Beatrx Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 z mojej też. tylko ja nie mówię o tym, że Twój pies podbiega czy drze japę czy przeszkadza w jakiś inny sposób. tak robi dużo małych psów i to o tych niedopilnowanych/niewychowanych mowa, bo odpowiedzialność za nie jest taka sama jak i za dużego psa, a nie tak jak mówiłaś wcześniej, jest mniejsza. Quote
N&N Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 Beatrx, nie rozpatrując problemu od strony prawa i odpowiedzialności.... :razz: W realu wygląda to tak, że mały podbiegający obcy dziamgacz nie jest DLA MNIE zbyt uciążliwy. Nie boję się go. Nie rozpatruję takiego wydarzenia w kwestii "wstrętny, agresywny pies popsuł mi spacer". Nie rozpamiętuję, że Pikuś chciał mi zjeść sunię. Podbiegł, podziamał, ogoniłam i luz. Gorzej sprawa ma się z większym, niedopilnowanym psem. Takiego sama nie odgonię (nie mając gazu, kołka czy co tam jeszcze :shake:). Mam wrażenie, że od dłuższego czasu to nie jest konstruktywna rozmowa. Quote
Szura Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 Nie wiem, skąd u Ciebie przekonanie, że małe zawsze łatwo odgonić, a duże nie. Quote
omry Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 Szura napisał(a):Nie wiem, skąd u Ciebie przekonanie, że małe zawsze łatwo odgonić, a duże nie. Jak to skąd? Jeden kop i leży :evil_lol: Quote
evel Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 N&N napisał(a):evel, :crazyeye: Ty się dobrze czujesz? Doskonale, dziękuję. N&N napisał(a):Gdzie napisałam, że cieszy mnie mandat dla owczarka? Zrobiłam uśmiechniętą minkę? :shake: Hm, pomyślmy... :hmmmm: Może stąd można wywnioskować, że mandaty dla dużych są OK, a brak mandatów dla małych... też OK? Z naciskiem na ostatnie zdanie? N&N napisał(a): Pisałam, że za biegającego luzem owczarka właścicielka dostała mandat. [...] Pies nie był agresywny. Za biegającego luzem, nieagresywnego małego psa mandatu nie dają [...]. Oj oj, jakie to straszne i niesprawiedliwe :roll: N&N napisał(a):Trollujesz? Tak. Trololololo trololo trololo... Quote
Beatrx Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 N&N napisał(a):W realu wygląda to tak, że mały podbiegający obcy dziamgacz nie jest DLA MNIE zbyt uciążliwy. Nie boję się go. Nie rozpatruję takiego wydarzenia w kwestii "wstrętny, agresywny pies popsuł mi spacer". Nie rozpamiętuję, że Pikuś chciał mi zjeść sunię. Podbiegł, podziamał, ogoniłam i luz. Gorzej sprawa ma się z większym, niedopilnowanym psem. Takiego sama nie odgonię (nie mając gazu, kołka czy co tam jeszcze :shake:). ale dziamgacz to nie agresor, bo dziamgacz zatrzyma się parę kroków od psa i będzie tylko piłował japę i denerwował, a do ataku nie przystąpi, bo się boi. co innego jak się pojawia taki (którego jak już wcześniej mówiłaś, nie spotkałaś) który wyskakuje z zębami i faktycznie gryzie. Twojej suki nie ugryzie, bo bierzesz ja na ręce i takiego agresora odgonisz. ja swojego nie wezmę, więc jest narażony na atak, którego sobie nie życzę. i nie ważne, że w wyniku tego ataku jedynie będzie miał futro oplute, po prostu sobie tego nie życzę. i gwarantuje Ci, ze właściciel takiego malutkiego psa, po przyjeździe policji dostanie mandat taki sam, jakby dostał gdyby puszczał dużego psa, więc odpowiedzialność nadal jest ta sama. i duże psy też się dzielą na dziamgacze, które jest łatwo odgonić bez niczego i na agresory, które lecą gryźć. z tym, ze tak jak i w grupie małych psów tak i tutaj zdecydowana większość to jedynie niegroźne dziamgacze, które da się bez problemu odpędzić. tylko tu wielkość robi swoje i Ty się ich boisz, bo to duży, straszny pies, a mały Cię śmieszy. Quote
N&N Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 Bo małe zawsze łatwo odganiałam. Dużego nie byłam w stanie złapać. :-( Był za szybki i za silny. Quote
Szura Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 omry napisał(a):Jak to skąd? Jeden kop i leży :evil_lol: Trafić trudniej! :evil_lol: Jak jestem z przyjaciółką, w 3 psy na spacerze (jej zazwyczaj obcych psów nie lubią), to duże podbiegacze mi łatwiej za obrożę złapać i właścicielowi odnieść. A małe ciężko dorwać. :evil_lol: Poważniej - broniłam już psa i przed dobermanem, i przed małym kundlem. Dla mnie trauma taka sama. Pewnie, przy pogryzieniu skutki raczej inne, ale szczęśliwie póki co zawsze udawało mi się wejść pomiędzy agresora a psa (lub w przypadku małego kundla skutecznie odkopać od mojego, bo to zwinna cholera i łatwo mnie wyminęła). Quote
N&N Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 evel napisał(a):Hm, pomyślmy... :hmmmm: Może stąd można wywnioskować, że mandaty dla dużych są OK, a brak mandatów dla małych... też OK? Z naciskiem na ostatnie zdanie? Tak. Trololololo trololo trololo... To tylko twoje prywatne gdybanie. Zupełnie chybione. Opisywanie sytuacji z życia nie jest równoznaczne z moim światopoglądem. Ad. 2. Odpowiedź doprawdy błyskotliwa i powalająca. Wręcz nie wiem co odpisać, żeby wyszło równie inteligentnie :evil_lol: omry, :crazyeye: nie sądź ludzi według siebie. Do głowy by mi nie przyszło kopać czyjegoś psa! Naprawdę nie znasz innych sposobów? Współczuję :shake: Quote
evel Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 Ja bym chętnie poznała bardziej humanitarne sposoby odganiania natrętów. Serio :razz: Quote
Beatrx Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 N&N napisał(a):Dużego nie byłam w stanie złapać. ale po co chciałaś go złapać? narazić się na ugryzienie? czasem wystarczy porządnie krzyknąć odpowiednie słowo, ono ma taki wydźwięk, że większość psów odpuszcza:cool3: Quote
N&N Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 Beatrx, nie dzielę psów na "dziamgaczy" i "agresorów". Robiąc taki podział, to spotykam raczej dziamgacze (zdecydowaną większość). evel, pytasz o radę laika? Tak "znakomita" behawiorystka :eviltong: i super "kurturarna" kobieta na pewno poradzi sobie z każdym :cool3: :-D Quote
ajeczka Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 "Siedzę" akurat w bullowatych. Jak taki pies atakuje lub się broni możesz go kopać ile chcesz i tak nie puści. One, jak się nakręcą nie czują ran ani bólu. Właśnie dlatego ciągle pracuję z moim kundlem żeby lubił lub olewał inne psy, a ostatnie dwa ataki suk dużo od niego większych prawie wszystko zmarnowały. Rozbraja mnie stwierdzenie, że nad nimi nikt nie panuje??!! Ja mam trzy psy pod opieką i moim psim obowiązkiem jest zapanowanie nad nimi. Quote
Aleks89 Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 evel napisał(a): Tak. Trololololo trololo trololo... Popłakałem sie:lol: +100 do dobrego humoru na dalszą część dnia Quote
evel Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 N&N napisał(a): evel, pytasz o radę laika? Tak "znakomita" behawiorystka :eviltong: i super "kurturarna" kobieta na pewno poradzi sobie z każdym :cool3: :-D Nie obrażaj mnie :razz: Behawiorystką nie jestem i nie będę. Ja znam sposoby na natrętne/agresywne psy, ale ciekawa jestem, jak Ty to widzisz, skoro kopnięcie psa jest niedopuszczalne i idzie się za to prosto do piekła :diabloti: Aleks89 napisał(a):Popłakałem sie:lol: +100 do dobrego humoru na dalszą część dnia Nie ma sprawy ;) Quote
a_niusia Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 ten watek jest jak zwykle pelen prawd zyciowych:)))) a jesli chodzi o posiadanie psow to prawda zyciowa jest jedna: niezaleznie od tego czy pies jest maly czy duzy, trzeba nad nim panowac. i to panowanie dotyczy takze sytuacji, kiedy do naszego psa podbiegnie jakis inny pies. nie mowie oczywiscie o sytuacjach skrajnych, kiedy podbiega agresor czy tam inny kopulator, a ktos ze stada ma akurat cieczke, wiec kop w dupe sie oczywiscie nalezy, bo nie ma innego wyjscia. sytuacja tego wymaga, wlasny pies jest najwazniejszy itd. jednak wiekszosc podbiegaczy to sa jakies tam durnowate, ciekawskie pieseczki, ktore uciekaja wlascicielom, bo sa globalnie nieposluszne lub tez np. troche maja akurat uszy brudne, bo widza fajne pieski, to moze sie pobawimy lub tez maja chec sie powachac. oczywiscie nie musimy sobie zyczyc, aby te psy podbiegaly do naszych, ale poniewaz nie zyjemy w prozni, powinnismy umiec w takiej sytuacji nad swoim psem zapanowac. moja starsza suka w wieku ponad dwoch lat uznala, ze jest juz dorosla i raczej niezbyt przychylnie podchodzi to pieskow, ktore pchaja jej sie pod ogon lub tez zaczepiaja. szczerze mowiac uwazam, ze ma prawo sobie nie zyczyc. nie ma jednak prawa rzucac mi sie na smyczy jak histeryczka i udawac, ze zaraz kogos zezre lub tez "odganiac z warkotem" psow, ktore nie maja zlych zamiarow. po prostu: jest na smyczy, to jest grzeczna. nie pasi jej, to ma sie odsunac. i krotka pilka. taki jest uklad. moje psy maja sie zachowywac, bo razem waza wiecej niz ja sama, a byc moze to nie sa moje ostatnie dwa psy i z nikim szarpac sie nie zamierzam. oczywiscie moglabym stwierdzic, ze to obcy pies podbiegl, wiec co mnie to. u mnie na dzielni jest amstaff, ktory jest kolega moich dziewczyn. jakis czas temu wygryzl spanielowi dupe. to spaniel do niego podbiegl, amstaff byl na smyczy. wlasciciel amstaffa w pelni z nim to przepracowal. teraz ten pies nie rzuca sie do podbiegaczy. jego wlasiciel powiedzial mi, ze bardzo dlugo zbieral sie psychicznie po tym, kiedy jego misiek prawie doprowadzil innego psa do smierci. mimo ze teoretycznie nie byla to wina miska. jakis czas temu na starsza suke mojej siory napadla amstaffka w kagancu. normalnie sie na niej powiesila jak malpa. gdyby moja siora nie umiala opanowac swojego psa, to z tej suki malo co by zostalo. ale umiala ja opanowac. i mimo ze to ttb, nikt nie odniosl zadnych obrazen. uwazam, ze ludzie, ktorzy panuja nad swoimi psami, maja duzo mniej problemow z podbiegaczami, bo sami sobie nie robia niepotrzebnej napinki. oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze sa rozne psy-lekliwe, po przejsciach, z niewiadoma przeszloscia. jednak nalezy dazyc do panowania nad wlasnym psem, bo nie da sie zapanowac nad obcymi psami. dzis czekalam na moja siore i jej psy na boisku.rzucalam moim psom pilke. nagle nadbiegl trzeci amator pilki. usyfil mi cale dresy, bo tak strasznie sie cieszyl, ze mam te pilke. i tak calkiem szczerze...co sie stalo? proszek do prania nie osiaga cen zaporowych:))) poczekalam na jego pancia i nie poczestowalam go zadnym soczystym slowem na "k", bo po prostu tak nie mowie. Quote
Beatrx Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 N&N napisał(a):Beatrx, nie dzielę psów na "dziamgaczy" i "agresorów". Robiąc taki podział, to spotykam raczej dziamgacze (zdecydowaną większość). a ja dzielę, bo dziamgacze mnie nie ruszają i ich wielkość nie ma znaczenia. gorzej z agresorami, tego nie lubię w żadnej postaci, niezależnie czy małe czy duże. Quote
evel Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 a_niusia napisał(a):jednak wiekszosc podbiegaczy to sa jakies tam durnowate, ciekawskie pieseczki, ktore uciekaja wlascicielom, bo sa globalnie nieposluszne lub tez np. troche maja akurat uszy brudne, bo widza fajne pieski, to moze sie pobawimy lub tez maja chec sie powachac. oczywiscie nie musimy sobie zyczyc, aby te psy podbiegaly do naszych, ale poniewaz nie zyjemy w prozni, powinnismy umiec w takiej sytuacji nad swoim psem zapanowac. moja starsza suka w wieku ponad dwoch lat uznala, ze jest juz dorosla i raczej niezbyt przychylnie podchodzi to pieskow, ktore pchaja jej sie pod ogon lub tez zaczepiaja. szczerze mowiac uwazam, ze ma prawo sobie nie zyczyc. nie ma jednak prawa rzucac mi sie na smyczy jak histeryczka i udawac, ze zaraz kogos zezre lub tez "odganiac z warkotem" psow, ktore nie maja zlych zamiarow. po prostu: jest na smyczy, to jest grzeczna. nie pasi jej, to ma sie odsunac. i krotka pilka. Ja ostatnio pozwoliłam Zu pogonić bigla z warkotem i nie, nie czuję się winna. Nie płaczę też po nocach, jeśli coś do nas podbiegnie, nie biegam po dzielni z siekierą i w masce od hokeja, a po prostu nie znoszę chamstwa innych psiarzy. A chamstwem jest właśnie puszczanie swojego piesia, żeby sobie przebiegł po innych, które razem ważą 16 kg, bo to takie zabawne na pewno. Może gdyby moja suka ważyła 30 kg, to bym miała bardziej olewczy stosunek, ale serio największą zagwozdką dla mnie jest fakt, że jedni potrafią panować nad swoimi psami a inni nie. Więc skoro ja potrafię, sąsiad potrafi, pani z bloku obok potrafi, koleś z pobliskiego domku potrafi, to dlaczego większość ludzi jednak ma z tym problem? A jeśli ma - dlaczego zrzuca to wszystko na innych? a_niusia napisał(a):dzis czekalam na moja siore i jej psy na boisku.rzucalam moim psom pilke. nagle nadbiegl trzeci amator pilki. usyfil mi cale dresy, bo tak strasznie sie cieszyl, ze mam te pilke. i tak calkiem szczerze...co sie stalo? proszek do prania nie osiaga cen zaporowych:))) poczekalam na jego pancia i nie poczestowalam go zadnym soczystym slowem na "k", bo po prostu tak nie mowie. A ja już nawet nie mam siły upominać takich ludzi, których pieski się przyczepiają do nas "na sępa" i są na maxa upierdliwe, bo to towarzystwo niereformowalne w 90% przypadków. Quote
Beatrx Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 evel napisał(a):dlaczego większość ludzi jednak ma z tym problem? . bo większość ludzi ma to po prostu gdzieś:diabloti: Quote
a_niusia Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 ciezko mi odpowiedziec na pytanie, dlaczego wiekszosc ludzi nie panuje nad swoimi psami, ale kumam, ze to pytanie retoryczne:)) jednak...wkladajac nieco kijek w mrowisko...czesto bywa tak, ze pies podbiegnie, bo cos tam. nie wspominajac juz o szczenietach czy mlodych psach. ot po prostu-szczeniak jest maly, glupi i podbiegl. oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze wiekzosc osob zaraz powie, ze szczeniak, ktory jest nieodwolywalny, nie powinien latac luzem, tylko chodzic na lince. ja jednak tak zupelnie nie uwazam, zaden z moich szczeniakow nie chodzil na lince, mam obecnie dwie suki jedna prawie 2,5 letnia, druga 15miesieczna i z wychowania obu z nich jestem bardzo zadowolona. zadna z nich nigdy nie chodzila na lince, a obie mialy jakies tam swoje wpadki, z ktorymi sobie na biezaco radzilismy. efekty sa niezwykle spoko. gdyby do moich psow podbiegl np. szczeniak, to bylabym naprawde wkurzona na nie, a przede wszystkim na siebie, gdyby cos zlego temu szczeniakowi sie ze strony moich suk przytrafilo. co to znaczy, ze pozwolilas zu pogonic? puscilas ja i powiedzialas "bierz go"?:))) moja mlodsza suka wrecz lubuje sie w gonieniu dziamgaczy, ktore podbiegaja i dra jape, ale boja sie podejsc, zeby nie oberwac. powiedzialabym nawet, ze to jest jej hobby. raz pogonila suke, ktora przez bardzo dlugi czas terroryzowala mojego starszego psa. nie spodziewalam sie, ze to zrobi. drugi raz tez pogonila podobne stworzenie. nie pozwolilam jej na to, po prostu to zrobila. zostala natychmiast przywolana do porzadku i teraz juz niestety musi zrezygnowac ze swojego hobby. ona glupia nie jest, jest psem, ktory ma poukladane w glowie. nie wywinie numeru i nie wyleci na ulice, ale taki przerazony tchorzliwy agresorek owszem, moze na ulice wyleciec. Quote
evel Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 a_niusia napisał(a): co to znaczy, ze pozwolilas zu pogonic? puscilas ja i powiedzialas "bierz go"?:))) moja mlodsza suka wrecz lubuje sie w gonieniu dziamgaczy, ktore podbiegaja i dra jape, ale boja sie podejsc, zeby nie oberwac. powiedzialabym nawet, ze to jest jej hobby. raz pogonila suke, ktora przez bardzo dlugi czas terroryzowala mojego starszego psa. nie spodziewalam sie, ze to zrobi. drugi raz tez pogonila podobne stworzenie. nie pozwolilam jej na to, po prostu to zrobila. zostala natychmiast przywolana do porzadku i teraz juz niestety musi zrezygnowac ze swojego hobby. ona glupia nie jest, jest psem, ktory ma poukladane w glowie. nie wywinie numeru i nie wyleci na ulice, ale taki przerazony tchorzliwy agresorek owszem, moze na ulice wyleciec. To znaczy, że będąc w zielonym wielkim wąwozie oddalonym od wszelkich ulic, z koleżanką, Zu i szczeniakiem koleżanki, który raczej się boi innych psów, w momencie, gdy przybiegł do nas bigiel i zaczął po wszystkich skakać, zwolniłam Zu. Zu starała się natręta trzymać daleko po prostu go odganiając, stając między nami a nim, nie wlokła go za nogę, za głowę ani nic z tych rzeczy. A gdy bigiel nie reagował na takie delikatne aluzje i nadal napierał, to pogoniła go z warkotem ze dwa kółka, po czym została przywołana do mnie. Bigiel sobie poszedł, szczeniaczek przestał być wgniatany w ziemię, Zu powróciła do stanu wyjściowego pt. "rzuć frisbee". Lajf. Quote
a_niusia Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 ja nie pozwalam na takie rzeczy, bo dobrze wiem, co mam za psa i na co moglby wyrosnac przy niewlasciwym prowadzeniu. tak samo nie pozwalam starszej suce urzadzac sobie "straznika teksasu", bo ktos ja wacha (co za faux pas), bo po prostu wiem, ze cholernie lubi to przedstawienie i kazde odgonienie w jej mniemaniu niekulturalnego psa sprawia jej wielka frajde.natomiast mi niezbyt podoba sie ta wersja mojego psa, wiec jak ona kogos tepi i nie ma podstaw ku temu, to ja tepie ja. i mysle, ze to wynika z faktu, ze mam psy prawie 30 kg, a nie male. jak duzy pis tepi albo goni malego, to wcale wesolo to nie wyglada. Quote
zmierzchnica Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 Zgadzam się w 100% z twierdzeniem, że im większy masz problem ze swoim psem, tym bardziej będą ci przeszkadzać podbiegacze. Zasada jest prosta, im mniej panuję, tym bardziej się pluję :diabloti: Ja kiedy miałam straszne problemy z Frotkiem, nie znosiłam podbiegaczy, a pieski luzem podnosiły mi ciśnienie strasznie. Ale po miesiącach czy nawet latach pracy, zyskaniu kolejnego psa... Cóż, mam teraz fajne 4 psy. Zdarza mi się iść z całym stadem. Zdarza się, że nas jakiś pies obszczeka. Ostatnio suka znajomego dostała na nasz widok szału, była luzem, na ulicy (!), darła się, doskakiwała i odskakiwała. A my poszliśmy dalej :loveu: Jedynym chamstwem z mojej strony było nieułatwienie złapania tego psa, bo leciał potem za nami, a właściciel za nim :diabloti: Ale nie chce mi się pluć. Mam fajne psy, nie mam problemu, więc nawet taki dziamgacz mnie nie rusza. No ale na to trzeba pracować... Warto :) Quote
karolina_karolowska Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 a_niusia napisał(a):ten watek jest jak zwykle pelen prawd zyciowych:)))) a jesli chodzi o posiadanie psow to prawda zyciowa jest jedna: niezaleznie od tego czy pies jest maly czy duzy, trzeba nad nim panowac. i to panowanie dotyczy takze sytuacji, kiedy do naszego psa podbiegnie jakis inny pies. nie mowie oczywiscie o sytuacjach skrajnych, kiedy podbiega agresor czy tam inny kopulator, a ktos ze stada ma akurat cieczke, wiec kop w dupe sie oczywiscie nalezy, bo nie ma innego wyjscia. sytuacja tego wymaga, wlasny pies jest najwazniejszy itd. jednak wiekszosc podbiegaczy to sa jakies tam durnowate, ciekawskie pieseczki, ktore uciekaja wlascicielom, bo sa globalnie nieposluszne lub tez np. troche maja akurat uszy brudne, bo widza fajne pieski, to moze sie pobawimy lub tez maja chec sie powachac. oczywiscie nie musimy sobie zyczyc, aby te psy podbiegaly do naszych, ale poniewaz nie zyjemy w prozni, powinnismy umiec w takiej sytuacji nad swoim psem zapanowac. moja starsza suka w wieku ponad dwoch lat uznala, ze jest juz dorosla i raczej niezbyt przychylnie podchodzi to pieskow, ktore pchaja jej sie pod ogon lub tez zaczepiaja. szczerze mowiac uwazam, ze ma prawo sobie nie zyczyc. nie ma jednak prawa rzucac mi sie na smyczy jak histeryczka i udawac, ze zaraz kogos zezre lub tez "odganiac z warkotem" psow, ktore nie maja zlych zamiarow. po prostu: jest na smyczy, to jest grzeczna. nie pasi jej, to ma sie odsunac. i krotka pilka. taki jest uklad. moje psy maja sie zachowywac, bo razem waza wiecej niz ja sama, a byc moze to nie sa moje ostatnie dwa psy i z nikim szarpac sie nie zamierzam. oczywiscie moglabym stwierdzic, ze to obcy pies podbiegl, wiec co mnie to. u mnie na dzielni jest amstaff, ktory jest kolega moich dziewczyn. jakis czas temu wygryzl spanielowi dupe. to spaniel do niego podbiegl, amstaff byl na smyczy. wlasciciel amstaffa w pelni z nim to przepracowal. teraz ten pies nie rzuca sie do podbiegaczy. jego wlasiciel powiedzial mi, ze bardzo dlugo zbieral sie psychicznie po tym, kiedy jego misiek prawie doprowadzil innego psa do smierci. mimo ze teoretycznie nie byla to wina miska. jakis czas temu na starsza suke mojej siory napadla amstaffka w kagancu. normalnie sie na niej powiesila jak malpa. gdyby moja siora nie umiala opanowac swojego psa, to z tej suki malo co by zostalo. ale umiala ja opanowac. i mimo ze to ttb, nikt nie odniosl zadnych obrazen. uwazam, ze ludzie, ktorzy panuja nad swoimi psami, maja duzo mniej problemow z podbiegaczami, bo sami sobie nie robia niepotrzebnej napinki. oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze sa rozne psy-lekliwe, po przejsciach, z niewiadoma przeszloscia. jednak nalezy dazyc do panowania nad wlasnym psem, bo nie da sie zapanowac nad obcymi psami. dzis czekalam na moja siore i jej psy na boisku.rzucalam moim psom pilke. nagle nadbiegl trzeci amator pilki. usyfil mi cale dresy, bo tak strasznie sie cieszyl, ze mam te pilke. i tak calkiem szczerze...co sie stalo? proszek do prania nie osiaga cen zaporowych:))) poczekalam na jego pancia i nie poczestowalam go zadnym soczystym slowem na "k", bo po prostu tak nie mowie. Przecież nikt tutaj nie ma nic do normalnych podbiegaczy, chodzi o agresywnych podbiegaczy i o podbiegaczy-kopulatorów czy podbiegaczy, które zachowują się jakby rok nie widziały innego psa i z tej ekscytacji radośnie przebiegających sobie po drugim psie. Ja nic nie mam do takich psów i ich właścicieli, jeśli przeproszą, pieska zabiorą i nie ma problemu. Ale jak taki dureń stoi i się cieszy, że jego piesek chce się tak fajnie bawić, a na prośby o zabranie psa nie reaguje albo wyskakuje z mordą no to niestety- ręce opadają. Ja na prawde długo pracowałam z moim psem po przejściach żeby był w stanie normalnie przechodzić obok innego psa, żeby był w stanie normalnie się z innym psem przywitać. Ale cholera jasna- wystarczy jeden swawolny labrador który sobie przebiegnie po moim bez złych zamiarów- ot cieszy się, chce przywitać innego psa i znowu masa pracy. Nie wiem z jakimi psami pracowałaś, ale chętnie bym posluchała rad, nie tylko Twoich ale też innych użytkowników co robić gdy ma się psa bardzo lękliwego i histerycznego, który sobie nie życzy bliskiego kontaktu z innymi psami i zawsze na widok innego psa przyjmuje mocno prowokującą postawę którą szkoleniowiec określił jako "nie bój się, jestem małym pieskiem i nic ci nie zrobie, ALE jak do mnie podejdziesz i mnie wystraszysz to cie hapne". Owszem- przywita się jeśli drugi pies się kulturalnie zachowuje, ale warczy i histerycznie się wydziera gdy ten próbuje go nachalnie zaprosić do zabawy, wsuwa mu nos pod ogon mimo że Bilbo się odsuwa albo idzie za nim mimo że mój odchodzi. Mówi się, że powinno się pozwalać na takie zachowania, bo w ten sposób pies sobie wyznacza granice. Problem w tym, i to już zauważył u nas behawiorysta, że pozwolenie mojemu psu na warczenie do innych psów, gdy te się jego zdaniem zbyt spoufalają sprawia, że kolejny spotkany na spacerze pies jest od razu tłamszony żeby od razu dał spokój i nie podchodził. Co robić, gdy mój pies się odsuwa i wyraźnie nie chce kontaktu, a ten drugi kompletnie tego nie dostrzega? Quote
Szura Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze sa rozne psy-lekliwe, po przejsciach, z niewiadoma przeszloscia. jednak nalezy dazyc do panowania nad wlasnym psem, bo nie da sie zapanowac nad obcymi psami. Ja się zgadzam. I w tym momencie, gdy pies jest u mnie dwa lata, przez które non stop miał intensywną resocjalizację, to 95% podbiegających psów dla mojego psa nie jest problemem (choć dla mnie owszem), ba on się do większości cieszy. Tylko że gdy te dwa lata temu coś mi radośnie taranowało maleńkiego, przerażonego psa, to naprawdę gdzieś miałam, czy to szczeniaczek, czy piesek komuś ogłuchł. Nie rozumiem, dlaczego JA mam stawać na rzęsach, mieć oczy w dupie, trenować sprint czy chowanie się w stylu ninja, a w ogóle to najwięcej czasu spędzać na ogrodzonym terenie (bo przez podbiegaczy resocjalizację zaczynałam stojąc na środku ogrodzonego boiska), skoro MÓJ pies jest w porządku, na smyczy. I po prostu sobie nie życzy towarzystwa innych. I jego święte prawo. I gdyby nie głupota innych, to resocjalizacja mojego psa byłaby ZNACZNIE szybsza, a ja bym nie płakała po spacerze, bo bokser mi wieczorem staranował psa i od początku muszę go odwrażliwiać na duże psy oraz wszystkie psy spotykane po ciemku. A to tygodnie, czasem miesiące pracy ze strachliwym psem. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.