś czas mieszkam za stolycą. jeszcze 1,5 roku temu irytowałam się bezmózgimi właścicielami a teraz wiecie co?
tęsknie za spacerami po mieście!
bo bądź co bądź- czasami spotyka się idiotów z psami itp ale przynajmniej ludzie, którzy mają psa w bloku MUSZĄ z nim wyjść, czy pada, czy też świeci słońce. bo przecież nie chcą mieć narobione na dywan czy nowe panele. to jest takie naturalne, codzienny rytuał.
a na wsi?
oprócz moich psów na spacerze regularnie widzę TYLKO jednego ! a 90% ludzi ma psa/czasami 2 lub 3.
przecież mają ogródek więc o co kaman?

Posted

[quote name='nadira']Ja psa wprawdzie jeszcze nie mam, ale dorzucę swoje trzy grosze... niedawno byłam z dzieciakiem na spacerku w lesie, z przeciwka szedł piesek, jakieś 5 metrów za nim właścicielka. Gdy nas zobaczyła zaczęła wołać "proszę go trzymać! proszę go trzymać bo mój pies może pogryźć!" Rozejrzałam się przekonana, że za nami też idzie ktoś z psem i to do niego te krzyki były skierowane (szczególnie, że moje dziecko psem w ogóle zainteresowane nie było) szczerze mówiąc wmurowało mnie trochę, piesek grzecznie przeszedł, pani mijając nas westchnęła zirytowana... no nie wiem, co o tym myśleć- chyba powinno mi wstyd być, że pozwalam sobie na spacery z dzieckiem bez smyczy i kobita nie może spokojnie z pieskiem po lesie spacerować[/QUOTE]
Jeśli ona wie, że jej pies "może pogryźć" to zdecydowanie powinien mieć kaganiec. Co by było jakby się wyrwał? Rozumiem, że dzieci nie powinny podchodzić do psów (nie tyczy się twojej sytuacji) ale trzeba mieć trochę oleju w głowie.
Z drugiej strony...Mnie spotkała przedziwna sytuacja. Rzucałam suce frisbee, była dosyć daleko. W pewnym momencie widzę matkę z dzieckiem na polanie, może tak z trzyletnim. Myślę sobie - odwołam psa i będzie ok. Kazałam suce podbiec do mnie ale matka razem z dzieckiem (puszcza dziecko) biegną za psem. Oddalam się i rzucam w drugą stronę, one znowu biegną do psa. Suka trochę zdezorientowana bo nie wie czemu ci ludzie ją gonią, że psy to już przyzwyczajona...Kazałam suce zrobić siad i idę pogadać z matką, dziecko w tym momencie dosłownie wiesza się na sierści psa. Moja suka nie jest agresywna i nie pogryzie aczkolwiek ciągnięta za futro nie wiem co zrobi bo nikt tak na niej w domu nie eksperymentuje. Normalnie to bym sobie odwołała psa i poszła ale drugi "diabeł" był uwiązany do drzewa. Ochrzaniłam matkę i pytam się co ona wyprawia, że nie powinna tak robić. Ona na to obrażona, że w takim razie sobie idzie...!? Próbuje odczepić dziecko od psa, dziecko się drze a ta jakaś niemota choć baba gruba i postawna i nie może tego kurdupla odciągnąć. Stwierdziłam, że nie będę się pieklić bo chyba jakaś nie ten teges. Na horyzoncie pojawił się jej mąż, jak jej już się udało odciągnąć dzieciaka to widziałam jak na mnie pokazywała ręką i coś tam podekscytowani gadali. Niestety takie uroki posiadania "Lassie wróć"...ludzie myślą, że te pieski służą jako zabaweczki i rozrywka dla dzieci a to przecież nie cyrk - chociaż to frisbee, no może...:roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...