klaki91 Posted August 18, 2012 Posted August 18, 2012 [quote name='sacred PIRANHA']dokładnie tak. Ja mam dwa yorki, wiec dla mnie każdy podbiegacz jest nie na miejscu a juz wybitnie wnerwiają mnie podbiegające pieski jak ja coś robie z psami...jestem sobie na górce ćwicze coś z psami...przecież widać, że coś z nimi robie - daje im smaki, zostawiam je w siadzie odchodząc i mowiac do nich itp itd a przechodzą sobie ludzie ze swimi wesołymi spuszczonymi pieskami i ida sobie a ich pieski zostają ze mną...bo ja mam piłki i inne zabawki i smaczki...a ludzie sobie idą i tyle...albo ewentualnie stają i mowią "niech moj tez sie pobawi z pani pieskami!" No i ludzie z dziecmi...albo nie pytają wcale tylko dzieciarnia zaczyna z łapskami latać za moimi unikającymi je psami...albo pytają i jak usłyszą, że nie nie wolno pogłaskać to sie bulwersują że jak to tak jakaż zarozumiała blondyna z yorusiami![/QUOTE] Ja do małych podbiegaczy podchodzę bardziej na luzie niż do tych dużych. Choć też mnie irytują. Ja gdy widzę innego psa albo mojego przywołuję i zapinam smycz albo odchodzę na bok i sobie idziemy ładnie bokiem, suka na mnie skupiona, ewentualnie spokojnie obserwuje innego czworonoga. Ona i tak raczej sama z siebie nie podchodzi do innych psów, bo ich nie lubi. No ale zawsze zachowuję czujność, bo zanim udało nam się to wypracować było kilka niemiłych sytuacji. Z tym, że zawsze przepraszałam... Z dużymi jest jeden problem- są cieżkie i po prostu jak moja suka zostanie zdzielona dla zabawy łapą np. labradora to niestety ją to boli a to automatycznie cofa mnie w jej prostowaniu :( pamiętam jak raz przebiegł po niej wyrośnięty szczeniak laba :( a właścicielka jeszcze na mnie naskoczyła, że mam agresywnego psa (Ruda wyskoczyła na niego z zębami gdy po niej przebiegł i skoczył jej na plecy w formie zabawy). Nawet mi nie podziękowała, że jej tego laba złapałam, bo sama nie mogła sobie poradzić. A na mój tekst o tym, że wypadałoby psa puszczać ze smyczy wtedy gdy się ma opanowane przywoływanie odpowiedziała "nie moja wina że się mnie nie słucha, kiedyś się nauczy". Co innego jak podbiegnie do mnie pies, który się nie słucha, a właściciel zaraz się pojawia i przeprasza. Ja jestem wyrozumiała, wiem że trzeba czasu żeby psa wyszkolić. No ale jak komuś pies na spacerze puści sie pędem za moim, a właściciel jeszcze na mnie z mordą naskoczy, że mój zeby pokazuje i szczeka to ręce opadają. Inna rzecz, która mnie irytowała- komentarze ludzi. Moja suka (wzięta ze schronu) na początku swojego pobytu u mnie przejawiała zachowanie typowego dzikusa, który reaguje szczekiem i agresją na lękowe sytuacje. Darła się na wszystko. Na gazety, progi spowalniające (!), własny cień na ścianie, siatki po zakupach, dziwnie jej zdaniem wyglądających ludzi (np. dziewczyny chodzące w spodniach- alladynach). Co ja się nasłuchałam....że pies durny, że widać że niewychowany, że dzikus, że ja jestem taka siaka i owaka, bo sobie z nią nie radzę...masa rad w stylu "niech go pani raz porządnie trzepnie to mu sie odechce drzeć japy"... ludzie na drugą stronę ulicy przechodzili ze swoimi psami gdy mnie widzieli. Potem wszystkim spotykanym na spacerach psiarzom mówiłam, ze to schroniskowiec i spotykałam się z większym zrozumieniem a nawet podziwem, gdy praca nad Ruda zaczela przynosić efekty :D Quote
sacred PIRANHA Posted August 18, 2012 Posted August 18, 2012 [quote name='klaki91'] Z dużymi jest jeden problem- są cieżkie i po prostu jak moja suka zostanie zdzielona dla zabawy łapą np. labradora to niestety ją to boli a to automatycznie cofa mnie w jej prostowaniu :( [/QUOTE] widzisz moje psy ważą po 2kg każdy więc praktycznie każdy pies jak je pacnie łapą to je boli bo nawet taki 5kg shih tzu jest od nich 2 razy cięższy... Moje psy do innych psów nie podchodzą, nie interesują sie żadnymi obcymi im psami ale jak psy po nich skaczą wesoło się NIMI bawiąc , to one nie mają anielskiej cierpliwości niestety...ostatnio wyżlica ciesząc się do nich przegalopowała po nich, efekt? suka ma złamany ogon a pies pęknięte żebro...i teraz jak widzą ta wyżlice, to pies wpada w panike a suka ma wku*wa automatycznie i jeżozwierz na grzbiecie... Quote
Soko Posted August 18, 2012 Posted August 18, 2012 A ja mam opowieść na pół chamską na pół demotywującą (może nie do końca, bo ciut miła też była). Idę z Werą, Wera ma cieczkę, wracamy sobie chodnikiem na równaj i z naprzeciwka idzie pies luzem z właścicielem. Skręciłam więc by go ominąć i o dziwo Wera po raz pierwszy z tak bliska zrezygnowała z kontaktu z psem (ale dumna byłam), ale psiak dawaj za nią, w nosie miał wołania właściciela ;) więc dałam im się przywitać bo tego już Wera znieść nie mogła, jak to piesek biegnie a ona ma iść ze mną :lol: pomyślałam też że przyda jej się to jako nagroda za to, że zdecydowała się najpierw odejść. Obwąchały się dość grzecznie, pies nawet nie próbował na niej kopulować, tzn. trochę się przystawiał ale mu nie pozwalała, nie wiem czy jeszcze zapach słaby czy dni nie te ale było ok. Właściciel zaraz doszedł i zapytał czy suka, jak się dowiedział że cieczka "ojj to będzie ciężko", trochę zbladłam na to bo on nie miał ani smyczy ani niczego, jeszcze mi brakuje żeby z dwoma psami wrócić do domu.. No, ale właściciel sobie idzie dalej i woła "Kajtek!" i pies robi w tył zwrot i jeszcze ogląda się za Werką, popiskuje, jęczy ale idzie w jego stronę, coś jakby niewidzialna smycz. Normalnie byłam wściekła, bo pan wyglądał jak taki pijaczek spod sklepu, typowy przykład osoby niećwiczącej z psem i ma psa lepszego niż ja po pół roku ćwiczenia :D Też nie lubię "złotych" porad ludzi odnośnie wychowania psa. Jak taki znawcy, niech się zaoferują jako behawioryści :roll: Quote
PaulinaBemol Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [QUOTE][COLOR=#000000] Normalnie byłam wściekła, bo pan wyglądał jak taki pijaczek spod sklepu, typowy przykład osoby niećwiczącej z psem i ma psa lepszego niż ja po pół roku ćwiczenia [/COLOR]:-D [/QUOTE] ooo przepraszam, u mnie wszyscy panowie spod sklepu mają pieski i to są bardzo posłuszne i grzeczne psy, Panowie smyczy nie mają a nawet obroży a pies nawet jak podejdzie zawołany zawsze wraca. Te psy są z nimi non stop i są ich wiernymi kompanami czy to lato czy zima pod sklepem czy w okolicznych zaroślach jak panowie popijają. Quote
Handzia55 Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [quote name='PaulinaBemol']ooo przepraszam, u mnie wszyscy panowie spod sklepu mają pieski i to są bardzo posłuszne i grzeczne psy, Panowie smyczy nie mają a nawet obroży a pies nawet jak podejdzie zawołany zawsze wraca. Te psy są z nimi non stop i są ich wiernymi kompanami czy to lato czy zima pod sklepem czy w okolicznych zaroślach jak panowie popijają.[/QUOTE] Z ust mi to wyjęłaś;) miłość do alkoholu nie wyklucza miłości do psów. Niejeden tzw porządny obywatel dużo mógłby się od nich nauczyć. Quote
szalej Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 też mnie to zawsze zastanawia, jak to jest, że to właśnie oni mają najlepiej wychowane psy :D i jeszcze dopowiem się do złotych rad. Bliska ma 3,5 miesiąca, ale możliwe, że ma coś z łapami. Byliśmy z nią na prześwietleniu, wracamy, w ręce oczywiście trzymamy jej zdjęcia RTG. spotykamy sąsiadów z bloku obok, wymiziali Bliską, co jej jest etc. bla bla bla. Potem zaczeli swoje rady czym powinniśmy ją koniecznie karmić, że kości, że wogóle to i tamto. ja tylko tak z grzeczności przytakiwałam, bo nie miałam ochoty na dyskusje. Potem podeszła moja mama ( bo też się przejeła wynikami Bliskiej, i odrazu do nas wyszła), a że to bardziej jej znajomi, to od nowa wszystko. Ona tak samo im niby przytakneła ale tak mniej grzecznie niż ja, tzn po prostu nic na to nie odpowiedziała ( na te mądre rady których już nawet nie pamiętam). Na co na koniec ci sąsiedzi " dobra, już nic nie mówie, zobacz jaką ona ma mine, przecież to są psy książkowymi metodami wychowywane" i odeszli. Nie wiem, to chyba miała być obelga... Quote
PaulinaBemol Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [QUOTE][COLOR=#000000]też mnie to zawsze zastanawia, jak to jest, że to właśnie oni mają najlepiej wychowane psy [/COLOR]:-D [/QUOTE] mi się wydaje że to tak naprawdę jest dziecinnie proste...psy spędzają z nimi 24h na dobę są najbliższą im istotą która ich rozumie bo przecie nie marudzi że znowu się napili. A mimo to oni widzą w psie psa a nie dziecko do chuchania i dmuchania a jak nie raz tu było psy lubią mieć jasne zasady i jasne miejsce w stadzie :diabloti: jak trzeba to i rykną na psa i się nie martwią że ten się obrazi Co do złotych rad ja wręcz się zaczynałam się gotować jak słyszałam stwierdzenia typu " jakbyś go to kojca wsadziła to by nic mu od razu nie było" miało to być rozwiązanie choroby mojego psa, bo go niańczę za bardzo dlatego chory. Tylko hmm mój pies właśnie docelowo mieszkał na podwórku co nie wykluczało dbania o niego:shake: Quote
Soko Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 Nie napisałam nigdzie że się to wyklucza, pijak i wychowany pies, ale że mnie to wkurza i trochę demotywuje :cool3: Quote
motyleqq Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [quote name='Soko']Nie napisałam nigdzie że się to wyklucza, pijak i wychowany pies, ale że mnie to wkurza i trochę demotywuje :cool3:[/QUOTE] no to zostań pijakiem :diabloti: Quote
zaginiona sara Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [quote name='evel']Czy ktoś zna normalnego pekińczyka? Wszystkie, z którymi miałam wątpliwą przyjemność się poznać, są generalnie jakieś popieprzone :roll: Dzisiaj na przykład musiałam jednego takiego śmiałka prawie rzucić kamieniem i wydrzeć się na pół osiedla, żeby prowadzone przez nas psy (pseudo ON i belg) nie zrobiły z niego tatara :roll:[/QUOTE] Moje są dość normalne, a że tak mają to nie przesada tylko predyspozycje. Moje potrafią się pobić jak jedna drugiej żarcie podbierze a tu zapchlony kundelek, który dopiero co dołączył do nich ma jakieś chody i nie jest ruszany kiedy je, nikt mu sprzed nosa nie zabierze. Pekiny mają charakter i nie da się ukryć... Quote
mańka_ Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 Słuchajcie, to ja chyba wymiękłam i potrzebuję rady. Pod koniec roku przeprowadzamy się z TŻtem - ale już chodzimy na spacery w okolice naszego nowego gniazdka. Tereny piękne - wielkie łąki, praktycznie za miastem, zero ludzi, czasem jakaś sarna, zając czy inny zwierz, rzeka. No i na tym terenie stoi (w środku łąk) wielki dom. Niestety, nie ma ogrodzenia. I niestety, mieszka tam alaskan (albo coś w typie, ale pies pikny). Za każdym razem, gdy przechodzimy w pobliżu (czyli ok. 100-200 metrów od tego domu) - a nei da się inaczej wejść w łąki - pies wybiega. Nie jest agresywny, ale strasznie namolny, no i notorycznie próbuje wskakiwać na Zuzkę. Co można z tym zrobic? Zwierzaka szkoda strasznie, bo właściciele chyba mają go głęboko... kilka razy interweniowało już schronisko (w tym raz po naszym telefonie) ale sytuacja się powtarza - chyba pies po prostu przez wlaścicieli jest spowrotem zabierany. Troche mi zaczyna brakowac cierpliwości - głównie do właściiceli, bo pies nic nie jest winny. Jakieś pomysły, jak działać? Quote
evel Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [quote name='zaginiona sara']Pekiny mają charakter i nie da się ukryć...[/QUOTE] Fajowsko :) Jednak myślę, że to nie zwalnia właścicieli z obowiązku ich wychowania i kontrolowania, bo przecież można powiedzieć, że sto innych ras także "ma charakter" - choćby jamniki, JRT, yorki, sznupki mini i inne niewielkie psiaki. [quote name='mańka_']Słuchajcie, to ja chyba wymiękłam i potrzebuję rady. Pod koniec roku przeprowadzamy się z TŻtem - ale już chodzimy na spacery w okolice naszego nowego gniazdka. Tereny piękne - wielkie łąki, praktycznie za miastem, zero ludzi, czasem jakaś sarna, zając czy inny zwierz, rzeka. No i na tym terenie stoi (w środku łąk) wielki dom. Niestety, nie ma ogrodzenia. I niestety, mieszka tam alaskan (albo coś w typie, ale pies pikny). Za każdym razem, gdy przechodzimy w pobliżu (czyli ok. 100-200 metrów od tego domu) - a nei da się inaczej wejść w łąki - pies wybiega. Nie jest agresywny, ale strasznie namolny, no i notorycznie próbuje wskakiwać na Zuzkę. Co można z tym zrobic? Zwierzaka szkoda strasznie, bo właściciele chyba mają go głęboko... kilka razy interweniowało już schronisko (w tym raz po naszym telefonie) ale sytuacja się powtarza - chyba pies po prostu przez wlaścicieli jest spowrotem zabierany. Troche mi zaczyna brakowac cierpliwości - głównie do właściiceli, bo pies nic nie jest winny. Jakieś pomysły, jak działać?[/QUOTE] Jeśli czujecie się na siłach, to może po prostu pójść i porozmawiać z tymi ludźmi? Nie wiem jednak, czy puszczanie tego psa samopas wynika z ich niewiedzy czy lenistwa czy jeszcze jakichś innych powodów. Co do złotych rad - mnie się szalenie podobało, jak pan od labradorki stwierdził, że noszone przeze mnie na spacery żarcie to PRZEKUPSTWO :diabloti: i pies musi znać mores, bo jest psem! Szkoda tylko, że ten sam pan któregoś dnia musiał pięć razy wracać po swoją sukę, bo wolała zostać z nami (bawiłyśmy się piłkami) niż iść z nim :evil_lol: Quote
zaginiona sara Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [quote name='evel']Fajowsko :) Jednak myślę, że to nie zwalnia właścicieli z obowiązku ich wychowania i kontrolowania, bo przecież można powiedzieć, że sto innych ras także "ma charakter" - choćby jamniki, JRT, yorki, sznupki mini i inne niewielkie psiaki. [/QUOTE] Ja to doskonale rozumie, u mnie wszystkie pekiny pod blokami chodzą na smyczach, bo właściciele wiedzą, że to lwy w małym ciele i mogą nie posłuchać. Trzeba by zapytać tych co radośnie puszczają pieseczki gryzące albo plujące się. Dzisiaj uczyłam zapchlonego kundelka czekać na jedzenie jak dzielę, i dowiedziałam się, że ten pchlaczek im z misek wyjada z przed nosa, może gruba schudnie :), jakieś chody ma ten pies. Biedak opryskany fiprexem i dalej pchły go męczą... Quote
mańka_ Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [quote name='evel'] Jeśli czujecie się na siłach, to może po prostu pójść i porozmawiać z tymi ludźmi? Nie wiem jednak, czy puszczanie tego psa samopas wynika z ich niewiedzy czy lenistwa czy jeszcze jakichś innych powodów.[/QUOTE] Wiesz co, tak jak rozmawialismy z wędkarzami i sasiadami - przy okazji - to wywnioskowaliśmy, że tam kiedyś było pseudo (nie jakies wielkie, ale jednak - bo ludzie mieli sukę i psa, kupili je równocześnie i suka miała co cieczkę szczeniaki). Nie wiem na ile to prawda, a na ile ploty/ktoś coś źle zrozumiał, ale faktem jest, że ja nie wiem, jaka wiedza jest potrzebna do tego, by wiedzieć, że skoro się nie ma płotu, to pies nie moze chodzić luzem - szczególnie, że lądował kilkukrotnie w schronisku. TŻ też mówi, że trzeba któregoś razu im po prostu psa przyprowadzić i powiedzieć - ale coś czuję, ze nas po prostu pogonią i tyle tego będzie... Nie wiem, na straż miejską dzwonić? Na policje? Quote
Soko Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 Na SM i w ogóle bym się zastanowiła czy psa po prostu nie wziąć do schroniska, nic nikomu nie mówić - ot, przyplątał się, na pewno jest w kołtunach i do najczystszych nie należy więc nikogo to nie zdziwi. A jak jest możliwość, to do innego schroniska niż zwykle. Tyle że to pewnie też nie rozwiązanie, bo bardzo możliwe, że pojawi się na jego miejscu inny pies.. ale może właścicielom szkoda będzie zachodu o kolejnego "stróża". Quote
necianeta89 Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 Ja mimo iż od jakiegoś już czasu jestem DT dla suczek i szczeniaków, wiernie pomagam naszym okolicznym fundacjom, swojego psa będę miała z hodowli. Bo szanse na adopcje 2 miesięcznego cocker spaniela, podpalaną czekoladę i to jeszcze suczkę, jest mało prawdopodobne ;) a dlaczego taki? kocham te psy, mam już takiego i za nic w świecie raczej nie zmienię rasy ;) więc już się boję komentarzy :diabloti: Quote
mańka_ Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [quote name='Soko']Na SM i w ogóle bym się zastanowiła czy psa po prostu nie wziąć do schroniska, nic nikomu nie mówić - ot, przyplątał się, na pewno jest w kołtunach i do najczystszych nie należy więc nikogo to nie zdziwi. A jak jest możliwość, to do innego schroniska niż zwykle. Tyle że to pewnie też nie rozwiązanie, bo bardzo możliwe, że pojawi się na jego miejscu inny pies.. ale może właścicielom szkoda będzie zachodu o kolejnego "stróża".[/QUOTE] Nie, pies nie wyglada na zaniedbanego. Poza tym - wtedy też nikt nic nikomu nie mówił, po prostu zadzwonilismy do schroniska, poczekalismy z psem i psa zabrali. I w naszym mieście jest tylko jedno schronisko, więc raczej opcji nie ma, by do innego. Quote
Soko Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 A pracownicy schroniska nic im nie mówili? Jeśli nie to można podejrzewać że na psie im na swój wiejski sposób zależy i i tak znajdą następnego ;/ Quote
mańka_ Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [quote name='Soko']A pracownicy schroniska nic im nie mówili? Jeśli nie to można podejrzewać że na psie im na swój wiejski sposób zależy i i tak znajdą następnego ;/[/QUOTE] Wiesz co, no nie wiem, jak mogli mówić - bo my gdy to zgłaszalismy, to jeszcze nie wiedzielismy, skąd pies jest. Pierwszy raz jak go spotkalismy, to to było w pewnym oddaleniu od tego domu (spacerkiem to nam ze 20 minut zeszlo). Dopiero później, po rozmowach z wędkarzami i sąsiadami doszlismy, że to jest jeden i ten sam pies. No a teraz to juz po prostu widzimy skąd do nas biegnie :-( Słuchajcie, a wiecie, co realnie w tej sprawie moze zrobic SM? Bo może oni są najzwyczajniej w swiecie po prostu głupi? Nie wiem, mandat jakis moze im wystawic? Moze za ten brak ogrodzenia przy psie luzem./..? Nie wiem sama, a psa mi jest strasznie zal... Quote
Martens Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 Powinni im zwyczajnie wystawić mandat za psa puszczonego luzem, niezgodnie z przepisami, w dodatku bez opieki... Jakie są przepisy w Białymstoku? Obstawiam, że minimum smycz, czyli jak ktoś tak wypuszcza psa = mandat za brak zasmyczenia. Jak macie SM, to dzwońcie na SM - jak SM nie ma to policja... Tylko tu warto podkreślić, że Wy się psa boicie, że może stwarzać zagrożenie, bo jak powiecie "on nam napastuje pieska" to możliwe, że nie potraktują Was zbyt poważnie... Quote
Soko Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 Pies nie ma prawa latać luzem, przynajmniej w Toruniu, od razu wlepili mandat. Możecie powiedzieć że duży pies, boicie się że mu coś odbije, że może podlecieć do małego dziecka, starszej osoby, że dla Was jest to dyskomfort raczej tymi kategoriami bo tak jak mówi Martens, strachu psa nikt nie weźmie na serio. Quote
mańka_ Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 U nas ma być na smyczy i w kagańcu. I jest u nas oczywiście SM, znacznie bardziej upierdliwa niż Policja ;-) Dobra, więc następnym razem tak zrobimy. Dzięki za pomoc. Ps. Nie no, na tekst z "napastowaniem pieska" bym nie wpadła - szczególnie, że nasze "pieski" sa wielkości tamtego.... :-D Quote
credita Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 pies na smyczy godna postawa jestem za ;) Quote
aniawis39 Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 Z tego co wiem to w Lesznie pies musi być na smyczy, a puszczany luzem może być, ale na pysku musi mieć kaganiec. ;) Chociaż chwilami nawet pies w kagańcu może być niebezpieczny. Walnę historyję. :cool3: Moja koleżanka mieszka na końcu miasta, wychodzi z domu i psa może swobodnie spuścić, bo są pola. To znaczy mogłaby go spuścić, bo sunia niezbyt słucha. Jednak nawet gdyby była usłuchana, wytresowana to koleżanka po wydarzeniach sprzed roku na pewno, by jej nie puściła. Wyszła z sunią na spacer, Teea na smyczy. Gdy już wracała do domu, podleciał do nich amstaff lub pitbull w kagańcu. Koleżanka w sumie niezbyt tym się przejęła, bo jej seterka nie leci innym psiakom do gardeł. Poszła kilka kroków, a tamten wyswobodził się z kagańca i dopadł sunię. :-( Mało brakowało, a seterka byłaby uduszona. Na szczęście rana szybko się zagoiła i w ogóle, ale po tym zdarzeniu koleżanka nabrała zdania iż każdego pitbulla czy amstaffa należałoby zastrzelić. :shake: Po prostu, jak to usłyszałam zrobiłam takie oczy: :crazyeye:. Dodam, że ani koleżanka, ani jej rodzice nie zadzwonili do straży miejskiej czy policji, bo uważali, że wielkiego odszkodowania nie dostaną. :angryy: Quote
a_niusia Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 to kolezanka musi miec na maxa szczesliwa te seterke... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.